Posts Tagged „Polski Związek Łowiecki”<

Dygnitarz z dwururką

6 lis 2010

Rz: Bronisław Komorowski ma być honorowym gościem podczas niedzielnych obchodów dnia świętego Huberta. Czy w historii Polski polujący politycy to coś nowego?

Antoni Dudek: Ten model jest przejęty z państw Zachodu. Prawdopodobnie z Anglii XVIII – XIX-wiecznej, w której podczas polowań załatwiano różne polityczne sprawy. Przed wojną w Polsce, chociażby w Nieświeżu, też odbywały się polowania, na których rozmawiano o polityce.

Antoni Dudek. Fot. Magda Starowieyska/Fotorzepa

Antoni Dudek. Fot. Magda Starowieyska/Fotorzepa

W PRL i po 1989 r. rzeczywiście się polowało, ale ja bym tego nie demonizował.

To dlaczego czasami mówi się, że polską w czasach PRL rządziła nie PZPR, ale PZŁ?

To przesada. Polowania były traktowane z dystansem. Podkreślano raczej, że jest to źródło pozyskiwania dewiz. W latach 70. w prasie pisano nawet o tym, że dewizowi turyści, zwłaszcza z zachodnich Niemiec, przyjeżdżają, by polować na dziki, sarny, jelenie, i płacą za to ogromne pieniądze. Obrosło to aurą luksusu i hobby lokalnej elity.

Czy rzeczywiście lokalna elita zajmowała się polowaniami?

Widać to w serialu „Czterdziestolatek”, w którym inżynier Karwowski idzie na polowanie z ważnymi osobami. Wśród nich najważniejszy jest wiceminister, którego trzeba przy tej okazji pozyskać. Czasami zdarzały się przy tym różnego rodzaju patologie.

Na przykład jakiś towarzysz popadał w niełaskę, bo podczas działalności w kole łowieckim brał udział w wystawnych przyjęciach organizowanych przy okazji polowań przez lokalnych prywaciarzy.

A dygnitarze partyjni nie byli szczególnie zapalonymi myśliwymi?

Piotr Jaroszewicz był entuzjastą łowiectwa. Do Białowieży przyjeżdżał też Nikita Chruszczow z ZSRR. Specjalnie dla niego organizowano polowania. Gomułka był daleki od takich pasji, więc pewnie jeździł na polowania z Chruszczowem z zaciśniętymi zębami.

I zdarzały się podczas polowań takie sytuacje jak w „Nie ma mocnych”, że przemalowywano świnie na czarno, aby udawały dziki?

Z całą pewnością to polowanie musiało się zakończyć sukcesem. Gdyby Chruszczow przyjechał i nie zastrzelił dzika, to polowanie skończyłoby się skandalem.

I rzeczywiście widziałem zdjęcia Chruszczowa na tle upolowanego przez niego dzika, ale czy on umiał w ogóle w niego trafić, to już odrębna sprawa.

—rozmawiała Matylda Młocka

Czytaj także: Prezydent powraca do myśliwskiej braci

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop