Posts Tagged „Jarosław Marek Rymkiewicz”<

Zbudujemy drugą Polskę

29 gru 2011

Film Joanny Lichockiej „Przebudzenie” skłonił Łukasza Warzechę do kilku sceptycznych refleksji. Na pierwszy rzut oka wydają się one zdroworozsądkowe, w istocie oparte są na fałszywych przesłankach.

Film, przypomnę, portretuje ludzi, którzy za swą misję uznali upamiętnianie tragedii smoleńskiej i domaganie się jej wyjaśnienia. Poetę, menedżera w młodości zaangażowanego w działalność opozycyjną, którą po roku 1989 uznał na wiele lat za zakończoną i już niepotrzebną, wchodzącego w dorosłość harcerza i kilka innych osób połączył odruch moralnego sprzeciwu wobec triumfującej podłości, kłamstwa i wobec agresji skrzykniętych pod smoleński krzyż przez prorządowe media „młodych z fejsbuka”. W osobach bohaterów filmu sportretowane jest całe środowisko, z którym identyfikuje się autorka i dla którego swój film zrobiła.

Rzecz jest emocjonalnie mocna, narracyjnie sprawna i jako dzieło, zapis czasu, nie podlega dyskusji. Sceptycyzm Warzechy dotyczy przesłania. Oskarża on sportretowanych w filmie „wolnych Polaków” (bo tym zaczerpniętym z Rymkiewicza określeniem posługują się autorka i jej bohaterowie) o dwa grzechy. Pierwszy, że zamykają się w sferze symboli, w quasi-metafizycznym przeżywaniu kolejnego rozdziału narodowej martyrologii, zamiast działać skutecznie. Drugi, że zadowalają się tworzeniem i wypełnianiem własnej niszy wewnątrz społeczeństwa, odwracają się plecami do reszty Polski, nie szukają porozumienia z nią i sposobów jej pozyskania.

Czytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Agora żąda prawdziwych nazwisk

17 lip 2011

Prawnik Agory, w licznych procesach pełnomocnik autora antologii „Przeciw antysemityzmowi” Adama Michnika, a także publicysta „Gazety Wyborczej”, publicznie zainteresował się pochodzeniem Jarosława Marka Rymkiewicza, nakazując mu się przyznać, jakie jest jego prawdziwe nazwisko. Dziw, doprawdy, że mecenas Rogowski nie złożył wniosku o lekarską obdukcję napletka (po precedensie z wysłaniem lidera opozycji na badania psychiatryczne może i na to sąd by poszedł), ograniczając się tylko do ogłoszenia światu, że według jego wiedzy jako dziecko poeta wierzył  w stalinizm.

Jeśli celem było dobitne i ostateczne pokazanie, że w III RP są tacy, którym wolno wszystko, to został on osiągnięty, bo sfora propagandystów i tzw. autorytetów, która zachłystywała się oburzeniem na słowa o „prawdziwych Polakach”  – skądinąd zmyślone przez panią Kolendę-Zaleską z TVN 24 – tym razem przyjęła dociekliwość Michnikowego pełnomocnika z pełnym zrozumieniem, bądź to życzliwie milcząc, bądź wspierając ją wesoło, jako niby taką szampańską, ha, ha, parodię zarzutów stawianych środowisku Michnika przez Rymkiewicza.

Kłamstwo jest dla tego rodzaju ludzi tym, czym dla innych oddychanie, może więc nie warto powtarzać rzeczy oczywistych – ale każdy może sprawdzić, że Rymkiewicz, nazywając ich spadkobiercami Róży Luksemburg i Komunistycznej Partii Polski, odnosił się jednoznacznie i wyłącznie do ich dzisiejszej działalności, obecnych zachowań i dzisiaj głoszonych poglądów. Tematu ojców, wujów i prawdziwych nazwisk Rymkiewicz nie tknął, jak zresztą nikt ich nie tyka. To tylko sama michnikowszczyzna uparcie wraca do żydowskich i stalinowskich  rodowodów jako do uniwersalnego alibi, by krytykę swych działań okrzykiwać antysemityzmem i rewanżyzmem.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Wygwizdać niepodległość!

10 lis 2010

Filozofowie tylko opisują świat, a powinni zacząć go zmieniać − zaświeciło kiedyś w łepetynie Karolowi Marksowi i wiadomo, co z tego wynikło. To samo zadanie, które Marks postawił filozofii, „Gazeta Wyborcza” stawia swoim dziennikarzom. Nie wystarczy, by opisywali oni świat; nawet gdy go opisują takim, jakim być powinien, a nie jakim jest w rzeczywistości. Gazeta ma ambicję świat zmieniać: inspirować powstawanie ruchów politycznych i eliminować je, wpływać na nominacje personalne, i tak dalej. Jedną z form aktywnego robienia przez gazetę Michnika polityki jest patronowanie jedynie słusznym manifestacjom ulicznym, których często jest − pod pozorem informowania o „spontanicznych inicjatywach” − faktycznym inspiratorem.

Tak było ze „spontanicznymi” manifestacjami przeciwko „faszyście” w Ministerstwie Edukacji Narodowej − które zresztą zwołane zostały jeszcze zanim Roman Giertych został ministrem, pierwotnie jako spontaniczny protest przeciwko nauczaniu w szkole religii; wobec trafiającej się okazji wystarczyło tylko dopisać kilka nowych transparentów. Tak było, kiedy przerażona „budzącym się demonem polskiego patriotyzmu” i perspektywą „budowania wokół katastrofy narodowego mitu” gazeta spektakularnie zerwała narodową żałobę, nagłaśniając zadymę przeciwko pochówkowi śp. Lecha Kaczyńskiego (podobnie zresztą, przygotowywaną pierwotnie jako manifestacja przeciwko planowanemu nadaniu mu honorowego obywatelstwa Krakowa) i rozpętując wokół grupki zdziczałych nienawistników propagandę, iż „wawelski pochówek podzielił Polaków”.

Po tych i innych sukcesach „Wyborcza” wzięła na celownik Święto Niepodległości. Od tygodni zwołuje swe kadry do „wygwizdania” Marszu Niepodległości; z kolejnych materiałów przyszli uczestnicy tego planowanego anty-11listopada dowiadują się, jak skutecznie uniemożliwić patriotyczną manifestację, jak skupiać na sobie uwagę mediów, jak prowokować… Gazeta Michnika opublikowała nawet apele do sponsorów, by zechcieli wyposażyć organizowaną przez nią „spontaniczną” demonstrację w stosowny sprzęt.

Wiadomo − gdy Młodzież Wszechpolska urządza kontrmanifestację przeciwko legalnie paradującym „gejom”, to jest skandal, horrendum, bezprawie i włosy z głowy. Gdy „geje” będą blokować legalną manifestację z udziałem m.in. Wszechpolaków, to macherzy z „Wyborczej” są zachwyceni: tak właśnie wygląda w ich przekonaniu poszanowanie dla prawa i tolerancja. Tak, jak Goering o tym, kto jest Żydem, tak oni, nie żadne tam sądy rejestrowe czy prokuratury, rozporządzają prawem orzekania, kto jest faszystą i ma być wykluczony z życia publicznego.

Tu idzie o coś więcej, niż tylko kibicowanie wojnie politycznych subkultur. Rzekoma „walka z faszyzmem” to tylko oczywisty dla każdego obserwatora pretekst. Zapewne, mogą się znaleźć w Marszu Niepodległości grupy skrajne, których ideologia budzi sprzeciw. Tak jest z każdą manifestacją i z każdą ideą − ale nie słyszałem, by hasło „sprawiedliwości społecznej” sprowadzano do NKWD, a krytykę bankierów do „Czerwonych Brygad”.

Michnikowszczyzna, jak słusznie zauważył niedawno Jarosław Marek Rymkiewicz, i za którą to prawdę ciągany jest teraz po sądach, od zarania III RP pracuje intensywnie nad obrzydzeniem Polakom ich tradycji, polskiego patriotyzmu, nad wykorzenieniem narodowej dumy, nad skarykaturowaniem i spotwarzeniem naszej historii, której punktem centralnym, jak niedawno mogliśmy w „Wyborczej” przeczytać, ma być nie nic innego, tylko zbrodnia w Jedwabnem. Atak na Święto Niepodległości, zohydzanie jednego z jej ojców jako „faszysty”, to kolejny krok w walce o przeoranie świadomości tubylców, toczonej przez to środowisko.

Ciekaw jestem, czy i tym razem pojawi się wśród „młodych z fejsbuka” osławiony „Niemiec” i jego karna drużyna warszawskich alfonsów, która tak gracko uwijała się pod krzyżem ma Krakowskim Przedmieściu. Na pewno będzie tam tłum reporterów, modlących się do swojego bożka postępu o jakikolwiek wybity ząb, rozbity nos, a najbardziej o obrazek jakiegoś hajlującego łysola (zresztą, nawet jak się nie trafi, to są jeszcze fotoszopy).

Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, wybiorę się tam osobiście. Po to, by namawiać wszystkich Polaków: „chodźcie z nami”, i by powtarzać: nie dajmy się sprowokować. Nie jesteśmy jakimiś kundlami, jak nam to uparcie wmawiają ludzie podający się za nasze elity; mamy powody do narodowej dumy, i mamy powody ją przeżywać, szczególnie w tym właśnie dniu. Wycie i gwizdy zgonionego przez „Wyborczą” lewactwa zaświadczą najlepiej, jak bardzo manifestacja w Dniu Niepodległości jest nam wszystkim potrzebna.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop