Subotnik Ziemkiewicza
Poza tym, że jutro mamy wybory (z wiadomych względów w tej kwestii ograniczę się tylko do powtórzenia swego antyfrekwencyjnego apelu: jeśli nie masz sprawy dobrze przemyślanej, jeśli nie jesteś pewien, jeśli nie interesujesz się polityką − jedź do lasu, na działkę, na grilla i zostaw głosowanie mądrzejszym, tak będzie lepiej dla ciebie i dla Polski) jutro przypada także święto narodowe USA. A dzisiaj amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton bawi w Polsce. Żadna z osób, z którą się w Polsce spotka, nie powie jej oczywiście niczego przykrego.
A warto by było, żeby ktoś przetłumaczył i wręczył pani sekretarz dostępny w Internecie, choćby na stronach magazynu „Obywatel”, list Joanny i Andrzeja Gwiazdów do chicagowskiej Polonii. List, w którym jedni z najbardziej zasłużonych Polaków tłumaczą swym rodakom z Ameryki, dlaczego nie mogą skorzystać z otrzymanego od nich zaproszenia.
Po dwudziestu latach zawodowego zajmowania się absurdami oraz draństwami mało już mnie porusza, a podczas lektury tego krótkiego sprawozdania ze starań o wizę Wielkiego Brata przysłowiowy nóż mi się w kieszeni otworzył. Niby to wszystko wiemy. Ale od wielkiego święta może warto sobie przypomnieć.
Najbardziej oburza nie to, że to CI Gwiazdowie, autentyczni bohaterowie, zostali potraktowani w taki sposób. Wiadomo nie od dziś, że status historycznych zasług liczy się w III RP w zależności od tego, na ile nosiciel tego statusu jest użyteczny dla establishmentu władzy i chętny do współpracy z jego propagandową maszynerią, na ile gotów jest w zamian za apanaże legitymizować jako historyczny celebryta rządzące salony oraz ich Rysiów. Ci, którzy jak śp. Anna Walentynowicz zachowali dawną niepokorność także w III RP, są cichcem z należnej im chwały odzierani, żeby nie psuli oficjalnego obrazka. Gwiazdowie padają ofiarą tych działań do tego stopnia, że próbowano zablokować nawet ich rocznicowe spotkania z młodzieżą, kiedy organizował takie IPN. O to nie można mieć pretensji do Amerykanów, oni mają prawo nie wiedzieć, kto w Polsce jest kim, i traktować bohaterów jak zwykłych polskich obywateli.
I to właśnie jest haniebne. To, w jaki sposób amerykańscy biurokraci traktują zwykłych Polaków. Mają swoje powody, by regulować napływ gości z innych krajów, i mają do tego prawo − to oczywiste, tego nikt nie neguje. Ale nie mają prawa zachowywać się tu z butą i lekceważeniem godną carskich czynowników, ani przejmować nawyków biurokracji komunistycznej, która każdego petenta zwykła traktować jak chwilowo tylko jeszcze nie przyłapanego oszusta.
Amerykanie boją się wpuszczać uboższych Polaków, w obawie, że będą u nich pracować na czarno. Od paru lat obawa ta jest mało uzasadniona − wskutek deprecjacji dolara po prostu się to już nie opłaca. Ale nawet gdy była uzasadniona, nie usprawiedliwiała traktowania z buta każdego, kto chciałby na przykład odwiedzić rodzinę, a nie może się wykazać, że jest właścicielem fortuny. Nie do przyjęcia są procedury przypominające policyjne przesłuchanie zatrzymanego na gorącym uczynku złodziejaszka. Tym bardziej nie do przyjęcia jest mnożenie biurokratycznych przeszkód, stosowanie internetowych formularzy, które nie dają się wypełnić, ani zachowanie konsulów godne kolonialnych namiestników gdzieś w głębokiej dziczy (przykłady we wspomnianym liście).
