Nie chcę nad miarę dłużyć sporu o Józefa Becka, choć mógłbym, bo, jak przyznałem się już w poprzednim felietonie, od pewnego czasu nad tym pracując, mam temat i zdokumentowany, i przemyślany.
Piotr Semka wyraził swój pogląd, głęboko niesłuszny, ale zostawiam to ocenie Czytelników. Pozwolę sobie tylko zauważyć, iż polemizował głównie z czymś, czego nie napisałem − z tezą „trzeba było iść razem z Niemcami na Rosję”. Moja teza była nieco inna: że należało wiosną 1939 ustąpić przed żądaniami Hitlera, zamiast przyjmować brytyjsko-francuskie gwarancje, będące ze strony tych mocarstw cyniczną zagrywką obliczoną na to, aby skierować impet niemieckiej inwazji właśnie na Polskę i naszym kosztem zyskać czas na przygotowanie się do wojny.
Oczywiście, w jakimś stopniu skrót myślowy zastosowany przez Piotra ma sens: prędzej czy później doszłoby do wojny Stalina ze „światem kapitalistycznym”, i znalazłszy się w pakcie antykominternowskim zapewne musielibyśmy wziąć w niej udział po tej samej stronie co Niemcy. Ale zachowalibyśmy podmiotowość i możliwość dalszej gry. Gdyby Polska dała się w 1939 „odepchnąć od Bałtyku”, mówiąc słowami Becka, niewiele by to zmieniło w jej potencjale militarnym − ten skrawek wybrzeża i korytarz doń prowadzący były i tak nie do obrony. A zachowanie i dozbrojenie półtora do dwóch milionów żołnierzy swoje by znaczyło.
Można rozważać różne warianty; w żadnym nie mogło nas spotkać nic gorszego, niż spotkało w rzeczywistości. Temat na osobną rozmowę. Przytoczę tylko jedną opinię − już po publikacji wspomnianego tekstu, mogłem, dzięki jednemu z jego uczestników, zapoznać się z relacją ze spotkania z sędziwym Adamem Bieniem, jakie odbyło się przed laty w redakcji „Tygodnika Solidarność”. Na pytanie o interesujący nas moment historii były delegat rządu emigracyjnego na kraj odpowiedział bez wahania: „należało dać Hitlerowi wolną rękę w Gdańsku [nawiasem: nie „oddać Gdańsk”, bo on przecież i tak do Polski nie należał!] i wolny tranzyt do Prus. Zyskanie na czasie, odsunięcie wojny o rok lub dwa miałoby dla nas wtedy kolosalne znaczenie”. Może Bień się mylił, sądźcie Państwo sami, nie o to mi chodzi, by się podpierać autorytetem ostatniego z „Szesnastu”, tylko o uświadomienie, że zgoda na warunki Hitlera niekoniecznie jeszcze oznaczać musiała wieczny z nim sojusz i całkowite podporządkowanie Niemcom.
Pisze jednak ten tekst w innym celu − po to, by stanowczo zaprotestować przeciwko demagogii, której, niestety, także mój redakcyjny kolega uległ. Argument „co by dziś o nas sądził świat, gdybyśmy w drugiej wojnie (zakładając taki sam jej przebieg i skutek, co, nawiasem mówiąc, jest ryzykowne) walczyli po stronie człowieka powszechnie uznawanego za największego zbrodniarza i potwora w historii” jest nie tylko ahistoryczny, ale przede wszystkim − absurdalny.
Otóż odpowiedź jest krótka: świat sądziłby o nas dokładnie to samo, co sądzi. Co i tak sądzi − mimo, iż to my pierwsi stawiliśmy Hitlerowi czoła, walczyliśmy z nim na wszystkich frontach, ponieśliśmy potworne straty, na granicy zagłady narodowej, możemy poszczycić się licznymi dowodami wielkiego bohaterstwa i tak dalej. Nikt na Zachodzie, poza żyjącą w swojej niszy polonią, i garstką polonofilów, nie postrzega nas przez pryzmat udziału Polaków w Bitwie o Anglię, w Bitwie o Atlantyk, przez Tobruk czy Falaise. Mało kto w ogóle o tym wie. Jedyne znane światu powstanie warszawskie to powstanie w getcie, w czasie którego Polacy jakoby beztrosko bawili się na karuzeli. „Enigmę” rozpracowali Anglicy. Znam szereg dzieł zachodniej popkultury poświęconych tej sprawie i w żadnym nie ma nic o Polakach − poza jednym, popularnym filmem, w którym jedyny polski kryptolog jest hitlerowskim szpiegiem. O Wrześniu, o „ORP Orzeł”, Narwiku, kampaniach Andersa, Maczka, nikt nigdy nie słyszał. Wszyscy wiedzą natomiast, że Polacy ochoczo mordowali Żydów w „polskich obozach koncentracyjnych”. I że „polscy naziści” wcale się przed Hitlerem nie bronili; jako notoryczni katolicy wręcz zaprosili go do swego kraju, by im pomagał w Holokauście.
Ja naprawdę nie przesadzam. Oczywiście, część winy spada na nas samych, na nasze zaniedbania, nieumiejętność i niechęć do prowadzenia „polityki historycznej”, którą tak znakomicie potrafią uprawiać Niemcy. Ale nawet, gdyby państwo polskie stanęło tu na wysokości zadania − nie wiem, czy zdołałoby to coś zmienić.
W „Awanturach w rodzinie” Marian Hemar streścił porażającą w swym wyrazie rozmowę z pewnym angielskim intelektualistą, któremu usiłował wyjaśnić, że Katyń to zbrodnia Sowietów. Rozmówca zaprzeczył twardo: to zrobił Hitler! A gdy Hemar zaczął zarzucać go faktami, datami, dowodami, Anglik walnął pięścią w stół i stanowczo oznajmił: Posłuchaj, to zrobił Hitler! Bo gdyby to zrobił, jak mówisz, Stalin, to by znaczyło, że Wielka Brytania była w sojuszu ze zbrodniarzem, a to jest niemożliwe – więc to m u s i a ł zrobić Hitler!
A teraz proszę zwrócić uwagę na przykłady przeciwne. Dajmy na to, Francja − przecież Francuzi pobili wszelkie rekordy kolaboracji z Hitlerem, sami ochoczo wyłapali swoich Żydów, by własnym transportem odwieźć ich do Auschwitz, i znacznie liczniej walczyli w tej wojnie po stronie Niemiec, niż Anglii i Ameryki. Czy ktoś im to pamięta i wypomina? Albo Austriacy − nie stawiali Hitlerowi najmniejszego oporu, stanowili lojalną część III Rzeszy i jej machiny wojennej oraz eksterminacyjnej. A świat uważa ich za pierwszą ofiarę Hitlera.
A kto w jednym z najsławniejszych filmów wszechczasów, „Casablance”, jest symbolem bohaterskiego, niezłomnego oporu przeciwko Hitlerowi i nazizmowi?!
C z e c h, kurwa!!!
Z czego to wynika? Z potrzeb politycznych, oczywiście. Skoro Polacy zostali w 1945 potraktowani nie jak zwycięzcy, ale jak przegrani w tej wojnie, to znaczy, że trzeba ich tak właśnie pokazywać, jakby, podobnie jak Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy i inne ofiary Stalina, byli właśnie po stronie Hitlera. Nawet jeśli nie byli. Fakty mówią co innego? Tym gorzej dla faktów, jak mawiał Mark Twain. To jest właśnie coś, czego nie potrafimy pojąć, i dlatego ciągle dostajemy w… powiedzmy, w skórę. To, jak świat widzi nas (ale też wspomnianych Francuzów czy Austriaków) w najmniejszym stopniu nie zależy od tego, jak naprawdę było, tylko jak, w świetle politycznych interesów, być powinno. Polityka każe zablokować wszystko, co świadczy na naszą korzyść, za to wytwarza ogromny popyt na wszystko, co dowodzi, że Polacy nie byli ofiarami wojny, tylko sojusznikami Hitlera. Dlatego kiedy Jan Tomasz Gross napisał bardzo dobrą książkę o martyrologii Polaków w Sowietach, przysłowiowy pies z kulawą nogą nie zwrócił na nie uwagi. A gdy nawypisywał bzdur i kłamstw o Jedwabnem, „New York Times” natychmiast ogłosił go wielkim historykiem, sypnęła się kasa, a uniwersytet Princeton przyznał prestiżową profesurę.
Utraciliśmy połowę terytorium kraju, miliony obywateli, całą elitę, niepodległość, stolicę, większość majątku trwałego… a co obroniliśmy? „Honor”!? Nie róbmy sobie jaj, proszę!
Na koniec jeszcze jedno: w tej sprawie nie chodzi o Becka, Rydza i innych morderców Polski, niech im będzie ziemia możliwie najcięższą. Chodzi o przyszłość. Od dwudziestu lat, korzystając ze znakomitej międzynarodowej koniunktury, jesteśmy wolnym krajem. Wykorzystajmy tę chwilę, by wreszcie rozprawić się z narodowymi mitami i zacząć myśleć − albo sprawią te mity, że znowu w chwili próby obce mocarstwa rozegrają nas, wedle swoich potrzeb, jak idiotów.









@”filipek”
A gdzie tu na polskiej scenie politycznej widać honor ?
U Palikota ? A zerknij pan na forum „Dziennika” to się pan przekona jaka jest spora część Polaków.
Polacy walczyli o honor w II WŚ ale honoru nam faktycznie nie wywalczyli wiec być może ścieżka alternatywna byłaby skuteczniejsza ?
Brawo, panie Rafale!
W kwestii formalnej dotyczącej pochodzenia bohatera „Casablanki”: RAZ ma rację. Grana przez Paula Henreida postać to przywódca czechosłowackiego ruchu oporu (he, he, he), który uciekł z obozu koncentracyjnego i teraz szuka możliwości wyjazdu do USA w celu „kontynuowania walki z nazistami”… Fakt, że nazwisko nosi węgierskie – Victor Laszlo.
