Kot w wielkim mieście

Szare, bure i łaciate. Te rozpieszczane, tuńczykiem karmione, i te przeganiane, trute, okaleczane. Koty. Dziś ich dzień.

Ponoć ludzie dzielą się na takich, którzy koty kochają i takich, którzy jeszcze o tym nie wiedzą. W Polsce koty są najpopularniejszymi zwierzętami domowymi – w aż 33 proc. gospodarstw domowych są mruczące futrzaki. Z drugiej strony są to zwierzęta budzące u niektórych silną niechęć. Czyżby przesądy rodem ze średniowiecza?

Z okazji Światowego Dnia Kota nie zajmiemy się tymi szczęściarzami, które – syte i bezpieczne – wylegują się na kolanach właścicieli. Z tego samego powodu nie będziemy się rozwodzić nad rasami, charakterami i gadżetami. Pochylimy się nad tymi, którym ciężko.

Przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(4) Komentarzy do “Kot w wielkim mieście”

    -
  1. Herodot pisze:

    Zwierzył się kot niegdyś poecie
    podnosząc łepek znad miski mleka:
    „Smutno mi było samemu na świecie
    Udomowiłem więc sobie człowieka”

    Wymyśliłem przy kolacji,
    że starczy mruczenie kota,
    aby wzrosła ciepłota
    międzyludzkich relacji.

    Dobre 0

  2. belfanior pisze:

    „(…) Często tylko dlatego, że czyjeś poczucie estetyki zakłóca widok kocich misek, zresztą po posiłku na ogół sprzątanych. (…)”

    Bardzo tendencyjny artykuł. „Karmiciele” kotów z reguły jakoś nie kwapią się, żeby oprócz dokarmiania jeszcze po koteczkach posprzątać. Szkoda, że autor zapomniał wspomnieć, że „wolno żyjące koty” żyją w budynkach, które mają właścicieli. Pominął też kwestię niekontrolowanego rozmnażania, odchodów oraz oznaczania terenu przez samce. Tym samym nie wspomniał o najpoważniejszym problemie z kotami: KOTY ŚMIERDZĄ.

    Dobre 0

  3. Balbina pisze:

    @belfanior

    Ludzie też jakoś nie kwapią się żeby po sobie samych sprzątać. Wszędzie na trawnikach i podwórkach, teraz może nieco przysypane śniegiem, butelki, pety, torebki i inne śmiecie. Nie przez koty rozrzucane, na tym tle nawet pozostawiona ewentualnie kocia miseczka to mały pikuś. Ludzie też często się nie myją, zapraszam do komunikacji miejskiej w godzinach szczytu. Problem z ludźmi, jeden z poważniejszych, polega na tym, że LUDZIE ŚMIERDZĄ. To co,zastosować najprostszy ze sposobów? Wytruć ludzi?

    Dobre 0

  4. Agnieszka Kazimierczuk pisze:

    W artykule wspomniałam o sterylizacji i kastracji. Rzeczywiście w tekście skupiam się raczej na pomocy, a nie zapobieganiu rozmnażania, nie wspomniałam też o znaczeniu terenu. Być może to ostatnie tym jest spowodowane, że codziennie mijam setki – SETKI – psich odchodów, których właściciele czworonogów mimo obowiązku nie sprzątają, a które również śmierdzą. I to bardzo. Wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca i Pan dostrzeże ten problem, zapewniam.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.