Pamiętam, jak swego czasu pani Jolanta Kwaśniewska zdumiała się w telewizyjnym wywiadzie, że tak wiele dziennikarze piszą o rodzinie ówczesnego premiera Jerzego Buzka, w tym o jego korzeniach, a na przykład dziadkami jej męża nikt się nigdy w mediach nie zainteresował.
Pamiętam zupełnie niepowtarzalną minę prowadzącej wywiad, minę wyrażającą to, co chyba każdy dziennikarz musiał w tej chwili pomyśleć: czy pani prezydentowa kpi, czy naprawdę nie wie, dlaczego nikt – chyba tylko kompletny samobójca – nie ośmieli się zapytać jej małżonka o to, kim był, czym się zajmował i jak się nazywał jego dziadek? A nawet, co porabiał jego ojciec przed rokiem 1958, kiedy to mniej więcej pojawia się na kartach oficjalnej biografii.
Nie twierdzę, że w rodzinnej historii Aleksandra Kwaśniewskiego jest coś, co pragnie on ukryć – wystarczało, że przez wiele lat panowało takie przekonanie. I nadal panuje.
Sięgam po ten przykład, bo doskonale wyjaśnia on, dlaczego przez lat 20 nikt nie pofatygował się do takiego Łochocina (smutnych panów, których posłano tam służbowo, nie liczę), żeby popytać mieszkańców o dzieciństwo ich wielkiego i sławnego krajana.
W świetle tego, co się stało, gdy ktoś to wreszcie zrobił, ostrożność więcej niż zrozumiała. Zrozumiała jest też iście białoruska reakcja władzy – jeśli inni „gówniarze” zobaczą, że można tak łamać tabu, to zaraz ktoś zacznie, ja wiem, publikować opowieści świadków młodości Bronisława Geremka albo zapędzać się na inne obszary, których dotąd wystarczająco strzegł strach. A to się przecież „w pale nie mieści”. Tu nie chodzi o Wałęsę, tu chodzi o legitymizację całej III RP i umowy, na której ją ufundowano!
Jak to leciało, hm… Ja nie znaju drugoj takoj starony, gdie tak swobodno dyszit czieławiek…









Można było przewidzieć , ze pokolenie młodych historyków nie umoczonych osobiście ani rodzinnie w czerwonym bagnie – zechce dociekać prawdy.
Okropne wydaje się towarzyszom, że na taki wydział jak Historii UJ , przyjmuje się „jak leci” zainteresowanych zdobyciem prawdziwej wiedzy- z pominięciem punktów za pochodzenie i innych „wicie rozumicie ” walorów.
Po przeczytaniu „Gazety Pomorskiej” oraz zobaczenia i wysłuchania na YouTube- relacji świadków , nie mam wątpliwości co do strony dokumentacyjnej pracy pana Zyzaka.
Zdumiewa chowanie głowy w piach „organów” wiodących!
STRACH kolesie ?
Słowa tej „sławnej” pieśni przypomniały mi jak wyleciałem z gimnazjum za tłumaczenie „gdzie ledwo dyszy człowiek”, które się „pani” nie spodobało.
Pozdrawiam Autora
Redatkorze nic dodać nic ując. Ich ogarnia coraz większy, ogłupiający strach przed ujawnienim całej prawdy o przeszłości.
Obroncy Walesy tak postepujac sami go zepchnal z piedestalu na ktorym zreszta w duzej mierze sam sie posadzil. Ma to jednak pewna zalete,okreslilo i pokazalo ludzi i ich srodowiko ktorych delikatnie mozna okreslic jako niechetnych Polsce.
Nie trzeba się bać Redaktorze. Wystarczy tylko przestrzegać niektórych „świętych” zasad.
To, co raz skutecznie ukradzione, staje się „święte”.
Każdy bałwan skutecznie wylansowany na męża opatrznościowego też staje się „święty”.
Innymi słowy każda nienawiść (nawet niesiołowska) może zostać dowolnie spalikotyzowana, którą co najwyżej można sobie wykłopotkować.
Chyba, że znajdzie się ktoś, kto to wszystko wycycakuje.
Pozdrawiam,
Jak my Polacy mało wiemy o przeszłosci i zyciorysach naszych powszechnych autorytetów…
Najbardziej mnie śmieszy,gdy w obronie tego „mędrca” stają komuchy.
Przez analogię: tu nie chodzi o Blidę ani o dr Garlickiego, tu chodzi o legitymizację 4RP czyli sprawę zbożna. Niech pan zauważy, że Blida nie żyje a Garlicki karierę zawodową ma zwichniętą mimo ze zarzuty o zabójstwo pacjenta okazały się fałszywe.
Lecha W. też trzeba uwalać łajnem dla zdemaskowania 3RP? mam nadzieje że wasza jakobińsko-bolszewicka opcja polityczna nigdy już do władzy nie wróci.
onyx-a czym rozni sie TW BOLEK od TW ALEK.
panie gajowy bronek,
lista grzesznikow sie wydluza. poza jednym magistrem z UJ pofatygowali sie do Lochocina dziennikarze Ekspresu Bydgoskiego i Gazety Pomorskiej, pogadali z mieszakancami – i tez zgrzeszyli popelniajac tzw „klamstwo walesinskie”
A mnie z rana taka myśl naszła:
Pozwali Zyzaka za naruszenie symbolu narodowego.
Może zamiast pozywać p. Zyzaka powinniśmy pozwać p. Wałęsę ?
W końcu to on się za młodu źle prowadził, później stał się symbolem narodowym dzięki temu, że nikt nie znał jego przeszłości.
Pozew miałby taki sam sens, jak pozew który jest jego poprzednikiem…
Spektakl który zafundowała nam PO był znakomity. Dla mnie osobiście bardzo pouczający. Zawsze mój niesmak budzili rodacy którzy za granicą wstydzili się lub wręcz zapierali się swego pochodzenia. Dzięki akcji Tuska i „jewo kamandy” oraz wspierającej ich bez zażenowania kamaryli zrozumiałem że może być tak iż człowiek zaczyna się wstydzić bycia Polakiem.
A czy w latach osiemdziesiątych była ta kropielnica?
Szum wokol ksiazki i wogole cale zachownaie PO czy neiktorych Mediow obecnie jest dobrym przykladem z filmu Enemy of the State
Zapraszam do obejrzenia i do uwaznego sluchania dialogow!!!! Dziwne ze do tej pory nikt nie mial odwagi powiedziec wprost w Polsce niektorych sentencji wlasnie z tego filmu 
My zawsze mamy Falszywych Prorokow
Nie potrafimy miec Porzadnego Proroka wiec bierzemy kazdego, ktory sie nawinie i pozniej dorabiamy jak mozemy aby go wykreowac na Super Hero
Po drugie
Pamiętam jak podczas kampanii prezydenckiej w 2005 roku w skrzynce pocztowej dostałem ulotkę aby głosować na D.Tuska. Treść jej była mniej więcej taka /cytuję z pamięci/, że Tusk w latach 80-tych działał w opozycji, pracował w prywatnej firmie, po 1989 roku postanowił właczyć się aktywnie w zmienianie Polski i został senatorem. Później założył Platformę Obywatelską. Jeżeli życiorysy aktualnie aktywnych politycznie ludzi są tak wybiórcze, mają tyle luk i omijają niewygodne zdarzenia /udział w obalaniu rządu J.Olszewskiego czy hasło „liberałowie-aferałowie” dotyczące KLD/, to co mówić o ich przodkach. A jeżeli poszukujący i pytający nie jest z salonu i do tego młody to popełnia zbrodnię.
Najlepiej zróbmy jeszcze jedno powstanie….
Nie ma wolności bez rozlewu krwi Piłsudski tak powiedział a to co nam zaproponowano to wycofanie z polski ruskiego garnizonu a wstawienie na jej miejsce amerykańskiego i zmienił się kierunek wożenia gówna politycznego z moskwy na waszyngton i brukselę Cała wolnośc to że morzesz kupić świerszczyka w kiosku
gdy ciężar ubekistanu dzwigają już „inne plecy’,mozna przystapić do ujawniania prawdy o jego budowniczyych,a przy okazji ,ilu to „nowych sprawiedliwych” zaistnieje w przestrzeni publicznej.
Nie o taką Polskę walczyłem.Chciałem demokracji a mam powtórkę z PRL.Na naszych oczach tworzą się nowe Chiny.Prywatna własność i partia która ma zawszę rację.To my Polacy powinniśmy się wyprowadzić z takiego kraju.Wygląda na to że tylko PiS pozostał na straży demokracji.Zniszczą PiS,zniszczą i pana bo tylko tak potrafią rządzić.Pozdrawiam i dziękuję za odwagę.
Jeżeli Gombrowicz słyszy tę hucpę o Zyzaka to musi nieźle trząść się w trumnie ze śmiechu. „Lech Wałęsa wielkim poetą był”, a może raczej „Lech Wałęsa wielkim Polakiem jest” i basta! Jeżeli ktoś tego nie rozumie to mu damy „pałkę”! A jeżeli juz skończył szkoły – to mu się te szkoły anuluje! Gombrowicz musi mieć niezły ubaw.
Wybierając PO Polacy wybrali farbowane lisy. W prawicowych i solidarnościowych strojach ukryli się tajni współpracownicy SB, skorumpowani działacze PZPR, ateiści walczący z kościołem oraz kosmopolici, dla których słowo patriotyzm trąci myszką.
IPN posiada dokumenty, które odkrywają ich maski, zrywają zasłony. Dlatego trzeba zniszczyć IPN, zniszczyć pamięć i dowody, o których wyborcza masa nie powinna się dowiedzieć.
Od kiedy to jesteśmy spadkobiercami swych dziadków w tworzeniu własnego życia ? Przecież panowie Ziemkiewicz Semka Wildstein są kreatorami codzienności , od nich uczy się cała Polska . Tak trzymać awangardo nienawiści do myślących inaczej .
Walesa to przyklad slusznosci rosyjskiego przyslowia, ze z Iwana nigdy nie bedzie Pana. Wobec krajowej dyskusji na temat Walesy polecam wznowienie sztuki Mrozka „Tango”.
Zyciorysy rodzin prominetow obecnej sceny politycznej w Polsce to zyla zlota dla odwazngo dizennikarza. Swoja droga ile w dzis w Polsce kosztuje odwaga??
białoruska reakcja rządu na książkę 24-latka.
To bardzo dobre określenie reakcji salonu i marionetki tego salonu premiera Tuska.
Salon i jego marionetki przestraszyli się, PO prostu boją się.
„Sięgam po ten przykład, bo doskonale wyjaśnia on, dlaczego przez lat 20 nikt nie pofatygował się do takiego Łochocina (smutnych panów, których posłano tam służbowo, nie liczę), żeby popytać mieszkańców o dzieciństwo ich wielkiego i sławnego krajana.”
Ja mam troche inna odpowiedz – z tego co pamietam to komuna w latach 80-tych przy okazji nagrody Nobla wyciagnela kilka brudow rodziny Walesy i zony Danuty – miedzy innymi kryminalnosc paru czlonkow ich rodzin. Pomimo, ze bylo to prawda nikt tego jednak nie kupil, gdyz komuna nie miala kredytu zaufania narodu. Z niewiadomych powodow (zna je na pewno general Kiszczak) nie wyciagnieto nic wiecej. Byc moze trzymano na pozniej, ale bieg wypadkow sprawil, ze na ujawnienie bylo juz za pozno – pozycja Walesy stala sie tak mocna, ze zeznania swiadkow mogly sie dla nich samych okazac niebezpieczne…
Krótko i treściwie…no niestety…Polacy boją się jak ognia czy wody święconej prawdy.Prawdy o historii i sobie samych.Cóż..współczuć tylko
Jeden skromny historyk napisał że Lech Wałęsa miał nieślubne dziecko i cały salon dostał niespotykanej dotąd biegunki. Ciekawe
))
Swoją drogą – niech Pan sobie wyobrazi co by było gdyby jakiś historyk napisał że Jarosław Kaczyński ma nieślubne dziecko. Pewnie reakcją byłoby powszechne oburzenie że człowiek z taką moralną skazą nie może uczestniczyć w życiu publicznym przeplatane ze śmichami-hihami dyżurnych cyngli z TVN24 + telefony od starych wariatek dzwoniących stale do Szkła Kontaktowego. Ciekawe czy PO również zarządziłoby kontrolę pracy magisterskiej młodego skromnego historyka?
… ja drugoj takoj strany nie znaju.. gdie tak wolna dyszyt ciełowiek…
„Tu nie chodzi o Wałęsę, tu chodzi o legitymizację całej III RP i umowy, na której ją ufundowano!”
mimo wszystko ja raczej zostanę przy swoim zdaniu, które tu przedstawiłem już wiele miesięcy temu:
nie chodzi ani o Wałęsę ani o jakąś legitymizację IIIRP – chodzi o proste odwrócenie uwagi co bardziej patriotycznych środowisk od faktu, że na naszych oczach jest właśnie likwidowana RP jako taka, niezależnie od jej numeru czy III czy IV.
Jak widać zastosowana metoda sprawdza się znakomicie, a gdy kiedyś zainteresowani w końcu ustalą jak to było z Wałęsą to niestety obudzą się już z tzw. „ręką w nocniku” i ze zdziwieniem stwierdzą, że z Państwa Polskiego w międzyczasie została tylko eurowydmuszka.
a ja tam swoje ciagle -oglupiale Polactwo- i POlityczne klauny
Panie Boże, nie powtórz kary jaką nałożyłeś na Sodomę i Gomorę, gdyż w tym przypadku zgrzeszył tylko jeden człowiek.
Napisał coś, być może nieumyślnie i Ty jeden, możesz mu to wybaczyć.
…dlaczego przez lat 20 nikt nie pofatygował się do takiego Łochocina …
A ja pytam Pana dokładniej:
dlaczego PRZEZ LAT 29 nikt nie pofatygował się do takiego Łochocina ??
Czyż w NSZZ Solidarność … chyba tylko kompletny samobójca … mógł w 1980 r zapytać ludzi w Łochocinie o przeszłość L. Walęsy ?
tak, to jest celny strzal, boja sie sprawdzania zyciorysow, kazdy ma brudy wiec establishment sie nie na zarty przestraszyl, ten wylom jesli nie zostanie przez salon mocno zabezpieczony moze byc smiertelnie niebezpieczny dla karier „rozmaitych”,
a poniewaz w Polsce z reguly nastepuje selekcja negatywna w dostepie do funkcji publicznych to skumulowalo sie duzo brudku,
ale maja jeszcze zabezpieczenia prawne: ustawe o ochronie danych osobowych, a takze prawo do bezpieczenstwa z tego wynika tajnosc danych osobowych, prawo do prywatnosci czlonkow rodziny (Czuma skorzystal przy pytaniach o dlugi na konferencji prasowej) i pewnie caly szereg innych – nie jestem prawnikiem to nie wiem,
korytko musi byc atrakcyjne a odpowiedzialnosc rozmyta – im nizej tym wieksza dyscyplina i odpowiedzialnosc za dzialania i zaniechania (wezmy chociazby przyklad z Zachodu – bankierzy),
Dokladnie tak jak Pan napisal tak na marginesie ta piosenka leciala chyba troche inaczej niz Pan napisal ja drugoj takoj strany nie znaju gdie tak z wolna dyszi czelawiek
Po reakcjach na tę książkę o Wałęsie należy domniemywać, że żaden historyk zdrowy na umyśle nie napisze biografii naszych autorytetów moralnych, dopóki oni żyją. Mają więc zapewnione bezpieczeństwo i spokój.
Dobrze, że nie jestem historykiem zajmujacym się historią najnowszą.
Czy w ogóle można ją w Polsce obecnie uprawiać?
Jak ja sie ciesze ze w Polsce sa tacy ludzie jak pan.
Niestety te wszystkie sprawy najczesciej naglaszala rydzykowszczyzna, co latwo bylo dementowac na salonach III RP.
A ostatnio, wreszcie, coraz czesciej wypowiadaja sie ludzie pomiedzy Michnikiem a Rydzykiem, tacy jak pan. Ludzie ktorzy widza co sie dzieje w kraju, i nie boja sie prawdy. Dziekuje.
Ogladajac najpierw Lisa a potem Lisowa w Wiadomosciach w sprawie ksiazki Zyzaka, ich wyrazne poglady i kreowanie „prawdy” i zasad moralnych to az rece opadaly. I to wszystko za publiczne pieniadze. Ona kiedys prosila o V RP, a znalezlismy sie w VI RB (B for Banana).
Moze kiedys sie dowiemy calej prawdy. Liczymy m.in. na pana!
Panie Rafale to wcale nie jest do śpiewania. Obawiam się, że chociaż ma Pan rację, to pacjent – Polak, może nie wytrzymać tej operacji na świadomości. Czyżby miało być tak, że umarł król – niech żyje król. Mimo wszystko trzeba budować na prawdzie. Będzie bolało ale będzie zdrowo.
Bardzo wiele życiorysów osób publicznych zaczyna się od 1990 roku, kiedy to pojawili się jako autorytety. Konia z rzędem temu, kto znajdzie jakieś informacje o pani minister Kudryckiej, jej pracy magisterskiej, wstąpieniu do PZPR w 1980 roku [tym samym, kiedy cały naród próbował z ogromnym poświęceniem zrzucić z siebie to jarzmo]. Najprawdopodobniej wzruszyły tą panią świetnie skrojone mundury oddziałów ZOMO i ich marsowa postawa w zwartych szeregach naprzeciwko zdesperowanego społeczeństwa. Takich przykładów można znależć setki. Życiorysy typu – urodził [a] się i został [a] ministrem, dyrektorem, autorytetem są raczej regułą niż wyjątkiem.
Nic dodać , nic ująć . Brawo.
Jak to bywa,w każdej regule są wyjątki.
Pozytywne i negatywne.
Jest nim zatem Zyza,ale nie zapominajmy o takim Palikocie,
który dla zachowania równowagi w przyrodzie wział się za
pisanie historii o przodkach znanych opozycjonistów…
Domena mlodych jest ” nas starych do naga rozbierac i za jaja ciagnac „, pan jako erudyta wie na pewno kto to powiedzia. Skoro nie widzi pan w tym niczego zlego – bo ja nie widze, to moze by jednak wszystkich dziadkow rozebrac, w tym rowniez dziadka panow Kaczynskich, a wlasnie rozleglo sie wielkie aj waj po kraju, ze podobno nie ma po co. Jak nie ma po co, to tym bardziej rozebrac. Jest demokracja w rozbieraniu Walesy, niech bedzie demokracja przy rozbieraniu kazdego. Przy rozbieraniu mnie i pana rowniez. J. A .
Dlaczego nie napisze Pan wprost, że trzeba by ujawnić, że przodkowie owi nie byli rzymskimi katolikami? Dlaczego nagle głos Panu odebrało? Jesli przyjął Pan już jakąś strategię – to niech Pan się nie boi przyznać. Panie Rafale – Pan się nie boi: cały lud polski murem za panem stoi! Oczywiście – z wszystkimi tego konsekwencjami.
I my też dyszymy. Ledwo co..
Nasza Ojczyzna odzierana jest z resztek pseudodemokracji, a ludzie nawet nie są w stanie tego dostrzec, zapatrzeni w Dodę, Wojewódzkiego, nowe ciuchy, własne portfele…
Chyba: ja drugoj takoj strany nie znaju, gdie tak wolna dyszit czeławiek
A czy moge sie w koncu dowiedziec co robil dziadek i ojciec Kwasniewskiego? Niech w koncu ktos mi powie!
Czy to jest godne dziennikarskiej obiektywnosci porównanie? Kwas i Wałęsa?
Przykre jest że nie widzi Pan tej subtelnej różnicy…
„Jak to leciało, hm… Ja nie znaju drugoj takoj starony, gdie tak swobodno dyszit czieławiek…”
Ja drugoj tokoj strany nie znaju…
poza tym wszystko się zgadza.
Pozwolę sobie na pewną parafrazę.
Gdy mówimy to teraz, jesteśmy oszołomami. Gdy to dotrze do większości, wyjdziemy na opowiadaczy banałów.
Życie.
Szczerze przyznam, że nie wiem o co ten cały hałas.
Pan W. mógłby się zabrać i wyjechać, zabrać ze sobą pana T. i całą resztę Niesiołowskiej zgrai. Byłby wreszcie spokój.
Gdyby tylko w ksiązce było mniej „anonimów”…mogłoby coś z tego być, a tak…