Nie chcę nad miarę dłużyć sporu o Józefa Becka, choć mógłbym, bo, jak przyznałem się już w poprzednim felietonie, od pewnego czasu nad tym pracując, mam temat i zdokumentowany, i przemyślany.
Piotr Semka wyraził swój pogląd, głęboko niesłuszny, ale zostawiam to ocenie Czytelników. Pozwolę sobie tylko zauważyć, iż polemizował głównie z czymś, czego nie napisałem − z tezą „trzeba było iść razem z Niemcami na Rosję”. Moja teza była nieco inna: że należało wiosną 1939 ustąpić przed żądaniami Hitlera, zamiast przyjmować brytyjsko-francuskie gwarancje, będące ze strony tych mocarstw cyniczną zagrywką obliczoną na to, aby skierować impet niemieckiej inwazji właśnie na Polskę i naszym kosztem zyskać czas na przygotowanie się do wojny.
Oczywiście, w jakimś stopniu skrót myślowy zastosowany przez Piotra ma sens: prędzej czy później doszłoby do wojny Stalina ze „światem kapitalistycznym”, i znalazłszy się w pakcie antykominternowskim zapewne musielibyśmy wziąć w niej udział po tej samej stronie co Niemcy. Ale zachowalibyśmy podmiotowość i możliwość dalszej gry. Gdyby Polska dała się w 1939 „odepchnąć od Bałtyku”, mówiąc słowami Becka, niewiele by to zmieniło w jej potencjale militarnym − ten skrawek wybrzeża i korytarz doń prowadzący były i tak nie do obrony. A zachowanie i dozbrojenie półtora do dwóch milionów żołnierzy swoje by znaczyło.
Można rozważać różne warianty; w żadnym nie mogło nas spotkać nic gorszego, niż spotkało w rzeczywistości. Temat na osobną rozmowę. Przytoczę tylko jedną opinię − już po publikacji wspomnianego tekstu, mogłem, dzięki jednemu z jego uczestników, zapoznać się z relacją ze spotkania z sędziwym Adamem Bieniem, jakie odbyło się przed laty w redakcji „Tygodnika Solidarność”. Na pytanie o interesujący nas moment historii były delegat rządu emigracyjnego na kraj odpowiedział bez wahania: „należało dać Hitlerowi wolną rękę w Gdańsku [nawiasem: nie „oddać Gdańsk”, bo on przecież i tak do Polski nie należał!] i wolny tranzyt do Prus. Zyskanie na czasie, odsunięcie wojny o rok lub dwa miałoby dla nas wtedy kolosalne znaczenie”. Może Bień się mylił, sądźcie Państwo sami, nie o to mi chodzi, by się podpierać autorytetem ostatniego z „Szesnastu”, tylko o uświadomienie, że zgoda na warunki Hitlera niekoniecznie jeszcze oznaczać musiała wieczny z nim sojusz i całkowite podporządkowanie Niemcom.
Pisze jednak ten tekst w innym celu − po to, by stanowczo zaprotestować przeciwko demagogii, której, niestety, także mój redakcyjny kolega uległ. Argument „co by dziś o nas sądził świat, gdybyśmy w drugiej wojnie (zakładając taki sam jej przebieg i skutek, co, nawiasem mówiąc, jest ryzykowne) walczyli po stronie człowieka powszechnie uznawanego za największego zbrodniarza i potwora w historii” jest nie tylko ahistoryczny, ale przede wszystkim − absurdalny.
Otóż odpowiedź jest krótka: świat sądziłby o nas dokładnie to samo, co sądzi. Co i tak sądzi − mimo, iż to my pierwsi stawiliśmy Hitlerowi czoła, walczyliśmy z nim na wszystkich frontach, ponieśliśmy potworne straty, na granicy zagłady narodowej, możemy poszczycić się licznymi dowodami wielkiego bohaterstwa i tak dalej. Nikt na Zachodzie, poza żyjącą w swojej niszy polonią, i garstką polonofilów, nie postrzega nas przez pryzmat udziału Polaków w Bitwie o Anglię, w Bitwie o Atlantyk, przez Tobruk czy Falaise. Mało kto w ogóle o tym wie. Jedyne znane światu powstanie warszawskie to powstanie w getcie, w czasie którego Polacy jakoby beztrosko bawili się na karuzeli. „Enigmę” rozpracowali Anglicy. Znam szereg dzieł zachodniej popkultury poświęconych tej sprawie i w żadnym nie ma nic o Polakach − poza jednym, popularnym filmem, w którym jedyny polski kryptolog jest hitlerowskim szpiegiem. O Wrześniu, o „ORP Orzeł”, Narwiku, kampaniach Andersa, Maczka, nikt nigdy nie słyszał. Wszyscy wiedzą natomiast, że Polacy ochoczo mordowali Żydów w „polskich obozach koncentracyjnych”. I że „polscy naziści” wcale się przed Hitlerem nie bronili; jako notoryczni katolicy wręcz zaprosili go do swego kraju, by im pomagał w Holokauście.
Ja naprawdę nie przesadzam. Oczywiście, część winy spada na nas samych, na nasze zaniedbania, nieumiejętność i niechęć do prowadzenia „polityki historycznej”, którą tak znakomicie potrafią uprawiać Niemcy. Ale nawet, gdyby państwo polskie stanęło tu na wysokości zadania − nie wiem, czy zdołałoby to coś zmienić.
W „Awanturach w rodzinie” Marian Hemar streścił porażającą w swym wyrazie rozmowę z pewnym angielskim intelektualistą, któremu usiłował wyjaśnić, że Katyń to zbrodnia Sowietów. Rozmówca zaprzeczył twardo: to zrobił Hitler! A gdy Hemar zaczął zarzucać go faktami, datami, dowodami, Anglik walnął pięścią w stół i stanowczo oznajmił: Posłuchaj, to zrobił Hitler! Bo gdyby to zrobił, jak mówisz, Stalin, to by znaczyło, że Wielka Brytania była w sojuszu ze zbrodniarzem, a to jest niemożliwe – więc to m u s i a ł zrobić Hitler!
