Posts Tagged „Euro”<

Integracja kontra demokracja

7 lis 2011

W Europie doszło do stłamszenia demokracji  i suwerenności mniejszych państw przez sojusz ponadnarodowej oligarchii i rządy państw najsilniejszych

Zapowiedź rozpisania w Grecji referendum w sprawie zaakceptowania bądź odrzucenia warunków ratowania jej przed niewypłacalnością przez głównych unijnych graczy wywołała burzę. I wprawdzie burza ta szybko ucichła, ale w ciągu kilku dni pokazała bardzo mocno, w co zabrnęła europejska wspólnota.

Rozlane mleko

Grecki premier najprawdopodobniej nie spodziewał się tak gwałtownych reakcji na swój manewr, obliczony na politykę wewnętrzną. Wydaje się oczywiste, że nie miał zamiaru naprawdę pytać swych wyborców o zdanie w tak istotnej kwestii – chodziło raczej o zamknięcie ust opozycji, o uniemożliwienie jej czerpania politycznych korzyści z krytykowania rządu Papandreu, co w obecnej sytuacji stało się bardzo łatwe. Kto krytykuje, chciał powiedzieć Papandreu, niech się liczy z tym, że będzie musiał wziąć odpowiedzialność za katastrofę. Na wewnętrznym greckim poletku udało mu się zresztą znakomicie – przerażona reakcjami Europy opozycja poparła drastyczne oszczędności.

Najwyraźniej jednak pomysł referendum nie był uzgadniany z unijnymi potęgami, bo te zareagowały bardzo nerwowo. Chyba nawet przesadnie nerwowo, bo przecież chwila namysłu wystarczyłaby do uświadomienia sobie, że spełnienie pogróżki Papandreu byłoby skrajnie trudne, choćby tylko ze względów technicznych. I przy okazji rozlało się trochę przysłowiowego mleka.

Po pierwsze, kolejny raz w spektakularny sposób pokazano, że największym wrogiem integracji europejskiej stała się demokracja. Nerwowość europejskich przywódców na wieść, że grecki premier chce dopuścić swoich obywateli do głosu, łatwo bowiem zrozumieć.

Rzecz nie w tym, co przegłosowaliby Grecy. Wiadomo, że – zgodnie ze starym szmoncesem – ich zadłużenie nie jest już od dawna problemem samego dłużnika, ale jego wierzycieli, i również cała akcja ratunkowa nie jest, wbrew zaklinaniu rzeczywistości przez media, ratowaniem Grecji, lecz europejskich banków, które wpakowały się w jej obligacje. W głosowaniu, czy oddawać pożyczone pieniądze czy nie, zawsze wygrywa opcja druga – przykładem modelowym jest splot wzajemnych pretensji Islandii, Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Ale nerwowość Europy nie wynika z przekonania, że strefa euro nie poradziłaby sobie bez Aten, bo to akurat nie jest wcale oczywiste. Nerwowość ta wynika z wiedzy, że każde z europejskich społeczeństw – może poza Polakami i Czechami – zapytane w tej chwili, czy życzy sobie dalszej integracji, czy w ogóle życzy sobie integracji, umocnienia wspólnych instytucji, pozostawania w strefie euro i w ogóle we Wspólnocie Europejskiej, odpowiedziałoby przecząco. Przypomnijmy sobie losy „europejskiej konstytucji”, którą trzeba było wprowadzać cichcem i tylnymi drzwiami.

Więcej na rp.pl/opinie

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Zacietrzewienie nawykowe

14 wrz 2011

Minister Jacek Rostowski, rozważając, co by było, gdyby doszło do rozpadu strefy euro, i wzywając do obrony jej „za wszelką cenę”, nie przysporzył nam poważania.

Raczej umocnił stereotyp Polaków jako ludzi kierujących się emocjami, irracjonalnych i łatwo się zacietrzewiających.

Jest rzeczą oczywistą, że rozpad strefy euro byłby dla Europy i Unii Europejskiej wielkim wstrząsem – ale Europa nie została zbudowana na wspólnej walucie. Nawet Unia Europejska nie została zbudowana na wspólnej walucie. Wspólna waluta jest jedynie próbą zdyskontowania siły gospodarek narodowych i sięgnięcia po dodatkowe zyski z dostarczenia światu konkurencyjnej względem dolara waluty zapasowej.

Szkoda byłoby się godzić z upadkiem związanych z nią nadziei i utratą poniesionych nakładów, ale jak w wypadku każdego projektu ekonomicznego także i ten ma granice opłacalności. Interesów nie robi się „za wszelką cenę”. Wszelką cenę można płacić za dochowanie wierności dogmatom religijnym, a integracja europejska nie jest takowym. W każdym razie nie powinna być. Integracja europejska nie jest też warunkiem pokojowego współżycia państw i narodów. Była Jugosławia miała nie tylko wspólną walutę, ale i wiele wspólnotowych instytucji, o których eurokraci od dawna bezskutecznie marzą, podczas gdy polityczna integracja Szwajcarii do dziś jest dość słaba.

Pan minister wyniósł na europejskie forum histeryczną retorykę, jaką jego rząd i partia uprawiają od czterech lat w kraju. Bezpodstawne uogólnienia, emocjonalne okrzyki – brakowało tylko uświadomienia Europie, że problemom Grecji winna jest atmosfera stworzona przez PiS. Za takie wystąpienie ministra finansów na europejskim forum rząd musi się teraz wstydzić. Szkoda, że nie musi się wstydzić za to, jak na co dzień zachowuje się we własnym kraju.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Nasze wielkie greckie zapusty

19 lip 2011

Premier Tusk od czasu do czasu bawi się w Putina, nakazując surowo zmniejszenie zatrudnienia w administracji. Ale gdy ministrowie te polecenia ignorują, może sobie tylko na nich pokrzyczeć – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.

O kryzysie greckim pisze się niemal wyłącznie w tym kontekście, jak i czy poradzi sobie z nim Europa i strefa euro. Mało uwagi poświęca się natomiast przyczynom problemu, jakby uznając, że są one oczywiste i niewarte dyskusji.

Takimi wydają się bowiem sprawy oglądane ze stolic starej Europy. Szefowie największych unijnych państw i wspólnotowych organów nie artykułują pewnych diagnoz zbyt otwarcie, ale pozostawiają je w niedomówieniu jako „oczywistą oczywistość”. Taką „oczywistą oczywistością” jest dla nich fakt, iż Grecy po prostu okazali się jako społeczeństwo nieodpowiedzialni i niezdolni do funkcjonowania w ramach unijnego organizmu. Okradli Unię, przeznaczając różnego rodzaju finansowe premie płynące z członkostwa w niej na konsumpcję zamiast na inwestycje. Oszukiwali, manipulując bilansami księgowymi. A teraz, gdy wszystko wyszło na jaw, zamiast szczerze uderzyć się w pierś i pokutować, awanturują się na ulicach i rzucają kamieniami, usiłując wymusić dalsze finansowanie ich rozrzutnego życia.

Przeczytaj cały artykuł

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop