Znikł śnieg, pojawiły się psie kupy

Odchodząca zima obnażyła polską prawdę. Chodzi o miliony kupek i kup psich. Trzeba urządzać slalom, aby dotrzeć do celu – pisze czytelnik rp.pl

W przekonaniu, że nie jestem jedynym obywatelem kraju nad Wisłą, którego roztopy zaskoczyły wcale nie wyłącznie podwyższonym poziomem wód w strumieniach i rzekach, chciałbym zgłosić pewien specyficzny problem.

Szokujące i po prostu obrzydliwe jest to, co prawdopodobnie miliony moich zacnych rodaków spotyka codziennie na chodnikach, skwerach, trawnikach przyblokowych, wychodząc rano ze swoich domostw.

Powoli odchodząca zima obnażyła polską prawdę. Oczywiście mam na myśli setki i miliony kupek i kup psich, które sprawiają, że obraz mojej umiłowanej ojczyzny stał się dla mnie mało znośny. Zafekaliowanie polskich miast i miasteczek sięga takich rozmiarów, że trzeba dosłownie urządzać sobie slalom, aby dotrzeć do celu, czyli przystanku, sklepu, również zboru, synagogi, czy kościoła na nabożeństwo.

Taki stan rzeczy doprowadza mnie do pewnych wniosków. Społeczeństwo użala się nad biednymi zwierzątkami. Organizuje akcje pomocowe, wiele jest inicjatyw, które ujawniają nieludzkie traktowanie zwierząt. I dobrze, że takie działania są. Ale nikt nie mówi o niedojrzałości mieszczuchów, którzy na potęgę – mieszkając w blokowiskach – fundują sobie albo swoim dzieciom pieseczki niczym zabawki, maskotki. Potem przeżywają rodzinne awantury o wyprowadzanie psa, a gdy już go wyprowadzą, to napaskudzi komuś pod oknem, a wiatr woń tę niesie, że hej… I to jest polska mentalność, polska rodaków kultura.

Rozmazane kupy, upaskudzone obuwie – to wystarczające powody do zainicjowania akcji społecznej, np. pod tytułem „Nie nurzajmy się w g…”, czy może jakoś delikatniej, inaczej. Ale zróbmy coś. Ludzie są zdesperowani. Zrozumcie.

Czy właściciele psów, mieszkający w blokach mogą płacić większe podatki? Czy mogą być ukarani za brak przy sobie zestawu do obsługi psa podczas spaceru? A niech to będą znaczne, a nie byle sobie jakie sumy! Może to ich czegoś nauczy. Czy możecie pomóc w reformowaniu społeczeństwa?

Będę, wraz z wieloma innymi obywatelami, wdzięczny za udzieloną w ten sposób pomoc.

Adam Kamiński

Adres do wiadomości redakcji

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(51) Komentarzy do “Znikł śnieg, pojawiły się psie kupy”

    -
  1. Marcin pisze:

    Całkowicie popieram, ale czy można coś zrobić? Może jakieś podpisy pod ustawą społeczną?… Ja się podpisuje.

    Dobre 0

  2. A.L. pisze:

    Loco USA psia kupa pozostawiona na chodniku, trawniku czy w ogole innym miejscu, kosztuje doclow 500 i w gore, przy czym niejest to mozliwosc teoretyczna, a calkiem praktyczna.

    Misato kup nei sprzata, sprzataja wlasciciele. Nosza w tym celufoliowe woreczki. Operacja jest bardzo prosta. Na dodatek, owego woreczka nei mozna wyrzucic do miejskiego kosza dos smieci – tzreba zabrac do domu. Inaczej – kolejne 500 dolcow.

    Poza tym, istnieje potepienei spoleczne dla smeicenia, i wlasciciel psa nei chce wyjsc na chama. A jak co, to zawsze ktos zwroci uwahe albo w skrajnym przypadku zadzwoni po policje. A policja tu ma zwuczaj przyjezdzec w 2 – 3 minuty, i z wielka przyjemnoscia nakladaja owe mandaty.

    Dobre 0

  3. NN pisze:

    Jedno mnie niepokoi w tym liście – brak diagnozy.
    Czy włączając TV nie mamy poczucia podobnego – że coś śmierdzi? A niektóre gazety…?
    Jestem za tym, by z wszelkim g… walczyć bez pardonu.

    Dobre 0

  4. Jaroslaw pisze:

    Całkowicie popieram. Osiedlowe trawniki i niestety często nie tylko trawniki są prawdziwym polem minowym. Strach mnie bieże kiedy wypuszczam córkę na dwór, albo jeszcze gorzej do piaskownicy.
    Co gorsza, problem nie sprowadza się tylko do slalommu na trawnikach, ale także do odoru unoszącego się wokół.
    Próbowałem tłumaczyć właścicielom psów problemy wynikająca z pozostawiania psich kup wokół bloków, ale niestety w zdecydowanej większości przypadków nie było najmniejszego zrozumienia dla moich uwag.
    Pytanie dlaczego Policja i Straż Miejska nie interweniuje w takich przypadkach. Chętnie wesprę każdą akcję społeczną zmierzającą do rozwiązania tego problemu.

    Dobre 0

  5. analyzer pisze:

    Popieram.
    Tylko co można zrobić z bezmyślnością ludzką?
    Jak to inaczej określić, jeżeli ktoś w mieszkaniu na 50 m2 mieszka z czteroosobową rodziną
    i do tego ma wielkiego psa wilczura.
    Psa puszcza oczywiście między blokami bez smyczy i kagańca, bo „on nie gryzie”….
    A pupilek sadzi kupy gdzie popadnie- na środku chodnika, przed wejściem do klatki schodowej, pod balkonem….

    Dobre 0

  6. NN pisze:

    Jedno pytanie skrajne.
    Co lepsze: trawnik rozjeżdżony przez koła samochodów, czy zanieczyszczony przez psy?
    Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie a przecież obie te sytuacje są powszechne i naganne.

    Dobre 0

  7. Anna pisze:

    Dziękuję za podjęcie tematu . Nie wróżę jednak najlepiej tej akcji. Ludzie posiadający psy są całkowicie pozbawieni kultury.Uważają, że ich pies może załatwic się wszędzie.

    Dobre 0

  8. Prawicowiec pisze:

    Zgadzam się w 100% – problem jest i to nie mały.

    Sam posiadam psa, ale jestem na tyle odpowiedzialny, że zawsze mam przy sobie specjalne woreczki na okoliczność potrzeby fizjologicznej nr „2″ mojego pupila.

    Przeraża mnie jednak świadomość społeczna. Przeraża mnie zdziwienie pani ekspedientki, gdy pytam w sklepie zoologicznym o woreczki na psie odchody. Przeraża mnie śmiech młodych przechodniów, gdy sprzątam po moim psie. Przeraża mnie indolencja władz na owe zjawisko…

    Proponuję podnieść kary do kilku tys. złotych, może wówczas zrozumiemy na czym polega demokracja… W Wielkiej Brytanii nie ma tego problemu, ale co ja porównuję…

    Dobre 0

  9. bob pisze:

    Cóż, jaki właściciel psa taki i pies. Czemu się wiec dziwić.

    Dobre 0

  10. Janusz pisze:

    Owszem, problem jest (do pierwszej ulewy która to zmyje), ale z drugiej strony od czego są dozorcy i właściciele nieruchomości? Czyż nie mają oni obowiązku sprzątać chodników? To nie tylko psie kupy zaśmiecają nasze otoczenie w miastach, ale różne śmieci, papierki, butelki które dotychczas śnieg zakrywał. Widok faktycznie okropny. Jeżeli nie da się porządku wyegzekwować od właścicieli psów (ale też kotów, hodowców gołębi itp.) to może należy egzekwować porządek od gospodarzy obiektów i służb oczyszczania miasta?

    Dobre 0

  11. Dżery pisze:

    Z praktyki wydaje mi się, że na zrozumienie problemu większość właścicieli czworonogów nie ma co liczyć. Stosowne organy też jakoś opieszale reagują na ten problem. Proponuję wprowadzić podatek od posiadania zwierzaka w jakiejś sensownej wielkości (500 zł rocznie), za który RZECZYWIŚCIE zorganizuje się sprzątanie odchodów po pupilach. Posiadanie psa, zwłaszcza w mieście, to poza przypadkami uzasadnionymi (psy przewodnicy itp.) w większości kaprys i zachcianka jego właściciela, a za takie trzeba niestety płacić. Kwota 500 zł jest na tyle duża, że potencjalny właściciel zastanowi się 2 razy, czy rzeczywiście jest miłośnikiem sr…ych gdzie popadnie zwierzaków. Zapłacenie podatku powinno być udokumentowane stosownym dokumentem, sprawdzanym przez upoważnione Organy w przypadku napotkanego zestawu pies-człowiek. W razie, gdy jest to latający samopas i bez smyczy czworonóg, do akcji wkracza hycel, opłacony również z ww. 500 zł. :)

    Dobre 0

  12. misiek1111 pisze:

    Dlaczego od razu Pan uogólnia to na wszystkich Polaków? Ma Pan po prostu sąsiadów brudasów i tyle.

    Dobre 0

  13. Tadeusz pisze:

    Panie Januszu i Panu podobni (!), może moja propozycja uzmysłowi Wam wypaczone spojrzenie na ten temat – ogólnie wiadomym jest, że ludzie mają wieksze prawa niż pieski, więc pozwalajmy dzieciom się rozluźnić i nie biegać za byle potrzebą do domu, tylko niech to ekologicznie załatwiają na placach zabaw, a i tatuś czy mamusia jak ma daleko, to przecież intymnie można podejść na bok w krzaki. Toż przecież taki wilczur potrafi nawet większą KUPĘ zrobić. A CO, OD CZEGO SĄ SŁUŻBY KOMUNALNE ?
    PS. Życzę wszystkiego najlepszego.

    Dobre 0

  14. lodzermensch pisze:

    Sęk w tym, że na owym problemie uwłaszczyło się całkiem spore grono urzędasów, którym nie zależy absolutnie na jego ROZWIĄZANIU lecz na ROZWIĄZYWANIU. I dlatego wciąż nowe pomysły: a to „psie stacje”, a to malowanie tramwajów i eksponowaniu na billboardach „TO NIE JEST KUPA ROBOTY”, a to sprzedaż szpadelków i szczypczyków itp. idiotyzmy. Ale urzędnicy owi wcale idiotami nie są! Doskonale sobie zdają sprawę iż ich akcje będą nieskuteczne. I o to wlasnie chodzi – przeciez trzeba dac zarobic zaprzyjaznionym lub rodzinnym firmom rzemieslniczym!
    Zgadzam sie z autorem jednego z poprzednich komentarzy, ktory opisuje realia amerykanskie. Sam mieszkalem swego czasu w Chicago, IL – pamietam jak w roku 1977 zastrajkowali pracownicy sluzb miejskich – konkretnie kosiarze trawnikow w parkach miejskich. Zastrajkowiali , gdyz byli codziennie „w piegach” – nie tlumacze dlaczego…Magistrat przyznal im racje i ustalil mandaty w wys 20 dolarow za niesprzatanie po psie – byly tez rozdawane foliowe rekawice do zbierania wiadomo czego. W ubieglym roku kolega z Kanady napisal, ze widzial nad jeziorem tablice z ostrzezeniem, ze laczna kara dla wlasciciela psa moze wyniesc do 2400.- dolarow! DWA TYSIACE CZTERYSTA! Nikt na swiecie nie wymyslil i nie wymysli lepszej metody ZWALCZENIA problemu. I niech wladze naszych miast nie zastanawiaja sie jak wlasciciele psow maja sprzatac. To jest wylacznie sprawa „psiarzy” a nie wladz miasta!

    Dobre 0

  15. Artur pisze:

    No cóż – jest to fakt, że psie kupy zalegają na chodnikach, trawnikach w piaskownicach i na placach zabaw dla dzieci też. Odwoływanie się do kultury nic nie da, surowe karanie – moim zdaniem – nie jest metodą, bo będzie to kolejna karta przetargowa w rękach w władzy, która kogo zechce ukarze a kogo nie to nie – bo przecież nie możemy liczyć na powszechność wysokich mandatów za psa. Dozorcy to nie są fachowcy od sprzątania kup i tędy też załatwić problemu się nie da. Podstawowa zasada, żeby mieć czysto to nie śmiecić i sprzątać. Jak do tego dotrzeć to jest trudna sprawa. Sądzę, że wysoki podatek od posiadania psa – tak – oczywiście (od kota, który wychodzi na dwór też). Za ten podatek konieczne chipowanie psa/kota, bezpłatna opieka weterynaryjna w zakresie szczepień i odrobaczeń dla pupila.
    Drobne, ale powszechne kary za kupę psa, wyższe za psa bez smyczy (obojętnie czy duży czy mały – za małego może być mniejszy mandat, za dużego większy) i jeszcze większy za psa bez kagańca. W sumie nie takie żeby człowieka zabić tylko żeby zniechęcić. I tak dla przykładu 20 za kupę, 40 za bez smyczy i 60 za bez smyczy i kagańca – ale żeby tak się przytrafiło ze dwa razy w tygodniu, więcej dla recydywistów np. po 50% za każdym razem więcej. Do tego powinniśmy wszyscy – wszyscy gonić właścicieli pupili i reagować jeśli zrobi coś nie tak – tylko wtedy może się coś zmienić.
    Problem nie dotyczy tylko psich problemów.

    Dobre 0

  16. Łada pisze:

    Problem ogromny – ale nie dla właścicieli psów. Oni będą mieli zawsze w nosie takie sprawy. Jedyny sposób to wymuszenie na spółdzielniach mieszkaniowych, wspólnotach odpowiedzialności (wiążącej się ze słoną grzywną) za tereny za nich zarządzane, a one już znajdą sposób jak wymusić sprzątanie po swoich pieskach. Trochę wątpię w kry nakładane na starszych ludzi przez straż miejską.

    Dobre 0

  17. isabelitaww pisze:

    A co, powiecie szanowni państwo o młodzieńcach sikających w biały dzień, na oczach przechodniów? O kierowcach również luksusowych aut załatwiających swoje potrzeby za osłoną drzwi swojego auta, bo właśnie stanęli na czerwonym a im się chce. Co powiecie ludzie o mamusiach prowadzących swoje dzieci do toalet w pociągach stojących na stacjach? Nic! Patrzycie tylko. Większość nawet się nie skrzywi. Prawda? Takie mamy standardy. O „grubszych sprawach” nie będę nawet wspominać.
    Może pan Dżery coś ciekawego podpowie?

    Dobre 0

  18. piotr z gdańska pisze:

    Zgadzam się w 100% z obserwacjami autora listu, na mojej ulicy również spod śniegu wypełzły dosłownie setki psich kup. Sam jestem właścicielem psa, ale niestety znam, oprócz mnie, dosłownie 5 osób które po psie sprzątają. Sam budzę wesołość albo obrzydzenie przechodniów i innych właścicieli psów paradując z psią kupą w woreczku do najbliższego (wcale nie bliskiego) śmietnika. Inna sprawa, że w całej mojej dzielnicy wiem tylko o 2 śmietnikach przeznaczonych na ten rodzaj odchodów, zawsze wypełnionych butelkami po piwie itd.
    Nie zgadzam się natomiast z autorem, aby obciążać wszystkich ekstra podatkiem (ktoś go musi zbierać, pilnować jego zbierania, egzekwować i podliczać, a następnie zaplanować jego wydatkowanie – cała masa bezsensownie zatrudnionych ludzi). Teoretycznie są miejsca, gdzie gmina, miasto albo administracja ma obowiązek sprzątać takie odchody – mają na to wydzielone fundusze. Niestety aby wyegzekwować sprzątanie częste, dokładne i regularne trzeba za każdym razem interweniować.
    Zdecydowanie rozsądniejszym i tańszym rozwiązaniem jest po prostu karać bardzo wysokimi mandatami, za każdym razem. Ale policja i straż miejska – w mojej dzielnicy – woli zakładać blokady i wstawiać mandaty za parkowanie. Pewnie z takich statystyk rozliczają ich przełożeni, mam nadzieję, że kiedyś zmienią się priorytety, bo w mojej ocenie źle zaparkowany samochód jest mniej wkurzający niż mała kupka w którą ja sam wdepnę. Pozdrawiam

    PS @Dżery – kaprysem jest również posiadanie samochodu (np. dezla który może być bardzo głośny i smrodliwy) gdy jest komunikacja miejska itd, itp. Nowe podatki niczego nie rozwiążą. Właściciele rasowych psów, którzy zapłacili parę tysięcy za psa, (w większości) zapłacą również podatek, zarejestruje się w Związku Kynologicznym, zaczipują psa aby można go było zidentyfikować gdy się zgubi, sprzątną po swoim czworonogu itd. Na każdego takiego właściciela przypada jednak 19 właścicieli kundelków z których większość nie jest nigdzie zarejestrowana, nigdy nie płacących podatków za psa, nie sprzątających po pieskach (wypuszczających luzem – niech się wybiega) itd. Nikt od nich tego podatku nie wyegzekwuje…

    Dobre 0

  19. ito pisze:

    co tu komentowac poprostu egzekwowac i karac, tak jakkierowcow.

    Dobre 0

  20. jaksss pisze:

    Zyjemy w kraju gdzie cnotą jest być złodziejem w białych kołnierzykach więc o czym mowa!!

    Dobre 0

  21. rajmund pisze:

    To wszystko jest bardzo piękne – w Krakowie za nieposprzątanie za psem można zapłacić mandat wysokości nawet 500zł. Zastanawia mnie tylko, dlaczego podobne kary nie grożą za rozrzucanie śmieci. Ja jakoś nie zauważyłem rzekomo wszechobecnych psich odchodów, za to wszelkiego rodzaju śmieci, które wyrosły na miejscu roztopionych zwałów śniegu zaczynają się walać dosłownie wszędzie. Wygląda na to, że co poniektórzy wychodzą z założenia, że jak się śmieć wrzuci w śnieg, to zniknie. No i rzeczywiście znika, przynajmniej na chwilę. A co będzie potem? A któż by się przejmował? No i teraz są efekty. Aż dziw bierze co można w śniegu utopić. A ilość śmieci, które z niego wypłynęły jest przerażająca. Obecny wygląd centrum Krakowa spełnia moje wyobrażenia o najgorszych afrykańskich slumsach. Nie mieści mi się w głowie, że tak wygląda otoczenie, w którym żyję. Ale wszystko wskazuje na to, że życie na wysypisku śmieci nikomu dookoła specjalnie nie przeszkadza. A już na pewno nie władzom miasta zajętym „poważnymi” inwestycjami zadłużającymi obywateli na kolejne miliony. Przecież nie można wymagać od poważnej władzy zajmowania się sprzątaniem ulic, czy naprawianiem zdewastowanych po zimie dróg! Ale to już inny temat…

    Myślę, że psie odchody są tylko pochodną ogólnego braku kultury i wychowania. Ale obawiam się, że zmieniać to można nie represjami (skala zjawiska jest zbyt duża, a skuteczność represji zbyt mała), ale prewencją – wychowaniem ludzi, zwłaszcza młodych.

    Dobre 0

  22. UrsyMynio pisze:

    Pozdrawiam właścicieli piesków z Ursynowa, którzy uczynili z tej sympatycznej dzielnicy stolicy prawdziwe pole minowe. Może jest wśród czytelników epidemiolog – czy z tego nie powstanie zaraza?

    Podzielam pogląd, że skuteczne jest tylko przemawianie do portfela właściciela czego liczne przykłady znamy z tych miejsc na świecie, gdzie po psach się sprząta, albo buli!

    Nadchodzące wybory prezydenta miasta byłyby dobrą okazją do manifestacji dla Partii Czystych Butów… chętnie wezmę udział i przyprowadzę znajomych.

    Dobre 0

  23. wafel pisze:

    Popieram w 100%. Tylko że odpowiednie prawo, przewidujące kary dla właścicieli psiaków jest – tylko zmusić straż miejską do jego egzekwowania. To nic trudnego przejść się za kilkoma psiakami i przypilnować co robi właściciel.

    Dobre 0

  24. egzekwować pisze:

    Psy w blokach powinny być tylko za przewodników osobom potrzebującym na posesjach domów jednorodzinnych bez ograniczeń i tak sami sobie muszą posprzątać. Jestem w stanie zrozumieć miłość do zwierząt ale trzymanie psa w bloku jest to ogromna porażka.

    Dobre 0

  25. wiech pisze:

    Za zwrócenie uwagi sąsiadce, że należy posprzątać po swoim pupilu, ta przestała się odzywać.
    Tak mi się wydaje, że zaczyna skutkować „słynne” powiedzenie niejakiego Owsika: „Róbta co chceta!” I to jest tylko wierzchołek góry lodowej: niedawne zabójstwa policjantów i innych młodych ludzi pokazuje pogardę dla ludzkiego życia a mordercy są gloryfikowani przez swoich kolegów na forach internetowych i nie tylko. Myślę, że będzie jeszcze gorzej, dopóki będzie stosowana polityka miłości.

    Dobre 0

  26. jk pisze:

    Tak jak pisze A.L. w USA za nieposprzatanie po swoim psiaku $500.00 lub wiecej i nikogo nie dziwi chodzenie z plastikowa torebka na psie odchody.
    I to nie tyko w miescie ale rowniez na przedmiesciach,sciezkach zdrowia,parkach,terenach rekreacyjnych.
    To rowniez kwestia osobistej kultury i zwracania uwagi na innych-przeciez nie jestem sam.
    Proponuje wziasc przyklad z panstw gdzie wysokie mandaty i kary zdaja egzamin i wprowadzic to u nas.
    A jesli nie chcemy sprzatac po naszym ulubiencu pozostaje przeprowadzka do lasu lub w mniej zaludnione wiejskie tereny.

    Dobre 0

  27. Robert Bocheński pisze:

    Popieram,

    odnosnie podatkow pismo wysylalem do urzedu miejskiego w Szczecinie. Niestety urzedasy maja nas gdzies nawet nie postanowili odpowiedziec. Ja proponuje wielka akcje zbierania psich kup i wyrzucenia ich przed urzedami miejskimi tam gdzie „funkcjonariusze” zarzadzaja. Moze to ich czegos nauczy….

    Dobre 0

  28. Teresa Marczak pisze:

    Regułom jest niesprzątanie właścicieli po swoim psie, proponuję rozwiązanie – właściciel psa płaci za sprzątanie kup np. 20 zł. miesięcznie; należy to bezwzględnie egzekwować, gdyż utoniemy w psich odchodach.

    Dobre 0

  29. Sławek pisze:

    Karać manadatami wlaścicieli psów, bo inaczej i ludzie zaczną robić na ulicy (a dlaczego mają mieć mniejsze prawa niż psy?) Ale przede wzystkim trzeba zmieniać mentalność ludzi – mandaty to ułatwią jeśli będą skutecznie egzekwowane.

    Oprócz tego można wprowadzić obowiązkową rejestrację psów. Jeśli nie zarejestrowany to też mandat, jeśli zarejestrowany – podatek na sprzątanie pokrywający pełne koszty sprzątania. Jeśli wszyscy będa sprzątali to koszty sprzątania będą zerowe i podatek też.

    Dobre 0

  30. Kr(aków) pisze:

    Proszę Państwa, według mnie najskuteczniejsze będą kary. Skoro prawo już jest (tak?) Straż Miejska powinna dostać wyraźny nakaz karania wlaścicieli psów, którzy nie sprzątają po swoich pupilkach. W Polsce źle pojęta „miłość” do zwierząt jest tak rozpowszechniona („niech sobie pobiega, kupkę zrobi, Bączek kochany”) że edukacja może przynieść rezultaty dopiero w kolejnym pokoleniu. Uczmy dzieci w szkołach, a dorosłych karajmy po prostu grzywną. Nie dość, że w Polsce jest po prostu brudno, to jeszcze te kupy! Wstyd mi przed znajomymi z zagranicy, którzy odwiedzają Warszawę i zdjęcia tego naszego „polskiego fenomenu” zamieszczają na Facebook’u – jako ciekawostkę dla swoich znajomych, którzy w Polsce może jeszcze nigdy nie byli. Świetna reklama :(

    Dobre 0

  31. Maciej pisze:

    Popieram, mi też się na wymioty zbiera od tego zafekaliowania i żółtego śniegu. Mandaty, mandaty i jeszcze raz mandaty, i konsekwentnie je egzekwować.

    Dobre 0

  32. oLo pisze:

    Jesteśmy narodem cwaniaków, oszustów i brudasów. u nas się poklepuje cwaniaka po pleckach i mówi jaki to kozak. Dzieci na to patrzą i potem robią tak samo, albo i na większą skalę …
    Niesprzątanie po psach, wyrzucanie śmieci i petów wprost na ulicę to norma. Może wzorem z Dnia Świra też powinniśmy nas…ać komuś pod balkonem, a może na wycieraczkę???
    Do przeciwników psów w bloku – nie zrównujmy dużych psów z miniaturowymi! Ważna też jest rasa – nie każdy się męczy w mieszkaniu. Sprzątać jednak powinno się po każdym psie! Co do kotów, to właściciele zazwyczaj nie wypuszczają ich, więc to nie ta skala problemu co psy.

    Dobre 0

  33. marco pisze:

    Szanowny Panie oLo, kupa małego psa śmierdzi tak samo, jak dużego. Podatek od psów nie sprawdzi się, ale kary za obs…wanie przez psy środowiska naturalnego – jak najbardziej ! Żeby tak jeszcze od kocich kup można było mandat ściągnąć (te śmierdzą bardziej) !

    Dobre 0

  34. kpharck pisze:

    Nie sądzę żeby udało się prędko przekonać Rodaków do takich porządków, jakie znam z Japonii – czworonoga nie wyprowadza się bez smyczy i bez łopatki z torebką. W ciągu 14 lat pobytu nigdy nie wdepnąłem w psią minę i tak odzwyczaiłem się od patrzenia pod nogi, że po przeprowadzce do Francji… Co tu dużo mówić, bliżej nam do niechlujstwa Francuzów.
    Jeśli wiele osób w Polsce myśli tak, jak była koleżanka ze studiów która poważnie się na mnie obraziła za sugestię, że psie odchody z trawników należałoby sprzątać, żeby dzieci mogły się bezpiecznie bawić, długo będziemy rozminowywać ulice…
    Powodzenia!

    Dobre 0

  35. Ojciec Wirgiliusz pisze:

    Rozkładające się psie odchody to tylko wizualizacja rozkładającego się państwa, które nie jest w stanie prawie niczego wyegzekwować w stopniu większym niż 40%. A psy, palacze, piraci drogowi, itd. to stały temat (nihil novi). Do jednego tylko nie mogę się przyzwyczaić: gdy podczas spaceru z dzieckiem mijamy psa bez kagańca, a pysk tego psa jest na wysokości buzi mojego dziecka. Prawie zawsze reakcją właścicieli psa jest rozbawienie, gdy przeprowadzam dziecko za sobą po przeciwnej niż pies stronie. „Niech się pan nie boi, on nie gryzie! ha ha ha”. A na moje pytanie: „Czy pies jest szczerbaty?” patrzą na mnie z politowaniem. Jak można poważnie traktować faceta, który się boi? Co z tego, że o dziecko.

    Dobre 0

  36. Krzysiek pisze:

    Niestety nie mam aparatu, nawet w telefonie ale na Warszawskim Powiślu niektóre obrazki z chodników potrafią zszokować nawet odpornych ludzi.

    Zdecydowanie popieram i jednocześnie kompletnie nie rozumiem czemu straż miejska udaje że to nie ich problem i nic w tej sprawie nie robi.

    Czy gdybym się zasłonił to czy mógłbym zrobić kupę na miejskim trawniku albo nawet na środku chodnika nie ponosząc żadnej kary od władz?

    Dobre 0

  37. Spiro pisze:

    ‘Robta co chceta’ czyli syf totalny w panstwie. Wiekszosc wlascicieli psow to samolubne ludziki, ktore zgrywaja wielkie panstwo a w rzeczywistosci to jest chamstwo i drobnomieszczanstwo. Zamiast obiecanej „POlityki milosci” mamy coraz wieksza agresje podkrecana przez chamskie odzywki i zachowanie czolowych POlitykow. Zamiast przestrzegania i egzekwowania prawa mamy POlityke rownych i rowniejszych. Jak wiec mozna sie dziwic, ze jest coraz wieksza zgnilizna w panstwie, maniefestowana poprzez parkowanie byle gdzie, wyprowadzanie psow bez smyczy i nie sprzatanie balasow, ktore psie tylki stawiaja gdzie popadnie. Obluda zalewa kraj, nie ma kary ni miary na przekretasow to co sie dziwic, ze inni nie sprzataja balasow. Najzabawniejsze jest to, ze ogromna liczba to ta niby inteligencja majaca sie za lepsza czesc spoleczenstwa a tak naprawde to jest to krnabrna miernota, ktora boi sie sprzatnac kupe po wlasnym psie. Oni boja sie wysmiania, boja sie ze jest to ponizej ich nadetej godnosci. Jak to Polak/Polka bedzie po psie kupe sprzatac?!! Zacofanie, proznosc i koltunstwo, brak szanowania jeden drugiego i elementarnego zrozumienia na czym polega cywilizowane zachowanie i zycie w miescie. Predzej kark peknie takiej paniusi z pieskiem niz by miala sie zchylic i kupke po swoim pupilku posprzatac. Tylko bolesnie wysokie kary moga poprawic sytuacja a i tak watpie by wplynely na zmiane samolubnej mentalnosci. Moze efektem kar bedzie chociaz mniejsza populacja psow tak bezmyslnie zwiekszajaca sie przez tych samolubnych ludzi, ktorzy przedstawiaja siebie jako wrazliwych i przyjaznych a co okazuje sie falszem przy kazdym pozostawiony balasie lub wyswinionym ubraniu bo po co pieska ograniczac i meczyc smycza na spacerku.

    Dobre 0

  38. colette63 pisze:

    POPIERAM W 100 %
    Codziennie chodzę na pieszo do pracy… i ta droga przypomina mi slalom miedzy rozdeptanymi psimi odchodami.
    To co się dzieje na chodnikach to żenada. A gdy się zwraca uwagę właścicielom psów no to wtedy zaczyna się … itd.
    Czekam z niecierpliwością na konkretną ustwę, moze nasi rządzący wpadną na jakiś pomysł, moze będzie to ustawa w rodzaju zakazu kupna psa, który to pomysł sparwdził się w Berlnie.
    Zbulwersowana gorzowianka.

    Dobre 0

  39. Gerdek222 pisze:

    A może po prostu władze Spółdzielni mieszkaniowych , tudzież administracji zakupią odkurzacze do zbierania kup , zatrudnią przy sprzątaniu osoby zalegające z czynszem i rozwiąrzą tym samym „wydumany” problem .

    Dobre 0

  40. SOP78 pisze:

    Świetnie, że ktoś wreszcie poruszył ten temat. Slalomy między psimi kupami, jakie teraz trzeba uprawiać, i tak na ogół konczą sie czyszczeniem butów, jak nie swoich, to dzieci, ktore sa z natury mniej uważne. Dokonując tej czynności miotam bezsilne obelgi pod adresem właściciela psa, który zamiast mnie powinien wydłubywać psie g… spomiędzy bieżnika zimowych butów.
    Nasi rodacy, mówiąc oględnie, sa nieco dziwni. z jednej strony hoduja miliony psów, a z drugiej doporowadzili na skraj zagłady np. wilki i wiele innych dzikich zwierząt. Miłośc do pupila nie przekłada się jakos na miłośc do przyrody dzikiej.
    Efektem tego są m.in. zas… trawniki, chodniki i jezdnie, bo zwierzęta trzymane są przez ludzi, którzy absolutnie nie mają na to warunków. Może warto im to uświadomić, najlepiej poprzez nałożenie podatków, z których finansowane byłoby czyszczenie naszych miast z psich pozostałości.

    Dobre 0

  41. mms pisze:

    Uwazam ze kupy po pieskach powinni sprzatac ich wlasciciele oraz za brak odpowiedniego wyposazenia do tych czynnosci przez wyprowadzajacych pieski nalezy nakladac wysokie kary ( dac zajecie strazy miejskiej ). Niefrasobliwi wlasciciele psow wyprowadzaja swoich pupili na trawniki przed domami, blokami , miejsca zabaw dla dzieci . A to co obnazyl topniejacy snieg to istny horror. Zafajdane cale miasto . Obrzydliwie

    Dobre 0

  42. Berek pisze:

    Popieram. Dobrym pomysłem są wysokie mandaty, oczywiście systematycznie egzekwowane…

    Dobre 0

  43. Łukasz pisze:

    taka ciekawostka:
    w mieście Zabrzu jest możliwość karania mandatami za brudzenie odchodami psimi
    ale
    dzwoniąc do Straży Miejskiej i zgłaszając że codziennie w danym miejscu zatrzymuje się kilkanaście lub kilkadziesiąt osób z pieskami i „załatwia” ja na trawniku po którym następnie przechodzą dzieci z pobliskich przedszkoli czy szkoły dyżurny przy telefonie ….
    …. pyta o dane tych osób i nie widać żeby ktokolwiek ze Straży postrażował podane miejsce
    jednocześnie Strażnicy wożąc sie lub przechadzając się „nie zauważają” osób z psami i nie spotkałem się jeszcze żeby zapytali czy ktoś ma woreczek do sprzątania po pupilkach lub żeby wlepili komuś mandat – kolejny martwy przepis?

    Dobre 0

  44. rw pisze:

    Miasto jest zafajdane, co teraz, gdy snieg topnieje i odslania odchody bije w oczy. Ale psich nieczystosci jest wiele przez caly rok.

    Mysle, ze nalezy ograniczyc liczbe psow w miescie.
    Podatek za drugiego psa w rodzinie powienien byc zaporowy, np. 15 tys. Zl. Za pierwszego psa rowniez powinien byc znaczacy.
    Wszystkie psy powinny byc zarejestrowane i miec swoja karte identyfikacyjna. Kary administracyjn za nie dopelnienie tego obowiazku powinny byc drakonskie.
    Nalezy stworzyc system licznych kontrolerow bardzo dobrze wynagradzanych, samofinansujacych sie z nakladanych mandatow i wyposazonych w odpowiedni sprzet techniczny.

    Mysle, ze nalezy ograniczyc swobode ruchow psom. Psy nie powinny miec wstepu do parkow, skwerow. Psy powinny byc stale pod kontrola wlasciela. Kary za nie trzymanie psa na smyczy powinny byc drakonskie.

    Jesli chodzi o sprzatanie psich odchodow, to nie jestem pewien co da sie osiagnac karami finansowymi i jak spowodowac, aby byly one wymierzane. Wydaje mi sie, ze podstawowe znaczenie ma wytworzenie presji spolecznej. Wielka role do odegrania pod tym wzgledem maja urzedy dzielnicowe, dziennikarze i my wszyscy. “Rzeczpospolita” dobrze przysluzy sie warszawiakom, jesli podejmie akcje na rzecz uwolnienia miasta od psich odchodow.

    Dobre 0

  45. psiara, która sprząta pisze:

    ależ proszę Pana, one już się rozpuściły ;)

    Dobre 0

  46. Marcin pisze:

    popieram. i jak bedzie jakas lista to sie dopisuje do protestu

    Dobre 0

  47. Tadek pisze:

    Ja na psie kupy polecam papierowe torebki z łopatką FEDOG. Kupuje na grosze na allegro i niczym się nie martwię. Są praktyczne i skuteczne.

    Dobre 0

  48. kajetan pisze:

    @rw:
    sam się chłopie trzymaj na smyczy. Najlepiej przywiąż się do kaloryfera i załóż sobie kaganiec. Tak żebyś więcej nie miał dostępu do klawiatury, żeby pisać takie bzdury. Co, pies cie kiedyś ugryzł i uraz masz, że tak tych zwierzaków nienawidzisz?

