Prezydent znany jest z wielkiej sympatii do Litwy. W Wilnie da jednak zapewne do zrozumienia, że Polska ma dość złego traktowania tamtejszych Polaków.
Litwa to dla Bronisława Komorowskiego kraj szczególny. Tam bowiem, w majątku Kowaliszki w pobliżu Rakiszek, przez kilka stuleci znajdowało się gniazdo jego rodu. Choć Komorowscy po wojnie musieli opuścić ojczyste strony, prezydent często powtarza, że wychowano go w duchu sentymentu do ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. A w szczególności jego stolicy Wilna.
Niestety, jutrzejsza wizyta w Wilnie (z okazji Święta Odrodzenia Litwy) nie będzie przebiegać w takiej atmosferze, w jakiej chciałby prezydent. Po duchu jagiellońskiej współpracy, jaki panował niegdyś między Warszawą a Wilnem, pozostało niewiele. Relacje między obydwoma sąsiadami uległy ostatnio ochłodzeniu. Jego symbolem był brak najważniejszych polskich dygnitarzy na obchodach 20. rocznicy obrony wieży telewizyjnej w Wilnie przed sowieckimi czołgami 13 stycznia.
Jak mówią dyplomaci, Warszawa doszła do wniosku, że „rozpieściła” Litwę, traktując ją przez lata – zarówno ze względów sentymentalnych, jak i geopolitycznych – jako strategicznego partnera, a jednocześnie przymykając oko na problemy, z jakimi boryka się polska mniejszość w tym kraju. Problemy, których „natychmiastowe załatwienie” deklarowały od wielu lat kolejne litewskie władze.
Mimo tych obietnic nic się w tych sprawach nie działo. Chodzi przede wszystkim o brak zgody na polską pisownię nazwisk w oficjalnych litewskich dokumentach, a także o powolny zwrot ziemi na Wileńszczyźnie, problemy polskiego szkolnictwa czy zakaz umieszczania dwujęzycznych napisów w miejscowościach, w których większość mieszkańców stanowią Polacy.
Do rangi symbolu urasta afront, jaki spotkał śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jednego z najbardziej przychylnych Litwie polskich polityków. 8 kwietnia 2010 roku, zaledwie dwa dni przed katastrofą smoleńską, po raz kolejny odwiedził on Wilno. Tego samego dnia litewski parlament podjął decyzję o odrzuceniu ustawy zezwalającej na oryginalną pisownię polskich nazwisk.
Wszystko to sprawiło, że Polska przestała patrzeć przez palce na litewskie działania i zaczęła coraz dobitniej dawać do zrozumienia, że jej cierpliwość się wyczerpała. Nie przez przypadek w programie wizyty prezydenta, choć będzie trwała zaledwie dzień, znalazło się spotkanie z litewskimi Polakami w polskiej szkole w Mejszagole. To jasny sygnał poparcia dla polskiego szkolnictwa na Litwie zagrożonego przez forsowane ostatnio w Wilnie plany nowelizacji ustawy o oświacie.
Współpracownicy Komorowskiego podkreślają, że jako osoba znana z wielkiego sentymentu do Litwy może on odegrać olbrzymią rolę w rozwiązywaniu polsko-litewskich sporów. Przekonać Litwinów, że ich ojczyźnie, która należy do UE i NATO, nie grozi żadne niebezpieczeństwo, a już na pewno nie ze strony polskiej mniejszości. Nikt poważny w Warszawie nie snuje przecież planów polonizacji czy wchłonięcia mniejszego sąsiada.
Nowoczesny litewski nacjonalizm kształtował się w opozycji do Polski i polskich wpływów. Wydarzenia lat 1939 – 1940 (gdy oba państwa niemal jednocześnie straciły niepodległość) i jesieni ludów (gdy oba ją niemal na raz odzyskały) pokazują jednak, że losy Litwy i Polski są ze sobą splecione. Wilno powinno zrozumieć, że nie warto tracić przyjaciela i bliskiego sojusznika z powodu nieuzasadnionych obaw.
Tagi: analiza, Bronisław Komorowski, dwujęzyczność, jagiellonowie, Litwa, Mejszagoła, pisownia nazwik, polska mniejszość, prawa mniejszości, symbole, szkolnictwo









„wilno powinno zrozumieć” – po dobroci nie rozumie
Bardzo precyzyjna wypowiedź.
tkm , a co Pan/Pani na to, zeby Polacy zrozumieli
LITWINI to bardzo wredni ludzie dlatego HITLER wybral ich do tlumienia powstania warszawskiego a Prez.Kaczynski ich Prezydenta zaprosil na otwarcie tego MUZEUM a zapomnial o Slowakach i Wegrach ktorzy przylaczyli sie do POWSTANIA. Na OKRAG lezy olbrzymi GLAZ poswiecony ich pamieci. Moze KOMOROWSKI zaprosi SLOWAKOW I WEGROW na rocznice POWSTANIA.
Obawiam , się że Pan Prezydent ani Węgrów ani Słowaków nie zaprosi. Za to opowie jak smaczne są Cepeliny oraz o uroku litewskiego krajobrazu pełnego wszelkiej zwierzyny łownej. A nasi rodacy na Litwie kolejny raz pozostaną zostawieni sami sobie. Pozostaje liczyć że się myle w swych przewidywaniach
Od kilkunastu lat Litwa nie wywiązuje się z podpisanej z Polską umowy o stosunkach dobrosąsiedzkich, a przygotowany projekt ustawy o oświacie ma zlikwidować co trzecią polską szkołę w tym kraju oraz uniemożliwić zdawanie Polakom matury w języku ojczystym.
Litwa chciałaby mimo tego, aby Polska za własne pieniądze wybudowała łączniki gazowe i energetyczne do granicy. Dla nas jest to wyrzucenie grubo ponad miliard złotych w błoto tylko po to, aby Litwa mogła czuć się energetycznie bezpieczna. Do tego dojdą także coroczne koszty utrzymywania i modernizacji wybudowanych łączników oraz sieci przesyłowej.
Sojusz z Litwą już przyniósł nam duże straty finansowe, a straty te będą jeszcze większe jeśli nadal będzie kontynuowana błędna polityka wobec tego kraju.
Splecienie losów Litwy i Polski skończyło się dla nas bardzo fatalnie i lepiej nie powtarzać błędów z historii. Węzły które kiedyś nas połączyły trzeba ostatecznie i na zawsze odplątać, niech Polak będzie w końcu mądry przed szkodą.
jaka wartosc przedstawia wspolczesna Litwa bez ziem stanowiacych calosc owczesnego Ksiestwa Litewskiego?
To w zasadzie pozostaje problem Polakow mieszkajacych na Litwie.
Jakie mamy mozliwosci nacisku ekonomicznego?
Grozbe milosci Litwy do Moskwy mozna wykluczyc, kawalek Rosji i tak mamy dookola Krolewca.
Los Polakow mozna podrzucic Strasburgowi.
Jedynym priorytetem polskiej polityki w stosunku do RL są dyskryminowani i okradani od 20-lat nasi rodacy zza Niemna. Cała reszta jest właściwie bez znaczenia,rynek i gospodarka o potecjale jednej z dzielnic W-wy, zamorzone kryzysem, ogołocone z jednostek dynamicznych i kreatywnych maleńkie panstewko o wyrażnie faszyzującym-antypolskim charakterze.Wielokrotnie skompromitowane i niewiarygodne władze. Liczą się tylko Polacy na LT.
Brakuje mi w artykule jednej rzeczy, może czytelnicy wiedzą, albo autor?
Czy w Polsce w oficjalnej dokumentacji urzędowej można normalnie używać oryginalnej pisowni nazwisk naszych sąsiadów: Czechów i Słowaków z ich ptaszkami nad literami ‘S’ czy ‘R’? albo niemieckich kropek i kresek nad ‘u’ i ‘o’? Załóżmy, że Polka wychodzi za Czecha, przyjmuje jego nazwisko i chce w polskim dowodzie osobistym mieć mieć po czesku pisane nazwisko, jak to jest?
Problem nie polega naużywaniu „liter z ptaszkami” a na całkowitej zmianie nazwiska tak aby świadczyło ono o litewskim pochodzeniu danego osobnika. Co by bylo gdyby w Polsce upierano się w niemożności zapisania w dokumentach nazwiska Kroll i zamiast tego narzucano Królewski. Takiej interpretacji nazwisk nie dokonywano nawet w ZSRR, zapisywano nazwiska cyrylicą, dopisywano otieczestwo ale brzmienie pozostawało oryginalne.
No właśnie,przykre jest to że nawet w słynnym filmie „Jak rozpętałem II Wojnę Światową” dlatego jako naturalną traktowano słynną śmieszną scenę, w której Kociniak podaje SS-manowi nazwisko „Grzegorz Brzęczyszczykiewicz”, i ten sobie palce łamie żeby to na maszynie zapisać, że wszyscy wiedzieli że nawet hitlerowcowi nie przyjdzie do głowy zmieniać mu nazwiska żeby było wygodniej. I tyle komentarza na temat litewskiej obsesji językowej, choć oni są przekonani że rację mają.
Krótka osobista refleksja. Jako dziecko dawno temu chodziłem do szkoły amerykańskiej. Kiedy miałem 10 lat i trafiłem do nowej szkoły, to mnie zapytali jak się nazywam, powiedziałem „Jarek”. No to inne dzieci to z angielska pisały „Yarek”. Ja protestowałem, że pisze się „Jarek”, to oni mówili wtedy ”Dżarek”. Po trzech dniach takich zabaw przyszedł nauczyciel, taki amerykanin z Teksasu chyba, i powiedział innym dziesięcioletnim dzieciom że przecież ja chyba wiem jak się nazywam i jak się to pisze i mam do tego prawo, więc mają pisać „Jarek” i wymawiać tak, jakby było napisane „Yarek”, i zasady angielskiego nie mają nic do tego. Potem i tak stanęło na tym że dla wygody będę „Jerry”, ale to był mój wybór jako chłopca do którego mi dano po prostu prawo, i dlatego tak mnie wścieka kiedy Litwini usiłują ludziom na siłę zmieniać nazwiska
w ZSRR dokonywano zmian nazwisk. przykładów mam dosyć wśród moich krewnych. tylko jakoś tak, że to było w Litewskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej…
Niewłaściwe jest stawianie problemu pisowni polskich nazwisk, chodzi o zmianę brzmienia, o zatarcie polskiego pochodzenia ! O przymusową lituanizację!
Tu chodzi o zmiane nazwisk, np. z „Mickiewicz” na „Mickievicius”
Nie wygląda, żeby w ten sposób zmieniano nazwiska Polakom, skoro posłowie Akcji Wyborczej mają nazwiska jedynie dostosowane do litewskiej pisowni, a nie zmienione kompletnie na litewską modłę.
A nazywają według oficjalnej listy litewskiego sejmu: Michal MACKEVIČ, Jaroslav NARKEVIČ i Valdemar TOMAŠEVSKI.
Co nie znaczy rzecz jasna, że zainteresowanym taka forma musi się podobać, bo i tak przeinacza.
W polskich dokumentach mozna używać oryginalnej pisowni imion i nazwisk, jeżeli ta oryginalna pisownia jest w alfabecie łacińskim, łącznie z literami niewystępującymi w polskiej pisowni (q, v, x), i łącznie ze znaakami diakrytycznymi właściwymi dla tych języków. Nie chce mi się szukać przykładów; na gorąco mi przychodzą do głowy dwa: dośc znany Litwin, artysta, mieszkający w Polsce chyba od przełomu lat 1970-tych i 1980-tych, od tamtego czasu używa imienia i nazwiska „Stasys Eidrygevicius” (z daszkiem nad „c”) i nikomu nie przyszło nigdy do głowy robić z niego Stanisława Ejdrygiewicza. Pierwsza polska komisarz w Brukseli zawsze się pisała Danuta Huebner (przez „u umlaut”), i też nigdy nikt z tego problemu nie robił. Na nazwach ulic w Warszawie mających obcych patronów są oryginalne akcenty, daszki i umlauty, i też nikomu nic do tego, choć np. jedną ulicę widziałem przez lata w trzech pisowniach na tablicach i dokumentach – Efraima Szregera, Efraima Schregera, i Efraima Schroegera przez „o” umlaut.
Kiedys w Polsce bylo napisano Stasys Eidrigevicius z daszkem ? Kiedys i w jakim zrodlie ?
Na G.Śląsku po 1945 roku zmieniono kompletnie wszystkie imiona / nazwiska które tylko przypominały brzmieniem niemieckie.
I tak Herbert zaczął być Janem a Frieda Basią.
Przy nazwiskach podobnie: z Krügera zrobiono Krygiera.
Dalej, na nagrobkach albo zniszczono napisy albo je zapaćkano cementem lub farbą. Wiele grobów, nawet zabytkowych po prostu zniszczono
Czy to Państwu czegoś nie przypomina?
No ale u nas komuna się skończyła i teraz na Śląsku są np. dwujęzyczne nazwy, tam gdzie sobie tego życzą mieszkańcy. A na Litwie jest nadal, jak za komuny.
Mi przypomina – komunistyczną propagandę. Bierze się półprawdę, uzupełnia zupełnym kłamstwem i dajemy czadu do oporu.
Rok 1945 różnił sie od roku 2011, II wojna światowa różniła się od wspólnego członkostwa w UE, restauracja pruskiego pałacu we Wrocławiu różni się od litewskich złośliwości.