A teraz proszę zwrócić uwagę na przykłady przeciwne. Dajmy na to, Francja − przecież Francuzi pobili wszelkie rekordy kolaboracji z Hitlerem, sami ochoczo wyłapali swoich Żydów, by własnym transportem odwieźć ich do Auschwitz, i znacznie liczniej walczyli w tej wojnie po stronie Niemiec, niż Anglii i Ameryki. Czy ktoś im to pamięta i wypomina? Albo Austriacy − nie stawiali Hitlerowi najmniejszego oporu, stanowili lojalną część III Rzeszy i jej machiny wojennej oraz eksterminacyjnej. A świat uważa ich za pierwszą ofiarę Hitlera.
A kto w jednym z najsławniejszych filmów wszechczasów, „Casablance”, jest symbolem bohaterskiego, niezłomnego oporu przeciwko Hitlerowi i nazizmowi?!
C z e c h, kurwa!!!
Z czego to wynika? Z potrzeb politycznych, oczywiście. Skoro Polacy zostali w 1945 potraktowani nie jak zwycięzcy, ale jak przegrani w tej wojnie, to znaczy, że trzeba ich tak właśnie pokazywać, jakby, podobnie jak Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy i inne ofiary Stalina, byli właśnie po stronie Hitlera. Nawet jeśli nie byli. Fakty mówią co innego? Tym gorzej dla faktów, jak mawiał Mark Twain. To jest właśnie coś, czego nie potrafimy pojąć, i dlatego ciągle dostajemy w… powiedzmy, w skórę. To, jak świat widzi nas (ale też wspomnianych Francuzów czy Austriaków) w najmniejszym stopniu nie zależy od tego, jak naprawdę było, tylko jak, w świetle politycznych interesów, być powinno. Polityka każe zablokować wszystko, co świadczy na naszą korzyść, za to wytwarza ogromny popyt na wszystko, co dowodzi, że Polacy nie byli ofiarami wojny, tylko sojusznikami Hitlera. Dlatego kiedy Jan Tomasz Gross napisał bardzo dobrą książkę o martyrologii Polaków w Sowietach, przysłowiowy pies z kulawą nogą nie zwrócił na nie uwagi. A gdy nawypisywał bzdur i kłamstw o Jedwabnem, „New York Times” natychmiast ogłosił go wielkim historykiem, sypnęła się kasa, a uniwersytet Princeton przyznał prestiżową profesurę.
Utraciliśmy połowę terytorium kraju, miliony obywateli, całą elitę, niepodległość, stolicę, większość majątku trwałego… a co obroniliśmy? „Honor”!? Nie róbmy sobie jaj, proszę!
Na koniec jeszcze jedno: w tej sprawie nie chodzi o Becka, Rydza i innych morderców Polski, niech im będzie ziemia możliwie najcięższą. Chodzi o przyszłość. Od dwudziestu lat, korzystając ze znakomitej międzynarodowej koniunktury, jesteśmy wolnym krajem. Wykorzystajmy tę chwilę, by wreszcie rozprawić się z narodowymi mitami i zacząć myśleć − albo sprawią te mity, że znowu w chwili próby obce mocarstwa rozegrają nas, wedle swoich potrzeb, jak idiotów.









Argumenty oparte na porównaniu dzisiejszych opinii o historii takiej np. Francji a historii Polski nie są poważne, ale drobnocwaniackie. Takiego rozwoju „polityki historycznej” Beck w najgorszych przypuszczeniach zapewne nie brał pod uwagę. Dzięki Bogu, my nie musimy zakłamywać naszej historii właśnie dlatego, że nasi dziadowie i ojcowie obronili honor Polaków militarnie. Co działo się przez następne 70 lat z tym obronionym honorem, to już wasza działka, dziennikarzy, publicystów, literatów, wszelkiej maści intelektualistów. I TĘ WALKĘ PRZEGRALIŚCIE HANIEBNIE !!! Tu zacytuję; „miałeś chamie (kolejny) złoty róg…” Jakim sposobem światowa opinia publiczna ma poznać prawdę, jeśli Pański tekst ukazuje się TYLKO PO POLSKU. Nie sądzi Pan chyba, że zachodni czytelnicy rzucą się hurmem do nauki naszego języka aby poczytać Ziemkiewicza i innych w oryginale. Bo takie przypuszczenie to bufonada większa niż ta, której dopatruje się Pan u Becka. Pogląd, że Hitler dałby Polsce rok, czy dwa na lepsze przygotowanie się do ew. starcia jest czysto gdybologiczny. Większość pozostałych także. Trafny jest apel aby zacząć myśleć, tylko podejrzewam, że błędnie skierowany do mnie – „mendy internetowej”. Znacznie prościej jest zacząć od siebie.
Chciałbym zwrócić uwagę na kolejny paradoks historii.
Ukrainiec, obecnie w USA, John (Iwan) Demianiuk, będzie sądzony w Niemczech.
Czy to nie paradoks? Oto, do czego prowadzi dobry PR….
Gdyby moralność miała jakieś znaczenie w polityce, Niemcy po tym, co zrobili w latach 39-45, powinni po dziś dzień być przeczołgiwani przez całą Europę.
A dzięki dobremu pijarowi po wojnie doprowadzili do tego, że Demianiuk jest deportowany do Niemiec i tam sądzony za faszyzm.
Oczywiście, obecni sędziowie nie mają nic wspólnego z faszyzmem. Nawet w to wierzę. Bo to w ich interesie teraz.
Tylko paradoks tej sytuacji polega na tym, iż pomocnik (wykonawca, figurant) zostaje deportowany do kraju SPRAWCÓW.
Historia jest narzędziem manipulacji w polityce. Tak było, jest i będzie.
Największym zadaniem dla Polaków na następne ileśtam lat jest zawalczyć o nasze interesy.
I OLAĆ TO, CO O NAS MÓWIĄ I JAK NAS POSTRZEGAJĄ….
Jakoś tak mam dziką satysfakcję, gdy posłowie LPR w tej Unii robili sobie te wystawy o Katyniu, o aborcji….
Nie ma się czego wstydzić, Panowie!!! Olać to, co o nas myślą.
Uniezależnić się od cudzego zdania o nas!!!
Dopiero wtedy zaczną nas szanować.
Niemcy Kaczora akurat szanowali. Dlatego go zwalczali.
A Tusk jest chłopcem do poklepywania po plecach……..
Poza tym do ciekawych wniosków może prowadzić rozważanie, czemu Amerykanie po II w. św. poparli Niemców, a olali Polskę….
Ich interesem było osłabienie Rosji. A my – to płotki.
PANIE Redaktorze,
***Utraciliśmy połowę terytorium kraju, miliony obywateli, całą elitę, niepodległość, stolicę, większość majątku trwałego… a co obroniliśmy? „Honor”!? Nie róbmy sobie jaj, proszę!***
____________________________________________________
Są bitwy, które określamy jako dziejowe, np. rozbicie wojsk sowieckich pod Warszawą w 1921 roku.
Z podobną analogią mamy do czynienia decyzjami politycznymi.
Bez względu na motywację i skutki krótkoterminowe dla Polski i Świata, odrzucenie „zalotów” Hitlera przez władze II RP było wydarzeniem przesądzającym losy II Wojny Światowej.
Hitler wspólnie z Polakami rozniósłby Stalina doszczętnie.
No i co z tego, że „głupcy” sobie przypisują ten sukces czy wiele innych. Nihil novi.
Jeśli mamy wybierać to zawsze wybierajmy to co miłe Bogu.
Pozdrawiam.
„Beck, Rydz i inni mordercy Polski…” – ja to już, kurczę, gdzieś słyszałem. Brakuje tutaj jeszcze tylko zaleszczyckiej szosy.
Wszelkie dywgacje, iż ustępstwa na rzecz Hitlera w 1939 r. zmieniłyby zasadniczo bieg zdarzeń pomijają podstawowy fakt: w optyce Hitlera Polska nie była krajem, z którym ma on jakiś konflikt o to czy owo miasto bądź skrawek terytorium, ale krajem, który miał być podstawowym terenem ekspansji narodu niemieckiego. Nie ulega wątpliwości, że po oddaniu Gdańska i korytarza pojawiłyby się szybko nowe roszczenia (Górny Śląsk?, Wielkopolska?), i w konsekwencji wojna i tak by wybuchła, z podobnymi skutkami, jak te rzeczywiste. Teza, że odwleczenie konfliktu w czasie, pozwoliłoby Polsce wzmocnić się militarnie i skuteczniej bronić się przed Niemcami, to bujanie w obłokach. Różnica w potencjałach była zbyt wielka. Armii niemieckiej nie dałaby rady w pojedynkę żadna inna ówczesna armia. Historia II wojny dowodzi tego aż nadto dobitnie.
I jak powiedział pewien Rosjanin….” historia to polityka nakierowana na przeszłość” ..i tyle.
Tekst jak zwykle wyśmienity.
Pisze Pan:
„Można rozważać różne warianty; w żadnym nie mogło nas spotkać nic gorszego, niż spotkało w rzeczywistości.” (a propos sojuszu z Hitlerem).”
To oczywista bzdura, wystarczy spojrzec na to, co spotkalo Litwe, Lotwe i Estonie. No, chyba ze nie widzi Pan roznicy miedzy republika radziecka, a PRL? Nie widzi Pan? No, tak myslalem.
O, jeszcze jeden cytat:
„O Wrześniu, o „ORP Orzeł”, Narwiku, kampaniach Andersa, Maczka, nikt nigdy nie słyszał. Wszyscy wiedzą natomiast, że Polacy ochoczo mordowali Żydów w „polskich obozach koncentracyjnych”. I że „polscy naziści” wcale się przed Hitlerem nie bronili; jako notoryczni katolicy wręcz zaprosili go do swego kraju, by im pomagał w Holokauście.”
Walenie na lewo i prawo haslami „nikt”, „nigdy” i „wszyscy” to kompromitacja intelektualna, ale trafia do serc „prawdziwych Polakow”, mniam mniam, tak trzymac.
Panie Redaktorze!
Ja za wygłoszenie pogladów zbieżnych z pańskimi – może z wyjątkem tego akapitu o „Casablance” – na początku lat ’80 o mało nie dostałem po pysku – uratował mnie dobry refleks. W efekcie straciłem paru kolegów, czy też może oni stracili kolegę – rzecz względna. Pal sześć Becka, Rydza i Sławoja-Składkowskiego – rzecz w tym, że cały świat dorabia nam gębę kolaboranta, ale nie wynika z tego należne kolaborantom dobre traktowanie. Czyżbym był jakowejś prawdy bliski? /Lem/. No i czekam teraz na kontr-ripostę p. Semki z niecierpliwością.
Witam
Moim zdaniem nie jest łatwo przewidzieć efekt zgody na żądania niemców – konfikt III rzeszy z sowietami i tak by nastąpił. Jeśli Polska brałaby w tym udział jak np. Rumunia (im Węgrzy (sojusznicy
) i sowieci zabrali ziemię w 1940) to:
1. Niemcy by mieli ok. mln żołnierzy więcej
2. ok 200km bliżej do Moskwy. Lektura ostatnio wydawanych książek wskazuje, że po zajęciu Moskwy, Leningradu sowieci rozpadliby się – po zajęciu syberii przez Japonię zostałaby im może środkowa muzułmańska azja.
I może Japończycy nie musieliby napadać na USA, a Hitler nie wypowiedziałby wojny amerykanom – nastałby pokój na warunkach Hitlera. I co wtedy by się działo w europie??
Pozdrawiam
Panie Redaktorze , Pański artykuł to już Historia, a wynikający z niej morał jest niewątpliwie słuszny. Jego aktualności też nie będę zaprzeczał. Ale rzeczywistość AD2009 to n.p. następny artykuł w pańskiej gazecie „Krajobraz siedem lat po linczu Piotr Kobalczyk 16-05-2009, ostatnia aktualizacja 16-05-2009 07:16
Stocznia Szczecińska Porta Holding. Jej szefowie od 2002 roku czekali, by sąd prawomocnie orzekł, że nie są winni upadku zakładu. ”
Jak Pan widzi jest nagląca potrzeba zmiany nas samych, żebyśmy przestali wszyscy oglądać czubki swoich tylko nosów. Jesteśmy wreszcie wolnym narodem i każdy musi myśleć o swoich współrodakach pamiętając o historii, a nie wsłuchiwać się i małpować to co jest uznane za politycznie słuszne . A rzeczywista odpowiedzialność wszystkich za wszystkich jest warunkiem naszego być albo nie być. Szczerze oddany JJ
Dokładnie! Robić swoje i nie zastanawiać się wiecznie, „co o nas pomyślą”?
Nie darmo pisał Słowacki „Pawiem narodów byłaś i papugą”.
do „Henry’ego”
Minęło 20 lat , co , przez porównanie z 20leciem międzywojennym pozwala ocenić dokonania bieżącego 20lecia.Ocena wypada niekorzystnie a to z powodu braku elity,która mogłaby pokierować rozwojem kraju we właściwym kierunku. Zamiast elity mamy macherów politycznych , którzy zdolni są jedynie do prowadzenia własnych geszeftów.
do tych, którzy usprawiedliwiają politykę Becka – trzeba zakładać zawsze najczarniejszy scenariusz i się przygotowywać do jego neutralizacji. nawet za cenę honoru
do „paf”
Chciałbym zauważyć , że przystąpienie do UE nie eliminuje nas z gry o naszą pozycję.Z tej gry eliminują nas rozmaite środowiska , które wskutek braku elit wywierają niewspółmierny wpływ na polską politykę a ich zachowanie najtrafniej można określić jako działania użytecznych idiotów. Równie szkodliwy jest sojusz filistra z buractwem wywierający wpływ na stan aktualnej sceny politycznej w kraju.
Zamiast wydawać kasę na dyplomację zagraniczną, która nic w tej sprawie nie robi. Sypnijcie kasy Bugajskiemu. Ten zrobi poruszające historyczne kino i jeszcze na tym zarobi.
do „Andrzeja Mnicha”
Wynik II WŚ okazał się dla Polski korzystny… ?
Wolne żarty. Są granice wyplatania andronów, mój Panie.
do „jo”
To że jakoby red.Semka przedstawiał pogląd bliższy Polakom nie jest żadnym dowodem na prawdziwość tez tego poglądu.
Liczą się prawdziwe fakty i ich interpretacja. Jaka jest wartość
aktualnych poglądów Polaków pokazują sondaże.
Panie Rafale. Tekst, jak większość tekstów bardzo dobry i, jak zwykle, pikantny. A propos rozgrywania naszego kraju przez obce mocarstwa – właśnie jesteśmy „rozgrywani” i mamy male perspektywy na przyszłość. „Pawiem narodów byłaś i papugą”. Panie Rafale, ale czy to nie Pan opowiadał się za przystąpieniu do Wspólnoty Europejskiej 5 lat temu, kiedy juz było wiadomo, że ten twór polityczny dąży w kierunku socjalistycznego państwa z centrum w osi Berlin-Paryż i republiką prywislańską jako jedną z republik (radzieckich).
MAM TEMAT i MAM TALENT
Na początek kilka komentarzy do tekstu.
————–Oczywiście, część winy spada na nas samych, na nasze zaniedbania, nieumiejętność i niechęć do prowadzenia „polityki historycznej”, którą tak znakomicie potrafią uprawiać Niemcy.———————
Tylko, że przez 50 lat byliśmy za żelazną kurtyną i polityka historyczna nie była możliwa.
Muzeum Powstania Warszawskiego powstało zaledwie kilka lat temu dzięki Lechowi Kaczyńskiemu. A obecna ekipa, jakie muzea buduje???
———-Wielka Brytania była w sojuszu ze zbrodniarzem. —————
Nie tylko ona USA i Francja też!
———że znowu w chwili próby obce mocarstwa rozegrają nas, wedle swoich potrzeb, jak idiotów.———
Właśnie to robią i mógłby Pan to opisać zamiast snuć wizje historii alternatywnej.
A na koniec.
Morał jest taki Anglii nie bronić, przedmurzem nie być, swoje robić
@godziemba
Ten wpis o 9:54 też bingo.
do „Vox populi”
Przywiazanie do stereotypów jest samobójcze.Widzę w pańskiiej postawie idiotyczny stereotyp „myślmy o przyszlości zamiast o przeszłości”. Myślenie nie może być oderwane od doświadczenia
zdobytego przecież w przeszłości. Wszelkie prognozowanie jest
najczęściej ekstrapolacją dotychczasowych trendów , a jeśli nie, to bazuje na przewartościowaniu wagi dotychczas zarejestrowanych czynników. Tak więc znacznie wyżej oceniam analizę Ziemkiewicza.
Pan Rafał kiedyś napisał, że nie czyta komentarzy pod swoimi artykułami. Więc nie wypowiem się na temat tekstu (można dyskutować, ale generalnie się zgadzam) – tylko na temat komentarzy.
Jak się zajrzy do komentarzy pod tekstem „Nad trumną Becka ciszej, proszę!” to pierwszych kilkadziesiąt jest w miarę rzeczowych, nawet przeciwnicy używają argumentów, na które autor mógłby odpowiedzieć. Potem uaktywnia się Salon i sypią się bluzgi i opinie w stylu „no jak można coś takiego napisać”. Ciekawostka…
Z II wojny światowej Polska nie wyszła jako przegrana.
Wielkie mocarstwa potraktował na łaskawie.
Dla Polski w XX wieku USA były nawet bardzo łaskawe. Pomogły wskrzesić nasze państwo w 1918 r. Wspólnie z ZSRR dały mu niezły kształt w Jałcie.
Straciliśmy kiepsko zagospodarowane ziemie na wschodzie, a zyskaliśmy zurbanizowane tereny na zachodzie z Gdańskiem, Wrocławiem i Szczecinem.
Nie powinniśmy narzekać na tę zamianę, szczególnie, że w 1944 r. nie mieliśmy ani jednej fabryki produkującej czołgi i samoloty bojowe. Byliśmy zdani na łaskę mocarstw.
Całe uzbrojenie naszych wojsk było sfinansowane przez mocarstwa. Wielkiej Brytanii długo po II wojnie światowej spłacaliśmy pożyczki zaciągnięte na czołgi dla Maczka.
Proszę więc nie narzekać na nasz los po II wojnie światowej.
Powinniśmy być wdzięczni ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii, że obdarzyli nas niezłym terytorium.
Sami nie byliśmy w stanie odbić z rąk Niemiec ani kawałka tej ziemi.
Nie możemy też mieć pretensji do Wielkiej Brytanii i Francji, że nam nie pomogły w 1939 r. Nie były gotowe do wojny z Niemcami.
Ale przede wszystkim nie były gotowe do wojny z Niemcami i ZSRR, bo pewnie widziały o pakcie Ribbentrop – Mołotow.
Beck popełnił błąd nie godząc się na żądania Hitlera w marcu 1939 r. Nie był on jednak wielki. Liczył na wsparcie Wielkiej Brytanii i Francji.
Przeliczył się, bo jego nadzieje pogrzebał pakt Ribbentrop – Mołotow. Po jego podpisaniu Polska była stracona. Czy taką ewentualność mógł przewidzieć Beck? Mógł, ale nie przewidział.
Gdyby nie pakt Ribbentrop – Mołotow może Wielka Brytania i Francja pomogłyby Polsce.
Brytyjczycy poświęcili Polskę, bo wiedzieli, że nie są w stanie walczyć z Niemcami i ZSRR.
Słusznie zrobili, bo takie starcie by przegrali.
Wielki błąd zrobił Hitler, atakując ZSRR 22 czerwca 1941 r. Przeliczył siły i przegrał z koalicją ZSRR, Wielka Brytania i USA.
Polska była mało znaczącym pionkiem w tej wielkiej grze.
Wyszła z niej bardzo poobijana. Ale narzekać nie powinna. Dużo dostała od mocarstw, które poniosły główny ciężar pokonania Niemiec.
Jerzy Krajewski
brawo ,prawda jest taka ze ;nikogo na swiecie nieinteresuje nasza historia trzeba onia ;dbac w kraju, bedac silmnym wewnatrz latwiej zwalczyc atak obcych a swiatowa opinia odpoczatku polski byla opisywana jak najgorzej np oplacani przez caryce francuscy pisarze oswieceniowi ktorzy po rozbiorach przepraszali tak jak 60lat po wojnie2 krolowa angli za potraktowanie armii ;polskiej na ;zachodzie w 1945 i ;braku jej udzialu defiladzie zwyciestwa i male wtracanko ;na ;zachodzie uwazaja nas za ;ruskich to wiele tlumaczy pozdro dlatego trzeba krecic filmy
D O S K O N A Ł E !
Nazywanie Becka i Rydza-Śmigłego mordercami Polski i życzenie, aby ziemia była im jak najcięższa to skrajna przesada, niegodna tak wytrawnego felietonisty.
To smutne i boleśnie prawdziwe co Pan pisze, chociaż nadal mam wiele szacunku do byłego ministra spraw zagranicznych II RP i nie tylko dlatego, że jestem zaprzyjaźniony z rodziną Becków. Do tej pory wierzyłem, że był nie tylko wielkim patriotą, ale i wielkim politykiem. Teraz zaczynam mieć wątpliwości co do Jego polityki i przypuszczam, że i On miałby je, gdyby dożył naszych czasów. Niestety historia wymyka się z prognoz najwybitniejszych polityków i największych znawców historii. Jest taka jaka jest, chociaż rozważania „co by było gdyby?” są w pełni uzasadnione, bo pozwalają zrozumieć meandry polityki. W ostatecznym rozrachunku dają jednak ten sam wynik co gra na giełdzie i późniejsze rozważania „co by było, gdybym kupił inne akcje?”.
Jeśli chodzi o obraz Polski w dzisiejszych czasach, to jeszcze długo cień komuny będzie ją mroczył. W czasie dwudziestolecia międzywojennego odzyskaliśmy nieco szacunku w oczach Europy. Świadczą o tym chociażby filmy tej klasy co „To be or not to be”, „In our time”, „They saved the England(?)” kręcone w latach 1942 – 1946. Potem komuna zorganizowała Pogrom Kielecki z udziałem polskiego marginesu i świat spojrzał na nas jak na oszalałych antysemitów. Reszta jest historią.
W 1940 roku po kapitulacji Francji, gdy polskie oddziały przeniosły się do Anglii, Churchill powiedział: „jesteśmy towarzyszami na śmierć i życie, będziemy walczyć razem aż do końca”. Byliśmy wtedy ich jedynymi sprzymierzeńcami. Po zwycięstwie ten sam Churchill powiedział w podzięce gen. Andersowi: „może pan zabierać swoje wojsko, już nie jesteście nam potrzebni”.
Dzisiaj nasze władze więcej dbają o interes Europy, niż o nasz własny.
Ciężko jest być Chrystusem Narodów, ale taką rolę sami sobie wyznaczyliśmy i dobrze się w niej czujemy.
A ja ze swej strony polecam książkę Igora Witkowskiego pt. „Hitlera plany przebudowy świata”… podmiotowości to my byśmy za długo i tak nie utrzymali.
Ale faktycznie ten rok czy dwa dużo mogło zmienić w potencjale Wojska Polskiego – plany modernizacyjne zakładały, że WP osiągnie pełną zdolność operacyjną do 1942 r.
Wielkie mocarstwa już nas rozgrywają, jak idiotów.
Z sondażu opinii publicnej wynika, że Polscy w większości zagłosują w wyborach do parlameny europejskiego na partie, które popierają traktat lizboński.
Bez jednego wystrzały Polacy godzą się więc na utratę resztek suwerenności własnego państwa.
Polska znowu będzie gubernią. Choć wybór gubernatora nowi panowie może nam zostawią.
Za kilka, kilkanaście lat Niemcy, Francja i Rosja utworzą Unię Euroazjatycką, w której Polscy nie będą mieli nic do powiedzenia.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
Polityka historyczna?
Trzeba widzieć po co i jak!
Trzeba finansować!
A w ogóle „z gdybania przyszłość lepiej niech nie wzlata”!
Znakomite!
Zawsze mi się wydawało, że w tej Casablance to był Węgier a nie Czech (żeby było już tak zupełnie śmiesznie). Ale pewnie się mylę.
Autora tekstu cenię niezwykle i starm się czytać wszystko co opublikuje.
W tym przypadku proszę o mniejsze zaangażowanie emocjonalne, bo ucieknie to co najważniejsze. Ale tylko trochę mniejsze.
zgadzam sie bez zastrzezen, jest dokladnie tak, jak pan pisze.Mieszkam w Norwegii od 15 lat i wiem dokladnie, jak oceniane sa polskie zaslugi pod Narwikiem.W miare, a i tak nie mozna zarzucic Norwegom calkowitego pomijania walk polskich zolnierzy.Jesli chodzi o polskie obozy koncentracyjne, to w tej sprawie norweska lewacka elita intelektualna idzie reka w reke z Gazeta Wyborcza- moze Polacy i nie mordowali, ale na karuzeli to jak najbardziej.Kolejnym niebezpieczenstwem, ktore wylania sie z takiego pojmowania historii jest to, ze jak polskim zdrajcom nie spodoba sie wybor demokratyczny narodu ( wybiora np. Libertas lub nie daj Boze PiS ) to wezwie sie jasnie oswiecona Angele i najjasniejszego Wlodimira i obronia „dysydentow”.
Szanowny Panie,
teraz, gdy Pan juz to wyrzucil z siebie, proszę spokojnie przeczytać swoj tekst pomijając slowko na k.
I co, czy traci swoją moc?
Po co sam Pan deprecjonuje swoje pisanie, uzywając słów godnych wyłącznie meneli i Ojca Nadredaktora? Po co przykłada Pan rękę do powszechnego schamienia?
Uprzejmie proszę zaprzestać.
Political fiction? Pomysłów mozna mnożyć na setki w trzecim trybie warunkowym. Gdyby babci miała wąsy to byłaby dziadkiem.
Nie sposób jednak zgodzić się z przewagą Polski alternatywnej, czyli zachowaniem Polski w przedwojennych granicach.
Paradoksalnie, wynik II wojny okazał się dla Polski korzystny. Polska odrodziła się w granicach wedłeg koncepcji endeckich, z granicą na Odrze i Nysie Łużyckiej. Granice Polski tworzą głównie naturalne bariery. Polska zyskała szeroki dostęp do Bałtyku cały Śląsk i mimo wojennych zniszczeń i sowieckiego rabunku, wysoko rozwinięte i zagospoodarowane Ziemie Zachodnie. Polska jest praktycznie krajem jednonarodowościowym, co też jest korzystne, pozwala bowiem na uniknięcie problemów narodowościowych. To tak jak by ktoś zapomniał co się działo w II RP. Ilekroć słyszę biadolenie nad rzekomymi stratami terytorialnymi Polski powojennej zastanawiam się jakim trzeba być chciejem, żeby nie widzieć tych niewątpliwych zysków. Wszystko to się stało w wyniku najbardziej krwawego konfliktu europejskiego i styarcia dwóch totalitaryzmów. Można płakać nad PRLem, okresem zmarnowanych szans, ale płacz nad Polską, o nienaturalnych granicach, obejmujących mało wartościowe tereny zasiedlone przez ludność traktującą Polskę jako twór obcy, z nieustającymi konfliktami na tle narodowościowym jest zwykłym idiotyzmem.
Polska w dzisiejszych granicach to najlepszy możliwy wariant. Dmowski cieszyłby się. Szkoda tylko, że to tak drogo kosztowało.
Gratuluje. Nareszcie ktos w Polsce dostrzegl to, co dla wszystkich Polakow powinno byc oczywiste od dawna.
Teraz pozostalo jeszcze tylko (bagatela): zdefiniowac interes polityczny Polski i stworzyc plan jego realizacji.
Absurdalnosc twierdzenia, ze gdybysmy ulegli żądaniom Hitlera zapobiegajac w ten sposob wojnie lub odraczajac ja o rok, dwa, swiat patrzylby dzisiaj na nas z pogarda jest niezaprzeczalna.
Juz wiekszej niedojrzalosci czy wrecz slepoty politycznej palnac sie nie da.
Wymienione przez red. Ziemkiewicza przyklady takich panstw jak Austria, Czechy, Wegry itd, ktorych historia dzisiaj nikt sie nie interesuje lub interesujac sie nia, nie widzi w niej nic haniebnego sa jednoznaczne i jak najbardziej przekonywujace.
Przyklady te mozne jeszcze przebic: prosze spojrzec, jak dzisiaj postrzega sie nie owczesnych sojusznikow Hitlera a same NIEMCY – spadkobierce i potomka III Rzeszy!
I jak? To nie Austria jest traktowana jako pierwsza ofiara Hitlera. Rola ta przypada dzisiaj samym Niemcom!!!
Fakt, czy Polska dzisiaj na arenie politycznej odgrywa jakakolwiek role i jaka, nie jest w zadnym stopniu zalezny od naszej postawy wobec zblizajacej sie przed ponad pol wieku wojny. Liczy sie to, jak silna jest gospodarka. Liczy, sie to, czy w ciagu czterech lat jestesmy w stanie zbudowac autostrady. I jezeli tego nie potrafimy, to wszystkie legendy naszych bohaterskich zrywow i poswiecen mozemy sobie… miedzy bajki wlozyc. Bo dokladnie taka ich rola: „ku pokrzepieniu serc.” I podczas, gdy Niemcy nie przejmujac sie historia, ktorej i tak nie da sie zmienic (lub co gorsze: da sie – i zmieniaja w najlepsze!), sumiennie pracuja – my krzepimy sie co sil.
Dzisiaj o Chinach mowi sie juz tylko w kontekscie ich gospodarczej potegi. Wszystko inne jest folklorem.
A Polacy wciaz jeszcze tocza wojne. Do dzisiaj bijemy sie pod Monte Cassino i bronimy Anglie. W polskich glowach trwa ciagle jeszcze IIWS. Upajamy sie naszym bohaterstwem i patrzymy na Niemcow z moralna wyzszoscia wmawiajac sobie, ze w koncu to my zwyciezylismy…
I nie chemy sobie uzmyslowic, ze to nasze „zwyciestwo” jest od A do Z jedna wielka farsa i dokladnie tak w swiecie postrzegane.
IIWS byla kompletna porazka, ktora zadecydowala, ze dzisiaj od Europy dziela nas dwa pokolenia. I jezeli dalej tak sie bedziemy „krzepic” pozostaniemy nadal tania sila robocza. Tyle, ze krzepka – co Europe cieszy.
Redaktorze Ziemkiewicz, dziekuje za pouczajacy i znowu nadwyraz celny artykul. Ten poprzedni, o paleniu trawki w Holandii i nastolatkach doswiadczonych w seksie, zapomnijmy.
Europa szczeźnie , to już się zaczęło
Z calym szacunkiem dla Pana Panie Redaktorze- ale niech Pan przestanie wypisywac swoje poglady, bo niepotrzebnie Pan wprowadza zamet w glowach ludzi mlodszych,dla ktorych historia Polski jest caly czas „naswietlana”. Nawet Pan jest za mlody i nie byl Pan przy tym, gdy to sie dzialo, gdy inne poglady (idee) przyswiecaly Polakom(!)
Lepiej niech Pan sie zajmie terazniejszoscia .
Pan Redaktor Semka przedstawia tok myslenia blizszy Polakom.
To jest moje zdanie: osoby urodzonej i zyjacej jakis czas przed wojna,gdy te wydarzenia nie byly jeszcze historia.
Pozdrowienia jo
Anglicy /?/ zawsze Polskę i Polaków wykorzystywali w grach przeciwko Rosji albo Niemcom, bo zawsze też byli z Francuzami, jako spokrewnionymi z rodami arystokratycznymi /Merowingami i kogo tam jeszcze/.
Panie Ziemkiewicz , arystokraci / Windsorowie, Merowingowie, Habsburgowie i kto tam jeszcze/ z pochodzenia obcy , którzy rozprzestrzenili sie po całym świecie pod różnymi nazwami , to zawsze Ci sami od tysięcy lat , jak i dzisiaj, obcy hybrydowi osobnicy, którzy rządzą i od tysięcy lat koncentrują władzę i majątek, pozbawaiając ich ludność całego świata.
To oni finansowali wszystkie rewolucje, wojny / I i II/ i wszystkie wojny lokalne / do chwili obecnej /, a finansowali zawsze obydwie strony dla własnej korzyści i koncentracji władzy, dla manipulacji ludnością świata. To oni są największymi terrorystami, którzy wywołują zdarzenia, a potem na ich podstawie ograniczają prawa ludziom na świecie i dążą do całkowitego zniewolenia świata.
Ale dziennikarze mają zamknięte głowy i prawe półkule mózgowe i ograniczają się do powtarzania przekazanych im niesprawdzonych informacji, które mają służyć manipulacji. Są tzw.powtarzaczami, bez krzty samodzielnego myślenia i wpisują się w te manipulacje, bo gdyby używali prawej strony mózgu zauważyli by ,że wszystkie zdarzenia były zaplanowane zawsze przez tych sami ludzi, którzy finansowali zawsze obydwie strony, wykorzystując , moim zdaniem, Naród Żydowski do swoich celów i aby całe odium nienawiści spadło właśnie na Naród bez Ojczyzny, sami pozostając w cieniu niewiedzy ogółu.
Trwa to do dzisiaj, ale trzeba TRZEBA OTWORZYĆ SWOJE UMYSŁY na te wszystkie zdarzenia i nie koncentrować się na szczegółach, które zamykają ludzi w skorupach i nie pozwalają im zrozumieć całej istoty rzeczy i podlegają ciągłym manipulacjom, właśnie dla zamknięcia ich w skorupie niewiedzy i igorancji . Zrozumieniu tego mogą pomóc właśnie dziennikarze,ale muszą otworzyć swoje umysly.
BRAWO!!! Diagnoza porazajaca, ale prawdziwa. Jestesmy jakas magma, ktora mamiac zludnymi obietnicami daje sie do woli kierowac i uklepywac. Tak bylo wtedy (sojusze) tak jest teraz (cuda). oze jako narod potrzebujemy jakiejs terapii genowej? Pozdrawiam i podziwiam Panska coraz szersza wiedza. Jednak pasje przede wszystkim
bingo! cóż rzec więcej
Szanowny Panie!
Kiedys (jak bylem jeszcze mlodym czlowiekiem choc wcale stery jeszcze nie jestem) po takim tekscie moj gniew siegnal by zenitu. Kto wie moze i do rekoczynow by doszlo. Obecnie bardzo Panu dziekuje za dyskusje ktora Pana wywolal pierwszym artykulem oraz za napisanie prawdy o tym jak jestesmy postrzegani. Po 3 letnim pobycie w Londynie z cala stanowczoscia moge powiedziec, ze ma pan absolutna racje typowy LONDONER (pomijam z ktorego afykanskiego kraju pochodzi ) nie ma zielonego pojecia kiedy wybuchla II wojna swiatowa a co dopiero o jakichs polskich dokonaniach. Egipski brytyjczyk pytal mnie kim byl Hitler w czasie przerwy na „lunch” w pracy (nie sciemnieam i dodam ze nie pracowalem w fabryce ani na przyslowiowim zmywaku )
Byc moze to wlasnie emigracja zmienila moj punkt widzenia.
Jeszcze raz gratuluje „piora i umyslu” pozdrawiam serdecznie Pana oraz czytelnikow RP
z Sydney Adam
Obawiam się ze znowu nas tak rozegrają. Najdalej za 15 lat kążdy dzieciak na zachód od Odry będzie myslał, że to my jesteśmy winni Holocaustu( teraz myśli co dziesiąty). Doprawdy trudno zdecydowac czemu inni politycy potrafili na zimno skalkulować szanse i podjac adekwatne do tego kroki a nasi, sami prosili się o wybuch wojny „o honor”. No to mamy honor, a i to nieliczni z nas bo większość ulega tej oszczerczej propagandzie i sama pluje na swój kraj. Niemcy już własciwie od wielu lat przebakuja delikatnie, że tak naprawdę to oni też są ofiarami wojny. To nie oni rozpętali to piekło, to Nazisci! Żadni tam spokojni Niemcy, dla których widok azjatyckich hord sowietów był nie tyle końcem wojny co własciwie koncem świata. No i prosze jak teraz wygladamy my a jak oni ?
Drogi panie, cynizmu ie brakuje panu nadal, pomimo posadanych zdolnosci do oceny sytuacji.
Sprawa 1939: mozna roznie gdybac, historii sie nie zawroci. Nie wspomina pan o jednej waznej opcjii jaka bylo przymierze z Czechoslowacja, krajem posiadajacym i silny przemysl i potezne fortyfikacje godne linii Maginot. Dzis latwo spekulowac, ze wygranie na czasie daloby istotne zyski. Ale dzis moze niechaj sie pan zajmie prognozowaniem PRZYSZLOSCI zamiast gdybac w czasie przeszlym. Przypominam, ze minelo juz 70 lat i im wiecej ich dalej minie, tym latwiej beda rosli madrale panskiego kalibru.
Jesli moglby sie pan nie lenic, prosze moze nastawic geniusz analityczny na sprawy codziennosci i doradzic (o ile odwaga pozwoli) dzisiejszym wladzom zaprzestanie wybrykow na pustyniach, uzmyslowienie im ze wprowadzenie wojsk to agresja itp. itd. co na poczatek wystaczy, a przeciez nalezy miec na uwadze wladz tych zdolnosc absorcji.
Zgadzam sie, ze cala polska martyrologia jest zupelnie niewidzialna za granica. Ale cudem Francja nie weszla do grona zwyciezcow po latach aktywnej kolaboracji, ona sobie te pozycje wywalczyla w salonach glownie. Poacy tego sobie zalatwic nie umieli, a startowali z o ilez lepszej pozycji jako nieskalany zdrada i wierny zawsze sojusznik.
Prosze nie udawac naiwnego gdy pisze pan o publikacjach Grossa, wiadomo komu na zer byly rzucane i tak jak miesozerni nie reaguja na jarzynki, tak sprawiedliwe pisanie o Polsce nikogo tam nie obchodzilo.
Pisze pan „Wykorzystajmy tę chwilę, by wreszcie rozprawić się z narodowymi mitami i zacząć myśleć − albo sprawią te mity, że znowu w chwili próby obce mocarstwa rozegrają nas, wedle swoich potrzeb, jak idiotów.” Proponuje aby ewolucje zaczal pan od siebie, jako wyposazonego w moc publikacji i obowiazek myslenia nad tymiz. Potem moze i zarazic paru kolegow uda sie?
Tak właśnie było i jest!
Historia wojny zaczęła byc pisana w jej trakcie pod dyktando nie powiem kogo, bo może jest paragraf. Bylismy i jestesmy podmiotem manipulacji propagandy alianckiej i sowieckiej, a nie narodem, który
zadecydował o wynikach wojny na ich korzyść i swoja zgubę.
Historię piszą zwycięzcy, ich jesdt racja i trybunały. A my ciągle jesteśmy w wojnie z Niemcami – gdzie jest traktat pokojowy? Nie zastąpią go układy z PRL i deklaracje potem. Administrujemy tymczasowo ziemiami zachodnimi, ale wschodnie ziemie utraciliśmy wcale nie tymczasowo.
Jesteśmy wolnym krajem, wolnym od jakiegokolwiek znaczenia międzynarodowego, wolnym od inteligencji, wolnym od decyzji
wolnym od przemysłu, armii, etc.etc.
Możemy tylko mówić co myslimy (my nieliczni) ale i tak nikogo to nie obchodzi, ani tu ani na świecie.
Ten błąd 1939 r jest nie do naprawienia.
Wydaje mi się, że gdyby była prowadzona dobra polityka historyczna, gdybyśmy potrafili nakręcić parę bardzo dobrych filmów, które byłyby pokazywane na całym świecie i dzięki temu ludzie zainetersowali się choć trochę prawdziwą historią to łatwiej i nam bedzie zrozumieć, że to wszystko nie poszło na marne.Ludzie chętnie poszliby na film na przykład o Monte Casino, jeżeli oczywiści byłoby to wielki widowisko w którym sprytnie wplątuje sie wątki historyczne.
Łał! Panie Rafale! Naprawdę dobry tekst!
Tekst red. Semki też mnie zbulwersował (mówiąc łagodnie)
Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie.
zgoda na każde słowo. i naprawdę nie widzę nic kontrowersyjnego w tym wpisie, a przecież takie wnioski jak Pan zaprezentował są zażarcie zwalczane przez licznych przeciwników najróżniejszego autoramentu. nie rozumiem tego w ogóle.
sobota, ranek a forma redaktora Z. bardzo wysoka. Gratuluję. Swietny tekst. Co do ostatniego akapitu, to już nas rozgrywają jak idiotów ale nie mocarstwa a sredniej wielkości sąsiedzi.
Pozdrawiam serdecznie,
Ciekawy artykuł. Myślę, że autor ma dużo racji. Z wojny lepiej ekonomicznie wyszły państwa, które trzymały z mocniejszym. Najpierw z Niemcami a potem aliantami.
Nam na takie postępowanie nie pozwala HONOR i KAWALERYJSKA FANTAZJA a wychodzimy na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle.
Ukłon panie Rafale.