Posts Tagged „Mercy for Animals”<

Długie, okrutne umieranie

20 kwi 2011

Kolejny szokujący film dokumentujący cierpienie zwierząt na farmie hodowlanej. Ból, choroby, śmierć w konwulsjach. – To się nigdy więcej nie powtórzy – mówi właściciel i deklaruje, że zwolnił czterech pracowników.

Trzeba mieć naprawdę mocne nerwy, żeby to oglądać. Na filmie nakręconym ukrytą kamerą przez aktywistów Mercy for Animals (MFA) cielęta z przemysłowej farmy E6 Cattle Co. w Hart w Teksasie są bite kilofami i młotami w głowy, kopane, deptane i – często jeszcze żywe – rzucane na pryzmy, umierają tam w konwulsjach. Różki cielaka wypala się z czaszki, zwierzę wyje z bólu. Chore osobniki leżą we własnej urynie i odchodach, nękane przez muchy. – Nie leczymy cieląt. Nie poświęcamy im uwagi. Żadnych lekarstw, nic – mówi jeden z pracowników.

Według MFA „właściciel  E6 Cattle nakazywał pracownikom, by walili w głowy cieląt młotami do wyciągania gwoździ, skazując zwierzęta na długie, okrutne umieranie”. – To oczywiste, że zarówno kierownictwo, jak i pracownicy, nie przywiązują żadnej wagi do dobrostanu zwierząt – mówi cytowana przez organizację Temple Grandin, doktor nauk o zwierzętach, specjalistka ds. zachowania zwierząt.

MFA na podstawie zgromadzonych materiałów składa do lokalnych władz skargę przeciwko E6 Cattle, zarzucając firmie „długotrwałe tortury, nieuzasadnione zadawanie bólu i cierpienia zwierzętom oraz brak właściwej opieki medycznej”.

E6 Cattle hoduje cielęta na potrzeby farm mleczarskich. MFA prowadziło nagrania przez dwa tygodnie w marcu 2011 roku. 

Właściciel E6 Cattle Company w specjalnym oświadczeniu stwierdził, że ponosi „pełną odpowiedzialność” za to, co udokumentowano na filmie. ” Jestem zakłopotany i rozczarowany. Czterej mężczyźni, których widać w nagraniu, zostali zwolnieni z pracy. Nie takie zasady obowiązują na naszym ranczu i to się nigdy więcej nie powtórzy” – zapewnia.

Z głosami potępienia pospieszyła branża mleczarska. „Działania pokazane na wideo organizacji Mercy for Animals są przerażające i całkowicie nie do przyjęcia” – głosi oświadczenie Dairy Management Inc. „Te działania nie są typowe dla tysiąca rodzin ciężko pracujących i dbających o zwierzęta w gospodarstwach w całych Stanach Zjednoczonych” – czytamy w oświadczeniu.

Jak pisaliśmy kilka dni temu, pod wpływem lobby rolniczego na Florydzie, w Iowa i w Minnesocie zgłoszone zostały projekty ustaw, w których „podglądanie” zwierząt bez zgody właściciela hodowli lub rzeźni uznaje się za przestępstwo. – To, do czego się posuwają [autorzy filmów] to prawie terroryzm – mówi senator stanowy z Florydy Jim Norman, cytowany przez FoxNews.com. Przewiduje, że na podobne regulacje zdecyduje się co najmniej 28 stanów.

Organizacje ochrony praw zwierząt są zbulwersowane. Podkreślają, że ich prowadzone ukrytą kamerą „śledztwa” pozwalają wytropić patologie i przeciwdziałać niepotrzebnemu cierpieniu zwierząt, co leży także w interesie konsumentów żywności. A zapowiedź karalności takich akcji uznają za dowód, że branża ma coś do ukrycia, skoro ucieka się do blokowania wolności słowa.

Hodowcy i autorzy przepisów przekonują, że robione z ukrycia nagrania prezentują tylko margines tego, co dzieje się w branży, która jako całość „kieruje się zasadami humanitaryzmu i przestrzega prawa”.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Hodowcy kontratakują: „nie podglądajcie naszych zwierząt”

16 kwi 2011

Zakaz nagrywania z ukrycia i prezentowania opinii publicznej filmów dokumentujących traktowanie zwierząt na farmach i w rzeźniach? Przymierza się do tego coraz więcej stanów w USA.

Pod wpływem lobby rolniczego na Florydzie, w Iowa i w Minnesocie zgłoszone zostały projekty ustaw, w których „podglądanie” zwierząt bez zgody właściciela hodowli lub rzeźni uznaje się za przestępstwo. – To, do czego się posuwają [autorzy filmów] to prawie terroryzm – mówi senator stanowy z Florydy Jim Norman, cytowany przez FoxNews.com. Przewiduje, że na podobne regulacje zdecyduje się co najmniej 28 stanów.

Organizacje ochrony praw zwierząt są zbulwersowane. Podkreślają, że ich prowadzone ukrytą kamerą „śledztwa” pozwalają wytropić patologie i przeciwdziałać niepotrzebnemu cierpieniu zwierząt, co leży także w interesie konsumentów żywności. A zapowiedź karalności takich akcji uznają za dowód, że branża ma coś do ukrycia, skoro ucieka się do blokowania wolności słowa.

Wśród przepisów mających się znaleźć w nowych ustawach jest zakaz nagrywania audio i wideo zwierząt w gospodarstwach hodowlanych oraz używania fałszywego pretekstu w celu przedostania się na teren gospodarstwa. To ostatnie ma uniemożliwiać aktywistom podawanie się za kandydatów do pracy.

- To szlaban dla dziennikarstwa śledczego – oburza się Daniel Hauff z organizacji Mercy for Animals. – Producentom żywności powinno zależeć na tym, by wyeliminować okrucieństwo wobec zwierząt, a nie na tym, by uniemożliwić jego ujawnianie – dodaje.

Hodowcy i zwolennicy nowych przepisów nie wierzą w dobre intencje obrońców praw zwierząt. Zarzucają im, że podejmują akcje nie tyle dla dobra zwierząt, ile dla zebrania funduszy na własną działalność. – Komu może bardziej zależeć na zwierzętach, niż rolnikom, dla których są one źródłem utrzymania? – pyta Dal Grooms, rzeczniczka Stowarzyszenia Hodowców Bydła w Iowa. A senator Norman ocenia, że nagrywane przez aktywistów filmy są „cięte, montowane, manipulowane” i dopiero w takiej formie prezentowane opinii publicznej. – Musimy chronić nasze gospodarstwa, jeśli nie chcemy mieć jajek z napisem „Made in China” – przekonuje.

- Wszystko to ma na celu ukrycie niecnych praktyk związanych z przemysłową hodowlą zwierząt – kwituje te argumenty Wayne Pacelle, prezes Humane Society of the United States, organizacji prowadzącej wiele tego rodzaju „śledztw”.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop