Kiedy myślenie boli

Ujawnienie przez „Dziennik” tożsamości popularnej blogerki Kataryny spotkało się już – słusznie – z potępieniem. Ale muszę dorzucić swoje trzy grosze, bo świętoszkowata argumentacja, którą „Dziennik” próbuje nadać brzydkiemu faulowi pozór krucjaty o oczyszczenie życia publicznego, stanowi kliniczny przykład pewnej umysłowej aberracji – niestety częstej.

Rozwodzą się więc publicyści „Dziennika”, jaką to krzywdę wyrządza owej debacie anonimowość i jak niemoralne jest, by oceniał osoby publiczne ktoś, kto sam używa pseudonimu. Tak jakby Kataryna wypisywała anonimowo bluzgi na portalach i forach, a nie uprawiała niezależną, ostrą publicystykę, za jaką w naszym kraju ludzi się zupełnie nieskrywanie szykanuje, gwałcąc nawet niezawisłość uniwersytetów.

Otóż Kataryna to budowany latami znak firmowy. Jeśli wielu ceni ją bardziej niż wylansowanych gwiazdorów mediów, to tylko dlatego, że po prostu uznaje jej komentarze za głębsze, bardziej przenikliwe i lepiej uargumentowane.

Jest u nas duża, może nawet dominująca, grupa odbiorców, którzy są bądź to zbyt leniwi, bądź nie dość mądrzy, żeby samodzielnie ważyć argumenty. Takich ludzi nie obchodzi, co się do nich mówi – ważne, kto mówi. Jeśli mówi autorytet (ktokolwiek go wykreował), klaszczą, jeśli ktoś przez autorytety odrzucany, gwiżdżą i tupią. Dla takich ludzi jedynym zrozumiałym argumentem jest argument nazwiska, które stoi pod tekstem. Dlatego mają swoje gazety lub czasopisma, którym wierzą święcie, nawet gdy dziś piszą jedno, a jutro drugie.

„Dziennik” odwołał się właśnie do tego chorego przyzwyczajenia – nieważne, jak Kataryna argumentuje, my chcemy wiedzieć, kto ona, z jakiej rodziny. I kto jej w ogóle pozwolił komentować rzeczywistość. Jak byśmy inaczej mogli ocenić, czy ma rację?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(138) Komentarzy do “Kiedy myślenie boli”

    -
  1. Boomcha pisze:

    „Der Stürmer”

    Kataryna po prostu była za mocna i Układ musiał ja spacyfikować, żeby ktoś nie pomyślał że nie daję ochrony ludziom dla niego pracującym.

    Der Dziennika dawno nie czytam i nie kupuje, wiec dla mnie zmieni się to, że do jednych skompromitowanych nazwisk doszły kolejne.

    Ta łapanka przeprowadzona na Katarynę ostatecznie ten tytuł pogrąża.

    Dobre 0

  2. Arturo pisze:

    Artykuł nie wiadomo o czym. Tak, żeby coś napisać.

    Dobre 0

  3. koham.mihnika.copyright pisze:

    >>>gajowy bronek Pisze:
    24/05/2009 o 20:22
    ————-x
    Podobnie jak cukiernia Blikle czy ciastkarnia R.A. Ziemkiewicz.

    RA Ziemkiewicz – ciacho? Hmmm…

    >>>Rednacz der dziennika – “Pocałujcie mnie w dupę… – tak powinien zaczynać się list do Was, gdybym się chciał trzymać Waszej konwencji….

    Nie odwzajemnie oferty, bo bylby to dla mnie mezalians.

    Moje blagierstwo na blogach ograniczam do RP, ZW i GW. Po krotkiej chwili wiem, kto pisze z sensem, kto bez. Brzydkie slowa mnie specjalnie nie rania, sa raczej wyrazem emocji niz intelektu. Kataryne czytywalem w GW, ale mielismy odmienne poglady. gdy wpadla w sidla Jankego nie podazylem za nia, jestem wiernym obserwatorem przeblyskow intelektu paru redaktorow z zadeciem. To pasjonujace widziec przepoczwarzanie sie chlopo-inteligenta w filcach w kandydata na salony [na przyklad].
    Brak brzydkich wyrazow nie oznacza wysokiego poziomu intelektualnego, niektore grzeczne wpisy sa nudne, mialkie i stronnicze. Z takim jegomosciem dyskusja nie jest mozliwa, poniewaz – you cannot educate an unconscious person – jak wmawiali mi na pewnym szkoleniu.
    Mamy wojne pozycyjna, PO i PiS okopaly sie i obrzucaja, to tym, podobnym do blota. I kibice zachowuja sie wedle linii wyznaczonej przez partyjnego prezesa, ktory swieci przykladem.
    Mnie sie anonimowosc blogow podoba, a najbardziej znacznie mniejsza ingerencja „moderatorow” na forach GW. Przynajmniej (czasami) zaznaczaja ingerencje. W Rzepie nawet sladu po wpisach nie ma.
    Moze chociaz okazecie odrobine sympatii swoim czytelnikom i podacie osobe i czas nadania oraz sakramentalne [...ustawa...].

    Do autora – mnie nie boli, ale nieprzyzwyczajonym szkodzi.

    Dobre 0

  4. DSD pisze:

    Absolutna zgoda z p. Remuszko. Coz, z niektorych wpisow przebija przekonanie ze NAS nie dotycza normy moralne poniewaz RACJA jest po naszej stronie.

    Dobre 0

  5. aba pisze:

    Niemcy zdali egzamin z holocaustu celująco za to Polacy tylko na trzy z plusem to co już nie jest ważne że kto ratuje jendno życie ratuje cały świat tylko słupiki są ważne a to ciekawe punkt widzenia zalezy od punktu odniesienia do tego co się wie w kraju gdzie nikodem dyzma staje się moralnym autorytetem nic już nie może dziwić tak jak w swiecie gdzie dolar jest monstrancją z obłudną elegancją teda turnera

    Dobre 0

  6. Lech, Boston, USA pisze:

    Są dwa portale, gdzie takzwany „moderator” w pień wycina wszelkie, kulturalne wypowiedzi, nie będące w zgodzie z propagowaną linią wspaniałości PO, Tuska i „polityków” pokroju Palikota, Niesiołowskiego czy Chlebowskiego. Są nimi onet.pl i właśnie dziennik. Ten ostatni ma zwyczaj uporczywego powtarzania o wpisaniu niepoprwnie kodu co jest łgarstwem. Tyle pisze ten dziennik o złu czynionym przez anonimowość. Mam więc pytanie: jak się nazywa osoba bądź osoby zatrudnione jako „moderatorzy”? Na Mysiej przed laty wiadomo było kto był cenzorem!

    Dobre 0

  7. kaem pisze:

    # gajowy bronek Pisze:
    24/05/2009 o 20:22

    “Otóż Kataryna to budowany latami znak firmowy”, pisze autor.
    Podobnie jak cukiernia Blikle czy ciastkarnia R.A. Ziemkiewicz.
    Czyli jak kolejny debilny komentarz Gajowego Bronka. To też już jest znak firmowy.
    Nareszcie! Gajowy Bronek wreszcie coś zrozumiał z otaczającego go świata.

    Dobre 0

  8. Markey pisze:

    Ujawnienie tozsamosci Katryny jest zwyczajnym donosem na nia, zas pismacy z Dziennika sa donosicielami, i to takimi, ktorzy chelpia sie swoim donosicielstwem. Czy okreslenie „obrzydliwe kreatury” opisywaloby ich adekwatnie? Swoja droga, jakze wielu oszczercow, kompulsywnych klamcow, rasistow, w tym polonofobow, udajacych hipokrytycznie obroncow „praw czlowieka,” itp. socjopatow jest zatrudnionych w mediach. Ich negatywnosc, ich nienawisc wydaje sie byc glowna przyczyna chronicznego koszmaru psychicznego w ktorym zyjemy.

    Dobre 0

  9. stanko z W. pisze:

    Nawiązując do ciekawej wypowiedzi Andrzeja2000, ja w obronie Lucusia, ale nie miotaczy plugastw w internecie:

    W czasach, gdy w moim mieście, w moim uniwersytecie istniał Instytut Filozofii (rzecz jasna tej ‘jedynie słusznej’, choć bez przymiotnika), w którego przybytku gdzie żak biega za potrzebą duchową – aby wyrazić na ścianie lub drzwiach, długopisem, swe filozoficzno-polityczne frustracje – widziałem napis, który mógł być dla wielu uciechą duchową przez długie lata sowieckiego zniewolenia. A głosił on ni to poetycką, ni to filozoficzną sentencję: „KTO DUŻO PIJE OD DZIECKA, TEMU JEST BLISKA MYŚL RADZIECKA”… Czy wówczas można było w PRL coś takiego napisać gdzie indziej niż na drzwiach kibla?
    Pozwolę sobie dodać morał, że większość dyskutantów w internecie nie dorasta do poziomu tamtego Lucusia-filozofa… a niektórzy anonimowi internauci są tak otępiali umysłowo, że przepisują tylko stare ‘ekskremizmy’ z szaletów publicznych.

    Dobre 0

  10. Kornik pisze:

    Szanowny Panie Remuszko,
    czy aby na pewno po drugiej stronie mamy harcerzy i rycerzy?

    W 1939 roku też było wielu takich (opisana u Mackiewicza afera lwowska), którzy tak myśleli, jak pan – po drugiej stronie chyba mamy do czynienia z cywilizowanymi ludźmi? Wszyscy oni leżą tam – wszyscy wiemy, gdzie.

    Prosze Pana, czas kieszonkowców ze lwowskiej szkoły złodziei się skończył, dziś nie ma takiego łotrostwa, które bandyci są zdolni uczynić dla władzy i szmalu. Jak z tym walczyć? Po rycersku? Wolne żarty. Według mnie, amerykański bohater, Batman, ani trochę nie jest mniej rycerski dlatego, że z bandytami walczy w masce.

    ____________________

    A tu mały fragment z książki Mackiewicza, do czego mogą służyć dane osobowe:
    „Oto bowiem równolegle z rozpuszczoną początkowo wersją, że Armia Czerwona idzie na pomoc Polsce w jej walce z Niemcami, a jednoczesnym terrorem i łamaniem lokalnych ognisk ostatniego, rozpaczliwego oporu oddziałów polskich, biegła jeszcze inna, trzecia akcja: fałszywych obietnic, a nawet zapewnianych gwarancji, że zarówno oficerom jak żołnierzom, po złożeniu przez nich broni i lojalnym zarejestrowaniu się w kancelariach wojskowych sowieckich – poręczony będzie wolny wybór, bądź udania się spokojnie do domu, bądź przekroczenia granicy rumuńskiej lub węgierskiej, dla połączenia się z armią polską, tworzoną na emigracji do dalszej wojny z Niemcami.

    Celem tej fałszerskiej akcji było zapobieżenie, aby element który doktryna bolszewicka traktuje jako klasowego wroga, a moralnie najodporniejszy wobec najeźdźcy, nie rozproszył się samorzutnie po kraju, nie ukrył w nim i nie stanowił następnie źródła podziemnego oporu. Innymi słowy, aby ten element „klasowo wrogi” utrzymać na powierzchni, zebrać go jak pianę i w myśl zasad i metod bolszewickich zniszczyć.”

    Dobre 0

  11. romank pisze:

    prymusi z DZIENNIKA osmieszyli sie.przypomnieli czasy kiedy to wladza musiala wiedziec wszystko o swoich obywatelach, zawsze czyms mozna bylo zastraszyc

    Dobre 0

  12. Jurek pisze:

    Fani i autorzy blogosfery cieszą się z kłopotów Dziennika i pozostałych dzienników. Takie ich prawo. Sa strona w sporze.

    Ja jednak martwię się co będzie, jak już dzienników nie będzie, w tym Rzepy. Czy tzw. blogosfera zapewni mi (z kataryną na czele) dziennikarstwo śledcze, felietony na poziomie, porządne reportaże z Polski i ze świata, teksty analityczne, idt.

    Blogowicze, możecie mnie zapewnić, że to co mam dziś w dziennikach, znajde w Waszych blogach? Zakładam, że po upadku dzienników kilkaset milionów złotych reklamodawców trafi na wasze strony. Czy będziecie w stanie, nie mając oparcia wydawcy, wziąc odpowiedzialność i napisać coś kontrowersyjnego w formie reportażu?

    Czy będziecie w stanie ruszyć te tłuste d…ska sprzed komputera i wyjść na miasto zobaczyć czym jest Polska i to opisać ciekawie? (Kataryno – czy ty też zagwarantujesz mi to?)

    Czy zagwarantujecie mi, że po upadku dzienników, przejmiecie ich działkę, a nie pójdziecie na łatwiznę i nie będziecie się – dla skomentowania rzeczywistości – karmić materiałami radia i telewizji?

    Czy możecie dziś tutaj napisać z otwartą przyłbicą, że po upadku dzienników przestaniecie pasożytować na innych mediach i wypełnicie powstałą lukę?

    Czy po upadku dzienników, nie zaczniecie szczekać, że w waszej misji przeszkadza Wam telewizja i radio? A potem internet?

    Na koniec napiszcie szczerze Blogggerzy, co tak naprawdę wnosicie do naszego życia. Bo ja czytając waszepublikacje, mam wrażenie, że słucham swojego sąsiada z 3 piętra. Tak samo jejczy jak to mu żle i jakie to sk…ynstwo wokół.

    Dobre 0

  13. miro pisze:

    Kiedyś wydawało nam się, że niezliczona ilość absurdów, może występować tylko w takim państwie, jak PRL. Okazuje się, że również w demokratycznym, niby wolnym kraju, rządzonym na dodatek przez liberałów, wcale nie musi być lepiej. O czym to świadczy? Ano o tym, że władza ma ważniejsze sprawy na głowie, bo przecież, gdyby chciała, to niektóre sprawy mogłaby usprawnić od ręki. Ale, widać, nie chce. Władzę się zdobywa po to, by różne sitwy mogły się bezkarnie obłowić – oczywiście, zawsze pod szczytnymi hasłami i w zupełnej przejrzystości.
    Internet jest ostatnią ostoją wolności i ONI nie pozwolą, by mogło to trwać tak dalej. Nie po to prowadzi się misterną grę operacyjną na wielu poziomach – aby poprzez manipulacje, oszustwa i propagandę, utrzymać jedną, lub powołać inną klikę do władzy – by jakieś tam Kataryny mogły mówić lub pisać, co myślą. Nie mówiąc już o takich jak: Ziemkiewicz, Michalkiewicz, czy Korwin-Mikke. Do rozwiązania mają tylko jedno, jak nam ograniczyć tę wolność, zachowując jednak pozory jej posiadania (jak rybkom w akwarium). I stąd czasami ta nowomowa i kompletny bełkot. Ale, jak powiada Jacek Kurski: „ciemny lud wszystko kupi”.

    Dobre 0

  14. koleś pisze:

    Anonimowość jest tak potrzebna jak głosowanie tajne, gdy szef czujnie patrzy.
    Anonimowość jest jak karate wobec zbrojnego w miecz władcy.
    Podać swoje dane, to tak jak dać się rozbroić Sowietom w 1945r.
    Anonimowość to jak wentyl bezpieczeństwa dla wielu, także dla potencjalnych idiotów, ktorzy w złości gotowi zrobić są jakieś głupstwo.
    Żądanie zniesienia anonimowości to tak jak żądanie gry w otwarte karty z kimś, kto w ręku ma same atuty.
    Bardzo ciekawe jest OD KOGO domagają się „DZIENNIKARZE” odpowiedzialności za słowa, nieprawdaż? Jeszcze trochę a dojdą chłopaki Krasowskiego do wniosku, że trzeba wymienić społeczeństwo…

    Dobre 0

  15. Al pisze:

    wodek Pisze:
    24/05/2009 o 23:03
    Czy nie ma sposobu na rzad ktory tworzy podstawy totalitaryzmu w demokratycznym panstwie?

    Na Pańskie pytanie można odpowiedzieć w różny sposób. Ja odpowiem brutalnie.
    Na bolszewików nie ma sposobu innego niż RADYKALNY.

    Dobre 0

  16. Jot pisze:

    Jestescie oburzeni – nie klikajcie w forum Dziennika.

    Nawet, zeby wyrazic swoje oburzenie. W ten sposob gazeta zarabia – wiecej klikniec, lepsze oplaty za reklamy.

    Na szczescie jest sporo innych gazet. A takze blogi, ktore maja lepsze artykuly od Dziennika – patrz kataryna, salon24. :)

    Dobre 0

  17. Leszek Ostrowski pisze:

    Poza tym sądzę ,że prezydentura Donalda Tuska była by zagrożeniem dla demokracji !!!

    Dobre 0

  18. Leszek Ostrowski pisze:

    Celebrując 20 rocznicę narodzin okrągłostołowego Dziecka przypomnijmy sobie ,jak to dobrotliwy a poczciwy pan Premier z wolnych a koncesjonowanych wyborów Tadeusz M. chciał jak najdłużej utrzymać przy życiu niesławnej pamięci Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk – słynny „Głupkiw”. Przyświecało mu zbożne przekonanie ,że ciemny Naród trzeba zabezpieczać przed wolnością słowa ,bo może nie zrozumieć doniosłości wprowadzanych dla jego dobra i jego kosztem „reform” gospodarczych. I dziś sierotka po takim sposobie myślenia pan Redaktor Cezary M. chiałby zamknąc usta Katarynie odzierając Ją z anonimowości – też w zbożnym celu bronienia – tym razem „Układu” pzed ciemnym ludem!!!

    Dobre 0

  19. andrzej2000 pisze:

    Może to niewiarygodne, ale nigdy nie miałem w ręku „Dziennika”. Za wskazaniem jednego z blogowiczów, przeczytałem jednak „List otwarty do obrońców Kataryny” autorstwa Roberta Krasowskiego.
    (blogu Kataryny też nigdy nie czytałem). Strasznie musieli dopiec blogowicze Krasowskiemu, bo się po nich przejechał jak po łysej kobyle.

    Pewnie to musi być frustrujące, kiedy ktoś publikuje pod swoim nazwiskiem i musi się pilnować, aby czegoś nie palnąć, a niczym nie skrępowani anonimowi blogowicze, mogą wypisywać co im się podoba. Krasowski zapomina jednak, że jemu płacą za to co pisze a np. mi nikt nie płaci za to co ja „wypisuję”. Przypuszczam, że innym blogowiczom też nikt nie płaci za ich wypociny. Coś za coś.

    Co do cytatu z Mrożka (i to jest właściwy powód mojego tu „wypisywania”), to świetnie pamiętam opowiadanie, do którego Krasowki odnosi się w następujący sposób: „Jesteście jak Lucuś z opowiadania Mrożka, który codziennie wracał do domu i czuł się bohaterem, bo na drzwiach kibla wypisywał buntownicze hasła.”

    No i tu się z Krasowskim całowicie nie zgadzam. Od lat bowiem męczy mnie, czy aby na pewno przekazana mi w szkole ocena zachowania Lucusia jest właściwa. Pamiętajmy przecież, że Lucuś wypisywał swoje teksty w czasach kiedy pod adresem władzy nigdzie indziej nie można było napisać jakiejkolwiek krytyki.

    Krasowskiemu proponuję następującą terapię: niech usiądzie wieczorem przed komputerem, na wszelki wypadek założy ciemne okulary, wymyśli sobie pseudonim i do dalej do przodu: „Witajcie komuszki… Niemieckie sługusy… Żydowskie pachołki… Lokaje Tuska… „, tak jak to właśnie sam cytuje innych blogowiczów.
    Może to się okaże skuteczne na jego frustracje? :-)

    Dobre 0

  20. Megaduks pisze:

    W meczu V władza kontra IV władza jest 1:0. Zobaczymy co przyniesie druga tercja i ewentualne dogrywka.
    PS. Z rozmysłem napisałem „tercja” bo ta rozgrywka(z uwagi na faule IV władzy) przypomina hokej.
    PS.2 Obawiam się jednak, że zakusy totalniaków(czyli tzw. liberałów) na wolność słowa w internecie nie będą bezowocne.

    Dobre 0

  21. Wiadomosc POrazaca pisze:

    Dziennik od dawna stosuje cenzure przy pomocy tzw.mentora
    lub ukazuje sie krotki komunikat „polaczenie z serwerem zostalo
    przerwane podczas wczytywania strony”.
    W dniu dzisiejszym probowalem trzykrotnie zamiescic komentarz
    pod
    tytulem :”Alek” moze spac spokojnie” -gdyz jest jako tzw.”dobro
    narodowe” specjalnie traktowany i mimo tego ze Prezes Kurtyka
    w przyplywie zlosci zdekonspirowl Kwasniewskiego -to wydanie
    biuletynu IPN zostalo przesuniete- chyba na „swiety nigdy”.
    Prezes Kurtyka po prostu tchorzy i do dzisiaj nie opublikowal „listy
    Prof.Kieresa” na ktorej te wszystkie „dobra narodowe” sa umieszczone- to lista ok 500 nazwisk ktora wg.Kurtyki juz podobno nie istnieje-to bardzo ciekawe-lecz Prof.Kurtyka sie myli .
    Podobnie jak Kwasniewski bo co bedzie jesli w koncu obywatele RP
    -sami przejma te archiwa i ujawnia je jak to zrobiono w bylym DDR.
    Spokojny sen Kwasniewskiemu moze spedzic wicher nowej
    rewolucji w Rosji ,gdyz przy tych cenach ropy na swiecie Putinowi nie starczy na emerytury dla weterenow wojny, KGB czy NKWD.
    Otwarcie archiwow sowieckich moze spowodowac ze ludzie w Polsce ,beda pluc nie tylko pod nogi takim Alkom .Bolkom,czy Olinom
    „Zabijanie pamieci” skonczy sie kiedys na pewno- czego takze
    Dziennikowi zycze bo wskutek braku obiektywizmu i rzetelnosci
    naklad mu spadnie do zera. Ocenzurowane wypowiedzi mozna
    wydac w innych rzetelnych pismach.

    Dobre 0

  22. ckwadrat pisze:

    Otóż to Panie Rafale. Na przenikliwość opinii blogerów nie ma żadnego wpływu to, czy pisane są pod nazwiskiem, czy anonimowo. Więcej – anonimowość może nawet przeszkadzać, bo trudniej na ogół wypracować sobie pseudonim, niż nazwisko.

    Dobre 0

  23. wodek pisze:

    Zyjemy terroryzowani przez uklad rzadzacy Polska jak z garbem ktorego nie da sie usunac.
    Ponarzekamy,skrytykujemy,oburzamy sie.

    A co na to instytucje stojace na strazy praworzadnosci i demokracji?

    Czy Prezydent,Trybunal Konstytucyjny,Rzecznik Praw Obywatelskich,Prokuratura/co prawda podporzadkowana ukladowi/,Partie opozycyjne i wiele instytucji demokratycznych nie moze podjac konstytucyjnych dzialan w obronie polskiej racji stanu ?

    Czy nie ma sposobu na rzad ktory tworzy podstawy totalitaryzmu w demokratycznym panstwie?

    Dobre 0

  24. tirhorn pisze:

    Oni tam w tym dzienniku dostali po prostu paranoi na tle blogerów.
    Michalski ongiś wysmażył jakiś paszkwil na blogerów, obficie inkrustując go rzekomymi anonimowymi wpisami blogerskimi. Wkrótce ktoś w sieci udowodnił że Michalski wyssał te wszystkie cytaty ze swojej głowy. Wpisywanie ich na google zawsze kierowało do artykułu Michalskiego. Ta kompromitacja musiała wyryć na umyśle guru bis trwały bolesny ślad, a obecne konwulsje to chyba pokłosie m.in tego wydarzenia.
    Oni chyba naprawdę myślą, że gdyby nie blogi to sytuacja dziennika byłaby lepsza.

    Dobre 0

  25. basdrajwer pisze:

    Dziennik? A kogo obchodzi ten marginalny biuletyn robiony po godzinach przez ludzi z Faktu, żeby się podbudowali, bo się wstydzą roboty dla tabloidu.

    Dobre 0

  26. Jurek pisze:

    Ja jednak wolę czytać pana, nawet jak sie pan myli (tak jak w tym felietonie). Bo wiem kto pisze. Kataryny nie czytałem, bo nie lubię anonimów, nawet takich których anonimowość uskrzydla i są bardziej „szczerzy”. Wiem o czym piszę, bo mi też zdarza się przerysowanie w sądach, kiedy wypowiadam się anonimowo na różnych forach. Przykład Kataryny uświadomił mi moją małośc. To zwyczajne tchórzostwo. Tak przyznaję się! I ta pani też była tchórzem.

    Problem z katarynami polega na tym, że nie wiemy kim są. Oryginalna okazała się prezesem fundacji. Zakładamy więc, że jest dobrą osoba i to co robiła, było szczere i autentyczne.

    Panie Rafale, nawet nie chce myśleć, jaki byłby pana komentarz, gdyby okazało się, że jest to jakiś funkcjonariusz, polityk, czy dziennikarz. Zacytuję siebie z poczatku tego postu: „Ja jednak wolę czytać pana, nawet jak sie pan myli (tak jak w tym felietonie)”.

    Myli się pan w tym felietonie. Niech przypomni pan sobie, że w życiu najważniejsze są zasady, to przyna mi pan racje.

    Dobre 0

  27. Jeśli to kogoś obchodzi, to moja opinia – człowieka wychowanego w
    etosie rycersko-harcerskim – jest taka:
    W dyspucie publicznej anonimowość jest niedopuszczalna od momentu, w którym anonimowy krytyk zarzuca wymienianemu z nazwiska krytykowanemu łamanie powszechnie obowiązującego prawa. Innymi słowy, jeśli krytyka narusza np. dobra osobiste krytykowanego, to nie powinna być anonimowa. Tak uważam.
    Stanisław Remuszko

    Dobre 0

  28. stan_PL pisze:

    # „Wilelki Redaktor Krasowski” (24/05/2009 o 21:00 uważa, że
    „Dziś naczelny “Dziennika” przegiął straszznie” –
    myślę, że owszem – raz powiedział szczerze co myśli na prawdę… Pzypomniał mi się inny Wielki Redaktor, Rewizjonista epoki Gomułki oraz guru epoki Gierka – żona owego strofowała go przez radio („agenturę” Kongresu USA): „…ty inaczej mówisz w domu, a inaczej piszesz”…
    Autora powyższego wpisu zachęcam, aby poczytał (oprócz w miarę kulturalnego forum w „Rz”) wypowiedzi internautów np. w wp.pl czy interia.pl… Nie dziwię się, że pewna wybitna dama kultury z odrazą nazwała blogi jako wannę pełną g…

    Dobre 0

  29. Al pisze:

    Bingo Pisze:
    24/05/2009 o 21:27
    Nie zdziwię się, gdy Katarynę wsadzą do więzienia w III RP, która niczym nie różni się od PRL-u.

    Należy uściślić- PRL tak, ale ten „młodziutki” po 1948r.

    Dobre 0

  30. senior Almagro pisze:

    Klonów „wybgazety”na rynku mnogość wielka. Dziennik to jeden z nich, zresztą jakby jeszcze co nieco durniejszy. To tak jak na naszym forum. Jest grupa masochistów, którym się Rzepa z Panem na czele nie podoba, ale czytają (z obrzydzeniem) i „komentują” wszystko łącznie ze stopką redakcyjną. Jeden taki to nawet każde swoje puszczenie wiatrów kończy „tak sobie myślę”. Wot szutnik!

    Dobre 0

  31. Kornik pisze:

    Odpowiedź pana Krasowskiego, cytowana na blogach, to klasyczny unik. Pan redaktor nie ma nic do zarzucenia Katarynie, więc schodzi na internautow w ogólności.

    Nie odkrywa Ameryki, przestrzeń internetowa to bardzo często szambo. Mnie też zdarzyło się go tworzyć, kiedy jako szczeniak zachłystywałem się internetem i jego wolnością; dziś mam kilka zasad, których się trzymam, a mimo to czasem jeszcze potrafi mnie ponieść; internetu trzeba się uczyć, jak chodzenia.

    Ale są osoby, które trzymają poziom cały czas; do nich z pewnością zalicza się Kataryna. I co zrobiono? Ano, skoszono biedną kobietę równo z trawą. Jeśli już jedziemy ogólnie, to my, internauci, być może mamy się do zachodnich internautów jak kat do Katona, ale polscy dziennikarze (niektórzy!) udowodnili, że mają się do swoich zachodnich odpowiedników jak Śnieżka do Mount Everestu.

    Skąd to się bierze? Myślę, że z jednej strony to efekt pół wieku brunatnej, a potem czerwonej cywilizacji kłamstwa i chamstwa; po drugie – przykład idzie z góry (politycy, artyści, dziennikarze – kiedy słyszę, jak taki artycha mówi, iż ma wszystko w de… – liczy się tylko szmal, i jest dumny(!), kiedy to mówi – to robi się słabo).

    Coś zacznie się zmieniać, gdy ci panowie zrozumieją, że w pewnych sytuacjach najlepszą obroną nie jest atak, ale zwyczajne PRZEPRASZAM. Katarynie należy się PRZEPRASZAM na pierwszej stronie; do tego momentu – bojkot.

    Panowie chyba nie bardzo rozumieją, czym jest anonimowość. Kiedy wpisze się pod artykułem Jan Kowalski, robotnik z Pcimia, to kto na niego zwróci uwagę? Gdy natomiast ten sam robotnik napisze swój tekst pod pseudonimem Nemo – to, to może być robol, a może jakaś poważna osoba – pseudonim sprawia, że zwracamy uwagę na to – co, a nie – kto. Poza tym, za dziennikarzem stoi potężny koncern medialny, a za nami nikt nie stoi; za urzędnikiem, o którym cos wiemy, stoi cała machina urzędnicza; lokalny biznesmen, który robi jakieś przekręty, ma portfel wypchany szmalem i wizytówkami – od dzielnicowego, po szanownego pana burmistrza, prokuratora i sędziego – z łatwością mogą nas zniszczyć.

    Afera Kataryna, to groźny precedens i można przypuszczać, że nie była to samowola, ale być może część większej akcji, polegającej na sprawdzeniu czy blogowiczów da się zaprząc do rydwanu władzy – oferta pracy. Kiedy się to nie udało, zrealizowali plan „B” – zaatakowano tak, by dać odstraszający przykład dla innych. Pamiętajmy, że po „odzyskaniu” TVP, internet to chyba ostatnie wielkie medium, które nie śpiewa serenad rządowi miłości.

    PS. Pan Krasowski pisze o bluzgach. Na blogach wpisują się ludzie, którzy twierdzą, że pisali do Dziennika, ale ich posty nie przechodzą, a skoro tak, to jest tam moderator. Niech wiec ma pretensje do moderatora, że same bluzgi, chyba że chodziło o stworzenie podkładki do artykułu – „spójrzcie sami, jakie to bydło”.

    Dobre 0

  32. T-73 pisze:

    Pani Jagno.
    Pisze Pani:

    „Dyskutować z Gallem Anonimem? I to na poziomie proponowanym przez panią Katarynę? ”

    Muszę Panią zmartwić – pokolenia historyków zrobiły kariery na cytowaniu i „dyskutowaniu’ z Gallem Anonimem (w sensie krytycznej analizy jego kroniki). Czyli przykład nieadekwatny.

    Gall Anonim jest anonimem, bo nie ma możliwości ustalenia jego nazwiska pomimo zastosowania najnowszych osiągnięć naukowych.

    Kataryna – i moja skromna osoba też – nie jest anonimem, tylko osobą tworzącą pod pseudonimem. Dodam, że jest osobą, którą Sąd Najwyższy i Ministerstwo Kultury określa jako „autora materiału prasowego” w rozumieniu prawa prasowego. Której pseudonim podlega ochronie równej z ochroną pozostałych dóbr osobistych – nazwiska, wolności sumienia itp (to też Sąd Najwyższy). Korzystanie z pseudonimu jest prawem, takim samym jak ochrona prywatności. Z tego samego prawa korzystał Bolesław Prus czy (prawdopodobnie) Shakespeare.
    Pseudonim pozwala nam na zidentyfikowanie w środowisku internetowym na równi z nazwiskiem. Jest naszą wizytówką od lat.

    To, że osoba korzysta z pseudonimu, nie czyni jej anonimem – dowolny uprawniony organ może bez problemu uzyskać jej danie.
    Nie czyni jej też kłamcą ani oszczercą – to robi z niej dopiero napisany przez nią kłamliwy lub oszczerczy tekst.
    Twierdzenie przeciwne jest właśnie tak potępianym przez Panią oszczerstwem.

    A co do poziomu proponowanego przez katarynę – proponuję przeczytać jej teksty i zobaczyć ten poziom, a nie od razu ustawiać go na równi z ogólnodostępnym forum.
    Paka

    PS Panie Rafale, dzięki.

    Dobre 0

  33. Dlatego pisze:

    Dziennik tworzyli ludzie wychowani w pisemkach powiązanych z PC-PIS, takimi jak „Nowe Państwo”.

    Stąd ta moralność typowa dla braci Kaczyńskich…

    Dobre 0

  34. Izabella pisze:

    Anonimowość pani kataryny nie jest dobrem narodowym. Wolność sprzężona jest według mnie z odpowiedzialnością. I jeżeli syn pana ministra Czumy poczuł się znieważony słowami pani kataryny, to ona powinna stawić mu czoła pod swoim nazwiskiem, a nie przerzucać pałeczkę na administratorów blogów.
    Dla mnie pani kataryna zachowuje się jak konformistka. Przycupnęła i czeka co się dalej wydarzy. Nie mogę więc jej traktować poważnie. Anonimowe blogi dla mnie są innym rodzajem pudelka.pl. Autorzy anonimowi boją sie odpowiedzialności i konsekwencji. Zapewne pod swoim nazwiskiem nie byliby tak radykalni pisemnie. Tylko anonimowość ich uskrzydla. Bo co przeciez powie szef w pracy, albo koleżanka na kawie, albo dziecku w szkole ktoś powie: masz niemądrą mamę. A tak dobre samopoczucie, ciepełko i bezpieczeństwo zagwarantowane.

    ps
    za każdym razem gdy wpisuję się w internecie, zdaję sobie sprawę z następstw i nie wyobrażam sobie, abym tak zachowała sie jak ostatnio pani kataryna. Społeczeństwo obywatelskie to nie społeczeństwo piszące anonimy.

    Panie Rafale dobrych kilka lat temu napisał Pan wspólnie z Czesławem Bieleckim książeczkę „Prawa Polska” Prawość to dla mnie też przyzwoitość i odpowiedzialność za swoje czyny, słowa.

    Dobre 0

  35. bronek z Gdanska pisze:

    Moze by Pan zechcial cos wiecej napisac
    o nowym typie umyslowosci,ktora rozwit-
    la w Dzienniku.Skad to sie wzielo ?
    Potworne zadecie,sztucznosc,taki tonik
    mieszaniny homosia z infantylizmem,
    wielkie pretensje ukrywajace pustke
    intelektualna.To z pewnoscia nie jest
    tak znaczace spolecznie jak michnikow-
    szcyzna,ale z pewnoscia ksiazki warte.

    Dobre 0

  36. rys pisze:

    Panie Redaktorze,

    Trafił Pan w sedno problemu.
    Kataryna „psuła” efekty pracy redaktorów „Michalskich”.
    Była uczciwa, rzetelna, logiczna i błyskotliwa.
    Komu to było potrzebne? Do tego była anonimowa.
    Dużo trudniej było ją wyśmiać, poniżyć, obsmarować.
    Cały warsztat dziennikarski „Michalskich” leżał odłogiem.
    Trzeba było polemizować na argumenty – a to już przesada.

    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  37. Robert pisze:

    I dziwić się że w kraju ludzi uważających się za inteligencję a tak naprawdę cierpiących na (delikatnie mówjąc) ociężałość umysłową jest źle ?, niestety razem z cwaniakami stanowią w Polsce wyborczą większość, i jaka jest Polska – każdy widzi, te autostrady, obwodnice, szybką kolej jak wszędzie na świecie. Tacy są Polacy jaki ich kraj, to nasza wspólna wina że żyjemy jak żyjemy, czasu było dość żeby kraj naprawić, ale zaufajcie im na kolejne 20 lat tłumoki.

    Dobre 0

  38. Jagna pisze:

    Kiedyś, przed epoką internetu, pisywali niektórzy na ścianach szaletów miejskich, kolejowych a nawet w przybytku TVP nabazgrał ktoś , że „Szczepański też zaczynał od kradzieży papieru toaletowego”… Dyskutować z Gallem Anonimem? I to na poziomie proponowanym przez panią Katarynę? Mam jednak dużo wątpliwości…

    Dobre 0

  39. Wacieńka pisze:

    Dziennik i jego naczelny skończyli się. To zamach na demokrację ukryty szantaż i próba kontrolowania internetu.
    A tak już bez zadęcia. Zwykłe świństwo!

    Dobre 0

  40. Bingo pisze:

    W III RP POWIEDZENIE PRAWDY POD NAZWISKIEM GROZI PROCESEM O POMÓWIENIE !

    Dodam, że dotyczy to także listów prywatnych, przesyłanych do organów Państwa, których treśc mozna swobodnie ujawnić i oskarżyc osobę, która ten list wysłała !!! Nie piszę o żadnej Białorusi lecz o Polsce A.D.2009 – Mam w tej sprawie postanowienie sądu….
    Nie zdziwię się, gdy Katarynę wsadzą do więzienia w III RP, która niczym nie różni się od PRL-u.

    Dobre 0

  41. _Domi pisze:

    I znow przypadkowe (czyt. glupie i leniwe) spoleczenstwo musi byc poinstrulowane czy to przez „Dziennik” czy to przez pana Ziemkiewicza. Samo nie moze nic ocenuac bo jest jw ( przypadkowe, glupie leniwe- niepotrzebne skreslic).

    Dobre 0

  42. Paweł pisze:

    Ciekawe, czy firma Kataryny robiła interesy z państwowymi instytucjami w tym czasie, gdy ona sama wychwalała rząd Samoobrony-PIS?
    Jeżeli nie robiła tego, to ciężko jej coś zarzucić. Każdy ma prawo mieć poglądy.
    Choć trzeba przyznać, że menedżerowie rzadko kiedy sympatyzują z PIS czy Samoobroną.

    Dobre 0

  43. grzeg pisze:

    Bardzo słusznie. Bardzo dobrze, że red. Ziemkiewicz się wypowiedział. I nie będę go wyzywał od autoryteta, ale przecież byłoby to zgodne z obecną linią Dziennika. Ziemkiewicz ma bardziej rację niż Kataryna czy ktokolwiek, bo w przypadku Ziemkiewicza wiemy, z kim mówimy.

    Jestem przyzwyczajony, że szary człowiek musi na co dzień walić głową w mur. Robert Krasowski właśnie zdeklarował się jako taki beton. Szkoda, ale to już jego problem. Bo nie narzuci mi swojej za przeproszeniem „optyki”.

    Beton. Po trzykroć: beton!

    Dobre 0

  44. rencista pisze:

    Internetowa anonimowość zasługuje na potępienie, jedynie wtedy i tylko wtedy, gdy pod jej osłoną bruka się czyjąś cześć (honor) lub jawnie i z premedytacją kłamie. Co ma jednak hipotetyczne w domniemaniu potępienie – ze zwykłym donosem i to bez potępienia…oto jest pytanie?

    Dobre 0

  45. FreeYourMind pisze:

    to koniec „Dziennika” – i bardzo dobrze,

    pozdr

    Dobre 0

  46. Wilelki Redaktor Krasowski. pisze:

    Dziś naczelny „Dziennika” przegiął straszznie. Oto cytat:
    „Pocałujcie mnie w dupę… – tak powinien zaczynać się list do Was, gdybym się chciał trzymać Waszej konwencji. Przeczytałem wpisy na Dzienniku.pl, nie znalazłem argumentów, a tylko chamskie inwektywy. Z reguły z Wami nie rozmawiam, ale tym razem odpowiem.”
    A tutaj całość.
    http://www.dziennik.pl/opinie/article385781/List_otwarty_do_obroncow_Kataryny.html

    Dobre 0

  47. rudi pisze:

    fajne, ale tak naprawde chodzi w tym wszystkim o zastraszanie internautow, aby nie pisali a duzo, bo jak nie …..

    Ludzie boja sie Wadzy. Nawet jesli im sie wydaje ze nie.
    Numer Krasowskiego & Michalskiego jest proba atakowania blogosfery i podreperowania akcji Ministerstwa Prawdy

    Dobre 0

  48. internatuta pisze:

    Celne – szkoda, że pomieszane dwa tematy.

    1. Czytając, trzeba zwracać uwagę na treść nie podpis. Tutaj Dziennik strzelił sobie sam gola, bo daje mnóstwo anonimowych bubli (np. doniesienia nt. LHC), których albo nie podpisuje, albo podpisuje pesudonimami.

    2. Marka kosztuje. Gdyby Kataryna pisała dla dziennika, jako anonimowa dziennikarka (i zarabiała dla nich kasę) to byłaby COOL. Jeśli jest konkurencją – to należy ją zniszczyć. Przez ostatnie kilka dni Dziennik wykonuje akcję niszczenia konkurencji. Proszę bardzo, niech niszczą – ja przestają w ogóle (i tak robiłem to rzadko) zaglądać na stronę Dziennika.

    Na stronie głównej Dziennika pojawił się artykuł naczelnego, który niewybrednie wyraża się o internautach. Niestety wie o nich tylko tyle, że oglądają Matrix. Ach te błędne stereotypy. ROTFL.

    Dobre 0

  49. Stanisław pisze:

    Jeżeli tv Farfała łże po irlandzku to dlaczego dziennikarze rzekomo misyjnej telewizji są skundleni etatami i nie strajkują jak stoczniowcy w obronie również miejsc pracy w imieniu abonentów polskich sponsorów ? Tak sobie myślę.

    Dobre 0

  50. gajowy bronek pisze:

    „Otóż Kataryna to budowany latami znak firmowy”, pisze autor.
    Podobnie jak cukiernia Blikle czy ciastkarnia R.A. Ziemkiewicz.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.