Roman Pawłowski, recenzent „Gazety Wyborczej”, odnalazł w świeżo wydanych dziennikach Sławomira Mrożka znane sobie słowo „polactwo”. Skojarzył, gdzie je wcześniej słyszał, i doznał olśnienia, którym natychmiast podzielił się z czytelnikami wspomnianego organu: a więc tego słowa nie wymyślił Ziemkiewicz, on tylko „przywłaszczył sobie” słowo wymyślone przez Mrożka!
Przeczytał to inny intelektualny orzeł salonów, Tomasz Jastrun, producent coraz bardziej żałosnych dywagacji zapaskudzających polską edycję „Newsweeka”, i pojechał jeszcze ostrzej. Co tam przywłaszczył: Ziemkiewicz „ukradł”! Ukradł Mrożkowi jego słowotwórczy wynalazek!
Pozwólcie Państwo, choć rzecz jest oczywiście duperelna, że zwrócę uwagę na pewien drobiazg. Jeśli już, nie była to prosta kradzież, ale − mówiąc językiem dawnych „worow w zakonie” − „juchta z flingiem”, czyli kradzież z włamaniem. Przecież dzienniki Mrożka, co obaj wspomniani wyżej raczyli przeoczyć, upubliczniane są dopiero teraz. Wcześniej przez wiele lat leżały w mrożkowej szufladzie, więc nawet tak mądrzy ludzie, jak wyżej wspomniani, powinni wyrozumować, że aby cokolwiek z nich sobie „przywłaszczyć” i „ukraść”, musiałem się do owej szuflady, w dalekim Meksyku, bo tam wciąż jeszcze znany pisarz mieszkał, gdy ukazało się pierwsze wydanie „Polactwa”, chyłkiem zakraść. Przebyć ocean, nie zauważony przez nikogo przewertować nocą rękopis Mistrza wynotowując potrzebny fragment, a następnie, nie zostawiwszy śladów, podrzucić mu dziennik z powrotem − wszystko bez zostawienia śladów. Może nie była to akcja na miarę Szpicbródki, ale jakieś osobne gratulacje mi się, skoro już raczył ktoś poruszyć temat, za nią należą.
A mówiąc nieco poważniej − od faceta z „Wyborczej”, o Jastrunie już nie wspominając, trudno wymagać oczytania. Ale mogliby, zanim zaczną się mądrzyć, bodaj wstukać to jedno słówko w google’a. Gdyby im się chciało (względnie, gdyby nie przerastało to ich internetowych talentów) zauważyliby, że „polactwo” incydentalnie pojawia się już w tekstach z wieku XIX, a szczególnie często z okresu międzywojennego, kiedy to używane było zwłaszcza przez pieczętującą się rodłem polską mniejszość w Niemczech.
Fakt, mimo identycznego brzmienia nie jest to to samo słowo, którego w swych „Dziennikach” użył Mrożek. „Polactwo” w pierwotnym znaczeniu miało brzmienie dumne. Mrożek zaś − sądząc z relacji, nowo wydanego tomu „Dzienników” jeszcze nie czytałem − używa go jako słowa pogardliwego, mającego się do słowa „Polacy” tak, jak „kacap” do „Rosjanina”. Możliwe więc, że Mrożek faktycznie sam je na własny użytek wymyślił ponownie, już wedle wrażliwości językowej swoich czasów, która kazała kojarzyć je raczej z „robactwem”, niż − jak w wypadku przedwojennych działaczy od rodła − z „ptactwem”.
Takie użycie słowa „polactwo” przypisywać mi mogą tylko ci, którzy lekturę mojej książki zakończyli na tytule. Kto znajdzie czas, by z którymś z dotychczasowych siedmiu wydań „Polactwa” zapoznać się odrobinę bardziej wnikliwie, musi zauważyć, iż słowo to nie znaczy u mnie tyle samo, co „Polacy”, tylko pogardliwie. Zapropnowałem nazwanie w ten sposób pewnego stanu umysłów, pewnego rodzaju postpańszczyźnianej i postpeerelowskiej mentalności, będącego polską odmianą opisywanej przez (wielokrotnie przeze mnie przywoływaną) Tatianę Zasławską postsowieckiej mentalności „chytrego niewolnika”. Nie podoba się komu taka nazwa, to niech zaproponuje inną. Nie nazwa jest ważna, ważny jest problem postkolonialnego społeczeństwa, a raczej jego dwa główne problemy − problem zepchniętych w cwaniactwo, oduczonych pojęcia dobra wspólnego mas, i problem postkolonialnych elit, przyuczonych zwracać się przeciwko własnemu narodowi, w imię narzucania tubylcom cywilizacji importowanej z jakiejś metropolii leżącej czy to na wschodzie, czy na zachodzie, ale w każdym razie nie tu.
Ale tego problemu nie można zauważyć, jeśli się swoich rodaków nie stara zrozumieć, tylko się po prostu nimi gardzi − że my tu, elita, już prawie ucywilizowani i prawie europejscy, a ciemna masa nie dociąga. A że taka właśnie pogarda na salonach króluje, więc i słowo „polactwo” potrafią ono pojąć wyłącznie tak, jak go użył w swych zapiskach Mrożek, zapewne dla odreagowania syndromu Lorda Jima.









polactwo to brzmi nawet dumnie mnie to nie obraża na polaków nawet Mrożek nie był w stanie wymyślić obraźliwego słowa takiego jak kacapy na rosjan czy szwaby na niemców
„Polactwo” nie znaczy „Polactwo”? Racja, nie u Mrozka. Wielki dramaturg nie podzielilby tak Polakow, jak pan Ziemkiewicz. Ale to wlasnie roznica miedzy panem Ziemkiewiczem, a salonem – do ktorego pewnie nalezalby i Mrozek, nalezala tez S.P. Wislawa Szymborska, Czeslaw Milosz i wielu innych wielkich i slawnych Polakow.
A do salonow nalezec nie chca inni wielcy Polacy, ktorzy na wieki przejda do historii Polski: Ziemkiewicz, Semka, Wildstein (no), Sakiewicz, profesor Krasnodebski, kilku innych profesorow z Torunia, pan Dudek i jeszcze wielu, wielu innych. Za kilkadziesiat lat beda im stawiali pomniki i nazywali ulice, skwery i place.
Ulica Ziemkiewicza, dla przykladu, pomnik profesora Krasnodebskiego, Wyzsza Szkola Dziennikarska imienia Tomasza Sakiewicza, fajnie, nie?
I ani slowa o Michniku…
Latoś obrodziło funkcjonariuszy -komentatorów….
Wy wszyscy, co się tak użalacie, że bez gw Ziemkiewicz by nie miał o czym pisać, nie dostrzegacie, że On próbuje was ratować od zalewu kłamstwa, głupoty, cwaniactwa i hucpy, którą ten brukowiec z powodzeniem ładuje w wasze makówki. Dlatego więcej szacunku dla starań Ziemkiewicza i mniej upartego trwania na przegranych pozycjach, bo trudno będzie zmienić choragiewkę jak fałsz i obłuda gw zostaną w pełni obśmiane, choć wam zapewne łatwo jest zmieniać wszystko.
właśnie za to kocham pana, panie Ziemkiewiczu kochany:
„Kto znajdzie czas, by z którymś z dotychczasowych siedmiu wydań „Polactwa” zapoznać się”
ósme w drodze bo siódme zeszło na pniu
– czego panu, ale głównie pana oponentom życzę – boli? – ma boleć!
@cirka
A my kochamy pana Ziemkiewicza za szesc porazek wyborczych jego partii. Siodma w drodze (za cztery lata), a od siodmej do osmej droga bliska. Macie czas czekac dwanascie lat?
Jakim prawem GW i Newsweek smie cenzurowac Polakow?
Myśle że 125 lat zaborów i 45 lat próby wprowadzania komunizmu oraz KK są tym co z Polaków robi „polactwo”. Osiem pokoleń obcej władzy. Przez te lata nauczyli się nie wierzyć władzy, oszukiwania i omijania przepisów, kradzieży. Lekceważenia siebie i swoich rodaków Cieżko będzie znowu zjednoczyć Polaków.
Pani Mirko – zgadzam się z Panią całkowicie, … jako, że wielu tych „przedsiębiorczych” niejako Polaków, ma po prostu konkretny interes w tym, by utrzymywać aktualne status quo – w dziele niszczenia naszego pięknego i potencjalnie bogatego przecież kraju, bo PO nich – jak mawiali Jakobini – choćby i potop.
Było parę wydarzeń w historii naszej cywilizacji, które pchnęły ją skokowo do przodu jak wynalezienie koła, wytopu metali itp.
Redaktor Ziemkiewicz, jeszcze przed Mrożkiem, użył słowa „polactwo”, czego nasza narodowa kultura zupełnie nie zauważyła natomiast „zdarzenie” miało ogromny wpływ na rozwój świadomości autora tego dziwacznego neologizmu.
Fajny artykul. Ale nie lepiej napisac jedno zdanie? „Moja ksiazka jest genialna i ma juz 7 wydan a moi krytycy to nieuki i analfabeci”? Byloby krocej a pochwaly i tak by sie pod spodem posypaly
Niepotrzebnie nabija sie pan Ziemkiewicz z Pawlowskiego i Jastruna. Niepotrzebnie, bo do kostek im nie siega. Jestem przekonany, ze na tysiac osob siedemset to potwierdzi. Pan Ziemkiewicz moze natomiast spokojnie liczyc na trzydziesci procent glosow zwolennikow PiS. Intelektualistow, oczywiscie.
Walorów intelektu nie mierzy się głosami ludu rzymskiego (opinii publicznej).
Tacy to już są Ci obecni dziennikarzyni. Nic samodzielnie i wszystko po łepkach. Tragedia. Dotyczy to praktycznie całego dziennikarstwa, poza pewnymi wyjątkami.
A Pan Redaktorze, jak mniemam, zapewne przeciw likwidacji KRUS?
Panie Rafale… A Pan stara się zrozumieć społeczeństwo ? Obawiam się, że nie. Czytając Pańskie wpisy wydaje Pan arbitralne, subiektywne sądy. Nie próbuje Pan nawet rozważyć dlaczego inna strona może mieć inne zdanie. Malkontencki wydźwięk Pańskich wpisów jest porażający, wszystko jest najgorsze w Polsce, panuje tylko cwaniactwo, przekupstwo, wszyscy politycy oprócz jednego sprawiedliwego męża stanu chcą sprzedać Polskę. Jestem przeciwnikiem obecnego rządu. Niestety dzięki takim publicystom jak Pan i politykom PiSo pochodnym wstydzę się że mam poglądy prawicowe. Prawica niestety staje się żałosna. Wypowiedzi większości prawicowych publicystów i polityków(od tych akurat ciężko oczekiwać inteligencji) nacechowane są praktycznie tylko emocjami, coraz mniej w nich logiki i merytorycznej argumentacji, a tylko gniew z powodu kolejnych przegranych wyborów. Dopóki ktoś nie przerwie tego błędnego koła i prawica nie zacznie merytorycznej debaty, nie będę głosował.
Panie ppp – to prawda, że emocje są zawsze złym doradcą; pozwolę więc sobie zauważyć, że Pana recepcja oglądu polskiej rzeczywistości i wynikająca z niej kontestacja argumentacji publicystyki Ziemkiewicza, oparta jest jedynie na POstpolitycznych niejako uogólnieniach, multiplikowanych przez 24 godz. na dobę w rzekomo obiektywnym mainstreamie, co jaskrawo koliduje ze szczegółowymi analizami tegoż publicysty, popartymi przecież zawsze i to licznymi konkretnymi faktami.
Panie ppp – niech więc Pan przeczyta jeszcze raz swój wpis i rozsądzi inteligentnie, czy inwektywy w nim zawarte, są logiczne i mogą służyć jako argumenty w rzetelnej dyskusji, do przerwania owego „błędnego koła”, by przestać gniewać się na rzeczywistość, która jaką jest – każdy widzi.
Po pierwsze nie jestem ani politykiem ani publicystą a do takich kierowałem te uwagi i od takich oczekuje merytorycznej dyskusji.
Krew mnie zalewa z tym szufladkowaniem PO i PiS czy naprawdę jesli ktos napisze zle slowo o PiS czy to implikuje sympatyzowanie z PO i odwrotnie kazdy kto krytykuje PO jest uwazany za PiSowca. Napisałem wyraźnie JESTEM PRZECIWNIKIEM OBECNEGO RZADU. MAM POGLĄDY PRAWICOWE
Nie zmienia to faktu, że uważam że reprezentacja prawicy jest na dramatycznie niskim poziomie.
Powtorze Malkontenctwo, krytykanctwo polityków i publicystow zaczyna mi przypominac slynne „Balcerowicz musi odejsc” Leppera. Ja od prawicy nie oczekuje bezustannego jojczenia, narzekania, ujadania w stronę rządu. To, że w rządzie jest totalne partactwo, brak jakiejkolwiek wizji i konsekwencji każdy to widzi.
Ja oczekuje POZYTYWNEJ konstruktywnej krytyki podawania realnych kontrpropozycji na problemy z jakimi boryka sie Polska i Europa. Jestem przekonany, że w takim wypadku poparcie prawej strony zacznie rosnąć. Niestety teraz dąży do samo unicestwienia.
I tak na marginesie gdybym sie kierowal i wierzyl „obiektywynym” mediom nie zagladalbym na blogi takie jak te…
za duzo Pan wymaga , Polactwo tego nie zrozumie, nawet jeśli by próbowało to i tak nie dotrze do nich – maja blokadę jedynie słusznej kospomolitycznej idei
„Było cymbalistów wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu”. Oj było ich było. I jest. Rzuć sforze słowo a będą rozpisywać na całą orkiestrę, od piszczałek do kotłów z cymbałami włącznie, wszechnych znaczeń tego słowa swojską nutę, im tylko odpowiadają, rozumie się. Szkoda że nie widzę wśród szanownego gremium specjalisty od słowotwórstwa, który wytłumaczyłby , tak czysto lingwistycznie, rolę, funkcję i warianty znaczeń końcówki -ctwo. Od robactwa do bogactwa, od wariactwa do polactwa. Hej, do bractwa polactwa!
Tylko tak dalej, a dojdziemy do tego, że Polak to słowianin o niebieskich oczach i blond włosach, Polka zresztą też, a reszta to polactwo!
Fajnie jest Panie Ziemkiewicz napisać artykuł o totalnych głupotach, którego głównym celem jest dowalenie wymyślonym lub rzeczywistym przeciwnikom politycznym? Zajmuje się Pan duperelami, zamiast pisać o czymś co jest ważne. W ten sposób wielkimi zgłoskami zapisze się Pan na kartach polskiego dziennikarstwa!
Panie Rafale,
zadziałała stara, dobra zasada: „Nie znam się, więc się wypowiem” która w wybranych przypadkach konkretyzuje się w postaci „Nie czytałem i nie zamierzam, ale wypisywanie takich bzdur to się powinno…”.
Przecież gdyby Pan wydał, powiedzmy, tomik bajek dla dzieci, to też znaleźliby się tacy, co bez czytania wiedzieliby, że to książka wypełniona aluzjami i haniebnymi atakami i, i, i… że przyzwoity człowiek czegoś takiego nie czyta;-)
Polactwo , faktycznie bylo to pozytywne okreslenie, obecnie ma racje autor to ten caly brzydki narod , i co jest nowe, chyba od 20 lat, to pogarda wszystkich Polakow przez wszystkich Polakow z malymi wyjatkami chyba tych ktorzy nie zyja.
Panie Rafale , niewielu umie czytać ze zrozumieniem, a i intencje są szemrane.
To okreslenie jest ponizajace i ublizajace.Humanista („Nic co ludzkie nie jest mi obce”), takiego okreslenia nie uzywa na okreslenie niektorych czlonkow swojego narodu.Czy Jan Pawel II uzyl by takiego okreslenia na nazwanie niektorych Polakow.Na pewno nie.Co Pan ma przeciwko chlopom panszczyznianym?Zamiast im wspolczuc, ze mieli to nieszczescie, ze ktos sila zmusil ich do niewolnictwa – to Pan ich obraza.Gdyby zyl Pan w innym czasie i w innej epoce moglo by sie to nieszczescie przytrafic tez Panu.To jest przypadek.Pana humanizm jest bardzo ograniczony.Widocznie dziennikarstwo nie sprzyja szerszemu widzeniu rzeczywistosci.
Moja praprababcia odrabiała 3 dni pańszczyzny po to by następne 3 pracować dla siebie na dzierżawionym polu. Dziś żeby zarobić 1500 zł prowizji jako rep muszę wypracować 4500 zł zysku, z tego 1500 idzie na daniny, 1500 dla mojego szefa. Raczej jest gorzej. A Babcia nie miała mentalności pańszczyźnianej, wiedziała, że po prostu pracą spłaca brak własności. Przy księżycu dodatkowo przędła dla siebie i na sprzedaż. I nie wymagał współczucia.Panie Jacku – chodzi o mentalność głównie „młodych (ok. 30) wykształconych ( licencjat w prywatnej uczelni)
z wielkich miast (od 5 lat)”
….Ziemkiewicz staje sie nudny,nic nie napisal o D.Tusku, nikogo nie oplul,nikomu nie dokopal, itd ..nuda .a Wielka Orgiestra Swiatecznej Pomocy gra dalej i coraz glosniej,,,brawo????
Rafale, mialem napisac wiecej, ale. Chyba stac Ciebie na wiecej. Nie nalezy znizac sie do poziomu tych tam… Tlumaczysz sie, to blad. Przed kim i po co?
Takich dziennikarzy nam trzeba jak Ziemkiewicz – z kręgosłupem, odważnych, prawdę czytelnie wykładających, krzepiących Polaków.
Cieszy mnie, że od dłuższego czasu już dostrzega pan postkolonialne syndromy polskiego społeczeństwa, ale „polactwo” pochodzi z okresu, kiedy pan ich jeszcze nie znał i nie rozumiał – jak wnioskuję.
A wnioskuję dlatego, że w kulturze wolnej jest nie do przyjęcia, aby konstruować szyderczy twór językowy derywowany z własnej, formalnej narodowej nazwy. Tak postępują tylko ludzie swojej kultury niepewni.
Nie ma więc czego bronić, panie Rafale, a że „Mrożek też” – żaden powód do chwały dla Mrożka! W tym samym obszarze, że się wyrażę: emocjonalnym, poruszają się Pawłowski i Jastrun. Wszyscy mijacie się z s e d n e m sprawy.
Kaśka
„Pogarda na salonach króluje”.
A pogarda rodzi się z poczucia własnej wyższości, które przyjmuje też nazwę megalomanii. A gajowy w Wikipedii by przeczytał: „Pojęciem tym określa się potocznie zawyżoną nieprawidłową samoocenę, ale także system urojeń tzw. urojenia wielkościowe w zaburzeniach o charakterze psychotycznym”.
I kto tu ma problemy? Koń by się uśmiał!
Brawo Panie Rafale ! Dno pozostanie na zawsze dnem. My to widzimy.
Cenie slowo Polak i jestem z niego Dummny, nawet w zydowsko/syjonistycznych
kregach , ktore w wiekszosci starają sie zdeprecjonowac to sąsiadujace przez
wieki z nimi slowo. Uwazam, ze i Mrozek i Ziemkiewicz zbyt pochopnie
skonstruowali ten slowotwor. Bowiem latwo to rozciagnac na wszystkich Polakow
zwlaszcza przez Niepolakow nam nieprzyjaznych (znajdujacych sie wsrod np Rosjan,
Ukraincow, Zydow, Litwinow, Niemcow….). Koncowka „- ctwo”, ktora nigdy nie
dodaje zrodlowemu slowu splendoru, nie powinna petac sie przy slowie
oznaczajacym nasz chlubny rodowod.
Czuje zawsze jakies zazenowanie czytajac, czy slyszac je. Szermowanie tym
negatywnym slowem oznacza rowniez nasza nieumiejetnosc nawracania badz co badz naszych rodakow na wlasciwe tory – pogarda nigdy nikogo nie przyciaga, a wsrod tej pogardzanej grupy napewno jest wielu zagubionyych i niepewwnych siebie. Badzmy bardziej wyrozumiali, a bedziemy bardziej skuteczni i liczniejsi.
Czytalem ksiazke Pana Ziemkiewicza ‘Polactwo”. Poruszajaca lektura ale musimy sobie caly czas zdawac sprawe, ze przez ostatnie 250 lat tylko przez 40 lat nie stacjonowaly zaborzce obce wojska a elity narodowosciowe byly fizycznie likwidowane przez okupantow i ich polska agenture w kraju. To jest wiele pokolen i naprawde zrobilo to ogromne spustoszenie w mentalnosci i zachowaniach Polakow. Mam nadzieje, ze te ostatnie 20 lat to nie kolejny krotkotrwaly niepodleglosciowy okres w historii Polski. Nie wszyscy Polacy chca Polski suwerennej i dostaniej. Musimy ich identyfikowac, otwarcie o nich mowic i odsuwac od wplywow na kraj.
Nadzieja jest w mlodszym pokoleniu, ktore stalo w kolejce razem z mama za cukrem i maslem.Troche wiedza co to trud, ale juz nie musieli kombinowac by chocby kupic szafe albo lozko.
Lata wiecznego kombinowania w PRL przyniolsy za soba pewne negatywne cechy.
Fuszerka i kombinatorstwo. Ale nawet i to wymiera.
Nowe pokolenia dostrzegaja wartosc ciezkiej pracy i wielu idzie we wlasciwym kierunku.
(wielu nie znaczy ze wszyscy- ale wystarczy tylko taki jeden jak Bill Gates lub Steve Jobs aby polska marka podbila swiat)
Ironia jest to ze najmniej przydatny i zarazem najbardziej szkodliwy element dla Polski, to element polityczny- bo to ludzie naznaczeni znamieniem PRL i calym zlem jaki za soba nioslo.
Wiedza zdobyta w latach PRL, nie moze byc w zaden sposob spozytkowana w czasach gospodarki wolnorynkowej. Niski poziom naukowy politykow przeklada sie na kiepskie rzady.
Nie czytalem tej ksiazki Ziemkiewicza, ale ja kupie.Moze autor poruszyl kwestie niedoksztalcenia ekipy rzadzacej i ocenil je jako rownie grozne zjawisko co postkolonializm.
Harry Thunder,
Tu nie chodzi o trudnosci w zdobywaniu materialnych dobr za komuny w PRL’u. Upadlanie ludzi celowym niedoborem dobr materialnych to byla tylko jedna z pochodnych agenturalnych rzadow polskich lokaji Moskwy. Dzisiaj ci sami ludzie o mentalnosci lokaji i ich synowie i corki probuja upadlac Polakow inaczej. Identyfikujmy ich, mowmy o nich glosno i odsuwajmy ich od wplywow na kraj w kazdych wyborach dopoki jeszcze mozemy.
Harry Thunder,
Piszesz :” wystarczy tylko taki jeden jak Bill Gates lub Steve Jobs aby polska marka podbila swiat”
By zostac Gates czy Jobs to po pierwsze trzeba czuc sie wolnym czlowiekiem w wolnym i suwerennym kraju. Kreatywnosc na miare Gates czy Jobs sama przyjdzie. Tylko wolny czlowiek moze byc naprawde kreatywny. Jak slusznie bylo powiedziane dzisiaj Polak to taki czlowiek o mentalnosci „chytrego niewolnika”. Ostatnie 250 lat upadlania Polakow przez okupantow i rodzima agentura slugusow dla obcyc dokonalo mentalnego spustoszenia wsrod wielu pokolen Polakow.
Morze slow – lecz nie o Mrozka tu chodzi. W rzeczy samej ojczulkami tu baron Münchhausen, Pinocchio i Karl Theodor zu Gutenberg.
Panie Redaktorze, proszę się nie przejmować insynuacjami rodem z GW. Nie są zbyt oczytani. Wydaje się, że to S.Mrożek przejął to określenie od pisarza emigracyjnego Andrzeja Bobkowskiego, który użył tego określenia w swym diariuszu „Szkice piórkiem”. Opisuje tam okres swego pobytu w Paryżu w okresie II-ej wojny światowej. Sądzę, że P. Mrożek czytał ten pamiętnik, bo przecież miał kontakty z paryską „Kulturą”, w okresie kiedy większość Polaków nie znała literatury emigracyjnej. Nie jestem literaturoznawcą, a wpadło mi w oko owo „polactwo” dzięki temu, że Pan go używał i raczej ucieszyło świadcząc o ciągłości naszej literatury. Jak widać trzeba przeprowadzić badania literaturoznawcze, aby znaleźć kto kogo plagiatował. A Pan wprowadził „polactwo” w szeroki obieg i dal mu wyraźne cechy rozpoznawcze.
Weż się Pan za realną politykę.
50% Polaków nie ma na kogo głosować.
Może czas przejść do czynów!
1. Slowo polactwo jest negatywny, niezaleznie od swojej przeszlosci
2.Okreslenie polactwo pasuje swietnie do poskolonialnych elit. Oni sa polactwem
3. Pytanie Ziemkiewicza: jak nazwac spoleczenstwo po „przejsciach”?
Czy nalezy je obrazac?
Nie, to przeciez to spoleczenstwo tworzylo Solidarnosc (sic!). Prof. Ryba kiedys udzielil Ziemkiwiczowi profesorskiego kwadransu i dokladnie wyjasnil o co chodzi.
Ten Narod Polakow jest poddawany od 1989 nieprawdopodobnym procesom dezorientacji i wynaradawiania dlatego, ze nie ma polskiego rzadu. Co jest rowniez miedzy innymi zasluga Ziemkiewicza robiacego wszystko, zeby JK nie wygral wyborow i wlasnie w ten sposob popierajacy Tuska.
Ta postawa jest wlasnie postawa polactwa.
Co w dalszym ciagu nie jest odpowiedzia na pytanie: jak opisac zjawiska opisywany przez Ziemkiewicza stan spoleczenstwa.
Jak opisac ten stan janczarstwa?
Tak jak „Tatiana Zasławska mowi postsowieckiej mentalności „chytrego niewolnika” a nie o „kacapach”.
To jest zasadnicza semantyczna roznica, nieprawdaz?
Roznica miedzy polactwem a zdeorientowanym narodem polega na tym, ze polactwo to wolny wyobor a stan narodu jest skutkiem braku informacji. Przykladem sa chlopi (polactwo wedlug Ziemkiewicza), jak to pieknie wyjasnil prof. Ryba, ktorzy wojne z bolszewikami w 1920 wygrali.
„Zdezorientowany naród”, może tak. Przyznam jednak, ze jak sobie przypomnę fora na Onecie, na których „naród” wypowiadał się na temat Lecha Kaczyńskiego, jak przyklaskiwał poniżaniu go przez różnych Niesiołowskich i Palikotów, to jakoś nie potrafię znaleźć w sobie tyle empatii, żeby te działania jakoś usprawiedliwić. W 1920 naród też był po przejściach, pogrążony w biedzie, z dużym odsetkiem analfabetów, mimo tego wiedział co ma robić. Teraz przeciętny obywatel naszego kraju ma przynajmniej kilkanaście lat edukacji za sobą, dostęp do wiedzy ( do informacji też, jak tylko chce mu się ich poszukać) i nic z tego nie wynika. Chamstwo sięgnęło zenitu i to dzięki biernej(ale często aktywnej) postawie naszego narodu, któremu sposób sprawowania władzy przez PO najwyraźniej bardzo się podoba.
Wojne w 1920 chlopi potraktowali obojetnie, gdyz miedzy 1918-20 nie zdjeto z nich feudalnego jarzma. Wiekszosc chlopow byla calkowicie bierna, wielu poparlo sowietow. Dowodem jest dokument jednego z najwiekszych oszustw sanacji czyli tzw. Reformy Rolnej, ktorej nigdy nie wcielono w zycie. W dokumencie tym jest napisane jak byk, ze przedmiotem reformy nie beda chlopi, ktorzy poparli sowietow. Klauzula ta swiadczy, ze chlopow tych musialo byc jednak duzo. Klauzula ta i tak byla wielka lipa bo reformy nigdy nie wykonano. Kolo wioski moich dziadkow na Podlasiu doszlo do sporej bitwy polsko sowieckiej zakonczonej zwyciestwem sowietow. Ludzie sie przygladali z chalup tak jakby bili sie Sasi ze Szwedami w czasie wojny Polnocnej. Jedyna przysluga bylo to, ze nie wydali kilku polskich zolnierzy, ktorzy pochowali sie w chalupach. Po bitwie wypili czaj z sowietami, ktorzy potem poszli na Warszawe. I taka jest prawda, ktorej wielu Polakow nie chce zaakceptowac…
Chłopi brali udział w wojnie z bolszewikami, inna sprawa, że to wśród nich był największy odsetek dezerterów. Jeśli chodzi o poparcie dla Sowietów, to myślę, ze problem ten dotyczył głównie chłopów bezrolnych. Stefan Żeromski w „Na probostwie w Wyszkowie” tak to opisał:
„O, Polacy! Niech wasze ręce składają się do modlitwy, albowiem ci bezrolni i bezdomni Polskę wybrali. To nic, że tam i sam ten i ów poszedł z rozpaczy za wrogiem. Cały bowiem lud polski poszedł w bój za ojczyznę.”
Myślę, że tak ten problem należy postrzegać.
Polecam panel akademicki z Krakowa z udziałem:profesorów Legutko
i Ryby oraz mgr Ziemkiewicza – łatwo znaleźć w sieci.
Legutko został przedstawiony jako ,co Wam będę pisał,sami wiecie lepiej.
Ziemkiewicz mi.n jako autor ‘Polactwa’,no i ,ze przyjechał z Warszawy.
Obaj panowie,po przedstawieniu,dostawi brawa od Krakusów;
brawa dla pierwszego trwały 9. sekund ,dla drugiego 7.
Bardzo jest to wymowne,prawda fritz ?
Co jak co, ale ta typowa pogarda z Ziemkiewiczowskich tekstów zawsze bije w oczy … taki to typowy endecki przemysł pogardy … .
Tak, Tomasz Jastrun dawnymi czasy jako Charłamp całkiem przyzwoite teksty w Kulturze pisał. Michnikowszczyzna to jeden z największych fenomenów Polski, dobrze, że Pan – Panie Rafale – ten problem z benedyktyńską cierpliwością i spokojem analizuje, obnaża, przybliża.
He he…
od lat do swego jamnika, a czasem i o nim, mówię jamniak, a teraz czytam w świeżo wydanej korespondencji Lema z Mrożkiem (tak!), że ten pierwszy uważa jamniaka za świetne słowo, bardziej adekwatne od oryginału.
Czyli okradłem mistrza. Co było do okazania.
Brawo panie Rafale.
Szacuneczek.
Pozdrawiam.
Rafał! Rafał!