Gdybać teraz każdy może!Co by było gdyby? Jednak dzięki postawie naszych rodaków w czasie II wojny światowej,dumnym jestem z faktu bycia POLAKIEM! i nikt tego nie zmieni,nikt tego nie z deprecjonuje,nikt tego nie rozmieni na drobne!taki np.Jaruzelski i Kiszczak ,którego pan tak bardzo teraz „poważa”poszedł na układ(może też myślał na początku kariery że tylko rok),tylko z czerwonym okupantem i co? czy chciałby pan być na ich miejscu?chodzić z rękoma na których krew niewinnych jeszcze nie zakrzepła?czy za takim sojuszem pan tęskni i pisze?Panie Rafale niech pan zapamięta,że najważniejsze to BYĆ HONOROWYM CZŁOWIEKIEM,a nie człowiekiem „honoru”!Poza tym nazywanie Becka i Rydza mordercami to świadczy o pana pomieszaniu psychicznym(choćby pan uważał,że czegoś zaniedbali!),dla przypomnienia podaje,że to Niemcy i Sowieci są odpowiedzialni za śmierć milionów Polaków,a nie wymienione osoby!Natomiast co do odpowiedzialności za stan wiedzy innych o Nas Polakach to w największej mierze są odpowiedzialni dziennikarze tacy właśnie jak m.in. pan Rafał Ziemkiewicz!Życzę panu ażeby zrozumiał pan iż interpretacja historycznych faktów to nie najmocniejsza pana strona,lepiej by pan pozostał przy opisywaniu aktualnych wydarzeń!
@”buhaJ”
Poproszę o konkrety.
Polska jest naszym domem rodzinnym. Polacy w nim zyjacy , to rodzina. Im wiecej czlonkow naszej rodziny ma wyksztalcenie, i jakosciowa mentalnosc, tym lepiej dla rodziny.
Niestety, w budynku zwanym Europa, wiele rodzin jest na wyzszym stopniu cywilizacyjnym.
Historia odzwierciedla tylko te zaleznosci. Wszystko inne to zludzenia. Prawa dzungli zawsze obowiazywaly i beda obowiazywac. Dobrze o tym pamietac. Chciec i moc , rzadko ida w parze.
Dobre obserwacje pana Ziemkiewicza, dla dyskusji.
@observer
„nic nie stracone. po tym malym potknieciu mamy przeciez EU i wkrotce sie wszystko i tak wyrowna i bedzie co mialo byc.”
Spokojnie, bywaly juz w historii Unie, ktore mialy trwac wieki i upadaly. III Rzesza miala trwac 1,000 lat i co?
Po co od razu demonizowac uklad Unii Europejskiej? Pomimo wielu wad i problemow sa pewne korzysci, ktore przemawialy i nadal przemawiaja za integracja lub jak kto woli przynaleznoscia do Unii. Skoro sie pan tak boi, ze Polacy przestana czytac i pisac po polsku to niech zabierze sie pan za ich nauczanie, niech zacznie pan od siebie, swoich dzieci, kolegow i kolezanki dzieci, wnuki, blizsza i dalsza rodzine, w dalszej kolejnosci niech sie pan zajmie dzialalnoscia spoleczna. Czy mam na prawde dalej wymieniac?
Pierdoly opowiadac kazdy moze, sek w tym aby cos zrobic!
Niechze wiec pan nie popada we frustracje, zawsze mozna cos konkretnego malego zdzialac. Pierwszy krok pan postawil bo czyta pan i pisze na blogu po polsku. Sadzac z „nicku” ma pan jeszcze kompleks emigranta ale zapewniam pana, ze to minie z czasem. Wiecej optymizmu i konkretow w dzialaniu a mniej „deprechy” zycze.
Polonus.
Z jednej strony przy dzisiejszej wiedzy zgadzam sie z Panem calkowicie, ale z drugiej strony artykul uwazam za szkodliwy. Polecam ksiazki Mieczyslawa Jalowieckiego (Na skraju Imperium, Wolne Miasto, Requiem dla Ziemianstwa) po przeczytaniu ktorych Daniel Pasant nazwal Jego „moim ulubionym antysemita”
@julia
„Nie rozumiem, czemu pada slowo na k… No nie rozumiem, czyzby pisano na bani?”
Kpisz czy o droge pytasz? Na prawde nie rozumiesz dlaczego p.redaktor uzyl tego wyrazenia? A moze jaja sobie robisz?
@p.redaktor
Konkretnie i na temat bez owijania w bawelne.
Aczkolwiek, wydaje mi sie, ze aternatywy tak na prawde nie bylo. Polska musiala stawic opor Niemcom, nie bylo innego wyjscia bo Niemcy w swej ideologii zakladali wyniszczenie Slowian (Polakow w pierwszej kolejnosci) tuz za Zydami.
Panski artykul podoba mi sie jednak i odczytuje go jako zachete, ba, wrecz nakaz moralny, do tego aby Polacy zadbali o swoj interes narodowy przede wszystkim. Co to tego ma pan 120% mojego poparcia. Oby tylko dotarlo do tych wszystkich rodakow, ktorzy maja cos „do powiedzenia” w swiecie i kraju. Pozdrawiam.
Z pańskimi poglądami na współczesność, zwłąszcza polityke, nie zgadzam się kompletnie.
Te dwa ostatnie teksty historyczne natomiast – świetne. Gratuluję, mam nadzieję że będzie książka.
Jak zazwyczaj trafiony obraz. W jednym się Pan chyba tylko pomylił, świat za pierwszą i największą ofiare Hitlera nie uważa Austriaków – uważa Niemców.
Nabieram coraz większego przekonania że faktycznie trzeba było oddać niemcom Gdańsk i pozwolić na eksterytorialną autostradę. Niechby sobie wybuchła wojna, między faszystami a ruskimi, zawsze byśmy byli dalej GRACZEM. A co my zrobiliśmy? oddaliśmy pionki i weszliśmy pod stół by spod niego potrząsać szachownicą. I żydów by się udało uratować więcej, i mając 2 mln armię można było zmieniać front zależnie od rozwoju sytuacji.
Dobre, bardzo dobre, w formie i w treści.
Autor ma dość ciekawy stosunek do honoru – mianowicie ocenia sens jego utrzymania z punktu widzenia tego, jak nas oceniają inni. I cóż z tego, że Anglicy, Francuzi czy Włosi nas nie szanują – to żadna nowość. Ale to nie oznacza, że, skoro i tak mają o nas złe zdanie, to należało wspólnie z Niemcami wyrywać złote zęby Żydom. Więc i opowieści komentatorów o tym, jak to w brytyjskim czy amerykańskim biurze jakiś pan czy pani nie zna historii Europy są zupełnie od rzeczy.
Co się tyczy natomiast alternatywnej wizji historii, kiedy to polska armia wraz z niemiecką podbijałaby Moskwę – otóż są możliwe trzy warianty: 1) wojna z Niemcami wybuchłaby i tak, tyle, że pod innym pretekstem. Mielibyśmy wtedy może 10 samolotów więcej do zniszczenia na lotnisku a paru polityków może wykończyłoby swoje wille wybudowane z łapówek, dalej historia potoczyłaby się podobnie; 2) poszlibyśmy na Rosjan z Hitlerem i zajęlibyśmy Moskwę. Dalszy ciąg historii opisany jest w Mein Kampf, z tym, że może przez jakiś czas odgrywalibyśmy rolę Leiterów na pastwiskach; 3) poszlibyśmy na Rosjan z Hitlerem i dostalibyśmy łupnia. Wtedy w Warszawie byłaby stolica Zachodnioukraińskiej SSR.
Tekst jest super.
Ale przecinek rozdzielający „mimo” od „iż” to wstyd dla absolwenta polonistyki. Pomijając już fakt, że wiele lepiej wygląda „mimo że”.
Słowa smutne, trudne ale prawdziwe
No nie bardzo. Polacy NIE MOGLI inaczej postapić. Duma szlachecka – jeszcze żywa w XIX i XX wieku, nie pozwalała na to. Po prostu Polacy – a konkretnie polskie elyty – były tak ukształtowane, że żaden kompromis z Niemcami NIE WCHODZIŁ w rachube.
Czy pan Ziemkiewicz nie potrafi tego zrozumieć?
Najwyraźniej nie potrafi.
bardzo dobry artykuł… pokazujący istotę sytuacji… okazuje się że od 300 lat polacy się nie uczą lub nie wyciągają wnisków z historii… ratując europę prze turkami uratowaliśmy naszych napastników którzy potem dokonali na nas rozbirów… ratując europę przed hitlerem uratowaliśmy sowietów i zachodnich imperialistów… jedni nas rozgrabili… drudzy wykupią za darmo po 50 latach rządów tych pierwszych… i dziś też nc się nie zmieniło…
Panie Rafale,
ja wiem ze logika,
ze rozum ,…..
Tylko w tym calym wywodzie zapomnial pan o jednym ,
o zasadach.
Moj Dziadek mowil mi ,ze kiedy czlowiek jest biedny, to jedyna jego wrtoscia jest honor.
I to dedykuje wszystkim Tym Polakom ,Ktorych wzglednosc i umownosc swiata pozbawila ZASAD.
Te zasady posiadali harcerze ,dzieci walczace w przed i podczas II Wojny Swiatowej.
Oni , podobnie jak moj Dziadek nie rozumial by o CZYM PAN DO CHOLERY PISZE.
Panie Rafale jest Pan czlowiekiem inteligentnym ,ale ….wyraznie ma Pan problem .
Pozdrawiam
@ztejot
Zanima sie zaczniesz wymadrzac i rzucac na rozumujacych, postaraj sie dokladnie przeczytac co pisza. Chyba ze nie potrafisz, w jakim to przypadku mozesz sie wstrzymac z wypisywaniem idiotyzmow.
Uff! Nieco Pan poprawił (wyjaśnił), iż niektórzy źle zrozumieli poprzedni tekst, gdzie Pan n i e pisał, że:” trzeba było iść razem z Niemcami na Rosję”. Jednak…, szkoda Pana pióra, bo teraz innych treści nam potrzeba. Właśnie teraz, gdy zamiast Polakami zaczynamy być (nijakimi)Europejczykami.
/Satyra na lekkomyślnych dziennikarzy/
By „narodowie wżdy postronni” znali!
„Narody n i e mają honoru”.
Ogłosił publicznie pewien „skryba”,
(Dziś, dosyć wzięty)- więc arbitralnie,
Bez wątpliwości: „raczej” czy „chyba”…
Chociaż historia świata potwierdza,
Licznych narodów znaki szczególne,
Te pozytywne i tym przeciwne,
(Co nie wyklucza, że są też wspólne).
Oto narodów różne znamiona,
(Przewaga skłonności szale tu waży)-
Dla jednych, zbędna kraju obrona,
Innym, p r z y w ó d z t w o świata się marzy!
Te płoche narody- są s t r a c h e m podszyte,
Są i fałszywe – o b ł u d ą okryte…
Może i n n i honoru nie mają,
W jarzmo oddając ziemię i losy?
Polacy (więc jedyni?)-h o n o r znają.
A czcze i kłamliwe przeciwne głosy!
Z dawna zmuszani, chciwością sąsiadów,
Ojczyzny g o d n i e się bronić nie bali,
O tym piszcie, (miast chłostać pradziadów)
By „narodowie wżdy postronni” znali!
Świetny tekst. Świetny. Gratuluję.
Oczywiście na wiosnę 1939 roku należało ustąpic i wydać zgode na korytarz do Prus itp. Należało grać na zwłokę, być może 2WŚ wybuchałaby po 2 latach lub wcale lub w samych Niemczech nastapiłoby odsunięcie Hitlera od władzy, chociażby porzez zamach.
Może do władzy w Polsce doszedłby ktoś autentycznie mądry, ktoś kto przeprowadziłby naród przez ten trudny czas.
Najśmieszniejsze jest to, że po 17 września kiedy wkroczyła Armia Czerwona do Polski, Wojsko Polskie dostało rozkaz – aby do nich nie strzelać. Tylko idiota lub zdrajca mógł wydac taki rozkaz.
Słowo w słowo, toczka w toczkę.. Świetna, trafiona, krótka analiza..
Ktoś pisze, że byliśmy między dżumą a cholerą.. To prawda, tyle że my jesteśmy między tymi ‘chorobami’ od zarania dziejów i powinniśmy nauczyć się z nimi walczyć a co najmniej przed nimi bronić..
Podobnie dziś.
Obawiam się jednak, że jeżeli nie udało się obronić państwowości naszym wybitnym i wspaniałym ludziom z okresu przedwojennego to dziś jest to sprawa już beznadziejna. Kto ma bronić polskich interesów? Spolegliwy Tusk? Cyniczny Schetyna? A może Misiak? Dziś nie trzeba wojny, wystarczy zniszczyć i przejąć gospodarkę, uzależnić ludzi, dać im ochłapy i niech się cieszą..
Powiem krótko, i jest mi z tego powodu niezmiernie przykro, Polacy nie potrafią sobą rządzić.. Pięknie, honorowo umierać tak – rządzić mądrze i sprytnie – nie.. Nami rządzą inni. Nasi ‘dobrzy’ sąsiedzi oraz ich rezydencjonalni przedstawiciele. Wysokiej klasy gracze..
przyjmijmy, w 39 idziemy na ugode z Hitlerem i jako marionetkowe panstwo walczymy wspolnie przeciwko ZSSR. moze by to doprowadzilo do zlikwidowania rosyjskiej komuny znacznie wczesniej.
ale dzisiaj prawdopodobnie nie byloby tej polemiki bo my nie umielibysmy ani czytac ani mowic po polsku i pan tez nie bylby redaktorem tylko cieciem. czy pamieta pan jaka role przewidzial wielki wodz niemiecki dla Polakow. mieli sie uczyc tylko podpisac i liczycz do 100.
nic nie stracone. po tym malym potknieciu mamy przeciez EU i wkrotce sie wszystko i tak wyrowna i bedzie co mialo byc.
Nie rozumiem, czemu pada slowo na k… No nie rozumiem, czyzby pisano na bani?
@Binio
Oczywiście, że Węgier. W każdym razie nazwisko ma węgierskie.
Pomijam w tej chwili szczegół, że w „Cassablance” wszystko jest umowne do bólu, a chwilami poza tę granicę…
do darek:
Ziemkiewicz : Wszyscy wiedzą natomiast, że Polacy ochoczo mordowali Żydów w „polskich obozach koncentracyjnych”.
Darek: Walenie na lewo i prawo haslami “nikt”, “nigdy” i “wszyscy” to kompromitacja intelektualna, ale trafia do serc “prawdziwych Polakow”, mniam mniam, tak trzymac.
Może nie ‘nikt” i nie „wszyscy”, ale napewno „większość” i to ta dobrze edukowana. Społeczeństwa zachodnie sa karmione artykułami które przemilczając część prawdy manipulują historię, doprowadzając do błędnych wniosków, a kolokwialnie mówiąc – odwracając kota ogonem. Czy dzieje sie to z powodu niedoinformowania lub nacisków politycznych … nie oceniam.
Jestem studentką, pracuję we francji w biurze architektonicznym. Czesto rozmawiam z moim szefem na różne tematy. Kiedyś zeszliśmy na drugą wojnę światową, wtedy to zarzucił : „No, to teraz będziecie mieli, jak wszystkie te historie z Żydami wyjdą na jaw, oj”. I nawiązuje do Getta warszawkiego, wymordowanego i zniszczonego. Na to ja opowiadam mu o zniszczeniach w Warszwie i powstaniu, o kilkuset tysiącach ofiar wśród jej polskich mieszkańców. I tutaj niespodzianka – nie miał pojęcia że dla Polaków wojna to nie była karuzela.
No ale, czego sie można spodziewać jak patrzą na nas przez pryzmat swojej własnej historii kolaboracji. To sie wydaje przecież logiczne i niemal oczywiste że Polacy musieli też to robić. Nie wiedzą też nic tragicznej sytuacji Warszawy, porównując ją zapewne do bawiącego się Paryża.
Francja umie sobie wybielać historię. Nawet kwawe epizody kolonizacji i handlu niewolnikami.
masa zachwyconych Panskim tekstem postow pokazuje, jak slaba jest wiedza obecnych Polakow o wlasnej historii, a jak silne sa tendencje do samobiczowania, samopogardy i podziwiania obcych.
Jestesmy i bylismy pawiem i papuga narodow, ale nie przez Kosciuszke i Becka, tylko przez Polactwo – czyli sposob myslenia charakerystyczny dla Branickich i innych zaprzancow. Panski felieton jest ciekawy, ale GLEBOKO BLAMUtNY.
Mowie to jako zawodowy historyk, chociaz nie specjalista od II wojny.
Nie ma na blogu miejsca na dyskusje z Panem, to co Pan pisze to ciekawe dywagacje amatora zakochanego w historii; powinien Panu na lamach Rzepy odpowiedziec ktorys z historykow, najlepiej nie z „pilsudczykow” lecz narodowych demokratow.
Ale jedno musze Panu powiedziec – nie ma Pan pojecia, kim byl Hitler i III Rzesza, taka wiedze daja solidne prace historykow niemieckich, polskich i in.
Pana rozwazania sa w duzym stopniu ahistoryczne – to nie byly Niemcy podobne do RFN ! Radze poczytac o III Rzeszy i to nie z punktu widzenia Polski, lecz samych Niemiec. Wtedy otworza sie Panu oczy na to,z kim Pan chcialby sie dogadywac.
to po prostu bylo zupelnie niemozliwe. Nie dano by nam ani roku na dozbrojenie, oni nie byli tacy glupi. Skonczyloby sie tak jak z wejsciem do Czechoslowacji 1 marca 1939 roku. A cena za kolaboracje (po wojnie) bylaby bardzo wysoka – zupelnie inna niz dla Francuzow, Czechow czy Austriakow
a pan sie caly czas zawija,coraz bardziej.
tak czy inaczej wojna by wybuchla w 39.a trzeba pamietac jeszcze o jednym,ze gdyby nie 17 wrzesnia wcale nie jest powiedziane,ze kampanie bysmy przegrali.
a uzwywanie terminow „mordercy” jest strasznie niesmaczne.
kurwa.
Bardzo ładny tekst. Ale. Odwagi proszę. Sądzę, że szanowny Autor wie doskonale komu zależy aby wojna, w której zginęło ponad 50 milionów ludzi kojarzyła się jedynie z pojęciem shoah. W Polsce są takie instytucje, jak ŻIH Gazeta Wyborcza i IPN (częściowo i juz raczej nie – gdyby było inaczej nie byłoby takiej nagonki na tę instytucję) mamy też Prezydenta, który chętnie pamieta o wymordowanych Polakach w Powstaniu Warszawskim a już mniej chętnie o wyrżnietych Polakach na Kresach. Więc prosze nie mówić (pisać) MY. MY nie bardzo mamy wpływ na pamięć. Granty dostają ci, którzy są namaszczeni przez Salon, a ci raczej piszą na polityczne zamówienie, lub też starają się te zamówienie „wyczuć”.
Pozdrawiam.
Wyraźnie, innego wariantu nie widać, nasz narodowy mentor ma na celu demobilizację Polaków i jednoznacznie postuluje poddanie się unijnej, a w istocie niemieckiej, dominacji, do której, ku jego żalowi nie doszło w 39 r.
Rozumiem, że człowiek po prostu potrzebuje pieniędzy i niekiedy zdarza się, że znajduje ich źródło, jak wielu innych intelektualistów, w świadczonych Niemcom polityczno-propagandowych usługach.
do „wicenigga”
Kwestia „honoru obronionego militarnie” jest oczywiście ważna
ale może jeszcze ważniejsza jest kwestia rachunku zysków i strat.
Jest problematyczne czy PRL można zaliczyć do zysków ale nie jest problematyczna ocena strat w wyniku wojny , wliczając w to liczbę zabitych, straty materialne , straty materialno-kulturowe wynikłe
z utraty Kresów. Jakim zyskiem realnym jest województwo
zachodniopomorskie ze swoim brakiem zakorzenienia i popegeerowskimi patologiami ? Co o nas i naszych politykach mówi fakt , że nie dokonano bilansu strat i zysków choć upływa już 20 lat rzekomej wolności. Jeżeli to jest realna wolność to gdzie są jej rezultaty ?
pełen szacunek
Panie Ziemkiewicz.
Czy pan czasem czyta teksty na forum?. Ile razy mam przytaczać mowę Stalina z 39 r kiedy informuje członków BP KC KPZR że zawiera układ z Adolfem a nie z Anglią czy Francją , bo tylko wtedy Niemcy zaatakują Polskę ! A wybuch wojny jest warunkiem koniecznym dla zaprowadzenia bolszewizmu w Europie.
Jestem pana fanem w sprawie politycznej oceny sceny bieżącej w naszym kraju, zwolennikiem walki z „michnikowszczikami” i ich poputczykami – ale pana ocena sytuacji w 39 roku – jest sprzeczna z faktami !
Pozdrawiam Pana
JP I ->
ci „mężowie stanu” wydali całą kasę z francuskich pożyczek na BBWr i swoje wille
Zee -> naród, który się wypiera swojej historii, i opluwa swoją tradycję jest jak śmieć pływający na rynsztoku.
słuszna teoria, dlatego bojkotujmy Tuska
MIĘDZY DŻUMĄ a CHOLERĄ
Taka była wtedy alternatywa. Czyli w sumie żadna. Trzecia droga jak pokazała historia też nie istniała. Gdyby przyłączyć się do Hitlera to po jego przegranej bylibyśmy 17 republiką! Po jego wygranej mielibyśmy wtedy jako efekt 1000 letnią Rzeszę. RAZ szczebiotałby po niemiecku, na pewno nie w Rzepie. Rzeczpospolita byłaby za Uralem! Byliśmy między młotem, a kowadłem wybraliśmy i moim zdaniem słusznie, bo nie dołączyliśmy po dobroci ani do faszystów ani do komunistów.
TAK NAS POKAZUJĄ
A współczesną politykę historyczną można obejrzeć w spocie nakręconym dla Komisji Europejskiej z okazji 20. rocznicy upadku komunizmu. 1989 -2009: 20 years of Liberty
http://www.youtube.com/watch?v=X87zcC6bntY
Taka jest właśnie rola Polski oglądana z Europejskiej perspektywy
@zetjot
Pełna zgoda
Panie Rafale… Słowa na „k” czepiał się nie będę, bo jestem zdania, że czasem publicysta może użyć tego rodzaju wyrazu. Natomiast po raz kolejny chcę powiedzieć, że jak bardzo Pana lubię, tak bardzo się z Panem nie zgadzam. Jest mi tym bardziej przykro, że przecież zna Pan historię i wie doskonale, że Hitler nie poprzestałby ani na Gdańsku, ani na „korytarzu”. Czechosłowacja oddała Niemcom Sudetenland i nie powstrzymało to Hitlera przed wysunięciem dalszych roszczeń wobec Pragi. Z nami byłoby to samo, a nawet gorzej, bo Hitler nie krył, że Polskę chce tak czy owak zniszczyć. W najlepszym wypadku bylibyśmy hitlerowskimi poplecznikami i Niemcy mogliby robić u nas co by tylko chcieli. A potem i tak potraktowanoby nas niczym Węgrów. Oni wcale nie wyszli z wojny bez szwanku. Odebrano im rdzennie węgierskie terytoria.
Ergo – wcale nie wyszlibyśmy z wojny lepiej, niż wyszliśmy. Tak przynajmniej mamy honor. Wiem, Pan w tym przypadku podważa sens jego posiadania, ale dla wielu Polaków nie jest on bez znaczenia. Ja też nie chcę dawać prawdziwego powodu Zachodowi do tego, by nas określał jako przybocznych Hitlera.
do”darka”
To jak nas traktują obcy to jest jeszcze małe piwo. Zastanawiające jest to jak my się nawzajem traktujemy. A śa przecież środowiska w Polsce , dla ktorych miarą sukcesu jest jedynie to , jak się na temat Polski wypowiadają media zagraniczne a nie realizacja interesu narodowego. Proszę wziąć pod uwagę to , o czym słusznie pisze „Paweł”.
Ogólnie dobry artykuł. Chciałbym też przypomnieć po czyjej stronie były Włochy w drugiej światowej. I czy ktoś im coś dzisiaj wypomina? Przypomina mi się cyniczny staruszek-Włoch z Paragrafu 22, Josepha Hellera; wychodzi na to, że miał rację.
Ale nadal chciałbym wiedzieć, skąd RAZ ma przekonanie że Francja nie miała w 1939 czym wjechać do Niemiec. Moi znajomi – pasjonaci historii – twierdzą, że miała nawet więcej czołgów niż Niemcy.
Możliwe że jedyną przyczyną, dla której alianci wystawili nas do wiatru była błędna polityka, pacyfizm ich obywateli, i psychologia – fizycznie mieli czym wyjść poza linię Maginota, psychologicznie nie byli w stanie. Ale oczywiście to zdanie laika który źródeł nie studiował, tylko rozmawiał z mądrzejszymi od siebie.