Gdyby to były tylko złośliwości…
Relacje polsko-niemieckie powoli normalnieją, Litwini są bliżej 1945 niż 2011 roku niestety.
Czy Rzepa mogla by zainstalowac filtr, ktory eliminowalby komentarze niedoukow drucianych lub innych ?
LIETUVA TO NIE LITWA TO JEJ ZAPRZECZENIE
Litwa – ojczyzna m.in. Kościuszki, Mickiewicza, Traugutta, Piłsudskiego inaczej Wielkie Księstwo Litewskie ( WKL ) część Rzeczpospolitej Obojga Narodów ( RON ) ludność w 80 % słowiańska język oficjalny początkowo starozachodnioruski ( przodek białoruskiego )od XVII wieku POLSKI terytorium dzisiejsza Lietuva, część Łotwy i podstawa BIAŁORUŚ. Litwini początkowo uważali się za odrębną część RON, od XVIII wieku nazwa Litwin oznaczała po prostu Polaka z terenów północno – wschodniej Rzeczpospolitej. Polacy wileńscy to prawdziwi spadkobiercy Litwinów. Stolica Litwy Wilno.
Lietuva – państewko bałtów w Rzeczpospolitej Obojga Narodów nazywane – Żmudź ( patrz Sienkiewicz Potop – Bogusław Radziwiłł ) założone w styczniu 1918 przez Niemców w celu osłabienia powstającej Rzeczpospolitej na jego czele stali agenci carscy i kajzerowscy. Pierwsze zebranie musieli odbyć po….polsku bo lietuvskiego wielu nie rozumiało. Od początku jego ideologią była intensywna antypolskość wg. której gdyby nie I Rzeczpospolita Lietuva i bałtowie sięgaliby po Morze Czarne i ukraińskie stepy. Od razu po powstaniu zażądali nie tylko Wilna ( gdzie było ich … 2 % ) ale też Suwałk a nawet Białegostoku i Grodna ( gdzie nie było ich wcale ). W 1920 roku wspólnie z sowietami uderzyli na Polskę za co otrzymali zdobyte przez Rosjan nieco wcześniej Wilno. Dla Rosjan nie miało to znaczenia bo po planowanym upadku Warszawy i tak przyłączyliby Lietuvę do sowieckiej rodziny narodów ( był już „rząd” z Mickiewiczem- Kapsukasem na czele) Polacy pobili Rosjan a oddziały rodowitych wilniuków odbiły Wilno. Dla Lietuvisów do dziś jest to kamień obrazy i polska okupacja ( Polacy wtedy na wileńszczyźnie 66 % Lietuvisy/Żmudzini 2 % reszta Żydzi i Białorusini ) Piłsudski ciągle wierzył w pojednanie z nimi dlatego nie uderzył na Kowno w którym Ludność polska ( także większość mieszkańców choć znacznie mniejsza niż w Wilnie ) planowała powstanie. Przez 20 lat „skrzywdzeni” Lietuvisi zniszczyli polską mniejszość w Kownie i Laudzie m.in. zabraniając im polskiej mowy, polskiej pisowni oraz okradając z ziemi ( wtedy pod pretekstem reformy rolnej ). W 1940 Stalin zrealizował plan z 1920 dał Lietuvisom Wilno ale zabrał niepodległość i włączył do ZSRR. W 1941 przyszli Niemcy Lietuvisy sformowali oddziały pomocnicze które specjalizowały się w zagładzie cywilnej ludności żydowskiej i polskiej. Ich ofiary to 100 000 zabitych w PONARACH obok Wilna. Później doborowe oddział AK ( największe siły zbrojne AK po Powstaniu Warszawskim – ok. 16 tysięcy partyzantów z okręgu Wilno i Nowogródek ) rozbiły Lietuvskich okupantów i urządziły im defiladę w kalesonach. Następnie miejscowe oddziały AK najpierw same ( operacja Ostra Brama ) a później z rosyjskim korpusem pancernym zdobyły Wilno. I…. zostały rozbrojone przez sojuszników naszych sojuszników. Do dziś pomimo intensywnej lietuvskiej kolonizacji wileńszczyznę zamieszkuje 250 000 Polaków. Stosują te same metody co wobec Polaków Kowna i Laudy w XX-leciu międzywojennym. Kradną ziemię miejscowym, zabraniają im używania polskiego a nawet pisania po polsku własnych nazwisk. Jednocześnie łaszą sie do Polski twierdząc że wszystko jest OK. Nie dajmy zniszczyć polskiej wileńszczyzny. Polakom należą się prawa jak każdej innej mniejszości narodowej.
Duzo niescislosci…
„W 1920 roku wspólnie z sowietami uderzyli na Polskę za co otrzymali zdobyte przez Rosjan nieco wcześniej Wilno”.
Nieprawda, Wilno zostalo zdobyte przez Sowietow w lecie 1920. Konarmia zaskoczyla polskie wojska wdzierajac sie do miasta i zdobywajac nierozladowane (prezent od Francuzow) czolgi bedace jeszcze na wagonach. Polskie oddzialy uciekaly w takim poplochu, ze przy przeprawie przez Niemen utonelo kilkuset ulanow.
„urządziły im defiladę w kalesonach” – a gdzie w ramach rzetelnosci informacja o zamordowaniu przez Lupaszke kilkuset Litwinow (glownie kobiety i dzieci) w spacyfikowanych wioskach? Liwini do dzisiaj domagaja sie potepienia ale IPN-ema jest glucha i slepa….
Kinkus - działania Łupaszki były odwetem za barbarzyństwa Litwinów, którzy mordowali Polaków i palili polskie wsie. Literaura na ten temat jest dość obszerna.
Czego was tam uczą w tej ambasadzie. Konarmia szła na Lwów. To tak z 850 kilometrów bardziej na południe od Wilna.
Lietuvscy policjanci pomocniczy postanowili pomordować na własną rękę wpadli do miejscowości Glinciszki i zamordowali 37 osób. Niektórym kazali sie własnoręcznie wieszać na progu swoich domów ( ponoć tak robił książę Witold ) Niedaleko stacjonowała brygada majora Łupaszki która w ramach odwety zastrzeliła 28 osób w miejscowości Dubinki ( z tej miejscowości pochodziła część policjantów lietuvskich ) Akcja przyniosła rezultaty Lietuvisy nie odważyli się więcej mordować Polaków na własną rękę. Wcześniej na niemiecki rozkaz lietuvscy pomocnicy rozstrzelali 100 000 ludzi w Ponarach obok Wilna.
W IX forcie Kaunasa wiele lat pisali o zamordowannych 80 tys. ludzi, przeliczili i pozostalo nie wiecej niz 15-16 tys. , tak bede tez i z ofiarami w Paneriai – nie wiecej 20 tysieci.
Żmódź,czyli właściwa ICH Litwa ,to Auksztota.
Po naszemu Żmudź, a po jakiemu Żmódź?
Smiechu warto, kiedys za zrodlo historyczny jest wzieta ksiazka pisarza romantyka.
Uparte szukanie sojusznika w małym 3 milionowym państewku ( w tym 500 tysięcy mniejszości z tego połowa Polacy ) ze słabą gospodarką, jeszcze gorszą klasą polityczną niż u nas, leżącym na uboczu i do tego zaciekle antypolskim mija się z celem. Jakie korzyści możemy mieć z partnerstwem z tą Lietuvą. Przykład Orlenu w Możejkach ( ze 3 miliardy dolarów w plecy, jak dobrze pójdzie do odzyskania najwyżej połowa ) niczego nas nie nauczył. Mają malutki i wciąż kurczący się rynek wewnętrzny ( w tamtym roku ubyło ich 87 tysięcy i liczby te wciąż rosną ) Interesować nas powinni tylko tamtejsi Polacy rdzenni mieszkańcy ziemi wileńskiej kolonizowani i okradani przez rząd Lietuvy. Cała reszta nic nie warta.
Jakby nie bylo rocznie w 2008 roku produkowali w Litwie 18200 euro przez glowe, w Polscie nawet 17600 euro przez glowe.
Ładnie Pan Redaktor pisze i mądrze.
Zobaczymy jaki ma talent dyplomatyczny Nasz Prezydent i czy spotka sie na Ltwie z szacunkiem. Racja jest po naszej stronie, ale biedni Litwini mają kompleksy mniejszego, który boi się, że zostanie wchłoniety. Niesłusznie. W Europie nawet Lichtenstein i Luxemburg mają sie dobrze a nawet lepiej, nie mówiąc już o szwajcarii. wierzę w sukces prezydenta. Mysle, ze ta wizyta ma dla niego ogromne znaczenie. Rodzinne strony…
dopieszczajmy litewski nacjonalizm- nawet za cene pisowni nazwisk- bo to ważny bufor od wschodu. Kaczyński to rozumiał bo byl mądry – powoływanie się na „wielki afront” – to dorabianie gęby… szanujmy uczucia bliskich sąsiadów. Cicha dyplomacja- zamiast służalczych gestów woibec Moskwy plus POrnograficzna dyplomacja…da więcej.
Bufor…i jeszcze ważny. Chłopie popatrz na statystyki.
Chłopie popatrz na swastyki i sierpy z młotami… MSZ polski bufon – straaasznie ważny- wlasnie doprowadził do ruiny wieloletnia polityke Polski na wschodzie.
Nie merytorycznie -sprawa wynaradawiania Polaków i zepchniecia ich do 4 kategori
(1-Litwini,2-Rosjanie,3-Żydzi,4-Polacy) wobec podpisanych zobowiązań i przynależności do UE wymaga ich realizacji.Słowem bez podtekstów do PO tylko merytorycznie!
Trzeba rzeczy, moim zdaniem, nazwać po imieniu. Przez lata nasze elity, niezależnie od tego kto był u władzy, mniej lub bardziej udanie i z różnym entuzjazmem usiłowały realizować koncepcję, którą bym nazwał „piłsudczykowsko-giedroyciowską”, czyli budowy pierścienia państw buforowych oddzielających Polskę od Rosji. Ta polityka zbankrutowała już raz za zycia Marszałka, i zbankrutowała też obecnie, choć oczywiście z innych i różnych względów, i w stosunku do Ukrainy, i w stosunku do Białorusi, i w stosunku do Litwy. Po dwudziestu latach dowiedzieliśmy się, że znacznej części Białorusinów i Ukrainców bardziej po drodze jest po prostu z Rosją, a mniejszej części Ukrainców i Litwinom jest po drodze wyłącznie z sobą samym. No to krzyż na drogę, powodzenia. Ponieśliśmy na próby realizacji tej polityki dość kosztów, więc musimy je teraz spisać w straty, ale też musimy szukać dla siebie bezpieczeństwa w innej konstelacji. „Międzymorze” upadło.
Dodatkowo, jeśli chodzi o Litwinów, oni się cechują (a przynajmniej ich elity polityczne) przesadnym nacjonalizmem naturalnym w przypadku małych narodów, a w niektórych kwestiach, np. co do pisowni nazwisk, trzeba uczciwie powiedzieć, trochę swoich racji językowych też mają. Mało się o tym w Polsce mówi, ale kwestia pisowni polskich, i innych obcych nazwisk, wygląda do dziś praktycznie tak samo w drugim kraju posługującym sie językiem bałtyckim, czyli Łotwie, tylko wobec Łotwy nie mamy ani takich sentymentów, ani takiego stosunku, więc nikt sobie tym głowy nie zawraca i nawet nie wie. No, może dziś kibice „Kolejorza” się zastanawiają, co to za dziwne nazwisko „Ivans Rudnevs”
.
Trzeba spojrzeć praktycznie. Litwa sama, jako bufor, jest nam do niczego niepotrzebna. Za mały kraj, za krótka granica, a Rosjanie i tak są w Kaliningradzie. Gospodarczo też nam nie jest do niczego potrzebna, to pod względem PKB tylko kilka dzielnic Warszawy, ponieśliśmy i mieliśmy dalej ponosić jedynie koszty „zagłaskiwania”, i to niemałe, a jakie – to wszyscy wiemy. Litwinom sie wydaje, że my im też do niczego nie jesteśmy potrzebni, a z Rosją poradzą sobie sami z pomocą UE i NATO to cóż, dajmy im to sprawdzić, cytując w tym miejscu przewrotnie rosyjskie przysłowie, „marzyć wolno, nie wolno nie marzyć”. A o nasze interesy walczmy z pomocą dostepnych środków w Unii Europejskiej, twardo i stanowczo. Niech sobie Litwini poradzą z Możejkami oddanymi Rosjanom, niech sobie razem ze Szwedami zbudują most energetyczny przez Bałtyk który im nic nie da, bo Skandynawia akurat nie jest ww wspólnym zsynchronizowanym systemie energetycznym który obejmuje oprócz nich całą UE plus obwód Lwowski z elektrownią atomową w Równem, niech sobie razem z Łotwą budują elektrownię atomową bez naszych pieniędzy, niech sobie zapewnią w UE finansowanie Rail Baltica, bo po co mamy dokładać miliardy do budowy linii kolejowej od Białegostoku do Suwałk i dalej, skoro ta, która istnieje nam wystarczy na nasze potrzeby, itd. itp.
Pozdrawiam
Powinno być między Krakowem i Wilnem a nie: „Po duchu jagiellońskiej współpracy, jaki panował niegdyś między Warszawą a Wilnem, pozostało niewiele”. Chodzi o zwrot ziemi w Wilnie (powiększonym celowo), na Wileńszczyźnie znaczna część ziemi została zwrócona… Ale pamiętajmy także o polskich zaniedbaniach – most energetyczny, fatalne drogi utrudniające komunikację Litwy z Europą Zachodnią (via baltica!), a ostatnio osamotnienie Wilna w sporach z Rosją, i jeszcze pomysł zniesienia wiz dla mieszkańców nie Ukrainy, nie Białorusi tylko Kaliningradu!!! to znaczy Królewca…
Chodzi właśnie o Warszawę ,nie żas Kraków.
Reszta to propaganda litewska.
Pozdrowienia Panu, Redaktorze i Czytelniko – Polakom
Czyzby pioro poslizgnelo sie przy pisaniu artykulu przez Pana, Panie Redaktorze?
Ciekawym czy p. Komorowski w celu ugrania czegos na Litwie postraszy Litwinow przyjaciolmi z Moskwy?
Z powazaniem
Czytelnik
Przynajmniej by się do czegoś przydał.
Co do historii i diagnozy konfliktu Polsko Litewskiego z panami się zgadzam, co do wniosków już nie! Koncepcja Piłsudskiego- Giedroycia to koncepcja korzystna dla wszystkich państw sąsiadów Polski i dla Polski! Polskie elity to zrozumiały i wiele osób litewskiego, białoruskiego i ukraińskiego pochodzenia też. Istnieje naturalna synergia współpracy tych państw w wielu obszarach: energetycznej, transportu. Problem istnieje bo niestety osoby przyjazne Polsce nie mają takiej siły by lobbować za racjonalnymi działaniami umożliwiającymi współpracę. Wynika to głównie ze słabości tych państw. Czynniki decyzyjne są pod dużym wpływem formalnym i nieformalnym dużych państw. Polska nie potrafi prowadzić skutecznego lobbingu w tych państwach bo nie ma struktur, instrumentów. Nasze służby dyplomatyczne, służby wywiadu są pasywne pozbawione środków, kadr i wizji. Stąd przyglądamy się ze zdziwieniem, że po zakręceniu rafinerii Możejki kurka z ropą przez Rosjan Litwini demontują tory odcinające tą firmę od postaw z Naftoportu na Łotwie. Polska jest słabym krajem, jak wzmocni swoje struktury, określi cele, przeznaczy środki na jego realizacje to będziemy mieć mniej wrogich sąsiadów. Jak sprawnie potrafią działać działać służby dyplomatyczne Rosji napuszczając polskiego premiera na prezydenta i odwrotnie. Jak dwaj Polacy wcielali się w wyznaczone im role, mogliśmy obserwować przed pamiętną wizytą polskich władz w Smoleńsku. Albo jak w umiejętny sposób blokuje się projekty transgraniczne np. Sarmatia…Zamiast mieć pretensje do swoich sąsiadów przejmijmy inicjatywę, ukażmy im korzyści ze współpracy z nami jak zagrożenia dla tej współpracy. Należy wspierać naszych naprawdę licznych przyjaciół i marginalizować wrogów …
Bo jeżeli jakieś organy państwa polskiego bądź litewskiego podejmują decyzje w zasadzie sprzeczne z interesem swojego państwa (a także sąsiedniego z którym miałoby wspólny interes) to znaczy że mieszać może ktoś „trzeci”.
Panie Redaktorze Zychowicz! Między Polską a Litwą nie było żadnej jagiellońskiej współpracy. Była nie przystająca do rzeczywistości polityka oparta na martwej od urodzenia doktrynie Giedroycia, głoszącej, że dobre stosunki z sąsiadami ze Wschodu dyktuje nam racja stanu, stwarza bowiem barierę chroniąca nas przed wielkorosyjskim imperializmem. Po dwudziestoletnim praktykowaniu tak koncypowanej polityki w stosunku do Litwy okazuje się, że to dzisiejsza Rosja mogłaby się stać naszym sojusznikiem w walce o ochronę praw mniejszości przed litewskim nacjonalizmem, który Polacy poznali jeszcze za Litwy Kowieńskiej (i gdzieś się zapodziali, znikli). Dziś mamy do czynienia z tym samym nacjonalizmem, tyle że występującym w demokratycznym kamuflażu.
Pan Prezydent Komorowski nie wydaje się tym człowiekiem, który coś w tej sprawie zrobi. Dowiodła tego jego „sentymentalna” wizyta na Litwie, którą składał jako marszałek sejmu, a poświecił ją głównie celebracji wspominków rodzinnych.
pantałyk
Litwini patrzą na innych naszych wspaniałych przyjaciół Niemców i robią bądż nie robią to co oni.
Sentymenty były ale się skończyły, bo po wyłożeniu wielkiej kasy na rafinerię w Możejkach i postawieniu się w ten sposób Rosji, dostaliśmy łupnia z niespodziewanej strony, w plecy, od naszych najukochańszych i najbardziej strategicznych partnerów Litwinów. 10 km torów kolejowych rozebranych w tempie ekspresowym przez naszych najdroższych i najukochańszych braci, sióstr i przyjaciół litewskich jest symbolem, pomnikiem dętych deklaracji, mydlenia ócz i bajkopisarstwa.
Jeżeli nasz rząd wtopi w poronione pomysły z Litwą chociaż jednego złotego, to jakem wyborca na mój głos liczyć nie mogą.
Na te problemy trzeba spojrzeć z nieco innej strony. Litwini w czasie „sowieckiego dobrobytu” byli mocno doświadczeni przez cały ten system. Ponad 300 tysięcy Litwinów pojechało do łagrów lub zostało zamordowanych. Wznieciło to dosyć powszechny nacjonalizm. Konsekwencje tego widzimy w dzisiejszych prawach stanowionych dla mniejszości polskiej.
Dodać należy ,że większość partyjek o charakterze nacjonalistycznym jest sterowana przez rosyjskie służby specjalne. Prości Litwini nie rozumieją gier operacyjnych toczonych przez wytrawnych przyjaciół Putina (Paksas i inni). To tacy ludzie wydają polecenia aby rozbierać tory. Litwini jeśli nie zrewidują swoich działań ani się spostrzegą jak staną się ponownie rosyjskim kondominium czego serdecznie im nie życzę. Unia Europejska nawet palcem nie kiwnie w ich sprawie. Wtedy nie jeden może wspomni ,że kiedyś był taki polityk ,który bez warunków wstępnych chciał dla Litwy dobrze a był nim Lech Kaczyński.
poprawka
Nasi umiłowani Litwini rozebrali 19 km torów.
Giedroyć był bajkopisarzem i czas najwyższy to zrozumieć. Podobnie Piłsudzki (przy zamachu majowym stan wojenny to pikuś) myslał sentymentalnie a nie realnie, skutkiem czego były mrzonki o mocarstwowości i miedzymorzu a konsekwencją położenie głowy pod sowiecko-nazistowski topór.
Może nadszedł czas na Litwę Środkową? Historia lubi się powtarzać…
Może nadszedł czas na 1939 rok? Historia lubi się powtarzać…
Realia są takie, że przez 20 lat Litwa korzystała pomocy Polski w ochronie jej interesów, a Polska nie uzyskała od Litwy kompletnie nic. Straszą nas wrogoscią Litwy – tak jakbyśmy uzyskali cokolwiek przez 20 lat dzięki tej rzekomo przyjaznej Litwie. Polską przyjaźń traktowali Litwini jako słabość i umizgiwali się do Rosjan. Czy więc coś tracimy z dotychczasową polityką pobłażania? Czy Litwa nam czymś zaszkodzi, coś nam odbierze z koneksji? A niezależna Litwa jest przedewszystkim w interesie samych Litwinów, a nie Polski. Jeżeli zaś Litwini poważniej traktują czasy „polskiego ucisku” za Unii, zapominając o 200 latach późniejszej, okrutnej okupacji rosyjskiej/sowieckiej, to trzeba to traktować jako fakt przesiąknięcia Litwinów do głębi sowiecką, antypolską propagandą.
Słuchałem kiedyś wypowiedzi młodzieży litewskiej ze szkoły średniej o zdrajcy Jagielle, o tym, ile szkody przyniosła Litwie Unia z Polską. Takich rzeczy uczą Litwini w swoich szkołach.
Na zamku w Trokach wisi mapa – Litwa od morza do morza.
Polska jest jakąś mała peryferyjną prowincją.
Polecam odwiedzić odrestaurowany zamek w Trokach.
Warto.
Taka prawda historyczna.
W roku 1385 Polska byla malym panstewkiem ze stolicom w dalekim zakatku w Krakowie. Wtedy Litwa byla ‘od morza do morza’ i NIGDY takim panstwem nie byla Polska. Tylko w romantycznych marzeniach polakow, kiedys skradziona historia Litwy jest bogactwem Polski.
Przecież to dziecinada żeby w naszym położeniu zmieniać nastawienie do sąsiada z powodu jednego zakrętasa przy nazwisku. Moim zdaniem, ważniejszy interes, niż interes mniejszości polskiej na Litwie, jest interes Polski, a ten bezwzględnie nakazuje(!) iść razem ze wszystkimi państwami Środkowej Europy, na czele z Litwą - nie popełniac błędów międzywojnia, kiedy sami lub z pomocą naszych wielkich „przyjaciół” z zachodu i wschodu daliśmy się podzielić i podbić.
Zresztą jestem przekonany, że połowa z tych problemów została sztucznie wywołana przez agenturę wpływu naszych wielkich „przyjaciół”, której celem jest zduszać w zarodku wszelkie próby odbudowy na obszarze Środkowej Europy sojuszu militarno-gospodarczego na wzór RON-y – tego giganta, który napsuł im tyle krwi.
Jedna grupa miesza w kotle (Litwa), a druga dorzuca drew do ognia (Korona), tzn. - po jednej stronie granicy starają się tak wpływać na politykę naszego sąsiada, aby mniejszośc polska była szykanowana, dzięki czemu, po drugiej stronie granicy, politycy należący do opcji naszych wielkich „przyjaciół”, mają wygodny pretekst do działań odwetowych; powstaje sztuczny konflikt, który powoduje erozję wzajemnych stosunków ze szkodą dla obu tych krajów, a ten trzeci korzysta….
Po pierwsze, polska cywilizacja, w odróznieniu od cywilizacji naszych wielkich „przyjaciół”, nie na tym polega, by dyktować mniejszym narodom swoje warunki, a po drugie – obecnie żywotny interes Polski nakazuje zacieśniać więzy z Litwą (także z Czechami, Słowacją, Węgrami, Ukrainą i Białorusią), BEZ ŻADNYCH WARUNKÓW WSTĘPNYCH, nawet kosztem mieszkającej tam mniejszości polskiej. Wie pan dlaczego? To jest cena – myślę, że nie tak znów wysoka – tyle kosztuje pewność, że Polacy nie na Litwie, ale tu, w Polsce będą mogli dalej pisać po polsku, a nie cyrylicą i gotykiem… W ten sposób kupujemy sobie czas potrzebny do odbudowy naszego potencjału. Do diaska, czy państwo nie rozumiecie, że nie stać nas w tej chwili na kłótnie z Litwinami o jakiś idiotyczny ogonek przy nazwisku?!
Tymczase co robi nasz Prezydent? Na Litwę nie leci, bo ma wizytę na Słowacji, gdzie nie jedzie, bo ma… katar. Jeden ruch i dwie szkody we wzajemnych relacjach między Polską, a Litwą i Polską, a Słowacją. Pytanie, czy to kolejna gafa, głupota, czy… celowe działanie na szkodę Polski…
Kornik pisze: „…ważniejszy interes, niż interes mniejszości polskiej na Litwie, jest interes Polski, a ten bezwzględnie nakazuje(!) iść razem ze wszystkimi państwami Środkowej Europy, na czele z Litwą.”
To ta Polska ma inne interesy niż interesy Polaków? Zanim się coś napisze warto jednak pomyśleć. Można sobie teoretycznie wyobrazić, że w jakichś okolicznościach również Kornik znajdzie się w mniejszości, jak Polacy z Wileńszczyzny. Wtedy spisujemy Kornika po prostu na straty! To jest polityka politycznego kanibalizmu.
Pan Możejko pisze: „To jest polityka politycznego kanibalizmu.”
___________
Myślałem, że to poświęcenie pewnej GRUPY Polaków dla dobra wspólnego WSZYSTKICH Polaków.
Jeżeli Polska nie obroni niepodległości, a za nią Litwa, to ta mniejszość dopiero będzie jęczeć…
Aby Polska obroniła się, potrzebuje przyjaciół - najlepiej takich, którym zagraża to samo niebezpieczeństwo. Są to kraje Środkowej Europy, w tym Litwa.
Mniejszość polska na Litwie powinna to zrozumieć i ustąpić ze swoimi pretensjami, dla dobra wspólnego, a Polski rząd nie naciskać, bo nas nie stać na kolejnego wroga.
Co uzyskujemy tym potrząsaniem szabelką wobec Litwy – nic - osamotnienie, błąd, który juz wiele razy słono nas kosztował, a najwięcej (nie licząc rozbiorów), w 1939: niepodległośc, 6 milionów obywateli, połowę terytorium i totalną ruinę kraju.
Proszę mieć na uwadze, że nasi mali sąsiedzi odczytają po swojemu te nasze kłótnie z Litwą: „Ci Polacy wcale nie są lepsi, to już może lepiej dogadać sie z tamtymi, bo tamci przynajmniej mają szablę z żelaza, a nie z plastiku.”