A już absolutnym skandalem jest stworzenie z wydawania amerykańskich wiz intratnego przemysłu, intratnego głównie dzięki pieniądzom wyłudzanym w formie różnych wyśrubowanych i bezzwrotnych opłat od petentów, których i tak się potem załatwia kopniakiem w siedzenie. Ręce opadają, gdy czyta się, że nawet za najniezbędniejsze informacje telefoniczne narzucają amerykańskie konsulaty taksę jak za seks-telefon: 4,88 + VAT. To już można tylko powtórzyć za Gwiazdami: wiemy, że supermocarstwo znalazło się w kryzysie, ale czy naprawdę aż tak głębokim, że musi się ratować łupieniem Polaków?
Jako człowiek wiekowy pamiętam czasy, gdy Ameryka była przez Polaków powszechnie lubiana i szanowana. Dziś w badaniu „kogo powinien jako pierwszego zaprosić do Polski nowy prezydent” Barack Obama uplasował się daleko nie tylko za przedstawicielami Unii Europejskiej, ale także za prezydentem Rosji. Wiele, doprawdy, zrobili przez ostatnich dwadzieścia lat Amerykanie, aby ostudzić w Polakach sympatię do siebie, i jak widać − udało im się.
Bo, jak to ktoś celnie zauważył: w stosunkach z Ameryką bardziej opłaca się być ich zajadłym wrogiem, jak Francuzi czy Niemcy. Bo Ameryka wrogów szanuje. A przyjaciół − wręcz przeciwnie.
Od moderatora:
W związku z wyborami na urząd Prezydenta RP informujemy, iż w okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji politycznej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie.
Publikacje na blogu jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny.
(Art. 76b ust. 2 i art. 77 ust. 1 ustawy z dnia 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej tj. Dz. U. z 2010 r. Nr 72, poz. 467.)
Dziękujemy za wszystkie komentarze, a w razie pytań prosimy o kontakt na moderatorzy@rp.pl .









Mam wystarczajaco duzo pieniedzy , na tyle ze zwiedzilem prawie caly swiat a do USA nie pojade z powodow o jakich pisze P. Ziemkiewicz. Mam gdzies tych idiotow razem z ich popaprana wolnoscia i bedac takze brytyjczykiem nie pozwole zeby jakis bedzwal amerykanski bral moje odciski palcow.
Mysle takze ze my Polacy w stosunku do amerykancow mamy poczucie nizszosci a szkoda- bo napewno swiat sie nie zawali jak paru wazniakow z USA byloby ostro „przetrzepanych” na lotnisku w W-wie. Istnieje w kazdym jezyku pojecie i slowo WZAJEMNOSC.
jak zwykle …doskonale p. Rafale; aż żal że inni tego nie widzą!!!
pozdrawiam
t
Ja proponuje uruchomić Polski program jądrowy i pozyskac broń jądrową we współpracy z Iranem który to chcial uratowac Hute Stalowa Wola zamawiając tam kilka lat temu maszyny a kontrakt zablokowali amerykanie a Huta przez to staneła na skraju bankructwa
Drogi Panie Ziemkiewicz, jesli tylko na chwile odstepuje Pan od politycznej, bie żącej młócki, znów daje sie Pana czytać, gdyż ma to sens i służy Polsce. Blagam Pan: proszę nie angażować się w polityczną bijatykę na cepy, gdyż po pierwsze traci Pan wiarygodność, po drugie kompromituje się Pan. Proszę brac przyklad z Pana Michalkiewicza, który zachował trzeźwy osąd rzeczywistości politycznej i dzięki temu pisze wspaniale i ciekawie!
@byle kto 100/100 – ha, ha, ha – tego nie znałem. Co do Jankesów to ja tak to widzę, że jednak w I i II wojnie ocalili Europę, w tym i nas, i mimo wszelkich Jałt ewidentnie podziękowanie, bo to my byliśmy w pozycji dziadowskiej, a Jankesi nie musieli za nas walczyć, choć też trzeba powiedzieć , że fatalnie naiwny wobec Józka S. był FDR; ale czy bez tej naiwności mogłoby być inaczej, nie wgłębiałem się w to; i Napoleona widzę do całowania po rękach, bo on tylko dał nam szansę do wyjścia z syfu jaki sami żeśmy sobie zrobili w XVIII w. (obyśmy znowu sobie czegoś takiego nie sprokurowali); w rezultacie polskie instytucje, które wydawały się w 1795 r. pogrążone całkowicie, odrodziły się rychło in gremio w 1807 (konstytucja, wojsko, sejm, mimo wszystko rząd, a głowa państwa niestety zupełnie obca) i dostały jakieś ćwierć wieku (do 1831 r.) na wytworzenie podstaw nowoczesnego narodu, który mógł przetrwać już w trudniejszych terminach
Ja rowniez pragne dodac swoje 3 grosze , jako ze posiadam wieloletnie obserwacje z pierwszej reki w tym temacie.Bogate i „demokratyczne” USA…Najlepszy dowcip ktory slyszalem od wielu lat.Jak mi wytlumaczono po przyjezdzie ,powinienem poznac 3 najwazniejsze zasady aby zyc „normalnie” i „zamoznie” w tym kraju.1-sza: nauczyc sie roznicy miedzy ogolnie podziwianym i szanowanym businessmenem a zlodziejem, czyli jak ukradniesz 100000 $ to jestes ten pierwszy a jak ukradniesz 1000$ i cie zlapia to jestes zlodziej i nie ma miejsca dla ciebie wsrod „uczciwych” obywateli…2-ga ..staraj sie „wyrwac” pieniadze od ludzi (klientow) a jak ci sie to uda to niech oni sie juz martwia jak te pieniadze odzyskac od ciebie …3-cia..Demokracji, sprawiedliwosci i szacunku mozesz miec w swoim zyciu na takim poziomie na ile bedzie cie stac je kupic.. My Polacy i traktowanie nas tam (zle) nie jest wyjatkowe.Tak samo traktuje sie urodzonych w USA obywateli.Chyba , ze zaliczasz sie do tych nietykalnych 3% lub jestes zydem.Kraj policyjnego zamordyzmu i wszechobecnej korupcji (nazywa sie ja tam dobrymi praktykami businessowymi).Kraj najwiekszej ilosci wiezien i wiezniow na swiecie .Kraj najwiekszej przestepczosci per capita na swiecie.Kraj nedzy,biedy w BARDZO szerokich obszarach spoleczenstwa.Kraj najwiekszej ilosci bezdomnych w miastach wsrod krajow polnocnej polkuli..Liste mozna ciagnac praktycznie w nieskonczonosc..Sukces USA to jej Hollywoodzka propoganda..i tzw, „American Dream”, ktore bylo i jest tak iluzoryczne jak slynna „amerykanska demokracja”i ” rowne”szanse dla wszystkich.hihihihi .USA to jedno wielkie oszustwo .Wspolczesny Babilon,ktory sie rozpada na naszych oczach..
Polska jest chyba ostatnim krajem na świecie, gdzie jeszcze – gdzieniegdzie i tylko siłą rozpędu – funkcjonują wygasające resztki wizerunku „Hameryki”, jako państwa ucieleśniającego wszelkie ideały. Tymczasem prawda jest okrutna. Państwo to nie hołduje żadnym ideałom. Jego obywatele to masa bezmózgich cymbałów, żyjących tylko dzięki bezmyślnemu stosowaniu przyswojonych od dzieciństwa procedur. Rządzeni są przez różne cyniczne kliki, umiejętnie kontrolowane i rozgrywane przez jedną z mniejszości narodowych. (Ta mniejszość nigdy – za karę (?!) – nie pozwoli na zniesienie Polakom wiz do USA). Smutne jest, że USA w ciągu ok. 10 lat w prawie 100% osiągnęły to, co nie udało się komunistom przez 45 lat nawet w 1% – osiągnęły uzasadnioną niechęć i pogardę zwykłego człowieka dla United States. Dla państwa, które istnieje tylko dzięki potężnej infrastrukturze wypracowanej i stworzonej wiele lat temu i dzięki temu, że jeszcze nadal nie ma instrumentu finansowego, który zastąpiłby dolara. Ale to tylko kwestia kilku/kilkunastu lat.
I zapewne ta sytuacja nieprędko ulegnie zmianie, bo nikt nie odważy się na poważnie za to zabrać. Mnie wprawdzie ten problem – jak na razie – nie dotyczy, ale i tak uważam tę kwestię za bulwersującą… ;-/
Zaraz, zaraz…A któż to w ostatnich latach chciał zbliżenia z Armią amerykańską, z ich uzbrojeniem, chciał jakieś porozumienia podpisywać rakietowe a przeklinał Rosjan? Toż to jakoś tak niedawno było? Panie Ziemkiewiczu? Czy to whiskey czy bourbon był? Pan przypomni…Po wyborach może?
Very interesting topic for discussion. Emotians and instincts are ruling our first reaction for all external signals and the person who is so unhappy with visas to US will be so happy to know about couple US missiles established somethere. To my mind the problem is bigger – are there any nations or states in the world who could be named „true friends forever”? To my mind – not. The best international relations are based not on the imaginated romantic feelings but on mutual interests and buisness. All other is only the cherry on the cake.
@toms (4 lipca 1610- Kłuszyn, otwarcie drogi na Moskwę) – so what? We have a joke in Russia for such occasions – „ну так пойди и возьми с полки пирожок” (come and take a pie from the shelf).
I wyszlo na moje. Od zawsze pisalem ze amerykanie to wyrachowane s…syny.
Ale i NASI panowie politycy sa nie lepsi,za poklepanie po plecach i uslyszeniu zdania ” moj przyjaciel Aleksander” Polscy politycy weszliby amerykanom w (…).
I prawidlowo ze jankiesi tak z nami postepuja, moze bysmy tak podeslali im troche wojska do pomocy ,tak bezplatnie ,po przyjacielsku. A i Iran jest w kolejce zeby im wprowadzic amerykanska demokracje. Plaszczcie sie tak dalej ,a napewno zdobedziemy powazanie w ich oczach.
Bylem tylko raz w usa, na wycieczce,i wiecej moja noga tam nie postanie, nigdzie nie bylem tak obcesowo traktowany. Jestem”ZWYKLYM OBYWATELEM I DLA TEGO MAM SWOJ HONOR” Pozdrawiam.
książki ci wychodzą – polityka nie
To NIEPRAWDA, że Francuzi czy Niemcy są zajadłymi wrogami „Ameryki”. 12 września 2001 wielka francuska gazeta wyszła z czołówką „wszyscy jesteśmy Amerykanami” Byłem wtedy we Francji i poświadczam, że poczucie solidarności z Ameryką było powszechne.
Francuzi nie są jednak lizusami wobec polityki rządu USA, zwłaszcza, gdy się okazuje, że na jego czele stoi paranoiczny oszust, którym okazał się G.W. Bush.
Francuzi byli wrogami Busha, ale nie Ameryki. Podobnie chyba i Niemcy. W obu tych krajach wyborcze zwycięstwo Obamy zostało przyjęte wręcz z radością.
Polskie władze okazały się nie tyle przyjacielem Ameryki, co jej bezkrytycznym podlizywaczem. A takich nikt nie szanuje.
zajmij się pisaniem książek a nie polityką
2010 to też w ogóle rok okrągłych rocznic z polskich wojen – 1410 Grunwald, 1610 Kłuszyn (jutro dokładnie okrągła rocznica), 1920 – bitwa warszawska, 1940 – bitwa o Anglię; miejmy nadzieję jednak , ze ten okrągło-rocznicowy rok, zaznaczony katastrofą smoleńską, przyniesie koniec wojny polsko-polskiej
W końct trudo być sojusznikiem tak biednego państwa jak USA uwikłanego w wojnę z terroryzmem, któremu to musimy nieśc pomoc a on nie chce się z powodu swej sytuacji gospodarczej najgorszej od kilkudziesięcu lat odwzajemnić zniesieniem wiż mimo iż tak wielu naszych wojskowych oddało życie na tej wojnie jaką prowadzi cywilizowany świąt z wahabitami o lepsze jutro i mac donalda w każdym kraju świata
@mgr inż Tadeusz Koliński
Szanowny Tadeuszu.
Spiesze doniesc ze nie kazdy jedzie do USA po kase, bo te szybciej i latwiej mozna zrobic/nakrasc w PRL. Sa tacy ktorzy jada tam normalnie, zwyczajnie zyc. Ja bylem jednym z nich w ’79. Z czasem dosyc sie ma polskiego spoleczenstwa i bagna z tym zwiazanego, przykladem obecne wybory. Kto spedzil pare lat za granica wie o czym mowie. PRL (uzywam tego slowa z pelna swiadomoscia czynu) jest dalej krajem ludzi prymitywnych i zacofanych, a jeden Ziemkiewicz niestety nie czyni wiosny. Zmiany ktore zaszly dwadziescia lat temu nie sa czesto wystarczajace dla pewnych ludzi by byly powodem powrotu w te „dziwne” strony.
Serdecznie pozdrawiam.
@ TFZ 3 lipca 2010 o 11:24
[No cóż, należałoby wprowadzić wizy dla Amerykanów [...] nie przyjmuję stwierdzenia, iż 90% przyjeżdżających tu obywateli amerykańskich to Polonia – jeśli przez 21 lat nie wyrobili sobie polskich paszportów, to niech nie oczekują, że będą traktowani jak Polacy.]
A poza tym od czego mamy Kartę Polaka?
przykre, ale prawdziwe, potrafią już tylko sprzedawać broń i żądać pomocy w swoich interwencjach „żandarma świata”
@toms zauważyć trzeba, że przypadająca na jutro okrągła rocznica bitwy kłuszyńskiej 4 VII 1610 r. świetnego triumfu wojsk Rzeczypospolitej Stanisława Żółkiewskiego wiązała się jak żadna inna polska bitwa ze zwycięstwem naszej husarii – w ramach 7,5 tys. wojsk które pobiły 35 tys. wojsk rosyjskich husaria stanowiła jakieś 90%, gdy w 1683 r. pod Wiedniem na 21 tys. wojsk koronnych jakieś 10%. Formacja ta wyrastała ze szlachetnego rycerskiego etosu obrony ojczyzny przez obywatela-szlachcica, najlepszych z polskiej szlachty, tworzących dużym wysiłkiem finansowym poczty (szczególnie kosztowne znakomite wierzchowce), przy niedużym żołdzie i perspektywie łupów typu „na dwoje babka wróżyła”; przeważnie było tu dopłacenie do interesu, ale najlepsi synowie polskiej szlachty, że tak powiem, „w to wchodzili”. Sama wojna moskiewska poważnie przetrzebiła wówczas husarię – dodać jeszcze można, ze pod Kłuszynem pobito 30 tys. Rosjan i 5 tys. najemników. Złoty wiek husarii polskiej to lata 1576-1610 właśnie. Dwie inne ważnie bitwy to Kircholm 1605 (Litwini ze Szwedami -3700 kontra 11 tys.) i Lubieszów 1576 (Koroniarze z Gdańszczanami i niemieckimi najemnikami – 2300 kontra 10-12 tys. – w obu przypadkach pogrom nieprzyjaciela mimo jego ogromnej przewagi)
do Arka
Pan Ziemkiewicz ZAWSZE pisze z sensem
Jak ty masz ine POstrzeganie świata i rzeczy oznacza to ,że ty mowisz i piszesz z sensem?
Dużo bełkotu i na deser….Rysiek w tle!Dlaczego np nie …..p Lipiec!Doskonale pasuje do pańskiego toku rozumowania!Co do wiz to……bez przesady!NIKT z moich znajomych nie dostal w ostatnich latach….ODMOWY!I od razu dodam ,że nie byli to milionerzy ale normalni młodzi i średnio-młodzi/!/ ludzie na posadach.Ameryka to taki dziwny kraj ,że jak jest prawo to ….obowiązuje i koniec!Zmieniając zasady najpierw zmieniają prawo!To oczywista oczywistośc!I na koniec niech pan napisze od kiedy ci wielcy wrogowie Ameryki mogą do niej przybywać bez wiz!?Może je zniesiono w czasach kiedy tak wielkimi wrogami ….nie byli!?PS Pański apel antyfrekwencyjny jest kryptoapelem o głosowanie na kandytata którego pan wielbi od lat!Powszechnie wiadomo ,że…niska frekwencja…jemu sprzyja!To takie profesjonalne i obiektywne jak….. pytania p Lichosik!
