Szare, bure i łaciate. Te rozpieszczane, tuńczykiem karmione, i te przeganiane, trute, okaleczane. Koty. Dziś ich dzień.
Ponoć ludzie dzielą się na takich, którzy koty kochają i takich, którzy jeszcze o tym nie wiedzą. W Polsce koty są najpopularniejszymi zwierzętami domowymi – w aż 33 proc. gospodarstw domowych są mruczące futrzaki. Z drugiej strony są to zwierzęta budzące u niektórych silną niechęć. Czyżby przesądy rodem ze średniowiecza?
Z okazji Światowego Dnia Kota nie zajmiemy się tymi szczęściarzami, które – syte i bezpieczne – wylegują się na kolanach właścicieli. Z tego samego powodu nie będziemy się rozwodzić nad rasami, charakterami i gadżetami. Pochylimy się nad tymi, którym ciężko.








Zwierzył się kot niegdyś poecie
podnosząc łepek znad miski mleka:
„Smutno mi było samemu na świecie
Udomowiłem więc sobie człowieka”
Wymyśliłem przy kolacji,
że starczy mruczenie kota,
aby wzrosła ciepłota
międzyludzkich relacji.
„(…) Często tylko dlatego, że czyjeś poczucie estetyki zakłóca widok kocich misek, zresztą po posiłku na ogół sprzątanych. (…)”
Bardzo tendencyjny artykuł. „Karmiciele” kotów z reguły jakoś nie kwapią się, żeby oprócz dokarmiania jeszcze po koteczkach posprzątać. Szkoda, że autor zapomniał wspomnieć, że „wolno żyjące koty” żyją w budynkach, które mają właścicieli. Pominął też kwestię niekontrolowanego rozmnażania, odchodów oraz oznaczania terenu przez samce. Tym samym nie wspomniał o najpoważniejszym problemie z kotami: KOTY ŚMIERDZĄ.
@belfanior
Ludzie też jakoś nie kwapią się żeby po sobie samych sprzątać. Wszędzie na trawnikach i podwórkach, teraz może nieco przysypane śniegiem, butelki, pety, torebki i inne śmiecie. Nie przez koty rozrzucane, na tym tle nawet pozostawiona ewentualnie kocia miseczka to mały pikuś. Ludzie też często się nie myją, zapraszam do komunikacji miejskiej w godzinach szczytu. Problem z ludźmi, jeden z poważniejszych, polega na tym, że LUDZIE ŚMIERDZĄ. To co,zastosować najprostszy ze sposobów? Wytruć ludzi?
W artykule wspomniałam o sterylizacji i kastracji. Rzeczywiście w tekście skupiam się raczej na pomocy, a nie zapobieganiu rozmnażania, nie wspomniałam też o znaczeniu terenu. Być może to ostatnie tym jest spowodowane, że codziennie mijam setki – SETKI – psich odchodów, których właściciele czworonogów mimo obowiązku nie sprzątają, a które również śmierdzą. I to bardzo. Wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca i Pan dostrzeże ten problem, zapewniam.