Ceniłem Pana publicystykę. Jednak, jeżeli chodzi o ten rozdział historii, to lepiej niech Pan wyrzuci swoje materiały źródłowe i zapozna się z faktami. Albo pisze Pan pod wpływem propagandy PRL (Sowietów), albo niewiele Pan rozumie z tamtych czasów. Obrażanie ludzi, którzy stworzyli i odbudowywali Polskę po 123-ech latach niewoli jest niesmaczne, a przypisywanie im braku rozeznania i umiejętności to nonsens.
Argument, że powinniśmy postępować źle, bo inni tak postępują, jest niegodny. Mam nadzieję,że kiedyś Pan to zrozumie.
Dokonuje Pan wielu trafnych spostrzeżeń co do otaczającej nas rzeczywistości i przez to jest Pan autorytetem dla wielu czytelników.Tym bardziej powinien Pan dać sobie spokój z tymi bredniami – bo inaczej tego co Pan napisał nazwać nie można.
Ubolewam nad tym, że wybitny polski publicysta nie tylko porusza się w temacie „jak dziecko we mgle”, ale jednocześnie z taką lekkością opluwa polskich Mężów Stanu i ludzi którym, proszę się nie obrażać, bo ma Pan swoją wartość (doceniam ją), nie dorasta do pięt. Inny kaliber – proszę wybaczyć.
Ze zdumieniem przeczytałem ostatnie „utwory” Pana Redaktora. Z pozycji mego wieku, oczytania i znajomości wielu osób znających z bliska problemy Ploski mędzywojennej musze stwierdzić, źe jest Pan Redaktor powaźnie niedoczytany. Przedstawia Pan poglądy wzięte verbatim z podręczników propagandowych PPR, PZPR, i sowieckich. Wiadomo, za Bitwę Warszawską trzeba było się odgryzać. Ma Pan duźe poparcie blogerów, którzy są jeszcze lepiej wyszkoleni na historii pisanej w Moskwie. Zgroza, nikt z tej grupy nie zna historycznie dowiedzionej prawdy, .ze naród, który się wypiera sojej historii, i opluwa swoją tradycję jest jak śmieć pływający na rynsztoku. I tak są Polacy traktowani przez zachód, a równie „dobrze wyedukowani” emigranci potwierdzają, co powyźej.
Niestety RAZ ma rację. W tej sprawie naszego wizerunku jesteśmy bezsilni, aż się ryczeć chce ze złości.
Chociaż w stosunkach ze Wspólnotą moglibyśmy mieć postawę, która kazała by się z nami liczyć, która by budowała naszą silę, pozycję i niezależność. Do tego trzeba wielkiego męża stanu. Takiego nie widzę. Tusk sługa uniżony, zrobi wszystko co mu każą. Kaczyńscy dawali się ograć poprzez swoją małostkowość, dawali preteksty do złej prasy itd. Tu potrzebny polityk jest wizjonerem i patriotą, który nie boi się mediów, nie działa tylko na podstawie sondaży, jest genialnym strategiem ale i taktykiem. Jednocześnie umie oceniać ludzi – nie otacza się klakierami, aferzystami i złodziejami.
Doskonałe.
Pozdrawiam serdecznie.
Zacni „Komentatorzy” – proszę zwrócić uwagę na coś, czego nie napisał Pan Rafał. Tego mianowicie, że ci „inni” rozgrywali nas i nadal rozgrywają naszymi włąsnymi rękoma. Jedyny powojennym rząd, który miał w swoim programię chęć zmiany tej tendencji, poległ w niesławie i jest dożynany przez dyżurne elity i sporą część ogłupiałych obywateli naszego kraju. Tak za swoją wewnętrzną politykę historyczną, jak i zagraniczną. Do dzisiaj część elit opluwa Prezydenta swojego kraju, lżąc tym samym jego samego, urząd i państwo. Jakoś nie widzę, aby komuś to przeszkadzało. Wbijany jest między nas klin, który służy innym. Tak to się odbywa. Niestety, tacy jesteśmy. Każdy naród ma taką historię, na jaką zasługuje. Sami musimy zapracować na szacunek innych – lizusostwo nie popłaca. A wokół siebie widzę samych lizusów. To bardzo zły prognostyk.
Dobry pod względem formy i treści tekst, choć – trzeba to przyznać – wielce kontrowersyjny. Za mało mamy takiej publicystyki, a historiozofia uczy przecież myślenia…
Kapitalny felieton!!!
Za duże zacietrzewienie, brak miejsca na rozum. Nadal będziemy boso, ale w ostrogach!
Jeden z najlepszych Pana artykułów!
Gratuluję!
sugeruje Pan, ze powinnismy sie przykleic do Niemcow jak ….. niewzane co ?? Hmm, o fajny pomysl, tylko zyjac wsrod nich 25 lat i sluchajac codziennie tego, co mowi ich inteligencja na temat Polski, to powiem Panu – mamy marne szanse.
Chyba sie Pan oszukuje.
no i to slowo na k……… Panie Rafale, wystarczy ze chamstwo i drobnomieszczanstwo pleni sie wszedzie wokol, na ulicy, w pracy w szkole; nie musi Pan tego wspierac.
A mozna bylo napisac: k.. ? Mozna bylo.
Ja wiem ze Pana poniosly nerwy w slusznej sprawie. Jednak……
publicznie trzeba troche chama hamowac
podrawiam