Miałem ochotę zwiedzić usa. Powstrzymała mnie ta „procedura” o której wiem od znajomych. Oni się przemogli. Ja jakoś nie mogę. Oni też więcej nie pojadą. Widocznie tak już zostanie, że jeździć będą emigranci i sprzątaczki. Amerykańskie społeczeństwo w każdej warstwie składa się z takich emigrantów lub z potomków tychże. Stąd pewnie ich buractwo i nowobogacka buta. Pewnie kiedyś zejdą jak wrzód z d..i już. Teraz mają swoje fajne Bollywood swoje kradzione czeskie piwo budweiser i leciwą pop star. Mikro. Gwiazdowie to ważni dla nas ludzie z pokolenia kolosów. Coraz ich mniej a buraków przybywa . Tylko kogo obchodzą buraki i ich los ? Takich Gwiazdów właśnie !
kz
Olśnienie! Nareszcie? Przecież od wieków niemalże wiadomo jak Ameryka traktowała Polaków i dalej traktuje. Kiedyś było takie powiedzenie co dostaliśmy od USA ” Pół- łaski i Kosz- ciuszków”.Nie ma co ubolewać nad tą sprawą,a tylko ją sobie uzmysłowić i stosownie do tego postępować.
Szanowny Panie Redaktorze,
kiedyś czytałam Pana książkę w pociągu i tak się śmiałam, że współpasażerowie myśleli, że wracam z kuracji psychiatrycznej. Skończyło się przegapieniem „stacji docelowej” i pościgiem pociągu (goniła mnie samochodem moja rodzina). Dziś z trudem mnie uspokoili po – cytuję – taksie [...] jak za seks-telefon [...].
Proszę o więcej. Ukłony.
Na stronie Hillary Clinton pierwszą informacją jest, że zbiera pieniądze od wszystkich na opłacenie długów z kampanii wyborczej. Czy teraz polski podatnik ma spłacać te długi i opłacać milionami jej przyjazd? Gdzie ta osławiona oszczędność PO rządu?
Szacunek dla Państwa Gwiazdów.
Ameryka dzisiaj nas obraziła… źle się z tym czuję- własnie jak wtedy, kiedy przyjaciel dla którego cos bezinteresownie wiele razy zrobiłem- złosliwie mnie obgadał … ta moja bezinteresowność i szczerość- to było frajerstwo??? Cięzko wyciąga się taki cierń z serca. Pan Hilary zgubil swoje okulary??? A może ktoś mu dał swoje- plus dwadzieścia dioptrii???
Skandal !!!!!!!
Zawsze trzeba miec wlasne zdanie to wtedy nie ma sie poczucia nizszosci. p. Ziemkiewicz trafnie to w swoim pisaniu zauwazyl. Stanami obecnie rzadza upudrowani lewacy i trudno aby zywic donich sympatie.
Tak Panie Rafale. ma Pan racje. jeden z moich starszych znajomych, szykuje się do powrotu z USA na stałe. Nie wiem czy paszport USA odda ale chce zwinac interesy w Stanach i osiąść w rodzinnych nieruchomościach w kujawsko-pomorskim.
Ale jutro po 20:00 nie mogę się doczekac zdziwionych, przestraszonych, obrażonych, spoconych min różnych KolendZaleskich, Lisów, Pochanek i innych Żakowskich. Uczta dla oczu szykuje się.
Spoko.
Sikorski zamiast kręcić lody na gazie łupkowym mógłby załatwić sprawę wiz. Ale on, znawca polityki na jakiego się kreuje, nie potrafi ani nie chce tego zrobić. Pozostaje wprowadzić wizy dla Amerykanów. W przeciwnym razie może Wałęsa zgodziłby się dopłacać do podań wizowych, skoro jednostronnie zniósł obowiązek wizowy dla obywateli USA. Może też powinniśmy obliczyć ile przez 20 lat wizy kosztowały Polaków… i ile kosztuje podatnika polskiego wojna w Afganistanie. To jest skandal szyty grubo.
