Ekologiści na drzewo

Parę słów o pożytku z foliowych torebek, zwyczajowo nazywanych reklamówkami, ściągnęło na mnie gromy ludzi zatroskanych o los planety i głęboko przekonanych, że planeta niczego bardziej nie potrzebuje niż histerii związanej ze wspomnianymi torebkami czy też gazami cieplarnianymi.

Pewnie się nigdy z zatroskanymi nie zrozumiemy, bo ja jestem prostym człowiekiem i moje horyzonty całej planety nie obejmują. Ograniczają się do mojego własnego kraju. Kraju, w którym papiernie sprowadzają makulaturę z Czech, ponieważ naszej nikt nie potrafi pozbierać. Kiedyś dziadkowie śmietnikowi wybierali do recyklingu przynajmniej karton (zwykły papier nigdy im się nie kalkulował), ale skutecznie zepsuto ich i zniechęcono do tej pożytecznej pracy zasiłkami.

W moim kraju huty szkła sprowadzają też stłuczkę szklaną z Ukrainy, bo naszych własnych butelek… patrz wyżej. Jesteśmy tak bogaci, że wszystko po prostu wywalamy, i to bynajmniej nie na śmietnik. W moim kraju śmieci wyrzuca się, gdzie popadnie, głównie w lasach.

Rzeczy, z którymi inni jakoś sobie poradzili, u nas okazują się kwadraturą koła, więc może i nic dziwnego, że nawiedzeni ekologiści, zamiast pomyśleć o nich, ochoczo łapią się na zachodnie mody i rozpętują histerię w sprawach duperelnych.

Proszę bardzo, kto chce, niech się bawi, ale nie dajmy się nawiedzonym terroryzować. Naturalnego środowiska od wieków już nie ma i nie będzie, chyba że się wymorduje kilka miliardów ludzi, a resztę zepchnie na powrót do epoki kamienia łupanego.

Nie w tym rzecz, żeby odmawiać ludziom osiągnięć cywilizacji, a zwłaszcza poprawiać sobie samopoczucie “czynami społecznymi”, ale żeby umieć gospodarować odpadami i energią. Akcje ekologistów, zamiast nas do tego zbliżać, raczej rozgrzeszają nasze zaniechania.

(152) Komentarzy do “Ekologiści na drzewo”

  1. Stefan napisał:

    Panie Rafale, felieton OK, ale wolę, żeby komentował Pan sprawy stricte polityczne i zwalczał michnikowszczyznę, bo tam nadal nie brakuje tematów…vide wczorajsza hucpa A. Michnika czy też “salonowe” oburzenie na L. Kaczyńskiego za to, że L. Wałęsa nikomu nie chciał podać ręki

  2. Co na te herezje etatowi medialnie pracownicy PNRWI (Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot), z panem redaktorem Wajrakiem i “Gazetą Wyborczą” na czele?
    Jak się miewa słuszna, a jak niesłuszna obwodnica Augustowa?
    Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : – )
    Stanisław Remuszko

  3. WfW napisał:

    Nie przypuszczałem że to napiszę, ale pierwszy raz od wielu wielu lat absolutnie się z Panem zgadzam.

    Pozdrawiam.

  4. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    W listopadzie 2007 roku w swoim expose Premier Donald Tusk zapowiedział przegląd realizacji zobowiązań akcesyjnych rozdziału „środowisko” (podpisanych w 2001 r.!) z możliwością wystąpienia do Unii Europejskiej o przedłużenie terminów okresów przejściowych aby uniknąć postępowań przeciwko Polsce za nieosiągalnie standardów wynegocjowanych i podpisanych siedem lat temu…
    Na razie złożono wniosek o przedłużenie terminów zobowiązań w sprawie programu naprawczego dla stoczni… Kilka dni temu – 19 lipca minął miesiąc od napisania poniższego wystąpienia, które pozostaje nadal bez odpowiedzi…
    ————————————————————————————-
    “Wobec grzechu zaniedbania ktoś musi coś zrobić, to dlaczego nie my, to my musimy coś zrobić” – Władysław Bartoszewski – 12 XII 2007 ——-
    19. VI 2008 —
    Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Prezes Rady Ministrów,
    Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu,
    Minister Infrastruktury, Minister Środowiska

    Szanowni Państwo –

    Niniejsza korespondencja kierowana do Państwa – czyli do najważniejszych osób w Rzeczpospolitej – ma na celu poinformowanie decydentów o sytuacji zagrożenia państwa z powodu możliwych sankcji finansowych z tytułu nierealizacji unijnych zobowiązań akcesyjnych dotyczących osiągnięcia standardów gospodarki odpadami komunalnymi, zobowiązań wynegocjowanych i podpisanych w październiku 2001 roku.

    Mimo tego, że mamy już 2008 rok – nadal aktualny jest raport z wykonania I-szego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami na lata 2002-2006, który w drugim roku naszej obecności w Unii Europejskiej wykazał katastrofalny stan wykonania założeń tego planu a jednocześnie odsłonił brak transpozycji i implementacji unijnych zasad organizacyjno-logistycznych do polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi.
    Wszystko to zagraża unijnymi sankcjami finansowymi Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości które mogą być bolesne dla budżetu i prestiżu Rzeczpospolitej. –
    Kary mogą wynieść w wariancie pesymistycznym nawet 250 tys. euro dziennie do czas usunięcia uchybień – a trzeba mieć świadomość, że przez siedem lat od podpisania zobowiązań akcesyjnych nie przeprowadzono nawet reform organizacyjno-logistycznych nie wspominając o ustanowieniu w kraju niezbędnej zintegrowanej sieci zakładów i instalacji dla gospodarki odpadami komunalnymi (art. 5 Dyrektywy Ramowej o odpadach)…

    Zamiast wdrażania programu naprawczego – administracja rządowa siedem lat po podpisaniu unijnych zobowiązań rozdziału „środowisko” w gorszący sposób „szuka” dopiero właściwego resortu do kształtowania zasad polityki w tej arcyważnej dla wypełnienia zobowiązań akcesyjnych dziedzinie municypalnej…
    W takich okolicznościach trudno jest liczyć na wyrozumiałość wobec Polski – dlatego jako obywatel i podatnik (unijne sankcje zapłacą przecież podatnicy i gorycz upokorzenia za to, że przez siedem lat nie przeprowadziliśmy nawet organizacyjnych reform dotknie wszystkich obywateli) – uparcie od wielu lat apeluję o wdrożenie programu naprawczego dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi.
    Luty 2008 r. minister Maciej Nowicki w wywiadzie: „Obecnie w ramach prawa wspólnotowego prowadzonych jest 27 postępowań przeciw Polsce dotyczących ochrony środowiska. Grożą nam unijne sankcje, wstrzymanie dotacji na inwestycje np. na EURO 2012…

    Czy jesteśmy jako Polacy skazani na ciągłe udowadnianie, że możemy być mądrzejsi dopiero po szkodzie?…

    Zdzisław Smolak – Eko-Obywatel z Dolnego Śląska

    I czekam, czy rząd deklarujący pełną integrację z Unią Europejską przetransponuje i implementuje również unijne zasady organizacyjno-logistyczne dla wyposażenia polskich samorządów w takie same narzędzia i mechanizmy zarządzania gospodarką odpadami komunalnymi?

  5. Paweł napisał:

    “Kiedyś dziadkowie śmietnikowi wybierali do recyklingu, ale skutecznie zepsuto ich i zniechęcono do tej pożytecznej pracy zasiłkami.”

    To jeszcze nic! U mnie na osiedlu nuworysze z warszawki pozakładali zamki w śmietnikach. :) ))

    Boją się tych niedożywionych, na półprzytomnych dziadków,
    ale nie przeszkadzają im własne dzieci, pijane i szlajające się po osiedlu o 3 w nocy.

  6. rudi napisał:

    niestety ludzi rozsadnych i sensownych wsrod Zielonych ani na lekarstwo. Odkad skrajna lewica zapanowala niepodzielnie nad tym segmentem ideologicznym, nie ma racjonalnego myslenia lecz komunistyczna deprawacja mysli, podana maluczkim (wyksztalciuszkom) do wierzenia, wyznawania, bicia poklonow oraz terroryzowania inaczej myslacych.
    Najlepszym przykladem jest na Zachodzie terror wobec przeciwnikow hipotez zwiazanych ze zmianami klimatycznymi.

    W Ubu Kraju, czyli w mojej Ojczyznie wymyslow zachodnich eko-lewakow w ogole nie wolno poddawac pod dyskusje, bo to dowod zasciankowosci.
    Biedacy nie dostrzegaja, ze papuzie nasladownictwo bylo zawsze i weszedzie dowodem zacofania i ciemniactwa oraz zasciankowosci

  7. nerwowy napisał:

    Organizacje ekologiczne w Polsce sluza jedynie do wywierania nacisku na konkurencje i do komplikowania jej zycia, kiedy ta chce stworzyc nowe miejsca pracy. Ile juz na tym zarobily tzw. “organizacje ekologiczne”? Biznes to biznes. Ekolodzy tez potrafia liczyc. A w obecnej rzeczywistosci nikt nie chce miec ich na karku, bo ogolnie kazdy troszczy sie o srodowisko, a rzadko kto ma pojecie jak. Prawda jest taka, ze chcac myslec o ochronie srodowiska Polska musi wybudowac elektrownie atomowe, bo sa najmniej szkodliwe. Tylko pytanie jakie lobby nasle tym razem i na ten pomysl ekologow, czy raczej eko – szantazystow, bo z ekologia to oni nie maja w wiekszosci przypadkow wiele wspolnego. Jedynie swiadomosc moze nas wyzwolic… czyli w Polsce sa na to male szanse.

  8. zubeer napisał:

    Całkowicie Pana popieram… Ekofanatyzm, zajmowanie się sprawami praktycznie nie istotnymi, fałszywe, niepełne informowanie ludzi o zagrożeniach… Pseudoekolodzy…

  9. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    Gospodarka odpadami komunalnymi jest nietypowym obszarem unijnych zobowiązań państwa, bo ich wykonanie nie zależy bezpośrednio od działań administracji rządowej.

    Usuwanie i właściwe zagospodarowanie odpadów komunalnych, tak jak w każdym dobrze zorganizowanym kraju, powinno być powierzone samorządom.
    Nietypowość gospodarki odpadami komunalnymi jako jednej ze sfer zobowiązań akcesyjnych państwa polega również na tym, że wszelkie działania organizacyjno-logistyczne administracji lokalnych muszą spotkać się z pozytywnym odzewem i współpracą mieszkańców gmin, którzy są głównymi wytwórcami odpadów i jednym z najważniejszych ogniw postępowania z odpadami w celu ograniczenia ich deponowania w środowisku.

    Jeśli każdy z nas nie podejmie wysiłku selektywnego gromadzenia odpadów już w mieszkaniu, to działania samorządów, chociaż często kosztowne i intensywne, mogą okazać się bezowocne. TO Z KOLEI PRZEKŁADA SIĘ NA POZIOM REALIZACJI ZOBOWIĄZAŃ AKCESYJNYCH PAŃSTWA, CO MOŻE MIEĆ DRAMATYCZNE SKUTKI FINANSOWE DLA WSZYSTKICH PODATNIKÓW.

    FIASKO KPGO

    W 1999 r. po rozpoczęciu unijnych rokowań przedakcesyjnych Polska podjęła szereg działań dostosowawczych, aby przygotować się do pełnego uczestnictwa w UE. Jednym z nich było opracowanie i przyjęcie w 2002 r. Krajowego Planu Gospodarki Odpadami.

    Konieczność odrobienia dużego dystansu w stosunku do standardów gospodarki odpadami komunalnymi w krajach europejskich wymaga m.in. zbudowania racjonalnej sieci zakładów i instalacji do prawidłowego zagospodarowania odpadów, tak aby ograniczyć do minimum szkodliwe ich deponowanie bez przetworzenia na składowiskach. To z kolei wymaga stworzenia podstaw prawidłowego systemu organizacyjnego, finansowego i logistycznego w gospodarce odpadami, tak aby system bez zbędnych przeszkód prawno-organizacyjnych realizował podpisane zobowiązania międzynarodowe wynegocjowane w unijnych rokowaniach akcesyjnych.
    Niestety, już dwukrotnie (w miesiąc po przyjęciu KPGO w listopadzie 2002 r. i w lipcu 2005 r.) parlament odrzucił próby reform, które miały zbliżyć kształt systemu gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce do zasad zarządzania tą dziedziną w krajach starej UE….
    Skutkiem tego są katastrofalne wyniki wykonania założeń pierwszego KPGO na lata 2002-2006
    -W selektywnej zbiórce odpadów zbiera się zaledwie 2,5 proc. wagowych całego strumienia odpadów komunalnych – postęp w stosunku do 2000 r. wynosi jedynie 0,8% (około 97,5% odpadów komunalnych trafia na składowiska).
    - Procesom przekształcania biologicznego poddaje się około 5% odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, podczas gdy do 2010 r. Polska musi osiągnąć w tej dziedzinie 25%. – oznaczać to powinno prawie pięciokrotny wzrost w krótkim 3-letnim okresie czasu, co już wiadomo, że jest nierealne!
    - Unieszkodliwieniu poprzez termiczne przekształcanie poddaje się zaledwie 0,7% wszystkich wytworzonych odpadów komunalnych – od 2000 r. nie osiągnięto postępu w tym segmencie gospodarki odpadami komunalnymi.
    - Recykling papieru i tektury jest realizowany w niespełna w 50% założeń I KPGO.
    - Zbiórkę odpadów wielkogabarytowych realizuje się w gminach na poziomie 24% założeń I KPGO.
    - Ze strumienia odpadów komunalnych zamiast założonych 17 tys. Mg wydzielono w 2005 r. około 102 ton frakcji niebezpiecznych – czyli wskaźnik wykonania założeń I KPGO wyniósł 0,6%”!!.
    (Dane zawarte w treści II-giego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami).

    Potrzeba „europeizacji” systemu
    Gruntowna europeizacja polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi wymaga czasu na przeprowadzenie zmian legislacyjnych.
    Istnieje jednak aspekt naszych zapóźnień w gospodarce odpadami komunalnymi, który bardzo boli, bo nawet tam, gdzie działania administracji wyszły naprzeciw potrzebom XXI w. – my, obywatele, nie korzystamy z tego, aby zasłużyć na miano EkoEuropejczyków, którzy chcieliby dołączyć do osiągnięć innych narodów, które ograniczyły do minimum deponowanie odpadów.
    W tych miejscach w Polsce, gdzie są już „wyspy” selektywnej zbiórki odpadów domowych, smucą widoki przepełnionych kubłów na odpady wymieszane na tle pojemników do selektywnej zbiórki odpadów, które tygodniami nie mogą się napełnić wysortowanymi w mieszkaniach odpadami opakowaniowymi…

    Żenująco niski poziom odzysku odpadów komunalnych jest poprzez perspektywę realizacji unijnych zobowiązań w zakresie osiągnięcia wynegocjowanych standardów gospodarki odpadami szczególnie ważny. JEST TO PROBLEM RANGI POLSKIEJ RACJI STANU I WIARYGODNOŚCI POLSKI JAKO CZŁONKA UE.

    Ważne są wszystkie działania ekoedukacyjne na rzecz upowszechnienia nawyku sortowania odpadów domowych i ich selektywnego gromadzenia, ale fakt, że centralna administracja nie wykorzystuje publicznych środków przekazu do przeprowadzania profesjonalnej kampanii ekoedukacyjnej można wskazać jako najjaskrawszy przykład zaniechań państwa w realizacji zobowiązań akcesyjnych.

    „Narodowy Program Edukacji Ekologicznej” opracowany w 2001 r., tak jak pozostałe plany dotyczące gospodarki odpadami, pozostaje dokumentem „na półce” w zakresie wykorzystania środków publicznego przekazu.
    Nieliczne, incydentalne i niepozostawiające śladu przykłady wykorzystania TVP i Polskiego Radia do emisji treści ekoedukacyjnych są jednorazowymi akcjami, które nie mają charakteru ciągłej realizacji narodowej strategii.

    DLATEGO WOBEC ZAGROŻENIA SANKCJAMI FINANSOWYMI ZA NIEOSIĄGANIE WYMAGANYCH STANDARDÓW W WYNEGOCJOWANYCH OKRESACH PRZEJŚCIOWYCH KONIECZNA JEST BEZPRECEDENSOWA I PERMANENTNA KAMPANIA EDUKACYJNA NA RZECZ UPOWSZECHNIENIA NAWYKU SELEKTYWNEGO GROMADZENIA ODPADÓW.
    (…) Najskuteczniejszym medium jej przeprowadzenia jest telewizja publiczna, które to zadanie – jako jeden ze środków masowego przekazu – ma wpisane, zgodnie z art. 78 ustawy Prawo ochrony środowiska, właściwie jako obowiązek.
    POWINNIŚMY WIĘC WIDZIEĆ W PORZE NAJWIĘKSZEJ OGLĄDALNOŚCI NP. SPOT POKAZUJĄCY ZWYKŁYCH LUDZI I ZNANE OSOBISTOŚCI PUBLICZNE, JAK Z TROSKĄ O ŚRODOWISKO SEGREGUJĄ ODPADY. NA KOŃCU NAPIS I GŁOS LEKTORA: A CZY TY POSTĘPUJESZ TAK SAMO? NASTĘPNEGO DNIA O TEJ SAMEJ PORZE KILKUNASTOSEKUNDOWY FILM O TYM, JAK ADMINISTRACJE W GMINACH (NIELICZNYCH…)ZORGANIZOWAŁY SYSTEM EKOLOGICZNEJ GOSPODARKI ODPADAMI. NA KOŃCU NAPIS: A CZY WŁADZE TWOJEJ GMINY WYWIĄZUJĄ SIĘ Z USTAWOWYCH OBOWIĄZKÓW W TEJ DZIEDZINIE?

    I tak codziennie na zmianę: raz my, konsumenci, nazajutrz nasi wybieralni przedstawiciele powinniśmy być pod presją płynącą z ekranu, aby nie zapomnieć o obowiązkach postępowania zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

    Innym aspektem w codziennej kampanii ekoedukacyjnej telewizji publicznej powinno być przekonywanie społeczeństwa, że strach przed modernizacją polskiej gospodarki odpadami komunalnymi w postaci wybudowania zintegrowanej sieci zakładów i instalacji jest nieracjonalny.
    Fakt, że dotychczas ok. 98 proc. odpadów domowych jest deponowanych na składowiskach, powinien być powodem obaw o jakość życia naszego i przyszłych pokoleń.

    Dotychczas zamiast rzetelnej informacji i przykładów z innych krajów, na czym polega nowoczesność i bezpieczeństwo gospodarki odpadami, telewizja publiczna zajmuje się tym tematem z okazji konfliktów lokalnych, często wywołanych próbą wybudowania prawidłowych obiektów i instalacji do przetwarzania i zagospodarowania odpadów dla wyeliminowania starych wysypisk rodem z PRL-u…

    Dopiero teraz, dziewięć lat od rozpoczęcia negocjacji unijnych, sześć lat od przyjęcia Narodowego Programu Edukacji Ekologicznej i cztery lata od przystąpienia Polski do UE usłyszeliśmy zapowiedź, że w 2008 r. TVP będzie realizować założenia programu telewizyjnej kampanii ekoedukacyjnej…

    Kampania ekoedukacyjna o bezprecedensowej skali i w nowatorskim kształcie mogłaby spowodować odrabianie kilkunastoletnich zaległości w gospodarce odpadami komunalnymi i dać nadzieję, że wypełnienie zobowiązań unijnych nie pozostanie na papierze, o ile pozostałe bariery na drodze do „europeizacji” systemu gospodarki odpadami komunalnymi też będą usuwane.

    Jako obywatela, który mimo „mamów” aby zaprzestał – opłaca nadal abonament, oburza mnie żądanie publicznego nadawcy, aby za emisje programów realizujących interes publiczny płacić jak za komercyjne produkcje reklamowe.

    Ujemne skutki finansowe

    Przygotowanie kraju do organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r. stało się zadaniem narodowym. Uchwalono w ekspresowym tempie ustawę, aby usunąć bariery prawno-organizacyjne dla sprawnego wykonania infrastruktury.

    Niepowodzenie może oznaczać odebranie Polsce organizacji mistrzostw w zasadzie bez ujemnych skutków finansowych, TYMCZASEM OPINIA PUBLICZNA NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY Z MOŻLIWYCH SKUTKÓW NIEWYKONANIA ZOBOWIĄZAŃ UNIJNYCH Z ZAKRESU GOSPODARKI ODPADAMI.

    Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, oprócz nałożonych sankcji finansowych, może oznaczać wstrzymanie unijnych dotacji, dzięki którym Polska ma szanse na szybkie odrobienie zapóźnień infrastrukturalnych.
    NIE REALIZUJĄC ZOBOWIĄZAŃ, NIE TYLKO MOŻEMY NARAZIĆ SIĘ NA UPOKORZENIE, ŻE NIE SPROSTALIŚMY WYMOGOM „EUROPEJSKIEGO” SPRZĄTANIA, ALE SANKCJE FINANSOWE MOGĄ WRĘCZ ZAHAMOWAĆ DOTYCHCZASOWE TEMPO ROZWOJU KRAJU.
    -
    ZADANIA SAMORZĄDU

    SAMORZĄDY POWINNY DOMAGAĆ SIĘ TAKICH SAMYCH NARZĘDZI I MECHANIZMÓW ZARZĄDZANIA GOSPODARKĄ ODPADAMI KOMUNALNYMI, JAKIMI DYSPONUJĄ ADMINISTRACJE LOKALNE W STARYCH KRAJACH UE. W NIEKTÓRYCH PUBLIKACJACH, A NAWET W ODPOWIEDZIACH RZĄDOWYCH NA INTERPELACJE POSELSKIE WINĄ ZA NARASTAJĄCY DYSTANS DO WYPEŁNIENIA ZOBOWIĄZAŃ AKCESYJNYCH USIŁUJE SIĘ OBARCZYĆ JST, KTÓRE PRZECIEŻ NIE ODPOWIADAJĄ ZA BRAK REFORM SYSTEMOWYCH.
    (…)
    Telewizja publiczna, jak nazwa wskazuje, powinna być podmiotem pracującym nie dla kolejnych decydentów, lecz na rzecz społeczeństwa. Rząd (…) powinien być świadomy, co należy zrobić dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi.

    W tym względzie także telewizja publiczna powinna odegrać istotną rolę ekoedukacyjną wobec decydentów, którzy często dopiero po zaistnieniu sprawy w telewizji przeprowadzają niezbędne działania naprawcze.
    INACZEJ BRAK DOTYCHCZASOWEGO POLITYCZNEGO ZAINTERESOWANIA NASZYMI ŚMIECIAMI BĘDZIE DROGO KOSZTOWAĆ OBYWATELI-PODATNIKÓW
    .
    Eko-Obywatel z Dolnego Śląska

  10. stanisław napisał:

    Wystarczy nie śmiecić czego nie ma w przykazaniach i ten stan patologii trwa od 2000 lat ! Prywatyzacja wywołała pokusę usuwania odpadów na grunt sąsiada w trosce o czystość na własnym terytorium. Wspólna własność niweczy ten nawyk co sugeruje komuno wróć bo prywaciarze zaśmiecają glob ! Czy to nie jest mniejsze zło podobnie jak okrągłe mieszkanie bez kątów na gromadzenie śmieci ?

  11. Jarek R. napisał:

    WfW – wiem co czujesz, mnie też zazwyczaj tezy R.Z. raczej wkurzają ale tu trafi w sedno – nic dodać nic ująć… Prawdziwa ekologia – w sensie dbałości przeciętnego członka społeczeństwa – nie polega na podpisaniu się pod jedną czy drugą listą bądź zamianie toreb plastikowych na papierowe (a tak btw próbowaliście kiedyś przynieść w takiej zakupy do domu? – polecam to niezwykle cenne światopoglądowo ćwiczenie). Prawdziwa ekologia polega na wrzuceniu papierka do właściwego kosza, dokręceniu kranu albo gaszenia światła przy wychodzeniu z pokoju…
    Poza tym uważam, ze Rospuda powinna być zachowana…

  12. emka napisał:

    Ich Ekologiczne Wysokości podnoszą larum w sprawie budowy obwodnicy przez Dolinę Rospudy, zamieszkałą głównie przez żaby i ptaki, ale nawet się nie zająkną (nie mówiąc o przypinaniu się do drzew), że na skutek braku tejże obwodnicy, w Augustowie, pod kołami tirów przejeżdżających przez centrum miasta, ginie coraz więcej ludzi. Może przeoczyłam tę ważną infiormację, ale nie pamiętam, żeby ci sami ekologowie protestowali przeciwko budowie groźnego dla środowiska Gazociągu Pólnocnego. Takaż to dziwna społeczność. Lepiej byłoby dla nich i nas wszystkich, gdyby więcej uwagi ekologowie poświęcali znów plastikowym torebkom, zamiast uszczęśliwiać na siłę protestami (bądź ich brakiem) w sprawach, o których nie mają “zielonego”, ekologicznego pojęcia.

  13. Panie Redaktorze,
    W zasadzie ma Pan racje co do torebek plastikowych, naturalnego srodowiska i extermizmu ekologicznego. Jest jednak pewien problem, ktory zdaje sie byc spychany na bok. Sa ekologowie, “ekologisci”, ludzie zainteresownai ochrona srodowiska i cala reszta. Jest wiec pewne spektrum ludzi o roznym stopniu zainteresowania srodowiskiem. Jak wszedzie (szczegolnie w polityce) sa extremizmy oraz bardziej lub mniej zaciete dyskusje na tematy znaczace i drugorzedne. Problemem, jak mi sie wydaje jest to, ze sprawa “duperelna” z pozoru bardzo czesto staje sie synonimem wszelkiej dzialalnosci zmierzajacej do ochrony srodowiska, w efekcie zamiast rzeczowych dyskusji mamy dwie skrajne postawy: ektremizm ekologiczny i extremizm nazwijmy to “antyekologiczny”. W owym szumie ludzie wydawaloby sie normalni nie moga sie odnalezc i identyfikowac z zadna ze stron. Krotko mowiac, ludzie normalni maja do wyboru albo byc po jednej stronie albo po drugiej. W efekcie wiekszosc macha reka i mowiac potocznie olewa cala dyskusje robiac to co uwaza za sluszne. Dlatego wydaje mi sie, ze mimo wszystko powinien Pan jednak napisac cos wiecej, nie tylko ograniczyc sie do zwyklego zbycia i usmiechu politowania, mimo wszystko.
    Chcialbym aby w Pana nastepnym artykule na w/w temat pojawilo sie cos pozytywnego. Krytyka istniejacego stanu rzeczy to za malo. Byc moze wystarcza to dla ekstremy, ale dla ludzi trzezwo stapajacych po ziemi to za malo. Prosze o wiecej. Z pewnoscia nikt nie bedzie mial Panu tego za zle.
    Tymczasem pozdrawiam, Polonus.

  14. nawet jeśli nikt od nas nie wymaga - wymagajmy sami od siebie... napisał:

    Motto:
    Nie pytaj się co administracja może zrobić
    dla ochrony środowiska, ale pomyśl
    co Ty możesz zrobić dla tej sprawy

    Śmieciowy Kodeks do codziennego stosowania (ekoedukacji nigdy dosyć – nawet w „Rzeczpospolitej” :-)
    Dla tych, którzy chcą przejść przez życie nie przysparzając niepotrzebnych ran środowisku -
    na podstawie doświadczeń własnych

    Porady dla `będących w ruchu’
    1. Będąc przechodniem lub turystą – w chwili, gdy zużyję daną rzecz lub opakowanie – pierwszym odruchem nie powinno być uczucie potrzeby pozbycia się zbędnego `balastu’.

    Prawdziwy przyjaciel środowiska najpierw analizuje, czy w tym miejscu może pozbyć się zbędnego przedmiotu-opakowania w sposób `przyjazny’ dla otoczenia.
    Jeśli więc w jego zasięgu jest `stacja recyklingu’: wrzuca pustą butelkę lub pojemnik z tworzywa do odpowiedniego pojemnika, tak samo postępuje ze szkłem lub papierem.
    W sytuacji gdy taki `surowcowy’ odpad nie może liczyć na pobliski system selektywnej zbiórki – dobrze wychowany człowiek czeka z pozbyciem się odpadu na `okazję’.
    Pozytywnym zwyczajem młodzieży jest noszenie `miejskich’ plecaków – ułatwia to gromadzenie odpadów do chwili natknięcia się na uliczny zestaw segregacji (niektórzy nawet posiadają w wyposażeniu plecaka woreczek na odpady `mokre’ – na przykład opakowania po lodach).
    Możliwe scenariusze zachowań `przechodnia-turysty’ można ocenić w skali trzypunktowej:
    - wyrzucenie `gdzie popadnie’ (zachowanie karygodne),
    - wyrzucenie potencjalnego `surowca’ do kosza na odpady wymieszane (zachowanie nie zalecane – nie dotyczy to jednak odpadów `niesurowcowych),
    - wyrzucenie do pojemnika selektywnej zbiórki (zachowanie pożądane).

    2. Osobnym dylematem jest sposób postępowania `spacerowicza’ z ewentualnymi resztkami pożywienia. Dokładanie ogryzka, skórki banana, arbuza itp. do kosza-pojemnika na odpady wymieszane – zwabia napastliwe owady i po kilku godzinach w gorącym dniu przysparza uciążliwości zapachowych.
    Lepszym sposobem jest bezpośrednie `oddawanie’ ziemi tego co z niej `wyszło’.
    Ale musi to być czynione rozsądnie – poza strefą `widokową’, tam gdzie mrówki i inne `czynniki’ środowiskowe spokojnie zajmą się bez przeszkód ze strony ludzi dalszą `utylizacją’ takich odpadów.

    Jeśli więc nie ma warunków dla takiego `przyrodniczego zagospodarowania ogryzka’ – lepiej odpad tego typu wrzucić do kosza-pojemnika.

    Porady dla `zakotwiczonych’ (czyli mieszkańców)
    3. Nie wrzucam puszek metalowych do kubła ze śmieciami. Gromadzę je do reklamówki (żeby nie wydzielały woni – trzeba na koniec zmywania naczyń umyć także puszki po konserwach, trzeba też opłukać puszki po piwie i napojach, najlepiej je zgnieść aby więcej `złomu’ zgromadzić w reklamówce).

    Nie mam publicznej selektywnej zbiórki złomu – ale są ludzie ubodzy, którzy z odpadów wybierają wszystko to co daje się spieniężyć.
    Ułatwiam więc życie tym `recyklerom’ dla których reklamówka z zawartością metali położona obok kubła w boksie śmietnikowym – szybko staje się cennym znaleziskiem!

    4. Ogrzewanie mam gazowe, więc podobnie robię z makulaturą. Zbieram w domu każdy papier i gazety. Jak uskłada się kilka kilogramów – wiążę to sznurkiem i “wystawiam” pod dachem (aby nie zamokło) dla zbieraczy.
    Nieraz nie zdążyłem tego donieść do boksu – młodzież idąca do szkoły poprosiła abym dał paczkę, którą oni zaniesą do szkoły bo tam klasy rywalizują w zbiórce makulatury.
    Jeśli opakowaną sznurkiem makulaturą gardzą zbieracze – trzeba ją wtedy wrzucić do pojemnika selektywnej zbiórki (jeśli się ma blisko uliczną stację recyklingu).

    5. Butelki plastikowe i tworzywa zgniatam już w domu – jeśli uskłada się cała reklamówka, to jest dobra okazja na przykład do `ekologicznego’ spaceru z pieskiem do ulicznej stacji segregacji – tak samo w przypadku gdy uzbierają się szklane niekaucjonowane opakowania.
    rakiem cnoty troski o środowisko i rzetelności obywatelskiej jest wyrzucanie szklanych butelek, które można oddać w sklepie.

    6. Cieszę się, że obecnie stary telewizor i inny sprzęt elektryczno-elektroniczny mogę zdać do sklepu.
    Nie ma też problemu z niesprawnymi jarzeniówkami i żarówkami energooszczędnymi które też zawierają rtęć – sprzedawcy w wielu sklepach przyjmą je nawet wtedy gdy nie kupuję nowych.

    7. Najwięcej `zielonej’ satysfakcji mam z tego, że od wielu lat – od kiedy mam ogródek działkowy – nie wyrzucam bioodpadów. Nawet fusy z kawy i herbaty, nie mówiąc o obierkach, resztkach kuchennych, zwiędłych kwiatach itp. – odkładam do szczelnego solidnego wiaderka z przykrywką, które trzymam zabezpieczone przed wiatrem na balkonie.
    Jak uzbiera się pełny ładunek – zabieram do ogródka i zasilam kompost w tak cenne bio-składniki.

    Z politowaniem dla braku ekoświadomości patrzę na tych, którzy posiadając piękne duże ogrody przydomowe – nawet skoszoną trawę wystawiają jako `odpad’! Jeśli sam nie mogę tego kompostować – korzystniej dla środowiska jest wywieźć taki pokos w miejsce w którym taki naturalny materiał szybko rozłoży się łącząc się z glebą – nikomu nie przysparzając uciążliwości. Takie kopce stają się pożądanym środowiskiem dla wielu pożytecznych organizmów.
    Najgorszym dla przyrody wariantem jest dodanie bioodpadów do masy śmieci na składowisku.
    Deponowanie bioodpadów na składowisku jest źródłem uciążliwości i trudnych zanieczyszczeń – należy więc czynić wszystko co leży w zasięgu naszych możliwości – aby organika nie trafiała na składowiska!

    Obliczyłem, że realizując ten indywidualny plan eko-działań – od mojej rodziny na składowisko trafia mniej niż połowa moich domowych odpadów.
    Gdyby tak zaczęli postępować wszyscy sąsiedzi mający odpowiednie warunki – okazałoby się, że sami obywatele sprostaliby bez pośrednictwa swojej administracji unijnym standardom w odpadach komunalnych.

    Dla tych, którzy mimo wszystko nie chcą być bierni – skodyfikowałem swoje powyższe `eko-zasady’.

    Upowszechniam je poprzez Internet chcąc chociaż w drobnej mierze wyręczyć Telewizję Publiczną z pełnienia ekoedukacyjnej misji publicznej – na którą TVP podobno `nie ma czasu’…

    Antoni z 38 tysięcznego miasta :-)

  15. Kazimierz napisał:

    a ja o artykule… Jak zwykle celnie, treściwie i krótko. Podsumowanie ostre ale własciwe. Zgadzam się z autorem co do ekologistów, bo dla mnie to sa oszołomy mający swoją, prywatną, korzyść na celu w organizowaniu awantur niby w ochronie środowiska.

  16. Mrówka napisał:

    Nie bardzo rozumiem; znaczy co mamy robić zdaniem Pana Redaktora, żeby było trochę czyściej ?
    Dzieci nie należy w to angażować, bo za małe, młodzież ma się uczyc patriotyzmu, ludzie w średnim wieku powinni mysleć o emeryturze, a emeryci są za starzy na naukę.
    Dzialacze ekologiczni zajmują sie wyłącznie wyłudzaniem łapówek i blokowaniem inwestycji.
    Czyli wygląda na to, że tak musi pozostać.
    Co do jednego z Panem Redaktorem się w pełni zgadzam: naturalnego środowiska rzeczywiscie juz nie ma.
    Nawet w Himalajach czy w Amazonii jest mnóstwo “śladów bytności człowieka”.
    Ale nie załamujmy się; wkrotce problem się sam rozwiaze, a przyroda zabliźni rany zadane jej przez człowieka.

  17. Mick napisał:

    Polecam w Youtube wpisać:

    The Great Global Warming Swindle

    Film podzielony na kilka części jest tam w całości, niestety tylko po angielsku. Emitowany był w angielskim BBC i jest o nim dosyć głośno na zachodzie. W filmie naukowcy krytykują polityków wykorzystujących globalne ocieplenie do własnych celów i tłumaczą wiele zagadnień związanych z globalnym ociepleniem, czyli naturalnym wahaniem się temperatury Ziemi, które ma miejsce od jej powstania. Polecam.

  18. nik napisał:

    Panie daj Pan spokój,czekam na rozbiory tylko to nas uratuje.

  19. Pawel napisał:

    Majac doktorat z biologii z przerazeniem patrze na tych bezmyslnych zwolennikow fanatycznych ekologow. Nie rozumiem dlaczego Greenpeace nie jest uznany za organizacje terrorystyczna i dlaczego nikt nie obwinia na ekologow (przez lata blokujacych budowy elektrowni atomowych) za globalne ocieplenie klimatu? Teraz ci fanatycy promuja biopaliwa, pewnie po to by ich pieski i koty zyly dostatnio na wyludnionej planecie. Miliony ludzi zdycha z glodu a oni promuja uprawy roslin na biopaliwa i blokuja modifikowana zywnosc. Penie ich przeraza swiadomosc, ze kilkadziesiat lat temu tak zwana zielona rewolucja umozliwila wzrost demograficzny w krajach rozwijajacych sie. Zamiast narzekac na coraz wieksze koszty zycia i trudniejsza konkurencje z Chnami, przeznaczyl bym np. 1% produktu krajowego brutto na edukacje ekologiczna chinczykow i gwarantuje, ze za kilkanascie lat produkty made in China przestaly by zalewac caly swiat.

  20. Wiktor napisał:

    “Ochoczo łapią się na zachodnie mody i rozpętują histerię w sprawach duperelnych”.A ja się błakam i szukam pojemników na zużyte baterie. Ale za to w przygranicznych (z Niemcami) rowach i lasach coraz więcej niemieckich śmeci. I nie ma na to siły???

  21. Alora napisał:

    Dlaczego ekolodzy nie podnoszą larum, kiedy sabotowany jest projekt realizacji geotermii toruńskiej, poprzez cofnięcie finansowania? Podobno wszyscy chcą czystej energii (sic!).

  22. fritz napisał:

    Wiktor Pisze:

    22/07/2008 o 22:11
    “Ochoczo łapią się na zachodnie mody i rozpętują histerię w sprawach duperelnych”.A ja się błakam i szukam pojemników na zużyte baterie. Ale za to w przygranicznych (z Niemcami) rowach i lasach coraz więcej niemieckich śmeci. I nie ma na to siły???

    *** Jak dlugo herr Tusk sprawuje wladze, nie ma.

  23. AA napisał:

    Bardzo slusznie Pan redaktor zauwazyl, ze ekologisci podejmuja akcje.W epoce upoprawnienia wszelkiego “bydla” spolecznego’ kazda akcja wywoluje bezzwloczny “owczy ped” we wskazanym kierunku. Daje od razu posluch pozorujacym dziennikarstwo i PRODUKUJACYM opinie publiczna, ukierunkowujacym do boju ekologistow, przekupnym mediom. Zreszta i sami ekologisci musza z czegos zyc i to dobrze zyc, wiec to i owo z wdziecznosci dla “wujkow” musza robic. Bardzo dobrze, gdy akcje sa oddolne, autentycznie spoleczne, tj. skupiaja wokoj problemu, pozwalaja sie spontanicznie zorganizowac i wymusic na wladzach rozwiazanie problemu, wypracowanie sposobu zabezpieczenia sie na przyszjosc. Smieci w lasach, czy w miejscach rekreacji to wielki skandal, ale podejrzewac trzeba, ze wszelki naturalne inicjatywy sa tlumione odgornie, chocby argumentem braku srodkow.Jednak problem nie moze byc rozwiazany “po rusku”, tj. czynem spolecznym, typu akcja “Dzien ziemi”, kiedy to spolecznicy, czy jacys harcerze wyreczaja samorzady, bo po akcji wszystko wraca do normy. Domyslac sie trzeba ze najwiecej szans ma zalatwienie sprawy “po tusku”, czyli jakimis fotoradarami na wjazdach do lasu, plazach, czy kempingach, ustanawiac policje ekologiczne, moze i ORMO ekologiczne, ustawiac znaki zakazu , prowadzic uswiadamiajace akcje ulotkowe, albo jakies alarmy typu stosowanych przed zlodziejami w sklepach, bo biurokraci z Brukseli az sie pala, zeby dawac pieniadze na sprawy promujace ich sposob bycia. W ogole to marzenim orwellistow jest wszystko okamerowac i opodsluchowac, a ze przy okazji sie dowiedza nie tylko, co spoleczenstwo nie tylko robi , ale i jak mysli, to tylko korzysc dla “utrwalania wladzy demokratycznie wybranej”. “Tuska” metoda ma najwieksze szanse realizacji, bo przeciez i krajowa administracja tez musi sie czyms wykazywac, zwlaszcza, gdy przyjada z pomoca nasi powazni, juz doswiadczeni w temacie partnerzy gospodarczy z zagranicy i tez musi z czegos zyc na europejskim poziomie.

  24. korte2101 napisał:

    Panie redaktorze,Pawel!!! Macie absolutna racje,tez jestem tego samego zdania.To przejaw dobitnej hipokryzji.

  25. RAF napisał:

    Kto wie jak działa papiernia ten nie da się nabrać na bełkot ogłupionych lub kupionych pseudo ekologów. Mówienie o tym że torby można zrobic z makulatury jest tylko półprawdą. Jeśli mają miec stosunkowo niska masę i wytrzymałośc muszą mieć w sobie celulozę o długim włóknie. Ewentualnie możnaby próbować z wtórnej tektury. Ale czy jej podaż będzie wystarczająca aby dać ekstra co najmniej 150 tysięcy ton rocznie takiej tektury? wątpie. Torba papierowa to nie papier toaletowy. Każdy gołym okiem widzi różnicę. Czyli pozostaje drewno – aby zrobić ekologiczne torebki będziemy wycinać las. Ale nie w Polsce bo tu już więcej nie można, czyli pewnie na wschodzie;; czy to jest ekologiczne? Przemysł papierniczy należy do jednych z największych trucicieli wody. A oszołomy nazywają jego produkty ekologicznymi!!!? A może ekologiczne są torebki z bawełny? jeśli tak to zapewne najbardziej są ekologiczne te zrobione z bawełny która wzrosła z wykorzystaniem wody z jeziora Aralskiego które z tego powodu znika. Idzmy dalej Założmy przez chwilę że przechodzimy na papier. Pozostaje kwestia transportu i utylizacji. Transportu do papierni oraz gotowych wyrobów a potem odpadów. czyli 3 razy. Tak sie składa że torebka papierowa musi być najmniej 3 razy cięższa aby była tak samo wytrzymała jak cieniutka folia. A więc dochodzi nam kwestia przewiezienia ekstra jakis 300 000 ton rocznie. Licząć że jedna ciężarówka przewiezie 20 ton mamy 15 tysięcy ciężarówek rocznie – czy to jest ekologiczne? W koniec końców torebka papierowa trafi na wysypisko. Tam tez nalezyt ją utylizowac w kompostowni których nie ma w dostatecznej ilości. I jeszcze jedna sprawa której chyba nikt nie porusza. Wpływ na gospodarkę. Opakowania jednorazowe są kosztem w skali makro. Opakowania papierowe będą wielkim kosztem. Jako kraj na dorobku powinnismy mocno pomyśleć czy nas na to stać. Czy nie lepiej przyłożyc się do sortowania odpadów u źródla poprzez dalsze różnicowanie cen odbioru odpadów zmieszanych i wydzielonych. Wtedy odpad folii zostanie przetworzony na wiele potrzebnych w gospodarce rzeczy np.: folię budowlaną, rury itd.. a jak nie to kupia go firmy zajmujące się przetwóstwem z innych krajów. Przez lata bardzo dużo kupowały Chiny teraz maja przerwę na olimpiadę, ale po niej wrócą. Żadne opakowanie jednorazowe nie jest ekologiczne. POwinno się promować torby wielorazowe wydawane za darmo jak stara się zniszczy i sie ją odda – torby z plecionki PP, wytrzymałe i łatwe w recyklingu oraz wdrazać systemy zbiórki i sortowania odpadów. Co nie da się rozsortować niech jedzie do spalarni. A spalarnie to juz inny temat. Mamy ich wiele a Unia Europejska chce dac kasę aby w wiekszości Niemieccy dostawcy technologii znowu cos na nas zarobili. Chcą wybudować 19 spalarni. Po co? A no po to że w cementowniach w Polsce, w większości niemieckich i francuskich, niemieckie i francuskie firmy smieciowe – Remondis oraz Sita Suez palą odpady z Niemiec. Wystarczy zakać przywożenia do nas zmielonych odpadów z Niemiec które ładnie nazywają się paliwem alternatywnym i zacząc palić nasze smieci. Pozwolenie na ich przywóz wydaje GIOŚ a więc rząd. A za kasę na spalarnie wybudować póki co więcej dróg. Proste? Za 5 lat wrócić do tematu spalarni.

  26. maciek napisał:

    Rafale, a od czego “ekologiści” mieliby zacząć, żeby nie ściągnąć na siebie Twego felietoniarskiego gniewu? Dlaczego tak mierzi Cię pomysł, by zapłacić te grosze za foliową torebkę, skoro uznajesz, że takiej potrzebujesz? Ciągle nie rozumiem, co takiego strasznego jest w płaceniu za siebie. A Ty, zamiast tłumaczyć, grzmisz jeno.

  27. de BIL napisał:

    Szczerze podziwiam Pana zapał w tępienie hipokryzji i obłudy polityków i niektórych zielonych, ale z tymi torbami foliowym to na prawdę Pan przesadza. Po co kruszyć kopię za coś co służy tylko do wyrzucenia, a tym czymś jest kawałek folii. Dość jest głupoty w tym kraju więc nie dajmy się zwariować. Czy w sklepie kosmetycznym muszą mi pakować pastę do zębów w kolejny worek? Nie. Praktycznie wszyscy jeżdżimy autami do dużych sklepów i nikt nie nosi toreb z zakupami, po co więc śmiecące plastiki. Byłem na urlopie w Kenii i wstyd mi było za białych ludzi gdy widziałem worki foliowe które roznosił wiatr po Serengeti. Ot, miara cywilizacji białego człowieka.
    Pozdrawiam i zwalczam foliówki, które sa tyko po to aby je wyrzucić.

  28. autochton napisał:

    niedługo eko-lewacy będą twierdzić, że ostatnie zlodowacenie ustąpiło dlatego, że Homo Sapiens odkrył posługiwanie się ogniem ;-)
    Ci pożyteczni idioci – szczególnie w Polszcze – zrobią za pieniądze wszystko.

  29. koham.mihnika.copyright napisał:

    jak kazda religia, ekofaszyzm jest opium dla mozdzkow.
    kazde przegiecie paly jest szkodliwe. niestety, media w wiekszosci sa lewackie i poperaja uczciwych inaczej, ktorzy na “ochronie srodowiska” zarabiaja calkiem dobrze. I jest to fucha az do smmierci.
    Obecna histeria zwiazana z globalnym ocipieniem doskonale to ilustruje.
    w ramach histerii brak czasu na rzeczowa dyskusje, argumenty i rozwiazania do przyjecia.
    chyba, ze wybijemy polowe ludzkosci i cofniemy sie do osiemnastego wieku.

  30. Anonim napisał:

    Selektywna zbiórka odpadów domowych – to nie takie trudne i uciążliwe – a jakie nobilitujące! :-)

    Podzielę się doświadczeniami jakie nabyliśmy (rodzina) w ciągu 11 lat naszej domowej selektywnej zbiórki odpadów. Trochę jest to wymagające nabycia nowych nawyków – ale jak się pomyśli jak to by zmieniło otoczenie gdyby tak wszyscy czynili – to wszelkie trudności warte są przezwyciężenia. Ktoś musi to zacząć – dlaczego nie my, chociaż mieszkamy na III piętrze wielorodzinnego bloku?
    Jeśli ma się mało miejsca – wystarczą tak naprawdę dwa pojemniki w domu na odpady.
    Najważniejsze (podstawa prawidłowego segregowania) jest osobne oddzielanie wszelkich resztek organicznych. U mnie jest to rozwiązane w ten sposób, że na balkonie mamy solidne wiadro z przykrywką.
    Wszelkie powstałe odpadki kuchenne, resztki żywności, fusy z parzenia herbaty i kawy, a także zwiędłe kwiaty itp. pozostałości – po krótkim zgromadzeniu ich w kuchni – są wynoszone na tacy na balkon do wiadra. Jeśli jest wiatr – to trzeba je wynosić w naczyniu z brzegami bo podmuch może rozrzucić resztki już w drzwiach balkonowych.
    Również trzeba się wyposażyć w kamień do nakrywania pokrywki wiadra aby wiatr jej nie zerwał i nie przewrócił wiadra (a u nas na Podsudeciu wieje również często halny, w ciągu 11 lat jest to już chyba trzeci pojemnik!).
    Wiadro przeważnie napełnia się (często waży sporo!) raz na tydzień i jeśli ładunek jest gotowy – zabieram go i wiozę do swojego ogródka na kompost. W zimę jest to okazja do sprawdzenia czy do altanki nie włamali się “złomiarze”.
    Moi teściowie – ponieważ kompostownik mają przy domu – do gromadzenia organiki stosują mniejsze 4-litrowe wiaderko w kuchni z przykrywką. Jeśli już się zapełnia – wtedy zawartość trafia od razu do kompostownika.

    Drugim pojemnikiem na odpady domowe jest pojemnik na te frakcje które nie mają szans na wtórne zagospodarowanie – a więc jakieś drobne silnie zabrudzone opakowania po produktach spożywczych, resztki odzieży i inne materiały resztkowe (wagowo jest tego bardzo niewiele).
    Gdyby w systemie zagospodarowania odpadów istniała instalacja do termicznego wykorzystania odpadów – cała zawartość tego pojemnika wykorzystywana byłaby do produkcji użytecznego ciepła – a tak to trafia na składowisko bezużytecznie i niepotrzebnie obciążając środowisko.

    Szklane opakowania bezzwrotne, opakowania i butelki plastikowe oraz opakowania metalowe (jeśli trzeba to umyte na koniec zmywania) gromadzimy w worku foliowym (nawet nie w kuchni) aby następnie jego zawartość posegregować odpowiednio przy ulicznej stacji recyklingu.
    Metale wrzucamy razem z tworzywami. Można metale zostawić przy kuble na odpady wymieszane – zaraz zostaną “selektywnie” zabrane przez zbieraczy przeszukujących altany śmieciowe.

    Papier makulaturowy gromadzę w innym miejscu (mam domową małą spiżarnię) – przeważnie zabieram niewielkie kartony ze sklepu i jeśli się zapełni – przewiązuję go sznurkiem.

    W pierwszych latach “mojej segregacji” gromadziłem (do 100 kg) makulaturę w piwnicy swojego bloku i wywoziłem do skupu (chociaż koszt tej czynności przewyższał dochód!) – teraz odnoszę tak zapakowaną makulaturę do pojemnika selektywnej zbiórki publicznej.

    Gdyby zagospodarowanie odpadów było tak zorganizowane na końcowym etapie jak jest w wielu krajach UE – to podobnie jak w Austrii, Niemczech, Belgii, Holandii, Danii, Szwecji – składowiska praktycznie gromadziłyby tylko pozostałości po spaleniu resztek niesurowcowych, a w ostatnich latach nawet takie żużle są wykorzystywane do produkcji dźwiękochłonnych płyt izolacyjnych stawianych przy autostradach.

    Oczywiście – gdyby ta dziedzina była objęta właściwą “polityką” – już dawno producenci i importerzy mebli kuchennych przymuszeni byliby do wyposażania mebli w standardowe urządzenia do ułatwiania segregacji odpadów domowych – ale skoro tak nie jest – obywatele sami powinni wychodzić naprzeciwko wyzwań XXI wieku!

  31. Dobry rok temu proponowałem, aby komentarze blogowiczów były ograniczone do tysiąca, niech będzie dwóch tysięcy znaków. Od strony technicznej jest to banalnie proste.
    Nadal uważam, że jeśli ktoś nie potrafi wyrazić zwięźle swojej opinii na maksimum jednej stronie znormalizowanego maszynopisu, nie powinien zabierać głosu tu, lecz raczej gdzieś indziej.
    Skoro redakcja milczy, to może na ten temat wypowiedzą się sami P.T. Dyskutanci?
    Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : – )
    Stanisław Remuszko

  32. Daleki od polityki napisał:

    Gdyby tak zwana “geotermia toruńska” miała ogrzać cały Toruń – to rzeczywiście mozna ubolewać, że pieniądze publiczne nie idą na taki cel… Ale jeśli ma to dać ciepło dla kilku obiektów użytkowanych przez kilkaset ludzi – to nie zgadzam się jako obywatel aby za moje pieniądze fundowano najdroższy na świecie system dla “wybrańców”….

  33. ciężko doświadczony fruwającymi foliówkami - mieszkający w pobliżu składowiska.. napisał:

    Nie ma darmowych torebek foliowych – tak jak nie ma darmowych obiadów – zawsze ktoś za to płaci. Mechanizmy aby zmniejszyć skalę używania (a właściwie nadużywania!) foliówek powinny już dawno być wprowadzone…

  34. alcybiades napisał:

    Panie redaktorze, Nie rozumiem pokrętnej myśli w zakończeniu.

    1. Niektorym ludziom nie trzeba odmawiać osiągnięć cywilizacji, bo sami się z niej wypisali.

    2. Co czyny społeczne mają wspólnego z poprawą samopoczucia? Czyjego? (może przez odniesienie do dialektyki Adama Michnika by to Pan redaktor wyłożył?).

    3. Akcje ekologów może rozgrzeszają Pana osobiste zaniechania, więc niech Pan nie pisze ‘nasze’. W moim imieniu proszę sie nie wypowiadać.

    4. Główne założenie Pana tekstu, że gospodarka odpadami (zapewne racjonalna, bo jakaż by inna) i protesty ekologów się wzajemnie wykluczają jest zwyczajnie nieprawdziwa.

  35. maciek123 napisał:

    Dobre!! Pan pisze że wynosi odpadki organiczne na balkon. Właśnie a co by było jakby wszyscy tak robili!???

    Przystańmy nad tym problemem i zamyślmy się… Ho ho ho to by było już zupełnie nieźle prawda? Bravo.

  36. Krzysiek napisał:

    Panie Rafale, proszę napisać kiedyś kiepski tekst. Mógłbym wtedy napisać coś wiecej niż “otóż to”, “zgadzam się”, “popieram”…

    Bo oczywiście, jak zwykle, trafił Pan w sedno…

  37. RK napisał:

    Do poczytania w sprawie torebek całkowicie foliowych kontra torebki ze skrobii polecam link: http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/869145.html

    I pytanie: kiedyś istniał przepis o tym, że sprzedawca zobowiązany jest do tego aby klient mógł zapakować kupiony towar N I E O D P Ł A T N I E. Co się stało z tym przepisem? Znów jakieś memorandum czy został zniesiony “cichaczem”?

  38. sas napisał:

    Pamiętam jak za Gomułki, w okolicach Świąt rzucili śledzie solone. Ustawiłem się grzecznie w stumetrowej kolejce i kiedy dotarłem w okolice beczki okazało się, że śledzie – i owszem – są, ale zabrakło gazet, w które były pakowane klientom. Poprosiłem więc grzecznie (cały w lansadach) wszechwładną ekspedientkę, aby mi zważyła i na chwile odłożyła, a sam pobiegłem truchtem do pobliskiego kiosku w celu nabycia stosownego opakowania. Trafiła mi się bardzo poczytna gazeta pod tytułem Izwiestia, nie tylko 2,5 raza tańsza od Trybuny Ludu, ale też na znacznie lepszym papierze. Kiedy odchodziłem uradowany ze śledziami pod kioskiem stała juz kolejka.
    Tyle na temat ekologii w dawnych czasach. Mam nadzieję, że one juz nie wrócą. Tym bardziej, że szał ekologiczny polegający na braku torebek filiowych i wciskaniu ludziom za pieniądze innych torebek (też foliowych) w moim sklepiku osiedlowym minął mniej więcej po miesiącu.
    A ekologiści trzymaja się mocno i robią na pieknej skądinąd idei dbania o środowisko przyrodnicze niezłe pieniądze. Stąd taka nieustępliwość.
    Pozdrawiam
    SAS

  39. ktoś napisał:

    Ktoś zrobił pierwszy krok i chciał zmniejszyć zanieczyszczenie środowiska poprzez wprowadzenie opłat za foliowe torebki w sklepach. I co na to Pan Redaktor? Poczuł się obrażony, że taką zdobycz cywilizacji mu zabierają. Kup Pan lniane torby i noś je do sklepu!

    “Darmowe” reklamówki rozleniwiły społeczeństwo i bardzo dobrze, że powstała akcja zapobiegająca dalszemu zanieczyszczaniu środowiska tym paskudztwem.

    Niech Pan Redaktor napisze jakieś sf na ten temat i nie przeszkadza w słusznej sprawie.

  40. les napisał:

    a moze by ktos przyjzal sie tym pseudo ekologom czyje interesy reprezentuja?i naglosnic wyroki za wysypywanie smieci do lasu.polska staje sie smietnikiem europy.kto za to bieze kase?

  41. zwierze napisał:

    nie komentujcie Ziemkiewicza !
    on tego nie czyta. Jakby czytal, toby wiedzial, ze kazdy ojciec rodziny, ktory zwyczajowo wyrzuca ciemnym wieczorem smieci, nienawidzi foliowych siatek i butelek PET, bo z nich sie glownie smieci skladaja.
    A jak jeszcze sie mieszka blisko miejskiego/wiejskiego/nielegalnego wysypiska smieci, to sie widzi co sie dzieje – rosnie !
    I nie ma to nic wspolnego, Panie Ziemkiewicz, z ekologizmem, ideologia itp. tylko ze zdrowym poczuciem czystosci i porzadku, ktorego Pan najwyrazniej nie posiadasz.

    Zejdz Pan na ziemie ! Nie Matke, tylko te zwyczajna …

  42. Ramikin napisał:

    Panie Ziemkiewicz. Lubię Pana literaturę, ale zaczyna się Pan zachowywać jak cholerny sekciarz. Ja jestem jednych z tych którzy wytknęli Panu reklamówki w poprzednim felietonie, i wcale nie czuję się eko-nawiedzonym czy histerykiem. Po prostu twierdzę, że nie podjął Pan tematu, a tylko podzielił się swoimi poglądami jakby były oczywiste. Przekonywanie przekonanych, jak już mówiłem. Może jeżeli Pańscy czytelnicy stwierdzili, że dla nich nie są oczywiste, należałoby temat po prostu rozwinąć, nie obrażając nikogo przy okazji?

    Więcej klasy i pokory.

  43. usiruf napisał:

    Co ma idea RAZ zeby rozdawac woreczki foliowe za darmo do tego ze w PL nie ma recyclingu?

    Durne pseudo-ekologiczne akcje, durnymi akcjami. Ale pomysl RAZ tylko by zwiekszyl gore smieci, nic wiecej.

    Nie wiem czy RAZ sie wycofal z glupiego pomyslu czy nie ale faktem jest ze w tym tekscie juz go nie powtarza. I dobrze.

  44. Wojtek J. napisał:

    Jak zwykle napisal Pan rzeczowo i madrze.
    Nie trzeba nic wiecej dodawac.
    Popieram!

    Od siebie dodam opis moich bardzo dobrych znajomych (malzenstwo) – niestety weganow – zacytuje ich poglady jak anegdote.
    Przesiaknieci sa calkowicie zielono-czerwona propaganda.
    Nie jedza miesa od chyba juz nastu lat (minimum od 10-ciu, nie pamietam zbyt dokladnie).
    Mozna dowiedziec sie do nich, ze my – ludzie – po prostu nie jestesmy przystosowani w _zaden_ sposob do jedzenia miesa.
    Nie trawimy go? Kly sluza nam (jak sama nazwa wskazuje) do mielenia trawy? Ciekawe. Nie wiedzialem.
    Co dalej mozna od nich uslyszec? Otoz, nikt z ludzi nie trawi laktozy. Powtarzaja wszystkim, ze tego uczy sie juz na pierwszym roku medycyny (totalna bzdura). Zreszta – jak mozna pic mleko? Nie mozna przeciez zabierac (jak to tlumacza) pokarmu mamy krowki przeznaczonego dla synka cielaczka – to szkodzi i nam, i krowce.
    Pobierali przez cale studia stypendium socjalne (oboje), a kupowali “Vegetarian Shoes” za 700 zl za pare z Londynu. Dziwilem sie, bo buty z imitacji skory mozna kupic i w Polsce na zwyklym bazarze, kosztuja one duuuzo mniej niz prawdziwe skorzane buty (nie mowiac juz o specjalnie wegetarianskich z Londynu) – ale, …. nie maja napisu “Vegetarian” na podeszwie, wiec takie rozwiazanie nie wchodzi w gre.
    Nie kupuja szamponow, mydel, srodkow czystosci, itp. testowanych na zwierzatkach (niech bedzie, niech robia co chca, kapitalizm polega rowniez na poszanowaniu takich wyborow) – ale rownoczesnie sa fanami zabijania nienarodzonych dzieci, twierdza ze tylko kobieta moze decydowac o aborcji (mezczyzna w tym punkcie nie ma prawa sie wypowiadac) i ze to po prostu … zwykly zabieg :)
    Krytyke ich pogladow nazywaja … “pierdol…em” (zero tolerancji dla innych przy wlasnych pogladach co najmniej “ciekawych”).
    Rozbrajajace to wszystko, ale prawda jest taka – mysli ich sa calkowicie przesiakniete socjalistyczno-ekologiczna propaganda, czytaniem idiotycznych gazetek i publikacji.
    Najgorsze, ze to ogolnie bardzi mili ludzie i naprawde ich lubie :(
    Pozdrawiam!

  45. Jan Baracz napisał:

    Sam Pan powiedział że panskie horyzonty planety nie obejmują. A szkoda gdyż może gdyby zobaczył Pan trochę więcej to może zrozumiałby Pan jak te niewinne reklamówki i niewidzialne gazy cieplarniane zagrażają życiu na ziemi. Ale oczywiście prościej jest się nie ruszać z podwórka, nie znać skutków zniszczeń ekologicznych i żyć w oparach złudy “zdrowego rozsądku” i z mottem “po nas potop” pisać dla samozadowolonego zaścianka.

  46. stanisław napisał:

    A co z grzesznymi prezerwatywami ! kaczki sie dławia może na opony zbierać, cel dla zbieraczy powyżej 18 roku ! Młodsi dmuchaja balonik jak na odpuście ! To skandal obyczajowy i ekologiczny !

  47. wtret napisał:

    Panie Rafale, tezy tego artykuliku są bardzo ogólnikowe. Kogo uważa Pan za “ekologistów’ i jakie są główne poglądy ‘ekologisty’ według Pana? Co to są owe ‘kwestie duperelne’? Według większości autorytetów ocieplenie klimatu to NAPRAWDĘ jest problem, przy którym butelki w lasach to betka.

  48. Grzes napisał:

    Jak zostac ekologiem? Gdzie zdobyc tak szacowne wyksztalcenie, tytul i prace. Prosze o adresy.

  49. Wojtek J. napisał:

    Wlasnie przeczytalem wypowiedz RAF-a i dodam cos od siebie.
    Bylem miesiac temu w fabryce papieru. Dotykalem polplynnej masy papierowej wytworzonej z drewna i takiej wytworzonej z mauklatury. Wrazenia organoleptyczne potwierdzone zostaly podczas mojej rozmowy z dyrektorem fabryki – wytrzymalosc papieru wytworzonego z makulatury jest wielokrotnie nizsza i zeby uzyskac papier o minimalnej chociaz jakosci, nalezalo wymieszac surowiec (makulature i drewno). Bez tego wybiegu ‘papier’ (jesli to ‘cos’ mozna w ogole nazwac papierem) jest tak slaby i jakosciowo kiepski, ze nie mozna go sprzedawac (nie spelnia zadnych norm wytrzymalosciowych).

    Z Rudim, Nerwowym i Zubeer zgadzam sie calkowicie :)
    Pozdr.

  50. Ludwik Matuszkiewicz napisał:

    Ja wiem.Koniecznie zniesc obowiazek jazdy samochodem w pasach, oraz wszystkie podatki z wyjatkiem dobrowolnej daniny na ksiecia Regenta Janusza i jego zawodowa armyje.To juz przerabialismy Panie Ziemkiewicz.

  51. Kapitalizm i wolnosc napisał:

    Swietnie, ze poruszyl pan sprawe modnych ostatnio eko-durni. Oni gdzies maja srodowisko. Interesuje ich tylko publicity wokol siebie samych.

  52. wwwn napisał:

    A może by jakiś ekolog spowodował, że można by i w naszym kraju kupić proste urządzenie – rezerwuar do WC napełniany wodą spuszczaną z umywalki? To więcej uczyni dla środowiska niż goście przywiązani do drzew!

  53. edek45 napisał:

    Srodek lipca, zimno jak diabli, a podobno klimat się ociepla.

  54. waga napisał:

    Dobre, dobre…
    W czasach zimnej wojny zachodni partie zielonych były, jeśli nie sponsorowane przez ZSRR, to przynajmniej odpowiednio prowadzone. Dzięki temu tanim kosztem można było urządzac protesty pod amerykańskimi bazami w Niemczech przeciwko stacjonowaniu w nich Pershingów i inne takie akcje z cyklu “walka o pokój”.
    Teraz, jak ZSRR zdechło, to zieloni nie bardzo wiedzą, co ze sobą zrobić, ale szczęśliwie znaleźli nowe zajęcie – torpedowanie wszelkich inwestycji pod pozorem ochrony okresów lęgowych jakichś wyliniałych jemiołuszek, które i tak w przeciągu 20 lat same powyzdychają. A że działalność ta jest opłacalna, bo inwestor w ramach rewanżu za cofnięcie protestu daje hojny bakszysz zielonym – interes się kręci jak ta lala…
    Teraz pewnie dogadali się z hipermarketami, żeby sprowadzać z Chin “ekologiczne” płócienne torby, nie mówiąc juz o warunkach pracy robotników je wytwarzających. Sklepy zielonym dadzą bakszysz, a oni będą w mediach trąbić jak to wspaniale, że już żaden żółw w Polsce nie zadławi się plastikową torbą.
    Ciekawe co będzie dalej? Może wycofają ze sklepów mydło (bo przecież mydliny rozkładają się dłużej niż istnieje kosmos), a wprowadzą kostki sprasowanego piasku z popiołem – tym przecież kiedyś się szorowano i było ok.

  55. Janek napisał:

    Nie rozumiem dlaczego butelki po piwie 0,5l są zwrotne ale już 0,66 nie.

  56. zyg18 napisał:

    Widać że las i rzekę poznaje pan z tv jak całą rzeczywistość.Najlepiej foliowe torby służą dekoracji każdego potoku .Wiszą latami w łozinach popękane włóczą się w korytach rzek a nad nimi stada dyndających na powierzchni plastikowych butli .To są duperele które większa woda podnosi a wiatr wiesza je jeszcze wyżej i furkocą triumfalnie i na wierzchołkach drzew.To my duperele przeżyjemy nie jednego autora tego forum a pana Rafała też kochamy

  57. antekk napisał:

    Jan Pietrzak powiedział, że kapitalizm w Polsce będzie wtedy, gdy zostanie rozwiązany problem skupu butelek.
    Pozdrawiam

  58. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    Odpowiedź na poniższe pytania odsłania przyczyny katastrofalnej sytuacji w polskiej gospodarce odpadami komunalnymi siedem lat po podpisaniu unijnych zobowiązań akcesyjnych!!!
    Zmarnowano w sposób karygodny czas na wdrożenie europejskiego programu naprawczego narażając Rzeczpospolitą na sankcje finansowe i utratę unijnych dotacji…
    ——————————————————————–

    1) Czy to prawda, że z państw Unii Europejskiej tylko Polska i Węgry mają odmienny system organizacyjno-logistyczny zasad gospodarki odpadami komunalnymi?

    2) Czy są kraje UE w których plan gospodarki odpadami jest tylko na szczeblu krajowym a mimo to składowanie odpadów na składowisku jest już poniżej 5 %?

    3) Czy to prawda, że po podpisaniu zobowiązań akcesyjnych w 2001 roku – nie dokonano “europejskich” zmian systemowych aby wprowadzić unijne zasady organizacyjno-logistyczne do modelu zarządzania gospodarką odpadami komunalnymi w Polsce?

    4) Czy to prawda, że głównie na skutek niespotykanego lobbingu przeciwników reform w tej dziedzinie – dwukrotnie (w roku 2002 i 2005) parlament odrzucał projekty proeuropejskich reform systemowych gospodarki odpadami komunalnymi, nawet głosami partii deklarujących poparcie dla integracji europejskiej?

    5) Czy to prawda, że mimo największych opóźnień infrastrukturalnych w zakresie instalacji dla gospodarki odpadami komunalnymi – odsetek wykorzystanych środków unijnych jest w tej dziedzinie najniższy?

    6) Czy to prawda, że nielicznym inwestorom, zagraża to, że nieosiągnięcie przez nich deklarowanych w studium wykonalności efektów ekologiczno-ekonomicznych gospodarki odpadami komunalnymi spowoduje konieczność zwrotu dotacji – co może być katastrofą dla samorządów?

    7) Czy to prawda że ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym jest “martwa” w zakresie przedsięwzięć dla infrastruktury gospodarki odpadami komunalnymi (przyczyny: chaos z własnością odpadów a więc i z decyzyjnością o kierunkach zagospodarowania odpadów)?

    8) Czy to prawda, że – o istotnych zagadnieniach gosp. odpad. komun. – decydują w dużej mierze urzędnicy z innych resortów niż ministerstwo środowiska, urzędnicy z natury rzeczy niewiele wiedzący o aspektach ochrony środowiska w tej dziedzinie municypalnej?

    9) Czy to prawda, że administracja rządowa nie ma w zasadzie skutecznych instrumentów do posiadania bieżącej wiedzy w zakresie stopnia realizacji zobowiązań unijnych na poszczególnych obszarach administracyjnych – a więc tym samym zobowiązań Państwa ?

    10) Czy to prawda, że polskie przepisy praktycznie uniemożliwiają wytwarzanie kompostu handlowego z frakcji organicznej zawartej w odpadach komunalnych – wskutek czego kompost kwiatowy sprowadzany do wielu sieci handlowych jest z zagranicznych przetwórni odpadów organicznych?

    11) Czy to prawda, że administracja rządowa nie posiada (poza zarządami komisarycznymi w gminach) skutecznych narzędzi do dyscyplinowania samorządów dla realizacji zadań z zakresu zobowiązań międzynarodowych w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi?

    12) Czy to prawda, że UOKiK oraz Sąd Antymonopolowy opierając się na krajowych przepisach – uchylał te decyzje administracji gminnych, które chciały bezpośrednio stosować w gospodarce odpadami komunalnymi zapisy Dyrektywy Ramowej o odpadach?

    13) Czy to prawda, że te właśnie samorządy nie posiadając odpowiedniego zaplecza prawniczego (jesteśmy stosunkowo “świeżym” krajem unijnym w którym wiedza o unijnych regułach nie była dotąd przedmiotem wykładów akademickich) – nie potrafiły wykazać w postępowaniu przed tymi organami prymatu prawa unijnego nad krajowym w tej dziedzinie?

    14.) Czy to prawda, że w procesach legislacyjnych doradcami dla strony parlamentarno-rządowej byli ci sami prawnicy i kancelarie prawnicze, które wcześniej przyjmowały zlecenia od grup nacisku sprzeciwiających się “europeizacji” systemu gospodarki odpadami komunalnymi?

    15) Czy opinie prawników pracujących wcześniej na zlecenie lobbystów – opinie o konieczności zmiany Konstytucji RP dla przeprowadzenia “europeizacji” gospodarki odpadami komunalnymi – nie były decydujące w odrzuceniu legislacyjnych projektów zmian systemowych?

    16) Czy to prawda, że jedynym przedstawicielem strony rządowej czynnie protestującym w 2005 r. przeciwko uleganiu naciskom lobbystów w tworzeniu szkodliwego dla polskiej racji stanu kształtu prawa w zakresie gospodarki odpad. komun. – był ekspert a nie funkcjonariusze rządowi?

    17) Czy to prawda, że mając przed sobą narodowe zadanie w postaci koniecznego zaangażowania społeczeństwa w selektywne gromadzenie odpadów domowych – Polska jest jedynym krajem nie wykorzystującym potencjału Telewizji Publicznej? Czy nie jest żenujące to, że tylko na ekranach nielicznych odbiorców zagranicznej telewizji Animal Planet można obejrzeć edukacyjne spoty które powinny być częścią narodowej kampanii ekoedukacyjnej emitowanej przede wszystkim w TVP?

    18) Program naprawczy dla zeuropeizowania systemu gospodarki odpadami komunalnymi – wymaga wprowadzenia zmian w wielu ustawach będących pod „patronatem” kilku resortów rządowych. Czy prawdą jest to, że mimo katastrofalnej sytuacji nie jest jeszcze powołany zespół międzyresortowy do pracy nad taką reformą systemową?

    19) Czy wobec powyższych pytań nie jest tak, że zgodzić się trzeba z opinią, że jeśli ktoś w 2008 r. kwestionuje potrzebę europeizacji systemu gospodarki odpadami komunalnymi – to jest albo głupcem albo zainteresowanym w utrzymywaniu sytuacji szkodliwej dla polskiej racji stanu?
    —————————
    Oto linki do diagnoz w zakresie przyczyn katastrofalnego stanu w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi oraz do propozycji terapii aby uniknąć bolesnych skutków dalszych zaniechań dla budżetu i prestiżu Rzeczpospolitej…
    http://samorzad.pap.com.pl/palio/html.run?_Instance=cms_samorzad.pap.pl&_PageID=2&s=depesza&dz=szablon.depesza&dep=38882&data=&_CheckSum=1580972333

    http://samorzad.pap.com.pl/palio/html.run?_Instance=cms_samorzad.pap.pl&_PageID=2&s=depesza&dz=szablon.depesza&dep=38193&data=&_CheckSum=1861737460

  59. Mrówka napisał:

    Wygląda na to , ze trzeba będzie sie wynieść do Finlandii. Tam potrafią sobie radzić ze śmieciami, a poziom życia jest nieco wyższy niż w Polsce.
    U nas wokół kazdego problemu jaki się pojawia wybucha dyskusja, w której nastepuje podział na lewaków i konserwatystów i cała energia idzie w to, aby pokazać kto ma rację. Nikt nikogo nie próbuje przekonać, ani tymbardziej zrobić czegoś co pomoże dany problem rozwiązać, lub chociaż załagodzić.
    Cała para idzie w to, żeby pokazać, że “oni” są głupi i działają na czyjeś polecenie.
    A śmieci w lasach przybywa. Tych niemieckich też….

  60. mil napisał:

    Ekofile przeprowadzają różne akcje, najczęściej po to żeby zrobić zadymę, jednak tak jak pisze R.Z. brak efektów ich działań w sprawach kluczowych. Lasy są zasypane róznym g…em np azbestowymi płytami z dachów PGR-owskich obór, telewizorami lodówkami i Bóg jedyny wie czym jeszcze. Dzikie wysypiska wyrastaja jak grzyby po deszczu.”Biznesmeni” prowadzący interes polegający na wywożeniu szamb wylewają je gdzie popadnie ( zatruwając wodę), chłopi wycinają każde niezaewidencjonowane drzewo, wałęsające pieski żywią się w lesie. Mysliwi-legalni kłusownicy, zaopatrują całe rodziny i nie tylko w ekologiczne mięsko.Przemysł truje po swojemu. Hulaj dusza piekła nie ma. Na zadupiach nie ma nikogo kto deptał by po piętach tym wandalom i karał. I w zasadzie jedyna rola ekologów to uświadamianie tzw. “społeczeństwu” czym sięto może skończyć. Jedyna rada na to wszystko to powołanie zamiast kilku formacji opłacanych przez państwo ( straz leśna, straz rybacka, straż łowiecka, strażnicy przyrody itd itp +) jednej niezależnej odzadnej branży formacji np na wzór kanadyjskiej Straży Zasobów Naturalnych ( rangers)która by operowała w terenie i na wszystko to co nie jest teraz ochraniane miała oko. I karac, karać jeszcze raz karać.Na pewno by na siebie zarobili. Tylko wtedy będzie porządek.

  61. Kaszub napisał:

    Na Kamczatce niedźwiedzie rozszarpały 2 geologów, a reszta zabarykadowała się w obozowisku i jest oblężona przez kilkadziesiąt zwierząt. Na pomoc jedzie grupa wyposażona w broń do ewentualnego odstrzału. Ekolodzy protestują głośno, więc ktoś im zaproponował, aby w geście solidarności – z niedźwiedziami, przywiązali się do drzew w pobliżu osaczonych geologów. Cholera, nikt sie nie złosił.!.!.!.!.!.!.!.!

  62. nerwowy napisał:

    Popieram wniosek Remuszki w sprawie ograniczenia liczby maksymalnych znakow umieszczanych w komentarzu. To powinno nieco uporzadkowac dyskusje.

  63. Greg napisał:

    Krótko mówiąc wszystko przez Michnika i GW !

  64. Marian Broniszewski napisał:

    Ja tez jestem prosty chlopak ze wsi, ale sie normalnie z p. Redaktorem nie zgadzam, fakty sa takie ze brak torebek wymusil na mnie zabieranie do sklepu siatki tekstylnej dzieki czemu w skali roku okolo 100 torebek plastikowych mniej wywalam, w skali kraju troche tego bedzie. Fakt faktem u nas smieci sie nie segreguje tylko np wyrzuca do lasu, ale to kwestia zapoznien cywilizacyjnych mentalnych itd – Polska krajem debili i burakow jest – niestety.
    pozdrawiam serdecznie

  65. Gall Anonim napisał:

    No oczywiscie gospodarka odpadami powinna byc priorytetem. Ale kazdy w swoim zakresie jest w stanie cos dla srodowiska zrobic i “reklamowki” to tez jest mozliwosc.
    Ale publiczne wolanie o szubienice dla ekologow to niestety faszystowskie, Panie Redaktorze… za podobne czyny w innych krajach przychodzi prokurator… .

  66. ~¨~ napisał:

    Ekologiści w celu ochrony przyrody:
    zablokowali budowę obwodnicy w najmniej szkodliwym wariancie, przez co w dalszym ciągu istniejącą drogą, bez żadnych zabezpieczeń, przez środek NATURY 2000, po wąskiej drodze, w sąsiedztwie kanału augustowskiego i Rospudy jeżdżą TIRy z przewożąc wszelakiego rodzaju świństwa. Wypadki już były i tylko cudem udało się wyłapać wycieki ropy i innych substancji toksycznych do kanału augustowskiego. Jak tak dalej pójdzie, to kiedyś się nie uda wyłapać i już nie będzie czego chronić w okolicy Augustowa.
    Biopaliwa – przyniosły skutek w postaci przyspieszonej wycinki lasów tropikalnych i kryzysu żywnościowego,
    torebki papierowe – papiernie są jednymi z najbardziej szkodliwych środowiskowo zakładów przemysłowych,
    sprzeciw na spalarnie śmieci – problemy z miejscem na składowiska, co niesie za sobą podniesienie opłat czyli zwiększa się ilość śmieci w lasach,
    zakaz wycinek sanitarnych w lasach dotkniętych plagą np kornika drukarza – obumieranie setek hektarów lasów,
    akcja zgaś żarówkę na godzinę – zwiększenie poboru prądu i problemy energetyczne związane z nagłymi skokami mocy,
    No cóż ekologiści żyję z tego co robią więc efektem jaki ma zostać osiągnięty nie jest ochrona przyrody, tylko zysk.
    I tak a’propos, jak to ujęła pewna pani z organizacji mieniącej się za ekologiczną, g… ekologów obchodzą wartości cenne przyrodniczo, jeżeli są poza NATURĄ 2000

  67. Marek napisał:

    No jak juz Rzepa pisze na pierwszej stronie “polakow” to…

    “Finanse osobiste. Banki starają się latem zarobić na urlopach polaków. Pieniądze na wakacyjny wypoczynek można dziś dostać, nie odwiedzając nawet oddziału banku”

  68. marzencic napisał:

    1. A jak Pan RZ utylizuje swoje domowe smiecie?
    2. Nikt nie wspomnial o bogatym zrodle pozywienia i mineralow dla much jakim sa psie odchody zostwiane na skwerka i trawnikach ?
    3.Mysle ze trzeba jednak zwierzecej tresury i wielu mandatow aby uczynic z nas ludzi w zakresie sortowania odpadow.
    4. Rzeczywiscie publiczna z nazwy telewizja moglaby nadac w czasie reklamowym pare spotow o sortowaniu smieci. Sam widzialem w zagranicznej telewizji reportaz o dunskim miasteczku gdzie mieszkancy dostaja po 5000 duskich koron na lebka poniewaz miasto oszczedza tyle na utylizacji smieci dzieki sortowaniu.

  69. OBIEKTYWNY napisał:

    Iloraz inteligencji ludzi nie rozumiejacych zagrozenia, jakie stwarzaja zalegajace w gornych warstwach atmosfery ziemskiej gazy cieplarniane ( glownie dwutlenek wegla), oceniam na bardzo bliski ZERU.

  70. Grim Sfirkow napisał:

    Oddolnie coś niecoś się dzieje. W gminach organizuje się segregację i z moich obserwacji wynika, że ludzie biorą udział. Zwyczajnie się opłaca: zamiast dwóch kubłów śmieci jest jeden, a zabranie każdego kosztuje.

    Pozdrawiam

  71. mietek napisał:

    Brak skupu makulatury wiec nie zbieram ,nie segreguje-wyrzucam a szkoda bo w skali miesiaca jest tego fura..
    Butelki po napojach-wyrzucam razem ze smieciami.W skali duzego miasta kilka osob ma prace,zatrudnienie przy segregacji..Ze podwyzsza to koszty wywozu,oplat miesiecznych?-bzdura,firma “opiekujaca” sie smieciami i tak podwyzsza nasze oplaty,kiedy chce i jak chce a ze najczesciej sa to firmy zagraniczne to i tak zyski takiej firmy nie pozostaja w kraju..
    Zalegaja u mnie 2 stare telewizory,kilka zelazek,stara wieza,jeden monitor,golarka,suszarka-co z nimi zrobic skoro moge je wymienic tylko gdy kupuje cos nowego?.Te nowe przywiozlm z zagranicy bo lepsze,mniej awaryjne…
    a teraz pytanie praktyczne: jak ,bez opakowania foliowego przyniesc ze sklepu rybe ??..Niech ci madrale i zakichani ekolodzy nosza ja sobie pod pazucha,ja i tak bede uzywac platikowych torebek….

  72. bigmac napisał:

    Szkoda, że Pan Rafał tym razem ulega ogólnonarodowej tendencji potępiania wszystkiego, co pochodzi z niewłaściwej strony spektrum politycznego. Problemem Polski jest niemożność prowadzenia racjonalnej dyskusji z różnych pozycji. Dla “prawicy” to nie honor przyznać w czymkolwiek racji “lewicy”, i oczywiście vice versa. Widać to zresztą po wpisach na forach interetowych – na forum GW króluje absolutnie bezkrytyczny antykaczyzm, u Pana też jest podobnie jednowymiarowo.

    Co się zaś tyczy tych nieszczęsnych torebek, to są one plagą wszystkich biednych krajów. Niekoniecznie trzeba ich całkiem zakazywać, ale z rozdawnictwem w ilościach hurtowych należy koniecznie skończyć. Kto chce mieć wygodę (dla mnie wątpliwą, zważywszy na jakość torebek), niech płaci, tak jest w każdej dziedzinie życia. A jak zapłacę, to mam do rzeczy zupełnie inny stosunek, a przede wszystkim zastanowię się, czy naprawdę tego potrzebuję.

    Myślę, że ludzie rozumni nie mają z tym problemu, podobnie jak z usuwaniem psich kup i parkowaniem w taki sposób, żeby nie przeszkadzało to innym. Dla reszty potrzebny jest bat w postaci prawa.

  73. konrad napisał:

    … tak, ma Pan rację… w ostatnim czasie kilkakrotnie w supermarketach trafialem na harcerzy ( lub jakichs wolontariuszy ) pakujących zakupy do plastikowych torebek ( zbierali pieniążki na obóz… ) – niestety świadomość ekologiczna tych dzieci była żadna – zakupy które zazwyczaj pakuję do 2 “reklamówek” rozochocone dzieci pakowały mi do 6… na myśl przychodzi stare powiedzenie “MYŚL GLOBALNIE, DZIAŁAJ LOKALNIE”
    PILNUJMY SIE SAMI – RZĄD – JAK WIEMY – ZA NAS SMIECI NIE WYRZUCI DO ODPOWIEDNIEGO POJEMNIKA!
    POZDRAWIAM

  74. RYSA napisał:

    Gdzieś około 1990 r. moja nstoletnia wówczas córka nauczyła nas segregowania śmieci. Czy kto z Państwa ma w domu kosz z trzema pojemnikami na segregację śmieci? Ja mam i pojemniki na szkło, papier i plastiki w odległości 120 m od domu. I co z tego? Korzystam z nich ale jednocześnie w promieniu 100 m od tych pojemników ( około 1 m3 każdy) jest około 250 gospodarstw domowych i pojemniki są one oprózniane 1 (jeden) raz w tygodniu!

    I bez polityki się nie obejdzie. W moim mieście (170tys) od wielu lat w “temacie” śmieci, funkcjonuje absolutny monopolista, firma prywatna, sprywatyzowana w swoim czasie, powiązana poprzez ludzi z SLD-PO. Segregowanie odpadów ich nie obchodzi, ich aktywność przejawia się głównie w “wyłapywaniu” tych, którzy jeszcze “dobrowolnie” z nimi, “nie podpisali” umowy na wywóz śmieci i poszukiwaniu terenów gdzie mogliby je składować i niedopuszczaniu do naszych śmieci konkurencji. Ot ekologiczna firma.

    Pytanie czy gdyby to byli ludzie z PiS byłoby tak samo? Chciałoby się, żeby lokalni liderzy partyjni, mając takie wpływy, pomagali organizować nam lepsze życie w naszych małych ojczyznach a nie zajmowali się sobą i umacnianiem swojego miejsca “przy korycie”.

  75. Henryk, napisał:

    Wszystko OK. Ale te plastkowe torebki/reklamówki to jest cholerne badziewie. Jest wszędzie najbardziej rzuca sie w oczy….

    Zdaję sobie sprawe, że w miastach powietze jest zanieczysczone, a na wsiach ziemia jest skazona nawozami sztucznymi.

    Ale jeśli ktoś twierdzi , że dla niego jest OK, że plastkowe torebeczki, wpychane przez sprzedawców z uporem maniaka, fruwaja i wiszą na gałęziach drzew oraz znajdują sie w każdym zakątku naszego kraju to chyba on jest miszigene …

    Z czystego poczucia estetyki ( a nie z ekologicznej histerii) te plastikowe badziewie powinno byc zlikwidowane !

  76. Michał napisał:

    Nisza ekologiczna i egzystencjalna, jaką stworzył sobie homo sapiens na tej planecie już dawno przekroczyła granice naturalne (czyli populacja ludzka na poziomie ca 1 mln osób na całą planetę) i wcale nie zanosi się na to by tendencja uległa odwróceniu. Wszystko oczywiście kosztem innych stworzeń, a w ostateczności samego siebie, zresztą ten ogon własny zjadamy coraz bardziej. Antropocentryzm przez Pana przemawia- a jakże- zresztą nie odbiega Pan w tych poglądach od innych stworzeń tego gatunku, to zachowanie naturalne w przyrodzie, przetrwać i rozmnożyć się. A reszta? Po nas choćby potop, nie? ;)

  77. foliowy worek napisał:

    Śmietnikowy recykling powinien być objęty opieką KRUSu to jak Pan objęty nią jesteś o czym sam Pan pisałeś i nie byłoby wtedy zawiści o zasiłki inne
    Pozdrawiam radośnie życząc Panu by nie musiał Pan po śmietnikach odzysku czynić

  78. lekturka napisał:

    Aby w Polsce dostąpić zaszczytnego miana ekologa nie należy w żadnym wypadku kończyć odpowiednich studiów, mieć tytuły naukowe i znać się na rzeczy. Wystarczy tylko kupić sobie łańcuch i umieć przypiąć się do sosny, najlepiej na wprost jakiegoś buldożera. Resztę załatwi pan Wajrak i inne nawiedzone media. Inna rzecz, że tym sposobem można sparaliżować nawet rozwój całego kraju a rządowi narzucić plany budowy paru wytwórni furmanek, bo przecież czymś jeździć trzeba, ale cóż.
    Patrzyłem na tych ludzi pod Augustowem. Figę ich obchodzi, że przez miasto /uzdrowiskowe!/przejeżdżają tysiące tirów. Mają prostą receptę: wybudować kładki nad jezdnią. Co z oddychaniem i hałasem, o tym cisza. A tak w ogóle, to ciekawi mnie to, czy mieli oni na ten czas jakieś urlopy z pracy, czy wolne w szkołach i na uczelniach? Kto ich tam utrzymywał i karmił?
    A MOŻE ONI Z TEGO ŻYJĄ? Myślę o tym bo wkrótce pewnie siądą na innych newralgicznych miejscach i z przejęciem będą pleść dyrdymały. Jest jednak sprawa, którą mam im do zaproponowania, skoro tacy pryncypialni. Szykuje nam się gazrurka na Bałtyku – o wiele bardziej niebezpieczna dla ludzi, co jest dla nich mało istotnym argumentem, ale też dla środowiska szeroko pojętego. Czekam więc na moment gdy rozpocznie się budowa owej rury. Wierzę, że zobaczę ich na łodziach, pontonach, statkach i tratwach, skutecznie krzyżujących plany wielkich tego świata. Liczę, że obrzydliwie obłudna Komisja Europejska tak podejrzanie zaangażowana w obronę dziewiczości Rospudy, z proporcjonalną do wagi sprawy determinacją porwie się się na panią kanclerz Anielę M. jak porwała się na nasz rząd; wtedy może mnie do siebie przekonają jedni i drudzy. A póki co niech mi nie wchodzą w drogę, bo odżałuję parę złotych na kilo jaj. I jak pan Redaktor słusznie podpowiedział: za wory, do lasu i zbierać wszelki śmieć. Dać w tym dziele również szansę ekologistom międzynarodowym tak ochotnym na zloty do naszego kraju. Będzie to dosyć trudne dla nich, bo będzie tam bez telewizji, ale cóż, może zdzierżą.
    A do pana redaktora mam prośbę by wyjaśnił kiedy czytelnikom naturę owego przedziwnego medialno- -ekologistowsko-brukselskiego sojuszu.

  79. Ob. Serwator napisał:

    O tym jak można zadbać o swoje domowe odpady napisał na tym blogu “Anonim” o godz. 23:04

    oraz ktoś podpisany “nawet jeśli nikt od nas nie wymaga – wymagajmy sami od siebie” o godz. 21.47

  80. wojcio napisał:

    Aj, strasznie dużo uproszczeń, półprawd i, jak to nazywam na własny uzytek, prawd objawionych. Przyjrzyjmy się niektórym “antyekologicznym” mitom.
    1. “Idee ekologiczne to domena skrajnej lewicy” – nie i jeszcze raz nie ! Fakt, że lewica często wypisuje eko-hasła na swoich sztandarach, nie znaczy, że ma na nie monopol. Np. ruch ekologiczny w Polsce kształtował się w latach 80-tych w wyraźnej opozycji do tzw. “systemu”, obwinianego (słusznie !) za środowiskowe zniszczenia. Hasło ekolodzy = lewica to rażące uproszczenie.
    2. W kwestii nieszczęsnych torebek foliowych – ich szkodliwośc dla środowiska jest bezdyskusyjna (polecam lekturę). Co do rozwiązań – jak słusznie ktoś zauważył – wprowadzenie toreb papierowych nie całkiem ów problem rozwiązuje. Poziom odzysku opakowań foliowych jest dramatycznie niski – i tu widze pole do działania. Własna torba na zakupy uber alles – używam z powodzeniem od kilkunastu lat (!!!) bawełnianej.
    3. “Środowiska naturalnego juz nie ma” – paradne doprawdy ! Skoro nie ma – to dajmy sobnie spokój z tym całym środowiskiem, tak ? Nawet jeśli uznamy, że resztki dzikiej przyrody nie są juz “naturalne”, to czy znaczy to, że ich ochrona nie ma juz sensu ?
    Że nie potrzebujemy Puszczy Białowieskiej czy Tatr, chronionych przed zadeptaniem lub rozparcelowaniem na budowlane działki ? Dyskusja o “naturalności” wydaje mi się dyskusją semantyczną, nie merytoryczną. Lasy nietknięte siekierą drwala (sa jeszcze takie na świecie) pewnie są odrobinę “nienaturalne” – zanieczyszczenia docieraja wszędzie – ale co z tego ?
    Generalnie – mniej zacietrzewienia, więcej wymiany poglądów poproszę. Kwitowanie niewygodnych opinii mianem “oszołomstwa” może i utwierdza we własnej nieomylności, ale zamyka na rzeczywistość, która nie zawsze bywa zero-jedynkowa.

  81. jarek napisał:

    Wszystko prawda, ale warto przypomnieć, kto to wszystko zaczął. Ekologowie? Być może też. Głównie jednak radni w kilku miastach, którzy zaczęli wprowadzać debilne zakazy.Zaczęło się od Łodzi, a potem… U mnie w Zabrzu tez ta sprawa stanęła na posiedzeniu Rady Miasta. Kto zaczął? Radny, który niczym dotychczas sie nie popisał. teraz ma swoje 5 minut. Pieprzy na sesjach, do gazet i gdziekolwiek tylko może. Takich to właśnie mamy ekologów

  82. tektura napisał:

    Czy myśli Pan ,że zabranie zasiłków spowoduje że problem śmieci zniknie? I staniemy się potęgą z odzysku

  83. lekturka napisał:

    wojcio – nie mieszaj ekologii z ekologizmem. Próbowałeś kiedyś dyskusji z tymi “ekologami”? Czym innym jest rzetelna troska o środowisko a czym innym medialny, ideologiczny ekologizm, i w tym rzecz. Nie wyważaj więc otwartych drzwi.

  84. specjalista napisał:

    Dziasiaj, pod koniec lipca w Krakowie temperatura o godz. 12.00 wynosi 15 stopni! Rzeczywiscie mamy dramatyczne ocieplenie klimatu.
    Pozdrawiam histeryków.

  85. koham.mihnika.copyright napisał:

    nalezy zobowiazac producentow torebek do umieszczenia na nich tzw. swietych obrazkow – Jezus z promieniejacym sercem, Matka Boska jak Maryla Rodowicz itd. Nikt tego nie wyrzuci, najwyzej zaniesie na plebanie. A tam zacny proboszcz zadba o przetopienie materialu. Bedzie jak znalazl do produkcji innych dewocjonaliow.
    Pomysl znakomity, z praw autorskich rezygnuje, 1% z zysku poprosze przekazac niewidomym.

  86. koham.mihnika.copyright napisał:

    Panie Stanislawie Remuszko, z prawej strony ekranu jest taki suwaczek, mozna strone przeskrolowac w mig. Obowiazku czytania nie ma.
    Ja na przyklad dlugie posty przeskakuje. Byc moze sa blogowicze uwielbiajacy fryc-elaboraty. Niech maja. Komu to szkodzi?
    Jeden dlugi raz na jakis czas moze byc bardziej interesujacy niz wielokrotne pozdrowienia skierowane do wymierajacej kasty rozumnych.
    Swobody obywatelskie, w tym swoboda wypowiadania sie, moga byc uciazliwe. Ale to nas uczy wyrozumialosci.
    Pozdrawiam z godnoscia.

  87. ok napisał:

    co wam wszystkim odbiło z tymi ekologami?! Z braku trzeźwego namysłu szukacie kozła ofiarnego? I to wśród tych, którzy – jako nieliczni w kraju – dbają o środowisko, starają się zmusić rząd do respektowania rozumnych rozstrzygnięć. To, ze jakiś kolo ma zysk w spieprzeniu torfowisk Rospudy i – mocą faktów dokonanych – chce przepchnąć projekt swoich koleżków, na którym przycina, i to za cenę zasyfienia ostatnich stanowisk rzadkiej przyrody w Polsce, jakoś was nie bulwersuje.

  88. Gosc napisał:

    Pozdrowienia dla pana redaktora i czytelnikow,
    Do pana sasa (post 23/07 00:29), rozczulil mnie pan swoim postem. Alez to byly sledzie za tow. Gomulki, mimo ze opakowane w Izwiestia. Za Gierka rowniez ta metoda byla uzywana, tylko chyba Izwiesti bylo mniej, za to Trybuny wiecej, nie wiem do tej pory czy to kwestia nakladu, czy preferencji czytelniczych. Pomimo opakowania, sledzie nie nasiakaly “jedynie sluszna ideologia”, zachowywaly swoj przedwojenny smak, chyba jeszcze byly przedwojennego chowu (to opinia moich rodzicow). Teraz takiego sledzia gdzie mozna znalezc? Jeden diabel wie. Albo same „czerwone“ albo w jakis takich opakowaniach nieekologicznych, w kolorach itd, natomiast sam sledz smakuje jak wstepniak do, przepraszam nie wypelnie, bo prawomyslnosc obowiazuje.
    A teraz do rzeczy. Uwaga pana Remuszki godna pochwaly, w przypadku jednak osoby majacej cos do powiedzenia, zrobmy wyjatek, w koncu demokracja obowiazuje.
    Dajac dobry przyklad, sygnalizuje w skrocie nastepujace spostrzezenia:
    1. Z ekologia, tak jak z prawomyslnoscia, ostatnio trzeba bardzo uwazac, zeby nie podpasc swiatowemu aeropagowi, lokalny, polski na razie w powijakach w tej materii.
    2. Z problemow “ekologicznych”, nabierajacych “kolorow” w dyskusjach oficjeli, a sluzacych do “utemeperowania” nieposlusznego elementu wymienic trzeba:
    a. demografie – wypada zastanowic sie nad zywotnoscia teorii maltuzjanskiej, pomimo uplywu lat, wiecznie zywa, co wiecej znajdujacej przytup autorytetow (i to o jakich nazwiskach, tylko nieliczni polscy “oswieceni” doszli do tychze mozliwosci). Uwaga pana Ziemkiewicza o “wymordowaniu paru miliardow ludzi”, byc moze bezwiedna, jest jak najbardziej rozpatrywana, oczywiscie bez tak “bezposrednich zwrotow jak “wymordowanie”, ale w efekcie rezultaty maja byc te same. Istnieli “specjalisci”, calkiem niedawno, zostawiajacy po sobie schede dla mlodych “preznych” do dopracowania, okreslajacy sensowna liczbe mieszkancow Ziemi na pareset milionow ludzi, co z reszta zrobic na razie nie jest powiedziane, w kazdym razie aktualne problemy ze swiatowa produkcja zywnosci wpisuja sie w ten scenariusz.
    b. uzyskiwanie/przerob/transport nosnikow energii – ilez tu mozliwosci do okreslenia, co jest dobre a co zle, rozpatrzmy tylko problem gazociagu baltyckiego, chociaz to nie ta skala co w przypadku zaopatrzenia w energie Indii czy Chin
    c. woda – bedzie to problem jeszcze powazniejszy niz z energia, bowiem wszystkie znane, ladowe zrodla maja ograniczona pojemnosc, odsalanie zas wody jest tak drogie, ze bedzie niemozliwe do osiagniecia przez wiekszosc krajow, jesli zostana do tego zmuszone (problem energii)
    d. emisja zanieczyszczen – znowu temat dlugi jak dzien bez sniadania, zatrzymajmy sie tylko przy emisjach CO2. Czyniac restrykcje do rodzimego podworka, calkiem mozliwe, ze Polacy beda zmuszeni do pozbycia sie swoich samochodow, z takim trudem sprowadzanych a pozniej reanimowanych przez miejscowych specjalistow, poniewaz poiom CO2 wydalanych do atmosfery nie bedzie w zgodzie z normami brukselskimi. Ilez bedzie roboty w zwiazku z tym dla producentow samochodow? Ale to inna para kaloszy
    Zyczac milego dnia I pozostajac do uslug
    Czytelnik
    Oczom niewierze, czyzby forum sie ustatkowalo?

  89. pedr napisał:

    A co to ma do woreczków foliowych? Ile Pana rodzina ich zużywa tygodniowo? Około 20? Pomnóżmy to przez 10 milionów rodzin i 52 tygodnie – wyjdzie nam ponad 10 miliardów torebek rocznie zużytych (i wywalonych) tylko przez gospodarstwa domowe w Polsce. Gdzie się pomieszczą te dziesiątki miliardów torebek za 20-30 lat?
    Robić ekologom zarzut z tego, że walczą o torebki, podczas gdy nie jest załatwiona sprawa recyclingu, jest niepoważne. To tak, jak by powiedzieć, że głupie jest krytykowanie Michnika i Wyborczej, kiedy nie są rozwiązane o wiele ważniejsze sprawy opieki zdrowotnej, systemu edukacji, korupcji, zaufania społecznego itp.
    W tym sporze wierzących (w ekologię) i szyderców, stoję zdecydowanie po stronie Wajraków i Raczkowskich (w sprawie wojny z psimi kupami), nawet jeśli czasem przeginają (tak to już jest z wierzącymi).

  90. ok napisał:

    zamiast się cieszyć, że jest w ojczyxnie ktoś, kto pamieta o tym, żeby nie wyasfaltować Hali Gasienicowej, nie wystrzelać do ostatniego rysi w polsce albo nie zrobić z Puszczy Białowieskiej lotniska. Skąd ta złość i mściwe szukanie kogoś do bicia?

  91. sanator napisał:

    Kilka niezwykle ciekawych wypowiedzi. Jestem członkiem Stowarzyszenia Lepsza Łódź, które w obszarze swoich zainteresowań ma między innymi sprawy ochrony środowiska. Interesują nas szczególnie działania możliwe do realizacji w ramach samorządu.
    Myślę, że organizacje pozarządowe powinny “w swoich” samorządach wywierać nacisk na MĄDRE działania proekologiczne. I w miarę możliwości szerzyć ekoedukację.
    Dyskutantów z listy powyżej, którzy zamieścili obszerne wypowiedzi informuję, że zamierzam je upowszechniać i wykorzystywać (z podaniem źródła) w działaniach proekologicznych w Łodzi. Jeżeli Państwo jesteście zainteresowani współpracą (lub przeciwnie, nie życzycie sobie tego) proszę o kontakt: andrzej@miodek.net
    Pozdrawiam

  92. TataOliwki napisał:

    Jak widać – sezon ogórkowy w pełni. Można więc pisać i pojęcia większego nie mieć o czym to się pisze.
    Widać Rafałowi Redaktorowi Panu żółć z wątroby przelewa się i na inne organa.
    Na szczęście świat nie jest taki, jakim kreśli go Rafał Redaktor Pan. Czarno-biała rzeczywistość, Bogu dzięki!, nie jest moją rzeczywistością.
    Kłaniam się nisko

  93. karbat napisał:

    bez partii Zielonych nie jest do pomyslenia zscena polityczny w zadnym cywilizowanym kraju.

    Prosze jechac do Krakowa i napisc sie wody z kranu ,pooddychac krakowskim powietrzem lub przejsc sie Alejami .karastrofa
    Prosze sie przejsc po rynku Krakowskm ze swiadomoscia ,ze duzy procent fekalii z nieszczelnych instalacji wodociagowych laduje w wodach podskornych.
    Od granicy ( Olszyna ) w kierunku Wroclawia ,najwiekszy szalet publiczny w EUROPIE , okoliczne lasy zas.ane nie do opisania ,upstrzone plastikowymi torebkami .SZOK

  94. Ob. Serwator napisał:

    O tym jakie sankcje grożą Polsce za brak realizacji zobowiązań unijnych z rozdziału „środowisko” można poczytać tutaj – minister Maciej Nowicki: – http://www.przyjazni-srodowisku.pl/newsletter/nr47/maciej.html

    a posłuchać o zaniechaniach w gospodarce odpadami komunalnymi (trzeba poczekać aż się załaduje plik mp3) można tutaj: http://www.polskieradio.pl/_jedynkafiles/20070521153454/2008071810050704.mp3

  95. Ekolog napisał:

    Chyba autor chcial ekologom dolozyc, ale nieswiadomie ich poparl.

    Autorowi przeszkadzaja smieci. Ale dlaczego mysli, ze gospodarka odpadami jest dziedzina hobbystyczna? Obowiazki gmin maja wykonywac organizacje pozarzadowe czyli tzw. “ekolodzy”?

    Rozumiem, ze Autor tak przyzwyczail sie do nierobstwa gmin i administracji, ze zapomnial (albo nie wie), ze istnieje “ministerstwo srodowiska” a w wojewodztwach, powiatach i gminach “wydzial ochrony srodowiska”, ktore maja jakies obowiazki.

    To zapomnienie wiele mowi o polskiej rzeczywistosci.

  96. Sceptyk napisał:

    Jak nie zmienimy PRAWA, to będziemy mieć duży problem cywilizacyjny. Ekologów (to są ekolodzy, a nie ekologiści – nie mylić z pseudo-nauką zwaną ekologią) trzeba traktować jak terrorystów z Al Kaidy. Oni we własnym interesie (lub interesie opłacających ich zleceniodawców – tak samo działa Al Kaida – też ma sponsorów) zablokują wszystko pod chwytliwymi hasłami. Obecnie praktycznie mogą dowolnie naruszać prawo bez żadnych kar. W końcu dojdzie do samosądów. Przy budowie zapory w Czorsztynie w ostateczności ciężarówka przejechała po ekologach, a rozsądny sąd rejonowy w Nowym Targu uniewinnił kierowcę. Nie żałuję rozwalonego ekologa. Jednak dopiero jakaś spektakularna akcja komandosów z wieloma zabitymi w akcji ekologami może pomóc. Zmarnowano okazję w Pątnowie, jak wleźli na komin, a to była dobra okazja, bo elektrownie trzeba chronić. No cóż, przeciętny człowiek nie ma żadnych korzyści z “dotacji” unijnych i mało go obchodzi ich wstrzymanie. Dla niego najbardziej ekonomicznym sposobem (a mamy kapitalizm) jest wyrzucenie śmieci gdzie popadnie – do lasu też.

  97. timbarimba napisał:

    A co ma jedno do drugiego ? Nie rozumiem. Czy unieważnia to problem plastikowych toreb ? Czy fakt, że nie zbieramy makulatury ma oznaczać, że nie można zrobić nic sensownego w żadnej dziedzinie ?
    Typowe żenujące zagranie w stylu jeśli ktoś chce chronić żaby to wrzeszczymy o psach wałęsających się po okolicy, jak chcą uprzątnąć trawnik przed blokiem to wrzeszczymy czemu nie zajmą się segregowaniem śmieci.
    Po prostu manipulacja obliczona na poklask pisowyznawców, którzy na czele z Remuszką już się tu tłumnie zgłosili.

  98. karbat napisał:

    redaktorze ,zenujacy poziom artykulu ,
    juz wiem dlaczego “Rzp” jest tuba PIS -u .

  99. lan napisał:

    ”W moim kraju śmieci wyrzuca się, gdzie popadnie, głównie w lasach.”- pisze Pan. Tak jest. A dlaczego?
    Dalej, poza czubek własnego nosa, nie widzimy. Dlatego można zarobić wskazując Niemcom miejsce gdzie mogą wysypać swoje śmieci. Kowalski spod granicy zrobi tak, a Krzycho z Wiejskiej inaczej, eksluzywnie. Notabene Ministerstwo Ochrony Środowiska wraz z PO ministrem wykreśliło Ochronę z nazwy.
    EGOIZM i GŁUPOTA. No i chyba brak kultury.
    Jan Paweł II wprowadził kategorię grzechu przeciwko środowisku naturalnemu (homilia, Zamość 12 VI 1999r.)
    W Apk 11,18 czytamy ”a nadszedł Twój gniew … aby zniszczyć tych, którzy niszczą ziemię.” Niszczą ziemię dwa tysiące lat temu?
    Dodać należy, że polscy (i nie tylko) ekolodzy to obłudna gromadka, Rospuda im przeszkadza, ale rura pani Merkel i pewnego niedźwiedzia nie ???

  100. koja napisał:

    Jestem za tym,aby każdy obywatel czuł się ekologiem
    i dbał o środowisko na każdym kroku.
    Tak staram się postępować .Foliową reklamówkę
    można wielokrotnie wykorzystać !

    Jestem przeciw organizacjom ekologicznym,rodem
    z Gazety Wyborczej,w których zwykłe politykierstwo
    przytłacza rzeczywistą troskę o stan środowiska.
    Do czego to prowadzi,widzielismy na przykładzie
    Doliny Rospudy.

  101. Endrju napisał:

    no właśnie. ja mam największy problem z oddaniem butelek po piwie.
    paragon muszę mięc z każdego sklepu oddzielnie zeby oddac butelke dokładnie od tego samego piwa w tym samym sklepie.a jak chce wymienic butelkę na pełną to musi to byc butelka od piwa sprzedawanego w tym sklepie.

    nadal nie kupuje nic w puszkach, ale niestety butelki zamiast oddawac na wymianę wyrzucam (do odpowiednich pojemników).

  102. ~¨~ napisał:

    do timbarimba
    Nie unieważnia to problemu toreb plastikowych, tylko nie leczmy bólu głowy gilotyną, w artykule jest w końcu wzmianka o recyklingu i segregacji śmieci, na forum pojawił się wpis o torbach wielokrotnego użytku, problem jest, moim zdaniem, gdzie indziej. W ramach całkowicie cynicznej eksploatacji wyższych uczuć większości społeczsńtwa, wszy na tyłku, pod nazwą ekologiści, wysysają entuzjazm ludzi chcących zrobić coś dla środowiska i przyrody pakując ich w jeszcze większy ściek. Większość akcji, dających szeroki oddźwięk społeczny, przynosi więcej szkody niż pożytku. Weźmy choćby taką Rospudę, całe szczęście że mieszkańcy podlasia ogólnie a Augustowa w szczególności są świadomi ekologicznie bo gdyby nie to jacyś niewykryci sprawcy zatłukli by kijami wszystki chronione ptaki i zadeptali chronione roślinki, dla pewności podlewając jakimś świństwem, by na długie lata był spokój z “dziewiczą przyrodą w dolinie Rospudy” (tak na marginesie stworzoną w latach 60 poprzedniego wieku ręką człowieka, z torfowiskiem włacznie, choć to akurat powstawało od czasu wykonania kanału augustowskiego a szczególnie śluz i jazów).
    Inaczej rzecz ujmując szczere zainteresowanie środowiskiem w którym się żyje, problemami globalnymi jest cynicznie wykorzystywane przez paru “ekologów” którym zielone (w dawnym tego słowa znaczeniu) przyćmiły wszelkie ludzkie odruchy, i dla zielonych sprzedaliby własną matkę.

  103. Michal napisał:

    Panie Redaktorze postawmy pytanie w ten sposób. Od czego mam zacząć?
    Ja oszczędzam wodę, jeżdżę rowerem do pracy i nie używam reklamówek……. czy mam z tego zrezygnować, bo i tak nie ma to sensu w obliczu np. obciążenia środowiska przez ruch lotniczy.

    A co do makulatury i szkła, to żałosny stan wynika chyba z zaniechania państwa tj. rządu. Niech Pan napisze o kaucji za butelki zamiast śmiać się z osób, które nie używają reklamówek.

    Tak więc jeszcze raz Pana pytam. Jaki realny, pierwszy mam wykonać krok dla środowiska?

    michal

  104. iv napisał:

    jak Pan Redaktor w następnym wcieleniu będzie wielorybem i wciągnie paszczą taką folię pływając w morskiej toni, to się punkt widzenia zmieni :)

    co do reszty … to trochę jak w tym skeczu gdzie pielgrzymka miała po drodze wziąć cegły i nieść skądśtam na czyjąś budowę, pod szczytnym hasłem,

  105. nieMirek napisał:

    “W moim kraju śmieci wyrzuca się, gdzie popadnie, głównie w lasach”
    I tak i nie p.Redaktorze. Wysypywaniem śmieci w polskich lasach zajmują się przeważnie Niemcy, którzy setkami ciężarówek po nocach grasują po całej ( !) Polsce.
    Polski rząd jak za czasów głębokiej komuny – nie mówi się, nie pisze, znaczy temat nie istnieje.

  106. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    „Ekologa” z godziny 11.35 odsyłam do przeczytania o tym
    jak iluzoryczna jest nadzieja, że polskie gminy (nie wyposażone w takie same jak administracje municypalne gmin zachodnich narzędzie i mechanizmy zarządzania) –
    mogą zrealizować w takim stanie prawnym zobowiązania Polski wobec Unii Europejskiej w zakresie standardów gospodarki odpadami komunalnymi:
    - http://samorzad.infor.pl/gospodarka-komunalna/srodowisko/80615,Odpowiedzialnosc-gminy-za-gospodarke-odpadami.html

    To centrum rządowe musi zadbać o prawidłowy stan prawny – najlepiej w myśl zasady:
    “jeśli różnice między przepisami prawnymi w Państwach Członkowskich Unii Europejskiej mogą powodować opóźnienia w realizacji celów Wspólnoty
    - niezbędne jest dla dobra obywateli zbliżenie przepisów prawnych na wzór państw osiągających wzorcowe rezultaty w budowaniu pomyślności całej Wspólnoty”.

  107. SOP78 napisał:

    Na Michniku i polityce zna się Pan świetnie. Na ochronie środowiska nieco gorzej. Zdecydowanie wolę Pana w roli komentatora politycznego, niż “ekologicznego”…

  108. ABK napisał:

    Duzo ciekawych komentarzy. Panie Ziemkiewicz, dodam od siebie, ze tzw. ekologisci robiac halas o worki foliowe nie podgladneli swoich zachodnich sasiadow jak oni rozwiazuja problem odpadow. W Niemczech od dawna sortuje sie smieci na biologiczne, recykling (worki foliowe, butelki plastykowe), papier, szklo, chemia itd. Rozwiazanie tego problemu przynioslo wszystkim duze pozytki. Jest coraz czysciej, problem smieci wyrzucanych w lasach zanika.
    Przerobka smieci przynosi tez profity finansowe. Tylko nasladowac. A swoja droga czy ci sami ekologisci maja pomysl co zrobic z zuzytymi plastykowami czesciami sprzetu ADG, aut, itd. One waza wiecej anizeli wszystkie worki plastikowe na swiecie. Czy nalezy tez z nich rezygnowac?

    Hiszpanskie przyslowie ludowe mowi: jesli urzednik czegos nie zrozumie, to wprowadza zakazy. Swieta prawda.

  109. RYSA napisał:

    Zabawne, zauważyłem, że znakomita większość “wyznawców” PiS, jak to wyżej określono, decydując się na polemikę z konkretnym wpisem, nie używa słów obraźliwych lub o znaczeniu peioratywnym, czego nie można powiedzieć o ich przeciwnikach politycznych podejmujących polemikę. A zabawne jest to, że nawet temat śmieci prowokuje takie zachowania. Może chodzi o to, żeby z tego forum zrobić forum podobne do tych, na których wypowiedzi są pełne inwektyw, kłamstw i wątpliwej jakości dowcipów.

    Jestem krytycznym zwolennikiem PiS Wpisy czytam dopiero od kilku tygodni, poznałem opinie innych, również tych, z poglądami których się nie zgadzam ale staram się je szanować, jeśli tylko zachowują konwencję forum i szkoda byłoby gdyby to forum zmieniło się w rynsztok.

  110. Gosc napisał:

    Eeeeeeeeeee,
    TataOliwki i inne tumany,
    Od dzisiaj panuje na forum kultura, powtarzam kultura,
    Bez wycieczek do redaktora, PolWychu, no tego tam, i tak dalej
    Z powazaniem
    Czytelnik

  111. Gosc napisał:

    Mam roboty od jasnej …, ale nie zdzierze.
    Zapomnialem!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Panie Rafale, Palikot!!!!!!!!!!!!!
    Ja z Panem, damy temu, takiemu, odprawe, jak sie nalezy,
    Z pozdrowieniem
    Czytelnik (bojowy tym razem)

  112. TataOliwki napisał:

    Jeśli kultura ma wyglądać tak, jak ją ty (GOSC) prezentujesz, to serdecznie dziekuję. Nie skorzystam.

    Serdeczności

  113. lekturka napisał:

    ok – masz problemy z rozumieniem tekstu.

  114. Andrzej Mnich napisał:

    Teraz już się całkiem Pan stoczył.

  115. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    Dobrze, że dzięki temu nieco prowokacyjnemu felietonowi RAZ poszerzy się nieco wiedza w zakresie katastrofalnego stanu polskiej gospodarki odpadami komunalnymi…

    Niestety – nawet perspektywa sankcji w wysokości 250 tys. EURO dziennie(!), płaconych do czasu aż Polska uporządkuje te sprawy – jakoś nie powoduje tego, że ten kompromitujący problem trafia na pierwsze strony gazet codziennych. Przewija się jedynie w prasie specjalistycznej…

    Obywatele którzy powinni być świadomi tego jak zaprzepaszcza się szanse na szybką modernizację kraju dzięki obecności w Unii Europejskiej (każdy rząd od 2001 roku niewiele zrobił…! :-) ) – mogą zapoznać się z historią zaniechań w przeprowadzeniu programu naprawczego dla polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi – i o tym, że zagraża to polskiej racji stanu –
    zainteresowanych odsyłam do lektury poniższych publikacji z lat 2004-2008:

    http://www.teberia.pl/news.php?id=3120

    http://komunalny.pl/index.php?name=archive&op=show&id=5158

    http://www.teberia.pl/news.php?id=3145

    http://www.samorzad.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_samorzad.pap.pl&_PageID=2&s=depesza&dz=szablon.depesza&dep=14833&data=&_CheckSum=-1291504827

    http://www.przyjazni-srodowisku.pl/newsletter/nr20/realizacjapolskiegosystemu.html

  116. stanisław napisał:

    W szaleństwie ekologicznym zapomniano o głodujących ! Kiedyś burżuje dla utrzymania cen, spychaczami topili żywność w morzu skąpiąc np. głodujacej Afryce ! Potomkowie burżujów wymyslili ekologiczny, bardziej humanitarny sposób marnowania żywności przerabiając na biopaliwa oczywiście niejadalne ! Komu bije dzwon dzięki ekologom … śmierć z niedożywienia kosi masowo nawet w Polsce ? Ekologia krzepi ?

  117. Robert napisał:

    Panie redaktorze, podstawowa zmora dzisiejdzych dziennikarzy jest to ze pisza o wszystkim a znaja sie prawie na niczym.
    Napisze moje uwagi w punktach zeby bylo szybciej:
    1. Dlaczego za ekologow uwaza Pan tylko tylko paru debili o szolomow ktorych zawsze widac w telewizji?! przeciez to margines. Jest mnostwo naukowcow, instytucji pozarzadowych o ktorych Pan nawet nie slyszal a robia wiele dobrego i nie wlaza na drzewa ale raczej edukuja, zachecaja, prowadza badania naukowe. Czemu ich Pan nigdy nie przdstawi i nie opisze?
    2. Moze zadam Panu osobiste pytanie i wszystkim ktorzy tak glosno dbalosc o srodowisko krytykuja – a gdzie jedziecie na wakacje w tym roku? do Katowic albo Walbrzycha czy na Majorke, do Toskanii albo Mazury?! oczywiscie ze jest juz bardzo niewiele miejsc ktore sa przez czlowieka lae rozumiem ze szukacie miesc raczej czystych, cichych, niezniszczonych niz brudnych itd.
    3. Jesli nie rozumie Pan dlaczego warto zrezygnowac z jednorozawoych torebek na rzecz najlepiej toreb lnianych to prosze potraktowac to jako przyklad dbalosci o srodowisko przyrodnicze. I jako cos co kazdy moze minimalnym wysilkiem zrobic.
    4. Ktos juz wyzej napisal ze nie ma darmowych obiadow. I mial racje. Dziwie sie ze Pan jako piewca gospodarki wolnorynkowej tego nie rozumie. To ze sie nam wydaje ze cos jest za darmo ine znaczy ze za to nie zaplacimy w przyszlosci. Po prostu dzis dyskontujemy przyszle korzysci. Za wszystko kiedys zaplacimy.
    5. Bywal Pan zapewne za granica np. w SKandynawii, Niemczech, Austrii i widzial Pan jak tam ludzie do segregracji smieci podchodza. Zapewne oni tez sie wiele lat tego uczyli ale przeciez u nas tez kiedys trzeba zaczac. Pewnie widzial Pan kiedys w sklepie jak ludzie kazda marchewke osobno pakuja do torebki. po co to robia?
    6. Chcialbym tazke zwrocic uwage ze ekologia to co innego niz ochrona srodowiska. Prosze zapoznac sie z pojeciem sozologia. To tez swiadzcy ze najpierw nalezy poczytac a potem o tym sie wypowiadac. A moze warto by bylo zaprosic na jakas dyskusje jakiegos chemika, biologa, ekonomiste, geografa, geologa, klimatologa, specjaliste od odpadow, energii i przeprowadzic dyskusje na temat jakosci srodowiska i jego znaczenia dla zdrowia i zycia czlowieka. Wtedy mozna by rozwiac wiele watpliwosci i mitow.
    7. Panie redaktorze, niech Pan sobie sam odpowie – czy przyroda moze istneic bez czlowieka? A czy czlowiek moze zyc bez przyrody?

  118. amen napisał:

    “Kiedyś dziadkowie śmietnikowi wybierali do recyklingu, ale skutecznie zepsuto ich i zniechęcono do tej pożytecznej pracy zasiłkami.”

    dziadkowie śmietnikowi to ludzie – a nie element środowiska naturalnego, są oni wyrzutem dla społeczeństwa, nawet jeśli ich sytuacja jest konsekwencją ich postępowania

  119. Rzeczpospolitnik napisał:

    Ratuj naszą planetę” to seria zabawnych animowanych filmów krótkometrażowych, które ukazują zwierzęta przekazujące wiedzę na temat ekologicznego stylu życia.
    Zostały one wyprodukowane dla Animal Planet przez będące zdobywcą Oscara studio Aardman Animations, znane z produkcji takich filmów jak „Wallace i Grommit” czy „Uciekające kurczaki”.

    Krótkie filmiki przedstawiają zwierzęta w ich własnym środowisku , a zarazem demonstrują jak każdy z nas może przyczynić się do promowania stylu życia przyjaznego dla naszej planety.

    Podczas gdy ludzie nadal niszczą środowisko naturalne i siedliska zwierząt, widzowie mogą obejrzeć niektóre z ich ulubionych stworzeń, dających przydatne i pozytywne wskazówki na temat ekologicznego stylu życia.
    Pingwin odkrywa jak wiele wysiłku mogą mu zaoszczędzić energooszczędne żarówki, krowa dowiaduje się jak na środowisko wpływa wydzielany przez nią metan, a mops zdaje sobie sprawę, że wyłączając urządzenia elektryczne na noc może lepiej spać.

    Każda zabawna postać pokazuje nam, iż poprzez wprowadzenie niewielkich poprawek w naszym stylu życia, możemy przyczynić się do wielkich zmian.

    Wszystkie filmiki obejrzeć można na kanale Animal Planet. Są codziennie często pomiędzy programami emitowane od mniej więcej dwóch miesięcy – ale nie nudzą – ciągle wywołują sympatię dla treści które niosą.
    Szkoda, że mając polskich animatorów filmowych również z Oskarami – nasza Telewizja Publiczna mimo istnienia Narodowej Strategii Edukacji Ekologicznej nic nie robi dla polskiej racji stanu…

    Obejrzyj flmiki z Animal Planet już teraz (w TV są w języku polskim :-) )
    - kliknij na link http://animalssavetheplanet.com

  120. WWw napisał:

    Widzę, że eko.spamerzy są nie tylko w Białymstoku :(

  121. stanisław napisał:

    W bogatej Europie choroba BSS spowodowała unieszkodliwianie zdrowego bydła opasowego w celach zapobiegawczych bo zmarly 3 osoby ! W Afryce umiera z głodu kilka milionów ludzi a reszta żywi się często kłusująć nie badanym mięsem dla przeżycia ! Zwroty zywności z marketów są odświeżane i wracają do obrotu ponownie ! Wszystko ze względów ekologicznych i sanitarnych aby ratować europejczyków przed sraczką ! Ile obiadów mogli mieć np. Afrykanie po wyrobie konserw z przebadanego bydła lub za odszkodowania za wybite stada ? Głód czy strach ma wielkie oczy ?!

  122. Grzegorz napisał:

    Panie redaktorze,
    Po dzisiejszej lekturze na blogu nie moge doczekac sie na odzew z Pana strony, jakis kolejny artykul, tym razem moze na nieco wyzszym poziomie z mniejsza doza ironii i szyderstwa, moze cos bardziej pozytywnego tym razem i na ten sam temat?
    Chyba, ze jak juz ktos wspomnial mimochodem, Pan wpisow nie czyta.
    Polonus

  123. filon napisał:

    Niestety, ale segregację śmieci należy zacząć od góry. Cóż z tego, że mieszkańcy w swoich śmietnikach segregują odpady, kiedy przyjeżdża śmieciarka-zgniatarka i wszystkie posegregowane śmieci lądują razem pod tłok śmieciarki. Kiedyś “śmietnikowcy” skutecznie czyścili odpady, więc wspólnoty zamknęły śmietniki, żeby ci nie rozgrzebywali rzekomo posegregowanych śmieci. Więc otwórzmy śmietniki, skoro zakłady oczyszcza- nia nie spełniają wymogów ekologii.

  124. wp napisał:

    zawsze wywalam wszystko jak najszybciej do natury
    im szybciej tam trafi
    tym szybciej sie rozpadnie

  125. chcieliśmy dobrze - a wychodzi jak zawsze napisał:

    Popieram wniosek aby na poważnie dziennikarze zajęli się problemem gospodarki odpadami komunalnymi w kontekście tych potencjalnych kar unijnych – wskazać winnych doprowadzenia do takiego stanu, rozliczać teraźniejszych decydentów z harmonogramu wdrażania programu naprawczego….

    Z braku innych “narzędzi” – to dziennikarze muszą być Trybnałem Nas Wszystkich – czyli Obywateli i Podatników.

    Siedem lat które upłynęły od podpisania unijnych zobowiązań akcesyjnych – ukazały smutna prawdę, że Polacy są bezradni wobec indolencji kolejnych administracji warszawskich…

    IV WŁADZO – WEŹ NAS W OPIEKĘ… :-(

  126. AA napisał:

    @Marian Broniszewski o 08.56. Wyrzucanie smieci do lasu to nie kwestia zapoznien cywilizacyjnych , czy mentalnych. Jestem starym grzybiarzem, znam wiele polskich lasow i stanowczo stwierdzam, ze jest to nowy zwyczaj. To wladze maja sie z tego tlumaczyc, nie spoleczenstwo. W ogole, to trzeba sie zastanowic, dlaczego tak wiele osob, tak ochoczo i bezmyslnie, bez sprawdzenia faktow bije sie “w polska piers”. Czyzby to nowoeuropejska poprawnosc? A moze awangarda “animalizmu”?. Czyz urabiacze takich opinii nie sa tylko polskojezycznymi silami wrogimi Narodowi? Przeciez w swoja twarz by nie pluli…

  127. olek napisał:

    - to jest bardzo proste – szklo do jednego pojemnika , plastik do drugiego , papier do trzeciego . Odpadki kuchenne ktore moga stac sie nawozem oddzielnie ! I juz nie ma zwalow smieci ktorymi sie otaczamy ! Mam nadzieje ze kosz na pieczywo na kazdym osiedlu nie narazi mieszkancow na wizyte urzedu skarbowego , a niektorzy bezdomni i glodni ludzie nie beda sie slaniac z wycienczenia !

    Za torebki plastikowe powinno sie placic – ktos je produkuje przeciez ! i moze skloni to nas do wtornego uzywania i tym samym zmniejszy ilosc fruwajacych z wiatrem !

  128. Marcin_Conrad napisał:

    Panie Rafale,
    nie ma spraw duperelnych w sprawach środowiskowych. jeśli jest inicjatywa, co może zmniejszyć ilość zbędnych odpadów, to należy ją poprzeć. i takim przykładem jest inicjatywa wycofania jednorazowych torebek w sklepach.
    problemem jest to, że jest to jedyna inicjatywa, którą obecni politycy umieli zrozumieć i starają się propagandowo wprowadzić w życie.
    ale to nie tłumaczy braku rozwiązań problemów istotniejszych, na które ekologiści również zwracają uwagę tylko bez echa.
    Wy – dziennikarze powinniście o tym mówić, ale nie w duchu ataku na ekologistów tylko kolejnego zdemaskowania polityków którzy problemów trudniejszych nie dostrzegają lub udają ze nie widzą bo nie potrafią ich rozwiązać.

    i dodając cieszy mnie moda na używanie torebek wielorazowych (pod warunkiem nie wkładania do niej kolejnych zakupów w torebkach jednorazowych ;-)

  129. A.D. 2008 napisał:

    Za torebki foliowe i za wszystkie inne “bezpłatne” rzeczy i dobra (za “bezpłatną” służbę zdrowia też!) płaci najsłabsze ale podstawowe ogniwo – czyli my KONSUMENCI i OBYWATELE_PODATNICY!

    Ta prosta prawda tak jakby nie trafiała do niektórych…

    Także i ta, że nie da się osiągnąć unijnych standardów bez przyjęcia unijnych zasad organizacyjno-logistycznych…

    Zamiast rzetelnych reform mamy nadal “polnische Wirtschaft” w wielu dziedzinach…

  130. SS napisał:

    Wróciłem niedawno z zagranicy i z przyzwyczajenia chciałem wyrzucić posegregowany papier – woziłem 2 tygodnie – w końcu znalazłem pojemnik na makulaturę – zapchany po brzegi. W końcu wyrzuciłem do śmietnika… Pozdrawiam z Wrocławia

  131. iv napisał:

    Rzeczpospolitniku:), popłakałam się ze śmiechu :)
    dzięki za link, (no prawie jak ‘popierdujące bobry’ w Konopielce :) – oczywiście ta wzmianka po to, żebym nie wyszła na nieoczytanego wieśniaka)

    żeby podchodzić do sprawy w ten sposób jak opisujesz, trzeba być zdeterminowanym, żeby osiągnąć określony w nich cel,

    w naszym kraju, niestety, większość strategii, cieszy się popularnością do momentu, do którego cała kasa na ich realizację nie została ‘zdojona’. do miejsca docelowego, dociera jej tyle, aby ’sektor nieboszczyk’ dobrze się prezentował podczas wizytacji,

    no i w tym jest rzeczy sedno, żeby móc reaktywować możliwie wiele razy, bo wykonawców przecie nie rozlicza się z osiągniętych celów tylko z ‘medialności’, a tacy ogłupiali przecież fajni są, bo miękcy w obróbce – sam zysk.

    czyli najlepiej jest kłaść, reanimować i poklepywać po ramieniu,
    w miarę możliwości najlepiej ustawić się jednocześnie w pozycji, kładącego, reanimującego i klepiącego. new-age-business.

    więc kiedy tak słucham o tych strategiach i później włączę ‘wiadomości’, to natychmiast długotrwała niemoc na mnie nadciąga.

    swoje mądre dzieci ‘wykopać ekonomicznie’ za granicę, resztę w miarę kumatych, dręczyć tym rządowym kabaretem, który żeby częściej być w mediach bez najmniejszego obciachu dopina dojarkę do narodowych wymion, które resztki mleka pompują w obce kanki,
    uwikłać się i sponsorować nie swoją wojnę, gdy przychodzi do pokojowego administrowania i możliwości ekonomicznego zaangażowania – nie mieć potencjału, w tym czasie wziąć sobie na głowę Euro2012, co to najprawdopodobniej wyprawimy je bardziej sąsiadom, bo sami pewno nie awansujemy, w tym samym czasie nasi zachodni sąsiedzi podzielą iracki torcik, a później przyjadą się do nas (bez nas) bawić na Euro :)

    i takie coś mam sponsorować ze swoich podatków??
    na to krew, pot i łzy?

    (oczywiście mam też wersję różową) :)

  132. Czas na wyciąganie wniosków napisał:

    ten wpis (typu “wszystko za stodołę”) osobnika podpisującego sie “wp” (wyborca platformy? :-) ) z godziny 17.54 nie powinien przejść przez sito “cenzury obyczajowej” :-(

    “zawsze wywalam wszystko jak najszybciej do natury
    im szybciej tam trafi tym szybciej sie rozpadnie”
    - i mamy obrazki za które wstydzę się przed przyjaciółmi z zachodu kiedy przyjadą do Polski…

    Kilka dni temu usłyszałem o tym, że turyści z Niemiec, Austrii, Szwecji, Danii, Holandii kończąc plażowanie w greckich kurortach – w promieniu kilkunastu metrów od swego “rewiru” zbierają wszelkie odpady bez różnicy czy to są ich pozostałości czy innych plażowiczów…

    Tym bardziej czuję zażenowanie, że taki wpis trafił do blogu w “Rzeczpospolitej”…

  133. Analityk odpadowy... napisał:

    Jaka szkoda, że za chwilę ten ważny dla polskiej racji stanu temat zniknie ze strony Rzepy…

  134. shaq-u napisał:

    Uważajcie bo UE nie jest taka doskonała i w wielu dziedzinach Polska dawno prześcignęła kraje “starej UE”.
    Niestety powtarzamy te same błędy co kraje Europy zach. Ale władzę ludu mamy od niedawna. Kiedyś rządziła arystokracja dzisiaj rządzi lud.
    Skutki tego widać na pierwszy rzut oka, bo dopiero w epoce komputerów papierkologia rozwinęła się niewiarygodnie. A przecież droga elektroniczna powinna zmniejszać ilość papierów.
    Ekolodzy zajmują się głupotami lub sprawami związanymi z jakimiś interesami, polityką. A powinni się zająć nie istniejącym systemem segregacji odpadów w Warszawie. Absurdów jest wiele szkoda tylko że ktoś taki śmie nazywać się ekologiem. Ale w demokracji każdy ma głos. Kiedyś nieliczni mieli wyższe studia i poziomy Tych osób zauważało się przechodząc obok nich. Dzisiaj studiuje ogrom maturzystów, a im więcej studentów tym poziom ich wiedzy jest niższy. Niestety.

  135. Gos napisał:

    Do czytelnikow,
    Wymagamy od rzadu jakiegos specjalnego wysilku, aby “cos” ruszyc w sprawie “ochrony srodowiska”. Ludzie, zostawcie ten rzad w spokoju. Przypominam, ze jest to miesiac lipiec, potem bedzie sierpien, potem wrzesien, zwiazane z tym uroczystosci ilus lecia, tu pozostawiam wolna reke czytelnikom do uzupelnienia, poza tym rzad w pocie czola chce usadzic pana Ziobre, no bo trzeba panu Ziobrze przylozyc za jakas tam porcje strachu, przezytego przez tylu “niewinnych” podczas rzadow “nieudolnego” PISu, poza tym rzad pracuje w pocie czola nad ustawa o rozkulaczeniu jednych tak aby dokulaczyc drugich, wiec czegoz to oczekujecie, ze jakies smieci, jakies butelki, a do diabla z takimi problemami, zylo sie dobrze w brudzie przez tyle lat, pozyje sie jeszcze. Na tym koncze.
    Z powazaniem
    Czytelnik

  136. Razpudin napisał:

    Po przemianach ustrojowych poprawiło się wiele w kwestii ochrony środowiska. Ale w bezwzględnej skali to niewielki sukces, bo za PRL było katastrofalnie – dno. Być może w stolicy tego nie było widać, zwłaszcza zza eleganckiego biurka na strzeżonym osiedlu czy w nowoczesnym biurowcu z klimatyzacją.
    Mniejsza z tym – przechodzę do meritum – razi mnie że osoba, która z jednej strony przewrotnie określa siebie jako “prostego człowieka”, z drugiej odmawia sensu pomocy dla ubogich “dziadków śmietnikowych”. Razi mnie też, że osoba ta wyraża się publicznie na temat, na którym się najwyraźniej nie zna.
    Panie Ziemkiewicz w Rzeczypospolitej larum w POlityce, a Pan głupstwa plecie? Obawiam się, że neguje Pan to co poprawiło się na dobre, na podstawie li chyba jedynie “ploteczek przy kawie”…

  137. konfederat napisał:

    No cóż. Kiedyś mocodawcą ruchów pacyfistycznych i ekologicznych była Moskwa. Teraz tę rolę przejęła Bruksela.

  138. wojcio napisał:

    1. Do lekturki – oświeć mnie proszę, co uważasz za rzetelną, a co
    za nierzetelną ochronę środowiska ?
    2. Ktoś napisał, że torfowiska nad Rospudą to efekt wykopania
    Kan. Augustowskiego – błagam, nie wypowiadaj sie drogi autorze
    na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia. Skąd taka
    wiedza, na litość ?
    3. Popularne jest w naszym kraju dzielenie ekologów na “dobrych”
    tj. takich którzy zajmują się sprawami np recyklingu, sadzeniem
    drzewek – tj nie naruszają niczyich waznych interesów,
    oraz “złych” – czyli tych, którzy protestują, blokują itd.
    Przywołano m.in temat Czorsztyna i Rospudy – przypomnę jedynie dla porządku – w przypadku Czorsztyna zniszczono spory fragment Pienińskiego PN (chronionego prawem przecież), w przypadku Rospudy – chciano wejśc z inwestycją na teren Natura 2000 – chroniony prawem. Rozumiem, że estakada przez Wawel albo żwirownia pod kolumną Zygmunta nie przeszkadzałaby piewcom postępu ? Szanujemy – i słusznie – zabytki naszej historii, jadnak wg wielu piekno ojczystej przyrody na podobny szacunek nie zasługuje.
    Pozdrawiam

  139. jarząbek napisał:

    Odnośnie segregacji śmieci, to wszyscy ekolodzy mogą sobie – jeśli mają życzenie – segregować do woli. Ja się już na to nie zapiszę, uważam że jest to od początku do końca sposób na nabicie kieszeni wszystkim którym w imię ekologicznych hasełek żyje się lepiej.
    Już uzasadniam.
    Przykład pierwszy:
    Podniesiono cenę wywózki śmieci komunalnych niesortowanych, aby “zachęcić” mieszkańców do sortowania śmieci. Na 20 – rodzinny blok wstawiono…. 20 litrowy kubeł na sortowane śmieci! Oczywiście po 1 dniu dookoła kubła walały się tabuny śmieci i ostatecznie wszystko wylądowało w śmietniku “ogólnym” – oczywiście wywózka będzie kosztowała sporo drożej (kto na tym zyska…???).
    Przykład drugi:
    Komunikat w jednym z warszawskich supermarketów: ” w trosce o środowisko wycofaliśmy itp… w zamian będą torby ekologiczne”.
    Tyle że przy kasie okazuje się że tych ekologicznych to oni właściwie jeszcze nie mają (a nieekologiczne już wycofali!). Więc proponują zakup NORMALNEJ reklamówki (a gdzież tu ekologia!!??). Ze dwa tygodnie później torby eko się w końcu pojawiły, ale też płatne.. (kto na tym zyska…???)
    Starałem się wpoić mojemu 7-mio letniemu dziecku potrzebę sortowania śmieci, on też bardzo sobie to wziął do serca. Ale kiedy okazało się że po tygodniowym zbieraniu plastikowych butelek musiał i tak je wrzucić do zwykłego śmietnika, rozczarowanie było na całej linii – kto mi powie jak to dziecku wytłumaczyć????

  140. Alek Gorek napisał:

    Choćby Was na różne sposoby zniechęcano,
    — choćbyście byli świadkami gorszących scen z których wynika, że Wasze dobre chęci są marnotrawione,
    – choćbyście przeczytali wiele więcej jeszcze wpisów tych którzy usprawiedliwiają się, że nie będą selektywnie zbierać swoich odpadów domowych
    – nie ustawajcie w tym co robicie mając świadomość, że Wasze czynienie może jest drobnym gestem człowieka, ale razem z innymi którzy to robią jest ważnym dobrem wskazującym drogę dla Ludzkości.

    Dla dodatkowej zachęty przeczytajcie tych którzy to zrozumieli:

    1) nawet jeśli nikt od nas nie wymaga – wymagajmy sami od siebie… :
    22/07/2008 z godziny 21:47

    2) Anonim :
    22/07/2008 z godziny 23:04
    Selektywna zbiórka odpadów domowych – to nie takie trudne i uciążliwe – a jakie nobilitujące! :-)

  141. Elektrycy napisał:

    “Naturalnego środowiska od wieków już nie ma i nie będzie, chyba że się wymorduje kilka miliardów ludzi, a resztę zepchnie na powrót do epoki kamienia łupanego.”

    Panie Rafale, proszę nie poddawać pomysłów politykom, bo gotowi są wykorzystać co lepsze :)

  142. zasmucony napisał:

    Wojna z nielegalnymi firmami śmieciowymi w Poznaniu —-
    Głos Wielkopolski | 23.7.2008 | rubryka: Poznań | strona: 10 | autor: Anna Kosek —-

    Miasto wytoczyło sprawy przeciwko siedmiu firmom nielegalnie świadczącym usługi odbioru i transportu odpadów.
    Firmom i właścicielom nieruchomości, którzy podpisali z nimi umowy grożą wysokie kary(!!).
    Kontrole prowadzone są we wszystkich firmach działających na terenie miasta. Tym, które nie mają odpowiednich zezwoleń (na odbiór odpadów od właścicieli nieruchomości i w zakresie transportu odpadów) grozi areszt lub kara grzywny do pięciu tysięcy zł.

    - Chcemy, by mieszkańcy mieli świadomość, że z firmami takimi jak Belinda, Zarabski czy Luk-Pol nie należy podpisywać umów – mówi Bożena Przewoźna, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.
    - Jeżeli firma nie ma zezwoleń, nie może odwieźć odpadów na składowisko, zastanówmy się więc, co się z nimi dzieje?

    Za ich wywóz firma pobiera opłaty, a śmieci wyrzucane są na przykład w lasach. Zabałaganiony teren trzeba posprzątać. Robi to pogotowie czystości.
    Oznacza to więc, że mieszkańcy ze swoich podatków jeszcze raz płacą za posprzątanie tego samego.
    Dla pewności firmę, z którą zamierzamy podpisać umowę można sprawdzić. Rejestr 56 legalnie działających odbiorców znajduje się na stronie internetowej http://www.poznan.pl/srodowisko .

    Urzędnicy radzą też, by przy zamawianiu firmy, która pomoże nam się pozbyć odpadów zwrócić uwagę, czy oferowana przez nią cena nie jest… zbyt niska.
    Oddanie na wysypisko tony odpadów kosztuje 182 zł. W koszu o pojemności pięciu metrów sześc. mieszczą się 2 tony. Oznacza to, że jego wywiezienie będzie kosztowało 364 zł.
    Cena proponowana przez takie firmy to często nawet nie 300 złotych za pojemnik. Oznacza to, że musiałyby one dokładać pozostałą kwotę z własnych pieniędzy.

    A GDZIE ZYSK – pyta Józef Rapior z WGKiM.
    W tym roku jednej firmie cofnięto już zezwolenie na prowadzenie działalności.
    W przypadku kolejnych trzech prowadzone są postępowania administracyjne, które mogą zakończyć się podobnie.
    ————————————————–

    Z tego artykułu zachodni ekspert od gospodarki odpadami wyłowił by kilka faktów dla niego trudnych do zrozumienia:

    1) Na terenie miasta które nie jest przecież Nowym Jorkiem działa 56 „legalnych” wywozicieli!… I ileś tam „nielegalnych”… – co oznacza, że samo usuwanie odpadów przez mijające się na ulicach miasta pojazdy 56 firm(!) – zwielokrotnia zanieczyszczenie w mieście… a przecież administracja ma dbać o równowagę ekologiczną na swym terenie…

    2) Zdziwienie budziłby fakt, że to nie magistrat decyduje kto obsługuje daną dzielnicę, i to, że na obywatela scedowano funkcje kontrolne czy dana firma może dokonywać czynności wywozu odpadów domowych…

    3) Zdumienie ogarnęłoby też ekspertów, że to magistraccy urzędnicy „radzą” mieszkańcom aby zwracali uwagę czy aby nie za tanio płacą za usuwanie odpadów domowych (!)…

    4) Podobne zdumienie ogarnęłoby ich wobec faktu, że zamiast troski o wykonywanie usług komunalnych najlepiej według zasady „non profit” ( a więc niezbędny zwrot kosztów i amortyzacji oraz dodatkowy limitowany dochód na ulepszanie modernizację systemu) – pytaniem „a gdzie zysk!” – wyrażają przede wszystkim troskę o jak największe dochody wywozicieli… Mimo tego, że dochody te pochodzą przecież z powszechnej i obowiązkowej opłaty wnoszonej przez ich mieszkańców…

    5) Zdziwieni byliby też, że urzędnicy których troską powinno być podnoszenie jakości pracy administracji – zamiast zapowiedzi naprawiania przepisów poprzez wprowadzenie racjonalnych „europejkich” zasad organizacyjno-logistycznych – zapowiadają prowadzenie kolejnych postępowań administracyjnych…,
    które często kończą się niepowodzeniem, bo inne urzędy i sądy nie uznają tych zasad które wprost wynikają z Dyrektyw UE, mimo tego, że Polska podobno przyjęła unijny dorobek prawny…
    ———————————————-
    Ten krótki artykuł obnaża nie tylko szkodliwy dla Rzeczpospolitej chaos prawny ale także i to, że w zasadzie to nikt nie upomina się o program naprawczy…

  143. Ob. Serwator Prasowy napisał:

    Benedykt XVI – zielony tradycjonalista

    Ekologia nie musi być synonimem “ideologicznego lewactwa”, jak to utrzymują najtwardsi polscy prawicowcy.
    W dobitny sposób potwierdza to papież Benedykt XVI podczas swojej pielgrzymki do Australii.
    Jego ostrzeżenia przed niszczeniem Ziemi i marnotrawieniem jej zasobów naturalnych, przypominanie przez niego, że taka polityka zagrozi samemu człowiekowi – nie mogą być uznane za oportunizm, który miałby papieżowi zapewnić uznanie liberalnych mediów czy “nowych areopagów” – pisze publicysta DZIENNIKA, Cezary Michalski

    Nie napiszą tak chyba nawet Rafał Ziemkiewicz czy paru innych prawicowych publicystów, którzy z mechaniczną powtarzalnością gromią “lewacką obsesję ideologiczną” na punkcie globalnego ocieplenia, Busha zawsze bronili przed ekologami wzywającymi amerykańskiego prezydenta do podpisania protokołu z Kyoto, a w proekologicznych zwrotach Merkel, Sarkozy’ego czy McCaina wietrzyli tylko przystosowawczą mimikrę i koniunkturalizm.

    Benedykta XVI o granie pod liberalne media oskarżyć nie sposób.
    Obecny papież jest – wbrew oczekiwaniu tych właśnie mediów, a nawet przy ich zgodnym oporze – twardym tradycjonalistą. Wycofuje się z posoborowych reform, utradycyjnia mszę, odmawia negocjacji w kwestiach obyczajowych…

    A jednak o ekologii mówi to samo co zieloni: że polityka największych państw i korporacji jest krótkowzroczna, że niszczy planetę i zagraża wszystkim jej mieszkańcom, z ludźmi włącznie.

    Jak on to wszystko łączy? Otóż bez problemu.
    Obojętność wobec środowiska, wiara w to, że człowiek jest jedynym panem naszej planety i dla jego działań nie może być żadnych ograniczeń – wszystko to jest stosunkowo świeżym wynalazkiem kapitalizmu.
    Jego heroicznej epoki, która krótkoterminową maksymalizację zysku przedkładała ponad wszystko inne.
    Dzisiaj UPR-owcy czy polscy neokoni próbują się wczuwać w rolę Rotszyldów czy Rockefellerów za nic sobie mających jakiekolwiek ograniczenia. Ale że własności żadnej nie mają, odgrywają się przynajmniej na “zwierzątkach”.

    Jednak nie zawsze w historii białego Zachodu tak było. Jeszcze w średniowieczu chrześcijanie toczyli ze sobą zupełnie podstawowy spór o to, czy Bóg dał człowiekowi Ziemię na własność, czy tylko w ograniczone, czasowe użytkowanie.
    Ostatecznie zwyciężyła wersja, że jesteśmy tylko dzierżawcami własności Pana Boga, jego gruntów, wód, bogactw naturalnych…

    Tak twierdził choćby św. Tomasz. A co z tego wynika, nie możemy robić z Ziemią wszystkiego, co nam się podoba.
    Nie możemy likwidować innych zamieszkujących naszą planetę gatunków, nie możemy dla własnej przyjemności bądź dla wyrażenia naszego ideologicznego stanowiska mordować zwierząt czy popisywać się swoją obojętnością wobec stanu środowiska naturalnego.

    Właśnie do tej tradycji odwołuje się papież, dlatego nie sposób posądzać go o koniunkturalność. Przeciwnie, warto wysłuchać jego argumentów.
    I warto zrozumieć, dlaczego w tradycyjnym języku chrześcijaństwa odnoszącym się do ziemskich zasobów i bogactw takimi samymi grzesznikami są zwolennicy aborcji na życzenie, niewidzący tu żadnego etycznego problemu, żadnego napięcia, żadnego tragizmu, jak też szefowie wielkich globalnych korporacji naftowych, surowcowych, przemysłowych – a także podporządkowujący się ich twardemu lobbingowi politycy czy publicyści twierdzący zgodnym chórem, że problemu nie ma.

    Jedynie najbardziej ideologicznie zacietrzewieni neokoni, nie tylko w Polsce, ale także w USA czy Europie Zachodniej, nie widzą tutaj żadnej logiki.
    W kwestii aborcji są nieprzejednani, bo to ich prawicowa sprawa, podczas gdy los “zwierzątek i roślinek” pozostawiają “lewakom o wrażliwych serduszkach”.

    Cezary Michalski – publicysta dziennika

  144. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    Mieszkańcy będą płacili samorządom gminnym za unieszkodliwianie odpadków z ich domów i posesji,
    a firmom przewozowym – za ich odbiór i wywóz….

    – oto przykład, że zamiast wprost przeniesienia reguł racjonalnego sytemu organizacyjno-logistycznego z krajów Unii Europejskiej – buduje się jakąś dziwaczną konstrukcję a`la „trzecia droga”…

    – czytaj więcej – http://www.rp.pl/artykul/163103.html
    —————————————————————————-

    Polskie prawodawstwo na tle katastrofalnej sytuacji w gospodarce odpadami komunalnymi

    W 1998 roku Polska rozpoczęła negocjacje o warunkach przystąpienia Rzeczpospolitej do Unii Europejskiej. Negocjacje rozdziału „środowisko” o osiągnięciu w okresach przejściowych wymaganych standardów unijnych w tym zakresie – zakończyły się w październiku 2001 roku.
    Zasady organizacyjno-logistyczne polskiej gospodarki odpadami komunalnymi reguluje ustawa z 13 września 1996 r. (z późniejszymi zmianami) o utrzymaniu u i czystości i porządku gminach, która weszła w życie w styczniu 1997 roku, a więc jeszcze w okresie przedakcesyjnym.
    W październiku 2002 roku Rada Ministrów przyjęła do realizacji I-szy Krajowy Plan Gospodarki Odpadami (KPGO) na lata 2002-2006 – jako jeden z elementów wymaganych w zobowiązaniach przedakcesyjnych.
    Administracja rządowa miała świadomość tego, że ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach uchwalona w 1996 roku mając zupełnie odmiennie od krajów Unii Europejskiej uregulowania systemowe – nie gwarantuje wykonania nie tylko unijnych zobowiązań akcesyjnych w wynegocjowanych okresach przejściowych ale również założeń KPGO.
    Dlatego do Sejmu w 2002 roku wpłynął projekt zmian do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach który zawierał uregulowania wprowadzające zmiany systemowe na wzór rozwiązań stosowanych w krajach unijnych.
    Niestety – w listopadzie 2002 roku parlament odrzucił takie reformy zasad dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi, co jak twierdzą obserwatorzy stało się w wyniku szerokiego lobbingu firm z branży odpadowej zainteresowanych tym aby w Polsce nie obowiązywały unijne uregulowania prawne w tej branży.
    Podobnie stało się z projektem reform wniesionym do Sejmu w 2005 roku…
    A trzeba mieć świadomość tego, że niewykonanie unijnych zobowiązań akcesyjnych zagrożone jest nałożeniem przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości dotkliwych dla Rzeczpospolitej kar finansowych oraz zawieszeniem unijnych dotacji na przedsięwzięcia infrastrukturalne.
    Skutkiem braku reform systemowych – wykonanie założeń I-szego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami na lata 2002-2006 w zakresie odpadów domowych (komunalnych) okazało się katastrofalne.

    Na koniec 2006 roku, a więc dwa lata po przystąpieniu do Unii Europejskiej, stan polskiej gospodarki odpadami komunalnymi na tle założeń I-szego KPGO przedstawiał się następująco (dane te są w zasadzie nadal aktualne):

    * w selektywnej zbiórce odpadów zbiera się zaledwie 2,5 proc. wagowych całego strumienia odpadów komunalnych – postęp w stosunku do 2000 r. wynosi jedynie 0,8% (około 97,5% odpadów komunalnych trafia na składowiska).

    * procesom przekształcania biologicznego poddaje się około 5% odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, podczas gdy do 2010 r. Polska musi osiągnąć w tej dziedzinie 25%. – oznaczać to powinno prawie pięciokrotny wzrost w krótkim 3-letnim okresie czasu, co już wiadomo, że jest nierealne!

    * unieszkodliwieniu poprzez termiczne przekształcanie poddaje się zaledwie 0,7% wszystkich wytworzonych odpadów komunalnych – od 2000 r. nie osiągnięto postępu w tym segmencie gospodarki odpadami komunalnymi…

    * recykling papieru i tektury jest realizowany w niespełna w 50% założeń I KPGO.

    * zbiórkę odpadów wielkogabarytowych realizuje się w gminach na poziomie 24% założeń I KPGO.

    * ze strumienia odpadów komunalnych zamiast założonych 17 tys. Mg wydzielono w 2005 r. około 102 ton frakcji niebezpiecznych – czyli wskaźnik wykonania założeń I KPGO wyniósł 0,6%!.

    TE KOMPROMITUJĄCE WYNIKI POWINNY BYĆ POWODEM DO PRZYJĘCIA PROGRAMU NAPRAWCZEGO POPRZEZ TRANSPOZYCJĘ I IMPLEMENTACJĘ ZASAD ORGANIZACYJNO-LOGISTYCZNYCH KRAJÓW „STAREJ” UNII EUROPEJSKIEJ.

    ZASADY TE MIĘDZY INNYMI POLEGAJĄ NA TYM, ŻE „WŁAŚCICIELEM” ODPADÓW KOMUNALNYCH JEST LOKALNA ADMINISTRACJA SAMORZĄDOWA, KTÓRA DECYDUJE W RAMACH PRAWNYCH WYMOGÓW O SPOSOBIE ZBIÓRKI I ZAGOSPODAROWANIA ODPADÓW KOMUNALNYCH.

    ZA PRAWIDŁOWE ZAGOSPODAROWANIE ODPADÓW DOMOWYCH OBYWATELE KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ PŁACĄ ZRYCZAŁTOWANE OPŁATY NA KONTO ADMINISTRACJI, KTÓRA ZA WPŁYWY Z TEJ OPŁATY ORGANIZUJE WYKONAWSTWO POSZCZEGÓLNYCH OPERACJI – OD ZBIÓRKI PO PRZETWARZANIE.

    DO WYKONANIA POSZCZEGÓLNYCH CZYNNOŚCI W ŁAŃCUCHU DZIAŁAŃ W GOSPODARCE ODPADAMI KOMUNALNYMI – ZGODNIE Z REGUŁAMI USTAWOWYMI – ADMINISTRACJA WYBIERA NAJKORZYSTNIEJSZE OFERTY FIRM CHCĄCYCH WYKONYWAĆ USŁUGI W TYM ZAKRESIE.

    W TAKIM UKŁADZIE SYSTEMOWYM TO ADMINISTRACJA PUBLICZNA ODPOWIADA ZA POWSTANIE NIEZBĘDNEJ W SKALI KRAJU ZINTRGROWANEJ SIECI ZAKŁADÓW DO ZAGOSPODAROWANIA ODPADÓW KOMUNALNYCH…

    W POLSCE (I JESZCZE NA WĘGRZECH) NIE OBOWIĄZUJĄ TAKIE UNIJNE ZASADY: WŁAŚCICIELEM ODPADÓW SĄ FIRMY WYWOZOWE, KTÓRE ZAWIERAJĄ ZA WYNAGRODZENIEM BEZPOŚREDNIE UMOWY Z POSZCZEGÓLNYMI ZARZĄDCAMI-WŁAŚCICIELAMI POSESJI.

    SKUTKIEM TAKICH UREGULOWAŃ OKREŚLANYCH PRZEZ EKSPERTÓW ZARZĄDZANIA KOMUNALNEGO JAKO „DZIWOLĄG EUROPEJSKI” JEST TO, ŻE NA JEDNEJ ULICY MOŻE SIĘ CODZIENNIE MIJAĆ KILKANAŚCIE POJAZDÓW WYWOZOWYCH RÓŻNYCH FIRM ODPADOWYCH – CO JEST SPRZECZNE Z ZASADĄ OGRANICZANIA UCIĄŻLIWOŚCI ŚRODOWISKOWYCH.

    System, który skazuje mieszkańców na „naturalny monopol” firm prywatnych, które bez ograniczeń powodowanych „kartką wyborczą”, mogą windować w takim systemie swoje zyski, jest sprzeczny z kształtem organizacyjno-prawnym powszechnie panującym w krajach Unii Europejskiej, w którym administracja kieruje się celem nadrzędnym – to jest maksymalizacją ochrony środowiska przed odpadami, przy racjonalnej minimalizacji kosztów tej ochrony.

    A jaki jest efekt takich uregulowań w skali Państwa – świadczą powyższe wyniki wykonania założeń I-szego KPGO…

    Oczywiście również plany gospodarki odpadami tworzone na niższych szczeblach administracyjnych także pozostają papierowymi dokumentami nie porządkującymi tej ważnej dla jakości życia mieszkańców dziedziny municypalnej.

    Pisanie planów za niemałe pieniądze publiczne, planów opartych na kuriozalnych zasadach systemowych niespotykanych w Europie, które to plany zalegają następnie w szufladach – jest gorszącym przykładem choroby polskiej gospodarki odpadami komunalnymi, bo skromne fundusze publiczne marnotrawione są na pisanie jałowych elaboratów…

    Za stanowienie zasad prawnych odpowiedzialna jest centralna administracja rządowa – ale również administracja publiczna niższych szczebli powinna poczuwać się do tego aby wykonywać swoją służebną rolę wobec mieszkańców w sposób należyty przy pomocy mechanizmów i narzędzi którymi dysponują administracje w dobrze zorganizowanych krajach wyznaczających coraz wyższe standardy dla całej Unii Europejskiej.

    DLATEGO POWINNIŚMY SIĘ DOMAGAĆ – MY OBYWATELE I PODATNICY – ABY PRZERWAĆ TEN DŁUGOLETNI „CHOCHOLI TANIEC” WOKÓŁ NIEZBĘDNYCH REFORM SYSTEMOWYCH.
    DO CENTRUM RZĄDOWEGO POWINNO DOTRZEĆ SKUTECZNIE OSTRZEŻENIE: JEŚLI NIE ZOSTANIE PRZEPROWADZONY EUROPEJSKI LEGISLACYJNY PROGRAM NAPRAWCZY DLA POLSKIEJ GOSPODARKI ODPADAMI KOMUNALNYMI – GROZI TO BOLESNYMI SUTKAMI DLA BUDŻETU I PRESTIŻU RZECZPOSPOLITEJ… GDY TAKI „CZARNY SCENARIUSZ” STANIE SIĘ FAKTEM – TO PRZED EWENTUALNĄ KOMISJĄ ŚLEDCZĄ POWINNI STANĄĆ DECYDENCI Z KOLEJNYCH EKIP RZĄDOWYCH OD 2001 ROKU…

  145. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    Dlaczego lasy polskie są zaśmiecone – patrz http://www.lasypolskie.pl/sekcja-544.html

  146. eko.obywatel@gmail.com napisał:

    PRZYDOMOWE KOMPOSTOWANIE WŁASNYCH DOMOWYCH BIO-ODPADÓW NA POSESJACH MAJĄCYCH DO TEGO WARUNKI – TO WYRAZ WYSOKIEJ KULTURY JEJ MIESZKAŃCÓW ORAZ DOWÓD ICH EKO-WRAŻLIWOŚCI :-)

    Kompostując swoje domowe bioodpady zmniejszmy ilość odpadów trafiających na składowisko, zmniejszamy przez to także uciążliwość odpadów dla otoczenia tych bliźnich którzy mieszkają blisko składowisk.

    Przyczyniamy się także do ponownego wprowadzenia substancji organicznych do zamkniętego obiegu materii w środowisku. (”Co z ziemi powstało – niech do ziemi wraca” :-)

    Przydomowe kompostowanie swoich bioodpadów jest powszechne w Holandii, Belgii, Danii, Szwecji i w wielu innych krajach w których dzięki selektywnej zbiórce odpadów i ich odzyskowi stopień składowania zbliża się do zera…
    Już drugie pokolenie w wielu krajach Unii Europejskiej, których osiągnięcia są podstawą do wyznaczania coraz wyższych standardów dla całej Wspólnoty – uważa selektywną zbiórkę odpadów za naturalną czynność podobnie jak codzienne mycie zębów…
    Jest to efektem przeprowadzenia bezprecedensowej w skali kampanii ekoedukacyjnych w tych krajach na początku lat osiemdziesiątych.

    Dlatego w Polsce odpady organiczne dołożone do kubła na śmieci przy posesji na której są sprzyjające warunki do przydomowego kompostowania – to skutek między innymi tego że w naszym kraju brak narodowej kampanii ekoedukacyjnej…

    Dodatkowym gorszącym faktem jest to, że dzieje się tak w kraju któremu zagrażają sankcje finansowe za brak realizacji unijnych zobowiązań akcesyjnych podpisanych w 2001 roku…

    Doszło już do tego, że zagraniczna telewizja polskojęzyczna pokazuje telewizji publicznej TVP jak taka kampania eko_edukacyjna powinna być przeprowadzona, na czym polega misja publiczna.
    Dowcipne i mądre spoty ekoedukacyjne które można obejrzeć na linku – http://animalssavetheplanet.com – są w telewizji Animal Planet na kablówkach emitowane w języku polskim.

    Ale nie każdy ma dostęp do kablówki… – ale każdy ma TVP – a tam i w ministerstwie środowiska w którym jest specjalny Departament Edukacji Ekologicznej, widocznie nie pojęli jeszcze na czym polega polska racja stanu…
    Od lat apele o przeprowadzenie telewizyjnej kampanii ekoedukacyjnej pozostają bez echa… – http://samorzad.pap.com.pl/palio/html.run?_Instance=cms_samorzad.pap.pl&_PageID=2&s=depesza&dz=szablon.depesza&dep=17299&data=&_CheckSum=-1041313458

    O tym jak przydomowe kompostowanie swoich bio-odpadów jest ważne dla zachowania równowagi ekologicznej w myśl zasady „działaj lokalnie – myśl globalnie” – można przeczytać na linkach:

    http://www.teberia.pl/news.php?id=2626

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kompostowanie

  147. Julka napisał:

    Najgorsze jest to, że każdy gada o ekologii, temat zrobił się głośny i nic z tego nie wynika. A przecież oprócz narzekania można wcielić w życie te podstawowe zasady postępowania, aby jak najmniej po sobie zostawiać (tego złego jak najmniej). Jak ktoś musi się ograniczyć do swojego podwórka, niech zakręci wspomniany kran, a jak ktoś chce się wygadać i zwrócić uwagę szerszego grona niech napisze na ekoAlert.pl . Najważniejsze jest, żeby coś robić, a nie tylko gadać, że Ci co się do drzew przypinają są oszołomami, a Ci którzy się nie przypinają są ignorantami. Przede wszystkim edukacja!!!

  148. Kasandra napisał:

    1. Julka Pisze:
    28/07/2008 o 14:41
    Najgorsze jest to, że każdy gada o ekologii, temat zrobił się głośny i nic z tego nie wynika. A przecież oprócz narzekania można wcielić w życie te podstawowe zasady postępowania, aby jak najmniej po sobie zostawiać (tego złego jak najmniej). Jak ktoś musi się ograniczyć do swojego podwórka, niech zakręci wspomniany kran, a jak ktoś chce się wygadać i zwrócić uwagę szerszego grona niech napisze na ekoAlert.pl . Najważniejsze jest, żeby coś robić, a nie tylko gadać, że Ci co się do drzew przypinają są oszołomami, a Ci którzy się nie przypinają są ignorantami. Przede wszystkim edukacja!!!
    Edukacja ekologiczna jest jednym z ważnych warunków aby odrobić pokoleniowe już zapóźnienia w gospodarce odpadami komunalnymi.
    Ale najważniejsze jest dokonanie systemowych zmian organizacyjnych – które (w skrócie) powinny polegać na przyjęciu europejskich zasad prawno-logistycznych.
    Wołaniem tak jak wyżej JULKI – aby oprócz narzekania wcielać w życie podstawowe zasady codziennego postępowania przyjaznego dla środowiska nie dokona się naprawy państwa. Nie każdy ma przecież warunki aby samemu zapewnić prawidłowe postępowanie z zebranymi odpadami domowymi…
    Wyjście naprzeciw wyrobionym potrzebom eko-zachowań obywateli wymaga odpowiedniej organizacji służb komunalnych (nie muszą to być jednostki gminne – w Europie przeważają firmy prywatne pracujące jednak na zlecenie i odpowiedzialność administracji samorządowej, które to firmy są rozliczane z jakości i cen przez płacącą za te usługi administrację).
    Zamiast rzetelnej reformy w takim kształcie szuka się „trzeciej drogi” w postaci jakiegoś dziwoląga kiedy za usuwanie odpadów obywatele mają płacić dwa rachunki: – SAMORZĄDOM GMINNYM za unieszkodliwianie odpadków z ich domów i posesji,
    a FIRMOM PRZEWOZOWYM – za ich odbiór i wywóz
    http://www.rp.pl/artykul/163103.html

    Brak racjonalnego systemu w którym jest jasne jest, że to administracja municypalna odpowiada przed obywatelami-wyborcami za należyte zorganizowanie gospodarki odpadami komunalnymi – jest przyczyną tego, że 2001 roku kiedy podpisaliśmy unijne zobowiązania rozdziału „środowisko” – na papierze pozostaje realizacja Dyrektywy Ramowej o odpadach w zakresie ustanowienia „wystarczającej i zintegrowanej sieci zakładów do zagospodarowania odpadów.
    Już nawet obecny minister środowiska nie ukrywa tego, że brak reform systemowych jest zagrożeniem dla budżetu i prestiżu Rzeczpospolitej – dziwne bo bez należytego echa rozległo się nawet i to jego ostrzeżenie, że zagraża nam utrata funduszy na infrastrukturę EURO 2012 – http://www.przyjazni-srodowisku.pl/newsletter/nr47/maciej.html .
    Nadal na papierze pozostaje program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi: – http://www.ppsk.pl/Portals/kignet/odpady%20Program%20dz.%20%20napr.pdf .

    Nadal też bez skutku czekamy nawet na narodową kampanię eko-edukacyjną w telewizji publicznej) co przecież nie wymaga wielkich funduszy… – http://www.biolog.pl/article3903.html .
    Niestety – o tym na czym powinien polegać ten program naprawczy mało się pisze i mówi – http://www.polskieradio.pl/_jedynkafiles/20070521153454/2008071810050704.mp3 .

    WYLICZONO JUŻ NIEMAŁE PIENIĄDZE JAKIE KAŻDY PODATNIK MUSIAŁ ŁOŻYĆ NA BEZSKUTECZNE CZEKANIE NA PROGRAMY NAPRAWCZE STOCZNI – MOŻE KTOŚ NAM UŚWIADOMI ILE BĘDĄ NAS KOSZTOWAĆ ZANIECHANIA W ODPADACH KOMUNALNYCH?

  149. komunalnik lubuski napisał:

    Internet jest wspaniałym narzedziem dla tych którzy chcą naprawiać własne Państwo i bronić się przed nieudolnością i zaniechaniami administracji.
    Jeśli pada ważne pytanie – ile nas podatników może kosztować igranie z realizacją podpisanych zobowiazań akcesyjnych rozdziału “środowisko”
    - zainteresowani odpowiedzią eksperta na to pytanie mogą tu zajrzeć: – http://www.komunalny.pl/index.php?name=archive&op=show&id=6545

  150. com napisał - tom napisał napisał:

    Internet jest także sposobem na demaskowanie prawdziwego stanu Państwa…
    – teraz Miłosz napisałby tak:

    Który skrzywdziłeś człowieka prostego
    Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
    Gromadę błaznów koło siebie mając
    Na pomieszanie dobrego i złego,

    Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
    Cnotę i mądrość tobie przypisując,
    Złote medale na twoją cześć kując,
    Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,

    Nie bądź bezpieczny”. INTERNET PAMIĘTA…

  151. Ob. Serwator Prasowy napisał:

    Kapłan katolicki: KONSUMIZM
    Istotne jest tutaj mocne potępienie przez Jana Pawła II zjawiska „nadrozwoju” które:
    [...] polega na nadmiernej rozporządzalności wszelkiego typu dobrami materialnymi na korzyść niektórych warstw społecznych, łatwo przemienia ludzi w niewolników „posiadania” i natychmiastowego zadowolenia, nie widzących innego horyzontu, jak tylko mnożenie dóbr już posiadanych lub stałe zastępowanie ich innymi, jeszcze doskonalszymi.
    Jest to tak zwana cywilizacja „spożycia” czy konsumizm, który niesie z sobą tyle „odpadków” i „rzeczy do wyrzucenia”.

    POSIADANY PRZEDMIOT, ZASTĄPIONY INNYM, DOSKONALSZYM, ZOSTAJE ODRZUCANY BEZ UŚWIADOMIENIA SOBIE JEGO EWENTUALNEJ TRWAŁEJ WARTOŚCI DLA NAS LUB DLA KOGOŚ UBOŻSZEGO.
    To, co Jan Paweł II wyraził w tak osobistych słowach, mogą zilustrować dane o charakterze ogólnoświatowym:
    - Najbogatsze 20% populacji świata zarabia 86% dochodu światowego, wykorzystuje 80% światowych zasobów i wytwarza 83% światowych odpadów. Na 20% najuboższej ludności świata przypada mniej niż 2% światowego dochodu.

    - Około miliarda osób na całym świecie jest niedożywionych. Każdego dnia średnio 20 tys. dzieci umiera z przyczyn związanych z głodem —mniej więcej jedno dziecko co sześć sekund.
    W najbiedniejszych krajach świata prawdopodobieństwo śmierci dziecka w wieku do lat pięciu jest dziesięć do piętnastu razy większe niż w Stanach Zjednoczonych.

    - Każdy mieszkaniec Stanów Zjednoczonych „konsumuje” codziennie w różnej postaci (minerały, wyroby z drewna, żywność, energia itp.) dobra odpowiadającej jego/jej wadze — ponad 100 kilogramów na
    osobę.
    - Zużycie wody per capita w Stanach Zjednoczonych wynosi: 1300 galonów dziennie — z czego 100 galonów w gospodarstwach domowych, reszta w rolnictwie i przemyśle (aby wyhodować jednego pomidora na nawadnianym polu potrzeba osiem galonów wody). Na całym świecie 1,2 miliarda osób jest pozbawionych dostępu do pitnej wody.
    - Na Stany Zjednoczone przypada 25% światowego zużycia paliw kopalnianych. Dwa miliardy osób na całym świecie nie ma dostępu do prądu.
    - Od czasów kolonialnych w Stanach Zjednoczonych znikło 50% terenów podmokłych, 90% prerii, 95% lasów pierwotnych; zagrożonych jest jedna czwarta wielkich ssaków, 14% ptaków, 12% roślin; w wyniku erozji utraciliśmy 33% urodzajnych gleb.
    - Stany Zjednoczone oraz pozostałe kraje rozwinięte, które zamieszkuje niewielki odsetek ludności świata, zużywają 84% papieru.
    Mieszkaniec Stanów Zjednoczonych zużywa średnio około 730 funtów wyrobów papierowych rocznie; średnia na świecie wynosi 125 funtów. Uważa się, że 70 lub więcej funtów na osobę to minimum konieczne do tego, by zapewnić na podstawowym poziomie umiejętność czytania i pisania oraz możliwość komunikacji.

    Organizacja Narodów Zjednoczonych dysponując podobnie szokującymi statystykami, wysuwa wniosek:
    Dzisiejszy poziom konsumpcji narusza podstawowe bogactwa naturalne.
    Powoduje pogłębianie się nierówności. Nieustannie rośnie dynamika zmian w łańcuchu zależności konsumpcja-ubóstwo-nierówność-środowisko naturalne.
    Jeśli tendencje te utrzymają się bez zmian — nie dojdzie do redystrybucji pomiędzy konsumentami o wysokich i niskich dochodach, zmiany wytworów i technologii produkcyjnych na powodujące mniejsze zanieczyszczenia, poparcia dla towarów pochodzących od uboższych producentów, przesunięcia priorytetów z ostentacyjnej konsumpcji na zaspokajanie podstawowych potrzeb — obecne problemy związane z konsumpcją i rozwojem społecznym tylko jeszcze bardziej się nasilą.
    W swej niezwykle praktycznej książce, rozpatrującej dość przyziemne zagadnienia: Guests of God: Stewards of Divine Creation (Goście Boga: zarządcy Bożego stworzenia), Monika K. Hellwig sugeruje, iż większość z nas, zanim zacznie zastanawiać się nad wzorami konsumpcji, musi zwrócić uwagę na to, co marnujemy i co robimy z naszymi odpadami.
    ZWRACA UWAGĘ NA TO, JAK KŁOPOTLIWY MOŻE BYĆ RECYKLING, JAK UCIĄŻLIWE JEST SEGREGOWANIE I ODKŁADANIE ODPADÓW ULEGAJĄCYCH BIODEGRADACJI NA KOMPOST W OGRÓDKU ZA DOMEM LUB NA DZIAŁCE.
    LECZ JEST TO WŁAŚNIE TEN RODZAJ SPRAW, W KTÓRYCH OSOBISTA WYGODA WCHODZI W KONFLIKT Z DOBREM WSPÓLNYM. NA OBECNYM ETAPIE ROZWOJU PRZEMYSŁOWEGO I GOSPODARCZEGO, A TAKŻE BIORĄC POD UWAGĘ WZORY KONSUMPCJI W ZAMOŻNYCH KRAJACH, RECYKLING JEST WAŻNYM CZYNNIKIEM WPŁYWAJĄCYM NA UTRZYMANIE RÓWNOWAGI EKOLOGICZNEJ W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE CZASU, NAWET JEŚLI POSZCZEGÓLNE JEDNOSTKI LUB RODZINY CZERPIĄ Z TEGO NIEWIELKI BEZPOŚREDNI ZYSK.
    RECYKLING TO BEZINTERESOWNY GEST NIE WYMAGAJĄCY OD NAS DUŻEGO POŚWIĘCENIA, TYMCZASEM WIELU DOBRYCH LUDZI NIE TRAKTUJE TEGO JAKO KWESTII DUCHOWOŚCI, SPRAWY, KTÓRA DOTYCZY ICH RELACJI Z BOGIEM…
    ZA WSZYSTKIMI SZCZEGÓŁOWYMI KWESTIAMI KRYJE SIĘ DECYDUJĄCE PYTANIE: CZY STOIMY W OBLICZU KRYZYSU EKOLOGICZNEGO — KRYZYSU, W KTÓRY ZAANGAŻOWANA JEST LUDZKA I BOŻA SPRAWIEDLIWOŚĆ?
    Poważni obserwatorzy są co do tego przekonani.
    Wskazują na globalne ocieplenie, erozję gleby, spadek w produkcji pożywienia, ogólnoświatowe zagrożenie dla czystości wód lub brak wody, nieustanne niszczenie lasów, gwałtowne zmniejszanie się bioróżnorodności, czyli spadek liczby gatunków, które wspólnie z nami zamieszkują ziemię oraz w wielu wypadkach pełnią funkcje niezbędne dla ludzkiego życia.
    Wszystko to w kontekście pokrótce opisanego powyżej konsumpcjonizmu.
    Inni uczeni nie są aż tak wielkimi pesymistami. Zwłaszcza Gregg Easterbrook wypracował stanowisko, które sam nazywa „ekorealizmem”. Uwzględnia ono coś, co pesymiści zawsze pomijają — to, jak duży poczyniliśmy postęp. Easterbrook przyznaje, że KRYTYCZNA DEBATA MA KORZYSTNY WPŁYW NA RUCH EKOLOGICZNY, POD WARUNKIEM JEDNAK, ŻE JEST TO DEBATA ROZSĄDNA, W INNYM RAZIE SAMA SIEBIE ZDYSKREDYTUJE.
    Wiele z jego twierdzeń ma sens.
    Uważa na przykład, że w krajach rozwijających się środki faktycznie powinny zostać przesunięte na ochronę środowiska; natura wytwarza zanieczyszczenia i trucizny, powoduje cierpienia na skalę nieosiągalną dotychczas przez człowieka z wyjątkiem okresów wojny; natura wciąż bardziej panuje nad ziemią niż homo sapiens;
    natura zdaje się z lubością krzewić życie i rozwijać się.
    Ekolodzy nie przysłużą się sprawie, wyolbrzymiając zagrożenia i szkody; natura nie jest aż tak delikatna, jak wydają się zakładać. Mimo to, jak wskazuje Toolan:
    Krytyczna analiza przeprowadzona przez Easterbrooka sama w sobie jest wypaczona. Po pierwsze, może przedstawiać optymistyczny obraz aktualnej sytuacji, ponieważ całkowicie koncentruje swoją uwagę na postępie, jaki dokonuje się w Stanach Zjednoczonych, jednocześnie niemal całkowicie ignorując niewesołą sytuację w krajach rozwijających się na kontynencie afrykańskim, w Ameryce Łacińskiej, w południowej i południowo-wschodniej Azji.
    Po drugie, jego atak na katastroficzne wizje ekologów zniekształca wnioski. Minimalizuje prawdziwe problemy ekologiczne i zaprzecza palącej potrzebie podjęcia działań zaradczych.
    Najwyraźniej widać to w rozdziale traktującym o globalnym ociepleniu. Na wstępie rozdziału, w krótkich słowach przyznaje, że „efekt cieplarniany jest w tym momencie najbardziej niepokojącym zjawiskiem ekologicznym na Ziemi” i twierdzi, że jest to zjawisko, przeciw któremu „należy podjąć natychmiastowe kroki”.
    Easterbrook w żadnym miejscu nie argumentuje jednak zdecydowanie za podjęciem tych kroków i szybko gubi wątek.
    Na kolejnych trzydziestu ośmiu stronach dowodzi, że naukowe modele zmian klimatycznych są niepewne, że w wyniku erupcji wulkanu Pinatubo do atmosfery dostało się więcej dwutlenku węgla, niż emituje przemysł i silniki samochodowe, a poza tym ocieplenie mogłoby korzystnie wpłynąć na produkcję rolną w Kanadzie i na Syberii.
    Easterbrook jest tak zajęty krytykowaniem ekologów za formułowane przez nich z przesadą najczarniejsze scenariusze, że czytelnik w końcu zapomina ostatnie zdanie rozdziału, w którym autor zaznacza, iż „BEZCENNA JEST KAŻDA SENSOWNA POLITYKA, KTÓRA ZMNIEJSZA ANOMALIE ZWIĄZANE ZE ZMIANAMI KLIMATYCZNYMI”.
    Rozwodzę się nad tym, ponieważ jakiekolwiek sensowne, przyszłościowe podejście do skomplikowanej kwestii ekologicznej, wymaga starannego zbadania racji obydwu stron.

    Istnienie takiej potrzeby uświadomiłem sobie w dość kłopotliwych okolicznościach w trakcie naszych warsztatów rekolekcyjnych Głoszenie Słowa Sprawiedliwego, zorganizowanych dla duchownych i świeckich z diecezji w Helenie, w stanie Montana.
    W homilii, którą wygłosić miałem pierwszego dnia, 5 sierpnia 1999 roku, postanowiłem zająć się czymś dość istotnym, poruszyć problem biblijnej sprawiedliwości w kontekście kwestii ekologicznych ważnych dla tego stanu. Swoją homilię zatytułowałem Woda, dzikie obszary i niedźwiedzie grizzly. Zebrałem wcześniej sporo informacji. Korzystając z pomocy Greater Yellowstone Coalition, zaprezentowałem stanowisko ekologów w trzech kwestiach.
    - Woda. Prośba American Smelting and Refining Company (Amerykańskiej Spółki Wytopu i Rafinacji) o zezwolenie na budowę ogromnej kopalni miedzi i srebra w północno-zachodniej Montanie,
    w górze rzeki, 25 mil od największego słodkowodnego jeziora Idaho,
    wiązała się z zastosowaniem do oczyszczania wody kopalnianej niesprawdzonej, eksperymentalnej technologii oraz z wyciekiem trzech milionów galonów ścieków dziennie do Clark Fork River — wykorzystując cały dozwolony limit zanieczyszczeń i tym samym wykluczając inne formy gospodarczego rozwoju na tym obszarze.

    - Dzikie obszary. Ogromna większość mieszkańców Montany pragnie ocalić niepowtarzalny krajobraz stanu oraz ochronić jego wspaniałe dzikie tereny, ważne dorzecza, żyjące na wolności dzikie zwierzęta.
    Ekologiczna, ekonomiczna i duchowa wartość tych dzikich bezdroży zasługuje na nieustanną ochronę.

    - Niedźwiedzie grizzly. Mówi się poważnie o usunięciu niedźwiedzi grizzli z listy zagrożonych gatunków, ich liczba jednak maleje i mogą całkowicie wyginąć.
    Środowisko, które zamieszkują, znika stopniowo w wyniku wycinania lasów, budowy dróg, rozrastania się obszarów podmiejskich oraz rozwoju przemysłu naftowego, gazowniczego i rekreacyjnego.
    Twierdzi się, że skreślenie niedźwiedzi grizzli z listy miałoby złagodzić regulacje dotyczące ochrony środowiska, które w obliczu silnych nacisków utrzymują jedność całego ekosystemu Yellowstone.
    Wszystko pięknie, tyle że w swoich trzech przykładach przedstawiłem racje tylko jednej ze stron.
    Wkrótce potem uświadomiono mi złożoność problemu: poznałem na przykład racje drwali, którzy szanują środowisko, a których zdumiewa nieprzejednana postawa ekologów.
    Na nieszczęście informacje te dotarły do mnie zbyt późno, bym mógł włączyć je do homilii.
    Była to dla mnie lekcja kaznodziejczej skrupulatności.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.