Subotnik Ziemkiewicza
Porąbało was? Mówię do tych wszystkich, którzy mejlowo, esemesowo czy wpisami na różnych portalach internetowych sugerują, że głośna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o postkomunistach − to znaczy właśnie już nie postkomunistach tylko lewicy średnio starszego pokolenia − w jakikolwiek sposób mnie dotyczy i powinienem się wobec niej określać. A dlaczego niby?
Insynuacja, że miałbym zmieniać zdanie dlatego, że prezes PiS powiedział co powiedział, jest w oczywisty sposób obraźliwa. I nic poza tym. Kiedy występuje z nią wiadoma młodzieżówka, względnie bliżej niezidentyfikowane pospolite ruszenie szalikowców salonu, to rzecz jest oczywista − ot, jeszcze jeden bluzg z tego samego towarzystwa, które bulgocze pod kreską różnymi niesiołkami w stylu „lizusa”, „tłuściocha” czy „pisowskiej wuwuzeli” (to ostatnie akurat w miarę dowcipne) i kolportuje brednie o rzekomej pracy w „Agorze” czy żonie z BCC. Wcale ich zresztą do tego nie zniechęcam. Ja jestem, gdyby jeszcze kto nie wiedział, chłop z Mazowsza rodem, skórę mam grubą i bluzgi jej nie uszkadzają, a każde odnotowane w statystykach wejście na stronę to dla mnie wymierna korzyść, także i wtedy, gdy ktoś klika, by mnie bezsilnie lżyć.
Mniej zrozumiałe jest, gdy z pytaniem „i co ty na to?” występują zwolennicy tych paru prostych prawd, o które się swoją pisaniną upominam. Mogę im z czystym sercem powiedzieć: samiście sobie winni. Na tym świecie to, co jest na sprzedaż, ma zawsze większą wartość od tego, co już zostało sprzedane. Trzeba było, jak namawiałem, cenić swój głos, nie dodawać go od razu do głównego plebiscytu, wesprzeć w pierwszej turze któregoś z bardziej wyrazistych kandydatów. Gdybyście najpierw zagłosowali w przyzwoitej liczbie na Morawieckiego, Jurka czy Korwina, to teraz Kaczyński musiałby się o wasze głosy starać i udowadniać swój antykomunizm, katolicyzm oraz prawicowość. A skoro już mu je oddaliście, to się od tych cnót dystansuje, by walczyć o głosy Napieralskiego. Takie są wilcze prawa demokracji.
Osobna rozmowa, czy w tym zdystansowaniu Kaczyński nie przegiął i nie pomógł niechcący swoim wrogom. Zagrożeniem dla niego nie jest to, że jego umizgi do komuchów zniechęcą doń jakąś znaczącą część elektoratu prawicowego. Jak już pisałem, II tura to wybór mniejszego zła, i nawet z lekka skomuszały Kaczyński (powiem więcej − nawet bardziej niż z lekka, bo prawdziwe komuszenie to zobaczymy dopiero po wygranych wyborach) i tak dla zwolenników prawicy pozostanie mniejszym złem niż rządy monopartii z michnikowszczyzną i byłymi dowódcami WSI na zapleczu. Zagrożeniem jest to, że przeginając z retoryką pojednania może Kaczyński uwiarygodnić wysiłki przeciwników, których głównym staraniem jest odebrać mu wiarygodność w oczach szerokiej rzeszy niezdecydowanych. Jeśli znaczącej części tych Polaków, którzy „nie interesują się polityką”, czyli mają w głowach dziwaczną sieczkę, międloną z jednej strony przez telewizje, a drugiej przez sensacyjne wieści i bon-moty przyniesione z magla, uda się zaszczepić obraz Kaczyńskiego jako makiawelicznego oszusta − jego nadzieję runą.
Nie umiem oczywiście wyważyć, na ile szarpanie wizerunkiem szkodzi w tej kwestii Kaczyńskiemu, a na ile wyborcy „środka” (w historiach rewolucji francuskiej zwanego uprzejmie „bagnem”) gotowi są przyjąć uzasadnienie zmiany wstrząsem po katastrofie smoleńskiej. Co o tym sądzę jako komentator polityczny, pisałem już wczoraj. A co o tym sądzę jako ja?
Jako ja, to pozwolę sobie przypomnieć, że obstawałem przy pewnych sprawach znacznie wcześniej, niż zaczął o nich mówić Kaczyński. Politycy, jak wielokrotnie tłumaczyłem, nie kreują społecznych podziałów, oni tylko obstawiają jedną ze stron, „obsługują” ją − i Kaczyński oraz Tusk nie są tu wyjątkami. Polska współczesna rozdarta jest, jak każdy kraj postkolonialny, pomiędzy tubylców i kreoli. Pomiędzy miejscowych, którzy słabo sobie uświadamiają „czym tobie być, o czym tobie marzyć, śnić” − i różnych takich Różyców, których straszliwie boli, że nie urodzili się we Francji, Niemczech czy Belgii, tylko, niech to szlag, na tym polskim zadupiu.
„Nasz naród jak lawa” − ci na wierzchu nie tworzą elity, tylko szumowinę. Nie tworzą żadnych idei, nie są w stanie narodu nigdzie prowadzić, bo go szczerze nienawidzą i jedyny tytuł do szlachectwa widzą w intensywnym przeżywaniu swego poczucia wyższości nad „starszymi, gorzej wykształconymi i z małych miasteczek”. Ci spod spodu są „durni, zapalni i łzawi”, mają mnóstwo irytujących, pańszczyźnianych wad i prawdę mówiąc, czasem chciałoby się im dać tęgiego kopa w dupsko − ale jest w nich ten ogień, którego „sto lat nie wyziębi”. Naród pozbawiony historycznym nieszczęściem elity może wytworzyć nową. Elita, odcinająca się w pogardzie od własnego narodu, przyszłości nie ma. Tak uważam, choć być może racjonalizuję tylko swe głębokie emocje, bo, fakt − „wolę polskie gówno w polu, niźli fiołki w Neapolu”.
Jarosław Kaczyński toczy z Bronisławem Komorowski bój o władzę. W obecnej sytuacji, gdy grożą nam rządy monopartii, a wręcz monomafii, pierwszego uważam za zdecydowanie mniejsze zło niż drugiego. To kwestia bieżąca. Jako Polak, obywatel, wyborca i pisarz nie unikam zajmowania stanowiska w tym sporze. I może się tak zdarzyć, że za czas jakiś uznam za mniejsze zło Platformę, albo partię Ojca Rydzyka, albo jeszcze jakąś inną.
Ale ten spór, który mnie najbardziej zajmuje, jest inny, głębszy i ważniejszy. Z innego świata niż polityka. Dotyczy spraw zasadniczych. Naszej kulturowej i narodowej tożsamości. Nie należy mylić tych dwóch spraw, starcia polityków, którzy walczą o władzę, i starcia Polski z anty-Polską. A jeśli ktoś myli, to co ja mogę powiedzieć?
Że chyba go porąbało.









DZIEKUJE.
Cześć. A co ten Michnik nie przyjął kiedyś do pracy w GW Pana Ziemkiewicza? Reszta to zwykłe ględzenie.
Pozdrawiam PiS!
Myślę, że w czasie przedwyborczym powien pan w swoich felietonach wrócić do cyklu „co widzę…” bardziej się pan przysłuży sprawie. Odpowiadając na osobiste zaczepki traci pan czas którego zostało już mało.
Można prowokować do dyskusji, jak Pan od czasu do czasu namawia w swoich
komentarzach. Dziwię się tylko, że nie zauważa Pan spektakularnych osiągnięć
i przywar jednego z kandydatów. A ten kandydat to chyba nadal nie ma konta w
banku, nie zna słów hymnu polskiego. Dla niego przejęzyczenia nie mają
żadnego znaczenia, a wręcz przeciwnie są powodem do dumy. Białe ktoś jemu
chce wmówić, że jest białe itp,itd.. Szkoda mówić, całkowita błazenada i brak
po prostu wstydu z lansowanej postawy. To w PRL tak nie było, że o godź. 6
rano w świetle reflektorów i w polu widzenia kamer telewizyjnych, wchodzi się
do mieszkań Blidy, Jakubowskiej i Czarzastego. Proszę zapytać W. Kuczyńskiego i
T. Mazowieckiego! Mało kto chyba będzie tak naiwny, że przyjmie za wiarygodne
oświadczenia obecnie okazywane przejawy sympatii w stronę lewicy.
Witam Panie Rafale
Nic dodać , nic ująć – nie należy mylić dwóch spraw – walki o sondaże dla swojej kochanej partii z walką o program dla rozwoju swojego Ukochanego Kraju.
Ocena należy do ludzi, a że są jacy są to jest jak jest. Igrzyska, igrzyska – sondaże, sondaże.
Będzie jednak chyba lepiej bo guru Kuc stwierdził w swojej TV, że ma kontakt z gwiazdami, a tam mówili że będzie lepiej dla – kogo?……………………..NASZYCH!!! hahhhahahahaha. Brakuje mi refleksji kochanego niesiołka jeszcze , chłopa pochłonęła na pewno walka z komarami dla kraju rzec jasna. hahahahahaha!, co ja bredzę – dla partii dla partii, dla partii, dla partii………………………………….ufffffff.
Pozdrawiam
Z perspektywy Londynu staram sie sledzic wydarzenia w Polsce.Jestem emigrantem ekonomicznym od 7 lat.Poczatkowo chcialem zarobic juz nie pamietam na co.Potem na cos nastepnego ,w miare jak zarabialem coraz wiecej szukalem nastepnego alibi zeby jeszcze nie wracac.W kraju jestem okolo 10 razy w roku.Mam bardzo mieszane wrazenia.Sytuacja ekonomiczna poprawia sie ,przynajmniej tak to wyglada gdy wpada sie na pare dni.Przerazajace jest natomiast polityczne bagno.Politycy mowia co im slina na jezyk przyniesie,klamia,obrazaja siebie,konkurentow,wyborcow,zaprzeczaja temu co powtarzali przez kilka lat i co?.Nic.To taktyka wyborcza albo zmiana strategii albo zmiana wizerunku.Brakuje etyki i szacunku do samych siebie i wyborcow.Pomijam milczeniem afery kryminalne i fakt, ze w wyniku pracy kolejnych komisji sledczych wynika jedynie,ze rzadzacy sa dopuki rzadza nietykalni.Nie wyglada to optymistycznie.Na pytanie kiedy wracam odpowiadam,ze nie wiem.Wroce jak Polska stanie sie normalnym krajem.Zastanawiam sie tylko czy dozyje?Pozdrawiam.
jaa naturlich!
to ja już nie wiem czy mickiewicz to fajny czy niefajny, no i w ogóle to ja jestem na emigracji
ps.pierwszy!
Jak by tego nie czytac, demaskuje Pan sie w sposob budzacy litosc i trwoge. Wlasciwie szkoda, gdyz cenilem Pana wlasnie za poglady. Fakt, ze ich Pan nie ma, smuci i rozczarowuje.
To prawdziwy wybór między Polską i anty – Polską. Wybór między Polską z Jarosławem Kaczyńskim i Polską „inaczej” Komorowskiego.
Nic dodac,nic ujac,moze troche zmienic.Podobny tylko radykalny tekst napisal w 2004 sp.dr.Dariusz Ratajczak ktory za jednoznaczne poglady w sprawach podstawowych na wniosek elyty napisany przez GW,zostal zaszczuty na smierc przez III RP.
Nnno!
Najlepszy pański tekst od dawna. No, może nie od tak bardzo dawna, bo jednak smoleński tuman zdumiewająco dużo pokazuje tym, co patrzeć umieją, toteż miał Pan kilka podobnych po 10 kwietnia.
Co do kreoli, to bym jednak wszystkich nie wykreślał. Nie da sie odbudować imperiow Inków i Azteków, potrzebna jest nowa jakość. Tu też smoleński tuman sporo odtumanił.
Czekam kiedy Rydzk przyzna ,że lewica wyprowadzona została z Synaju a nie z wrednej Moskwy i jest bliska Toruniowi.Tak sobie myślę o nawróceniach mimo nie zawrócenia samolotu.
Ten motyw „nieprawdziwego” Kaczyńskiego jest tak silny, że marszałek pod jego wpływem oświadczył: Nie będę jakimś Światowidem o pięciu twarzach.
Na litość Boską Panie Marszałku. Światowid znaleziony w Zbruczu pod koniec 19-tego wieku to prostopadłościan zwieńczony czterema tawrzami zwróconymi na cztery strony świata. Ale mniejsza o to; Serce rośnie jak się Pana czyta Panie Redaktorze. Dookoła jazgot i odrobina chłodnej analizy to jak mrożona herbata w upalny dzień.
Gratuluję. Uważam, że to jeden z lepszych pańskich felietonów. Może dlatego, że porusza pan naprawdę ważne sprawy, znacznie ważniejsze niż to co ostatnio napisała GW. Już dawno felieton nie zmusił mnie tak do myślenia.
wole jedna twarz J Kaczynskiego niz cztery twarze Komorowski.
Ludzie, w tym mający się za myślących, nie rozróżniają pryncypiów od, nawet nie strategii, ale zwykłej bieżącej taktyki politycznej (w tym konkretnym przypadku wyborczej).
Ot i wszystko.
czy Panu redaktorowi nie wydaję się, że cała ta przemiana J.Kaczyńskiego, umizgi do SLD to czysta hipokryzja. To zachowanie jest podyktowane potrzebą chwili – czyli do władzy za wszelką cenę. Jako prezes partii mającej w nazwie prawo i sprawiedliwość nie powinien robić takich cyków – to jest oszukiwanie ludzi niezdecydowanych na kogo mają zagłosować – na wilka w owczej skórze. A po wyborach wszystko wróci do normy – komuchy to komuchy, Pawlak już nie będzie cacy itp. I czy z moralnego punktu widzenia jest to w porządku – Pan to pochwala jako człowiek czy pochwala Pan to, bo to robi Jarosław Kaczyński
Chyba wyszło coś takiego:
Polska jest najważniejsza
Podrawiam
Ziemkiewicz to członek partii Pis zawsze zajmuje stronę w tej sprawie
Trafne spostrzeżenia. Thumbs up Panie Rafale
Doskonale pana rozumiem – podobnie patrzę na konieczność wyboru.
Nie mogę natomiast zrozumieć 45% uprawnionych Polaków (?), którym Polska … wisi.
Podzielam Pańskie zdanie generalnie, choć pewnie nie w szczegółach. O co idzie walka i o co nam chodzi, dlaczego popieramy Jarosława – tu pełna jasność i zgoda. Nie mogę jednak zaakceptować kibolskiego języka, jakim się Pan tu posłużył. Kibolski język zarezerwowany jest dla kiboli – czyli wyborców Komorowskiego i popleczników Tuska oraz ich tuby propagandowej GW. Proszę nas nie mylić i nie pomieszać.
tłumaczę ową różnicę mojej żonie, która się dziwi że głosuję na Jarka, bo przecież – jak mówi – żaden ze mnie Katolik. Bo to prawda – ze mnie jest taki Katolik jak Katolicy we Francji – po prostu Katolikiem się jest bez specjalnego przytupu i zadęcia, bez chodzenia do Kościoła, całej liturgii itd. Bardziej zresztą odczuwam Katolicyzm jako element kultury polskiej niż cokolwiek innego. Zatem żadna ze mnie prawica katolicka. A jednak prawica … tyle że – że tak powiem – patriotyczna. Mieszkałem ponad 6 lat w Niemczech i tam zrobiłem doktorat. I ponieważ znam dobrze Niemców (wielu fajnych i kilku niefajnych), to własnie dlatego niezmiernie mnie mierzi brak szacunku dla własnego narodu, prezentowany przez – no powiedzmy – salon i różnych cwaniaczków z PO. Ja nigdy się nie wstydziłem tego, że jestem Polakiem, i nie chcę się tego wstydzić. Nie chcę również przepraszać za to, że jestem Polakiem, bo mi się wmawia, że to wielki obciach. I trudno doprawdy o mnie powiedzieć, że mieszkam w małym mieście lub że mam kiepskie wykształcenie. Może tylko tylko to, że pewnie rzeczywiście nadal jest ze mnie prosty chłop z Kieleckiego … i głosuję tak jak w Kieleckim
Szanowny Panie Redaktorze!
Dużo mówi się i pisze o ,,dwóch Polskach”, kraju podzielonym etc. Wydaje mi się,że dotyka Pan fundamentalnego podziału Polski, który wcale nie jest tożsamy z antynomią między tymi, którym się udało i tymi, którymi się nie wiedzie. Podział, na który Pan wskazuje jest może nie dość wymierny, nie tak łatwy do opisania jak te czynione według innych kryteriów, ale ma znaczenie fundamentalne- i wydaje mi się, że jest Pan jednym z nielicznych, ktorzy go opisują. Może nawet problem jest bardziej doniosly niż mogłoby się wydawać, a jego emanację widzę w tysięcznych, drobnych z pozoru sytuacjach towarzyskich- tak, jakby wielu przedstawicieli pseudoelit chciałoby być po prostu kimś innym. A nie są nawet tym, za kogo sie mają.
dobrze mowi dac mu wodki!
Respect panie Rafale!!!Jesli ktos tego jeszcze nie rozumie to moge smialo powiedziec ,ze mi naprawde przykro.Dla POspolitych ujadaczy zacytuje tylko to jedno zdanie…”Elita, odcinająca się w pogardzie od własnego narodu, przyszłości nie ma.”Tylko tyle i az tyle!!!!Zacznijcie myslec….
A wie Pan, że fiołki są też w Polsce, tylko się je depcze.
Wybieram Kaczyńskiego.
Dziękuję, Panie Redaktorze, za wyważony głos w tak aktualnej i diablo waznej sprawie! Pozdrawiam.
A poza tym należy cały czas przypominać jak wielki deficyt budżetowy zafundował nam „rząd” fachowców. Przypomnę, że realnie jest to ponad 100 mld (sic!) zł. Jeżeli ktoś tego nie widzi, albo mówi, że jest zadowolony z „rządów” PO, to zwyczajnie opadają ręce.
Druga sprawa to modne „sianie nienawiści”. Ludzie, przypomnijcie sobie co mówił Bartoszewski (bydło, psychopaci), Sikorski (dożynanie watahy), chamskie bluzgi Niesiołowskiego czy chociażby najnowszą wypowieć Paloikota (odstrzelimy Kaczyńskiego i wypatroszymy).
Z grzeczności pominę już wątek pani min. Hall, co to zniszczyła całkowicie jako taki poziom nauczania matematyki (vide redukcje wymagań na egzaminie rozszerzonym z matematyki czy zmasakrowani programów nauczania – zresztą na to idą duże pieniądze z zewnątrz) czy działalność różnych Rychów, Zbychów czy Mirów.
I w końcu the last but not the least, pan gen. Dukaczewski, co to w organach bezpieki chyba od samego urodzenie. Czy będziecie z nim otwierać szampana?
Panie Redaktorze!
Dosyc z rana emocjonalnie Pan pisze i przy kawie az sie mozna zachłysnąć. Sprawa Pana Prezesa Kaczyńskiego w mojej ocenie ludzi tak ruszyla, chodzi o pojednanie szczere czy nieszczere z postkomuną, że PiS i Pan Prezes mieli wyznaczac nowe satndarty. Takie jakich nie bylo. Mieli byc morlanie czysci, a poraz kolejny wyciagja reke do „wroga” by pognebic innego „wroga”. Mnie sie to najbardziej w tym wszytskim nie podoba ze uwaza pan PiS za partie godna, czysta i jak najbardzije ok i legitymizuje Pan takie postepowanie.
Intuicja mi podpowiada, ze J. Kaczynskiemu tez o to chodzi, i dlatego obaj Panowie maja moja sympatie. Owszem, zastanawialem sie nad glosowaniem w pierwszej turze na JKM, bo mial najbardziej merytoryczna kampanie, ale w koncu uznalem, ze to bylyby (przekombinowane) szachy.
Wyborca:-)
Wiele osób nie zrozumiało słów J.Kaczyńskiego i pastwią sie nad nim,
Tylko co to da ? To jest woda na młyn przeciwników i wcale mu nie pomaga.
W polityce kto nie potrafi być elastycznym ten stoi na straconej pozycji i o tym wszyscy powinni pamietać, panie redaktorze Ziemkiewicz.
Każde kolejne wybory w Polsce, wygrywają media i kontrolujące je służby specjalne!
We wszystkich policjach świata, stosowany jest stary jak świat numer „na policjanta dobrego i złego”. Delikwent który coś przeskrobał, trafia na przesłuchanie raz do policjanta „złego” (który krzyczy, przeklina, wali po pysku i odgraża się), a raz do policjanta „dobrego (ten papierosem i kawą poczęstuje, jest grzeczny i kulturalny). W zależności od konstrukcji psychicznej podejrzanego, zostanie on złamany w śledztwie albo przez policjanta „złego”, albo „dobrego”. Ten mechanizm działa bezbłędnie w relacjach policjanci- podejrzani i dlatego jest stosowany we wszystkich policjach świata.
Gdy w roku 1989 przy „okrągłym stole” odbyła się sławna transformacja ustrojowa, która polegała na tym, że służby specjalne PRL-u (w tym głównie wywiad wojskowy) przekazały władzę swoim tajnym donosicielom, do polskiego modelu „demokracji” został przeniesiony z policyjnych praktyk, stary jak świat numer „policjanta złego i dobrego”. Jak to działa w polityce?
Służby specjalne wystawiają do wyborów (powiedzmy prezydenckich), kilku swoich kandydatów, z których jeden jest „zły” (kłótliwy, mściwy, zaściankowy, ksenofobiczny, moherowaty, itp, itd) a drugi „dobry” (zrównoważony, spokojny, inteligentny, itp). Będące w szponach służb specjalnych media, na okrągło (dzień i noc) promują wyznaczonych kandydatów, i tego „złego” i tego „dobrego”. Celem tej zmasowanej propagandy jest przekonanie wyborców, że tylko ci dwaj kandydaci się liczą, o czym dodatkowo mają świadczyć sondaże przedwyborcze, robione przez różne „ośrodki” badania opinii publicznej, będące w istocie agendami służb specjalnych! W rzeczywistości wystawieni przez bezpiekę kandydaci, są tylko żałosnymi figurantami, nie mającymi żadnych własnych poglądów, a co gorsza są to ludzie o żenująco niskim poziomie intelektualnym i moralnym. Który z nich by nie „wygrał”, to i tak prawdziwą władzę sprawują służby specjalne, a nie ten czy inny figurant! Tym prostym sposobem i wilk jest syty (to znaczy demokratycznym procedurom stało się zadość), i owca cała ( to znaczy wybieralne funkcje państwowe obejmują „właściwi” ludzie). Czyli „tak czy owak, zawsze Nowak”
Opisany mechanizm „policyjnej demokracji” nie jest polskim wynalazkiem, lecz uniwersalnym modelem politycznym we wszystkich państwach „demokratycznych” na świecie (może tylko z wyjątkiem Szwajcarii).
Dlaczego służby specjalne w państwach „demokratycznych” podtrzymują „demokratyczną” fasadę? Dlaczego jej nie odrzucą i nie obejmą władzy dyktatorskiej wprost? Dlatego, że organizowane cyklicznie „wybory”, stwarzają obywatelom iluzję „współrządzenia”, co kanalizuje i rozładowuje społeczne niezadowolenie, dzięki czemu łatwiej utrzymać społeczeństwo w posłuszeństwie oraz łatwiej przeciwdziałać objawom buntu i sprzeciwu.
Są państwa, w których służby specjalne czują się na tyle mocno, że mogą sobie pozwolić na jawne delegowanie swoich agentów na najwyższe stanowiska państwowe, czego klasycznym przykładem jest Rosja i jej premier, były agent KGB, pan Putin.
Jednak większość służb specjalnych woli sprawować władzę poprzez swoich tajnych agentów, gdyż utrzymywanie „demokratycznej” fikcji i fasady, ułatwia rządzenie państwem i jego obywatelami.
Znając mechanizmy współczesnej „demokracji”, możemy ją sobie odpuścić, to znaczy w czasie każdych kolejnych wyborów udać się na grzyby, albo jagody. Współczesne demokracje sprowadziły obywateli do roli jeleni, którym starsi i mądrzejsi prostują rogi raz na cztery, czy pięć lata! Z każdym rokiem, coraz to więcej obywateli uświadamia sobie, ze jest robiona w konia i odmawia udziału w maskaradzie w której przewidziano dla nich rolę darmowych statystów!
Ta cała dyskusja nie ma sensu, bo w Polsce, ani w żadnym kraju Europy Wschodniej czy Azji, włączając w to ZSRR, nie było komunizmu, tylko w najlepszym razie ustrój totalitarny, jednopartyjny, z elementami socjalizmu, kapitalizmu, feudalizmu (kołchoźnicy), a nawet niewolnictwa (więźniowie Gułagów, ludność Korei Północnej). Jedynie w Izraelu, we wczesnym, pionierskim okresie rozwoju, zastosowano elementy komunizmu w kibucach. Teraz się z tego wycofano, a kibuce w tradycyjnej formule już nie istnieją. Podtrzymywanie tej dyskusji świadczy o ignorancji jej uczestników.
Witam panie Rafale.
O tym podejściu do wyborów (głosowanie na kogoś z pozostałych) czytałem w pana felietonie na interii i jakoś tak przeleciało mi to obok świadomości zupełnie. Nie wzbudził ten zamysł jakoś mojej refleksji.
Postanowiłem już wcześniej na mniejsze zło głosować ponieważ istniało jednak prawdopodobieństwo, że WSI wygra w I turze.
Czas jednak pokazał, że w tym zamyśle jednak tkwiło dużo racji.
Jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że obecna gra Kaczora z postkomunistami to koniunkturalizm do bólu, to rzeczywiście może to mieć pewne negatywne konsekwencje.
Kaczor niepotrzebnie przeszarżował. Dał mafii przyczynek do drwin na lata.
A swoją drogą jak sobie zestawiłem jego wypowiedzi z wizerunkiem tow. Siwca czy Kalisz w wyobraźni to autetycznie przeszedł mnie dreszcz obrzydzenia.
Powtarzam: Kaczor niepotrzebnie przegiął tymbardziej, że mizdrzenie się do tych pajaców nijak nie przełoży się in plus na głosy, a szkód dużo.
Dużo mocnych słów…ale może tak trzeba. Kto własnej wolności nie szanuje i nie chroni, ten ją szybko straci. Słowo „wolność” nie odmiennie kojarzy mi się z patriotyzmem, poszanowaniem dla tradycji i starszych, ale niektóre media mają kłopot z rozróżnieniem między patriotyzmem, a nacjonalizmem/szowinizmem- tym należy szczerze współczuć, bo nigdzie nie znajdą ojczyzny (będą jedynie zamieszkiwać jakąś ziemię) owładnięci wieczną walką z dyskryminacją i własnymi fobiami.
WOLSKA WALCZY!
„Jarosław Kaczyński toczy z Bronisławem Komorowski bój o władzę. W obecnej sytuacji, gdy grożą nam rządy monopartii, a wręcz monomafii…”
cynizm wolskich PiSjanizmów przerasta Himalaje,
ziemkiewicz na prezydenta
AMEN
Panie Rafale,
Proszę o skomentowanie geograficznego rozłożenia głosów na pretendentów do prezydentury. P.Komorowski miał przewagę w dawnych Prusach, Pomorzu, „Ziemiach Zachodnich” i na obu Śląskach.
Przypadek?
Czy to nie powtórka z jakichś poprzednich głosowań? Nie wiem dokładnie, bo bywam bardzo nieobecny w Polsce.
Życzę odporności na ujadanie.
Pozdrawiam
Andrzej Pluciński
Oczywista OCZYWISTOŚĆ!!!
Tylko jak z nią trafić pod strzechy???
Moim zdaniem zamiast szukać jakiegoś wirtualnego poparcia ze strony zwolenników SLD powinien Kaczyński, jeśli chce wygrać wybory, zmobilizować bardziej swój własny, realny elektorat. Z rozmów z sąsiadami mogę wnioskować, że do wyborów nie poszło nawet 50% zwolenników Kaczyńskiego.
Lech Kaczyński wygrał głównie dzięki temu, że jego zwolennicy poszli do urn.
Brawo!!!!!!!!!!
Skoro Pan jest pisowską wuwuzelą to kimże jest Palikot…doprawdy stale mnie zaskakuje łatwość z jaką ludzie „inteligentni” rozciągają miarę którą przykładają do politycznych przeciwników i sojuszników
;]
no i napisał Pan…
dziękuję ;]
„Jako ja, to pozwolę sobie przypomnieć, że obstawałem przy pewnych sprawach znacznie wcześniej, niż zaczął o nich mówić Kaczyński.”
Skromność nie jest najmocnieszą stroną autora.
Polecam wszystkim obejrzenie ‘Nocnej zmiany’ – pouczajace!
A szampan juz stoi w lodowce…
Milego dnia!
Wczoraj widziałem i słyszałem na własne uszy jak palikot powiedzał ” zastrzelimy J Kaczyńskiego i wyprujemy mu flaki ” całą noc nie mogłem spać mając przed oczami ostani wyrok wyrok sądu poniżający Kaczyńskiego a jeszcze został zaangażowany owsiak . Komorowski lata rządowymi samolotami w myśl zasady będę robił co będę chciał możecie mnie pocałować bo jeśli coś innego to do sądu podam a tam już wiecie
„a każde odnotowane w statystykach wejście na stronę to dla mnie wymierna korzyść, także i wtedy, gdy ktoś klika, by mnie bezsilnie lżyć”.
Właśnie Panie Rafale! Liczy się kasa – nie szacunek; od dalszych porównań się powstrzymam.
„Mniej zrozumiałe jest, gdy z pytaniem „i co ty na to?” występują zwolennicy tych paru prostych prawd, o które się swoją pisaniną upominam”
Nie ma paru prostych prawd. Jest gruboskórny Mazowszanin, „chłop żywemu nie przepuści”, „Kargul i Pawlak” i żadna siła, niki nic, „nie przekona nas, że białe jest białe”.
no cóż, koro tak pan do tego podchodzi to nie wiem czy w ogóle Pana redaktora obchodzi Polska. Bo proszę mi powiedzieć jakie gwarancje daje człowiek, który dla zdobycia głosów w wyborach nagle zmienia swoje przekonania, nie tylko on zresztą tylko wszyscy z jego otoczenia też. Czy taki człowiek spełni obietnice wyborcze? A może gdy już się rozsiądzie w fotelu prezydenta znowu zmieni się w zacietrzewionego starszego pana, porzuci swój program wyborczy, zapomni o biednych, da bogatym… w imię solidarności. Czyż nie tak było podczas 2-letnich jego rządów? Bo obniżenie składki rentowej i zdrowotnej komu największej wyszło w kieszeni? Emerytom, którym emerytura podwyższyła się o 10-20 zł czy np. posłom, którym dieta podskoczyła o kilkaset. Rządy monopartii już w Polsce były i jakoś nikt tym nie straszył.
Proszę pokazywać obie twarze kandydatów te dobre i złe, wypełni Pan tym swoją misję dla Polski. Nie ważne są czy Pan zmieni poglądy czy nie, proszę ich nie narzucać czytelnikom gnębiąc tylko jednego kandydata podczas gdy drugi ma też sporo grzeszków. Po wyborach będzie za późno i Polska znowu straci parę lat.
Bardzo dobry felieton jak zwykle. Trafne wnioski, zgadzam się z Panem. Serdecznie pozdrawiam!