Subotnik Ziemkiewicza
W dziedzinie horrendalnych (z podkreśleniem źródłosłowu horror) pomysłów na ochronę Wałęsy przed jego własną przeszłością trudno się wyróżnić.
Ale pan Stanisław Podemski, któremu się to udało, nie jest byle kim; latami oprowadzał swych czytelników po zawiłościach prawa, starając się ich przy tym przekonać, że ma ono w sobie jakiegoś ducha, i że jest to duch sprawiedliwości, która każe równo traktować każdego bez względu na jego społeczną pozycję.
Dziś doradza państwu polskiemu, w jaki sposób ma ukarać bezczelnego szczeniaka za napisanie o Wałęsie prawdy, w sytuacji, gdy, niestety, osławiony paragraf 212, najlepiej się do tego nadający (bo, jak niedawno pisałem, uznający za przestępstwo ujawnienie informacji podważającej zaufanie do osoby publicznej bez względu na to, czy jest ona fałszywa, czy prawdziwa) „cieszy się złą reputacją” w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. I gdy Sejm, mimo całkowitego przejęcia go przez siły jedynie słuszne, nie stworzył jeszcze specjalnego prawa na wzór Polski sanacyjnej albo współczesnej Białorusi i Rosji, które by jasno określało odpowiedzialność karną za uwłaczanie czci Ukochanego Przywódcy.
Podemskiemu nie chodzi o samo zgnojenie młodego historyka − nie ma wątpliwości, że do tego wystarczy Wałęsie procedura cywilna i najlepsi adwokaci, których zapewne zatrudni (nie wspomina, że może on też liczyć na panią sędzię zachowującą się podczas rozprawy tak, jakby chciała wyskoczyć zza stołu i prosić idola o złożenie jej autografu na dekolcie – widywało się już takie). I że nie potrzebuje on w tym zbożnym dziele pomocy. Chodzi tylko o to, aby w egzekucji na Zyzaku wzięło symbolicznie udział państwo polskie. Żeby było wiadomo, że nie jest to tylko egzekucja byłego prezydenta, potężnego kolesia, przyjaciela wszystkich przyjaciół, na skromnym magistrze, który miał śmiałość wleźć mu w drogę − ale że to Państwo w całym majestacie bierze za mordę.
Nie wiem, czy pan Stanisław Podemski ma świadomość nikczemności całej sprawy. Może szczerze uważa, że pisanie o czyimś nieślubnym dziecku, wywlekanie jego życia prywatnego, to podłość? Sam bym się z nim zgodził, gdyby to o dziecko chodziło. Ale kiedy w tuszowanie istnienia owego dziecka włączają się służby specjalne, kiedy smutni panowie konfiskują nie wiadomo jakim prawem dokumenty ze szkoły i zakładu pracy, czyszczą archiwa policyjne, gdy prezydent, który tak sobie poczyna z demokracją, osobiście dobiera się do świadectw swej przeszłości − to chyba zmienia sprawę? Czy nie zmienia? Co by na takie nadużywanie władzy powiedział dawny Podemski, którego publikacje jeszcze pamiętam?
Może Podemski aż tak się nie zmienił, może po prostu nie śledzi zbyt uważnie informacji − przyznajmy, że są media, które bardzo starannie chronią swych odbiorców przed dysonansem poznawczym. Może więc nie i nie wie, że to „obrzydliwe, żałosne, wyssane z palca oszczerstwo” potwierdzają zgodnie za każdym razem pytani o nie bynajmniej nie anonimowo mieszkańcy rodzinnych stron byłego prezydenta − z wyjątkiem dwojga, którzy przypadkiem też noszą nazwisko Wałęsa? Może nie czytał naszego wywiadu z Arkadiuszem Rybickim, który broniąc Wałęsy, niechcący go sypie, mówiąc, że „wykiwał” komunę – no, a na czym to kiwanie polegało, jak nie na przekonaniu jej, że jest jej posłusznym agentem? (Już pomijam ogólny ton jego wypowiedzi, że nie to, by Zyzak nie napisał prawdy, ale z niesłusznych pozycji i niewłaściwie ją zinterpretował.) Może nawet nie słucha samego Wałęsy, który między kolejnymi bełkotliwymi i nie dającymi się ze sobą pogodzić zaprzeczeniami („nigdy się nie spotykałem − oczywiście, że się musiałem spotykać – nic podpisałem – podpisałem, ale nic ważnego − nie mówiłem – mówiłem – mogłem kogoś wsypać, ale tylko niechcący” etc.) sugeruje mniej więcej to samo, że, oczywiście, „rozmawiał” i „grał”, „bo by go zabili”?
A może panu Podemskiemu nic nie zgrzyta w tej szczególnej logice: Wałęsa nie miał żadnego nieślubnego dziecka, a zresztą to nie on rzucił jego matkę, tylko ona się z nim żenić nie chciała? UOP nigdy nie zabierał żadnych dokumentów dotyczących Wałęsy, a zresztą w 2001 roku wszystkie oddał? Do diabła, nawet z tą żałosną kropielnicą − kpił Wałęsa, że jak niby to możliwe, skoro kropielnica jest na wysokości metra, metra dwadzieścia, a przecież w materiale „Wiadomości” TVP każdy widz mógł na własne oczy zobaczyć, że TA akurat kropielnica, w TYM akurat kościele jest właśnie wyjątkowo nisko, na wysokości kolan? Nawet w tak drobnej sprawie Wałęsa nie potrafił odruchowo nie skłamać! Mówiąc moim ukochanym filmem: „Ten człowiek słowa prawdy w życiu nie powiedział!”