    Na poważnie: mam 3 psy. Zawsze wychodząc na spacer zabieram jednorazowe woreczki. Po spacerze nie ma śladu. W Szwajcarii przy każdym trawniku jest pojemnik z takimi woreczkami.

    Co mnie jednak nurtuje to poziom komentarzy na tej stronie: „psom trzeba zakazać, ograniczyć, zlikwidować…” etc. Żałosne. Tak sie rozpisujecie nad kulturą i obyciem a sami pokazujecie prymitywizm hołoty. Polskie kołtuństwo, gdzie nigdy nie szanowało się zwierząt jako czujących istot. Szlachcic o konia dbał, bo ten był wyznacznikiem statusu, jak dla Polaków samochody dzisiaj
    (znamienne są nasze kompleksy), a psa kopnął i na mróz wypędził. To jest zaściankowość, małość i obłudny egoizm. Brak cywilizacji.

    Powiem jeszcze raz: zdecydowanie popieram i aktywnie uczestniczę w sprzątaniu po psach. Ale ludzie, przestańcie wypisywać takie bzdury, to wy pokazujecie się jako bezduszne, małe ludziki, które widać że nigdy nie miały zwierząt i nie wiedzą jak piękne jest psie przywiązanie i wierność.

    @Spiro:
    człowieku, jesteś tragikomiczny. Piszesz jakieś patetyzmy o kulturze a twoje słowa to jeden wielki, pozbawiony sensu bełkot. Śmieszne. Zaznaczę, jak też nie popieram POpaprańców.

    PS. Cenzurę rp proszę standardowo o publikację. Moja wypowiedź nie zawiera treści wprost znieważających kogokolwiek. Pozdrawiam

    Dobre 0

  49. Marta pisze:

    zgadzam sie w pelni z trescia artykulu. Jezdzac wozkiem dzieciecym po warszawskim srodmiesciu codziennie musze oczyszczac kola z psich odchodow. Zafajdane sa chodniki i dzieci wdeptuja w te pozostawione po „milusinskich” bomby wirusowe. A mamy musza sie potem z tym uporac. Wydaje mi sie, i potwierdzaja to znajomi obcokrajowcy, ktorzy nas odwiedzaja, ze Polacy sa zbyt emocjonalnie przywiazani do swoich psow. „niech Pani sie nie boi, on jeszcze nikogo nie ugryzl”- slysze najczesciej gdy odganiam psa bez kaganca podchodzacego do mojego kilkumiesiecznego dziecka w wozku. Czy to jest normalne? PRzeciez to tylko pies i nikt nie moze dac mi gwarancji ze nic mojemu dziecku nie zrobi! Takie osoby mam ochote zglaszac na policje, jednak to jest tak nagminne, ze po prostu brak mi sil i czasu. Bardzo bym chciala, zeby ktos wreszcie zrobil z tym porzadek.

    Dobre 0

  50. kajetan pisze:

    @Marta:

    Cytuję: „PRzeciez to tylko pies”. Ten komentarz jest potwierdzeniem mojego wcześniejszego wpisu. Kolejna Niezwykle Światowa i Oczytana Pani błyszczy elokwencją. Szanowna Pani, na Zachodzie jest porządek, bo zarówno ludzie są nauczeni innych nawyków, ale również służby porządkowe funkcjonują inaczej. Przede wszystkim jednak NA ZACHODZIE INACZEJ TRAKTUJE SIĘ ZWIERZĘTA. Inna jest empatia i poziom społecznej świadomości, że to również żywe, czujące istoty. Na Zachodzie nie ma tylu bezdomnych, nieszczęśliwie umierających zwierzaków w schroniskach, bo jest „moda” na psy w określonym typie. Na Zachodzie nie ma hołoty handlującej kilkutygodniowymi szczeniakami na bazarach- psy marzną na kilkunastostopniowym mrozie. A polskie ćwoki, dla których „to tylko pies” kupują zabaweczki swoim kilkuletnim (pociecha szanownej Pani też kiedyś będzie kilkuletnia) psy i koty jako ZABAWECZKI. Jak się znudzi to do schroniska albo do drzewa w lesie przywiązać, najlepiej zimą. Przecież „TO TYLKO PIES.”
    Więc proszę nie pisać mi o obcokrajowcach, bo takie słowa jak Pani pachną bardzo naszym polskim kołtuństwem i małością. Przy całej mojej dumie z dorobku, tożsamości i historii mojego kraju, gwarantuję Pani, dużo bardziej niż te kupy uderza obcokrajowców widok zabiedzonych psiaków spędzających całe życie na łańcuchu przy budzie (bardzo to polski krajobraz), jeśli tylko je zobaczą za jakimś wiejskim płotem.

    „Znajomi obcokrajowcy”. Hahaha. Moi znajomi obcokrajowcy widzą to inaczej:)

    To, jak społeczeństwo traktuje zwierzęta, jest miarą rozwoju cywilizacyjnego, czego wskaźnikiem niech będzie fakt, iż im dalej w świecie na wschód, tym gorzej w tej kwestii.

    Zapraszam do obejrzenia:
    http://www.animalsaviors.org/index.html

    Choć Ciebie pewnie to nie ruszy, „PRzeciez to tylko pies”

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.