Ustąpmy Liwtinom, a udowodnimy naszym sąsiadom, że Rzeczpospolita, po staremu, nie dybie na ich terytoria i pozwala żyć, pracować, modlić się do swojego Boga, o ile oni pozwalają nam żyć, pracować i modlić się do swojego Boga; zyskujemy sojusznika i spokój od tej strony.
Wiem, w tej chwili Litwa nie bardzo pozwala Polakom na Litwie, ale to tymczasowa koncesja z naszej strony – dla lepszego jutra!
Powtarzam, tylko razem możemy obronić własną niepodległość i odbudowac własne potencjały! Niech nie dzieli nas idiotyczny ogonek, kiedy sprawa idzie o BYT PAŃSTWA.
Zobaczy pan, że kiedy Polska znów odzyska swój dawny blask, to nie będzie potrzeba żadnych nacisków. Litwini przyniosą nam w prezencie to, co teraz chcielibyśmy uzyskac siłą – siłą, której nie mamy zbyt wiele, której nie powinniśmy trwonić na drugorzędnych kierunkach.
To jest własnie realpolitik!
Pan pewnie zauwazył, że wymieniłem Białoruś. To ta sama polityka – chociaż krajem tym rządzi… ekhem, to jest to najmniejszy… ekhem z tych, jacy nas otaczają i nie dybie na naszą niepodległość, przeciwnnie - sam co chwila musi odpierac ataki tych samych wrogów, a nasz rząd jeszcze im pomaga…
Połaczmy siły! Jak powiedział Churchill, kiedy podpisywał sojusz z ZSRR: „Dla zwycięstwa Angli, gotowy jestem podpisac pakt z samym diabłem.”
TO JEST REALPOLITIK. Tak myślę.
Dodam, że ś.p. Prezydent Kaczyński prawdopodobnie prowadził jeszcze inną grę, mianowicie - podpisał TL.
Dlaczego? Trzeba pamiętać, że zrobił to kilka tygodni po słynnej deklaracjii prezydenta Obamy.
Działał w interesie polskim!, a nie jak mówią niektórzy politycy prawicowi – był zdrajcą.
On zrozumiał, że wypadamy spod skrzydeł Ameryki, a Polsce zbrakło czasu – nie zdążyła zbudowac dostatecznej siły zaczepno-odpornej, więc nie zaprzestając prowadzić polityki Jagiellońskiej, czyli dążenia do budowy silnego sojuszu obronnego mniejszych państw - podpisał taktyczny sojusz z jednym z naszych potężnych „przyjaciół”.
W tej trudnej dla nas chwili, zachował się jak mąz stanu, który chciał uniknąc błędu z 1939 – konfrontacji z naszymi potęznymi „przyjaciołami” w absolutnym osamotnieniu. To był taktyczny wybieg, którego celem było uniknięcie najgorszego. Ten sojusz daje nam pewne korzyści, a przede wszystkim daje nam czas na dokończenie polityki Jagiellońskiej. Niestety, wkrótce potem Pezydent ginie w tragicznym wypadku… a ”żyrandol” przejmuje opcja - ta druga opcja. Mamy pecha!
Z Twojej wypowiedzi bije taka naiwność, że nie ma sensu podejmować merytorycznej dyskusji. Poświęćmy Polaków, wszyscy się poświęćmy, a wtedy inni to docenią. I to według Ciebie ma być Realpolitik?
Masz rację, głupi jestem, uderzmy pięścią w stół, potrząśnijmy małą Litwą, to nabiorą do nas szacunku w Europie: Gdy wielki wielkiego/ Będzie dusić, my duśmy mniejszych, każdy swego./ Z góry i z dołu, wielcy wielkich, małych mali,/ Jak zaczniem ciąć, tak całe szelmostwo się zwali,/ I tak zakwitnie szczęście i Rzeczpospolita.
Należy dodać, że polski rząd był zobowiązany przedłożyć Sejmowi pakiet ustaw okołoakcesyjnych tak, jak to wymógł w Niemczech prezydent Köhler.
Co zrobił POlski rząd?
Zgodnie ze swoją nazwą nie-rząd zrobił NIC.
Tu nie chodzi o ogonek przy nazwisku. Tu chodzi o obowiązujące wśród cywilizowanych narodów zasady. Rozumiem, że kiedy Towarzysz „Tomasz” wymyślił pewną Konstytucję w 1952 roku, którą Towarzysz „Koba” osobiście łagodził, bo ten pierwszy w służalczości swej poszedł o kilka mostów za daleko, i kiedy tenże Towarzysz „Tomasz” uznał że Pański kraj będzie się nazywał „Polska Rzeczpospolita Ludowa”, to też był drobiazg?
Nie jestem zwolennikiem komuny, żeby była jasność, ale można też jak się okazuje inaczej. To mało znany fakt, ale niejaki Towarzysz Marszałek Rokossowski postawił się. I potem przez całą komunę Wojsko Polskie nazywało się „Wojsko Polskie” we wszystkich przepisach, a słowo „Ludowe” dodawano nieoficjaalnie jako przymiotnik. I postawił się też że do polskiej Gdyni ma wchodzić ORP a nie OPRL. I tak też było przez całą komunę. Tylko trzeba było mieć jaja i wiedzieć że ogonek przy nazwisku jest bardzo ważny. Pozdrawiam
bosze chron Litwinow , Bialorusinow , Ukraincow przed polskimi interesami , wplywami
na ww terenach , chron ww kraje przed polska wizja Jagiellonska .
Od Polski chcacej zrobic z was pas ochronny dla siebie , nie mozecie oczekowac niczego
konstruktywnego ( poza szczuciem na ruskiego ) .Nie dajcie sie wciagnac w to politykierstwo .
Robcie tak , by wasze kraje mogly sie rozwijac same bez obcych wplywow ,”dobrych rad obcych „ ,egoistycznych interesow .
Czy lepiej być pasem ochronnym dla Rosjan i dawać się szczuć na Polaków, jak przez ostatnie kilkaset lat? Co na tym zyskali Białorusini i Ukraińcy?
Smutna prawda jest taka, że oni mają w (fragment wypowiedzi niezgodny z regulaminem §7 pkt 10.1) naszą przyjaźń. Uważają nas za zagrożenie i jeśli 40 lat sowieckiej okupacji tego punktu widzenia nie zmieniło, to chyba nic go nie zmieni.
A co z Mozejkami Panie redaktorze. To tez wielki problem i tutaj tez Litwini przeszkadzaja poolskiej firmie. Wlasciwie to zycze Litwinom aby Polacy sprzedali Mozejki rosjanom to moze ci „litewscy faszysci” przestana sie wyglupiac.
Niejednemu psu Burek.
To ze bronek ma na nazwisko Komorowski wcale nie świadczy o tym, że jest on ” z tych komorowskich”.
Nawet jesli, to na zasadzie, że cioteczny brat stryja dziadka ożenił sie z jakąś tam …
Tak samo jak dzieci komorowskiego pochodzą z matki, której rodzina nie jest rodziną czysto polską, jest rodziną mieszaną, żydowsko-polską. Ale oboje , ojciec i matka walczyli z z ludźmi pragnącymi niepodległości Polski – po prostu byli oficerami najpierw Urzędu a później Służby Bezpieczeństwa. Dla nich ojczyzną był PRL.
Z jaruzelskim jest podobnie. Po 1945 , nie żył nikt, (cała rodzina wymarła na Syberii) kto mógłby potwierdzić, że człowek w roku 1945 podający się za W. Jaruzelskiego to jest ten sam człowiek , który w 1939 został wywieziony w głąb Rosji.
Gorzej, na tej samej zasadzie co ktoś, kto wprowadził się w 1945 roku do mieszkania Müllera dzisiaj używa tego nazwiska.
Wystarczy poszukać w sieci by dowiedzieć się, w jaki sposób co niektóre osoby w PRL-bis „doszły” do obecnych nazwisk.
Pozdrawiam Pana.
„W momencie śmierci matki gen Jaruzelski był już wtedy szefem Sztabu Generalnego LWP ” – 1966 rok
Najłatwiej się obrazić, a najtrudniej rozmawiać.
W imię tych dobrosąsiedzkich stosunków Polska i Polacy zostali wyrolowani. Polityka zagraniczna PiS i L. Kaczyńskiego okazała się totalnym niewypałem w odniesieniu do Litwy. Polacy na Litwie nie mogą pisać swoich nazwisk po polsku, rafineria w Możejkach nie dostała możliwości korzystania z portu by regularnie otrzymywać ropę. W imię solidarności z Litwą zrezygnowaliśmy z korzystnego dla nas gazociągu Nord Stream. Teraz Litwini wyjeżdżają masowo na wyspy bo są tańszą siłą roboczą od Polaków.
Kiedy Polska przyzna okupacje Vilnius i Litwy Wschodniej w latach 19200-1939 i przeprasza litewskiego narodu ?
Jak Polacy mogli okupować miasto, w którym mieszkało 98% Polaków?
Po wymordowaniu Żydów przez Niemców, a więc nie w latach 1920-1939.
Kiedy wy przeprosicie polski naród za Ponary i zbrodnie szaulisów na Polakach w czasie drugiej wojny? Gdyby nie silne oddziały AK, zrobilibyście z Polakami na Litwie to samo co UPA na Wołyniu i we Wschodniej Małopolsce.
Jak litewska naroda zmądrzeć.
To sformułowanie jest poniżej pasa szanowny Wrocławianinie.
Szanuj adwersarza jeżeli chcesz dyskusji a nie pyskówki!
Pozdrawiam Pana.
Przed II wojną stosunki polsko-litewskie były fatalne, a mniejszość polska na Litwie była dyskryminowana. Dopiero gdy Polska tupnęła nogą, Litwini zmiękli. Obecnie sytuacja jest podobna i Litwę trzeba przywołać do porządku przy pomocy UE i konkretnych restrykcji.
Polska nie potrzebuje zadnych stosunkow z 3milionowym panstewkiem chronicznie nienawidzacych Polakow. Ani dobrych ani zlych.
Wstyd polskim nacionalistom…Litewski historik Na Polskie-Bronius Makauskas, a polskim pasportu napisano – Bronislaw Makowski; Irena Gerasimavičiūtė-wybitna litwinka na Polskie-Irena Gerasimowisc-to tylko poloniacija, ktura byla, jest i bendze, nestety; a wzsistke zdury o tym, ze Litwa co kolwek nedaja, to jest klamstwo…w Nemsach 2 mil. poliakow-ni jednaj zskoly polskei. W Litwie tylko 200,000 emigrantow s Belorusii i 120 zskol dlia nikt…
Szanowny Panie,
Polaków boli stosunek niektórych Litwinów i większości litewskich polityków do Polaków i Polski.
Jako Ślązak rozumiem bardzo dobrze tę problematyką, przypomnę Panu polską kompozytorkę Grażynę Bacewicz i jej litewskiego brata Baceviciusa.
Albo gen. Szeptyckiego który do Katowic polskie wojsko wprowadzał a jego brat Metropolita Andriej był Ukraińcem – z wyboru.
Trochę wzajemnej tolerancji i zrozumienia chyba by nie zaszkodziło, nie sądzi szanowny Pan?
Pozdrawiam ciepło
Niestety niepokazywanie sie na uroczystosciach, to tylko PUSTA symbolika. Potrzebne sa zdecydowane kroki ze strony rzadu, ktore beda mialy na celu dobro Polakow mieszkajacych tam, zwrot Polskiej wlasnosci i ochrone Polkich biznesow.
Suwalki-to zemia etnicna Litwy, ona pozostaje okupowana, polonizacija w tym kraju byla okropna, o tym pisal jeden pzsicezseliuw A. Mickewizsa; litwinuw mordowali, wygnali, w Seinach bylo 65 procentuw litwinuw, pozokriwali litewski zskoli, wygnali wzsystkich liudzi…kedy oni odzsima zemia, moja zona tez na to zseka, tam byla zemia zemia rodzina…
Usa-5-10 mil. poliakow-ni jednaj zskoly polskej, w Litwie jest nawet polski uniwersitet (pozokriwami jego ? dobze?), nemcy tylko zseka na blond polski, za 2 nedzeli wruzsi 100,000 km do nemcuw; polska-to kraj slaby, anarchiscny, a wydaje sobie za mocarstwo-GLUPSTWO.
Na przykladzie powyzej, widac ze ma sie do czynienia z malym, zakompleksionym narodkiem, ktory nigdy nie dojrzal do zycia w Eurolandzie… Odpowiedza na terazniejsze, realne problemy sa: „..poljaki murdjowali w ktoryms tjam..”. Marszalek Pilsudski mial racje okreslajac to jednym slowem: Kacapy.
Po tylu doświadczeniach i po tylu gorzkich pigułkach najwyższa pora, aby stwierdzić, że:
a/ Litwę,
b/ Komorowskiego!
c/ i jego plugawą sitwę
olewać należy najstaranniej.
A wtedy zdrowsi będziemy i nikt u nas nie zauważy garba kretyńskich obciążeń.
Jak o mnie chodzi, to wyleczyłem się z sentymentów mickiewiczowskiego ,, Litwa…” itp
Poland and Russia is мир, дружба, балалаика.: DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Kiedy polacy przestaje gadac ‘na Litwie’ jak kolonizatory – okupanty ?
na Maderze, na Cyprze, na Węgrzech, na Słowenii, na Podlasiu