To już sprawa pana Podemskiego, jak się ułożył ze swoim sumieniem, by wypisywać podobne paskudztwa. Ja się tylko zastanawiam, po co to wszystko było. Po co było „kiwać” komunę, robić tyle krzyku i w ogóle – skoro mogliśmy mieć dzisiaj z tych samych paragrafów taki sam proces, z równie potężna propagandową asystą, za uwłaczanie czci Jaruzelskiego, a nie Wałęsy, i za „rozpowszechnianie fałszywych wieści o naturze ustroju PRL”, a nie III RP. Naprawdę, tyle zmieniać, żeby końcu zobaczyć, jak mało się zmieniło?









krust – nie rozpłacz się….
dlaczego Polacy tak latwo daja sie wyprowadzac w pole przez roznych nieukow, kretaczy czy nawet oszustow?
I przez to obalili komunizm?!!!
Sprawy Wałęsy, przyjęcia (lub nie) euro, zamieszanie wokół wypowiedzi Palikota, a ostatnio również nielegalne finansowanie jego kampanii, „raporty” Pitery, sztuczna eskalacja problemów „transportu powietrznego” pomiędzy premierem i prezydentem, problemy kompetencyjne w reprezentacji za granicą, a przede wszystkim wszechobecna nagonka na Kaczyńskich w mediach powołanych do życia na podwalinach PRL-u to tylko niektóre zabiegi odwracania uwagi od rzeczywistych problemów rządu PO.
Przy tak skąpiej liście zrealizowanych obietnic wyborczych PO ta kołderka ochronna zdecydowanie będzie przykrótka.
Jak to dobrze Panie Ziemkiewicz, że chociaż późno, ale zaczyna Pan patrzeć i widzieć. My, zwani przez takich jak Pan „pospolitymi, zwyczajnymi zjadaczami chleba” już dawno widzieliśmy hipokryzję Tusków, Wałęsów, Kwaśniewskich, a Gie Wu nie braliśmy do ręki (jak pewna pani, która to w galerii zakrzyknęła: „Fałata, to ja doręki nie biorę”). Pozdrawiam
Sz. P. maćkowi (25/04/2009 o 21:59) ku rozwadze. Pan Podemski nie nawołuje do adwokata z urzędu, a do prokuratora. To prawdopodobnie nie to samo. Cytuję: „Tu głównie chodzi o to, że takie przystąpienie władzy państwowej do procesu cywilnego Wałęsy da mu moralną satysfakcję, dowiedzie, że społeczeństwo solidaryzuje się z nim, nie pozostawia własnemu losowi. To jesteśmy wszyscy winni Lechowi Wałęsie i z jego wypowiedzi publicznych wynika, że chyba właśnie tego oczekuje”.
Równość stron? Z jednej Zyzak, z drugiej Wałęsa z władzą państwową. Ma Pan rację. To absurdalna hiperbola.
I druga sprawa. „wszyscy jesteśmy winni Lechowi Wałęsie” (?). Nic nie jesteśmy mu winni, bo my Polacy daliśmy mu to, co mieliśmy najlepszego – prezydenturę. To on będzie dłużnikiem wobec nas, i to do końca swoich dni.
Gen. Czempiński, ówczesny szef UOP, odebrał od ówczesnego Prezydenta Wałęsy kopertę, w którą Wałęsa schował pismo UOP w sprawie braku dokumentów tajnych w zwróconej od UOP teczki TW Bolek, którą Wałęsa wnikliwie czytał. Na wytworzonej przez Wałęsę tajnej kopercie ma być napis: „Otworzyć za zgodą Prezydenta”. (Wszystko w TVP.INFO ) Pan Podemski ma tu piękne pole do popisu.
Ciekawe, ile takich kopert „wytworzył” Wałęsa?
Bełkot,bełkot ……. i wciąż bełkot.
Pan Rafał jak zwykle trafia w sedno sprawy. Dzięki Ci, Boże, że zostawiłeś nam jeszcze takich świetnych publicystów, bo z politykami Ci się nie udało.
Szanowny Redaktorze Rafale,Pana publicystyka przywraca ni nadzie
ję,dodaje otuchy,podnosi „do pionu”Nie jest Pan”dziennikarzem Pisowskim”,jak zarzuca Panu i kilku Panu podobnym odważnym redaktorom,”nadzwyczajny”profesor od wszelkiego robactwa,z nienawistnym Bazyliszkowym spojrzeniem.Zachowuje Pan maximum
obiekytwizmu,ujawniając błędy różnych środowisk politycznych.Dzięki Bogu,że „uchowało się”w tych czasach kilku może/-nastu?/dziennikarzy owysokim poziomie profesjonalizmu, etyki zawodowej,odwadze,nie „zniewolonych umysłowo”.W jakim kraju żyjemy-rozważmy przykład:biorę w opiniotwórczej ankiecie
programu I TVP n.t.działalności IPN Prowadzący rozpoczyna program
przywołaniem wypowiedzi/negatywnej/A Michnika-GW. Wysłam SMS
o treści:/dosł./P.Michnik już zapomniał,jak sam był IPN-em,badał akta i robił z nimi to,co chciał.Tamże wyczytał,że Jaruzelski i Kiszczak
są „ludżmi honoru”!Mój SMS nie ukazał się,odpowiedziano mi,że regulamin nie dopuszcza mojej wypowiedzi do opublikowania.
Zatem cenzura,rodem z demokracji socjalistycznej,ma się dobrze.
Wolność słowa-rynsztokowych wypowiedzi przynależy wybrańcom:
Palikotowi,Niesiołowskiemu i im podobnym.
Walka toczy sie o granice wolnego slowa. Osoba Walesy jest tylko pretekstem dla rzadzacej oligarchii, jak najlepiej „zamknac spoleczenstwu buzie”. Mamy juz sporo indywidualnych” kagancow” ograniczajacych bezzasadnie wolnosc slowa, ale biurokraci unijni i ich intelektualni klakierzy, pracuja ciezko nad szeregiem nowych modeli.
Dla wielu zwolennikow „kagancow” na tym Forum zdradze jedno; najlepiej bronic sie przed czyims wolnym slowem, wlasnym wolnym slowem. Oczywiscie wolnosc slowa nie powinna byc absolutna, ale ustawa nie jest wlasciwa do okreslenia jego zakresu. Tak wiec slowa zakazane w drodze precedensu prawnego, jak i zlosliwosci i osczerstwa wypowiadane bez uzasadnienia z zamiarem wyrzadzenia szkody innej osobie, nie powinny podlegac ochronie.
Walesa jest osoba publiczna i chocby z tego powodu wolnosc wypowiadania sie na temat jego osoby jest mniej restrykcyjna.
Mowienie prawdy nie moze byc poddane zadnym ograniczeniom szczegolnie w stosunku do osob publicznych.W stosunku do osob prywatnych „mowienie prawdy” ogranicza przyzwoitosc.
Vintage Ziemkiewicz ! Nie podoba mi sie tylko to: ” Od Rydzyka do Michnika „. Panie Redaktorze; srodek drogi to najniebezpieczniejsze miejsce.Niech sie Pan przesunie troche na prawo; moze? Na lewej stronie moze bezpieczniej, ale oni chca zamknac kazdemu buzie, nawet stowarzyszonym.
Ośmielę się niezgodzić z Sz. P. enhance (25/04/2009 o 16:40) Pan Podemski usiłuje wciągnąć Rzeczpospolitą (państwo, nie gazetę) do obrony czci Pana Wałęsy. Nie do obrony prawdy o Panu Wałęsie. Wg mnie jest to tak pozbawione logiki, że czyni Pana Podemskiego najpoważniejszym kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. Uważam, że jedyną logiczną rzeczą na tym zwariowanym świecie jest PRAWDA, więc nie można przeciwstawiać : albo LOGIKA, albo PRAWDA.
Oczywiście, człowiek jest tym, kim jest TERAZ. Rzecz w tym, że TERAZ zostało ukształtowane przez PRZESZŁOŚĆ. Kłania się przysłowie o worku soli.
Dzięki takim komentarzom pozostaje wiara w sprawiedliwość.
Złamanie układu biznesmenów i postkomunistów, którzy maja media i kapitał jest potwornie trudne.
Wszystko to niby słuszne, ale publiczne rozstrząsanie kwestii, czy Wałęsa kłamie w kwestii swego nieślubnego dziecka, czy też mówi prawdę, napawa jednak niesmakiem. Tą sprawą w ogóle nie powinniśmy się zajmować, gdyż nie ma ona żadnego znaczenia dla oceny publicznej działalności Wałęsy.
Bez dwóch zdań, Zyzak, a przede wszystkim jego promotor i wydawca, prof. Nowak, dali w tej kwestii ciała.
Szanowny Panie Ziemkiewicz,
jeszcze nigdy Pana „Polactwo” nie bylo tak aktualne jak dzisiaj.
Przyszlosc widze czarno, moze jestem pesymista.
Niestety w kazdym narodzie 80-90 % to bydlo wyborcze, manipulowane przez gangsterow nazywanych czasem politykami i im uleglym mediom.
W kazdym kraju tego kolchozu europejskiego jest tak samo.
Jedna jest roznica, taki pan Palikot nie mialby szans w krajach gdzie
kinderstuba cos znaczy. W POlsce jest gwiazda, co zle swiadczy o polactwie.
Chamstwo na kazdym kroku, polactwu sie jednak podoba.
O Bolku nie warto mowic, czekam na prokuratora, ktory zapyta p.Walese
o teczki , ktore jako prezydent kazal sobie przywiezc do Belwederu
i niestety niekompletne zwrocil. Takiego bohatera napewno nie bedzie,
przeciez jest tylko jedna sluszna partia, jeden sluszny führer i wolno myslec tylko to co „ministerstwo prawdy” uzna za sluszne.
Przypominam tylko „Nocna zmiane”, tego p.Tuskowi nigdy nie zapomne.
Polactwo jednak szybko zapomnialo, wiec nadzieji nie mam ze sie obudzi.
jechu
Wałęsa naprawdę działał w symbiozie z komuną
„- Może niezręcznie kogoś wsypałem, ale nie byłem agentem” – ta nieoczekiwana deklaracja samego Lecha Wałęsy z końca ubiegłego tygodnia, spowodowała zmianę optyki, wśród osób broniących w dyskursie publicznym byłego prezydenta. We wczorajszym wywiadzie zamieszczonym na łamach „Rzeczpospolitej”, pod jakże wymownym tytułem „Wałęsa naprawdę wykiwał komunę” Arkadiusz „Aram” Rybicki, poseł oraz przewodniczący PO w Gdańsku, mówi m.in.: „ – To człowiek, który wykiwał komunę. Kroki w bok, o których mówiłem, wszelkie jego błędy, są całkowicie marginalne i drugorzędne”.
Jednocześnie Arkadiusz Rybicki gloryfikuję przywódcę „Solidarności”, wypowiadając się kilkakrotnie, niejako w imieniu całej gdańskiej opozycji. Jak choćby w tym fragmencie: „- A jednocześnie nocą przychodzimy my (do Lecha Wałęsy – przypis autora), ludzie gdańskiej opozycji, i w tym samym mieszkaniu odbywamy narady”. Wystawiając zarazem nie najlepsze świadectwo nie tylko gdańskiej opozycji, ale i wszystkim uczciwym ludziom żyjącym w PRL, stwierdza bowiem m.in.: „- Takie czy inne gratyfikacje z powodu współpracy z systemem komunistycznym mieli wszyscy obywatele PRL. Przecież żyliśmy w tamtym kraju”. Określając zasady, na jakich powinno pisać się dzisiaj o Wałęsie, autor zgadza się, że wcale nie trzeba pisać tylko w sposób hagiograficzny. Dodając jednocześnie: „- Trzeba tylko sięgnąć do rozmaitych źródeł, które ukażą całą jego osobowość. A nie tylko babrać się w ubeckich papierach. Warto porozmawiać z ludźmi, którzy znali Wałęsę”.
Zachęcony ostatnim stwierdzeniem posła Rybickiego, jako że mam własne doświadczenia (patrz tutaj) z Lechem Wałęsą, a w tzw. opozycji (nie lubię tego określenia gdyż opozycja to działalność w systemie demokratycznym, a nie totalitarnym) działałem dość intensywnie, zwłaszcza w drugiej połowie lat 80-tych i to także w Trójmieście. Wcale nie posiłkując się „ubeckimi papierami”, a jedynie prasą podziemną wydawaną wtedy, przez niezależne i działające w konspiracji organizacje młodzieżowe, pragnąłbym także odnieść się do przedmiotu omawianego w wywiadzie z Arkadiuszem Rybickim.
wiele się musi zmienić aby zostało po staremu….
„Podemskiemu nie chodzi o samo zgnojenie młodego historyka”
Rafale, jakiego znowu historyka? Zyzak bynajmniej nie zajął się karierą naukową. Już raczej, wedle słów prezesa Kurtyki, nazwijmy go „chłopcem obsługującym ksero”.
„Żeby było wiadomo, że nie jest to tylko egzekucja byłego prezydenta [...] ale że to Państwo w całym majestacie bierze za mordę.”
I znowu kulą w płot. Jakie „bierze za mordę”? Podemski pisał o ewentualnym procesie cywilnym, żadnego „brania za mordę” tu nie ma – jest spór dwóch równych stron. Co zresztą doskonale wiesz, bo jeden taki proces – za zniesławienie – masz za sobą.
Czy jak ktoś w procesie cywilnym dostaje adwokata z urzędu, to znaczy, że państwo jego przeciwnika „bierze za mordę”? Czy w „Rzepie” obowiązują jakiekolwiek granice absurdalnych hiperboli?
” Kropielnica
Zbiornik na wodę święconą, umieszczony w kruchcie kościoła. Wierni maczają w nim dwa palce i żegnają się znakiem krzyża, wchodząc do kościoła lub z niego wychodząc.
Od XIV w. kropielnice ustawiane w kruchtach bardziej upodobniały się do chrzcielnic, jednakże nie miały jak one przykrycia. W nowszych czasach rozpowszechniły się kropielnice przyścienne, przeważnie wykonywane z marmuru. Najczęściej są owalne, półkoliste lub w kształcie muszli.
Kropielnicą nazywa się niekiedy również naczynie służące do pokropienia wiernych podczas nabożeństw lub błogosławionych przedmiotów; a także małe naczynie na wodę święconą znajdujące się w domu.”
© 2005-2007 Katolicka Agencja Informacyjna. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Czy nie można przeprowadzić wizji lokalnej wraz z dokonaniem obmiarów kropielnicy.
Zastanawiam się, jak się czuje matka tego nieślubnego dziecka.
Ciekaw jestem, czy pan redaktor i pan magister zastanawiali sie nad tym.
Pozostaję z głębokim poważaniem dla pana redaktora i jego sympatyków.
Wałęsa sikał czy nie sikał do kropielnicy. Nie widziałem.
Ale widziałem na własne oczy jak Kaczyńscy kradli ksieżyc.
Panie Ziemkiewicz sprowadzacie dyskusje na łamach „Rzepy” na granice absurdu.
Ciekaw jestem czy już Pan oraz red. Gmyz i inni z „Rzepy” dostali już ordery od Prezydenta Polski tak jak Gontarczyk i Cenckiewicz.
Za co – za całokształt walki o IV Rzeczpospolitą.
Pamiętam, jak jesienią pamiętną roku 89 leciał w TV”Teleexpress” , coś tam w nim komentowali i nagle pierdut – do komentowania wysadził się Podemski…
I to był jakiś zimny prysznic. Jak to???? Wszyscy się cieszymy, komuna zdycha, mamy nową telewizję, nowych ludzi, to co tu robi Podemski??? I to w roli komentatora zdarzeń aktualnych…???
Dziś już wszystko wiadomo…
A czy coś się zmieniło-jak dawniej była jedna słuszna idea tak teraz też.Dawniej przez cenzurę coś” przeleciało” teraz trudniej -sam przekonałem się na tym forum.”Autorytety” i „salon „trzymają wszystko w ryzach.Otwórzcie wreszcie te archiwa i niech ludzie ocenią sami kto był kim a nie wciskajcie ” ciemnoty” że durne społeczeństwo nie zrozumie co jest zapisane w teczkach.
Nie ma w Polsce cywilizacji na miarę czasów . Gdyby była , to tacy panowie jak Zyzak , Cenckiewicz i Gontarczyk szybko otrzymaliby zakaz publikacji i to na długo . Jeśli to nie powstrzymałoby ich wściekłych ataków na dobra najwyższe , to inni historycy zadziobią ich i będzie to słuszne . Takie jedynie właściwe metody działania przeciwko ludziom , którzy ośmielili się ujawnić trochę prawdy , tej innej, niewygodnej , bolesnej proponuje Karol Modzelewski ( profesor , a jakże i autorytet , jeśli ktoś ma wątpliwości ) . Chyba jednak ten wywiad w Wyborczej ( wydanie piątkowe ) ma na celu coś innego , ważniejszego . Można potraktować go jako sygnał dla kolegów historyków , w jaki sposób potraktować „czarne owce”.
Jak zwykle – nihil novi! Największym złem naszego kraju jest SALON (ach, ten ciągły ( permanentny?) żal, że brak tam miejsca dla tak znakomitego felietonisty…). Podemski to „Polityka”, „Polityka” to ONI – właśnie ten nienawistny SALON – i wszystko jasne! Tylko, że od takich konkluzji od dawna już niedobrze się nam robi . Nam – czytelnikom.
Większość komentarzy „liże” autora i mu schlebia.
Wchodzę w temat głębiej.
Dlaczego w naszym narodzie tyle nienawiści, zgryźliwości, zawiści, niezłomnej chęci oplucia autorytetów, a dlaczego tak mało rezolutnej dyskusji o bolesnej przeszłości.
Proszę spojrzeć na „wybrańcach” narody na Wiejskiej.
Proszę posłuchać o czym oni mówią z trybuny sejmowej.
Choćby wczoraj -Nitras, Brudziński,Kurski.
Gdzie w tej mowie kraj, nasza ojczyzna, jej problemy.
Nie ma.
Górę wzięli poparańcy, „kulomioci” błotem, piewcy nienawiści, obsrywacze przeciwników – i to jakich:jeno politycznych z którymi w knajpie sejmowej wódkę piją.
To rozumiem – co się nie robi dla własnej partii i dla własnej kariery(przedwszystkim).
Mimo wszystko da się ich jakoś zrozumieć, bo to prostacy i ludzie przypadkowi i zausznicy
Ale żeby wtórowali im co niektórzy – wydawałoby się światli dziennikarze z Ziemkiewiczem na czele.
To tego za cholerę pojąc nie mogę.
„Egzekucja na Zyzaku” itp. halucynacje.
Kim jest Zyzak, którego praca magisterska tak bylwersująca media, nie zainteresowała żadnego z poważnych historyków zajmujących się tym okresem historii.
Zyzak, Podemski a w tle zawsze Wałęsa, którego tak bardzo by się chciało poszarpać za nogawki ale nie ma jak uchwycić.
Polityka historyczna!
To ta prawda i skała na której powstanie IV RP tyle, że trzeba jeszcze zbadać czy Wałęsa nie pier..ał w szkole.
Doktorant Zyzak pojedzie z magnetofonem i ujawni.
Panie Rafale. Ma Pan świetne pióro. Będę Pana czytał zawsze. Jeśli przyjdą kłopoty, to nawet w wydaniu ” somizdatowym”. Innych dziennikarzy „RZ” też.
Zagubiony
( ale nie w dzisiejszej rzeczywistości)
Kapitalna końcówka Panie Redaktorze. A zresztą, cały tekst świetny!
Do Polaka zza Odry
Odpowiadając na Pańskie pytanie, zapewniam że w pełni akceptuję wyniki procesu norymberskiego, podczas którego oparto się właśnie na tym poglądzie, który Pan przywołał. Kiedy byłem czynnym politykiem, to mnie samemu wręcz zdarzyło się przyjąć identyczne założenia, kiedy opracowywałem stanowisko swojej partii w sprawie lustraacji.
Jednak tutaj wydaje mi się, że trochę się Pan zagalopował. Przedmiotem dyskusji nie jest bowiem prawne sancjonowanie zbrodni lub wręcz ludobójstwa. Redaktorowi Ziemkiewiczowi nie podoba się norma ustanowiona w art. 212 kodeksu karnego. I słusznie, bo jest to norma absurdalna i szkodliwa. Nie jest to jednak przepis prawa tego rodzaju, aby przeciwko niemu wytaczać armaty kalibru norymberskiego. Tym bardziej, że oprócz art. 212 jest też art. 213, który zwłaszcza w § 2 znacznie łagodzi absurdalną wymowę artykułu poprzedniego. Od tego red. Ziemkiewicz całkowicie abstrahuje, a tak robić w poważnej rozmowie nie wypada. A już w żadnym razie nie wolno obrzucać inwektywami kogoś, kto przy całej wadliwości tego przepisu wzywa do jego poszanowania.
wis Pisze: 25/04/2009 o 19:15
W Polsce bohaterami obecnie mogą być jedynie Ci, których wskaże IPN i bracia Kaczyńscy. A , że Jarosław ma niezyt dobre “papiery” w IPN to z góry wiadomo iż są fałszywe. Koniec kropka. Tak ma być póki dwa słońca świecą nad Polską.
Pnie Redaktorze puści to cenzura, czy nie.
*** Sprobowano wszystko, zeby odowodnic, ze JK papiery sa dobrymi papierami a nie falszywka. JK byl sprawdzany przez zjednoczone sily komuny, bolka, sld i tuskizmu.. i nic nie wyszlo.
Na swiecie nie ma lepiej sprawdzonego czlowieka jak JK.
Gdyby byly podkladki w Moskwie, juz by dawno zostaly udostepnione.
Trzeba byc cholernym naiwniakiem, zeby dac sie zlapac na Palikota znowu zakrywajacego extremalna nieudolnosc zondu (nie rzadu) Tusk. Naprzyklad absolutnie bezsensowny budzet, absolutnie bezsensowny oczekiwany rozwoj gospodarczy… przeciez w Polsce teraz dzieki zondzacym nieudaczniakom zaczyna sie doslownie wszystko sypac a politycznie IPN jest wykanczany, UJ rowniez mial zostac wykonczony a historycy przesladowani… a wiec Palikot musi znowu pracowac… Ciekawe, jak bedzie jutro Niesiol halasowac.
W Polsce bohaterami obecnie mogą być jedynie Ci, których wskaże IPN i bracia Kaczyńscy. A , że Jarosław ma niezyt dobre „papiery” w IPN to z góry wiadomo iż są fałszywe. Koniec kropka. Tak ma być póki dwa słońca świecą nad Polską.
Pnie Redaktorze puści to cenzura, czy nie.
Pozdrawiam pana redaktora i chcialam zwrocic uwagę na jedna rzecz- krytycy ksiązki Zyzaka mają mu za złe, że oparł się na świadectwach mówionych ( jedna pani drugiej pani w maglu powiedziała…) Ale gdzie miał szukać wiadomości o Wałęsie Zyzak? w autobiografii Wałęsy ? W redakcji na Czerskiej ? Bo nie istnieją jeszcze archiwa (oprócz IPN) dot. Wałęsy. Wspomnienia ksiązkowe o ludziach już niezyjących to w takim razie także magiel i wartości poznawczych żadnych nie mają.
Po co zmieniać ustój jak wystarczy zmienić nazwę, no może do tego zwiększyć propagandę. A Zyzakowi można pomóc kupując jego książkę, co też uczyniłem i wszystkim polecam, nawet jako świadectwo że jeszcze prawda nie zginęła, póki książka żyje, no chyba że ocenzurują i zakażą czytać.
I jak to było w starym żydowskim dowcipie?
- Nigdy nie byłem agentem.
- Moje donosy i tak nikomu nie szkodziły.
- Dawno zerwałem współpracę.
@zbyszek
# zbyszek Pisze:
25/04/2009 o 12:52
wracają mroczne czasy ,które muszą się skończyć i przywalą tych co je tworzą.Historia pokazywała że kłamstwa nie da się długo utrzymać.
A nie przyszlo ci nigdy do glowy, ze klamstwa ktorych historia nie pokazuje sie nie skonczyly i uwazasz je za prawde?
eko08: przy calym szacunku: „Jego zasługi są niezaprzeczalne”. Nie mozna zaprzeczyc, ze dzieki Bolkowi i innym „wybrancom” mamy „kapitalizm kompradorski” i Palikotow robiacych za autorytety moralne. Nie mamy natomiast rownosci szans, rownosci wobec prawa, i nie mamy prawa w ogole. To wszystko jest efektem umowy: „wy nie ruszacie naszych, a my nie ruszamy waszych, a bogacimy sie wszyscy” zawartej przy jajowatym meblu. Bilans dzialan Bolka dla Ojczyzny: mniej niz zero.
@???
„Chciałby Pan ich wszystkich zdjąć z należnego (!?) im piedestału, a wsadzić tam… ”
Piedestaly to brzmi tak wspaniale.
Ale, oni sami z nich spadli i to bez niczyjej pomocy!
Drogie Panie i drodzy Panowie, krol jest nagi i nie zanosi sie na to, ze ktos ubrany w zlote szaty moze go zastapic.
Szanowny Panie Redaktorze, artykuły Pana są dla mnie moralnym wsparciem. Bez nich czułabym się zagubiona w tym „diabelskim kotle polskiej polityki”. Wierzę, że gdy powymiera stara generacja, to pokolenie naszych synów i córek będzie dokonywało mądrzejszych wyborów. Ale na razie diabeł miesza i to coraz gwałtowniej. Co będzie za miesiąc,za pół roku ? Jak będzie wyglądała Polska po rządach PO? Chyba się boję ,bo siły zaangażowane po stronie rządzących są niesamowicie zdeterminowane. Nie wyobrażam sobie jak będzie wyglądało apogeum. Czy my jako społeczeństwo możemy temu się przeciwstawić ? nie tylko poprzez dyskusję?
Super tekst. Obiektywny, mądry i odważny. I nie o dyskredytowanie Lecha Wałęsy tu chodzi. Jego zasługi są niezaprzeczalne, ale kłamstwa tudno akceptować. Jeśli Lech Wałęsa próbuje cały czas tworzyć swój nieskazitelny bohaterski życiorys to nie wiem po co to robi? Ze wszystkimi swoimi wadami, szemraną przeszłością, dla wielu ludzi byłby bardziej ludzki. Być może dawałby nadzieję błądzącym, że każdy może dokonać czegoś wielkiego. Ale niech Lech Wałęsa mówi prwdę, nawet tę dla niego niewygodną.
Całym sercem pana popieram i popieram to co pan pisze. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z własnej bezsilności. Jeszcze raz potwierdzam to co na bileciku napisałem, żeby pan na nas liczył, gdyby zaszła taka niezbędna konieczność. Ale życzę zdrowia.
„czy pan Stanisław Podemski ma świadomość nikczemności całej sprawy” – MA. SALON to nikczemnicy, ale glupi to oni nie sa. Durnie to co, co nie mysla, tylko daja sie salonowi przerobic na „pozytecznych idiotow” do glosowania „po linii”.
Felieton p. RAZ jak zwykle blyskotliwy. Jedna tylko – poboczna -kwestia zgrzyta. W żadnym wypadku nie można porównywać Polski tzw. sanacyjnej do teraźniejszej Rosji, czy innych tego rodzaju państw. To nadużycie.
Kilka osób wkłada Autorowi w usta pytanie: czy warto było?
Specjalnie przeczytałem felieton (wyśmienity!) raz jeszcze (wydawało mi się, że tego pytania tam nie ma) i … jednak je znalazłem.
Co prawda inaczej sformułowane, w, jakby tu powiedzieć …, „jednostkowym” kontekście, ale jednak …
Trochę się za nie na Autora gniewam.
Bo przecież jest jak jest, tu i ówdzie ciągle tak jak byłó za PRL-u, a nawet gorzej, ale i tak jest oczywistym, że WARTO BYŁO.
Drogo Panie Rafale!
Nie spodziewałem się zamordyzmu ze strony Donalda Tuska i jego ekipy. Na Donalda Tuska głosowałem w wyborach prezydenckich.
4 czerwca 2009 r. będziemy obchodzili wielkie święto komunistów w Polsce.
Nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie. Podzielili się władzą ze swoimi współpracownikami tak, że faktycznie rządzili do 2005 r.
Najpierw prezydentem był komunista Wojciech Jaruzelski, następnie współpracownik komunistów Lech Wałęsa, a potem przez 10 lat postkomunista Aleksander Kwaśniewski.
Wygrana Lecha Kaczyńskiego i PiS w 2005 r. nieco zmieniła sytuację, ale w sferze politycznej nie dokonali wielu zmian.
Przegrali.
System stworzony przez komunistów odparł atak, przystąpił do kontrofensywy i rozbił przeciwników.
System stworzony przez komunistów nadal więc trwa.
Niespodziewanie wsparła go PO i Donald Tusk. To dla mnie spore zaskoczenie.
Piotra Semkę i Bronisława Wildsteina współpracownicy komunistów (m.in. w TVN, Polsacie i TVP) uważają za ujadające pieski.
Niedługo wyrzucą ich w „Rzeczpospolitej”, którą przejmie zaufany wydawca, i TVP.
Znowu będziemy mieli jeden front propagandowy, jak za czasów Władysław Gomułki czy Edwarda Gierka.
Ludność będzie zadowolona, bo jest już zmęczona konfliktami.
Dlatego te konflikty cały czas wywołuje PO.
A Powszechne Towarzystwa Emerytalne rok w rok łupią przyszłych biednych emerytów – w 2008 r. zabrały im 1,8 mld zł.
Gdyby nie Irlandczycy, byłoby już po państwie polskim. Gdyby wszedł w życie traktat lizboński, bylibyśmy już tylko gubernią unijną.
To są ważne rzeczy.
Choć walka o wolność słowa i badań naukowych to też ważna sprawa.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
do Pana Wieslawa Rewerskiego
Dura lex sed lex, ale tylko tak dlugo jak oparte ono jest na prawach bozych i ludzkich. Niemcy wymordowali Zydow w majestacie prawa.
Sowieci wysylali do lagrow z wyrokiem. Czy to ma Pan na mysli?
Spor pomiedzy krytykami i obroncami prezydenta Walesy, sie przedluza.
Chcialbym tutaj przedlozyc czytelnikom troche odmienny punkt widzenia, niz te dwa glowne nurty.
W czasopismie gier logicznych „Nie tylko Sudoku”, jedna z zagadek jest tzw blizniak, w ktorym sa dwie czesci o tym samym zestawie cyfr. Jedna polowa oparta jest na szablonie sudoku, a druga na szablonie zroznicowanych ksztaltem wielobokow. Rozwiazanie jest to samo dla obu polow.
Wydaje sie, ze krytycy pana Walesy patrza na zagadnienie z punktu widzenia, szablonu PRAWDY. Maja fakty w reku, one sa udokumentowane , koniec , kropka.
Obroncy pana Walesy patrza przez pryzmat LOGIKI. Czlowiek jest tym ,kim jest teraz, a nie kim byl w przeszlosci.
Obie strony wytaczaja do boju ciezka artylerie. No bo jakze argumentowac przeciwko prawdzie, badz logice.
Majac na grzbiecie doswiadczenie wielu lat zycia, sklaniam sie stanac z tymi, ktorzy mowia…czlowiek jest tym, kim jest TERAZ.
Nie popieram jednak ograniczenia swobod demokratycznych, przez zamykania IPNow, i kadzeniu cielcowi politycznej poprawnosci.
„Nic nie zgrzyta w tej szczególnej logice”, nie tylko panu St. Podemskiemu, wielu innym Obywatelom dzisiejszej RP. Jeżeli sondaże mówią prawdę (nawet w przybliżeniu) , to jest ich nawet więcej niż tych, którym „zgrzyta” lub „bardzo zgrzyta”.
Obawiam się jednak, że owemu panu Podemskiemu może „nieco zgrzyta”, ale…
Tu powtórzę zasłyszane historyjki, istne tragifarsy, zasłyszane od „rzeczowo myślących, broń Boże komunistów, wyborców obecnego rządu” ( tak siebie określają).
– Po co drążyć dawne historie i jątrząc skłócać ludzi? To co robią tacy dziennikarze, jak Pan Ziemkiewicz czy osoby podobne księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu, jest z b y t e c z n e, a według niektórych nawet szkodliwe, bo postrzegane właśnie jak owo jątrzenie. Wszelkie odpowiedzi, że o PRAWDĘ idzie- są bagatelizowaniem tejże bądź jej podważaniem („bo kto wie jak to właściwie było, a dokumenty fałszowano”). Z ust ww. słuchać jeszcze inne wersje farsy, z których najbardziej nikczemna jest opcja: „że nawet jeżeli coś tam było w życiorysach, to należy milczeć i zapomnieć o nich, przez hołd dla wielkiego czynu”, co wiąże się z wersją „o polskim światowym symbolu” i kolejnym- „że cały świat będzie się z nas śmiał”(lub, że „już się śmieje”).
Mam więc podejrzenie, iż pan Podemski skłania się do takich lub zbliżonych interpretacji w tej „szczególnej logice”.
Panie Rafale i sądzę, że w taki sam sposób uzasadniając swoje racje „dla wyższych celów”, pan Podemski polubownie „ułoży się ze swoim sumieniem”.
@Wiesław Rewerski
Gdyby III RP była de facto państwem prawa, chociażby na wzór krajów zachodniej Europy, wtedy stosowanie cudzysłowów przez Ziemkiewicza było by rzeczywiście godne potępienia. Jednak III RP mimo całej fasady pełnej sloganów o demokracji, wolności, przestrzeganiu i równości prawa jest postkomunistycznym bantustanem lekko tylko przemalowanym pod potrzeby czasów. Państwo, które nie rozliczyło i nie potrafi (nie chce) rozliczyć zdrajców i zbrodniarzy poprzedniego reżimu, a wprost przeciwnie honoruje ich specjalnymi emeryturami (20 lat po zmianie ustroju) nie jest państwem prawnym. Bezprzykładny atak (rządzących i tzw elit) na instytucje i autorów książek, którzy mają czelność mieć inne zdanie – niewygodne do narzuconej jedynie słusznej wersji – świadczy o mentalności totalitarnej autorów nagonki. Skupianie się na niedoskonałości stylu Ziemkiewicza wobec takiej rangi problemów jest albo celowym odwróceniem uwagi od głównych tez autora albo infantylizmem graniczącym z głupotą. Tertium non datur.
do Wiesława Rewerskiego
Faktycznie pierwszej polemiki z dwoma przeciwstawnymi sposobami polemizowania nie zrozumiałem,ze względu na ogólność.
Natomiast co do Wałesy to jestem jego obrońcą za okres 1980-98 – w końcu sam byłem jego aktywnym zwolennikiem. Darowałbym mu też to co robił przed 1980r. Ale nie ma powodu by mu darować bezprawne działania po r.1990 i stosunek do Kuklińskiego. I to pójście w zaparte.
Sprawa języka i stylu jaki temu towarzyszy to jest już osobny temat. Niech pan popatrzy na forum „Dziennika” to pan zrozumie o co chodzi.
Wielce szanowny Panie Mecenasie !
Kilkadziesiąt razy (co najmniej) zderzaliśmy się w obrotowych drzwiach ówczesnego, a obecnie – byłego – Sądu Najwyższego przy ul. Ogrodowej w Warszawie. Zawsze kłaniałem się Panu z autentycznym szacunkiem czlowieka nieco młodszego i może nieco mniej doświadczonego w naszym pieknym zawodzie. Ostatnio Pana tam nie widuję. No cóż, lata lecą, ja też już mam znacznie gorszy wygląd, zadyszkę (korzystam z wind, a 30 lat temu fruwałem pieszo wielokroć z parteru na VI pietro bez zadyszki). Mam do Pana gorącą prośbę. Niech Pan mi pozwoli zachować wspomnienie o sobie w kształcie, jaki dotychczas był przed oczami duszy mojej (Szekspir, Szekspir oczywiście !). Dołożę dużych starań, aby zapomnieć omawiany powyżej artykuł, Pana autorstwa, w Gazecie Wyborczej. To z mojej strony duże poświęcenie. Jest Pan świetnym prawnikiem, więc Pan wie dlaczego. Nic nie muszę Panu wyjaśniać. Obaj wiemy, o co chodzi, i obaj mamy powody do smutku – ja, bo czuję się tak, jak gdyby ktoś stłukł kryształowy wazon z mojej kolekcji, a Pan – bo chyba już Pan wie co czują okruchy stluczonego, cennego kryształu leżące na dywanie … .
Jest mi bardzo smutno … .
„…osławiony paragraf 212, najlepiej się do tego nadający (bo, jak niedawno pisałem, uznający za przestępstwo ujawnienie informacji podważającej zaufanie do osoby publicznej bez względu na to, czy jest ona fałszywa, czy prawdziwa) „cieszy się złą reputacją” w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.”
====================================
Niestety, tu Pan błądzi.
Z autopsji wiem, że stosunek Trybunału do tego artykułu nie jest jednoznaczny – jak jest stosowany wobec osoby naruszającej zasady politpoprawności, Trybunał, nawet najbardziej niesprawiedliwy wyrok, jak to było w moim wypadku, bez wahania zatwierdza !