Nad trumną Becka ciszej, proszę!

Mało co tak mnie w ostatnim czasie poraziło i przeraziło, jak apologetyczny artykuł o Józefie Becku. Rzecz w tym, że artykuł ten, pochwalający postrzeganie polityki jako „rzucania na stos” własnego państwa i narodu w imię abstrakcyjnych wartości, podpisany został nazwiskami dwóch byłych ministrów spraw zagranicznych RP i byłego przewodniczącego komisji spraw zagranicznych Sejmu.

Gdyby te absurdalne zachwyty nad „człowiekiem, który mówił o honorze” powielane były przez publicystów, nawet przez historyków – pół biedy. Ale gdy czynią to ludzie, którym Polska powierzyła, i być może powierzy jeszcze kiedyś prowadzenie swych spraw na arenie międzynarodowej − po prostu włosy stają dęba na głowie.

Szanowni Panowie! Na litość boską, wartość przywódcy mierzy się skutkami jego działań, a nie patetycznymi gestami. Wódz zasługuje na szacunek, kiedy wygra bitwę. Niekiedy zasługuje nań także wtedy, gdy polegnie, ale to już nie zawsze − nikt przy zdrowych zmysłach nie pochwali Władysława Warneńczyka, który głupio dał się podpuścić do niepotrzebnej wojny, a potem jeszcze bardziej głupio rzucił się na pierwszą linię i dał zabić, co sprowadziło zagładę na całą jego armię. A cóż mówić o wodzach, którzy rzuciwszy żołnierzy na nieuniknioną rzeź, na przeciwnika wielokrotnie silniejszego, bez szansy na zwycięstwo, wiedząc, że ich klęska oznaczać będzie wydanie całego kraju, narodu, jego dziedzictwa i ludności na pastwę wroga − sami dożyli spokojnie żywota na emigracji?

Józef Beck nie zasłużyłby na szacunek nawet, gdyby II wojna światowa jakimś cudem nie wybuchła. Od samego początku prowadził politykę mocarstwową, nie będąc szefem dyplomacji mocarstwa. Innymi słowy, uprawiał zwykłą tromtadrację, a nie politykę; nic dla Polski w ten sposób nie ugrał, wszystkich zdołał zrazić. A ostatecznie wraz z przyjaciółmi z obozu Sanacji zaplątał się we własną propagandę i aby nie stracić twarzy, pchnął kraj do wojny, która wygrana być nie mogła.

Najpierw nadskakiwał Hitlerowi, upewniając go, że w zasadzie co do sojuszu jest zgoda, tylko targujemy się o pewne szczegóły. Potem zdecydował się na zmianę frontu i przyjęcie „gwarancji” brytyjskich, które niczego nie gwarantowały, bo Anglicy, choćby nawet chcieli nam pomóc (a nie zamierzali) nie dysponowali wojskiem zdolnym interweniować na kontynencie, Francuzi zaś nie byli fizycznie zdolni wychylić się zza umocnień linii Maginota. Dla każdego na miejscu Becka powinno być oczywiste, że Anglia z Francją, kompletnie nieprzygotowane do wojny, po fiasku polityki „ugłaskiwania” Hitlera postanowiły po prostu pchnąć go na wschód, żeby zyskać na czasie dla przygotowania obrony. I że tak naprawdę liczyły na starcie Niemiec z sowiecką Rosją, w którym Polska miała być dla nich mało istotnym elementem − czego można było się domyślić z faktu, iż Brytyjczycy stanowczo odmówili „gwarantowania” naszej granicy wschodniej. Piszą apologeci, że „polityka Becka nie mogła zapobiec wojnie, ale spowodowała jej umiędzynarodowienie”. Cóż za nonsens! Czy ktokolwiek sądzi, że rozwiązawszy, w ten czy inny sposób, sprawy na wschodzie, nie poszedłby Hitler na Francję?! Przecież rewizja Wersalu była jego głównym, oczywistym celem!

Wywiad polski − to dziś wiadomo na pewno − rozpoznał w 1939 roku dokładnie 70 proc. niemieckiego ugrupowania bojowego. To znaczy: co do tej części Wehrmachtu wiedzieliśmy dokładnie, jakie jednostki gdzie zostały rozstawione. Resztę określono szacunkowo, jak się okazuje, dość trafnie. Beck, Mościcki i Rydz Śmigły wiedzieli więc nie tylko, że sojusznicy z pomocą nie przyjdą, wiedzieli też, jaka jest siła Niemiec. Tymczasem armia polska nie była zupełnie do wojny z Niemcami przygotowana. Była gotowa do wojny z Rosją – stąd, na przykład, a nie, jak się przyjęło w stereotypie, z zacofania, jej oparcie na trakcji konnej i kawalerii, w owych czasach znacznie droższych w utrzymaniu, niż wojska zmotoryzowane. Na wojnę z Niemcami nie mieliśmy nawet ogólnego planu. Każdy w minimalnym stopniu odpowiedzialny przywódca musiał zapoznawszy się z realiami owego czasu powiedzieć: nie mamy szans, trzeba się poddać.

Nawiasem − czy apologeci Becka czytali pamiętniki Churchilla? Ów niezłomny Churchill, który gotów był walczyć na plażach, ulicach i podwórkach, który obiecywał pot, krew i łzy, mówi tam wprost: gdyby Hitler zdobył broń atomową i wycelował ją w Londyn, nie mielibyśmy wyjścia, musielibyśmy się bezwarunkowo poddać. Beck na jego miejscu by się nie poddał. Beck po prostu doprowadził by do zagłady, w imię honoru, samemu zawczasu nawiawszy w jakieś bezpieczne miejsce − oczywiście, po to, by stamtąd dalej prowadzić walkę.

Dodajmy jeszcze to, że gdy 17 września Stalin wbił walczącej Polsce nóż w plecy, ostatnim wybitnym posunięciem Becka była udawanie przed całym światem, że nic podobnego wcale nie miało miejsca, bo wypowiedzenie wojny drugiemu agresorowi postawiłoby w niezręcznej sytuacji zachodnich sojuszników. Doprawdy, wybitny polityk, wart uczczenia przez wolną Polskę…

Tak, co do jednego zgoda: to przemówienie o honorze bardzo mu się udało. Szkoda, że facet nie został w życiu deklamatorem, tylko politykiem. I że kaprys pierniczejącego dyktatora postawił go na stanowisku daleko przekraczającym jego umysłowe możliwości. Narody nie mają „honoru”. Narody mają żywotne interesy, które pan Beck kompletnie zignorował − w imię honoru nie tyle Polski, co swojej kamaryli, która tak długo i intensywnie nadymała się urojoną „mocarstwowością”, aż stała się zakładnikiem własnego pijaru. I koniec końców wolała doprowadzić do zagłady państwa i narodu, niż przyznać się do fiaska swej polityki.

Piszę skrótowo, jak rzadko nie starając się ukryć wściekłości − temat wart jest książki, i, dalibóg, jeśli zdrowie pozwoli, ta książka zostanie niebawem napisana. To, czego dopuściły się miernoty rządzące Rzeczpospolitą po śmierci Piłsudskiego, to rzecz w całej historii bez precedensu. Chyba jedyną rzeczą porównywalną do tego samobójstwa, do jakiego doprowadzili Polskę Beck z Rydzem i Mościckim, są ostatnie rozkazy kompletnie już oszalałego Hitlera, który w 1945 słał ze swego bunkra polecenia, by wymordować ludność cywilną, powycinać lasy, wyburzyć miasta, zatruć rzeki i tak dalej; skoro Niemcy nie sprostali historycznemu wyzwaniu, niech w ogóle znikną ze świata.

Różnica jest taka, że te rozkazy Hitlera zignorowali nawet jego najwierniejsi pretorianie. A szaleństwo przywódców II RP znajduje jeszcze po 70 latach apologetów − i to wśród ludzi odpowiedzialnych za naszą współczesną politykę! Niech nas Pan Bóg ma w opiece, bo na naszych „mężów stanu” raczej nie mamy co liczyć.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(345) Komentarzy do “Nad trumną Becka ciszej, proszę!”

    -
  1. student pisze:

    Porównanie Becka, Rydza-Śmigłego i Mościckiego jako ludzi którzy doprowadzili do samobójstwa Polski do „oszalałego Hitlera” nawet mnie obraża.

    Szkoda, że nie podaje Pan alternatywy dla polityki Becka. Bo z tego artykułu wyraźnie wynika, że np. zawiązanie sojuszu z Wielką Brytanią było błędem. Dlaczego wyraźnie Pan nie mówi, że lepszym wyjściem byłoby oddanie Gdańska i sojusz z III Rzeszą przeciw ZSRR? Bo to właśnie była jedyna alternatywa.

    Radzę odsunąć się od tematów, na które ma się nikłe pojęcie. A zwłaszcza od sformułowań, które są wybitnie obrażające.

    Łatwo uprawiać krytykanctwo z perspektywy kilkudziesięciu lat. Szkoda, że nie dowiemy się, co Pan Redaktor uważałby za słuszne wtedy decyzje.

    Żenada.

    Dobre 0

  2. Grim Sfirkow pisze:

    Racja bez dwóch zdań.

    Dobre 0

  3. empiryk pisze:

    A co z zaufaniem, umowami, paktami Panie Redaktorze? Amoralnosc byla jest i bedzie norma? Co z honorem, mestwem, patriotyzmem? Czy mozna ta sama miara mierzyc owczesnych polskich politykow z zapyzialymi arogantami z Francji i Anglii, nie wspominajac szarlatanow Niemiec i Rosji? Czyzby rownanie do dolu mialo byc norma? Przyklady do nasladowania moge znalezc w narodzie polskim, pragmatyzm i egoizm elit zachodniej Europy mnie odstrasza, tym bardziej, ze nie sa one tylko melodia przeszlosci. Dzisiejsza, na sile tworzona unia europejska to efekt chciwosci na wladze i pieniadze. W piekne hasla moga wierzyc tylko naiwni. Jak tu ufac europejskim politykom, ktorzy nie licza sie z glosem swoich obywateli?

    Dobre 0

  4. niepacewicz pisze:

    Smutne to, ale chyba trzeba się pogodzić z wielowiekową tradycją, że zawsze byliśmy skłonni do walki, która bardziej lub mniej nas unicestwiała. Czesi takich kart w swej historii nie mają i chyba żyją spokojniej.
    RAZ: „Piszę skrótowo, jak rzadko nie starając się ukryć wściekłości − temat wart jest książki, i, dalibóg, jeśli zdrowie pozwoli, ta książka zostanie niebawem napisana.”
    Fakt, temat na osobną książkę. To czekam niecierpliwie.

    Dobre 0

  5. Tomasz Specyał pisze:

    Panie Rafale sieje pan „niepoprawne polityczne herezje” zresztą jak zwykle. Z pana felietonu wynik, że jedyny logiczny sojusz, II RP mogła zawrzeć jedynie z III Rzeszą. Ja oczywiście zgadzam się z tą tezą.
    Nie lubię gdybać, co by było gdyby było, jednak doskonale wiemy czym się skończyła dla Polski ta sojusznicza awantura, w którą wplątał nas minister Becka.
    Niewiem jaki finał by by dla Polski po tym aliansie z Adolfem Hitlerem, ale jedno jest pewne, że żydowskie lobby piszące dzisiaj o „Polskich obozach zagłady” nie musiało by notorycznie kłamać.

    Dobre 0

  6. milkman89 pisze:

    Szok. Istny szok. Inteligentny, jeżeli nie najinteligentniejszy publicysta, bredzi. Temat wart jest książki. Ale raczej do przeczytania. Takie książki zostały napisane. Tyle, że nie przez profesorów. Gdyby przeczytał Pan „Lodołamacz”, „Ostatnią republikę”, „Dzień M”, czy chociażby najświeższą „Ostatnią defiladę” nie napisałby wyżej Pan tak wielu kategorycznych zdań, które budzą mój najgłębszy sprzeciw. Jeżeli przeszkadza Panu, że Wiktor Suworow (Władimir Rezun) nie jest dyplomowanym historykiem, to na końcu każdej jego książki są dziesiątki, setki odnośników mniej znanych autorów. Traktowani są oni jednak przez mainstream (występuje wszędzie) tak jak Gontarczyk czy Cenckiewicz. A Pan opiera swoje swoje poglądy w tych sprawach sprzed 70 lat na odpowiednikach prof. Friszkego. Niestety.

    Dobre 0

  7. petrus pisze:

    swietny artykul; spostrzezenia na tyle trafne , ze trudno znalezc arumenty obrony Becka, poza wydumanymi frazesami naszych „mezow stanu”. W polityce jak w zyciu najpierw zdrowy rozsadek.

    Dobre 0

  8. Marek pisze:

    no cóż, to jest tylko gdybanie „co by było gdyby było”. Więcej na ten temat mówił śp. prof Wieczorkiewicz. Tyle, że jego konkluzje były takie jakie wniski wynikały z pytania zadanego w 39 roku przez Hitlera – do min.Becka: „a co będzie, gdy pod Moskwą zabraknie polskich dywizji?”. No i zabrakło. A teraz, czasami, w momentach gdy ten nasz zachodni sąsiad, prawem silnieszego, narzuca nam swoje wzorce kulturowe, polityczne, gospodarcze i wszelkie inne (Jugendamty u nas też będą…) to ja sobie zadaję pytanie: „po coś my się gubernatora Franka z Wawelu pozbywali?”
    To zart, oczywiście, choć nie do końca: moja Matka, jako młoda dziewczyna, uczennica szkoły handlowej (coś jak zasadnicza zawodowa), osobiście zwracała się z podaniem do gub.Franka o zwolnienie swojego ojca ze stalagu. Została, na wawelu przyjeta prze tegoż Franka! I dziadek został zwolniony i wrócił do domu! Może to przypadek, może tryby wojenne III Rzeszy wymagały obecności tego jedynego w gospodarstwie rolnym mężczyzny? ALE NIECH MI KTO taki przypadek zwolnienia z gułahu jeńca-Polaka przedstawi!!!

    Dobre 0

  9. naiwniak pisze:

    Gorzkie acz prawdziwe niestety. Jak pomyślę jaki potencjał ludzki-umysłowy ale też przecież kulturowy został zniszczony i zrabowany to ogarnia mnie wściekłość połączona z bezsilnością. Jak słyszę piewców wolnej Europy to chciałbym ich zapytać co stało się dobrami kultury wywiezionymi do Niemiec ( pewnie dzisiaj przyozdabiają ściany wystawnych salonów potomków niemieckich ‘nadludzi)’. Ale o tym cicho sza bo jakież to niskie i niepoprawne politycznie upominać się o swoje. Wszak jesteśmy częścią wolnej Europy, więc nie wolno podsycać nastrojów antyeuropejskich.

    Dobre 0

  10. RYSA pisze:

    A może jest tak, że zasłużyliśmy sobie jako Naród na to co mieliśmy i mamy. Bez wdawania się w szczegóły, albo wybieraliśmy źle albo ulegaliśmy narzuconym wyborom. Obecnie zależnie od poglądów, „wyzwolenie” odbywa się tylko w sferze intelektualnej. Nikt nie będzie przekuwał kos i budował barykad bo nam na to „demokracja” nie pozwala. Dziś nie potrafimy odłożyć na bok sztandarów i zaznaczać tylko rocznice, zamiast myśleć wspólnie jak urządzić dla siebie miejsce w którym żyjemy, toczymy jałowe spory gdzie i jak świętować, poddając się rzece hipokryzji która z tej okazji wylewa się ze szklanego okienka i łam gazet.

    Poziom hipokryzji polityków przekroczył wszelkie bariery. Kilkudziesięciu ludzi ubiegających się o profity z tego że zostaną wybrani i pomagający im ci, którym ten wybór służy w inny sposób, mamią nas na wszystkie sosoby i obiecują, że będą ciężko walczyć o nasze interesy i jak Beck ostatni guzik i korytarz. Nie ma się co dziwić że mamy gdzieś te wybory. Jak będzie ładna pogoda jadę do mojego lasu gdzie buduję gril. Jak tamten rząd ja się wyżywię i przeżyję. Poczekam na te ważne wybory, jestem cierpliwy.

    Dobre 0

  11. Anna pisze:

    100% racja niestety :(

    Dobre 0

  12. Drogi Panie Rafale!

    Jak zwykle celnie, roządnie i realnie.

    Dobra szkoła Unii Polityki Realnej.

    Moralnie nie zgadzami się z poparciem przez Pana napaści NATO na Jugosławię w 1999 r. i USA na Irak w 2003 r. Bo to barbarzyństwo.

    Może się jednak mylę.

    Światem rządzą mocarstwa i ich gangi. A w walce o panowanie nad światem moralność im przeszkadza.

    Realizm podopowiada, by właściwie oceniać siły własnego państwa i mocarstw rządzących światem.

    I trzeba bronić własnego państwa, bo to wielka wartość.

    Dlatego ze wszystkich sił trzeba przeciwstawiać się wprowadzeniu w życie traktatu lizbońskiego, który przekształci Polsce w unijną gubernię.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

    Dobre 0

  13. Henry pisze:

    ZNAMY TAKIE PRZYPADKI

    Beck to nie ostatni polski minister spraw zagranicznych którego kaprys partyjnego nominatora postawił na stanowisku daleko przekraczającym jego umysłowe możliwości ;-)

    Dobre 0

  14. mileyski pisze:

    Nie do końca mogę się zgodzić z Panem Redaktorem.
    W pierwszym rzędzie należy zwrócić uwagę na to, iż niezbędnym dla tego rodzaju rozważań jest, by starać się nie popełniać częstego błędu, polegającego na tym, iż omijając kontekst czasowy omawianych wydarzeń historycznych stosuje się wobec nich wyłącznie kategorie wypracowane współcześnie. Innymi słowy warto niekiedy spróbować wejść w czas i skórę ludzi kształtujących ówczesne wydarzenia.
    Postulat racjonalizacji działań, w tym głównie politycznych, jest współcześnie zrozumiałą i nie wymagającą uzasadnień kategorią postępowania. Tyle, że historia pokazuje, że nie zawsze tak było. Proszę zauważyć, na jakich fundamentach opierały się postawy tamtych pokoleń, czym był nie do końca „racjonalny” patriotyzm, jak ważny w życiu tak społecznym, jak i (tak,tak) politycznym był honor. Pozwala to na sformułowanie tezy o istnieniu zbiorowej moralności, której inicjatorami bywali również (co dziś wydaje się niepojęte) często ludzie stojący u władzy.

    Przekonaliśmy się w latach najtrudniejszych, jakie owoce wydało „takie młodzieży chowanie”. Dziś tylko możemy tamtym pokoleniom pozazdrościć.
    Lecz nie tylko te elementy składały się obraz II Rzeczpospolitej. Gdyby zgłębić ten czas, to okazałoby się, że wysiłki ówczesnego państwa były jak najbardziej racjonalne.
    Już Piłsudski przewidywał, że wojny z Niemcami uniknąć się nie da. Zacofany i biedny kraj, ledwo co sklejony powtórnie w jedną całość po latach niewoli musiał budować nie tylko patriotyczne postawy narodu, ale i fizycznie przygotowywać się do obrony niepodległości.
    I tutaj postępowano jak najbardziej racjonalnie. Proszę porównać nakłady na armię wówczas i dziś. Są to w kategorii budżetu państwa wielkości nieporównywalne. Zwróćmy uwagę na gwałtowny rozwój myśli technicznej, na projekty (w tym w sferze wojskowej), które ówcześnie nie odbiegały od od najlepszych technicznie wzorców.
    Zabrakło funduszy, a głównie czasu. Wiele nowoczesnych projektów miało wejść w życie w latach 40-tych, a nawet 50-tych. Zdawano sobie sprawę, że wojna może nadejść o wiele prędzej. Dlatego decydowano się np. na zakup byle jakiego uzbrojenia francuskiego, gdyż inne możliwości były bardzo ograniczone. Dotyczyło to w tym przypadku broni pancernej. Wiadomo zresztą, jaka ona była.
    Lufy do ciężkich armat sprowadzano ze Szwecji, gdyż nie byliśmy jeszcze technologicznie przygotowani na ich produkcję w kraju. Takie to były realia i nie jest prawdą, jakoby samym honorem chcielismy przeciwstawić się potencjalnym agresorom.
    Ale krzewienie postaw patriotycznych było równie ważne, jak produkcja armat. Bo to w końcu postawa Polaków zdecydowała, że żyjemy w niepodległym kraju.

    Dobre 0

  15. bisnetus pisze:

    Osobiście nie specjalnie lubię Ziemkiewicza, ale ten wpis mnie aż zaszokował. Tak był fenomenalny. Totalna konforontacja myślenia w kategoriach Realpolitik z myśleniem tak typowo polskim (słowiańskim), mitomańskim. W drodze wyjątku wyrazy podziwu i dzięki.

    Trochę nie rozumiem tak oczywistego braku konsekwencji. Przecież PiS jest, który tak lansuje Ziemkiwicz, jest prostą kontynacją debilowatej (mocanej) polityki w duchu „beckizmu”. Wilkie pieprzenie o homorze i patriotyźmie i totalne ignorowanie aktualnych, realnych polskich interesów. Podobnie jak pochwalne hymny w przeszłości bandyckiej napaści na suwerenny kraj jakim był Irak i w której Polska przyjeła rolę czwartego „mocarstwa światowego” obejmując czwartą strefę okupacyjną w Iraku. „Mocarstwo” które swojego „mocarstwowego” postulaty zniesienia wiz do USA dla chętneych do pracy na czarno Polaków zrealizować nie zdołało.

    Dobre 0

  16. Jezior90 pisze:

    Ot, dogadać z Niemcami się było trzeba, zamiast pchać się w niepotrzebną wojnę.

    Dobre 0

  17. Tom pisze:

    No nie…..
    Rozumiem, że można mieć swoje i swoiste poglądy, ale – przy całym szacunku dla publicystyki Ziemkiewicza i jego niewątpliwych zasług w odkłamaniu politycznego krajobrazu zapaskudzonego przez michnikowszczyznę – żenujące są te przesądy endeckie i antysanacyjne.

    Dobre 0

  18. swistak pisze:

    Przepraszam, ale co pan chciał powiedzieć? Słów dużo a sens się zapodział.

    Dobre 0

  19. cin pisze:

    nie mam wiedzy pozwalającej mi zweryfikować to co Pan pisze. Cieszę się jednak, że są jeszcze autorzy i media, w których można przeczytać coś całkowicie sprzecznego z powszechnym przekonaniem i codziennym mainstreamem. Dziękuję.

    Dobre 0

  20. qq pisze:

    jak zwykle rzeczywistosc jest duzo bardziej skomplikowana, gdzies pomiedzy „honorem narodu” a obiektywna sytuacja zewnetrzna w ktorej przyszlo komus dzialac. zgadzam sie ze polityka nalezy oceniac po rezultatach. te byly kiepskie. natomiast nic pewnego, ze w przypadku innej polityki bylyby lepsze.

    Dobre 0

  21. Anonim pisze:

    Czyli powinni Polske poddać bez jednego wystrzału? Gdyby tak było III Rzesza nie poniosłaby strat w kampani wrześniowej. A tym samym szybciej nastapiłyby kolejne kampani hitlera w tym i atak na ZSSR który jako ze nastapił szybciej zakończyłby sie pewnie powodzeniem. W dodatku nie miałby racji bytu polski rząd na uchodźctwie. Nie podpisano by umowy Sikorski-Majski a w wszyscy Polacy którzy za jej sprawą wydostali sie z ZSSR wraz z armia Andersa zgniliby w łagrach. Ponadto wszyscy duchowi spadkopiercy endecji czy pps-u tak najedżający dzisiaj na Becka za butną postawe określiliby go za zdrajce pokroju Radziwiłła gdyby poddał Polske.

    Dobre 0

  22. Rafał pisze:

    A ja miałem tych świrów za normalnych ludzi!! Najwyższy czas potępić reżim sanacyjny i zbrodniarza piłsudskiego. Przestańcie wreszcie ludzie obwiniać innych za własne nieszczęścia i robić z siebie ofiarę. Klęska wrześniowa jak i rozbiory to wina samych Polaków.

    Dobre 0

  23. Ach co tam, Waldek pisze:

    Dla mnie osobiscie licza sie zamiary oraz pobudki. One swiadcza o uczciwosci i charakterze. Lecz tylko w decyzjach podejmowanych przez jednostki i odnoszacych sie do sfery odpowiedzialnosci za wlasne zycie.
    W wypadku ludzi stojacych na czele calych narodow oraz kierujacych polityka calego kraju rzecz ma sie juz zgola inaczej. Tu licza sie tylko i wylacznie skutki i efekty. Liczy sie wynik ich polityki. Po owocach ich poznacie – po rezultatach ich decyzji oraz dzialan. Mimo to cel nie uswieca srodkow. Bo srodki sa juz rowniez „owocem”, po ktorym poznajemy charakter i uczciwosc.

    Nie jestem biegly w sprawach opisywanych powyzej przez red. Ziemkiewicza. Lecz jesli przytaczane przez niego fakty sa zgodne z prawda to wyciagane przez niego wnioski sa jak najbardziej sluszne.
    Byc moze wojna byla nie do unikniecia. Nie wierze w to, bo „zawsze mozna inaczej”. Niemniej jednak nawet w takim wypadku do unikniecia bylo poswiecenie w imie honoru zycia milionow szlachetnych ludzi. Poswiecic zycie w imie honoru mozna tylko w wypadku wlasnego zycia. Poswiecanie zycia innych w imie tego samego honoru jest juz hanebne.

    Dobre 0

  24. Kazimierz pisze:

    Panie Rafale ,czemu się Pan dziwi , przecież to dyplomatołki .
    pozdrowienia

    Dobre 0

  25. Zdzislaw_1 pisze:

    Panie Redaktorze
    Czy wszystko,co napisza w sprawie historycznych spraw i bieżącej działalności Rzadu widzi Pan tylko w czarnych barwach wszystko żle?
    Nic Pan nie widzi w poczynaniach PIS jakiejś destrukcji,to nie jest patrzenie na ręce Rządzącym to jest walka bezpardonowa z PO ,a Pan rzekomo niezależny jest wyrażnie stronniczy więć proszę zaznaczać to a nie udawać niezależnego komentatora
    Ukłony

    Dobre 0

  26. Scheffler pisze:

    Teza Pana jest bardzo śmiała warta udowodnienia, bo na razie żadnych dowodów oprócz emocji nie widać. Mówi Pan poddać się, uratowalibyśmy tyłki ale nie twarz, patrząc na Czechów nie wyszli na tym do końca tak źle. Pragmatyzm musi kiedyś dojść do głosu w naszej świadomości narodowej.

    Dobre 0

  27. z.s. pisze:

    Szkoda, że tak logicznych i „chłodnych” umysłów jest w Polsce niewiele. A zapewne w „elitach” zupełny brak! Powstanie Warszawskie, to kontynuacja myślenia o Polsce zgodnego ze „szkołą Becka”. Anglicy zapewne nigdy w ówczesnych warunkach nie wywołaliby – jak nasi przywódcy – powstania „warszawskiego”. Czesi również. To zapewne tez jeden z powodów dla których cały świat zna m.inn. Pragę, jeździ do niej i ją zwiedza. A Warszawa ze swej przedwojennej urody pozostawiła ruiny skryte pod betonowymi, szarymi klockami! I bez tych wielu wybitnych warszawiaków!

    Dobre 0

  28. flamenco108 pisze:

    Może ktoś się wreszcie weźmie za rewizję historii.

    Dobre 0

  29. józekzzapyziałejwioski pisze:

    A w jaki sposób błyskawicznie odsunąc tego typu jednostki od władzy? Nawet jak pchają nas w czarną przepaśc? Propaganda potrafi wmówic społeczeństwu chocby że najlepszy jest chleb z arszenikiem.

    Dobre 0

  30. Jan Sliwa pisze:

    Panie Rafale: poddac sie – i co potem? Zakladac „polskie obozy smierci”?
    To prawda, obecna UE to z malymi wyjatkami koalicja hitlerowska i kolaboranci, dlatego maja na ogol inne zdanie niz Anglia i Polska. Prawda, ze nie najgorzej z tego wyszli, ale do tego potrzebni amerykanscy chlopcy od Pattona i w koncu tez te zgraje z pepeszami.
    Jaki jest panski (realistyczny) scenariusz na dalszy ciag? Niemcy z Polska na Rosje? A dalej?

    Dobre 0

  31. Marek Aureliusz pisze:

    J. Beck realizował politykę J. Piłsudskiego. Nie przypominam sobie nadskakiwania przez J. Becka Hitlerowi i dawania nadziei na sojusz polsko-niemiecki. Autor artykułu coś tu pomylił i dlatego polecam książkę O. Terleckiego „Pułkownik Beck”. Marszałek Piłsudski wymyślił politykę utrzymywania „równej odległości” od Moskwy i Berlina i tą – przez długi czas skutecznie – realizował J. Beck. Za brak przygotowania polskiej armii do wojny też trudno go winić, tu zawalili Piłsudski i Rydz-Śmigły. Natomiast można i trzeba obciążyć go winą za udział Polski w rozbiorze Czechosławacji w 1938 r. Choć i tutaj niechlubną rolę prekursora polityki wrogości odegrał J. Piłsudski.

    Dobre 0

  32. kkult1 pisze:

    też nie jestem miłośnikiem Becka, ale chyba jego stanowisko w 1939 było dla Hitlera mało ważne. On chciał tej wojny , żądał od nas Gdańska, korytarza, a nawet Śląska. To można wyczytać w gazetach sprzed 1.09.39. np Kurier Polski

    Dobre 0

  33. Piotr pisze:

    Jak zwykle trafnie . Ciekawy jestem nazwisk autorów publikacji o Becku

    Dobre 0

  34. Panie Redaktorze całkowicie zgadzam się z przedstawioną przez Pana oceną polityki ministra Becka! Wprost nie mieści się w głowie jak minister Beck w trudnej dla Polski chwili, a mam na myśli już 1938 i 1939 r. postawić cały los Polski w ręce Anglii i Francji. Przecież doskonale znał zachowanie się tych państw w bardzo ciężkich dla Polski chwilach wojny polsko-bolszewickiej. Gdyby nie geniusz wojskowy marszałka Piłsudskiego i zryw całego narodu wiadomo jak wyglądałby los Polaków. Należy być Panu wdzięcznym, że porusza Pan obecnie te zagadnienia, wydawałoby się mające już jedynie walor historyczny. Jednak nie! Jest bowiem nadal aktualny problem braku realizmu i pragmatyzmu w polskiej polityce zagranicznej. A przykładem tego może być nasza polityka w stosunku do naszego wschodniego sąsiada (nadal jednak mocarstwa) oraz awantura gruzińska Pana Prezydenta Kaczyńskiego (,,gdzie Rzym, gdzie Krym”). Czekam z utęsknieniem kiedy wreszcie Rzeczpospolita ujawni b.ciekawą książkę, zwalczaną zarówno przez cenzurę PRL jak i obecną jednak jakąś cenzurę książkę Leszka Moczulskiego, nie pamiętam tytułu, o wojnie 1939 r.Była to chyba jego praca doktorska.Dowodzi w niej w sposó b.logiczny i przekonywujący, że lepszą alternatywą dla Polski w 1939 r. było przystąpienie tak jak np.Węgry, Rumunia przystąpienie do państw osi.Jest to oczywiście teza b.kontrowersyjna.Dlatego też dobrze było ujawnić tę książkę dla wywołania polemiki.Książka ta była za PRL -u dostępna, gdy ktoś miał znajomą bibliotekarkę w dużej publicznej bibliotece.Obecnie nie była chyba nigdy wydana.Pozdrawiam.

    Dobre 0

  35. oczodół pisze:

    Taka polska cecha (widoczna także dziś) – pompatyczne słowa, a w tle skazywanie narodu na czyjąś łaskę/niełaskę. Czyli pogadamy…pogadamy, a jak się nie uda …to my zrobimy czmych, a naród niech się martwi. Politycy co to dziś mówią o glorii i chwale dyrektyw z UE, niech spojrzą jaką część polskiej gospodarki zniszczono , jaka część Polaków wyemigrować musiała ostatnimi laty. Ale politycy tak jak zawsze najwyżej nie zostaną wybrani (tylko tyle mają do stracenia) i wycofają się w większości na swoje folwarki, aby tam w ‘biedzie i niedoli’ (jak Beck na emigracji) przyglądać się problemom narodu. Kiedyś emigracja zewnętrzna dziś emigracja wewnętrzna . Schemat ten sam , troszkę inny mechanizm.

    Dobre 0

  36. Alfa pisze:

    Gdyby przyjąć punkt widzenia Pana Ziemkiewicza – za słuszny – mielibyśmy Unię Eurepejską o kilkadziesiąt lat wcześniej ????.

    Tylko podnieść rączkę do góry „Heil” i dalej z kol. Hitlerem na Rosję, a później na Francję …. i cały Świat jest nasz….

    Czy pan Redaktor zapomniał, że jednostki węgierskie, rumuńskie, itp brały udział w wojnie c/a Rosji.

    Jeśli Polska mogła uniknąć klęski w II wojnie św., to tylko gdyby podjęła wojnę prewencyjną c/a Niemcom w momencie gdy Hitler dochodził do władzy w początku lat 30-tych, gdy właściwie padała republika – później mogło być tylko gorzej ….

    Dobre 0

  37. kaem pisze:

    Szacunek Panie Rafale! Po przeczytaniu „tamtego” artykułu czekałem na rzeczową odpowiedź. Doczekałem się. Pozdrawiam.

    Dobre 0

  38. tamizdat pisze:

    amen

    Dobre 0

  39. Ooooo pisze:

    Brzmi przekonująco, ale jakoś strasznie, bo okazuje się ,że najważniejsi są ludzie. Boję się myśleć o teraźniejszości. Żrący Tusk i jego banda misiaków, zaszczuty prezydent, z problemami w komunikacji społeczno – medialnej. Przecież w tym kraju nie ma kto rządzić. Nawet Jarek stracił determinację w tej sytuacji inwazji mediów elektronicznych ( TVN, Polsat.,jakieś radia)

    Ale się porobiło.

    Chciałabym także przeczytać więcej komentarzy Krasnodębskiego, Staniszkis.

    Pozdrawiam autora.

    Dobre 0

  40. Muleq pisze:

    Mam nadzieje ze po takim artykule nie zabraknie Panu konsekwencji w ocenie innych faktów.
    Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy to Powstanie Warszawskie. Czy równie krytycznie ocenia Pan decyzje o jego wybuchu? Po fiasku planu „Burza” chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie miał wątpliwości jak będzie reakcja Sowietów na wybuch powstania w stolicy, ( zresztą przed planem „Burza” też była ona jasna ale władze postanowiły empirycznie sie o tym przekonać ) a mimo to podjęto decyzje o jego rozpoczęciu. Czy podobnie jak Leszek Miller ocenia Pan inicjatorów powstania jako zdrajców i zbrodniarzy?
    I kwestia druga. Jak ma sie Pańska ocena tromtadrackiej polityki Becka do identycznej polityki braci Kaczyńskich, którzy „nic dla Polski nie ugrali, a wszystkich do siebie zrazili”? Czym różni sie potrząsanie szabelką braci Kaczyńskich i mocarstwowe traktowanie Polski od polityki Becka?

    Dobre 0

  41. gat pisze:

    Tak Panie autorze! Trzeba było z Niemcami iść na wschód…..to dopiero ble ble ble ………….

    Dobre 0

  42. elohim pisze:

    Czekałem na komentrz do artykułu o Becku.. i doczekałem się!
    Komentarz jak strzał w pysk – krótko, emocjonalnie i znakomicie!
    Pozdrawiam!

    Dobre 0

  43. Wiesław Rewerski pisze:

    Ma Pan rację. Pańskie oceny Becka można jednak odnieść nie tylko do wymienionych przez Pana jego apologetów. „Mężów stanu” mamy dziś więcej, dużo więcej.

    Dobre 0

  44. Jaś pisze:

    Jaka szkoda, że Pan Rafał nie rządził w II RP. Niewątpliwie przygotowałby kraj do wojny, którą wygralibyśmy i obecnie graniczylibyśmy z Francją i Chinami.

    Dobre 0

  45. Piotrek pisze:

    Zgadzam się w 100%.

    Beck reprezentował interesy tylko elit, a o reszcie społeczeństwa zapomniał i w głównej mierze to ich poświęcił jako ofiary swoich decyzji.

    Elita wyniosła się do Londynu, Paryża, Rzymu a zwykli ludzie cierpieli w Polsce.

    P.S. Odsyłam do książki Adama Majewskiego „Wojna, ludzie i medycyna” (skądinąd doskonałe studium stosunków polsko-polskich podczas II wojny światowej), gdzie na ostatnich stronach II tomu Autor opowiada jak to politycy, urzędnicy, wysocy oficerowie zaraz po wojnie pokupowali sobie kamienice i domy w Wielkiej Brytanii, na które oczywiście nie stać by ich było z państwowych pensji.
    Skąd mieli pieniądze to już możemy się domyślać.

    Dobre 0

  46. jac pisze:

    tekst polemiczny mogę znieść każdy z uwagą, ale słowa rodzaju „ugrać” są tak nowoczesne (czytaj – wulgarne), że nie pasują do rzepy, ani do autora oceniającego innych. Inne epitety też nie.

    Dobre 0

  47. Jerry pisze:

    Jak rzadko kiedy, zgadzam sie z Panem Redaktorem w 100%. Niestety takie mamy dziś „elyty”, które nie znając historii, nic się z niej nie nauczyły, więc obyśmy nie musieli tego przeżyć jeszcze raz (kłania sie słynne powiedzenie George’a Santayany).

    Zapewne w 1939 roku, lub nastepnym, wybuchu wojny nie dało się uniknąć. W końcu nie kto inny, jak Marszałek Foch powiedział o Traktacie Wersalskim, że to nie pokój, lecz rozejm na 20 lat. Marszałek Piłsudski też mówił swoim akolitom w 1934 roku: „Dzieci, za 4 – 5 lat będziecie mieli wojnę i wy te wojnę przegracie.”

    W sumie prawdopodobnie w 1939 roku trzeba było iść z Niemcami na Rosję i czekać na rozwój wypadków na zachodzie, a wybrano najtragiczniejszy zapewne dla państwa i narodu wariant. Niestety, zawsze kiedy to powtarzam, rozmówcy patrzą na mnie jak na wariata. Tyle dobrego zrobiło 60 lat prania mózgów.

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  48. Teraz NIC się nie zmieniło pisze:

    Gdyby dziś ktoś nas zaatakował ani Francja ani Anglia też by nic nie zrobiła.

    Dobre 0

  49. qaz pisze:

    Panie Rafale.
    Ale endek z Pana wyłazi.Maluczko a „ktoś” przypisze Panu autorstwo „getta ławkowego”.

    Dobre 0

  50. czak pisze:

    racja :)

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.