Ekologiści na drzewo

Parę słów o pożytku z foliowych torebek, zwyczajowo nazywanych reklamówkami, ściągnęło na mnie gromy ludzi zatroskanych o los planety i głęboko przekonanych, że planeta niczego bardziej nie potrzebuje niż histerii związanej ze wspomnianymi torebkami czy też gazami cieplarnianymi.

Pewnie się nigdy z zatroskanymi nie zrozumiemy, bo ja jestem prostym człowiekiem i moje horyzonty całej planety nie obejmują. Ograniczają się do mojego własnego kraju. Kraju, w którym papiernie sprowadzają makulaturę z Czech, ponieważ naszej nikt nie potrafi pozbierać. Kiedyś dziadkowie śmietnikowi wybierali do recyklingu przynajmniej karton (zwykły papier nigdy im się nie kalkulował), ale skutecznie zepsuto ich i zniechęcono do tej pożytecznej pracy zasiłkami.

W moim kraju huty szkła sprowadzają też stłuczkę szklaną z Ukrainy, bo naszych własnych butelek… patrz wyżej. Jesteśmy tak bogaci, że wszystko po prostu wywalamy, i to bynajmniej nie na śmietnik. W moim kraju śmieci wyrzuca się, gdzie popadnie, głównie w lasach.

Rzeczy, z którymi inni jakoś sobie poradzili, u nas okazują się kwadraturą koła, więc może i nic dziwnego, że nawiedzeni ekologiści, zamiast pomyśleć o nich, ochoczo łapią się na zachodnie mody i rozpętują histerię w sprawach duperelnych.

Proszę bardzo, kto chce, niech się bawi, ale nie dajmy się nawiedzonym terroryzować. Naturalnego środowiska od wieków już nie ma i nie będzie, chyba że się wymorduje kilka miliardów ludzi, a resztę zepchnie na powrót do epoki kamienia łupanego.

Nie w tym rzecz, żeby odmawiać ludziom osiągnięć cywilizacji, a zwłaszcza poprawiać sobie samopoczucie „czynami społecznymi”, ale żeby umieć gospodarować odpadami i energią. Akcje ekologistów, zamiast nas do tego zbliżać, raczej rozgrzeszają nasze zaniechania.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(153) Komentarzy do “Ekologiści na drzewo”

    -
  1. Ludwik Matuszkiewicz pisze:

    Ja wiem.Koniecznie zniesc obowiazek jazdy samochodem w pasach, oraz wszystkie podatki z wyjatkiem dobrowolnej daniny na ksiecia Regenta Janusza i jego zawodowa armyje.To juz przerabialismy Panie Ziemkiewicz.

    Dobre 0

  2. Wojtek J. pisze:

    Wlasnie przeczytalem wypowiedz RAF-a i dodam cos od siebie.
    Bylem miesiac temu w fabryce papieru. Dotykalem polplynnej masy papierowej wytworzonej z drewna i takiej wytworzonej z mauklatury. Wrazenia organoleptyczne potwierdzone zostaly podczas mojej rozmowy z dyrektorem fabryki – wytrzymalosc papieru wytworzonego z makulatury jest wielokrotnie nizsza i zeby uzyskac papier o minimalnej chociaz jakosci, nalezalo wymieszac surowiec (makulature i drewno). Bez tego wybiegu ‘papier’ (jesli to ‘cos’ mozna w ogole nazwac papierem) jest tak slaby i jakosciowo kiepski, ze nie mozna go sprzedawac (nie spelnia zadnych norm wytrzymalosciowych).

    Z Rudim, Nerwowym i Zubeer zgadzam sie calkowicie :)
    Pozdr.

    Dobre 0

  3. Grzes pisze:

    Jak zostac ekologiem? Gdzie zdobyc tak szacowne wyksztalcenie, tytul i prace. Prosze o adresy.

    Dobre 0

  4. wtret pisze:

    Panie Rafale, tezy tego artykuliku są bardzo ogólnikowe. Kogo uważa Pan za „ekologistów’ i jakie są główne poglądy ‘ekologisty’ według Pana? Co to są owe ‘kwestie duperelne’? Według większości autorytetów ocieplenie klimatu to NAPRAWDĘ jest problem, przy którym butelki w lasach to betka.

    Dobre 0

  5. stanisław pisze:

    A co z grzesznymi prezerwatywami ! kaczki sie dławia może na opony zbierać, cel dla zbieraczy powyżej 18 roku ! Młodsi dmuchaja balonik jak na odpuście ! To skandal obyczajowy i ekologiczny !

    Dobre 0

  6. Jan Baracz pisze:

    Sam Pan powiedział że panskie horyzonty planety nie obejmują. A szkoda gdyż może gdyby zobaczył Pan trochę więcej to może zrozumiałby Pan jak te niewinne reklamówki i niewidzialne gazy cieplarniane zagrażają życiu na ziemi. Ale oczywiście prościej jest się nie ruszać z podwórka, nie znać skutków zniszczeń ekologicznych i żyć w oparach złudy „zdrowego rozsądku” i z mottem „po nas potop” pisać dla samozadowolonego zaścianka.

    Dobre 0

  7. Wojtek J. pisze:

    Jak zwykle napisal Pan rzeczowo i madrze.
    Nie trzeba nic wiecej dodawac.
    Popieram!

    Od siebie dodam opis moich bardzo dobrych znajomych (malzenstwo) – niestety weganow – zacytuje ich poglady jak anegdote.
    Przesiaknieci sa calkowicie zielono-czerwona propaganda.
    Nie jedza miesa od chyba juz nastu lat (minimum od 10-ciu, nie pamietam zbyt dokladnie).
    Mozna dowiedziec sie do nich, ze my – ludzie – po prostu nie jestesmy przystosowani w _zaden_ sposob do jedzenia miesa.
    Nie trawimy go? Kly sluza nam (jak sama nazwa wskazuje) do mielenia trawy? Ciekawe. Nie wiedzialem.
    Co dalej mozna od nich uslyszec? Otoz, nikt z ludzi nie trawi laktozy. Powtarzaja wszystkim, ze tego uczy sie juz na pierwszym roku medycyny (totalna bzdura). Zreszta – jak mozna pic mleko? Nie mozna przeciez zabierac (jak to tlumacza) pokarmu mamy krowki przeznaczonego dla synka cielaczka – to szkodzi i nam, i krowce.
    Pobierali przez cale studia stypendium socjalne (oboje), a kupowali „Vegetarian Shoes” za 700 zl za pare z Londynu. Dziwilem sie, bo buty z imitacji skory mozna kupic i w Polsce na zwyklym bazarze, kosztuja one duuuzo mniej niz prawdziwe skorzane buty (nie mowiac juz o specjalnie wegetarianskich z Londynu) – ale, …. nie maja napisu „Vegetarian” na podeszwie, wiec takie rozwiazanie nie wchodzi w gre.
    Nie kupuja szamponow, mydel, srodkow czystosci, itp. testowanych na zwierzatkach (niech bedzie, niech robia co chca, kapitalizm polega rowniez na poszanowaniu takich wyborow) – ale rownoczesnie sa fanami zabijania nienarodzonych dzieci, twierdza ze tylko kobieta moze decydowac o aborcji (mezczyzna w tym punkcie nie ma prawa sie wypowiadac) i ze to po prostu … zwykly zabieg :)
    Krytyke ich pogladow nazywaja … „pierdol…em” (zero tolerancji dla innych przy wlasnych pogladach co najmniej „ciekawych”).
    Rozbrajajace to wszystko, ale prawda jest taka – mysli ich sa calkowicie przesiakniete socjalistyczno-ekologiczna propaganda, czytaniem idiotycznych gazetek i publikacji.
    Najgorsze, ze to ogolnie bardzi mili ludzie i naprawde ich lubie :(
    Pozdrawiam!

    Dobre 0

  8. usiruf pisze:

    Co ma idea RAZ zeby rozdawac woreczki foliowe za darmo do tego ze w PL nie ma recyclingu?

    Durne pseudo-ekologiczne akcje, durnymi akcjami. Ale pomysl RAZ tylko by zwiekszyl gore smieci, nic wiecej.

    Nie wiem czy RAZ sie wycofal z glupiego pomyslu czy nie ale faktem jest ze w tym tekscie juz go nie powtarza. I dobrze.

    Dobre 0

  9. Ramikin pisze:

    Panie Ziemkiewicz. Lubię Pana literaturę, ale zaczyna się Pan zachowywać jak cholerny sekciarz. Ja jestem jednych z tych którzy wytknęli Panu reklamówki w poprzednim felietonie, i wcale nie czuję się eko-nawiedzonym czy histerykiem. Po prostu twierdzę, że nie podjął Pan tematu, a tylko podzielił się swoimi poglądami jakby były oczywiste. Przekonywanie przekonanych, jak już mówiłem. Może jeżeli Pańscy czytelnicy stwierdzili, że dla nich nie są oczywiste, należałoby temat po prostu rozwinąć, nie obrażając nikogo przy okazji?

    Więcej klasy i pokory.

    Dobre 0

  10. zwierze pisze:

    nie komentujcie Ziemkiewicza !
    on tego nie czyta. Jakby czytal, toby wiedzial, ze kazdy ojciec rodziny, ktory zwyczajowo wyrzuca ciemnym wieczorem smieci, nienawidzi foliowych siatek i butelek PET, bo z nich sie glownie smieci skladaja.
    A jak jeszcze sie mieszka blisko miejskiego/wiejskiego/nielegalnego wysypiska smieci, to sie widzi co sie dzieje – rosnie !
    I nie ma to nic wspolnego, Panie Ziemkiewicz, z ekologizmem, ideologia itp. tylko ze zdrowym poczuciem czystosci i porzadku, ktorego Pan najwyrazniej nie posiadasz.

    Zejdz Pan na ziemie ! Nie Matke, tylko te zwyczajna …

    Dobre 0

  11. les pisze:

    a moze by ktos przyjzal sie tym pseudo ekologom czyje interesy reprezentuja?i naglosnic wyroki za wysypywanie smieci do lasu.polska staje sie smietnikiem europy.kto za to bieze kase?

    Dobre 0

  12. ktoś pisze:

    Ktoś zrobił pierwszy krok i chciał zmniejszyć zanieczyszczenie środowiska poprzez wprowadzenie opłat za foliowe torebki w sklepach. I co na to Pan Redaktor? Poczuł się obrażony, że taką zdobycz cywilizacji mu zabierają. Kup Pan lniane torby i noś je do sklepu!

    „Darmowe” reklamówki rozleniwiły społeczeństwo i bardzo dobrze, że powstała akcja zapobiegająca dalszemu zanieczyszczaniu środowiska tym paskudztwem.

    Niech Pan Redaktor napisze jakieś sf na ten temat i nie przeszkadza w słusznej sprawie.

    Dobre 0

  13. sas pisze:

    Pamiętam jak za Gomułki, w okolicach Świąt rzucili śledzie solone. Ustawiłem się grzecznie w stumetrowej kolejce i kiedy dotarłem w okolice beczki okazało się, że śledzie – i owszem – są, ale zabrakło gazet, w które były pakowane klientom. Poprosiłem więc grzecznie (cały w lansadach) wszechwładną ekspedientkę, aby mi zważyła i na chwile odłożyła, a sam pobiegłem truchtem do pobliskiego kiosku w celu nabycia stosownego opakowania. Trafiła mi się bardzo poczytna gazeta pod tytułem Izwiestia, nie tylko 2,5 raza tańsza od Trybuny Ludu, ale też na znacznie lepszym papierze. Kiedy odchodziłem uradowany ze śledziami pod kioskiem stała juz kolejka.
    Tyle na temat ekologii w dawnych czasach. Mam nadzieję, że one juz nie wrócą. Tym bardziej, że szał ekologiczny polegający na braku torebek filiowych i wciskaniu ludziom za pieniądze innych torebek (też foliowych) w moim sklepiku osiedlowym minął mniej więcej po miesiącu.
    A ekologiści trzymaja się mocno i robią na pieknej skądinąd idei dbania o środowisko przyrodnicze niezłe pieniądze. Stąd taka nieustępliwość.
    Pozdrawiam
    SAS

    Dobre 0

  14. RK pisze:

    Do poczytania w sprawie torebek całkowicie foliowych kontra torebki ze skrobii polecam link: http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/869145.html

    I pytanie: kiedyś istniał przepis o tym, że sprzedawca zobowiązany jest do tego aby klient mógł zapakować kupiony towar N I E O D P Ł A T N I E. Co się stało z tym przepisem? Znów jakieś memorandum czy został zniesiony „cichaczem”?

    Dobre 0

  15. Krzysiek pisze:

    Panie Rafale, proszę napisać kiedyś kiepski tekst. Mógłbym wtedy napisać coś wiecej niż „otóż to”, „zgadzam się”, „popieram”…

    Bo oczywiście, jak zwykle, trafił Pan w sedno…

    Dobre 0

  16. maciek123 pisze:

    Dobre!! Pan pisze że wynosi odpadki organiczne na balkon. Właśnie a co by było jakby wszyscy tak robili!???

    Przystańmy nad tym problemem i zamyślmy się… Ho ho ho to by było już zupełnie nieźle prawda? Bravo.

    Dobre 0

  17. alcybiades pisze:

    Panie redaktorze, Nie rozumiem pokrętnej myśli w zakończeniu.

    1. Niektorym ludziom nie trzeba odmawiać osiągnięć cywilizacji, bo sami się z niej wypisali.

    2. Co czyny społeczne mają wspólnego z poprawą samopoczucia? Czyjego? (może przez odniesienie do dialektyki Adama Michnika by to Pan redaktor wyłożył?).

    3. Akcje ekologów może rozgrzeszają Pana osobiste zaniechania, więc niech Pan nie pisze ‘nasze’. W moim imieniu proszę sie nie wypowiadać.

    4. Główne założenie Pana tekstu, że gospodarka odpadami (zapewne racjonalna, bo jakaż by inna) i protesty ekologów się wzajemnie wykluczają jest zwyczajnie nieprawdziwa.

    Dobre 0

  18. ciężko doświadczony fruwającymi foliówkami - mieszkający w pobliżu składowiska.. pisze:

    Nie ma darmowych torebek foliowych – tak jak nie ma darmowych obiadów – zawsze ktoś za to płaci. Mechanizmy aby zmniejszyć skalę używania (a właściwie nadużywania!) foliówek powinny już dawno być wprowadzone…

    Dobre 0

  19. Daleki od polityki pisze:

    Gdyby tak zwana „geotermia toruńska” miała ogrzać cały Toruń – to rzeczywiście mozna ubolewać, że pieniądze publiczne nie idą na taki cel… Ale jeśli ma to dać ciepło dla kilku obiektów użytkowanych przez kilkaset ludzi – to nie zgadzam się jako obywatel aby za moje pieniądze fundowano najdroższy na świecie system dla „wybrańców”….

    Dobre 0

  20. Dobry rok temu proponowałem, aby komentarze blogowiczów były ograniczone do tysiąca, niech będzie dwóch tysięcy znaków. Od strony technicznej jest to banalnie proste.
    Nadal uważam, że jeśli ktoś nie potrafi wyrazić zwięźle swojej opinii na maksimum jednej stronie znormalizowanego maszynopisu, nie powinien zabierać głosu tu, lecz raczej gdzieś indziej.
    Skoro redakcja milczy, to może na ten temat wypowiedzą się sami P.T. Dyskutanci?
    Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : – )
    Stanisław Remuszko

    Dobre 0

  21. Anonim pisze:

    Selektywna zbiórka odpadów domowych – to nie takie trudne i uciążliwe – a jakie nobilitujące! :-)

    Podzielę się doświadczeniami jakie nabyliśmy (rodzina) w ciągu 11 lat naszej domowej selektywnej zbiórki odpadów. Trochę jest to wymagające nabycia nowych nawyków – ale jak się pomyśli jak to by zmieniło otoczenie gdyby tak wszyscy czynili – to wszelkie trudności warte są przezwyciężenia. Ktoś musi to zacząć – dlaczego nie my, chociaż mieszkamy na III piętrze wielorodzinnego bloku?
    Jeśli ma się mało miejsca – wystarczą tak naprawdę dwa pojemniki w domu na odpady.
    Najważniejsze (podstawa prawidłowego segregowania) jest osobne oddzielanie wszelkich resztek organicznych. U mnie jest to rozwiązane w ten sposób, że na balkonie mamy solidne wiadro z przykrywką.
    Wszelkie powstałe odpadki kuchenne, resztki żywności, fusy z parzenia herbaty i kawy, a także zwiędłe kwiaty itp. pozostałości – po krótkim zgromadzeniu ich w kuchni – są wynoszone na tacy na balkon do wiadra. Jeśli jest wiatr – to trzeba je wynosić w naczyniu z brzegami bo podmuch może rozrzucić resztki już w drzwiach balkonowych.
    Również trzeba się wyposażyć w kamień do nakrywania pokrywki wiadra aby wiatr jej nie zerwał i nie przewrócił wiadra (a u nas na Podsudeciu wieje również często halny, w ciągu 11 lat jest to już chyba trzeci pojemnik!).
    Wiadro przeważnie napełnia się (często waży sporo!) raz na tydzień i jeśli ładunek jest gotowy – zabieram go i wiozę do swojego ogródka na kompost. W zimę jest to okazja do sprawdzenia czy do altanki nie włamali się „złomiarze”.
    Moi teściowie – ponieważ kompostownik mają przy domu – do gromadzenia organiki stosują mniejsze 4-litrowe wiaderko w kuchni z przykrywką. Jeśli już się zapełnia – wtedy zawartość trafia od razu do kompostownika.

    Drugim pojemnikiem na odpady domowe jest pojemnik na te frakcje które nie mają szans na wtórne zagospodarowanie – a więc jakieś drobne silnie zabrudzone opakowania po produktach spożywczych, resztki odzieży i inne materiały resztkowe (wagowo jest tego bardzo niewiele).
    Gdyby w systemie zagospodarowania odpadów istniała instalacja do termicznego wykorzystania odpadów – cała zawartość tego pojemnika wykorzystywana byłaby do produkcji użytecznego ciepła – a tak to trafia na składowisko bezużytecznie i niepotrzebnie obciążając środowisko.

    Szklane opakowania bezzwrotne, opakowania i butelki plastikowe oraz opakowania metalowe (jeśli trzeba to umyte na koniec zmywania) gromadzimy w worku foliowym (nawet nie w kuchni) aby następnie jego zawartość posegregować odpowiednio przy ulicznej stacji recyklingu.
    Metale wrzucamy razem z tworzywami. Można metale zostawić przy kuble na odpady wymieszane – zaraz zostaną „selektywnie” zabrane przez zbieraczy przeszukujących altany śmieciowe.

    Papier makulaturowy gromadzę w innym miejscu (mam domową małą spiżarnię) – przeważnie zabieram niewielkie kartony ze sklepu i jeśli się zapełni – przewiązuję go sznurkiem.

    W pierwszych latach „mojej segregacji” gromadziłem (do 100 kg) makulaturę w piwnicy swojego bloku i wywoziłem do skupu (chociaż koszt tej czynności przewyższał dochód!) – teraz odnoszę tak zapakowaną makulaturę do pojemnika selektywnej zbiórki publicznej.

    Gdyby zagospodarowanie odpadów było tak zorganizowane na końcowym etapie jak jest w wielu krajach UE – to podobnie jak w Austrii, Niemczech, Belgii, Holandii, Danii, Szwecji – składowiska praktycznie gromadziłyby tylko pozostałości po spaleniu resztek niesurowcowych, a w ostatnich latach nawet takie żużle są wykorzystywane do produkcji dźwiękochłonnych płyt izolacyjnych stawianych przy autostradach.

    Oczywiście – gdyby ta dziedzina była objęta właściwą „polityką” – już dawno producenci i importerzy mebli kuchennych przymuszeni byliby do wyposażania mebli w standardowe urządzenia do ułatwiania segregacji odpadów domowych – ale skoro tak nie jest – obywatele sami powinni wychodzić naprzeciwko wyzwań XXI wieku!

    Dobre 0

  22. koham.mihnika.copyright pisze:

    jak kazda religia, ekofaszyzm jest opium dla mozdzkow.
    kazde przegiecie paly jest szkodliwe. niestety, media w wiekszosci sa lewackie i poperaja uczciwych inaczej, ktorzy na „ochronie srodowiska” zarabiaja calkiem dobrze. I jest to fucha az do smmierci.
    Obecna histeria zwiazana z globalnym ocipieniem doskonale to ilustruje.
    w ramach histerii brak czasu na rzeczowa dyskusje, argumenty i rozwiazania do przyjecia.
    chyba, ze wybijemy polowe ludzkosci i cofniemy sie do osiemnastego wieku.

    Dobre 0

  23. autochton pisze:

    niedługo eko-lewacy będą twierdzić, że ostatnie zlodowacenie ustąpiło dlatego, że Homo Sapiens odkrył posługiwanie się ogniem ;-)
    Ci pożyteczni idioci – szczególnie w Polszcze – zrobią za pieniądze wszystko.

    Dobre 0

  24. de BIL pisze:

    Szczerze podziwiam Pana zapał w tępienie hipokryzji i obłudy polityków i niektórych zielonych, ale z tymi torbami foliowym to na prawdę Pan przesadza. Po co kruszyć kopię za coś co służy tylko do wyrzucenia, a tym czymś jest kawałek folii. Dość jest głupoty w tym kraju więc nie dajmy się zwariować. Czy w sklepie kosmetycznym muszą mi pakować pastę do zębów w kolejny worek? Nie. Praktycznie wszyscy jeżdżimy autami do dużych sklepów i nikt nie nosi toreb z zakupami, po co więc śmiecące plastiki. Byłem na urlopie w Kenii i wstyd mi było za białych ludzi gdy widziałem worki foliowe które roznosił wiatr po Serengeti. Ot, miara cywilizacji białego człowieka.
    Pozdrawiam i zwalczam foliówki, które sa tyko po to aby je wyrzucić.

    Dobre 0

  25. maciek pisze:

    Rafale, a od czego „ekologiści” mieliby zacząć, żeby nie ściągnąć na siebie Twego felietoniarskiego gniewu? Dlaczego tak mierzi Cię pomysł, by zapłacić te grosze za foliową torebkę, skoro uznajesz, że takiej potrzebujesz? Ciągle nie rozumiem, co takiego strasznego jest w płaceniu za siebie. A Ty, zamiast tłumaczyć, grzmisz jeno.

    Dobre 0

  26. RAF pisze:

    Kto wie jak działa papiernia ten nie da się nabrać na bełkot ogłupionych lub kupionych pseudo ekologów. Mówienie o tym że torby można zrobic z makulatury jest tylko półprawdą. Jeśli mają miec stosunkowo niska masę i wytrzymałośc muszą mieć w sobie celulozę o długim włóknie. Ewentualnie możnaby próbować z wtórnej tektury. Ale czy jej podaż będzie wystarczająca aby dać ekstra co najmniej 150 tysięcy ton rocznie takiej tektury? wątpie. Torba papierowa to nie papier toaletowy. Każdy gołym okiem widzi różnicę. Czyli pozostaje drewno – aby zrobić ekologiczne torebki będziemy wycinać las. Ale nie w Polsce bo tu już więcej nie można, czyli pewnie na wschodzie;; czy to jest ekologiczne? Przemysł papierniczy należy do jednych z największych trucicieli wody. A oszołomy nazywają jego produkty ekologicznymi!!!? A może ekologiczne są torebki z bawełny? jeśli tak to zapewne najbardziej są ekologiczne te zrobione z bawełny która wzrosła z wykorzystaniem wody z jeziora Aralskiego które z tego powodu znika. Idzmy dalej Założmy przez chwilę że przechodzimy na papier. Pozostaje kwestia transportu i utylizacji. Transportu do papierni oraz gotowych wyrobów a potem odpadów. czyli 3 razy. Tak sie składa że torebka papierowa musi być najmniej 3 razy cięższa aby była tak samo wytrzymała jak cieniutka folia. A więc dochodzi nam kwestia przewiezienia ekstra jakis 300 000 ton rocznie. Licząć że jedna ciężarówka przewiezie 20 ton mamy 15 tysięcy ciężarówek rocznie – czy to jest ekologiczne? W koniec końców torebka papierowa trafi na wysypisko. Tam tez nalezyt ją utylizowac w kompostowni których nie ma w dostatecznej ilości. I jeszcze jedna sprawa której chyba nikt nie porusza. Wpływ na gospodarkę. Opakowania jednorazowe są kosztem w skali makro. Opakowania papierowe będą wielkim kosztem. Jako kraj na dorobku powinnismy mocno pomyśleć czy nas na to stać. Czy nie lepiej przyłożyc się do sortowania odpadów u źródla poprzez dalsze różnicowanie cen odbioru odpadów zmieszanych i wydzielonych. Wtedy odpad folii zostanie przetworzony na wiele potrzebnych w gospodarce rzeczy np.: folię budowlaną, rury itd.. a jak nie to kupia go firmy zajmujące się przetwóstwem z innych krajów. Przez lata bardzo dużo kupowały Chiny teraz maja przerwę na olimpiadę, ale po niej wrócą. Żadne opakowanie jednorazowe nie jest ekologiczne. POwinno się promować torby wielorazowe wydawane za darmo jak stara się zniszczy i sie ją odda – torby z plecionki PP, wytrzymałe i łatwe w recyklingu oraz wdrazać systemy zbiórki i sortowania odpadów. Co nie da się rozsortować niech jedzie do spalarni. A spalarnie to juz inny temat. Mamy ich wiele a Unia Europejska chce dac kasę aby w wiekszości Niemieccy dostawcy technologii znowu cos na nas zarobili. Chcą wybudować 19 spalarni. Po co? A no po to że w cementowniach w Polsce, w większości niemieckich i francuskich, niemieckie i francuskie firmy smieciowe – Remondis oraz Sita Suez palą odpady z Niemiec. Wystarczy zakać przywożenia do nas zmielonych odpadów z Niemiec które ładnie nazywają się paliwem alternatywnym i zacząc palić nasze smieci. Pozwolenie na ich przywóz wydaje GIOŚ a więc rząd. A za kasę na spalarnie wybudować póki co więcej dróg. Proste? Za 5 lat wrócić do tematu spalarni.

    Dobre 0

  27. korte2101 pisze:

    Panie redaktorze,Pawel!!! Macie absolutna racje,tez jestem tego samego zdania.To przejaw dobitnej hipokryzji.

    Dobre 0

  28. AA pisze:

    Bardzo slusznie Pan redaktor zauwazyl, ze ekologisci podejmuja akcje.W epoce upoprawnienia wszelkiego „bydla” spolecznego’ kazda akcja wywoluje bezzwloczny „owczy ped” we wskazanym kierunku. Daje od razu posluch pozorujacym dziennikarstwo i PRODUKUJACYM opinie publiczna, ukierunkowujacym do boju ekologistow, przekupnym mediom. Zreszta i sami ekologisci musza z czegos zyc i to dobrze zyc, wiec to i owo z wdziecznosci dla „wujkow” musza robic. Bardzo dobrze, gdy akcje sa oddolne, autentycznie spoleczne, tj. skupiaja wokoj problemu, pozwalaja sie spontanicznie zorganizowac i wymusic na wladzach rozwiazanie problemu, wypracowanie sposobu zabezpieczenia sie na przyszjosc. Smieci w lasach, czy w miejscach rekreacji to wielki skandal, ale podejrzewac trzeba, ze wszelki naturalne inicjatywy sa tlumione odgornie, chocby argumentem braku srodkow.Jednak problem nie moze byc rozwiazany „po rusku”, tj. czynem spolecznym, typu akcja „Dzien ziemi”, kiedy to spolecznicy, czy jacys harcerze wyreczaja samorzady, bo po akcji wszystko wraca do normy. Domyslac sie trzeba ze najwiecej szans ma zalatwienie sprawy „po tusku”, czyli jakimis fotoradarami na wjazdach do lasu, plazach, czy kempingach, ustanawiac policje ekologiczne, moze i ORMO ekologiczne, ustawiac znaki zakazu , prowadzic uswiadamiajace akcje ulotkowe, albo jakies alarmy typu stosowanych przed zlodziejami w sklepach, bo biurokraci z Brukseli az sie pala, zeby dawac pieniadze na sprawy promujace ich sposob bycia. W ogole to marzenim orwellistow jest wszystko okamerowac i opodsluchowac, a ze przy okazji sie dowiedza nie tylko, co spoleczenstwo nie tylko robi , ale i jak mysli, to tylko korzysc dla „utrwalania wladzy demokratycznie wybranej”. „Tuska” metoda ma najwieksze szanse realizacji, bo przeciez i krajowa administracja tez musi sie czyms wykazywac, zwlaszcza, gdy przyjada z pomoca nasi powazni, juz doswiadczeni w temacie partnerzy gospodarczy z zagranicy i tez musi z czegos zyc na europejskim poziomie.

    Dobre 0

  29. fritz pisze:

    Wiktor Pisze:

    22/07/2008 o 22:11
    “Ochoczo łapią się na zachodnie mody i rozpętują histerię w sprawach duperelnych”.A ja się błakam i szukam pojemników na zużyte baterie. Ale za to w przygranicznych (z Niemcami) rowach i lasach coraz więcej niemieckich śmeci. I nie ma na to siły???

    *** Jak dlugo herr Tusk sprawuje wladze, nie ma.

    Dobre 0

  30. Alora pisze:

    Dlaczego ekolodzy nie podnoszą larum, kiedy sabotowany jest projekt realizacji geotermii toruńskiej, poprzez cofnięcie finansowania? Podobno wszyscy chcą czystej energii (sic!).

    Dobre 0

  31. Wiktor pisze:

    „Ochoczo łapią się na zachodnie mody i rozpętują histerię w sprawach duperelnych”.A ja się błakam i szukam pojemników na zużyte baterie. Ale za to w przygranicznych (z Niemcami) rowach i lasach coraz więcej niemieckich śmeci. I nie ma na to siły???

    Dobre 0

  32. Pawel pisze:

    Majac doktorat z biologii z przerazeniem patrze na tych bezmyslnych zwolennikow fanatycznych ekologow. Nie rozumiem dlaczego Greenpeace nie jest uznany za organizacje terrorystyczna i dlaczego nikt nie obwinia na ekologow (przez lata blokujacych budowy elektrowni atomowych) za globalne ocieplenie klimatu? Teraz ci fanatycy promuja biopaliwa, pewnie po to by ich pieski i koty zyly dostatnio na wyludnionej planecie. Miliony ludzi zdycha z glodu a oni promuja uprawy roslin na biopaliwa i blokuja modifikowana zywnosc. Penie ich przeraza swiadomosc, ze kilkadziesiat lat temu tak zwana zielona rewolucja umozliwila wzrost demograficzny w krajach rozwijajacych sie. Zamiast narzekac na coraz wieksze koszty zycia i trudniejsza konkurencje z Chnami, przeznaczyl bym np. 1% produktu krajowego brutto na edukacje ekologiczna chinczykow i gwarantuje, ze za kilkanascie lat produkty made in China przestaly by zalewac caly swiat.

    Dobre 0

  33. nik pisze:

    Panie daj Pan spokój,czekam na rozbiory tylko to nas uratuje.

    Dobre 0

  34. Mick pisze:

    Polecam w Youtube wpisać:

    The Great Global Warming Swindle

    Film podzielony na kilka części jest tam w całości, niestety tylko po angielsku. Emitowany był w angielskim BBC i jest o nim dosyć głośno na zachodzie. W filmie naukowcy krytykują polityków wykorzystujących globalne ocieplenie do własnych celów i tłumaczą wiele zagadnień związanych z globalnym ociepleniem, czyli naturalnym wahaniem się temperatury Ziemi, które ma miejsce od jej powstania. Polecam.

    Dobre 0

  35. Mrówka pisze:

    Nie bardzo rozumiem; znaczy co mamy robić zdaniem Pana Redaktora, żeby było trochę czyściej ?
    Dzieci nie należy w to angażować, bo za małe, młodzież ma się uczyc patriotyzmu, ludzie w średnim wieku powinni mysleć o emeryturze, a emeryci są za starzy na naukę.
    Dzialacze ekologiczni zajmują sie wyłącznie wyłudzaniem łapówek i blokowaniem inwestycji.
    Czyli wygląda na to, że tak musi pozostać.
    Co do jednego z Panem Redaktorem się w pełni zgadzam: naturalnego środowiska rzeczywiscie juz nie ma.
    Nawet w Himalajach czy w Amazonii jest mnóstwo „śladów bytności człowieka”.
    Ale nie załamujmy się; wkrotce problem się sam rozwiaze, a przyroda zabliźni rany zadane jej przez człowieka.

    Dobre 0

  36. Kazimierz pisze:

    a ja o artykule… Jak zwykle celnie, treściwie i krótko. Podsumowanie ostre ale własciwe. Zgadzam się z autorem co do ekologistów, bo dla mnie to sa oszołomy mający swoją, prywatną, korzyść na celu w organizowaniu awantur niby w ochronie środowiska.

    Dobre 0

  37. nawet jeśli nikt od nas nie wymaga - wymagajmy sami od siebie... pisze:

    Motto:
    Nie pytaj się co administracja może zrobić
    dla ochrony środowiska, ale pomyśl
    co Ty możesz zrobić dla tej sprawy

    Śmieciowy Kodeks do codziennego stosowania (ekoedukacji nigdy dosyć – nawet w „Rzeczpospolitej” :-)
    Dla tych, którzy chcą przejść przez życie nie przysparzając niepotrzebnych ran środowisku -
    na podstawie doświadczeń własnych

    Porady dla `będących w ruchu’
    1. Będąc przechodniem lub turystą – w chwili, gdy zużyję daną rzecz lub opakowanie – pierwszym odruchem nie powinno być uczucie potrzeby pozbycia się zbędnego `balastu’.

