Kto się boi Jerzego Giedroycia?

Redaktor „Kultury” padł ofiarą „sformatowania”, aby można go było umieścić w naszym półinteligenckim panteonie. Uczciwe potraktowanie jego myśli politycznej prowadziłoby do heretyckich pytań o to, czy Polacy już zasłużyli na swoją prawdziwą historię

Takie rzeczy, parafrazując pewien slogan reklamowy, to tylko w III RP – tylko tu można być zarazem powszechnie sławionym, uznawanym i kompletnie nieznanym. Kimś takim właśnie jest Jerzy Giedroyc. Przeciętny współczesny inteligent wie o nim, że był wielki, a zatem wszystko, co mówił i co robił, było słuszne. Co jednak właściwie mówił i robił – o tym pojęcie jest bardzo mgliste.

Ogólnie wiadomo, że wydawał pismo do „wychowywania się”. Do tego wychowania przyznają się dziś chętnie wszyscy, od Lecha Wałęsy do Aleksandra Kwaśniewskiego. Chciał dobrych stosunków z niepodległą Ukrainą, Litwą i Białorusią, odwoływał się do tradycji antykomunistycznej lewicy, a ośrodek emigracyjny, jaki stworzył, był w przeciwieństwie do tradycjonalistycznie patriotycznego Londynu raczej „postępowy”, co przejawiało się w otwarciu na byłych komunistów zrywających z systemem sowieckim, dla których „stara” emigracja nie miała wyrozumiałości.

Spokój w Panteonie

To prawda, że Giedroyc niejedyny padł ofiarą swoistego „sformatowania”, przycięcia w taki sposób, aby można go było umieścić w naszym współczesnym półinteligenckim panteonie. Jego naczelną zasadą jest pogodzenie wszystkich ze wszystkimi, nawet za cenę odebrania im ich najistotniejszych poglądów. Warunkiem uznania za wielkość jest pośmiertne odebranie prawa do kwestionowania innych wielkości. Polskie elity nie potrzebują sporów, potrzebują „krzepienia serc” świadomością, że stoi za nimi karna armia wielkich duchów. Dla Giedroycia nie czyni się tu wyjątku – ale w jego wypadku ten zabieg jest szczególnie krzywdzący, bo ostry spór, wyraziste przekonania, choćby przeciw wszystkim, były dla walki redaktora szczególnie ważne. Sam jako prowadzący program w TVP Historia mogłem się przekonać, w jakie zakłopotanie może wpędzić nawet ludzi ze środowiska zacytowanie – z powszechnie przecież dostępnej „Autobiografii na cztery ręce” – opinii redaktora o Władysławie Sikorskim jako o człowieku małym, pozbawionym talentów i horyzontów męża stanu, marnującym wielkie szanse poprzez koteryjny sposób myślenia i stawianie ponad sprawy publiczne osobistej zemsty na Sanacji. Albo o Władysławie Andersie jako o człowieku niewyrastającym ponad poziom umysłowy dowódcy korpusu i patrona stowarzyszeń kombatanckich, niezdolnym do odegrania roli politycznego przywódcy emigracji.

przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(25) Komentarzy do “Kto się boi Jerzego Giedroycia?”

    -
  1. Jerzy Giedrojć wniósł ogromny wkład w walkę o Wolną Polskę i rząd polski to jest np.Ministerstwo Kultury powinno sfinansować przedsięwzięcie np.powołać komitet z rzetelnych, uczciwych – bo ja wiem historyków, dziennikarzy(trudno tutaj byłoby jednak znaleźć rzetelnych i uczciwych w sensie chłodnego obiektywizmu) – którzy przybliżyliby społeczeństwu tę wybitną postać oraz jego spuściznę.

    Dobre 0

  2. HENRIETTA pisze:

    @ paparrazi
    O poczatkach „Kultury” w Rzymie przeczytsz w wywiadach Renaty Gorczynskiej -dosc znanej i nagradzanej dziennikarki w ksiazce „PORTRETY PARYSKIE.”Tam tez poza tym wywiad z Herlingiem Grudzinskim -tez o poczatkach Kultury:”.

    Dobre 0

  3. bax pisze:

    Ciekawski, prawdopodobnie autorowi chodziło o pozycję „Realiści z wyobraźnią. Kultura 1976-2000. Wybór tekstów”. W istocie są to dwa tomy, nie cztery.

    Dobre 0

  4. Paparrazi pisze:

    HENRIETTA,to ciekawe musze to przetrawic!Wiele ciekawych rzeczy doswiatczylem w Rzymie PAIRC w latach 80-tych.

    Dobre 0

  5. tadzio pisze:

    No, wydrukowali…

    Dobre 0

  6. HENRIETTA pisze:

    1Przede wszystkim odklamac ten mit.
    Nazwisko. „Giedroyc” jest zle odmieniany. W dopelniaczu nie „giedroycia” a Giedroyca” co uswiadomil mi pewien ukrainski historyk na sesji jemu poswieconej, bo G. byl synem krawca z Radomia, co jedyny podal K. Maslon w jego nekrologu. Upozowal sie na „ksiecia” ale z tym litewskim rodem nie mial nic wspolnego, i te jego pyche skwapliwie wykorzystywala razwiedka.

    2. slusznie ktos tu przypomina ze G. TEZ byl finansowany przez Amerykanow. Ale warto przypomniec ze „Kulture” zalozyl w Rzymie Herling- Grudzinski, dostal na to fundusze od Andersa (tak!)- i zaprosil do wspolpracy Giedroyca, a ten mu te idee ukradl i przeniosl razem z Z Herzowa do Paryza.
    Po pewnym czasie H-G. Wybaczyl i tez wspolpracowal ale nie ukladalo sie to najlepiej. Ostateczne zerwanie nastapilo w latach 90. gdy nastapila pelna akceptacja postkomunistow i Okraglego Stolu. Wszystko to mozna znalezc w listach wydawanych sukcesywnie.

    3. Jego wolty i resentymenty nie beda zrozumiale, gdy nie uwzgledni sie ze byl masonem . Zaczynal przed wojna w Ministerstwie Rolnictwa- tej pepinierze masonerii („pracowal” tam Wielki Mistrz St.Stempowski i M. Dabrowska i kilku jeszcze innych masonow-aby podac nazwiska musialabym siegnac do L. Chajna). Wtedy bedzie zrozumiala nienawisc do Kosciola (miedzy soba: w korespondencji z Jerzym Stempowskim: synem wielkiego i mistrza i rowniez masonem –nie kryl sie z tym – kardynal Wyszynski nazwany zostal „wscieklym psem”
    4. Jak fatalnie traktowal J. Czapskiego ktoremu rowniez mnostwo zawdzieczal. (to on uratowal „Kulture” gdy sypalo sie wszystko z braku funduszy (jeszcze). Nie tylko wystaral sie o srodki na przetrwanie, ale i firmowal swym prawdziwym autorytetem moralnym i ARYSTOKRATYCZNYM autentycznie NAZWISKIEM.
    Pod koniec zycia zepchniety do pawilonu i zaledwie tolerowany.

    ale czy mi to wydrukujecie?

    Dobre 0

  7. marco pisze:

    dla mnie czytanie wyimkow z KULTURY w latach osiemdziesiatych bylo remedium na owczesne tytuly prasowe. Oczywiscie wielu powaznych artykulow nie studiowalem wnikliwie bo brak mi bylo przygotowania i odpowiedniej wiedzy, ale podobnie jak RWE, bylo to poszukiwanie prawdziwego obrazu historii Polski, tej dawniejszej i biezacej (RWE). Ale wlasciwie ja nie o tym, ale o reakcji roznych uczestnikow tego forum, ktorzy niezaleznie od tematu poruszanego przez Red. Ziemkiewicza ograniczaja sie jedynie do plucia na niego w sposob wulgarny i wrecz chamski. Czy Pan komus ostatnio nastapil na odcisk, Panie Redaktorze? W tym studium powiklanego zyciorysu red. Giedroycia czy tez w Panski subotniku, zaraz na pierwszych miejscach wpisali sie harcownicy, ktorzy nie zajmuja stanowiska w sprawach przez Pana poruszanych, nie prezentuja swojego spojrzenia na poruszane teamaty, tylko wala w Pana jak w worek bokserski, i to jeszcze w odmianie nie szlachetnej walki na piesci, ale jakiegos dzikiegu kick-boxingu. To jzu jest jakas paranoja tych osobnikow. Po co oni zasmiecaja swoimi plugastwami jedno z niewielu miejsc, w ktorych spotkac sie jeszcze moga ludzie zatroskani stanek kraju pod rzadmai milosciwie nam panujacego PO i jej WIELKIEGO LIDERA, SLONCA PERU etc – warto siegnac po wzorce polnocnokoreanskie by kompletowac te liste. No wiec to forum jest dla takich osob a nie tych zaslepionych nienawiscia osobista do Red. Ziemkiewiacza. Cale szczescie, ze ich wypociny spotykaja sie z coraz mniejsza reakcja forumowiczow. To dobrze wrozy na przyszlosc – merytoryczna dyskusja a nie plucie na osoby, ktore maja odwage ujawniac to wszystko, co chetnie salon chowa pod dywan albo wpisuje w akta sadowe. Pozdrawiam serdecznie Panie Redaktorze i zycze jeszcze wielu bardzo celnych tematow, i prosze o to co juz robilem kilkukrotnie – o zbior w postaci ksiazki wszystkich takich dzialan niszczacych nasza duma narodowa i tozsamosc, by przyszle pokolenia mogly jednak wiedziec, jaka byla naprawde historia burzliwego ostatniego co najmniej trzydziestolecia roznie numerowanych RP.

    Dobre 0

  8. fritz pisze:

    Kulture czytalem ponad 20 lat.
    Rodzynkiem byly komentarze Giedroycia.
    W latach 90-tych byly dla mnie nie do czytania.

    Bardzo ciekawa sa ostatnie akapity artykulu, formulujacych 2 konktretne pytania: .

    1. czy Polacy już zasłużyli na swoją prawdziwą historię i na swój prawdziwy panteon, z prawem weryfikacji utartych sądów…

    2. Czy też pozostawać mamy narodem specjalnej troski, któremu prawda mogłaby zaszkodzić ….

    Te pytania sa po prostu pytaniami, czy Polska ma nadal pozostac w gruncie rzeczy faszystowskim konstruktem z cenzura uniemozliwiajaca normalny rozwoj spoleczenstwa, czy tez nie.

    III RP, tzn. sie rowniez obecny zond (nie rzad) Tusk bez wahania zdecydowanie opowiada sie za kontynuacja obecnego ustroju. Walczy o zachowanie tego stanu rzeczy wszysstkimi mozliwymi srodkami. Ostatnim przykladem jest wykanczanie IPN, ktorego prace pozwalaja.. ustalic wlasny panteon, korygowany i poprawiany i co najwazeniejsze, co raz lepiej rozumiany.

    Jedyna realna mozliwoscia na odzyskanie Polski jest wybranie PiS do sejmu wiekszascia konstytucyjna.
    W obecnej sytuacji nie ma miejsca ani czasu na bawienie sie w pseudodemokracje polegajaca na oslabieniu PiS. To jest dzialanie wbrew Polskiej Racji Stanu.

    Dalsze 4 lata rzadow Tusk moga przyniesc nieodwracalne szkody. Do tego nie wolno dopuscic.

    Dobre 0

  9. JP z Wr pisze:

    # bukszpan Pisze:
    25/04/2009 o 13:40

    Przy całym szacunku do pana Jerzego Giedroycia, poglądy miał niestety lewicowe.
    ============================================

    Takie poglądy wszystko tłumaczą, człowiekowi o poglądach lewicowych wszystko się zgadza i wszystko się nie zgadza, przede wszystkim kasa, ale jeżeli KULTURA nie zbankrutowała to ktoś ją musiał utrzymywać, kto USA, RFN, Francja, czy może FRANKO, a zatem ten, kto płaci ten wymaga, zbyt wyraźnie antypolskie owoce wydawała ta KULTURA?

    Pzdr

    Dobre 0

  10. bukszpan pisze:

    Przy całym szacunku do pana Jerzego Giedroycia, poglądy miał niestety lewicowe.

    Dobre 0

  11. JP z Wr pisze:

    ” … wszyscy zagonieni w kozi róg (albo i nie zagonieni) demaskują się w swoim zakłamaniu. … ”

    Nie wszyscy i nie zawsze. Każdy w miarę wykształcony człowiek powinien wiedzieć, że personalnie neutralna matematyka jest wewnętrznie sprzeczna, nawet Bertrand Russell z Alfredem Whiteheadem mimo wielkich wysiłków tych sprzeczności nie usunęli tylko je zamaskowali, ale nie przeszkadza to ludziom w stosowaniu zasad matematyki, ponieważ nasz wszechświat jest matematyczny bez matematyki ani rusz. Ludzie też są wewnętrznie sprzeczni i jest to regułą a nie wyjątkiem, dlatego Jerzy Giedroyć jak i inne przywołane persony bywa, że głosiły jakieś sprzeczności. Po to jest wolność słowa, aby odpowiadać na głoszone nieprawdy i weryfikować to, co było błędne. Nikt nie ma patentu na mądrość. Mądrość zdobywa się w trudzie.

    Pzdr

    Dobre 0

  12. Markey pisze:

    Panie Ziemkiewicz, czy Giedroyc – podobnie jak Milosz – nie byl w glebi duszy jedynie polskojezycznym Litwinem, ktory dbal bardziej o interes wschodnich sasiadow Polski, w tym Litwinow, niz Polakow? Czy nie uzywal on swej pozycji w polskiej kulturze i polityce by pod pozorem walki o dobro Polski i Polakow wykorzystywac Polakow i kulture polska do umacniania interesu narodowego Litwinow, Ukraincow, Bialorusinow? Czy w istocie swej Giedroyc nie byl polonofobem?

    Dobre 0

  13. tadzio pisze:

    Niezwykle trafny artykuł Pana Ziemkiewicza, uderza w gruncie rzeczy w bodaj najpowszechniejszą przywarę ludzkości jaką jest zwyczajna hipokryzja.
    To ona powoduje, że bez wyjątku nieomal (a wyjątki potwierdzają tylko regułę), wzdłuż i w poprzek wszystkich środowisk i klas, od Kołakowskiego, poprzez Wałęsę i Kwaśniewskigo do Papieża Polaka – wszyscy zagonieni w kozi róg (albo i nie zagonieni) demaskują się w swoim zakłamaniu.
    Gdyby Słowu nadano należne mu znaczenie (…na początku było słowo…)
    i rozliczano z całą surowością za to co zostało powiedziane – to straciłoby na aktualności powiedzenie, że mądry wie co mówi, a głupi mówi co wie…

    Dobre 0

  14. JP z Wr pisze:

    Myśmy wszystko zapomnieli, mego dziada piłą rżnęli.

    Nie powinniśmy zapominać o roli Austriaków, którzy od dawna szczuli Polaków prymitywnymi Ukraińcami począwszy już od rabacji aż po uzbrojenie po zęby Ukraińców w 1918 roku tuż przed wycofaniem się tej „cywilizacji” z terenu Galicji i Małopolski.

    Pzdr

    Dobre 0

  15. dezynsekcja & deratyzacja pisze:

    „Nieopisaną szkodę dla polskiej tożsamości” wyrządził sam Giedroyć twierdzeniem, że Polska MUSI wspierać wolną Ukrainę – tego wymaga nasza racja stanu – a nad ludobójstwem kresowych Polaków należy spuścić kurtynę milczenia. ergo: „Wołyń zapomnieć!”
    Uważa się, że koncepcja ULB (Ukraina – Litwa – Białoruś), przedefiniowania polskiej polityki wschodniej, należy do największych osiągnięć Giedroycia, J. Mieroszewskiego, środowiska „Kultury”.
    Czy rzeczywiście? Jaki jest efekt tego bezwarunkowego poparcia?
    m.in. banderyzacja, faszyzacja zach. Ukrainy! Szuchewycz, Bandera, Kljaczkiwśkij na cokołach.
    Ostatnio skandal z oplakatowaniem Lwowa gloryfikującym 14. SS-Freiwilligen-Division Galizien – „Oni bronili Ukrainy“; w ramach akcji „Skarb Narodu”.
    (swoją drogą, dlaczego nic na ten temat nie było w Rzepie?!)

    Ci, którzy z polskiej strony przez cały czas powołują się na giedroyciową spuściznę, niech przypomną sobie słowa, które Giedroyć skierował do ukraińskiego polityka i dziennikarza Iwana Kedryna-Rudnyckiego, słowa o PRAWDZIE:
    Dużo jest spraw między Polakami i Ukraińcami – spraw przykrych czy bardzo ciężkich. Nie sądzę jednak, by należało operować informacjami nieścisłymi. W interesie chyba naszych narodów leży znormalizowanie stosunków, co wymaga powiedzenia sobie w oczy całej prawdy – ale tylko prawdy.

    Jaka jest ta „prawda” i co się z nią wyczynia doskonale Pan Redaktor wie – „Myśmy wszystko zapomnieli”…

    Post scriptum
    A o konsekwencjach giedroyciowej „polityki historycznej”, i nie tylko, możemy przeczytać w artykule dr Lucyny Kulińskiej
    Tragiczne wydarzenia polsko-ukraińskie lat 1939-1947 w świadomości współczesnych Polaków
    http://www.muzeum-ak.krakow.pl/newsysn/UserFiles/File/referat.doc

    Dobre 0

  16. JP z Wr pisze:

    Remanenty forumowe
    ==============================================
    Panie Janku, wczoraj Babie spod pachy, oglądnąłem kawałek programu Pana Pospieszalskiego no i widać było jak „nasz przyjaciel Żyd” wił się niczym piskorz, Żaryn i Ziemkiewicz ładnie punktowali przywołując bezsporne fakty, a pewien „piosenkarz” zwany Śpiewakiem duby smalone opowiadał. Znam ten przedwojenny „antysemityzm ekonomiczny” Polaków z pierwszej ręki, bo rodzice roczniki 1923, 1926 dzięki Bogu żyją i nie będzie mi to jakiś „piosenkarz” śpiewał na fałszywą nutę i opowiadał, że Żydzi zamordowali Jezusa albowiem uczynili to cywilizowani Rzymianie. Józef Piłsudski był żydofilem, sprzyjał Żydom, pewnie z powodu, że miał wtedy żonę Żydówkę a cały handel od góry do dołu był w rękach żydowskich, nie wiem jak było w poznańskim, tam pewnie Polscy handlowali, bo w Kielcach i Radomiu to już nie.

    Pzdr

    KAB
    ===============================================
    A z niezawisłymi sądami, niezawisłymi sędziami to jest katastrofa i
    rozbój. Moi kontrahenci zamiast płacić za swoje zobowiązania odesłali mnie do „niezawisłego sądu” i tak, aby nie pójść z torbami, od 2004 roku wojuję w sądach z różnym skutkiem. Już się nauczyłem, że podczas procesu moim głównym wrogiem nie jest strona tylko sąd, więc od samego początku, jak mnie pouczył mój syn absolwent wydziału prawa Uniwersytetu we Wrocławiu,
    który z tzw. „wymiarem sprawiedliwości” nie chce mieć nic wspólnego, że sądowi należy od samego początku rzucać kłody pod nogi, zaskarżać wszystko co się na, nawet zaskarżać to czego zaskarżać się nie powinno, każdy protokół, każde zdanie, słowo z protokołu, zamęczać sąd ile tylko się da, trochę to pomaga.

    Pzdr

    KAB

    Dobre 0

  17. JP z Wr pisze:

    ” … pozostawać mamy narodem specjalnej troski, któremu prawda mogłaby zaszkodzić i który musi być trzymany pod kuratelą jakichś dozujących mu własną historię autorytetów … ”

    ” … Wydaje mi się ze wielcy ludzie , erudyci, wybitni politycy, historycy itd. nie maja szans w Polsce. … ”

    Panie Redaktorze proszę tych „dozowników” wymienić po nazwiskach abyśmy wiedzieli dlaczego Polacy muszą się poświęcać, a Niemcy, Anglicy i Francuzi w tym samym czasie mogą robić interesy.

    W kontekście tego artykułu o Jerzym Giedrojciu niezrozumiała jest walka pana redaktora z dyrektorem RM Tadeuszem Rydzykiem, który jest elementem tej giedrojciowej układanki.

    Pzdr

    Dobre 0

  18. Paparrazi pisze:

    Pamietam jak chciwie czytalem skrwawki z „Kultury” . Wydawalo mi sie ze to katechizm polskiej racji stanu.Jan Nowak Jezioranski jest dla mnie autorytetem, czy to wplywa na konflikt mojego widzenia uwczesnej politycznej poprawnosci, nie.Sam miewalem watpliwosci co do Giedroyćia w pozniejszym okresie.Ale chyba mial racje gloszac ze po prostu nie mamy elit profesjonalnych do rzadzenia krajem.Cytujac Ziemkiewicza:czy Polacy już zasłużyli na swoją prawdziwą historię i na swój prawdziwy panteon, z prawem weryfikacji utartych sądów, dokonywania przewartościowań, sporu i odejścia od czarno-białej propagandy, popartej krzykiem i groźbami sądowych i urzędniczych represji? Czy też pozostawać mamy narodem specjalnej troski, któremu prawda mogłaby zaszkodzić i który musi być trzymany pod kuratelą jakichś dozujących mu własną historię autorytetów? Dla niektórych środowisk ta pierwsza możliwość jest po prostu nie do przyjęcia i wzbudza w nich paniczny lęk.” Wydaje mi sie ze wielcy ludzie , erudyci, wybitni politycy, historycy itd. nie maja szans w Polsce.

    Dobre 0

  19. Ciekawski pisze:

    Panie Redaktorze

    Pisze Pan o 4-tomowym wyborze publicystyki
    Kultury wydanym przez UMCS.
    Kiedy to wyszlo i pod czyja redakcja ???

    Dobre 0

  20. Jerzy Giedroyć – zwykły Polak

    Jeśli mówimy o Jerzym Giedroyciu to chcę zwrócić uwagę na dwie sprawy.

    Mało kto wie, a właściwie prawie nikt o tym nie wie, że także „Kultura” – Instytut Literacki był finansowany przez Amerykanów. Pisał o tym w miesięczniku Radia Wolna Europa „Na Antenie” (dodatek do londyńskich „Wiadomości”) jej dyrektor Polskiej Sekcji Nowak-Jeziorański, w odpowiedzi Giedroyciowi, który zarzucił RWE jest jet amerykańską tubą, gdyż jest finansowana przez Amerykanów.

    Jerzy Giedroyć jako „stary człowiek”, czyli o poglądach politycznych ukształtowanych w okresie międzywojennym i przez Jałtę, uważał, że nigdy nie będzie wolnej Polski bez wolnej Litwy, Białorusi i Ukrainy. Tego poglądu nie zmienił nawet wtedy, kiedy było wiadomym, że w zmienionej geopolitycznej sytuacji europejskiej, przez powstanie Unii Europejskiej, jest ważna, ale nie istotna dla Polski niepodległość np. Ukrainy.

    Byłem jednym z wielu współpracowników „Kultury” i korepondowałem z Giedroyciem. Uważam, że w swej krytyce Polaków jest jednym z tych Polaków opisywanych przez siebie, czego nie chciał czy nie potrafił dostrzec. Czyli nie można go uważać za żaden autorytet moralny.

    Marian Kałuski, Australia

    Dobre 0

  21. michal pisze:

    Jednak nie da sie zaszufladkowac takiej postaci jak GEDROIC.To wyjatkowa osobowsc.Moim skromnym zdaniem jedno mu przyswiecalo
    prawdziwa wolnosc Polski bez podlizywaniu sie moznym tego swiata.
    Nie wielu rozumialo jego wybory w prezentowaniu pogladow,przykladem jest stosunek do emigracyjnego rzadu londynskiego.Nie przewidzial tylko jednego,ze ci ktorzy przyczynili sie do obalenia komunizmu tak latwo
    zblataja sie ze stara ekipa.Efekty mamy na kazdym kroku w obecnej sytuacji kraju.Wiec gdy patrzy z wysokosci trudno by sie cieszyl z polityki
    jaka prowodzi Tusk okreslil by jako tragifarsa.

    Dobre 0

  22. Stach pisze:

    Dla mnie dużym zaskoczeniem była natomiast sympatia Giedroycia dla Aleksandra Kwaśniewskiego.

    Dobre 0

  23. C pisze:

    Kariera medialna pana Ziemkiewicza może dziwić. Jego przypadek pokazuje, że najważniejsza jest siła przebicia, tupet, a nie wiedza, rzetelność, talent.

    Dobre 0

  24. szary człowiek pisze:

    Zdaję sobie sprawę, że Gieroycia nie znam. Widziałem w telewizji jakiś film, jakieś fragmenty i czułem pragnienie, które nie zostalo nasycone. Dlatego chciałbym zobaczyć film. Ciekawie pan nakreslił tą skomplikowaną, a zarazem jakże „naszą” postać Giedroycia. Ale wiem i wierzę, że wszystko pójdzie szybciej niż wszystkim się wydaje. Widziałem też pana w programie Pospieszalskiego, gdzie postawione było pytanie „czy współcześni żydzi odpowiadają za ukrzyzowanie Chrystusa”. Wyrazy uznania za wyjątkowość argumentacji i logiki. Samo pytanie jednak źle było postawione i stąd nie do końca odpowiedzi wiarygodne. A duskusja dość gorąca ale wokół różnie rozumianego pyatania. Czyż nie my wszyscy jesteśmy odpowiedzialni? A więc i żydzi. Kłaniam się panu.

    Dobre 0

  25. marcin pisze:

    Dlaczego takich półinteligentów jak Pan zatrudnia się w rządowych mediach? Nie ma już w Polsce normalnych inteligentów?

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.