Subotnik Ziemkiewicza
W dziedzinie horrendalnych (z podkreśleniem źródłosłowu horror) pomysłów na ochronę Wałęsy przed jego własną przeszłością trudno się wyróżnić.
Ale pan Stanisław Podemski, któremu się to udało, nie jest byle kim; latami oprowadzał swych czytelników po zawiłościach prawa, starając się ich przy tym przekonać, że ma ono w sobie jakiegoś ducha, i że jest to duch sprawiedliwości, która każe równo traktować każdego bez względu na jego społeczną pozycję.
Dziś doradza państwu polskiemu, w jaki sposób ma ukarać bezczelnego szczeniaka za napisanie o Wałęsie prawdy, w sytuacji, gdy, niestety, osławiony paragraf 212, najlepiej się do tego nadający (bo, jak niedawno pisałem, uznający za przestępstwo ujawnienie informacji podważającej zaufanie do osoby publicznej bez względu na to, czy jest ona fałszywa, czy prawdziwa) „cieszy się złą reputacją” w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. I gdy Sejm, mimo całkowitego przejęcia go przez siły jedynie słuszne, nie stworzył jeszcze specjalnego prawa na wzór Polski sanacyjnej albo współczesnej Białorusi i Rosji, które by jasno określało odpowiedzialność karną za uwłaczanie czci Ukochanego Przywódcy.
Podemskiemu nie chodzi o samo zgnojenie młodego historyka − nie ma wątpliwości, że do tego wystarczy Wałęsie procedura cywilna i najlepsi adwokaci, których zapewne zatrudni (nie wspomina, że może on też liczyć na panią sędzię zachowującą się podczas rozprawy tak, jakby chciała wyskoczyć zza stołu i prosić idola o złożenie jej autografu na dekolcie – widywało się już takie). I że nie potrzebuje on w tym zbożnym dziele pomocy. Chodzi tylko o to, aby w egzekucji na Zyzaku wzięło symbolicznie udział państwo polskie. Żeby było wiadomo, że nie jest to tylko egzekucja byłego prezydenta, potężnego kolesia, przyjaciela wszystkich przyjaciół, na skromnym magistrze, który miał śmiałość wleźć mu w drogę − ale że to Państwo w całym majestacie bierze za mordę.
Nie wiem, czy pan Stanisław Podemski ma świadomość nikczemności całej sprawy. Może szczerze uważa, że pisanie o czyimś nieślubnym dziecku, wywlekanie jego życia prywatnego, to podłość? Sam bym się z nim zgodził, gdyby to o dziecko chodziło. Ale kiedy w tuszowanie istnienia owego dziecka włączają się służby specjalne, kiedy smutni panowie konfiskują nie wiadomo jakim prawem dokumenty ze szkoły i zakładu pracy, czyszczą archiwa policyjne, gdy prezydent, który tak sobie poczyna z demokracją, osobiście dobiera się do świadectw swej przeszłości − to chyba zmienia sprawę? Czy nie zmienia? Co by na takie nadużywanie władzy powiedział dawny Podemski, którego publikacje jeszcze pamiętam?
Może Podemski aż tak się nie zmienił, może po prostu nie śledzi zbyt uważnie informacji − przyznajmy, że są media, które bardzo starannie chronią swych odbiorców przed dysonansem poznawczym. Może więc nie i nie wie, że to „obrzydliwe, żałosne, wyssane z palca oszczerstwo” potwierdzają zgodnie za każdym razem pytani o nie bynajmniej nie anonimowo mieszkańcy rodzinnych stron byłego prezydenta − z wyjątkiem dwojga, którzy przypadkiem też noszą nazwisko Wałęsa? Może nie czytał naszego wywiadu z Arkadiuszem Rybickim, który broniąc Wałęsy, niechcący go sypie, mówiąc, że „wykiwał” komunę – no, a na czym to kiwanie polegało, jak nie na przekonaniu jej, że jest jej posłusznym agentem? (Już pomijam ogólny ton jego wypowiedzi, że nie to, by Zyzak nie napisał prawdy, ale z niesłusznych pozycji i niewłaściwie ją zinterpretował.) Może nawet nie słucha samego Wałęsy, który między kolejnymi bełkotliwymi i nie dającymi się ze sobą pogodzić zaprzeczeniami („nigdy się nie spotykałem − oczywiście, że się musiałem spotykać – nic podpisałem – podpisałem, ale nic ważnego − nie mówiłem – mówiłem – mogłem kogoś wsypać, ale tylko niechcący” etc.) sugeruje mniej więcej to samo, że, oczywiście, „rozmawiał” i „grał”, „bo by go zabili”?
A może panu Podemskiemu nic nie zgrzyta w tej szczególnej logice: Wałęsa nie miał żadnego nieślubnego dziecka, a zresztą to nie on rzucił jego matkę, tylko ona się z nim żenić nie chciała? UOP nigdy nie zabierał żadnych dokumentów dotyczących Wałęsy, a zresztą w 2001 roku wszystkie oddał? Do diabła, nawet z tą żałosną kropielnicą − kpił Wałęsa, że jak niby to możliwe, skoro kropielnica jest na wysokości metra, metra dwadzieścia, a przecież w materiale „Wiadomości” TVP każdy widz mógł na własne oczy zobaczyć, że TA akurat kropielnica, w TYM akurat kościele jest właśnie wyjątkowo nisko, na wysokości kolan? Nawet w tak drobnej sprawie Wałęsa nie potrafił odruchowo nie skłamać! Mówiąc moim ukochanym filmem: „Ten człowiek słowa prawdy w życiu nie powiedział!”
To już sprawa pana Podemskiego, jak się ułożył ze swoim sumieniem, by wypisywać podobne paskudztwa. Ja się tylko zastanawiam, po co to wszystko było. Po co było „kiwać” komunę, robić tyle krzyku i w ogóle – skoro mogliśmy mieć dzisiaj z tych samych paragrafów taki sam proces, z równie potężna propagandową asystą, za uwłaczanie czci Jaruzelskiego, a nie Wałęsy, i za „rozpowszechnianie fałszywych wieści o naturze ustroju PRL”, a nie III RP. Naprawdę, tyle zmieniać, żeby końcu zobaczyć, jak mało się zmieniło?









Profesorow, mamy takich jak na przelomie lat 70 i 80 (czas mojego „studentowania”), nadeci i niepewni , choc wydawalo by sie ze pewni… glownie swojego przerazenia i obaw o utrate stolkow i tkz pozycji.
Komuna padla a oni zachowuja sie jak za dawnych lat. (pisze tylko o tych ktorych znam). Mam nadzieja ze ich wnuki to zmienia a moze juz dzieci? PRL w ich glowach ciagle gra.
pozdrawiam
ps
to bardzo trafny tekst
„Ludzie mali, szczególnie hipokryci, z grona (—) wyssali nienawiść z mlekiem matki.Przez głośne ujadanie są słyszani ale i odganiani od miski i w rezultacie poza osobistą kompromitacja niczego nie osiągają. Dno!”
- pisze – o sobie! – anonim stan49 (25/04/2009 o 14:30) z adresem do – jak mówi – Pana Rafała Ziemkiewicza…
Cóż, sam spadł poniżej dna…
Stanisław Surma.
Mam jedno pytanie. Czy, a jesli tak, to od kiedy, czyjas głupota stanowi tajemnice panstwową? Odpowiedź na to pytanie pozwolilaby mi zrozumiec dlaczego jedni walcza o równe prawa dla wszystkich, gdy w tym samym czasie tworzone są grupy jeszcze równiejszych. Orwell to nie pisarz, to prorok…
O to, to, panie redaktorze. Celny komentarz.
Nie do wiary, że to się dzieje na naszych oczach. Transformacja w państwo totalitarne. Zamordyzm póki co jeszcze aksamitny, ale aksamitne kajdanki też wrzynają się w przeguby.
P.S. takiego dzisiejszego “Wprostu” – cd. – nie licząc „Wysokich obcasów” dla pań (dam, które mówią „Nie”)…
Bogu dzieki, nie wszyscy jeszcze dali sie ogłupić. Pana słowa są tego dowodem. ale na takie slowa trzeba duzo odwagi, ktorej gratuluje Panu.
Zakazany spot PiS (jak Zakazane Piosenki) stal sie hitem w internecie. Na youtube haslo „spot PiS kolesie” prowadzi do celu.
Ciekawe, kiedy tuskizm zacznie internet cenzurowac?
P.S. Zakazane Piosenki.. to byl piosenki zakazane przez Niemcow w czasie wojny. Powstal nawet film pod takim samym tutylem.
Do zetjota
Proponuję, aby raz jeszcze przeczytał to, co napisałem. Nie znam Pana kompetencji do pisania o Lechu Wałęsie. Zakładam, że są wysokie, ale proszę zauważyć, że w moim tekście znajduje się o Lechu Wałęsie tylko to, co jest faktem: że gnoją go internauci. Natomiast nie ma tam mojej oceny Lecha Wałęsy. Dopóki jej publicznie nie przedstawię, dopóty proszę żadnej mi nie przypisywać. A tym bardziej – nie dyskutować jej ze mną, traktując mnie jak adwersarza.
Do Adama
Jeśli za „obsikiwanie nogawek Ziemkiewicza” uważa Pan artykułowanie zasad, których przestrzeganie w dyskusji publicznej jest elementarne, to tak – obsikuję mu nogawki. A nawet robię to od dawna i mam przy tym odwagę podpisać się imieniem i nazwiskiem.