    Prawdziwy przyjaciel środowiska najpierw analizuje, czy w tym miejscu może pozbyć się zbędnego przedmiotu-opakowania w sposób `przyjazny’ dla otoczenia.
    Jeśli więc w jego zasięgu jest `stacja recyklingu’: wrzuca pustą butelkę lub pojemnik z tworzywa do odpowiedniego pojemnika, tak samo postępuje ze szkłem lub papierem.
    W sytuacji gdy taki `surowcowy’ odpad nie może liczyć na pobliski system selektywnej zbiórki – dobrze wychowany człowiek czeka z pozbyciem się odpadu na `okazję’.
    Pozytywnym zwyczajem młodzieży jest noszenie `miejskich’ plecaków – ułatwia to gromadzenie odpadów do chwili natknięcia się na uliczny zestaw segregacji (niektórzy nawet posiadają w wyposażeniu plecaka woreczek na odpady `mokre’ – na przykład opakowania po lodach).
    Możliwe scenariusze zachowań `przechodnia-turysty’ można ocenić w skali trzypunktowej:
    - wyrzucenie `gdzie popadnie’ (zachowanie karygodne),
    - wyrzucenie potencjalnego `surowca’ do kosza na odpady wymieszane (zachowanie nie zalecane – nie dotyczy to jednak odpadów `niesurowcowych),
    - wyrzucenie do pojemnika selektywnej zbiórki (zachowanie pożądane).

    2. Osobnym dylematem jest sposób postępowania `spacerowicza’ z ewentualnymi resztkami pożywienia. Dokładanie ogryzka, skórki banana, arbuza itp. do kosza-pojemnika na odpady wymieszane – zwabia napastliwe owady i po kilku godzinach w gorącym dniu przysparza uciążliwości zapachowych.
    Lepszym sposobem jest bezpośrednie `oddawanie’ ziemi tego co z niej `wyszło’.
    Ale musi to być czynione rozsądnie – poza strefą `widokową’, tam gdzie mrówki i inne `czynniki’ środowiskowe spokojnie zajmą się bez przeszkód ze strony ludzi dalszą `utylizacją’ takich odpadów.

    Jeśli więc nie ma warunków dla takiego `przyrodniczego zagospodarowania ogryzka’ – lepiej odpad tego typu wrzucić do kosza-pojemnika.

    Porady dla `zakotwiczonych’ (czyli mieszkańców)
    3. Nie wrzucam puszek metalowych do kubła ze śmieciami. Gromadzę je do reklamówki (żeby nie wydzielały woni – trzeba na koniec zmywania naczyń umyć także puszki po konserwach, trzeba też opłukać puszki po piwie i napojach, najlepiej je zgnieść aby więcej `złomu’ zgromadzić w reklamówce).

    Nie mam publicznej selektywnej zbiórki złomu – ale są ludzie ubodzy, którzy z odpadów wybierają wszystko to co daje się spieniężyć.
    Ułatwiam więc życie tym `recyklerom’ dla których reklamówka z zawartością metali położona obok kubła w boksie śmietnikowym – szybko staje się cennym znaleziskiem!

    4. Ogrzewanie mam gazowe, więc podobnie robię z makulaturą. Zbieram w domu każdy papier i gazety. Jak uskłada się kilka kilogramów – wiążę to sznurkiem i “wystawiam” pod dachem (aby nie zamokło) dla zbieraczy.
    Nieraz nie zdążyłem tego donieść do boksu – młodzież idąca do szkoły poprosiła abym dał paczkę, którą oni zaniesą do szkoły bo tam klasy rywalizują w zbiórce makulatury.
    Jeśli opakowaną sznurkiem makulaturą gardzą zbieracze – trzeba ją wtedy wrzucić do pojemnika selektywnej zbiórki (jeśli się ma blisko uliczną stację recyklingu).

    5. Butelki plastikowe i tworzywa zgniatam już w domu – jeśli uskłada się cała reklamówka, to jest dobra okazja na przykład do `ekologicznego’ spaceru z pieskiem do ulicznej stacji segregacji – tak samo w przypadku gdy uzbierają się szklane niekaucjonowane opakowania.
    rakiem cnoty troski o środowisko i rzetelności obywatelskiej jest wyrzucanie szklanych butelek, które można oddać w sklepie.

    6. Cieszę się, że obecnie stary telewizor i inny sprzęt elektryczno-elektroniczny mogę zdać do sklepu.
    Nie ma też problemu z niesprawnymi jarzeniówkami i żarówkami energooszczędnymi które też zawierają rtęć – sprzedawcy w wielu sklepach przyjmą je nawet wtedy gdy nie kupuję nowych.

    7. Najwięcej `zielonej’ satysfakcji mam z tego, że od wielu lat – od kiedy mam ogródek działkowy – nie wyrzucam bioodpadów. Nawet fusy z kawy i herbaty, nie mówiąc o obierkach, resztkach kuchennych, zwiędłych kwiatach itp. – odkładam do szczelnego solidnego wiaderka z przykrywką, które trzymam zabezpieczone przed wiatrem na balkonie.
    Jak uzbiera się pełny ładunek – zabieram do ogródka i zasilam kompost w tak cenne bio-składniki.

    Z politowaniem dla braku ekoświadomości patrzę na tych, którzy posiadając piękne duże ogrody przydomowe – nawet skoszoną trawę wystawiają jako `odpad’! Jeśli sam nie mogę tego kompostować – korzystniej dla środowiska jest wywieźć taki pokos w miejsce w którym taki naturalny materiał szybko rozłoży się łącząc się z glebą – nikomu nie przysparzając uciążliwości. Takie kopce stają się pożądanym środowiskiem dla wielu pożytecznych organizmów.
    Najgorszym dla przyrody wariantem jest dodanie bioodpadów do masy śmieci na składowisku.
    Deponowanie bioodpadów na składowisku jest źródłem uciążliwości i trudnych zanieczyszczeń – należy więc czynić wszystko co leży w zasięgu naszych możliwości – aby organika nie trafiała na składowiska!

    Obliczyłem, że realizując ten indywidualny plan eko-działań – od mojej rodziny na składowisko trafia mniej niż połowa moich domowych odpadów.
    Gdyby tak zaczęli postępować wszyscy sąsiedzi mający odpowiednie warunki – okazałoby się, że sami obywatele sprostaliby bez pośrednictwa swojej administracji unijnym standardom w odpadach komunalnych.

    Dla tych, którzy mimo wszystko nie chcą być bierni – skodyfikowałem swoje powyższe `eko-zasady’.

    Upowszechniam je poprzez Internet chcąc chociaż w drobnej mierze wyręczyć Telewizję Publiczną z pełnienia ekoedukacyjnej misji publicznej – na którą TVP podobno `nie ma czasu’…

    Antoni z 38 tysięcznego miasta :-)

    Dobre 0

  38. Panie Redaktorze,
    W zasadzie ma Pan racje co do torebek plastikowych, naturalnego srodowiska i extermizmu ekologicznego. Jest jednak pewien problem, ktory zdaje sie byc spychany na bok. Sa ekologowie, „ekologisci”, ludzie zainteresownai ochrona srodowiska i cala reszta. Jest wiec pewne spektrum ludzi o roznym stopniu zainteresowania srodowiskiem. Jak wszedzie (szczegolnie w polityce) sa extremizmy oraz bardziej lub mniej zaciete dyskusje na tematy znaczace i drugorzedne. Problemem, jak mi sie wydaje jest to, ze sprawa „duperelna” z pozoru bardzo czesto staje sie synonimem wszelkiej dzialalnosci zmierzajacej do ochrony srodowiska, w efekcie zamiast rzeczowych dyskusji mamy dwie skrajne postawy: ektremizm ekologiczny i extremizm nazwijmy to „antyekologiczny”. W owym szumie ludzie wydawaloby sie normalni nie moga sie odnalezc i identyfikowac z zadna ze stron. Krotko mowiac, ludzie normalni maja do wyboru albo byc po jednej stronie albo po drugiej. W efekcie wiekszosc macha reka i mowiac potocznie olewa cala dyskusje robiac to co uwaza za sluszne. Dlatego wydaje mi sie, ze mimo wszystko powinien Pan jednak napisac cos wiecej, nie tylko ograniczyc sie do zwyklego zbycia i usmiechu politowania, mimo wszystko.
    Chcialbym aby w Pana nastepnym artykule na w/w temat pojawilo sie cos pozytywnego. Krytyka istniejacego stanu rzeczy to za malo. Byc moze wystarcza to dla ekstremy, ale dla ludzi trzezwo stapajacych po ziemi to za malo. Prosze o wiecej. Z pewnoscia nikt nie bedzie mial Panu tego za zle.
    Tymczasem pozdrawiam, Polonus.

    Dobre 0

  39. emka pisze:

    Ich Ekologiczne Wysokości podnoszą larum w sprawie budowy obwodnicy przez Dolinę Rospudy, zamieszkałą głównie przez żaby i ptaki, ale nawet się nie zająkną (nie mówiąc o przypinaniu się do drzew), że na skutek braku tejże obwodnicy, w Augustowie, pod kołami tirów przejeżdżających przez centrum miasta, ginie coraz więcej ludzi. Może przeoczyłam tę ważną infiormację, ale nie pamiętam, żeby ci sami ekologowie protestowali przeciwko budowie groźnego dla środowiska Gazociągu Pólnocnego. Takaż to dziwna społeczność. Lepiej byłoby dla nich i nas wszystkich, gdyby więcej uwagi ekologowie poświęcali znów plastikowym torebkom, zamiast uszczęśliwiać na siłę protestami (bądź ich brakiem) w sprawach, o których nie mają „zielonego”, ekologicznego pojęcia.

    Dobre 0

  40. Jarek R. pisze:

    WfW – wiem co czujesz, mnie też zazwyczaj tezy R.Z. raczej wkurzają ale tu trafi w sedno – nic dodać nic ująć… Prawdziwa ekologia – w sensie dbałości przeciętnego członka społeczeństwa – nie polega na podpisaniu się pod jedną czy drugą listą bądź zamianie toreb plastikowych na papierowe (a tak btw próbowaliście kiedyś przynieść w takiej zakupy do domu? – polecam to niezwykle cenne światopoglądowo ćwiczenie). Prawdziwa ekologia polega na wrzuceniu papierka do właściwego kosza, dokręceniu kranu albo gaszenia światła przy wychodzeniu z pokoju…
    Poza tym uważam, ze Rospuda powinna być zachowana…

    Dobre 0

  41. stanisław pisze:

    Wystarczy nie śmiecić czego nie ma w przykazaniach i ten stan patologii trwa od 2000 lat ! Prywatyzacja wywołała pokusę usuwania odpadów na grunt sąsiada w trosce o czystość na własnym terytorium. Wspólna własność niweczy ten nawyk co sugeruje komuno wróć bo prywaciarze zaśmiecają glob ! Czy to nie jest mniejsze zło podobnie jak okrągłe mieszkanie bez kątów na gromadzenie śmieci ?

    Dobre 0

  42. eko.obywatel@gmail.com pisze:

    Gospodarka odpadami komunalnymi jest nietypowym obszarem unijnych zobowiązań państwa, bo ich wykonanie nie zależy bezpośrednio od działań administracji rządowej.

    Usuwanie i właściwe zagospodarowanie odpadów komunalnych, tak jak w każdym dobrze zorganizowanym kraju, powinno być powierzone samorządom.
    Nietypowość gospodarki odpadami komunalnymi jako jednej ze sfer zobowiązań akcesyjnych państwa polega również na tym, że wszelkie działania organizacyjno-logistyczne administracji lokalnych muszą spotkać się z pozytywnym odzewem i współpracą mieszkańców gmin, którzy są głównymi wytwórcami odpadów i jednym z najważniejszych ogniw postępowania z odpadami w celu ograniczenia ich deponowania w środowisku.

    Jeśli każdy z nas nie podejmie wysiłku selektywnego gromadzenia odpadów już w mieszkaniu, to działania samorządów, chociaż często kosztowne i intensywne, mogą okazać się bezowocne. TO Z KOLEI PRZEKŁADA SIĘ NA POZIOM REALIZACJI ZOBOWIĄZAŃ AKCESYJNYCH PAŃSTWA, CO MOŻE MIEĆ DRAMATYCZNE SKUTKI FINANSOWE DLA WSZYSTKICH PODATNIKÓW.

    FIASKO KPGO

    W 1999 r. po rozpoczęciu unijnych rokowań przedakcesyjnych Polska podjęła szereg działań dostosowawczych, aby przygotować się do pełnego uczestnictwa w UE. Jednym z nich było opracowanie i przyjęcie w 2002 r. Krajowego Planu Gospodarki Odpadami.

    Konieczność odrobienia dużego dystansu w stosunku do standardów gospodarki odpadami komunalnymi w krajach europejskich wymaga m.in. zbudowania racjonalnej sieci zakładów i instalacji do prawidłowego zagospodarowania odpadów, tak aby ograniczyć do minimum szkodliwe ich deponowanie bez przetworzenia na składowiskach. To z kolei wymaga stworzenia podstaw prawidłowego systemu organizacyjnego, finansowego i logistycznego w gospodarce odpadami, tak aby system bez zbędnych przeszkód prawno-organizacyjnych realizował podpisane zobowiązania międzynarodowe wynegocjowane w unijnych rokowaniach akcesyjnych.
    Niestety, już dwukrotnie (w miesiąc po przyjęciu KPGO w listopadzie 2002 r. i w lipcu 2005 r.) parlament odrzucił próby reform, które miały zbliżyć kształt systemu gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce do zasad zarządzania tą dziedziną w krajach starej UE….
    Skutkiem tego są katastrofalne wyniki wykonania założeń pierwszego KPGO na lata 2002-2006
    -W selektywnej zbiórce odpadów zbiera się zaledwie 2,5 proc. wagowych całego strumienia odpadów komunalnych – postęp w stosunku do 2000 r. wynosi jedynie 0,8% (około 97,5% odpadów komunalnych trafia na składowiska).
    - Procesom przekształcania biologicznego poddaje się około 5% odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, podczas gdy do 2010 r. Polska musi osiągnąć w tej dziedzinie 25%. – oznaczać to powinno prawie pięciokrotny wzrost w krótkim 3-letnim okresie czasu, co już wiadomo, że jest nierealne!
    - Unieszkodliwieniu poprzez termiczne przekształcanie poddaje się zaledwie 0,7% wszystkich wytworzonych odpadów komunalnych – od 2000 r. nie osiągnięto postępu w tym segmencie gospodarki odpadami komunalnymi.
    - Recykling papieru i tektury jest realizowany w niespełna w 50% założeń I KPGO.
    - Zbiórkę odpadów wielkogabarytowych realizuje się w gminach na poziomie 24% założeń I KPGO.
    - Ze strumienia odpadów komunalnych zamiast założonych 17 tys. Mg wydzielono w 2005 r. około 102 ton frakcji niebezpiecznych – czyli wskaźnik wykonania założeń I KPGO wyniósł 0,6%”!!.
    (Dane zawarte w treści II-giego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami).