No cóż, należałoby wprowadzić wizy dla Amerykanów i ostre sankcje za złapanie osoby takiej wizy nieposiadającej (bez tego wizy nie dadzą nic w czasach Schengen). Od razu informuję, że nie przyjmuję stwierdzenia, iż 90% przyjeżdżających tu obywateli amerykańskich to Polonia – jeśli przez 21 lat nie wyrobili sobie polskich paszportów, to niech nie oczekują, że będą traktowani jak Polacy.
Brawo! Celnie! Szkoda tylko, że Ziemkiewicz dopiero teraz przejrzał na oczy. Dotychczas był skrajnie proamerykański. Ale to kilka lat temu można było ewentalnie coś utargować od Amerykanów, gdy chwacko szliśmy na wojenki do Iraku i Aftganistanu za biezdurno. Ale wówczas Ziemkiewicz i inni popychali nas do wojny (łącznie z Gazetą Wyborczą!) bez żadnej dyskusji. Ba, ci co ośmielali się mieć jakieś zastrzeżenia byli odsądzani od czci i wiary, sugerowano wręcz zdradę narodową i bycie agentem Moskwy. A z Francji i Niemiec za ich dystans wobec USA Ziemkiewicz szydził.
Co się stało, że dziś przejrzał na oczy? Czy boi się, że nadejdzie czas rozliczeń, (tak jak choćby w Wielkiej Brytanii), za tamte proamerykańskie ale za to antypolskie decyzje?
Red. Ziemkiewicz w formie:
Poza tym, że jutro mamy wybory (z wiadomych względów w tej kwestii ograniczę się tylko do powtórzenia swego antyfrekwencyjnego apelu: jeśli nie masz sprawy dobrze przemyślanej, jeśli nie jesteś pewien, jeśli nie interesujesz się polityką − jedź do lasu, na działkę, na grilla i zostaw głosowanie mądrzejszym, tak będzie lepiej dla ciebie i dla Polski)
*Ziemkiewicz tym samym uznał się za mądrzejszego. Ale fantasta, nie tylko jako fikcjopis.
Moda na Ameryke skonczyła się wraz z przystapieniem Polski do Unii. Przez ostatnie 10 lat jestesmy traktowani przez nich jak bydło, zero szacunku zero wymiernego wsparcia politycznego i gospodarczego. USA przestały byc wzorem dla polaków.
Czar Ameryki przemija – teraz to kraj jak wiele innych. Obawy, że zjawi się tam mnóstwo emigrantów z Polski w przypadku zniesienia wiz, jest sporą przesadą.
Polacy dla Amerykanów byli potrzebni gdy trzeba było przelewać np. krew w Iraku
aby bronić amerykańskich interesów w tym regionie.
Po zakończeniu wojny w tym kraju , przetargi na odbudowę za wstawiennictwem Amerykanów wygrywali Francuzi i Niemcy a nie polskie firmy które działały tam przed interwencją amerykańską i miały duże doświadczenie w tej dziedzinie.
Mimo że Francuzi i Niemcy nie angażowali się w wojnę w Iraku.
Chyba że jako ,,nagrodę” uznać zakup kosztownych i drogich w utrzymaniu samolotów F16 za które zapłaciliśmy Amerykanom wiele miliardów dolarów.
I ,,wraki ludzkie” którymi są w wielu przypadkach polscy żołnierze po powrocie z tych ,,misji pokojowych” i po przeżyciach których tam doświadczyli.A renty dla nich są wypłacane z naszych a nie amerykańskich pieniędzy.
Swietny tekst, jak zwylke. Jedyne do czego mozna sie przyczepic, to to, ze cena za polaczenie to pewnie okragle 4 PLN + VAT co daje 4,88 PLN brutto. Pozdrawiam!
Ciekawe, tez to prawie przeszedlem. Ale ze wyznaczony na koncu upiornej procedury termin rozmowy byl za dwa i pol miesiaca, akurat pare dni po planowanym wyjezdzie — to nie skorzystalem z okazji.
Dla tych ktorzy to przechodzili, proponuje wpisywac najglupsze pytania z kwestionariusza. Na dobry poczatek:
Czy nalezysz do organizacji terrorystycznej?
Amerykanie „sprzedali” nas w Jałcie, a my od dziesiątków lat podlizujemy się im, jakbyśmy nie mieli krzty dumy narodowej. Czy któryś z naszych polityków odważy się oderwać swój język od butów amerykańskich władz?
Osobę z mojej rodziny, która w ubiegłym roku poleciała do NY załatwić formalniości związane z odszkodowaniem z ubezpieczenia ( będąc wcześniej w US złamała rękę i była podstawa prawna do odszkodowania), zakuto w kajdanki i wrzucono do zakratowanego samochodu. Wieziono przez dłuższy czas i wtrącono do aresztu niewiadomo gdzie na 2 dni. To ok 50- letnia kobieta. Sama, wystraszona i przerażona. Nie udzielono żadnych informacji. Nie dano nawet pić a pogoda była pdodona do obecnej. Potraktowano ją gorzej jak psa. Okazało się juz po deportacji, że pozwana firma doniosła na policję nieprawdziwe informacje, które miały ją uchronic przed wypłatą odszkodowania. I uchroniły… Znam kilku ludzi bardzo brutalnie potaktowanych w US na lotniskach. Już nigdy nie pojadą do tego dzikiego kraju.
Gorzka prawda.
Musiała zostać wprowadzona cisza wyborcza, żeby wreszcie jaśnie pan ziemkiewiczyzna zaczął pisać o czymś innym i z sensem. Brawo!
brawo!
Amerykanów – przeciętnych obywateli , ich urzędników , polityków i „elite” intelektualna – najlepiej opisał czasowo tam wykładający W Bukowski w książce „Moskiewski Proces”. Zwykły Rosjanin jest mi wielokroć bliższy niż zadufany w sobie amerykański cymbał. A już zachowanie pani Clinton-lewicowa od zawsze- przypomina mi model. J Fondy z jej poparciem dla Vietkongu i CCCP. To samo posłuszeństwo wobec „przodujacej doktryny”.
A nie myśli pan, że to dyskretne działanie pospołu ludzi przychylnych Rosji i Niemcom w administracji USA? Wstręt uczyniony przez prezydenta prezydentowi to jedno, to się dzieje na dalekim planie, ale wstręt uczyniony przez urzędnika konsulatu razy milion obywateli polskich – to już działanie na zniechęcenie Polaków do USA. Zwłaszcza, że to się nasila i jest coraz bardziej drastyczne, dokładnie proporcjonalnie do nieopłacalności wyjazdów do USA.
My, prosty lud, uważamy, że prawo do głosowania jest właśnie prawem, a nie obowiązkiem. Możemy z tego prawa skorzystać, ale nie musimy. Dlatego naszym skromnym zdaniem, wykształciuchy, które usiłują zachęcić do głosowania przy pomocy prostackich, by nie rzec chamskich uwag o głupocie czy tchórzostwie, są – wykształciuchami właśnie
)
Pozdrowienia dla elyty
4 lipca 1610- Kłuszyn, otwarcie drogi na Moskwę
Niestety, konstatacja nadzwyczaj trafna, co do stosunku Ameryki do naszego kraju, czegoś w rodzaju mało odwzajemnionej miłości, tak jak niegdyś wobec Francji; pamiętam, jak kiedyś w Wiedniu poznałem Tajlandczyka, fantastycznego i przesympatycznego młodego hydroinżyniera z Bangkoku, Buddystę, i kiedy temat zszedł na Amerykę, i powiedziałem jak Stany są u nas lubiane (było to jakieś 5 lat temu), co oznaczało sytuację arcyodmienną do tego co ma miejsce w Tajlandii i de facto wszędzie gdzie indziej, ten był totalnie zaskoczony, zareagował trochę tak jak wobec najżyczliwiej traktowanego wpół-rozmówcy, któremu przez przez przypadek wymknęło się coś mocno niestosownego, by nie powiedzieć obciachowego; nie wiem czy przypadkiem te jakieś 5 lat temu byliśmy w gronie krajów lubiących naprawdę Amerykę – jak licznym gronie? na palcach jednej ręki? więcej? mniej? – może ktoś odpowie. Dawnej miłości już nie ma, ale nie ryzykowałbym twierdzenia, że już jest powszechna we wszystkich zakątkach świata niechęć