- Jeśli dojdzie do bójek, niespokojnego zachowania, któreś zwierzę może np. złamać kończynę i nie będziemy w tej sytuacji mogli pomóc medycznie – mówi dyrektor warszawskiego ZOO Andrzej Kruszewicz i przyznaje, że w takiej sytuacji zwierzęta mogą zostać zastrzelone.
Najbardziej zagrożone są duże zwierzęta. – Bizony, żubry, jaki, woły piżmowe – wymienia Kruszewicz. – Będzie to sytuacja dla nich bardzo stresująca, więc może dochodzić do bójek, przepychanek, jakichś wypadków. W takiej sytuacji żaden lekarz na wybieg nie wejdzie. Zawiadomiliśmy już policję i odpowiednie służby o takiej możliwości – mówił dyrektor w TVN24.
To oświadczenie zaalarmowało miłośników zwierząt. „W związku z doniesieniami mediów związanymi z zagrożeniem zalaniem powodzią warszawskiego ZOO oraz zakładanymi planami ewakuacji zwierząt kategorycznie sprzeciwiamy się zamierzeniom i wypowiedziom dyrektora Andrzeja Kruszewicza” – czytamy w komunikacie Komisji Dialogu Społecznego ds. Ochrony Zwierząt.
Dyrektor szybko sprostował swoją wypowiedź, zapewniając, że została wyrwana z kontekstu: „Mamy szczegółowo opracowaną instrukcję postępowania w przypadku zagrożenia. Przewiduje ona szereg działań, w tym również ewakuację zwierząt. Konieczność zastrzelenia któregokolwiek z naszych lokatorów mogłaby mieć miejsce jedynie w sytuacji ekstremalnej, która wobec naszych dopracowanych instrukcji nie powinna zaistnieć, ale która przecież może się zdarzyć i na którą mamy obowiązek być przygotowani.”
„Przepraszam wszystkich, którym los naszych zwierząt nie jest obojętny i którzy poczuli się zaniepokojeni” – czytamy w oświadczeniu dyrektora.







