Posts Tagged „Rosja”<

Fałszywe słowo „stalinizm”

28 gru 2010

Ostatnio wszyscy jak mantrę powtarzają, że Rosja potrzebuje destalinizacji. Nieprawda. Rosja potrzebuje desowietyzacji – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.

Dobrych kilka miesięcy temu przedstawiciele rosyjskiego obozu władzy w ramach lansowanej przez siebie kampanii modernizacyjnej zaczęli nagle potępiać „zbrodniczy reżim stalinowski”. Nasiliło się to szczególnie przy okazji kwietniowej podróży premiera Donalda Tuska do Katynia, gdy nawet Władimir Putin pozwolił sobie na kilka krytycznych słów pod adresem sowieckiego dyktatora. Apogeum tego zjawiska obserwujemy obecnie. Duma potępiła Katyń jako „zbrodnię stalinowską”, a rosyjskie media i politycy odmieniają słowo „stalinizm” przez wszystkie przypadki. Moskiewskie gazety piszą wręcz o całej prezydenckiej kampanii „destalinizacji” Rosji, która ma polegać na uświadomieniu obywatelom, że „reżim Stalina” był reżimem zbrodniczym.

Wszystko to silnie rezonuje w Polsce. Nasi najważniejsi urzędnicy, politycy, historycy, artyści i dziennikarze reprezentujący wszelkie możliwe opcje ideowe z zachwytem mówią i piszą o owej „destalinizacji”. Zerwanie ze spuścizną i nostalgią za „reżimem stalinowskim” ma być bowiem jedyną receptą nie tylko na odwilż na linii Warszawa – Moskwa, ale również na demokratyzację i głęboką przemianę Rosji.

Warto jednak nieco ochłonąć i zadać podstawowe pytanie: jak można zerwać z czymś, co nigdy nie istniało? Ów mityczny „stalinizm” jest bowiem wymysłem sowieckiej propagandy. Wszystko zaczęło się w 1956 roku, gdy jeden z największych sowieckich zbrodniarzy lat 30. i 40. Nikita Chruszczow – któremu udało się wtedy przechwycić władzę w Sowietach – wystąpił na zjeździe partii ze słynnym referatem „O kulcie jednostki i jego następstwach”.

Przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Sprawa Katynia, czyli stan relacji polsko-rosyjskich

16 lis 2010

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: mieszkające obecnie w Izraelu rodziny ofiar KL Auschwitz pozywają rząd Niemiec do Trybunału w Strasburgu. Berlin w odpowiedzi przysyła oficjalne pismo: „Nie mamy obowiązku wyjaśniania losu żydowskich cywilów zaginionych w latach 1942 – 1945 w wyniku wydarzeń auschwitzkich”.

Nie trudno przewidzieć, że odpowiedź taka wywołałaby międzynarodowy skandal na wprost nieprawdopodobną skalę. Na Niemców posypały by się gromy z całego świata, a Izraelczycy, jako naród, który bardzo wysoko ceni sobie swój honor, zapewne wyciągnęliby wobec Berlina surowe konsekwencje. Taka sytuacja jest oczywiście niemożliwa, bo w Niemczech nikt poważny Holokaustu nie neguje.

Pismo podobnej treści do Strasburga wysłali natomiast Rosjanie. Tylko że zamiast o Auschwitz chodzi o zbrodnię katyńską.

W Rosji negowanie sowieckiej zbrodni na polskich oficerach jest na porządku dziennym. Również na wysokich szczeblach władzy. Pal sześć, że świat na to nie reaguje. Wszak nie od dziś do dwóch zbrodniczych totalitaryzmów stosuje się różne miary. Nadszedł jednak czas na reakcję Polski.

Rodziny ofiar Katynia są wstrząśnięte rosyjskim pismem. Myślę, że jest ono wstrząsające dla wszystkich Polaków. Zwłaszcza że od pół roku słyszymy o polsko-rosyjskim odprężeniu i wzajemnej miłości. Ale dotąd oprócz kilku gestów ze strony Rosji nie otrzymaliśmy nic. Mało tego, jak widać z listu przesłanego do Strasburga w tej niezwykle bolesnej dla nas sprawie, Rosjanie zajmują wyjątkowo nieprzychylne wobec Polski stanowisko.

Józef Piłsudski powiedział kiedyś Józefowi Beckowi, że sprawa Gdańska jest prawdziwym probierzem stosunków polsko-niemieckich. Dziś probierzem stosunków polsko-rosyjskich nie są ciepłe słowa płynące z Kremla czy wzajemne poklepywanie się po plecach. Jest nim właśnie sprawa Katynia. Bez jej pełnego wyjaśnienia i napiętnowania przez Moskwę o prawdziwym pojednaniu nie może być mowy.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione
intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

W sprawie Katynia potrzebujemy konkretów

23 wrz 2010

Bez pełnego wyjaśnienia okoliczności zbrodni katyńskiej, wskazania i napiętnowania winnych, rehabilitacji zamordowanych oraz przekazania Polsce pełnego spisu ofiar wraz ze wskazaniem miejsca ich pochówku nie ma mowy o prawdziwym polsko-rosyjskim pojednaniu. Niestety, zamiast spełnienia tych postulatów Polska otrzymuje od Rosji kolejne deklaracje i obietnice.

A nawet jeśli Moskwa podejmuje już jakieś działania, są to działania pozorowane. Jak powiedział wybitny znawca postsowieckich archiwów profesor Wojciech Materski, sprawiają one wrażenie gry na czas.

Rosjanie uroczyście przekazali nam wczoraj kolejne 20 tomów (ze 116) akt śledztwa w sprawie Katynia. Niestety, wszystko wskazuje na to, że te dokumenty to albo nic nowego, albo rzeczy drugorzędne. Polsce najbardziej zależy na „liście białoruskiej”, czyli dokumentach dotyczących 3870 osób zamordowanych przez NKWD na terytoriach wcielonych do sowieckiej Białorusi. Do dziś nie znamy ich nazwisk i nie wiemy, gdzie znajdują się ich mogiły. Ujawnienie tego to sprawa niecierpiąca zwłoki. Najmłodsze dzieci ofiar zbrodni przekraczają właśnie siedemdziesiątkę, ale wciąż mają nadzieję, że się dowiedzą, jaki los spotkał ich ojców, i zdążą zapalić świeczkę na ich mogiłach.

Gdy jednak Polacy pytają o „listę białoruską”, Rosjanie na ogół rozkładają ręce i twierdzą, że dokumenty „się zgubiły” w postsowieckich archiwach. Wśród znawców przedmiotu podobne słowa wywołują tylko uśmiech. W archiwach tych nic bowiem nie ginie. Wystarczy jedna decyzja Kremla, by bezcenne dla nas materiały trafiły do Polski.

A jednak decyzja ta nie zapada, choć – jak się powszechnie głosi – mamy polsko-rosyjskie odprężenia. Rzeczywiście, atmosfera na linii Warszawa – Moskwa się poprawiła. To dobrze, że Rosjanie rozmawiają z nami innym tonem i że otrzymaliśmy te 20 tomów akt. Fatalnie byłoby jednak, gdybyśmy zadowolili się gestami, a zapomnieli o konkretach.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop