Akcja zbierania podpisów pod żądaniem ustawy o parytetach, pomimo zaangażowania w nią wielu celebrytów, przyniosła skutek daleko gorszy od zamierzonego.
Nie kryje rozgoryczenia Piotr Pacewicz, wicenaczelny „Gazety Wyborczej”, która we wspieranie projektu bardzo się zaangażowała. Przyczyny marnego wyniku upatruje w nieumiejętności zmobilizowania się środowisk, a które gazeta oddziałuje. Może niesłusznie? Może przyczyna jest gdzie indziej?
Osobiście w ogóle słabo jestem przekonany do tezy, że większa obecność kobiet w polityce przełoży się na jej lepszą jakość. Może sprawić raczej, że jeszcze więcej dziedzin życia publicznego zacznie wyglądać jak Warszawa pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz albo polska służba zdrowia pod rządami Ewy Kopacz. Obie panie zdobyły swe stanowiska bez parytetu – pierwszą wybrała oszalała z nienawiści do Kaczyńskich warszawka tylko po to, by na złość im odmrozić sobie uszy, a drugą premier wypromował w jakimś niepojętym odurzeniu. Ale dają one przedsmak tego, do czego parytet mógłby doprowadzić.
Jest zresztą na to przykład doskonały – szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Na dyplomacji się nie zna i nigdy nie miała z nią do czynienia, walorów nie posiada żadnych, ale rozliczne parytety wypełnia doskonale, i to był jedyny powód jej nominacji. Ta sama „Gazeta Wyborcza”, relacjonując przesłuchanie pani Ashton przez stosowną komisję europarlamentu, użyła w tytule słowa „kompromitacja”. Wszyscy to przyznali – parytetowa eurominister to kompromitacja. Kompromitacja przecież nie niczego innego, tylko myślenia parytetami właśnie!
Jak może ta sama gazeta stwierdzać tę kompromitację i – jednocześnie, zupełnie jej nie zauważając, intensywnie parytet promować? I co nam to mówi o jej redaktorach?









Współczuję wszytskim czytajacym GW. Od dawna nie czytam i nie włażę w internecie, żeby nie podbijać publiki. Martwi tylko, że po upadku „Trybuny” (sama w sobie wiadomośc radosna, tak jak przyszly upadek GW) część czytelników przerzuciła się na organ Michnika (co było do przewidzenia), nieznacznie podbijając nakład.
uś, jak się uśmiałem. Przewracam się na drugi bok i jeszcze więcej proszę!
To może ludzie rozumni zbiorą się razem i generalnie ustalą za nas, na kogo mamy głosować, żeby było dobrze, sprawiedliwie i mądrze zarazem? Głosy oddane niezgodnie ze wskazaniami będą ustawowo nieważne.
.
Po pewnym czasie z samego aktu wyborów również będzie można zrezygnować, jako ze zbyt kosztownego… I zamiast schizofrenii parytetoidalnej będziemy mieli demokrację feudalną
J.
PS: Generalnie Churchill miał rację z tą demokracją… Wyjściem mogłoby być – tak jak w dawnych czasach (jak się nazywał ten ustrój?) – prawo głosu dla elit (do których należałby każdy „z cenzusem” – czytaj dziś – z maturą). Tyle tylko, że po pierwsze – wbrew wszelkim staraniom, nie wszyscy mają równy dostęp do edukacji (dzieci z Bieszczad i PGR-ów chociażby), po drugie – i matura (która powoli staje się niemal obowiązkowa) w naszych czasach znaczy coraz mniej… daleko jej do matury sprzed 100 lat, kiedy jej posiadanie oznaczało znajomość greki, łaciny (a co za tym idzie – umiejętność krystalicznego rozumowania, logiki nabytej przy nauce gramatyki języków antycznych) oraz świadomości własnej tożsamości – historii, kultury i tradycji Europy oraz obycia w świecie współczesnym – polityki, nauki etc.
Czyli wracamy do Churchilla i jego opinii o demokracji (wyrażonej w czasach, kiedy sztuka medialnego prania mózgów nie był doprowadzona do takiej perfekcji). Dziś z demokracją jest gorzej niż za Winstona… Dużo gorzej
Parytet to największa obraza dla kobiet. Świadczyłby o tym, że do zajmowania stanowiska nie potrzebny jest mózg, którego posiadania najwidocznie „parytetowcy” odmawiają kobietom, a wystarczy jedynie posiadanie „właściwych” narządów płciowych.
W życiu jest tak, że mądre kobiety zajmują stanowiska profesorów, prezesów czy nawet polityków bez żadnych „punktów za pochodzenie”, a jeśli w polityce jest ich stosunkowo mało, to zapewne dlatego, że nie uważają jej za rzecz wartą poświęcania czasu, bo mają ważniejsze sprawy do załatwienia.
Jestem zdecydowanym zwolennikiem przywróceniu ładu i porządku poprzez odebranie praw wyborczych kobietom.
Głosujmy za parytetem Będziemu mieli w polityce więcej Nel Rokit, Ann Sobeckich, Ann Fotyg, Anit Błochowiak, Marzen Wróbel
No cóż, jeżeli mamy organicznie wbudowane w życie społeczne parytety: mądry- mądry inaczej, uczciwy-uczciwy inaczej, gajowy bronek- nie gajowy bronek itd., to widocznie przyszła pora na parytet facet-nie facet, czyli kobieta.. MB
Jeszcze coś jako uzupełnienie poprzedniego wpisu. Być może niski udział kobiet w polskiej polityce jest pochodną stereotypu kultury narodowej i specyficznej religijności maryjnej.
Kobieta jest przede wszystkim matką, opiekunką rodziny, służebnicą. To te cnoty stawiane są na piedestale przez tradycyjną literaturę i sztukę, wreszcie przez kościól katolicki.
W kulturze protestanckiej ten wątek podporządkowania się kobiety nie istnieje. Fakt, że mogą być pastorami i biskupami ma na pewno duży wpływ na świadomość ich pozycji w społeczeństwie.
Wielce Szanowny Panie Bronku, zwany przez siebie Gajowym ! /23:26/
„A kto głosował na Lecha Kaczyńskiego w poprzednich wyborach?” A z przeproszeniem, skąd i kto ma to wiedzieć ?
„Czy coś panu wiadomo skąd jego wyborców przywieziono, skoro nie byli z Warszawy?” To samo co powyżej. Spać się już chciało ?
„więc nie można ocenić czy reforma proponowana przez minister Kopacz była dobra czy zła” – otóż można, po rezultatach. Jak Pan sądzi, te działania nazywane reformą służby zdrowia idą w dobrym kierunku? Bo ja mam wrażenie, że ktoś tam – bez obrazy – usiłuje zdjęć z siebie bieliznę bez zdejmowania ubioru zewnętrznego /uff/.
„że wyłączne dosypywanie pieniędzy do służby zdrowia, w jej obecnym kształcie, czego głośno domagała się opozycja, w żaden sposób nie przekłada się na jej lepsze funkcjonowanie” Tak, ale biorąc pod uwagę fakt dotychczasowego kształtu działań możemy z pewnością oczekiwać, że bez dosypania tych pieniędzy przełoży się – ale na drastyczne pogorszenie. Zdrowia życzę i wesołych Świąt.
Wszedłem na strone GW i stwierdziłem, że w zarządzie Agory na 15 osób tylko 4 to są kobiety, a pozostałe to męzczyżni (przynajmniej wynika to z imienia i wyglądu).
Jedyny powód wyboru p. Ashton to parytety??? Coś mi to stwierdzenie zajeżdża bzdurą, wpisaną tylko po to, żeby końcowa teza artykułu nosiła chociaż ślady jakiejś pokręconej logiki.
Świetny Felieton! Celne uwagi!
Gdyby natura chciała kobiet u władzy, to by u niej były.
Precz z parytetami płciowymi; ze wsząd, z małżeństwa też.
@bimber says:
20 grudnia 2009 at 22:13
„(…)”
No wiesz… parytet z tych samych powodów uderza także w mężczyzn.
W sejmie, senacie i rządzie jest za mało małych,grubych, łysych,……. mądrych, a za dużo rudych,……… i nadużywających.
Nie wiem jak jest z hetero, gejami i lezbijkami.
GW powinna ustalić obowiązujące proporcje.
Mierne panie chca koniecznie czerpać korzyści ze sprawowania władzy, gdy same nie reprezentują nic poza feminizmem i lewactwem.
Co do parytetów nie mam do końca wyrobionego zdania, choc jestem bardziej za niż przeciw. Niemniej przykłady kobiet na poparcie swojej tezy podał Pan nietrafne. Wszystkie trzy panie pełnią stanowiska urzędnicze, wymagajace kompetencji, a więc tu rzeczywiście powinny decydowac posiadane kompetencje. Natomiast jeżeli chodzi o Sejm, to on podejmuje decyzje dotyczące całego społeczeństwa, a więc tam spojrzenie na sprawy z punktu widzenia kobiet, które jest nieco inne niż męskie by się przydało.
Przykladowo, być może orliki są ważne, ale czy nie mozna by tych pieniędzy wydac pożyteczniej? Sejm decyduje o wydawaniu publicznych pieniędzy, płaconychi przez mężczyzn i kobiety, a więc cele powinny być wyważone. Niekoniecznie dla mnie najważniejsze sa cele związane z piłką nożną. Dlaczego w Warszawie dwa stadiony pilkarskie, a nie lodowisko spełniające normy ISU do mistrzostw świata w jeździe figurowej na lodzie?
Dlaczego w małżeństwie obowiązują parytety.Tak sobie myślę o słuszności poglądów pana redaktora i powodach kryzysu tradycyjnego małżeństwa.
Czy zmiana plci bedzie dopuszczalna po ogloszeniu wynikow wyborow? Dla dzisiejszej medycyny to zaden problem. Facet ma za malo glosow. Przechodzi kuracyjke i jest w parlamecie. Ostatecznie mozna TO zaryzykowac przed wyborami. A jak pani posel glos zgrubieje i was sie sypnie to nastepna z listy i czesc czolem.
Ba – parytety. Najwyzsza pora, by w Polsce zaczac urzedowo regulowac ceny i ilosci dostaw papieru do prasy. W szczegolnosci dla tych tutulow, w ktorch pisza dziennikarze nie myslacy parytetowo. To by rozwiazalo problem niskiego poparcia wsrod pismakow.
Nota bene: cos piewcow z GW nie ciagnie do natychmiastowego wprowadzenia parytetow w gornictwie, hutnictwie, ratownictwie gorskim i marynarce wojennej… Do eurokomunizmu jeszcze daleka droga?
Oprócz parytetu dotyczącego płci, sugeruję parytet dotyczący rozsądku. Moja propozycja jest wynikiem obserwacji życia publicznego, ze szczególnym uwzględnieniem działalności rozmaitych pisemek np. WybGazietka.
Parytet to kolejna paranoja w UE.
Prezydentura HGW w Warszawie i minister Kopacz to najgorsze wizytówki jakie te panie mogły pokazać. Zupełne dno merytoryczne. Tu ma pan rację.
Ale przy rządach obecnej ekipy aż tak bardzo obydwie panie nie kompromitują się bo mają konkurencję u kolegów partyjnych.
Na czele przypudrowany leń, marzący, że piarowcy zrobią z niego prezydenta.
A dalej sami krętacze, baronowie, i ministrowie cmentarni i zwykli pomyleńcy badający naciski.
czy jeszcze ktoś wierzy że Czuma to porządny człowiek a Tusk chce wyjaśnienia afery hazardowej?
O przydatnosci w parlamecie decyduje glowa a nie plec osobnika. PKW musi zatrudnic lekazy sportowych. Maja doswiadczenie w ustalaniu plci w wypadkach watpliwych.
Juz wole parytet od Senyszyn………………
Panie Redaktorze, dlaczego nie napisał Pan, że Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz wygrała w wyborach na prezydenta Warszawy z tym mega-lanserem z Gorzowa Wielkopolskiego? „Nienawiść do Kaczyńskich” (też dyskusyjna, skoro kilka lat wcześniej ci sami wyborcy wybrali Lecha Kaczyńskiego) grała rolę drugorzędną, raczej górę wzięła ocena niemrawego wypełniania obietnic wyborczych przez Pana Lecha Kaczyńskiego.
Dlaczego poprostu kobiety nie zagłosują na kobiety?
Ja wiem dlaczego.
Zdaniem pana, Hannę Gronkiewicz-Waltz wybrała „warszawka”.
A kto głosował na Lecha Kaczyńskiego w poprzednich wyborach?
Czy coś panu wiadomo skąd jego wyborców przywieziono, skoro nie byli z Warszawy?
Lech Kaczyński jest wspominany jako ostrożny prezydent stolicy starający się, aby nie roztrwonić państwowych pieniędzy i nie popaść w szpony korupcji, stąd jakby mniej efektywny.
Uważa pan panią Kopacz za przypadkową osobę w rządzie.
Ale ponieważ to prezydent Lech Kaczyński postanowił osobiście zreformować służbę zdrowia więc nie można ocenić czy reforma proponowana przez minister Kopacz była dobra czy zła.
Wiadomo, że taka reforma w Polsce, jak dotąd, nigdy i nikomu się nie udała.
Jednak dotychczasowe obserwacje potwierdzają diagnozę minister zdrowia, że wyłączne dosypywanie pieniędzy do służby zdrowia, w jej obecnym kształcie, czego głośno domagała się opozycja, w żaden sposób nie przekłada się na jej lepsze funkcjonowanie.
Parytet parytetem a jak nie spojrzeć, zewsząd krytyka. A kto głównie rządzi. I jeszcze jedno. Jakby to męskie nienagannie sprawowało władzę, to by tak nad parytetem nie płakało? A tu blady strach oblewa niektóre – o przepraszam, niektórych. BUM
Jestem za , podpisałam sama , moja córka , moje koleżanki , moi przyjaciele .I mam nadzieje ,ze tych podpisów nie zabraknie .Naprawde mam dosyć meskich rządow i wyznaczania miejsc nam , kobietom .Parytetowo – to na razie panowie zwalniają kobiety z pracy …. Może to sie zmieni.
ach ci zwolennicy patriarchatu pod rękę ze zwolenniczkami tego tradycyjnego wielowiekowego układu podległości ciągle te same słowa formułują … zgodnie z ciągłą socjalizacją !
))
Czyli 80 % facetow ( bo 20% to poslanki)w sejmie swietnie spełnia swoją rolę ?
Kto wygra parytet durnego z niemądrym? Oczywiście, Ziemkiewicz.
Co to mówi o inteligencji redaktorów „GW”? Nic dobrego.
Ot: skutek dwójmyślenia.
Tym razem nie przyznam Panu racji, Panie Ziemkiewicz. Kiedyś, bardzo dawno temu, myślałem tak jak Pan. Po 25 latach spędzonych w Niemczech i obserwacji procesu parytetu w polityce, doszedłem do przekonania, że rozpoczęte przed ponad 20 laty przez partię Zielonych, a następnie wprowadzane przez inne partie starania – właśnie przez parytet – znaczącego zwiększenia udziału kobiet w polityce, przyniosły pożądane owoce. Dzisiaj Niemcy mają pokaźną grupę kobiet w polityce – tak w rządzie jak i opozycji. I nie są to kobiety „z parytetu”, lecz politycy (polityczki?) z krwi i kości. Można tylko pozazdrościć, niech mi Pan wierzy.
@ Chris
To świadczy o braku argumentów.
Tym razem popieram w 100%. Parytet jest idiotycznym pomyslem, ktory bezposrednio uderzy w kobiety, ktore zbudowaly silna pozycje tylko i wylacznie dzieki wlasnej pracy i inteligencji.
Najgorsze jest to, że Gazeta nie zwraca uwagi na zaczepki R.Z…. o czym to świadczy?
Znam kilka kobiet , które kiedyś były ładne a dziś są inteligentne i nigdy parytetów nie oczekiwały. Dzis jak poruszam ten temat, są załamane i w prostych żołnierskich słowach odcinają się od tych specyficznych przedstawicielek swojej płci , wyrażając swoje oburzenie. Moje znajome nie potrzebują żadnych „forów” ponieważ nie uważają się za upośledzone pod żadnym względem – wręcz przeciwnie i ja przyznaję im rację. Dużo można tu pisać , ale po co. W dwudziestym pierwszym wieku , tylko kobietony mogą poszukiwać „skrótów” dla realizacji ambicji. Cała dyskusja budzi politowanie i jest żenująca – zresztą nie tylko dla kobiet.
a dlaczego nie ma parytetu w wyborach prezydenckich?
przedstawiam dwie mozliwosci:
1. prezydentem Polski moze zostac wybrany na przemian raz mezczyzna raz kobieta.
2.Kazda partia musi wystawic kandydata na przemian – raz kobiete, raz mezczyzne
Wprowadźmy parytetyt wszędzie np. w Agencjach towarzyskich (agencja może działać pod warynkiem, że pracuje w niej tyle samo mężczyzn co kobiet, dalej kopalnie, no i wojsko tyle samo kobiet w Afganistanie strzela do terorytstów ile mężczyzn) Albo w wyborach jeśli prezydentem jest mężczyzna to w nastepnych wyborach mogą wziąść udział tylko kobiety itd.
A swoją drogą ile jest redaktorów w GW a ile redaktorek?
Z tymi parytetami to zabawna sprawa. Wyobrażmy sobie połowę parlamentu wypełnione posłankami Sawickimi – toż agentów Tomków nam zabraknie żeby demaskować ich przekręty a i tak ich skazać się potem nie da bo to wszystko przecież z miłości(do pieniądza ale to drobny szczegół więc sąd nawet nie zauważy). A tak poważnie to lepiej niech zadecydują wyborcy kogo chcą. Parytet to ograniczanie naszych praw wyborczych. Jest to niezgodne z naszą konstytucją i na coś takiego zgody być nie może.
Trafnosc Panskich obserwacji i umiejetnosc ich przelozenia na slowa, ktore jasno pokazuja to, co trendy media falszyja niemilosiernie jest Panskim wielkim atutem – prosze go nadal wykorzystywac ku naszej, swiadomych czytelnikow Rzepy, uciesze.
I prosze nie zwracac uwagi na irytujace i ponizej poziomu wpisy ‘dyzurnych’ z tych mediow. My, Panscy wierni czytelnicy, stoimy za Panem murem!!!
argumentacja red. Ziemkiewicza – nielogiczna. Ja też potrafię wskazać trzech (a jeśli trzeba – nawet znacznie wiecej) głupich mężczyzn pozostających na ważnych stanowiskach. I byłbyż to argument, że mężczyźni generalnie nie nadają się na odpowiedzialne posady? Trzy głupie kobiety też nie dyskredytują wszystkich innych kobiet.
Oczywiście, jako kobieta jestem przeciwna parytetom opartym na demagogii. ale przeciwstawiając się jednej demagogii nie należy proponować drugiej
Panie Rafale, tak na Swieta przylozyc emancypacji! Toz Panu je (Swieta) wszystkie „barbi” popsuja ze hej. Dobrze, ze „in vino veritas”, ktore popsuta krew naprawi. Pozdrawiam juz „swiatecznie”.
A to mówi o jej redaktora co i inne sprawy, choćby teksty red. Maciejewskiej z wrocławskiej Wyborczej, w których bombarduje społeczną inicjatywę uhonorowania Witolda Pileckiego poprzez nadanie fragmentowi Promenady Staromiejskiej jego imienia. W swoich tekstach stara się upolitycznić poprzez podkreślanie w co drugim zdaniu słowo PIS, używając słów takich jak ekstremiście oraz posługując się kłamstwem. Ale cóż jaka gazeta takie cyngle. Na szczęście sporo ludzi nie daje się nabrać i popiera inicjatywę.
To jest szersze zjawisko wśród dzienikarzy tejże gazety. .Np nie lubią A.Pinocheta a lubią W.Jaruzelskiego. Może jescze się nie połapali, że to widać?
A czy nie wystarczy aby w Polsce zaczęto „wypełniać”Konstytucję?
Nie widzę powodów, by dla określenia słabości i wykrzywień życia politycznego wykorzystywać nazwę choroby, z którą wiąże się bardzo dojmujące cierpienie. Kojarzenie tego cierpienia z politycznymi przywarami przynosi chorym dodatkowe, zbędne i zupełnie niezasłużone przykrości, bo przypina do nienajszczęsliwszej nazwy choroby dodatkowe znaczenia – fałszywe, niezawinione, stereotypowe i piętnujące. Choroba nie wiąże sie przecież ani z zakłamaniem, ani z obłudą, ani z cynizmem, które stara się Pan – słusznie – krytykować. Używanie terminów medycznych w tym kontekście nie dowodzi przecież erudycji, raczej już braku taktu i zrozumienia dla cudzych cierpień. Dlatego proszę o przemyślenie sprawy i zaniechanie używania stygmatyzujących argumentóww sporach politycznych i medialnych.
Szanowny Panie, nie kopie się leżącego, chociaż muszę przyznać, że Pański artykuł poprawił mi humor – wnoszę z tego, że charakter mieć muszę wredny
wobec prawa i ona jest zagwarantowana natomiast jak ktoś z tej równości skorzysta najlepiej zdecyduje życie.
Może zainteresuje się Pan tym co dzieje się w Chojnicach, bo ja czytam w sieci ciekawe sprawy, ale w prasie „sza”…
ostatnie zdanie zupełnie zbędne, szanujcie czytelnika, panie redaktorze
Bo redaktorzy GW też wypełniają swojego rodzaju parytet. Spełniają rolę libertyńskiego satrapy, który ze wszelkich sił i wszelkimi środkami próbuje dogodzić lewakom, homoseksualistom, aborcjonistom i emancypantkom. I dobrze. Niech sobie będzie (ten satrapa). Bo różne stworzenia są na świecie, i równowaga musi być..