Akcja zbierania podpisów pod żądaniem ustawy o parytetach, pomimo zaangażowania w nią wielu celebrytów, przyniosła skutek daleko gorszy od zamierzonego.
Nie kryje rozgoryczenia Piotr Pacewicz, wicenaczelny „Gazety Wyborczej”, która we wspieranie projektu bardzo się zaangażowała. Przyczyny marnego wyniku upatruje w nieumiejętności zmobilizowania się środowisk, a które gazeta oddziałuje. Może niesłusznie? Może przyczyna jest gdzie indziej?
Osobiście w ogóle słabo jestem przekonany do tezy, że większa obecność kobiet w polityce przełoży się na jej lepszą jakość. Może sprawić raczej, że jeszcze więcej dziedzin życia publicznego zacznie wyglądać jak Warszawa pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz albo polska służba zdrowia pod rządami Ewy Kopacz. Obie panie zdobyły swe stanowiska bez parytetu – pierwszą wybrała oszalała z nienawiści do Kaczyńskich warszawka tylko po to, by na złość im odmrozić sobie uszy, a drugą premier wypromował w jakimś niepojętym odurzeniu. Ale dają one przedsmak tego, do czego parytet mógłby doprowadzić.
Jest zresztą na to przykład doskonały – szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Na dyplomacji się nie zna i nigdy nie miała z nią do czynienia, walorów nie posiada żadnych, ale rozliczne parytety wypełnia doskonale, i to był jedyny powód jej nominacji. Ta sama „Gazeta Wyborcza”, relacjonując przesłuchanie pani Ashton przez stosowną komisję europarlamentu, użyła w tytule słowa „kompromitacja”. Wszyscy to przyznali – parytetowa eurominister to kompromitacja. Kompromitacja przecież nie niczego innego, tylko myślenia parytetami właśnie!
Jak może ta sama gazeta stwierdzać tę kompromitację i – jednocześnie, zupełnie jej nie zauważając, intensywnie parytet promować? I co nam to mówi o jej redaktorach?









Panie Rafale, te parytety wymyślaja potomkowie pokolenia „za 10 punktów”.
Przypominam, że w latach 50-tych dzieci robotników i chłopów dostawały 10 dodatkowych punktów za pochodzenie, podczas składania egzaminów na studia.
Wraca komuna jak za Stalina.
Czemu panie milczą w sprawie Orlików, przecież to jawna dyskryminacja dziewcząt. Chyba, że w Polsce tyle samo dziewcząt gra w piłkę co i chłopców.
„by na złość im odmrozić sobie uszy”, „wyglądać jak Warszawa pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz”
Ale co konkretnie jest nie tak? Ja mam do HGW własne zarzuty, ale jakoś nie widzę, aby Warszawa pogrążała się w apokalipsie. IMHO jest lepiej niż za Kaczora i Marcinkomisarczykiewicza, tylko są błędy popełniane. A tamci nic nie robili więc i błędów nie popełniali.
I osobiście pogardzam ludźmi, którzy traktują urząd li tylko jako odskocznia na następny urząd. Tak zrobił Kaczor.
Ejże, panie Rafale, to się kupy nijak nie trzyma…czy to miał być artykuł przeciwko parytetowi (którego i ja jestem przeciwniczką) czy przeciwko obecności kobiet w polityce?
Czy argumentem przeciwko parytetom jest to, że niektóre z rządzących kobiet nie nadają się do rządzenia? Wydaje mi się, że dopóki parytet nie stał się faktem, nie powinniśmy sie bawić w ocenianie polityków podług ich płci, bo też płeć nie miała wpływu na zajmowane stanowisko. Owszem, gdyby zastosowano dobór parytetowy, możnaby z pełnym przekonaniem mówić o każdej 9dobrej, czy kiepskiej) rządzącej kobiecie, że znalazłą sietam gdzie jest nie ze względu na swoje cechy, ale na to, że ustawa dałą jej fory.
No bo idąc tym tropem, wychodzi na to, że i mężczyzn w polityce powinno być mniej…Pan wie, ten cały Miro, Zdzicho, Rycho i gruby płatnik z Gdańska
O co chodzi z tym parytetem okazało się przy okazji akcji promowania parytetów zorganizowanej przez …Lewiatan. Po prostu pani Bochniarz i środowisko wokół niej skupione poszukuje drogi na skróty do parlamentu. Ot i cały sekret.
zapomnial pan o tej pani od sledzi – tfu – dorszy.
Panie, które tak głośno i zdecydowanie domagają się parytetu w polityce, powinny, nie oglądając się na sejmową ustawę, zacząć działać również w innych obszarach, gdzie brak kobiet jest aż nadto widoczny. Mam na myśli m.in. prawo do uprawiania sportu, a konkretnie skoków narciarskich.
Proponuję władzom PZN parytetowe dokooptowanie kilku pań do reprezentacji na najbliższy Turniej Czerech Skoczni. Mogłyby to być działaczki demonstrujące najbardziej bojowego ducha – np. pani Magdalena Środa i pani Manuela Gretkowska. Ze względów humanitarnych można by je wyposażyć w spadochrony, ale nie zgłaszam tego pomysłu, aby nie być podejrzanym o dyskryminację i chęć pomniejszanie ich szans. A szanse na sukces są spore, szczególnie, jeśli pani Gretkowska zdecyduje się wystartować w swym stroju organizacyjnym.
Gwarantuję, że wszyscy zapijaczeni, nieudolni faceci z depresją (czyt. Polacy) będą trzymać kciuki równie mocno za całą reprezentację.
Niewiele zebranych podpisów? Trzeba było więcej zapłacić dziewczynom, które je zbierają. Chodzą po uczelniach i nagabują ludzi, ale chyba bez dostatecznego przekonania do tej sprawy.
Wyobrażam sobie lepsze zasady selekcji u jakiejkolwiek władzy niż parytety.Odpowiedzcie sobie państwo na pytanie o ordynację wyborczą ,zjawisko selekcji negatywnej , o którym wielu z nas zgadza się , że istnieje. Roli prasy w systemie doboru kadr , elit, dziennikarzy i ludzi roku. zasady selekcji
w spólkach skarbu państwach, urzędach koncesyjnych. nadzorach ,inspekcjach.
Parytet jest tematem marginalnym. Nie mamy tu doświadczenia , by rzecz potępiać i dyskwalifikować z góry. Tekst Ziemkiewicza wygląda tak jakby żona
zaszantażowała autora;” Albo napisz coś dla pieniędzy , albo wreszcie umyj okna i zarżnij karpia wałkoniu „
Wesołych Świąt Panie Rafale. Od lat jestem Pana czytelnikiem jednak teraz piszę z kraju, w kórym zrozumiałem o czym Pan pisał przez te lata. pozdrawiam
Panie predystynowane do pelnienia znaczacych rol we wszelkich dziedzinach zycia naszej ojczyzny juz tam sa i pracuja na jej rzecz.”Wielkim nieobecnym”nie stalo wiedzy,umiejetnosci,kompetencji i urody wiec potrzebuja protezy,oslawionych „punktow za pochodzenie”nazywanych uczenie parytetem.W naszej Polsce nie ma podzialu na kobiety i ludzi lecz ,Bogu dzieki istnieje podzial na madrych i tych drugich Do tego nie potrzebny zaden parytet.
jedynym parytetem powinien być zawsze i wszędzie rozum a nie płeć (płeć po angielsku pisze się „sex”). Skoro pojawiają się tacy co uznają wyższość płci/seksu nad rozumem to dla mnie oznacza tylko jedno: „Nie mają rozumu”
Pisał Pan kiedyś że w Polsce jest jak jest bo w czasie II Wojny Światowej nasze elity znacznie ucierpiały i to fakt . Ale jak Pan wytłumaczy że w takiej Szwecji elity z dziada pradziada a są tacy MODERN ????? Innych dyskutantów również proszę o odpowiedź .
parytety, ok, ale wszędzie – tzn. 50% zatrudnionych w kopalniach będą stanowić kobiety.
20 lat temu przyjechalem do Kanady w nadzieji na lepsze zycie. Zaraz potem doszli do wladzy komunisci (zwani dla niepoznaki nowymi demokratami). Jedna z pierwszych wprowadzonych ustaw byl obowiazek parytetu. Kobiety z lapanek byly sadowione na stanowiskach o ktorych nie mialy pojecia, jedynym kwalifikacyjnym warunkiem byl brak penisa! Skutki tej glupoty odczuwamy do dzisiaj, Ontario – jedna z najlepiej prosperujacych prowincji przed parytetami i komunistami, teraz lezy i kwiczy i pewnie dlugo sie nie podniesie. A propos parytetow – mlodzi tego nie pamietaja ale starsi mam nadzieje ze tak – kobiety na traktory, kobiety do kopalni, itd., itp., a wszystko to prosto od tego skurwiela Marksa i Lenina czego zdebilale slugusy Adasia jakaly na wszelki wypadek nie zauwazaja.
Pozdrowienia z zasniezonej Kanady – oops, znowu pogoda politycznie nieprawidlowa i jakos nie chce sie dostosowac do parytetow „globalnego ocieplenia”! Oops2 „globalnego ocieplenia” juz nie ma, teraz sa „zmiany klimatyczne” i „darmowa sluzba zdrowia” w Kanadzie. Darmowa to ona jest dla nierobow na zasilkach i kryminalistow oraz politykow co w sumie na jedno wychodzi – reszta placi!
Odezwaly sie glosy ,ze protestanci wyzej od katolikow stawiaja kobiety.Nikt z wypowiadajacych sie z pewnoscia nie mieszkal w zadnym protestanckim kraju.
Nie ma tam bowiem kobiecych elementow w kulturze.Kobiety wiec dokonuja awansu przez masowa maskulinizacje.
Jesli ta globalna jednostronnosc i dyskryminacja nikogo nie razi to OK.
Prosze jednak odpowiedziec na pytanie ,jaki procent kobiet ma szanse pobicia mezczyzn w dziedzinie meskosci…No,i taka to rownosc,i zrownanie protestanckie.
Podczas, gdy wielowymiarowy,skomplikowany ,i czesto sprzeczny na roznych skalach, postep w ramach kultury katolickiej ,jest rozwojem faktycznym na gruncie bogactwa natury ludzkiej,nie zas wymyslonych utopijnych schematow.
@ TW Julita twierdzi,ze kobiety poniosly porazke w dziedzinie zamazpojscia i rodziny.
Mam nadzieje ,ze donosila Pani do Ubecji na tym samym poziomie !
Popieram Prawo i Sprawiedliwość i jeżeli ta partia będzie głosowała za parytetem dla kobiet będę za, a z tego co wiem pomysł parytetu wyszedł od Jarosława Kaczyńskiego.
Skrajny prawicowiec Ziemkiewicz musi odrobic pańszczyznę i zgnoić parytet,zgodnie z zaleceniami polskich władz kościelnych,które to władze chcą zamknąć kobiety w kuchniach i zmusić do wydawania potomstwa.Nisko upadłeś Rafałku,ale jak się nie ma talentu do książek to pozostaje tylko robić za szczekaczkę.Żal,że reformacja nie dotarła do naszego grajdoła,tam duchowieństwo robi to do czego jest stworzone:służy społeczeństwu.A u nas to społeczeństwo służy klerowi.Nie mogę zrozumieć dlaczego wykształceni ludzie biorą udział w tym ogłupianiu i unieszczęśliwianiu szarego człowieka,nie wstyd wam?Tylko dla etatu i wypłaty?Czy to organiczna nienawiśc do wszystkiego co inne?
Do czego innego została stworzona kobieta, do czego innego mężczyzna! Zaprzeczać temu, to tak, jak przeczyć różnicy anatomicznej pomiędzy obu płciami.
Również – tylko ignorant, może się upierać się przy zdaniu, że zboczenia seksualne – to tylko szczególne warianty normy! Parytety i tym podobne pomysły
poprawiania natury nie różnią się w istocie od utopijnych usiłowań ulepszania
ludzi i relacji między nimi, wprowadzanymi przez komunistów i nazistów z wiadomym skutkiem!
Panie Rafale, czy Catherine Ashton jest kobietą. Raczej Eurokobietą!
Niestety przykro czytać w Rzepie takie komentarze. Jakies insynuacje…żenada…na dodatek, parytet ma dotyczyć list a nie samych wyborów….to juz od nas wyborców zależy kogo wybierzemy…więc zwykłe kłamstwo bo nie sądzę żeby tego Pan nie wiedział…… kłamstwo i to celowe….niestety.Moi znajomi z Warszawy…moze Warszawki są zachwyceni Hanką więc może ma Pan ograniczony krąg znajomych?Ciekawe jakie będą wyniki wyborów?
Dodam jeszcze uwagę. Można mieć różne opinie o parytetach, ale dlaczego wyrażać pogardę do kobiet, co jest motywem przewodnim bardzo wielu komentarzy. W jakiejś mierze wskazuje to na seksizm i antyfeminizm, a w takiej rzeczywistości być może parytety są konieczne, aby przeciwdziałać tym właśnie zjawiskom, które ograniczają szanse kobietom, tworzą nierówność. Bo przecież istotą parytetu jest przeciwdziałanie nierówności, a pogarda do kobiet, drwina z ich chęci decydowania o wydawaniu ich podatków z pewnością świadczy o dużej nierówności.
Byłabym wdzięczna autorowi z odniesienia się do problemu decydowania o wydawaniu publicznych pieniędzy z podatków płaconych przez wszystkich i dlaczego słuszne ma być wykluczenie z tego procesu decyzyjnego kobiet, które też przecież płacą!
Sytuacja w polskiej gospodarce jest za poważna, żeby eksperymentować z parytetami dla kobiet.
A trochę żartobliwie dodam, że przy obecnej feminizacji płci męskiej … kolorowe ubranka (europoseł Kamiński), czy prezentowanie piersi(poseł Olejniczak) średnia w równouprawnieniu wśród polityków nie jest zła.
Paul says:
21 grudnia 2009 at 16:36
Co przeczytam jakiś felieton redaktora Ziemkiewicza to zawsze dokłada Wyborczej. Czy juz nie jest obsesja?
——————————————————————————————–
Czy dostrzeganie u RaZ – a obsesji na temat GW. nie jest już przypadkiem twoją obsesją?
Zauważyłem, że jesli komentatorowi nic mądrego nie przychodzi do głowy, to albo wali w autora KRUS-em, albo obsesją dot. WybGaz. Myślec panowie, myśleć, nie bawic sie w tube propagandową…
paul@16:36
„co przeczytam jakiś felieton redaktora Ziemkiewicza to zawsze dokłada wyborczej”
A mnie to nie dziwi TENDENCYJNOŚĆ I GŁUPOTĘ TRZEBA PIETNOWAĆ dobrze że jest jeszcae p. Ziemkiewicz
Rafałek by wspomniał jak prezydentura Kaczyńskiego w Warszawie wyglądała
bo to dało by pełniejszy obraz dlaczego wybrano HGW.
Co przeczytam jakiś felieton redaktora Ziemkiewicza to zawsze dokłada Wyborczej. Czy juz nie jest obsesja?
@ zbysiek
Zmień towarzystwo na bardziej reprezentatywne
gajowy bronek:
Autor “nie lubi wyglądu Warszawy” pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz co kojarzy się wyłacznie z pustym, “babskim narzekaniem” nie mającym wiele wspólnego z rzeczywistą, powszechną, wysoką oceną pracy pani prezydent przez Warszawian. – sam chyba nie wierzysz w to, co piszesz. Może obracasz się wśród kochających PO ludzi z Warszawy, że pani prezydent dajesz tak pochlebne recenzje. Większość ludzi z Warszawy, których znam na pytanie o rządy Waltz wyrzuciłoby wiązankę słów, których nie przytoczę. Fatalne zarządzanie stolicą jest faktem. A jak się z tym nie zgadzasz to podaj mi „sukcesy” prezydentówny? I skąd czerpiesz te informacje o „powszechnej, wysokiej” ocenie jej rządów? Z GW?
Komentarz odnośnie Ewy Kopacz – “iż premier wypromował (ją) w jakimś niepojętym odurzeniu” jest równie pusty co i niestosowny – a jaka była logiczna przesłanka do tego, żeby na jednym z najważniejszych stanowisk w rządzie posadzić kobietę, która się na tym zupełnie nie zna? Sam „pusty” komentarz do tego wystarczy. Widocznie Tusk chciał pokazać, że każda jego zachcianka musi się spełnić. Nad sposobem zarządzania Ministerstwem Zdrowia lepiej przemilczę. Niech przemówią pacjenci z kolejek.
Na blogach działających wokół rp.pl więcej jest wyborczej niż rzepy. Skąd ten powszechny kompleks? Pan Ziemkiewicz i paru innych blogerów tutaj przypomina archetyp niezrealizowanego muzyka który postanowiwszy wobec porażki zostać rygorystycznym krytykiem, został w końcu frustratem.
Zamiast pisać o tym co ktoś już napisał wystarczyło dać samego linka, bo takie popisowe interpretacje jak „premier wypromował w jakimś niepojętym odurzeniu” nie kwalifikują Pana jako publicysty.
Pan Redaktor właśnie mnie przekonał. Do głosowania za parytetami.
Dotychczas GW promowała się jako obrońca wolności (b.szeroko rozumianej), teraz promując parytet – wygląda na to, że sobie przeczy. Parytet a wolność, czy konkurencja to dwa odmienne bieguny. Nie pierwszy i nie ostatni raz GW dowodzi, że jest lewacką i populistyczną gazeciną.
To tylko część większej całości. Przez jednych zwanej pp, przez innych po prostu postępującym zidioceniem. U nas przejawia się to na przykład w wybieraniu do Sejmu różnych Sebków Karpiniuków pseudo „Brylantyna” czy Sławków Nowaków ps. „Twarz o kształcie stopy”. Zresztą sam wódz, Dodald Tusk nie lepszy. Człowiek, który mówi w kółko i za każdym razem coś w rodzaju: „tak ale właściwie nie, a jak się spojrzy na to głębiej, to jednak tak albo być może nie” – jest na topie powodzenia. O czym to świadczy?
Niech kobiety głosują na kobiety – w czym problem?
Krytykowanie parytetu to łatwizna – więc daruję sobie ironię, gdzie taki parytet mógłby jeszcze obowiązywać. (w kopalni – he he he he he)
juz wole hgw od kaczki, ta przynajmniej drogi buduje a nie boi sie cokolwiek zrobic zeby o korupcje nie byc posadzonym
To po prostu kobiety w „tym kraju” do tak światłych rozwiązań nie dorosły.
Tak już jest, że polityką statystycznie rzecz biorąc, częściej interesują się mężczyźni, dlatego właśnie, a nie z jakiegokolwiek innego powodu, oni stanowią znaczną większość wszystkich ugrupowań politycznych. Co ciekawe, spośród stosunkowo nielicznego grona pań, które ‘kręcą się’ wokół polityki, znaczna część interesuje się bardziej znadującymi się wokół nich politykami, niż samą polityką. Żeby zwrócić na siebie ich uwagę mogą nawet dać się wpisać na jakąś listę wyborczą.
Spora część pozostałych pań aktywnych w rozmaitych środowiskach politycznych angażuje się w nie dlatego, że na innych polach aktywności życiowej, zwykle postrzeganych przez kobiety jako bardziej dla nich atrakcyjne, takich jak kariera zawodowa, zamążpóście i rodzina, poniosły porażkę. Środowisko partii politycznej stanowi dla nich przede wszystkim miejsce gdzie mogą spotkać się z ludźmi i dać upust swojej (niepotrzebnej nikomu gdziekolwiek indziej: w łóżku, w pracy) energii. W przypadku ustanowienia parytetów, te panie właśnie, wybrane drogą przypadku lub negatywnej selekcji naturalnej, zapełnią listy wyborcze. Nic do nich nie mam, nawet mi ich szkoda, w sumie może dobrze że dzięki inicjatywie „parytetów” odniosą stosunkowo łatwy sukces te, które na sukces szans nie miały.
Ci jednak spośród wyborców, którzy poważnie traktują wybory będą musieli uważać, żeby przypadkiem nie wybrać którejś z nich.
Na polskiej prowincji spotkalam sie z takim „parytetowym” problemem: dzis bardzo czesto funkcje soltysow pelnia kobiety – zwane powszechnie soltyskami. Slyszy sie slowa obawy, ze w razie wprowadzenia parytetu trzeba bedzie czesc tych kobiet wyrzucic, choc sa cenione za swoja prace, by osadzic w ich miejsce jakichs chlopow. Niekoniecznie godnych zaufania.
Bardziej „wielkomiejski” aspekt sprawy: co z transseksualistami, biseksami i tymi, ktorzy nie chca zadeklarowac jednej plci? Czy dla nich wydzielimy jakis mniejszosciowy udzial w puli miejsc kazdej instytucji? W koncu kazdemu sie nalezy.
WALORY KOLORY
Pisze Pan, że szefowa unijnej dyplomacji „walorów nie posiada żadnych”, Posiada tyle, że ukryte. Chciałby pan, aby minister pokazywała wszystko jak nie przymierzając nasze rodzime celebrytki? Trzeba zgłębić temat
Ciągoty do nieskrępowanego podsłuchiwania były zawsze. Równiez za PiS. Tylko wówczas, nie było dla Pana takich problemów. Generalnie ktoś powinien tupnąc nogą i pozamiatac przywileje służb do kosza. Nie ma sensu pomstowanie na Bondaryka. Inni na jego miejscu robią to samo.
„Lodzermensch”, czytając nieco niechlujny tekst pana Ziemkiewicza, uważam, że mam prawo rozumieć go tak jak jest napisany a nie co autor chciał, poza swoimi emocjami, nam przekazać.
Więc gdy czytam, że obecna pani prezydent została wybrana przez niereprezentatywną „warszawkę” to pamiętając wysoką frekwencję wyborczą nasuwa się pytanie – co stało się podczas ostatnich wyborów?
Gdzie znikęli ci „reprezentatywni” wyborcy głosami których był wybrany poprzednio Lech Kaczyński?
Autor „nie lubi wyglądu Warszawy” pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz co kojarzy się wyłacznie z pustym, „babskim narzekaniem” nie mającym wiele wspólnego z rzeczywistą, powszechną, wysoką oceną pracy pani prezydent przez Warszawian.
Komentarz odnośnie Ewy Kopacz – „iż premier wypromował (ją) w jakimś niepojętym odurzeniu” jest równie pusty co i niestosowny.
Proponuję Parytet wstępu do kawiarni – ma w kawiarniach połowa kobiet siedzieć. Wstęp do ZOO, do kina itp. – też za parytetem. A co? Ma być równość!
Równiez jestem przeciwnikiem parytetow. Przede wszystkim o wejsciu do parlamentu powinny decydowac kwestie merytoryczne, pogladowe, a nie plec. A jesli przeciwdzialac dyskrymincji kobiet w polityce, to przez kampanie edukacyjne, uswiadamianie ich zalet, umiejetnosci, rownosci jako osoby ludzkiej. Ale nie mozna tego czynic przez odgorne, instytucjonalne zapisy, ktory moga tylko pogorszyc jakosc naszej demokracji. Niezaleznie od intencji. Pytanie dodatkowe, to czy wiekszosc kobiety chca dzialac w polityce ??
Pawlak w „Kochaj albo rzuć” klarował kiedyś, że ludzie dzielą się „zwyczajnie: na mądrych i głupich”. I to jest chyba najprościej i najcelniej wyrażona klasyfikacja ludzi.
oraz wstrętne łachudry.
Po prostu nie było w czym wybierać, ale można było dopiec Kaczyńskim, więc dopieczono z dziką rozkoszą…
Ja dodałabym jeszcze rozróżnienie na prawych (i sprawiedliwych
Parytety naprawdę nie są potrzebne, bo tylko budzą podejrzenie, że chodzi o nieczystą grę.
Pudrowanie i liftingi pomagają o tyle, że mylą wyborców odwołując się do ich niskich uczuć. Wiadomo, z głupoty, zapiekłości i wbrew rozsądkowi można głosować nawet na biednego pana Kononowicza, byle nie na Kaczyńskich, ale o czym to świadczy?
Casus p. Aschton dowodzi tego, że wybrano jedną lady bez doświadczenia, aby nic się nie zmieniło. Posłużono się nią w sposób instrumentalny, zatem jej zgoda na takie traktowanie świadczy również o niej.
Na temat nieszczęsnej pani Kopacz nie będę się wypowiadać przez litość…
Zaś przywołany przez Pana przypadek pani HGW nie jest do końca uzasadniony, bo w czym lepszy byłby pan Marcinkiewicz od obecnej „prezydenty” (trzymając się terminologii p. Jarugi Nowackiej
Głupota nie zna płci, rasy, wieku..
Parytety może byłyby dobre, gdyby w ślad za nimi szły kompetetencje, ale pomysły na kobiety z „łapanki”, bez sprawdzenia jakie mają możliwości i predyspozycje do pełnienia poważnych politycznych urzędów i po to tylko, by wypełnić zapisy o parytetach, to ciężka oraz szkodliwa głupota.
To psucie polityki i naruszanie systemu gospodarczego.
Poza tym wiadomo przecież, że w końcu i tak zemści się na samych wyborcach.
Sz. P. Redaktorze! Zgłaszam stwierdzenie nieprawdy w Pana felietoniku.
„…a drugą premier wypromował w jakimś niepojętym odurzeniu” pisze Pan o Pani Ewie Kopacz.
Pani Ewa Kopacz została wypromowana wcześniej, niż Pan Tusk został premierem, jako Główny Macher od służby zdrowia. Promocji dokonała Pani Posłanka Sawicka.