Poza tym proponuję Panu i to, co zaproponowałem zetjotowi – ponowne przeczytanie tego, co napisałem. Nie znajdzie Pan tam ani słowa oceny działań podjętych wobec mgr Zyzaka. A w szczególności działań „policji tajnych, widnych i dwupłciowych” oraz działań „wykształciuchów”. Jakkolwiek te działania będziemy oceniali, nikogo nie zwalniają one z przestrzegania pewnych norm dotyczących postępowania dziennikarzy.
Pozdrawiam p. Zyzaka i życzę mu jak najlepiej.
Panu Ziemkiwiczowi dziękuję za wypowiadanie moich poglądów.(w dużej części)Gdyby nie jego dziennikarstwo, Widstaina, Janke, Rybińskiego i kilku jeszcze dziennikarzy byłoby źle
U nas w Mysłowicach ( Górny Śląsk ) wolność slowa skończyła sią 3 września 1939 roku i nie chce powrócić.
W Polsce , przynajmniej u nas w Mysłowicach ( Górny Śląsk ) , wolnośc slowa skończyła sie 3 wrzesnia 1939 roku ; i niespecjalnie chce powrócić.
do „krusta”
Posądzanie kogoś , kto pisze negatywnie o kimś innym , o
nienawiść jest idiotyzmem. Na temat Wałęsy napisano tyle , że można sobie wyrobić zdecydowaną o nim opinię , bez ulegania iluzjom i propagandzie. A jeżeli ktoś ceni iluzje , niech lepiej nie wychodzi na zewnątrz bo zderzy się z realnym światem
Po co? To znowu prowokacja, czy młody wiek Pański?
Ja jako świadek tych czasów wiem, że nie mieliśmy żadnego wyboru.
Sprawy toczyły sie tak jak je zaplanowano daleko stąd i realizowano za pomocą tutejszej agentury. Nadzieja zmian sprawiła, że nawet trzeżwo myslący nabierali się na to „obalanie komunizmu”, a ten z racji pochodzenia, jest jak bańka wstańka, obalić sie nie da, zrobi woltę najwyżej. Jedynym błędem w scenariuszu było dopuszczenie
do powstania rządu prem.Olszeweskiego, ale szybko ten błąd naprawiono. Do następnej zmiany dekoracji nie bedzie juz potrzebny
żaden „spontaniczny zryw narodu”, są „wolne media” i internet.
Zaprogramuja nas bez hałasu.
„istnieje uzasadnione podejrzenie” (do 5 lat lagru, w gułagu w ZSRR) – parafrazując niejakiego Wyszyńskiego (radzieckiego towarzysza od doktryny prawniczej, nie czcigodnego ś.p. Stefana Prymasa!) – że red. S. Podemski doradzał tow. M.F.Rakowskiemu, naczelnemu (ówczesnej „rewizjonistyczno-pragmatycznej) „Polityki” (najbardziej opiniotwórczego tygodnika inteligencji socjalistycznej w latach PRL, takiego dzisiejszego „Wprostu”), a też mniej uzasadnione, że czynił to w zmowie z prof. Z.Markiem, którego macierzysta A.M. w Krakowie pozbawiła czci adepta Hipokratesa (ale nie hucpy hipokryty), a to że przyczynił się do edytorialu, w którym (zeszły ostatni 1. sekretarz – nie „Polityki”!) opisał jedynie słuszne reperkusje smutnego wypadku „upadku ze schodów” studenta UJ Stanisława Pyjasa (bodaj w 1977 r.) Cóż, nadeszły lepsze czasy i „upadek nestora” jest bardziej aksamitny niż studenta Pyjasa…
Ktoś spytał: Skąd u Pana Rafała taka nienawiść do L.Wałęsy i innych autorytetów?” Z kompleksów. Ludzie mali, szczególnie hipokryci, z grona prawdziwych katolików i jeszcze prawdziwszych patriotów, wyssali nienawiść z mlekiem matki.Przez głośne ujadanie są słyszani ale i odganiani od miski i w rezultacie poza osobistą kompromitacja niczego nie osiągają. Dno!
@ indris
Klekajac, czlowieku, klekajac!
Panie redaktorze, prosze przyjac wyrazy szacunku i uznania wraz z podziekowaniami za pana bezkompromisowosc i klase w walce o prawde i normalnosc!
Panie Redaktorze.
Uważam, że Wałęsa, tak jak kiedyś sikał do kropielnicy tak teraz przepraszam za wyrażenie szcza do niej. Kiedyś było wybryk młodego gówniarza, który można by w innych warunkach teraźniejszości jego dotyczącej uznać nawet za objaw fantazji i powiedzieć, że nasz „bohater narodowy” to chłopak z fantazją z odrobina zadziorności.
Dzisiejsze „szczanie do kropielnicy” to przejaw buty, strachu przed przeszłością i braku osiągnięć, które by mocno przeważyły błędy.
Nie zagłębiając się w szczegóły można powiedzieć, że zasługi tego człowieka mimo, że przewyższają błędy nie spowodowały skutków, byśmy błędów mu nie pamiętali, bo to jego błędy spowodowały, że dziś połowa Polaków nie może mu ich wybaczyć. Gdyby to był margines powiedzmy 10cio procentowy, to można by go złożyć na karb wykluczenia tych ludzi, ich nieudacznictwa i braku umiejętności poradzenia sobie w życiu ale jeśli tych nie wierzących niego jest aż tak dużo, to taka ilość jest co najmniej zastanawiająca. Wszystko polega wobec tego na ocenie rzeczywistości, tego co się dzieje, przez jednych i drugich.
Panie Rafale, bardziej zastanawiająca jest – oprócz treści artykułu, pańska nienawiść do Wałęsy i skąd sie ona bierze. Jest Pan”guru” w obalaniu i oczernianiu wszelkich autorytetów poczynając od Balcerowicza, Podemskiego, Mazowieckiego, Kwaśniewskiego, Tuska, Schetyny, Lisa, Michnika, etc, etc na Wałęsie kończąc. Chciałby Pan ich wszystkich zdjąć z należnego im piedestału, a wsadzić tam swoich Kaczyńskich, Rydzyków, Wilnsztajnów, Kurskich, Brudzińskich, Gontarczyków, etc, etc, a najlepiej siebie usadzić na najwyższym miejscu. Z wszelkich uznanych autorytetów ostał się Panu Karol Wojtyła.
Jest Pan żałosny i godzien politowania. Pańskie atrykuły nijak nie mają sie z rzetelnego dziennikarstwa.
Na Boga, idź Pan w inną profesję.
Moralny autorytet: kapuś SB
Na naszych oczach rodzi się nowa świecka tradycja! Każdy strącony z piedestału „autorytet moralny” z nadania „Gazety Wyborczej”, który w świetle zachowanych w archiwach IPN-u dokumentów, okazuje się być podłym donosicielem, który za pieniądze denuncjował bezpiece swoich kolegów (którzy często uważali go za przyjaciela), okazuje się być….jeszcze większym „autorytetem moralnym”, bronionym przez „elity” (czyli jeszcze nie zdekonspirowanych kapusiów SB) do upadłego.
Scenariusz obrony zdekonspirowanego kapusia jest zawsze taki sam. Najpierw moralny autorytet „idzie w zaparte”. On nigdy i na nikogo nie donosił. Niczego nie podpisywał Ujawnione „kwity” to fałszywki SB, kolportowane przez politycznych wrogów. Jednocześnie kumple kapusia którzy opanowali polskie media („autorytety moralne” tego samego pokroju co kapuś), przepuszczają brutalny atak na osoby które haniebną przeszłość donosiciela-moralnego „autoryteta” ujawnili. Wylewają na nich kubły pomyj: oszczerstw, pomówień, wyzwisk, a nawet gróźb „dania w mordę”.
Gdy jednak, na podstawie ujawnionych dokumentów, ofiary kapusiów bez trudu identyfikują szubrawca który na nich donosili (przez co często złamał im życie), „autorytet moralny (i jego poplecznicy) zmienia front. „…no tak donosiłem bezpiece…- mówi kapuś – „… ale nikomu swoimi donosami nie zaszkodziłem, bzdury takie pisałem, o niczym…” (Owszem palił całe lata, ale ani razu się nie zaciągnął).
Gdy jednak dociekliwi badacze i historycy ujawniają, że „autorytet” swoimi donosami wielu ludziom zniszczył życie, a niekiedy wręcz ułatwił bezpiece popełnienie mordu na niewygodnym dla władców PRL-u obywatelu, wówczas „kapuś- autorytet”…”pęka”. Kaja się, przeprasza, płacze przed kamerami, skamle i wyje, przyparty do muru. Jeśli by ktoś sądził, że po tej „ekspiacji”, pohańbiony i poniżony „autorytet” wyląduje na śmietniku historii (a powinien w mamrze!), ten jest w wielkim błędzie! Dopiero teraz, „autorytet – kapuś” staje się SUPER AUTORYTETEM! Oczywiście w opinii takich samych „autorytetów”, czyli jeszcze nie zdekonspirowanych donosicieli, którzy niczym szarańcza obsiedli polskie media. Listy poparcia dla „Super autorytetu” płyną od kolesi po fachu z całego kraju. Niekiedy „Superkapuś” otrzymuje w nagrodę…posadę rządową (patrz Boni), bryluje w mediach i salonach politycznych, poucza i moralizuje.
Do opisanego, haniebnego procederu promowania donosicieli w życiu publicznym, „autorytety moralne” (czyli jeszcze nie zdekonspirowani kapusie) dorobili prostacką ideologię. Brzmi ona tak: jeśli nawet taki Bolek był płatnym donosicielem w czasach PRL-u, oraz złodziejem który wykradł i zniszczył dokumenty o tym świadczące będąc prezydentem RP, to przecież swoje winy odkupił, gdyż…wielkim Polakiem jest! Zdanie to niczym mantra jest powtarzane aż do znudzenia przez wszystkie „przekaziory” w kraju, bez podania jednego choćby przykładu, z którego by wynikało, że Bolek… wielkim Polakiem był.
Ofiary donosicieli: Bolków, Katmanów, Zapalniczek, Grejow i tysiąca innych, gniją w ziemi pomordowani przez siepaczy z bezpieki! Jeśli mieli nieco szczęścia, to wegetują obecnie za głodowe, nędzne emerytury. Schorowani, złamani psychicznie, oszukani i zdradzeni przez esbeckich donosicieli i prowokatorów, dożywają swoich dni w nędzy i zapomnieniu. „Moralne autorytety” (i te już zdekonspirowane i te czekające na swoją kolej) mają się dobrze: w dostatku (niektórzy wręcz w dobrobycie), pełni buty i pewności siebie, brylują na polskiej scenie politycznej, siejąc moralny rozkład i zgorszenie.
Panowie Gontarczyk i Cenckiewicz, dekonspirując płatnego donosiciela i złodzieja Bolka, być może niechcący uruchomili lawinę, która pogrzebie całą oszukańczą „elitę” polityczną III RP, wypromowaną przy „okrągłym stole” przez służby specjalne PRL-u. Może być jednak i tak, że śmiertelnie przerażeni PRL-owcy złoczyńcy robiący obecnie za „moralne autorytety”, zlikwidują IPN i pogrzebią prawdę o sobie, na zawsze!
Anthony Ivanowitz
23. czerwca. 2008r
[...]
Dziękuję redaktorowi za odwagę,odwaga sprzeciwiania się agitacji aksamitnej dyktatury Tuska i kolesi .Gdyby Wałęsa był odważnym czlowiekiem a nie zadufanym pyszałkiem absolutnie przekonanym o tym że to onsamodzielnie obalił komunę może wówczas byłaby szansa na umocnienie moralnego etosu Polaków a tak skołowani ludzie zaczynają uważać że plugastwa Palikota to właściwy poziom publicznej debaty .Odwrócenie tego stanu rzeczy,spowszednienie chamstwa będzie bardzo trudno odwrócić ,jeśli w ogóle będzie to możliwe.
A co tam, wpisze sie i ja, bedzie nas wiecej
RAZ jak zwykle w samo sedno, pan Rewerski niepotrzebnie odstawil lit, lekarz na pewno nie zalecal mu przerywania kuracji, Marco, ladnie to ujales o upadlych aniolach – idolach naszej mlodosci…
Pozdrawiam
Jeszce krótkie przypomnienie – pamiętacie państwo dyżurnego historyka prof,hab… Włodzimierza T. Kowalskiego ? jak on przedstawiał karty naszej historii? szczególnie okres II-giej wojny światowej? To były kadry…
Bez komentarza.
Marzę o tym by Wałęsa wystawił swoją kandydaturę na Prezydenta. Już widzę jak się salon rzuca na Niego i wszystko co o Wałęsie teraz do nas dociera okazuje się prawdą i jest tej prawdy o wiele więcej .Tego dowiemy się za sprawą tych samych ludzi którzy teraz tak zawzięcie Wałęsy bronią. P.Rafał będzie zmuszony wtedy w obronie Wałęsy stanąć. Taka już rola prawego człowieka
Rzetelni historycy uważają, że panowie Gontarczyk-Cenckiewicz złamali pewien elementarny kanon warsztatowy okrzykując Wałęsę niebezpiecznym donosicielem, co było zresztą jedynym motywem napisania pozostałych kilkuset stron ich książki, będącej tylko okładką dla opublikowania wspomnianej, sensacyjnej tezy.
Ten złamany przez autorów kanon głosi, że trzeba w pierwszej kolejności zwracać uwagę na te informacje źródłowe, które przeczą założonej tezie.
Autorzy tak nie postąpili.
Gontarczyk i Cenckiewicz nieuczciwie wykorzystali treść notatki służbowej majora bezpieki Stylińskiego.
Skoro nie pasowała do ich tezy uznali, że jest mylna – ignorując ją.
Jeżeli Wałęsa, zgodnie z tezą autorów, miał coś „za uszami”, od lat 70-tych, to po co MSW organizowało dwie tajne operacje, „Sąd” mającą zmotywować Gwiazdę i Walentynowicz do orzeczenia Wałęsy kapusiem oraz drugą „Ambasador” mającą bezposredni związek z zabiegami o nieprzyznanie Wałęsie Nobla?
Dlaczego „faktu współpracy” bezpieka nie wykorzystała do naciskania na Wałęsę w okresie stanu wojennego?
Czy może chodzi o to, że jeśli nawet jakaś współpraca rzeczywiście była, to jako incydentalna nie nadawała się do szantażowania go?
Ubolewam, że na kanwie dokonań pana Zyzaka, redaktor Ziemkiewicz ujawnia dziwne zafascynowanie tą zignorowaną przez historyków pracą oraz pokazuje zupełny brak krytycyzmu wobec wyskoków młodego adepta historii.
Dlaczego pan Ziemkiewicz jest zupełnie wolny od releksji estetycznych i obyczajowych delektując się grzebaniem w prywatnych faktach dotyczących osoby żyjącej, jak nieślubne dziecko czy sikanie po opłotkach?
Jak zwykli wierni korzytają z kropielnicy na wysokości kolan ?
Panie Z. Czy odczuwa Pan już skutki zatrucia własnym jadem?
a kto to jest Stanisław Podemski, to jakiś „dyżurny autorytet” wg. alfabetu Wildsteina?
Pozdrawiam i zachęcam do dalszej walki z wiatrakami bo do tego niestety w tych ciemnych wiekach sprowadza się walka z salonem. Jeżeli ma Pan chwilę i ochotę to bardzo bym prosił coś na temat stereotypu chrześcijaństwo a antysemityzm bez zagłuszania w postaci bełkotu Śpiewaka.
wracają mroczne czasy ,które muszą się skończyć i przywalą tych co je tworzą.Historia pokazywała że kłamstwa nie da się długo utrzymać.
Szanowny Panie Redaktorze, smutne to ale prawdziwe co Pan napisał. Mnie samego nachodzą od dłuższego czasu myśli – czy warto było … Komuna ma się dobrze, esbeki to dzisiaj bisnesmeni, a Ci co nadstawiali karku – niestety frustraci i ofiary.
Proszę zauważyć jak machina propagandowa nadal działa – np film o Generale Fieldorfie -bohaterze któremu w innym kraju stawialiby pomniki i nietylko – jakos dziwnie przemilczany, w prasie zdawkowe recenzje , w TVP króciótkie spoty . Być może boją się „komuchy” że Naród -młode pokolenie – zobaczy jak się w PRL-u przeprowadzało sprawnie w.g jedynie słusznej ideologii rozprawy sądowe!!! Może pan Podemski wyjawi jak to się ma do prawa ?
W jakim my kraju żyjemy? Pan premier Tusk do dnia dzisiejszego nie wytłumaczył msię z tzw. Nocnej Zmiany. O Panu byłym prezydencie nawet niewspominam..
Pozdrawiam i apeluję do Dziennikarzy – nie dajcie sobie zamknąć ust, bo tego właśnie pragnie obecna władza.
@ Wiesław Rewerski
Rozumiem, że obsikiwanie nogawek Ziemkiewicza tak pana zaabsorbowało, że nie dostrzegasz pan absurdu, sytuacji kiedy „policje tajne, widne i dwupłciowe”, wspomagane zastępami wykształciuchów ścigają dwudziestokilkuletniego szczyla…
„Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”
Tak się chyba dawniej mówiło.
do ” Wiesława Rewerskiego”
Obrzuca pan Ziemkiewicza mnóstwem zarzutów – ale jako gdańszczanin mam lepsze kompetencje od pana by mówić o Wałęsie. Więc zapytam pana jak mamy interpretować zachowania Wałesy gdy był prezydentem i łamał prawo , czyszcząc nie tylko swoje teczki lecz także inne informacje ze swojej młodości.
Chciałbym jeszcze przypomnieć tytuł z wczorajszej Rzepy -”Kreml chce zamknąć usta krytykom Sowietów” przyjmując odpowiednie przepisy. Czy sformułowanie takiej tezy – „Przystąpienie władzy państwowej do procesu cywilnego Wałęsy da mu moralną satysfakcję” przez pana Podemskiego nie wprowadza nas na ścieżkę , którą podąża Rosja ? Najpierw zakaz dotączy Wałęsy , następnie Kwaśniewskiego , i tak po nitce do kłębka totalitaryzmu.
„Naprawdę, tyle zmieniać, żeby końcu zobaczyć, jak mało się zmieniło?”
No właśnie, mało się zmieniło. Nadal są dziennikarze na usługach partii.
Wie pan, czytam pana teksty od dawna i chyba jesteśmy z tego samego pokolenia. Nie wiem czy zwrócił pan uwagę na bardzo ciekawe pytanie, ono się pojawia pod sam koniec pana felietonu i raczej jako chwyt retoryczny, ale według mnie to jest sedno sprawy czy było warto ?
Wiem, że rewolucje wznoszą na wierzch powiedzmy osady, ale głębi jakoś nie widać i nasz naród nie jako lawa, ale piana plugawa (a może styro-piana plugawa ?)
Pozdrawiam!
Takie są skutki całkowitego ogłupienia narodu nietylko pozbawionego prawdziwych elit, a więc najzwyczajniej niepotrafiącego znaleźć właściwego azymutu w życiu, ale molestowanego przez ludzi do imentu zdegenerowanych jakimi są liderzy PO i SLD. Ci ludzie nie mają żadnych zasad moralnych, żadnych oporów przed popełnieniem najgorszego nawet świństwa w imię swoich interesów, których symbolem i w ogromnym stopniu ojcem jest właśnie Lech Wałęsa. A wszystko to odbywa się za już nawet nie jedynie przyzwoleniem, ale wsparciem sędziów polskich (do dyspozycyjnych prokuratorów już dawno się przyzwyczailiśmy) obdarzonych immunitetami o nieznanym w cywilizowanym świecie zakresie. Ten właśnie niebywały stopień upodlenia polskich lumpenelit jest dla Polski i Polaków największą tragedią, znacznie większą niż wszelkie problemy ekonomiczne. Nie sądzę, aby Polacy zamieszkali w Polsce potrawili się wydobyć z tego zbiornika z gnojówką, jakim jest polska scena polityczna!
„Ja się tylko zastanawiam, po co to wszystko było” – no właśnie! Jakie to prawdziwe i niestety przykre!
Rewelacja Panie Rafale!
Nic dodać nic ująć.
W jakim ja strasznym , opartym na oszustwie kraju żyję!!!!
I dlaczego muszę być bezradny?
Moja skarga do ROP m.innymi o nie wykonywanie przez RP wymagań Międzynarodowej Konwencji o Bezpieczeństwie życia na morzu SOLAS 74/78 w kwestii ratowania ludzi ( nie zwłok!) przy brzegu RP ( np że wszystkie telefony awaryjne RP podane do IMO były /niektóre są głuche!) pozostaje prawie rok nierozpatrzona, bo Administracja Morska RP nie raczy odpowiedzieć Rzecznikowi.
Ale skarga poskutkowała szykanami wobec mojej osoby.
Panie Redaktorze – Oni to mają w dupie w myśl zasady: „psy szczekają, karawana idzie dalej”.
Dzięki za informację o „kropielnicy na wysokości kolan”.
Telewizji nie oglądam (czasem stare programy na itvp).
więc tej pory zastanawiałem się jak to było możliwe i na ile ta relacja może być prawdopodobna …
Bardziej logicznie i obiektywnie ocalej sprawie kociokwiku w zacieraniu prawdy o „przecietnym” bochaterze jakim jest Walesa lepiej napisac nie mozna. Gratuluje Redaktorze.
Szanowny Panie Redaktorze Ziemkiewicz!
Dziennikarz powinien wiedzieć, kiedy może użyć cudzysłowu, a kiedy – nie. Pan szafuje nim hojnie, ale najwyraźniej brak Panu tej wiedzy.
Zdaje się Pan nie wiedzieć również tego, że prawo – nawet jeśli jest złe – musi być przestrzegane. Złe prawo można krytykować i należy je doskonalić, ale dopóki obowiązuje, dopóty nie wolno rzucać kalumni na tych, którzy wzywają do przestrzegania go. A czym innym, jak nie kalumniami są zarzuty nikczemności, gnojenia człowieka lub domagania się jego egzekucji z udziałem państwa?
Najwyraźniej nie przyszło też Panu do głowy, że warto czasem poszukać odpowiedzi na klasyczne pytanie „Quid est veritas?”. Gdyby zastanowił się nad tym, posługując się kategoriami ogólnymi, to zapewne nie z taką łatwością przesądzałby Pan w konkretnej sprawie, co jest prawdą, a co nią nie jest.
I na koniec o gnojeniu człowieka. Dopóki wypisywał Pan swoje nienawistne teksty tylko w witrynach internetowych, dopóty można było Pana traktować jako jednego z wielu nawiedzonych, którzy tam z upodobaniem gnoją właśnie Lecha Wałęsę. Jednak od kiedy zaczął Pan pisać w gazecie najlepszej do niedawna (ubolewam, że dziś nie zasługuje już na tę ocenę), obowiązują Pana standardy wyższe. Życzę Panu uświadomienia sobie ich istnienia i żeby choć czasami zbliżył się Pan do ich osiągnięcia.
Komuna trzyma się dobrze. Żyjemy w II PRL, a nie III RP. Serdecznie pozdrawiam
kiedys felietoniki prawnicze w Polityce pisane przez red. Podemskiego (lata siedemdziesiate, kiedy czytalem ten tygodnik, bo chyba rzeczywiscie na wiecej mogl sobie pozowolic na tle innych pism i gazet) wydawaly sie interesujace, bo pisane jezykiem ‘nienowomowy’, takimi praynajmniej je zapamietalem. Dziekuje Panu red. Ziemkiewiczowi za uzmyslowienie mi, jak nisko upadl red. Podemski, bo z czytaniem Polityki zerwalem po Sierpniu 80. Mysle, ze nie mozna tlumaczyc upadku red. Podemskiego uwiadem starczym – madre glowy i cwiczone tak latwo sie nie poddaja Alzheimer’owi. I jedynym wytlumaczeniem jest pojecie ‘sluzalczosc’. PO zawojowalo sila swiadomosc tzw. osob ze swiecznika tm, ze jesli nie bede im sluzyly, nie beda dopuszzcane do koryta ani nie dostana kosza win od Palikota na siwtea. Coz ma wiec robic taki osobnik/osobniczka? Zeby zasluzyc na wiecej ujada glosniej, zupelnie bez sensu – no bo jak mozna zaprzeczac oczywistym faktom,potwierdzonym przez tylu swiadkow z imienia i nazwiska (po co sady daja wiare swiadkom? niech LW wytoczy procesy wszystkom oszczercom, ktorzy przed kameram reporterow z Bydgoszczy potwierdzili wszystko to, co napisal p. Zyzak w swojej ksiazce, a czy pracy magisterskiej, to nie wiem, bo jej nie czytalem). Tylko ze tchorz LW, ktorego kiedys czcilem na rowni z innymi bohaterami mojej mlodosc, stak sie takim samym nikczmnikiem i nedznikiem jak Michnik i kilku jeszcze czolowych dzialaczy Solidarnosci. Zatem Panie Rafale, prosze dostarczac nam, swoim wiernym czytelnikom, swiadectw upadku i podlosci, zebysmy mogli ciagle rewidowac swoje emocjonalne niegdys zauroczenia bohaterami. Jaka szkoda, ze prawda o LW nie wyszla na jaw przed tym, zanim oddalem na niego swoj glos w PIERWSZYCH wyborach. Potem juz tego bledu nie robilem, ale coz, raz stalo sie i teraz tego bardzo zaluje. Koncze juz te osobiste wynurzenia, ale sadze po lekturze wielu wywazonyhc postow Rzepy, ze podobna do mojej droga podazalo wielu tu piszacych. Jest tylko nadzzieja, ze kiedys pokazemy jeszcze ilu nas jest i zmieciemy te wszystkie farbowane lisy. Pozdrawiam serdecznie
Tak jest, panie Ziemkiewicz, komuna trzyma się dobrze. Czas zastanowić się, gdzie uciekać…
Nic dodać , nic ująć , poza powtórzeniem znanego powiedzenia,
że Wałęsę należy chronić przed nim samym. Możnaby jeszcze zauważyć , że prawdziwy charakter człowieka ujawnia się w przypadku sytuacji konfliktowych czy „kontrowersyjnych” , czyli właśnie takich , z jaką mamy tutaj do czynienia.
A propos kropielnicy.
Sprawa wielce ciekawa, bo wychodzi na to, że te kropielnica jest wyższa niż mur stoczni gdańskiej.
Sprawy dotyczace Walesy czy Kwasniewskiego trudno komentowac bez zastanowienia sie dlaczego Polacy tak latwo daja sie wyprowadzac w pole przez roznych nieukow, kretaczy czy nawet oszustow
Pan Redaktor może i ma chwile zwatpienia, po co to wszystko było, ale chyba doskonale wie, po co powstają takie pomysły, jak te dotyczące załatwienia Zyzaka.
Większość obrońców Wałęsy nie kocha wcale tego prostaka, ale jednoczy się z nim w obronie swoich interesów.
sofistyka i hipokryzja Salonu jest tak monstrualna, ze naprawde zastanawiam sie, czy ma jakies granice. A moze zaczniemy niedlugo udowadniac, ze komunizm byl szczesliwym ustrojem dla 90% ludzi z wyjatkiem warcholow ? A moze za kilkadziesiat lat intelektualisci przyszlego Salonu beda nam udowadniac, ze Adolf Hitler byl w porzadku, bo chcial zjednoczenia Europy, tylko mordowal nie tych co trzeba ….? Niewiarygodne jest zaklamanie i sila manipulacji ludzi wyroslych w totalitaryzmie, GW i Polityce; ich parcie na manipulowanie Prawda, Faktami i wszystkim, co tylko nadaje sie do manipulacji.
Po prostu jak mowia bracia Niemcy, rzygac sie chce…….