Nie wiem, czy profesor Zbigniew Lewicki jest autorem określenia „kultura Wiki”, w każdym razie to za jego sprawą − podczas sesji poświęconej między innymi refleksji nad przyczynami sukcesu Baracka Obamy – z pojęciem tym się zetknąłem. Znany amerykanista ten sukces tłumaczył właśnie upowszechnieniem w USA owej „kultury Wiki”, która pozwoliła zmobilizować wokół siebie kandydatowi początkowo w ogóle nie branemu pod uwagę przez dotychczas decydujący o nominacjach establishment pokaźną rzeszę bezinteresownych zwolenników, wspierających się nawzajem poprzez Internet.
Oczywiście, Internet jest tu tylko narzędziem. Istota „kultury Wiki” to właśnie owo spontaniczne wspieranie się przez ludzi dopiero przy tej okazji się stykających, zainteresowanych sukcesem jakiejś sprawy – owa synergia, dzięki której spotkanie ich owocuje stworzeniem wspólnie czegoś, co znacznie przerasta możliwości każdego z uczestników tego spotkania w pojedynkę, a w jakiś sposób wykorzystuje wkład wszystkich. Poglądowym przykładem „kultury Wiki” dla Polaka może być scena z serialu „Alternatywy 4”, w której mieszkańcy odłączonego od ogrzewania bloku organizują wspólnie ogrzewanie zastępcze – jeden przypomina sobie, gdzie na złomowisku leży stary parowóz od zlikwidowanej kolejki wąskotorowej, drugi może go przywieźć, trzeci wie, jak można zorganizować węgiel, czwarty, jak to podłączyć do sieci w bloku…
Oczywiście, to przykład „kultury Wiki” bez Internetu. Ale czy dało by się podać polski przykład czegoś podobnego z sieci komputerowej? Nie wiem, ale raczej wątpię. Dało by się natomiast znaleźć u nas niezliczone przykłady czegoś przeciwnego − można powiedzieć, „wiki-buractwa”. Polski Internet pęcznieje od chamstwa, prymitywnej agresji, obrzydliwych obelg i pomówień, a jego typowym przedstawicielem wydaje się osobnik, którego nazywam „mendą internetową” − ktoś, kto wchodzi do sieci głównie po to, żeby dać upust rozsadzającemu go plugastwu i nienawiści do wszystkiego. Zapewne w „realu” większość MI to niczym się nie wyróżniający urzędnicy czy pracownicy korporacji, może nawet uchodzący za miłych i uprzejmych, natomiast złudzenie anonimowości wydobywa z nich rzeczywistą naturę skręcanych zawiścią frustratów, niczym z „Dnia Świra” Koterskiego. Pod wywiadem z gwiazdą MI dopisze wulgarnymi słowami, że ma ona krzywe nogi i obwisły biust, politykowi nabluzga od złodziei i wiadomych synów, pod artykułem dziennikarza wysili się na enuncjacje w stylu „jechałem z tym człowiekiem autobusem, on się w ogóle nie myje, straszne śmierdzi” a przy wypowiedzi profesora zapewni anonimowo, że to pedofil, który pod pobliskim przedszkolem zaczepia dzieci i był już notowany przez policję. I tak aż do końca pracy, kiedy to osobnik wypina się z sieci z poczuciem, że sobie ulżył.
Oczywiście, może ktoś to czasami nakręca − znana jest partyjna młodzieżówka, która dostawała instrukcje, jak ma tępić wrogów swej partii na internetowych forach. Niekiedy podejrzewać można moderatorów, którzy teoretycznie powinni MI tępić, ale chętnie przed nimi kapitulują, a nawet zdają się je hodować. „Fronda” zrobiła kiedyś eksperyment, udokumentowany na jej stronie, wysyłając na jeden z bardziej popularnych portali pod różnymi nickami na przemian wyważone, merytoryczne posty w duchu konserwatywnym i chamskie, prymitywne bluzgi, idące w „słusznym” kierunku − z grupy pierwszej ukazywał się na portalu co czwarty, z drugiej nie zatrzymał moderator ani jednego. Ale jeśli nawet „wiki-buractwu” ktoś z sobie znanych przyczyn czasem pomaga, to przecież nie byłoby ono tak powszechne, gdyby nie jakaś choroba polactwa, skażonego na skalę pandemiczną zawiścią, nienawiścią i chęcią bezinteresownego szkodzenia innym, a jak nie można zaszkodzić, to przynajmniej opluwania ich. Pytam kolegów sprawniejszych w obcej mowie, czy na portalach innych stref językowych też znajdują tyle plugastwa; zawsze słyszę, że nie, że to by było nie do pomyślenia. Cóż, widać znowu podsunięto nam lustro, i pokazało się w nim coś, czego nie chce się oglądać.









@pielgrzym:
„Jedną z przyczyn takiego stanu jest dotychczasowe ograniczenie wolnosci. Drugim niemniej ważnym jest polityka PiSu.”
I ten „raj na Ziemii” natchnął Pana do tak odkrywczych myśli? Równie dobrze można otworzyć TV nie ruszając się z fotela.
Kiedyś Z. Herbert napisał wiersz o trzmielu, który próbował zgłębić tajniki zbierania miodu. Oczywiście nie zmieścił się w kielichu kwiatu, od rozsypanego pyłku dostał kataru etc.. Ale był, widział i orzekł: nic takiego.
Tak mi się to skojarzyło z poznawaniem świata poprzez delektowanie się medialnym obrazem (niestety w coraz większym stopniu dotyczy to felietonistów „Rz”). Ludzie, którzy orientują się lepiej, jak to wszystko funkcjonuje, zwracają uwagę na coś zupełnie innego niż efekt eksplodującej wolności i szerzącego się buractwa.
Internet z chwilą powstania budził nadzieję na równy dostęp do wiedzy, rozwój demokracji (w kierunku demokracji bezpośredniej) etc.. Te nadzieje nie zostały spełnione. Coraz groźniejsza jest zaś wizja pogłębiania podziałów i wręcz separacji poszczególnych grup. Dla przykładu – sądzę, że większość czytelników rp.pl nie zagląda na gazeta.pl lub naszdziennik.pl (po co się denerwować), delektując się swoją wizją świata. W ten sposób debata publiczna zostaje zredukowana do tego co serwują nam politycy. A to przecież trudno nazwać debatą. Większość ludzi chce mieć święty spokój. I obecna władza doskonale to rozumie. Oni też przecież chcą mieć święty spokój. Wraz z wkroczeniem reklamy do internetu przeniesione zostały (a nawet wzmocnione) złe tendencje z mediów tradycyjnych. Fetysz „oglądalności” spycha najpopularniejsze portale do poziomu „gadzinówek”, co w połączeniu z dyskretną działalnością moderatorów kształtuje profil osób z nich korzystających. A to z kolei stanowi potwierdzenie dla chorych wizji społeczeństwa prezentowanych przez red. Ziemkiewicza i jemu podobnych krytyków.
Z okazji świąt życzę wszystkim (sobie też) więcej dystansu, ale też dociekliwości w poznawaniu rzeczywistości.
Krótko mówiąc, świetny wpis.
A ja uważam że częstotliwość występowania MI na stronach www zależy od charakteru tych stron. To wcale nie jest tylko czy głównie problem polskiego internetu.Jest mnóstwo stron i forów angielsko i rosyjskojęzycznych na których MI jest bez liku. Im szersza tematyka strony/forum tym niższy poziom dyskusji. Nie dajmy się ponieść fali samokrytyki, każda nacja ma w internecie swoje wyżyny jak i szambo.
ja nie napiszę że dodam coś od siebie bo zawsz kiedy się wypowiadam to wypowiadam się od siebie nie od innych… fajnie jest uciec i zostawić wszystko za sobą gorzej zostać i coś tym syfem zrobić… pewnie ktoś powie dlaczego ja… dalczego to ja mam być szymonem z cyreny… niby czemy… może temu że komuś więcej dano od tego wiecej się wymaga… nie wystarczy mieć świadomość… czeba jeszcze umieć zrobić z niej użytek… chamstwo nie bieże się z nikad bieże się z środowisk z któych wychodzą ludzie… z rodzin… z lokalnych społeczoności… ludzie są tacy jakie ich otoczenie… tylko różnie z nich to wychodzi… z jednych po wódce… z innych w tramwaju czy na targowisku… innych w internecie… a jeszcze innych na stadionie… ale sami jesteśmy sobie winni bo tolerujemy ten syf… i to ostatnio bo nie byliśmy tacy kiedyś… my czyli polacy… ale staliśmy się od kiedy ja matoły uwierzyliśmy w zasadę że każdy może robić sobie co chce… nie bez znaczenia ma tu publiczny apel do olewania wszystkiego promowany przez jednego z tórjki wielkich żebraków tego narodu… zatem mata co chceta… i nie płaczie jak niewiasty które na swej dordze spotkał Chrystus… zastanówcie się lepiej nad tym co i z kim robią wasze nastoletnie dzieci o 23.00… bo może nie jest za późno… choć pewnie wielu środowiskom liberanym to na pewno sie nie spodoba i wyzwą was od hmofobów… pluskiew… szkodników… ciemnogrodu… ale cóż oni już nawoływali do gnoju i dziś mamy to co mamy… matołami nie nalezy się przejmować…
Sprawa jakości komentarzy na forach internetowych mniej zależy od komentatorów, a więcej od – odpowiedzialnych za forum dyskusji – redaktorów. I chociaż jakby chamstwo na stronach internetu ostatnio trosiunio zelżało, to nadal istnieje tendencja, żeby przeciwnika opluć, już może nie przy pomocy bezzasadnych pomówień wyrażonych w prostackiej formie, ale choćby nielogicznych i niemoralnych zarzutów, albo aluzyjnych szyderstw i tym podobnych palikotyzmów. Zabronione są bowiem – jak w każdym obłudą przesyconym społeczeństwie – jedynie „brzydkie słowa”.
Wielokrotnie zwracałem się w tej sprawie do różnych redakcji/portali, wskazując na to, że wymiana komentarzy na forum internetu może być świetną szkołą nauki w zakresie prowadzenia dyskusji na zadany temat, zwłaszcza na tematy polityczne. Ale konieczna jest do tego mądra postawa moderatora, czuwającego nad kierunkiem i poziomem dyskuji, czy stosowaniem podstawowych zasad poprawności języka polskiego i logiki. Miałem pecha. Nikt mi nigdy nawet nie odpowiedział. Już to świadczy o poziomie kultury ludzi odpowiedzialnych za chamstwo głoszone na stronach internetu. Media biorą przykład z polityków.
Mam wgląd w tej sprawie do forów w języku niemieckim i hiszpańskim. Na forach szwajcarskich czy austriackich wypowiedzi ukazują się jedynie wtedy, gdy są rzeczowe, odnoszące się do tematu, będące rozwinięciem lub innym spojrzeniem na temat. Pustosłowie, przemądrzałości czy pochwały komentatorów („Napisał pan świetnie, panie redaktorze, nic dodać, nic ująć”) nie mają szans na publikację. Nigdy, powtarzam – NIGDY, nie publikuje się wypowiedzi znieważających, szyderczych, pomawiających, czy wyśmiewających. Ani nie związanych z tematem. Podobnie jest w Niemczech, chociaż tu wolne wypowiedzi na tematy polityczne są bardzo rzadkie i mocno cenzurowane pod względem poprawności i kultury wypowiedzi. Prostacy i chamy nie mają tu żadnych szans.
Nieco inaczej jest w Hiszpanii, gdzie od lat zaobserwować można wysiłki na rzecz coraz wyższej kutury prowadzenia dyskusji na zadany temat. Jeszcze zdarzają się wyrazy zacietrzewienia, ale coraz rzadziej mają szansę na opublikowanie. Natomiast dość powszechnie używa się w takich wypowiedziach tzw. „brzydkich wyrazów”, w Polsce uchodzących za wulgarne, bo taka jest ich polska interpretacja życzeniowa. Odmiennie niż w Polsce, pomiędzy komentatorem a redakcją czasami dochodzi do dyskusji, zanim kontrowersyjny komentarz zostanie opublikowany (w specjalny sposób, jako wypowiedź kwestionowana) albo wyłączony z publikacji. I chociaż atmosfera jest gęsta od takich słów, jak „joder”, „cojones” czy „coño”, to są to tylko przerywniki, wypełniacze tekstu, wyrazy oddające nastrój autora. Nigdy nie spotkałem się z szyderstwami, kpinami czy wyrazami agresji, kierowanymi bezpeśrednio do osób, których temat dyskusji dotyczy (pewien wyjątek stanowią politycy). Zauważyłem też, że im większa jest różnica zdań komentatorów na omawiany temat, tym szybciej rezygnują z powszechnej w kulturze hiszpańskiej formy na „ty”, używając coraz bardziej uprzejmych sformułowań na „pan”.
Ubolewam, że również redaktorzy tegoż portalu nie są uprawnieni do tego, żeby „jako pierwszy rzucić kamieniem”. Np. jeżeli internauta przesyła swój komentarz i bezskutecznie czeka na jego opublikowanie, a redakcja nie powiadamia o decyzji nieopublikowania go, BEZ PODANIA PRZYCZYNY, to to jest – Panie Redaktorze – wyrazem … No czego?
Ja proponuję zajrzeć gdzieś na „szeroki świat”.
Jest dokładnie to samo – i w USA, w UK, Niemczech… Gdziekolwiek.
Trudno mi się wypowiedzieć na temat jak wygląda internet np. francuskojęzyczny bo językiem tym nie władam, ale tam gdzie jestem w stanie (Angielski, Niemiecki), tam mogę z całą pewnością powiedzieć że trolujący frustraci są wszędzie.
Aaaa… Proponuję rzucić okiem dalej na wschód… Tam się dopiero dzieje.
„Kultura Wiki” a może „pokolenie Neo”? Jakby tego nie nazwać, każdy wie, co ma się na myśli, ale dziś trudno jest już o jednoznaczne przypisanie komuś praw autorskich, bo to wszystko jest jedną wielką magmą, na której my wszyscy (forumowicze) postawiliśmy swój domek. Panie Rafale Z., oczekiwałabym jednak czegoś ponad zwykłe: ‘internet jest be, a zwłaszcza w Polsce’. Natomiast Panie Wojtku, jak domniemam z Hannoveru, proszę nas- ubogich w języki- poinformować jaki to wielki „inny świat” mamy za zachodnią „neo-granicą” tudzież „wiki-granicą”? A tak, dla „rozrywki”!
Brawo Panie Rafale za poruszenie tego tematu. Niestety spieszę Pana poinformować, że Pańscy koledzy z redakcji niestety także troche są ze świata MI. Niech Pan skutecznie sprawdzi (nie zapyta gdyz zapewne nie powiedzą Panu prawdy) jaka ilośc kulturalnych postów odrzyca się na innych Blogach Rzeczpospolitej. Znaczy się tak choroba jest i tu. I dotyka także stricte osoby o „prawicowych” poglądach.
W rzeczywistości problem tkwi dalece głębiej niż tylko w tym że ludzie w taki a nie inny sposób zachowuja się w internecie.
Obecny system poltyczny/społeczny w Polsce to poza typem gospodarki(wolnorynkowa/ograniczona/regulowana) jest w mojej opinii ucieleśnieniem marzeń ojców PRL.
Nie mamy urzędu cenzury, jest niepotrzebny, mamy cenzurę obywatelską wykonywaną przez gorliwych fanów PO, Adminów różnych forów, wynagradzanych przez firmy którym na rękę jest taka a nie inna sytuacja polityczno społeczna;; gdyby ojcowie PRL mogli wstac w grobu i przeanalizować to co sie dzieje byli by zachwyceni, że ludzie dobrowolnie i z przekonania robia to do czego nie udało sie ich zmusić w PRL
Panie Pedaktorze.
Przykład idzie z góry… jaka jakość telewizji, polityki i dziennikarstwa – taka jakość wypowiedzi w internecie.
MI to owoc coraz bardziej płaskiej intelektualnej zawartości programów telewizyjnych, w tym serwisów i newsów nastawionych głównie na epatowanie makabrą bądź patologią.
Politycy jacy są, każdy widzi poprze pryzmat tych, jakich zaprasza się do mediów. Im bardziej się kopią po nogach – tym ciekawiej… Aż dziw, że dotąd nie zostały wznowione igrzyska w stylu rzymskim, gdzie ku uciesze tłumów zabijali się gladiatorzy !!!
A dziennikarstwo… dużo czasu Panu zajęło uświadomienie sobie, że takie komentarze i MI istnieją !!! Conajmniej trzy lata z okładem trwa w necie taka ostra i bezwzględna kopanina… A przecież red. Wildstein i poniekąd Pan pojawiliście jako kontra wobec przeintelektualizowanych i wszechmądrych dziennikarzy GW. I co? Bardzo się do nich upodobniliście, pod względem lansowania własnej wszechwiedzy… Widać do obiektywizmu (jakie powinno być głownym celem dziennikarza) też trzeba dojrzeć…
Jeśli szerząca się zaraza jaką są MI to Panu uświadomiło… to lepiej późno, niż wcale…
Akcja rodzi reakcję. Im więcej chamstwa w polityce, telewizji i innych mediach będzie sposobem na bycie w tych dziedzinach, tym więcej będzie MI ….
Na koniec, życzę Panu i Pana bliskim zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych. Wszystkiego najlepszego
Moja refleksja wiąże się z tytułem.
Dawno, dawno temu kiedy „Gazeta Polska” wydawana była w dwóch kolorach: czarnym i białym, potem trzech, doszedł czerwony usłyszałem opinię znawcy prasowego (naprawdę znawcy!):
-Jak ty możesz czytać tą gazetę, przecież to rynsztok!
Odpowiedziałem spokojnie: – po mojej stronie ulicy płynie, barwa podchodząca, a i smród taki swojski!
Zawsze zastanawiam się dlaczego nie można ustawić sobie własnoręcznie filtru na głupią mendę wyręczając „moderatora?.
Proszę szanownego administratora blogów „rzepowych” przecież to nie jest takie strasznie trudne.
P.S. Wielkanoc! To jest To! … ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Czego wszystkim życzę. Amen.
Mam pytanie. Jaka, a raczej czyja młodzieżówka dostała takie Polecenie?
Jestem ciekawy,a nie wiem, więc pytam.
Panie Rafale. Jest co najmniej jeden dobry przykład kultury wiki w Polsce – proszę zajrzeć na stronę mstop.pl i dalej na forum nabiciwbrebank.pl
polecam i pozdrawiam
Bardzo ladna wypowiedz, ciekawe tylko w czyjej obronie Pan tu wystepuje?, bowiem zarowno Pan jak P.Red.Semka macie sporo grzechow na sumieniu w sprawie plugawego opluwania i zieniecia nienawiscia do osob bedacych autorytetami walki o Polska niepodleglosc, i osob ktore za to zaplacily swoja cene pobytem w komunistycznym wiezieniu i tp,i td, Co do tej zawisci to mozna powiedziec to samo i tyle
Z powazaniem
„Fronda” zrobiła kiedyś eksperyment, udokumentowany na jej stronie, wysyłając na jeden z bardziej popularnych portali pod różnymi nickami na przemian wyważone, merytoryczne posty w duchu konserwatywnym i chamskie, prymitywne bluzgi, idące w „słusznym” kierunku − z grupy pierwszej ukazywał się na portalu co czwarty, z drugiej nie zatrzymał moderator ani jednego ” –
Gdyby to byl JEDEN prywatny, internetowy portal – to pal szesc komuchow. Ale ze jest to regula – no to zyjemy sobie w panstwie faszystowskim.
To bardzo ważne, o czym pan redaktor napisał – dziękuję za rozpoczęcie dyskusji.
——————————-
Powiem tak: chamstwo jest plagą, i to straszliwą. Jeśli upraszcza się dyskusje, zwraca uwagę na elementy niezwiązane z dyskusją, wtedy prowokuje się chamstwo. Upraszczanie szkodzi dyskusji i szkodzi ludziom: pozwalając jednym nienawidzić, niszczy tych, których weźmie na cel, a wszystkich ogłupia.
Całe szczęście, że tu, w „Rz” istnieje wcale wysoki poziom.
Proszę zauważyć, że ludzie potrzebujący wyżyć się w opisywany sposób to duża siła. Złość to narzędzie rewolucji, obok plutonów egzekucyjnych. Aby z ludzkiej złości uczynić siłę, trzeba wmówić ludziom, że ta złość i nienawiść jest normalna, że warto ją czuć, że to normalna opinia. Trzeba zrównać nienawiść z poziomem merytorycznej dyskusji, zapewnić jej trwałe miejsce, a rozpleni się. Ludźmi, którzy nienawidzą, nietrudno kierować. Zwłaszcza tymi, którzy nienawiść i frustracje zawierają w krótkich, bezmyślnych komentarzach.
——————————-
Słowa Niesiołowskiego i Palikota mogą się okazać „kontrowersyjne”. Słów Bartoszewskiego i Wałęsy praktycznie się nie komentuje… (oczywiście wiecie Państwo, gdzie). Chociaż ostatnio – cóż to za fenomen – obelga Wałęsy („dziadek z SB”) w stylu wspominanego po stokroć „dziadka z Wehrmachtu” została zauważona.
Ale tak to już jest – Jarosław Kaczyński, na przykład, to ostatni cham etc. Dlaczego? Przypomnijcie sobie Państwo „my jesteśmy tam, gdzie wtedy; oni tam, gdzie stało ZOMO”. A że ze trzy lata temu to było, i prawie nic nowego – „lepszego”? Co z tego?
A Niesiołowski i Palikot? Niemal co tydzień dostarczają obelżywych tekstów, albo i częściej. Niedawno Niesiołowski mówił – wiadomo, o kim: „historyczni szalbierze, polityczne lizusy, moralne oraz intelektualne pierwotniaki”. Coś takiego by nie przeszło – niemal niezauważone – przez usta przedstawiciela PiS. Jeśli mówi to ktoś z PO(szczególnie z PO) – jest to jego komentarz. A jeśli kogoś innego to obraża – cóż, on tak ma! Ale to wspaniały człowiek! A nawet – bohater! Jemu wolno…
Oczywiście do czasu, kiedy bohater nie zostanie znowu zaklasyfikowany do zaścianka.
——————————-
Zakończę pogodnie – życzę wszystkim to czytającym prawdziwie spokojnych Świąt.
Próbowałem kiedyś dyskutować na Onecie. Próbowałem wypowiadać się na rp.pl
Dałem sobie spokój, bo i tam i tu mnie blokowano.
Profesor Lewicki nie jest amerykanistą, czyli specjalistą od polityki USA. Jest hochsztaplerem który zajmował się do tej pory jako kiepski, niezbyt kompetentny krytyk literaturą amerykańską, ale gdy zauważyhł że na tym sie nie da zarobić nagle ogłosił sie eksperterm od polityki amerykańskiej i daje upust swoim fobiom i nieprawdopodobnemu włazidupstwu wobec amerykańskiej neokonserwy, kochał szaleńczą miłością tarczę rakietową, Busha i Rumsfelda w szczególności. W dodatku jego prognozy sa kompletnie idiotyczne, np stawiał 99 procent szans na Mc Caina w wyborach prezydenckich. Ponadto jest starym komuchem który nagle stał się ultraprawicowcem – wystarczy sprawdzic jego publikacje z „poprzedniej epoki”. Jednym słowem szmata. Reszta artykułu może być.
no tak. znowusz czytam ze my Polacy tym razem nie doroslismy do internetu. jestesmy glupi chamscy klutliwi zawistni w przeciwienstwie do innych oswieconych narodow tego swiata gdzie na forach panuje wersal. i jest mi wstyd – za pana panie redaktorze.
Jedną z przyczyn takiego stanu jest dotychczasowe ograniczenie wolnosci. Drugim niemniej ważnym jest polityka PiSu. Ale także innych ugrupowań polityka związana z wolnymi wyborami. Trzecim powodem jest burzliwy rozwój w Polsce komputeryzacji i telefonów komórkowych. Tych powodow jest bardzo dużo. Ale chcę od siebie powiedzieć jedną, dla mnie najważniejszą myśl: Kochani. Byłem na wczasach nad Morzem Śródziemnym i w Palestynie. Piękna pogoda i słońce. Czyż jest cokolwiek piękniejszego niż słońce, uśmiechnięte dzieci i szczęśliwi ludzie? Cudownie piękna przyroda. Siedziałem o zachodzie słońca nad brzegiem morza i myślałem o Was. Rozmyślałem też nad Waszymi problemami. Nad problemami kraju i tego całego świata. Myślałem o ludziach cierpiących z powodu wojen. Myślalem o polityce… i o Bogu. Patrzyłem na zachodzące słońce nieopodal, gdzie kiedyś Chrystus przechadzał się i nauczał. Ale w dobie elektroniki i wszechobecnych mediów, w każdym zakątku ziemi jesteś na bieżąco ze wszystkimi wiadomościami. W czasach Chrystusa nie było komputerów, samochodów, ani samolotów. Teraz wszędzie jest blisko. Słońce zachodzące purpurową czerwienią napawało mnie nadzieją na pogodne dni. Morze swoim szumem koiło ból i obawy. Woda słona dawała odetchnąć nasyconym powietrzem. Do tego jeszcze te owoce… Raj na ziemi. Tylko niektórzy ludzie, sami sobie zatruwają ten raj i ten spokój. Wierzcie, że ten raj jest w zasięgu waszej ręki. Trzeba tylko chcieć.
Wesolych Swiat- Eklos masz racje wypada napisac ciekawy artykul
na temat MI w polityce.Jednak na forum staram sie przestrzegac poprawnej formy wypowiedzi.Wszak frustratow nie brakuje,a przyklad daja Polikat z Niesiolowski i cala ta menazerja,ktora konkurentow politycznych stara sie obrazac,tak wlasnie wyglada polityka milosci
w wykonaniu przedatawicieli PO pod wodza Tuska.
Ja wiem tyle – mam 2 serwisy internetowe (darmowe) – jeden po polsku, drugi po angielsku. Polskiego uzywa o wiele wiecej osob, a jednak to z amerykanskiego co chwile dostaje podziekowania, pochwaly itp. W polskim praktycznie sie to nie zdarza.
W towarzyszącej nam już od jakiegoś czasu „epoce” tworzenia tgzw. „globalnego społeczeństwa informacyjnego”, echo znanej lingwistom i psychologom tezy Noama Chomskiego, że „to nie my mówimy, lecz to język za nas przemawia”, dzisiaj należałoby wzmocnić i sparafrazować adekwatnym do nowej sytuacji przesłaniem: że to nie my już myślimy, lecz robią to za nas, posługując się socjotechniką lingwistycznych manipulacji – inni ludzie. Ideałem bowiem współczesnych decydentów owej masowej kultury medialnej, byłoby społeczeństwo całkowicie zatomizowane, ale jednocześnie składajace się z jednostek ściśle standaryzowanych pod względem zdolności intelektualnych. Niestety te standardy to promocja falszywych autorytetów, dzikiej nowo-mowy, kłamstwa…etc…
„Pomiędzy obłędem zbiorowym – twierdził Seneka – a takim, który wymaga opieki lekarskiej, nie ma innej różnicy jak tylko ta, że ten ostatni jest skutkiem choroby, a tamten – fałszywych przekonań. Jedna odmiana szaleństwa ma żódło w stanie zdrowia, druga w złym zdrowiu duszy”…
Wesołych Świąt Wielkanocnych…pozdrawiam autora i forowiczów.
a ja się zgadzam, jak chyba zdecydowana większość, z RAZem. ponadto uważam, że forum na rzepie i tak jest wyjątkowo na przyzwoitym poziomie. mimo, że i tu pojawiają się MI z różnych opcji, to jest tego zdecydowanie mniej niż w Gazecie, Interii, Onecie czy wp (wp zresztą świadomie jest redagowana na poziomie brukowca)
Powyższy tekst jak najbardziej wyraża moje myśli, gdy czytam niektóre komentarze, zazwyczaj naprawdę szkoda na to czasu, a to strata , bo nie ma to jak szczera, jednak kulturalna wymiana poglądów. Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że Pan Redaktor nieco wpisuje się w opisany przez siebie nurt, gdyż często tendencyjnie i zaczepnie wypowiada się na łamach i antenach.
@ Soft gamma reapeater
Doskonale powiedziane ale czy to ktoś przyjmie do wiadomości? Oby chociaż do refleksji , ale czy na refleksje stać kogoś , kto w NATO pomstuje na zaspanego premiera i przypomina swoją najwyższość , która nie przyjmuje instrukcji . Szkoda gadać ma Pan tam pewnie nietęgą minę w czasie dyskusji o polityce z normalnymi Europejczykami. Trudno trzeba to przetrwać , jutro będzie lepiej a żywi niechaj nie tracą nadziei.
krzychu Pisze:
11/04/2009 o 08:09
Ja tu czuję jakiś podstęp. Czy chodzi o kulturę w komunikacji międzyludzkiej czy raczej dupa się trzęsie ze strachu przed totalną porażką ,, genialnej formacji politycznej ,, której piewcą jest redaktor Ziemkiewicz.
—————————————————————————–
Jak to się mówi Panie redaktorze: „uderz w stół a odezwą się nożyce” No i ma Pan kliniczny przypadek buraczanej twórczości sygnowanej przez krzycha czy jakoś tak…
Gratuluję celnego i syntetycznego okreslenia „menda internetowa”. Cała charakterystyka i opisy tych osobników to prawda , ale proponuję per – analogia wywiezć pojęcie bardzo przydatne i jakże adekwatne , dla naszych realiów – menda polityczna.
Tak nazywani politycy są liczni i często pełniący najwyższe funkcje.
Kryteria , które zaproponował Pan w odniesieniu do mendy internetowej bez trudu spełniają liczni politycy, co udowadniają swoimi opisami przeciwników politycznych. Nie będę się wypowiadał detalicznie , ale może Pan podejmie temat „mendy politycznej” , ale proszę do bólu – szczerze. Myślę że bedzie Pan miał problemy , chociaż analogie „epitetowe” są niezwykle wyraźne.
@ test
Dla bankier.pl napędzanie statystyki nie jest najważniejsze.
Spróbuj tego samego na onet, interia, gazeta lub wp.
Nie doczekasz się.
Zjawisko, to oczywiste, jest powszechne.
Chociażby proszę spojrzeć na komentarze do filmu, na którym Obama kłania się królowi Arabii Saudyjskiej:
http://www.youtube.com/watch?v=Y1yb2AwQJG8
„Krzychu” (8:09), nic z tego nie rozumiesz. Lepiej wracaj na forum WP i Onet i ulżyj sobie. Ulżyj sobie przed Świętami, może Bóg Ci wybaczy.
Ziemkiewiczszyzna w defensywie.
Nerwy puszczają…To dobrze rokuje:)
sprawa jest dosc prosta: mamy system rynkowy i dla zaspokojenia kazdej potrzeby znajdzie sie odpowiednia usluga. Dla tych co maja ochote dyskutowac merytorycznie i kulturalne mozna stworzyc takie forum i PRZESTRZEGAC zasad. Nie wiem czy tutaj Pan sam kwalifikuje komentarze, ale chamstwa jakby mniej.
Przy okazji, upust agresji–chyba nie tak powszechny, szum na forach onet czy GW jest dzielem niezbyt licznej grupy–ma zbawienny wplyw na psychike gdyz czlowiek pozniej sie rozluznia (vide myszkiewicz). Niech pluja sami na siebie, czlowiek lepiej wychowany nie musi brac w tym udzialu tak jak nie kazdy entuzjasta pilki musi byc szalikowcem.
Wesolych Swiat
prosto z frontu Pisze: 11/04/2009 o 09:37
„Ktoś taki jak prezes TVP [a wydawałoby się że b. wszechpolakowi powinno na tym zależeć najbardziej]…” Otóż właśnie dlatego, że jest (był) wszechpolakiem, ergo – narodowcem, to mu w żadnym wypadku nie zależy (idzie o film o Sendlerowej).
Co do meritum. Tak się jakoś składa, że najwięcej bluzgów, chamstwa, błota, nietolerancji obserwuję, niestety, u „polemistów” strofujących komentatorów pod blogami p. RAZ-a i p. Wildsteina… (swoją drogą mają obaj panowie w wyzwalaniu tego procesu, tych nienawistnych zachowań, swój niezaprzeczalny udział). I, co by nie powiedzieć, są to z reguły stronnicy tych autorów, będący najpewniej zwolennikami PiS-u, niewybredne epitety kierują bowiem w stronę tych, którzy wyrażają, najzupełniej spokojnie, pogląd przeciwny niż blogerzy Rzepy. I mają jeszcze jedną cechę wspólną ci bluzgający: są na bakier z polszczyzną i z gramatyką. Wesołych Swiąt.
Moi Drodzy,
nie ma co narzekać, MI, buractwo itp. skąd się bierze w internecie? Nie jest to proste do wytłumaczenia. Trzeba by wspomnieć o specyfice samego zjawiska jakim jest internet, dorzucić trochę socjologii, psychologii, psychiatrii i wielu, wielu jeszcze innych składników by w miarę to wszystko zasmakowało.
Szkoda na to czasu, dzisiaj kiedy do robienia na mnie czeka sałatka warzywna.
Drodzy, powiem tylko tyle, uważam, że MI i buraki wszelkiej maści biorą się z grzechu pierworodnego III RP dla przykładu: czy pamiętacie „Wakacje z Auganowem”(mam nadzieję, że Auganow napisałem dobrze) wystarczyło tupnięcie nogą Kwaśniewskiego by Akselek (Właściciel „Dziennika Bałtyckiego” a obecnie i „Dziennika”) zaczął przepraszać naszego Prezydenta a dziennikarzy wyrzucił z redakcji?! Pokazało to kto naprawdę rządzi w III RP.
Komunizm był totalizmem, a nie rozliczenie się z takim system dla demokracji jest śmiertelne. My nie rozliczyliśmy się.
Wszystkim Forumowiczom którzy się martwią, że ich posty nie przechodzą w około 10% moich nie przechodzi ok. 15 – 20% (i co zaskakujące to nie tych komentarzy które zawierają sformułowania agresywne [nawet wobec polityków] i nie mają szans na publikację.) nie przejmujcie się, moderatorzy też ludzie !!!
Pozdrawiam Pana Redaktora, Wszystkich Forumowiczów i jak napisał mój poprzednik wspomnijmy w swoich modlitwach Wszystkich MI, buraki (bez względu cukrowe czy pastewne!) itp.
Bardzo trafny artykul, z tym ze nie sadze, by byla to cecha Polakow.
Chamstwo propagowane w mediach przez czlonkow rzadzacej partii, autorytety typu „prof” Bartoszewski, czy dziennikarzy takich jak Lis czy Olejnik z kazdego spoleczenstwa zrobi barbarzyncow.
miało być „która jest” a nie „gdzie jest”
Nie pamiętam kto dokładnie to powiedział być może Ryszard Legutko lub Waldemar Łysiak, ale któryś z nich napisał coś mniej więcej , że obecnie łatwiej jest zaszokować i zrobić coś kontrowersyjnego niż stworzyć coś konstruktywnego, za co zdobędzie się szacunek. Prymitywizm wchodzi do mediów co skutkuje rosnącym lawinowo prymitywizmem społeczeństwa. Dzisiejszy program TV jest dostosowany do odbiorcy o dużym niedorozwinięciu umysłowym. Nie ma w niej nic konstruktywnego, co mogło by zainteresować ludzi w jakiś sposób różnymi dziedzinami życia i wiedzy. Nieliczne programy, które wymagają od odbiorcy przemyślenia spraw w nim poruszanych, przesuwane są na godziny późne. Nie ma co się dziwić, że w internecie spotykamy najczęściej tzw. MI. Są oni produktem polityki ogłupiania społeczeństwa, obniżania jego poziomu kultury, propagowania form i zachowań prymitywnych. Jest to całkowite zaprzeczenie funkcji TV jako takiej. Tutaj znowu wszystko sprowadza się do tego, że od młodzieży się nie wymaga, daje im się pseudo wolność typu róbta co chceta. Młodzież od której się nie wymaga nie będzie sama wymagać od siebie i kształtować swojego charakteru. Będzie szła w kierunku prymitywizmu. Bo tak jest łatwiej – a po co mają się męczyć…Poza tym głupim społeczeństwem łatwo się rządzi. Ty bardziej jeśli społeczeństwo się ogłupi, następnie stworzy się ogólnodostępną bazę danych w postaci nasza-klasa.pl gdzie jest idealnym instrumentem dla ludzi zajmujących się socjotechniką. Później już łatwo kreować trendy i mody na poglądy.
Jestem przekonana, że od dawna nie śledzi Pan forum Frondy. To forum jest emanacją cenzury z usuwaniem śladów rynsztokowych odzywek bywalców pod wpisami innych. Wątki obcych, pod którymi są zamieszczane inwektywy aktywistów Frondy , są likwidowane, a osoba zakładająca wątek, na wszelki wypadek jest banowana. sama tego doświadczyłam.
To najłatwiejszy sposób, aby poprawić samopoczucie grupy?
Co zostało usnięte z forum Frondy w internecie, nie istnieje, zdają sią sądzić administratorzy tego forum.
Anonimowość pozwala na ataki ad personam. Biskupa zmiesza się z błotem, polityka utytła się w słowach, a za chwilę gdy wyłączy się internet, na powrót można być zewnętrznie kulturalną i nieśmiałą osobą. Triumfuje więc koncepcja, że człowiek jest z natury zły i tylko strach powoduje, że w realnym życiu stwarza pozory wychowanej osoby.
Fora za jakiś czas staną się gettami dla ordynusów pisemnych. Onet, Wirtualna Polska, Interia traktują swoje fora jak igrzyska w starożytnym cyrku. Niech gawiedź tu się wyszumi. Niech poczuje wspólnotę. Na forum Frondy zawsze można postawić krzyżyk, na innym forum postawić kropkę i poczuć się, że jest się w grupie podobnych do siebie osób. W grupie można przykucnąć za plecami innych.
Ale te fora są bez znaczenia. Są ściekiem. Z bluzgania się wyrasta, wyrasta się więc i z takich przejawów aktywności internetowej.
Na forach obcojęzycznych jest o tyle inaczej, że najczęściej na wpisy szkalujące, kłamliwe, są odpowiedzi, jest kontra, a nie zgoda grupy.
Redaktorzy gazet mają za zadanie oddzielanie ziarna od plew i dopilnowanie by plewy zostały wydrukowane, zamieszczone. Na forach internetowych jest tak samo. Internet w tym wypadku powiela zasady wypracowane w gazetach. Sprzedaż gazet spada, fora też skarleją za jakis czas. I za jakiś czas nikomu już nie będzie sie chciało urządzać takich zabaw. Człowiek wymyśli inny sposób na odreagowywanie.
pozdrawiam świątecznie.
Ja chciałbym coś o hipokryźmie oraz selektywnej wrażliwości w publicystyce.
Trzej muszkieterowie, panowie Semka, Wildstein i Ziemkiewicz z poświęceniem, determinacją i konsekwencją wspierają podupadającą partię PiS i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że nie wolno nikomu tego tak formułować.
Gdy podczas pewnego telewizyjnego programu jeden z dziennikarzy, wydawalo się będący w dobrej komitywie z Semką, nazwał go, z uśmiechem na ustach „propisowskim”, ten zamarł i przez moment wydawało się, że Semka opuści studio.
Nie rozumiem ani tej reakcji ani udawania, że tak jak kocha się jednakowo mamusię i tatusia tak samo wspomniani panowie kochają partie Tuska i Jarosława Kaczyńskiego.
Redaktor Wildstein, podobnie jak Ziemkiewicz jest niezmiernie wrażliwy na brzydkie słowa i zachowania ale tylko gdy są one zwrócone przeciwko niemu.
Kiedyś poświęcił cały felieton, obrażony „prychnięciem” pewnego profesora socjologii w programie TV.
Dla mnie tzw. mowa ciała redaktora Wildsteina, tylko to, prezentowana w większości programów z jego udziałem to pokaz, w najwyższym stopniu, arogancji, wyższości nad resztą i wykazania mniejszej kompetencji innych rozmówców.
Podobnie Rafał Ziemkiewicz bolejący – słusznie nad mało oryginalną formą i treścią tekstów internetowych jakoś nie potrafi przeanalizować, wyrywkowo, krytycznie, kilku swoich tekstów.
Proszę mi wybaczyć za taki kolokwializm, że człowiek z reguły nie czuje zapachu własnego potu i te moje niezgrabne obserwacje miały być tego przykładem.
Ja od dłuższego czasu nie mam wątpliwości, że ta chamówa w sieci to z góry zaplanowana i dobrze przygotowana akcja.
Cel? Judzić.
Na szczęście nie musimy w tym brać udziału. Poza tym skąd tyle pesymizmu Panie Rafale! Jezus zmartwychwstał i my tez możemy!
Pozdrawiam i życzę siły i wytrwałości.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wewnatrz-Prawa-i-Sprawiedliwosci-wrze-1936850.html
A jednak puścili to co napisał „cryo”
Niestety bardzo trafne spostrzeżenie!
Wystarczy dla przykladu napisac ze zna sie 2-3 jezyki (zgodnie z prawda jezeli ktos zna) i jest sie zadowolony z zycia, a cała banda prymitywow zacznie wyzywac cię od roznych na wszytskie mozliwe sposoby!!!
Wystarczy napisać ze rząd Tuska bardzo mało robi w zakresie budowy autostrad i juz na forum ma sie latke mohera, zwolennika pisu etc. , chociaz w rzeczywistosci tak nie jest!!!
Nie jestem zwolennikiem ani Pisu ani PO, ale kiedys po przegranych wyborach przez PO w 2005r. TVP pokazala mlodych ze sztabu PO komentujacych na goraco pierwsze wyniki, siedzac przy jakis ogrodkowych stoliczkach saczac piwko. I to piwko najbardziej mi utkiwlo w pamieci. Dla mnie to piwko z plastykowego pojemika stalo sie symbolem tego interentowego zjawska!!!
Internet pełni dzisiaj rolę jaką kiedyś były Listy do Redakcji. Znacznie większa, gdyż daje możliwość wypowiedzenia się wszystkim, bogatym i biednym jak mysz kościelna, a przede wszystkim ludziom, którzy nie mogą wypowiedzieć się gdzie indziej. W ogniu dyskusji rodzi się prawda – jak miał podobno powiedzieć nielubiany przeze mnie Wolter. Może też zniechęcić ludzi o słabych nerwach, szczególnie gdy czyta się wypowiedzi w tak zwanych blogach. Wśród rozsądnych opinii znajduje się wiele takich, w których jedynym argumentem są inwektywy i insynuacje. Ich autorzy nigdy nie odważyliby się wypowiedzieć ich publicznie, gdyby musieli podpisać się imieniem i nazwiskiem. Internet zapewnia im pełną anonimowość. Może i lepiej, że mogą bezkarnie pohulać i wypuścić część nagromadzonych w sobie jadów nienawiści do całego świata. Na pewno lepsze to, niż uruchomienie gilotyny.
PS: Zadziwiają mnie opinie ziejące nienawiścią do wszystkiego, co piszą dziennikarze Rzeczpospolitej. Czy nie lepiej dla ich zdrowia psychicznego byłoby, gdyby ograniczyli swą lekturę do Gazety Wyborczej?
Moje doświadczenia:
Na portalach takich jak onet, wp, interia jeszcze dwa lata temu moje komentarze w ogóle się nie pojawiały, potem zauważyłem że pojawiają się bardzo podobne treści ale ze zmienionym nickiem i wypaczające sens który wcześniej starałem się zawrzeć. W owym czasie dyskutowałem na innych forach i potwierdziły się moje spostrzeżenia, większość ludzi miała podobny problem. Przypomnę że wtedy to nastąpiła moda na komentarze do artykułów i większość po przeczytaniu tekstu zawsze przeglądała komentarze. Jestem pewny że ton i klimat tekstów portalowych był i jest sterowany. Jest to specjalne napuszczanie na siebie ludzi szczególnie jeśli są to komentarze polityczne. Proszę przejrzeć fora tematyczne, znika tam jakakolwiek agresja, jest dużo uprzejmości, zawsze ktoś podpowie i doradzi. Jeśli pojawiają się zaczepki lub próby opluwania są ignorowane i źle odbierane przez większość.
Ostatnio doświadczyłem ciekawego przypadku uruchomienia się owczego pędu w komentarzach i zbulwersowany zamieszczanymi postami zwróciłem się bezpośrednio do jednego z komentujących. Okazało się że umieściła ta osoba komentarz tylko dlatego że chciała być zauważona, wszyscy umieszczali prześmiewcze teksty na temat wypadku min. Fotygi to i ona też chciała wymyślić coś ciekawego nie zważywszy na powagę sytuacji. Takie zdarzenia są bardzo częste, i próżno szukać na głównych portalach merytorycznej wymiany zdań. Lepiej przecież moderować obrzucanie się błotem niż poważną dyskusję, jeszcze by poparcie dla ugrupowań partyjnych się zmieniło i co wtedy. A odnośnie tych sfrustrowanych urzędników, myślę że wbrew pozorom nie jest ich tak dużo, bo kiedy zostają zaczepieni z nicka, to po wypisaniu nawet tych chamskich komentarzy zaczynają mówić ludzkim głosem. Tak czy siak, wydaje mi się że wina nie leży po stronie POLACTWA tylko po stronie moderatorów i ich pracodawców.
Nie można tym co „plują do rynsztoka” przypisać jakichś specjalnych umiejętności; wprawdzie sam tego nie robiłem nigdy, a od kiedy zacząłem czytać blogi w RP nawet do rynsztoków nie zaglądam.
Kiedyś czytałem w innych miejscach i stwierdzam, że zasób słów i umiejętność „dokładania” adwersarzom jest na tych rynsztokach tak kiepskim poziomie, że sprawia wrażenie zabawy w piaskownicy. Można by to zrobić nie tyle dosadniej co w taki sposób że by zabolało.
To co mnie razi na blogu RP to „puszczanie” przez amina wypowiedzi nie tyle obraźliwych w stosunku do autora felietonu lub czytelników co wypowiedzi mających wg niego ożywić dyskusję. Wpisy prowokujące, nawet nie obraźliwe czynią więcej szkody, bo widać, że wiele z nich nie jest czytanych. Sam pomijam znanych mi blogowiczów, którzy używają przesadnych przenośni, pokrętnych argumentacji i pozornie logicznych wywodów, które trzeba by czytać kilkakrotnie, żeby móc zrozumieć „co poeta miał na myśli”.
Mało jest wymiany poglądów bo czas na przeczytanie odpowiedzi i napisanie swojej jest przez amina wydłużany – rozumiem człowieka, też potrzebuje chwili wytchnienia.
Póki co będziemy dalej czytać i pisać, bo nie tylko wg specjalistów od mediów przyszłość prasy to dzienniki w Internecie. Nadchodzi era tygodników i miesięczników, prasa codzienna przeniesie się do Internetu – pogratulować RP bo jej jest na dobrym poziomie.
Wszystkim życzę Wesołych Świąt.
RYSA
……
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić.
………………………….
Julian Tuwim
……..
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab – kwiatami
Obrzucać zacznie „żołnierzyków” (…)
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
…………
Julian Tuwim
Poprawiajmy swiat zaczynajac od siebie, uklonmy sie sasiadowi, usmiechnijmy sie do tych co szczerza zeby – sprawdzilem, dziala !!
Wesolych Swiat ! Rodzinnych !!!
Bardzo dobrze zauwazone, przy tym dziwi mnie troche dziwienie Rafala Z. w sprawie bluzgania.
Przeciez majac przed oczyma takie przyklady jak Palikot czy Niesiolowski, ktorzy bluzg praktykuja calkowicie bezkarnie nie animowo, tylko w sejmie (sic!), czy tez telewizji to przepraszam i za to sa nagradzani przez media wszystkie sowiecie, pokazywani w pelnym swietle, a bluzgi sa brane za propozycje, to przepraszam czemu sie dziwimy.
Kazdy bluzgajacy moze zywic sluszna nadzieje, ze i on w mediach zostania uhoronowany. Dlatego pilnie trenuje.
*** No i swietny eksperyment kolegow z Frondy, chamske posty zgodne z kierunkiem przechodzily wszystkie, te inne nie.
Mam dla szanownego pana Ziemkiewicza dobra nowine. Te same zjawisko daje sie nagminnie zaobserwowac na forum w Rzepie, przy czym w ciagu ostatnich 10 dni jest pewna poprawa do zauwazania.
Przyklady tematyczne:
Wypowiedzi w chamski sposob wydarzenia wazne dla Polski przechodza. Odpowiedzi je krytykujace, nie chamske, sa kasowane
Ataki ad persona:
Rybinski byl brutalnie atakowany na forum. Opowiedzi majace zdanie byly kasowane. Rybinski w koncu napisal w koncu na ten temat gorzki komentarz, ktory o dziwo przez cenzurujacych redaktorow nie zostal skasowany. Podobna sytuacje daje sie Wildsteinem latwo zaobserwowac.
Pod specjalna ochrona znajduje sie Tusk i PO. Krytyczne komentarze korekt napisane sa kasowane.
W przypadku Tuska ochrona przyjela w ciagu ostatnich 2 tygodni wrecz paranoidalne forme. Otoz uzywanie grzecznosciowej formy herr w stosunku do Tuska jest zakazane. Przez 1.5 roku bylo jak najbardziej korekt. Posty sa kasowane wlasnie ze wzgledu na herr. Tusk jest powszechnie znany ze swojej germanofili.
Walesa. W zwiazku z dyskusja o ksiazce Zyzaka sa kasowane komentarze z linkami do wywiadow dziennikarskich potwierdzajacych informacje podane przez Zyzaka.
Internet jest potrzebny, w pewnym sensie nawet zbawienny. Szczekacze mnie nie denerwują, bo trzeba być dość małostkowym, żeby obrazić się na kogoś, kogo nie znam, za puste slogany, które nie wyrażają nic prócz gniewu.
Internet trafia do ludzi. I sprawia, że wielu dość niskich lotów „publicystów” traci grunt pod nogami. Nie wiem, ale chyba nie jestem jedyny, który uważa, że anonimowa Kataryna pisze rzeczy dużo mądrzejsze niż taki Jacek Żakowski. To jest potrzebne. Internet to sfera, w której nie ma wyraźnego monopolu, w której każdy jest równy, a dla mądrych liczy się siłą argumentu.
Jak się patrzy na poziom niektórych gazet… Przecież na przykład w Salonie 24 jest dużo lepiej.
Internet to poważne zagrożenie dla etatowych cyngli.
Oczywiście, dużo jest zwykłych bluzgów. Ale jak się z bluzgaczem spokojnie parę zdań zamieni, to można mu ukazać pustkę jego gniewu. Można przynajmniej zasiać wątpliwość. Czasem to wystarczy, by wyrwać z intelektualnego sekciarstwa. Tylko niestety trzeba mieć czas.
Ilością nie wygramy. Wygrywamy za to zdecydowanie jakością. I to działa. Internet w Polsce przyczynił się do demokratyzacji. Jak ma być kulturalniej, skoro taki Palikot czy Niesiołowski ciągle znajdują poklask. Stopień zaniedbań w mediach III RP był tak wielki, że trzeba było zaczynać budować kulturę dialogu niemalże od początku.
Ale na bok sprawy przyziemne. Panie Rafale i Drodzy Forumowicze, życzę Państwu zdrowych, rodzinnych i bogatych duchowo świąt Wielkiej Nocy! Bluzgaczom też… Warto się choć przez chwilę wyciszyć.
))