Towarzysz podróży (nie)mile widziany

W ciepłych krajach nie tylko rośliny rosną bujnie. Zwierzęta też, i to nie tylko te, dla których przejechaliśmy kawał świata. Pająki, karaluchy i szczury są tam wyjątkowo dorodne.

Karaluchy pod poduchy – to powiedzenie nabrało dosłowności, gdy przemieszczałam się po Indonezji, gdzie nocowałam w tanich hotelach i guesthousach. Dorodne okazy wielkości męskiego kciuka wyłaziły ze wszystkich zakamarków, więc przed zaśnięciem sprawdzałam, czy jestem dokładnie przykryta moskitierą. Gorzej było w indyjskich pociągach. Tam kontaktów z tymi stworzeniami nie dało się uniknąć, a regularnie robiły one wycieczki po siedzeniach i podłogach w poszukiwaniu resztek posiłków, beztrosko strzepywanych z talerzy przez pasażerów.

W przyrodzie wszystko ma sens. Nawet te powszechne nielubiane owady czasem są bardzo pożyteczne, przynajmniej z punktu widzenia podróżnika. Michał Guć, który z żoną i synkiem objechał kawał świata, wspomina dziwne zachowanie karaluchów w hotelu w tureckim mieście Dogubayazit.

- Normalnie zwierzaki te, kiedy wychodzą ze swoich kryjówek, poruszają się raczej sprawnie wędrując po pokoju i szukając pożywienia – opowiada Michał Guć – Tym razem jednak nasi „towarzysze” zachowywali się co najmniej dziwnie. Karaluchy wychodziły z dziury znajdującej się pod sufitem naprzeciw mojego łóżka, zataczały kółka lub ósemki po ścianie i wracały do punktu wyjścia. Obserwowałem je przez dobre pół godziny, zastanawiając się nad tymi nietypowymi zwyczajami, w końcu zasnąłem. Godzinę później silny wstrząs podrzucił mnie w górę. Spadłem na ziemię czując, jak pokój trzęsie się we wszystkich kierunkach. Światło nie działało. Złapałem za rękę żonę, pod pachę synka i po omacku wydostaliśmy na ulicę. Owinięci w prześcieradła, spędziliśmy tam czas do rana z mieszkańcami miasteczka, w obawie przed kolejnymi wstrząsami. Zagadka zachowania karaluchów została wyjaśniona.

Czytaj więcej

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.