    Potrzeba „europeizacji” systemu
    Gruntowna europeizacja polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi wymaga czasu na przeprowadzenie zmian legislacyjnych.
    Istnieje jednak aspekt naszych zapóźnień w gospodarce odpadami komunalnymi, który bardzo boli, bo nawet tam, gdzie działania administracji wyszły naprzeciw potrzebom XXI w. – my, obywatele, nie korzystamy z tego, aby zasłużyć na miano EkoEuropejczyków, którzy chcieliby dołączyć do osiągnięć innych narodów, które ograniczyły do minimum deponowanie odpadów.
    W tych miejscach w Polsce, gdzie są już „wyspy” selektywnej zbiórki odpadów domowych, smucą widoki przepełnionych kubłów na odpady wymieszane na tle pojemników do selektywnej zbiórki odpadów, które tygodniami nie mogą się napełnić wysortowanymi w mieszkaniach odpadami opakowaniowymi…

    Żenująco niski poziom odzysku odpadów komunalnych jest poprzez perspektywę realizacji unijnych zobowiązań w zakresie osiągnięcia wynegocjowanych standardów gospodarki odpadami szczególnie ważny. JEST TO PROBLEM RANGI POLSKIEJ RACJI STANU I WIARYGODNOŚCI POLSKI JAKO CZŁONKA UE.

    Ważne są wszystkie działania ekoedukacyjne na rzecz upowszechnienia nawyku sortowania odpadów domowych i ich selektywnego gromadzenia, ale fakt, że centralna administracja nie wykorzystuje publicznych środków przekazu do przeprowadzania profesjonalnej kampanii ekoedukacyjnej można wskazać jako najjaskrawszy przykład zaniechań państwa w realizacji zobowiązań akcesyjnych.

    „Narodowy Program Edukacji Ekologicznej” opracowany w 2001 r., tak jak pozostałe plany dotyczące gospodarki odpadami, pozostaje dokumentem „na półce” w zakresie wykorzystania środków publicznego przekazu.
    Nieliczne, incydentalne i niepozostawiające śladu przykłady wykorzystania TVP i Polskiego Radia do emisji treści ekoedukacyjnych są jednorazowymi akcjami, które nie mają charakteru ciągłej realizacji narodowej strategii.

    DLATEGO WOBEC ZAGROŻENIA SANKCJAMI FINANSOWYMI ZA NIEOSIĄGANIE WYMAGANYCH STANDARDÓW W WYNEGOCJOWANYCH OKRESACH PRZEJŚCIOWYCH KONIECZNA JEST BEZPRECEDENSOWA I PERMANENTNA KAMPANIA EDUKACYJNA NA RZECZ UPOWSZECHNIENIA NAWYKU SELEKTYWNEGO GROMADZENIA ODPADÓW.
    (…) Najskuteczniejszym medium jej przeprowadzenia jest telewizja publiczna, które to zadanie – jako jeden ze środków masowego przekazu – ma wpisane, zgodnie z art. 78 ustawy Prawo ochrony środowiska, właściwie jako obowiązek.
    POWINNIŚMY WIĘC WIDZIEĆ W PORZE NAJWIĘKSZEJ OGLĄDALNOŚCI NP. SPOT POKAZUJĄCY ZWYKŁYCH LUDZI I ZNANE OSOBISTOŚCI PUBLICZNE, JAK Z TROSKĄ O ŚRODOWISKO SEGREGUJĄ ODPADY. NA KOŃCU NAPIS I GŁOS LEKTORA: A CZY TY POSTĘPUJESZ TAK SAMO? NASTĘPNEGO DNIA O TEJ SAMEJ PORZE KILKUNASTOSEKUNDOWY FILM O TYM, JAK ADMINISTRACJE W GMINACH (NIELICZNYCH…)ZORGANIZOWAŁY SYSTEM EKOLOGICZNEJ GOSPODARKI ODPADAMI. NA KOŃCU NAPIS: A CZY WŁADZE TWOJEJ GMINY WYWIĄZUJĄ SIĘ Z USTAWOWYCH OBOWIĄZKÓW W TEJ DZIEDZINIE?

    I tak codziennie na zmianę: raz my, konsumenci, nazajutrz nasi wybieralni przedstawiciele powinniśmy być pod presją płynącą z ekranu, aby nie zapomnieć o obowiązkach postępowania zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

    Innym aspektem w codziennej kampanii ekoedukacyjnej telewizji publicznej powinno być przekonywanie społeczeństwa, że strach przed modernizacją polskiej gospodarki odpadami komunalnymi w postaci wybudowania zintegrowanej sieci zakładów i instalacji jest nieracjonalny.
    Fakt, że dotychczas ok. 98 proc. odpadów domowych jest deponowanych na składowiskach, powinien być powodem obaw o jakość życia naszego i przyszłych pokoleń.

    Dotychczas zamiast rzetelnej informacji i przykładów z innych krajów, na czym polega nowoczesność i bezpieczeństwo gospodarki odpadami, telewizja publiczna zajmuje się tym tematem z okazji konfliktów lokalnych, często wywołanych próbą wybudowania prawidłowych obiektów i instalacji do przetwarzania i zagospodarowania odpadów dla wyeliminowania starych wysypisk rodem z PRL-u…

    Dopiero teraz, dziewięć lat od rozpoczęcia negocjacji unijnych, sześć lat od przyjęcia Narodowego Programu Edukacji Ekologicznej i cztery lata od przystąpienia Polski do UE usłyszeliśmy zapowiedź, że w 2008 r. TVP będzie realizować założenia programu telewizyjnej kampanii ekoedukacyjnej…

    Kampania ekoedukacyjna o bezprecedensowej skali i w nowatorskim kształcie mogłaby spowodować odrabianie kilkunastoletnich zaległości w gospodarce odpadami komunalnymi i dać nadzieję, że wypełnienie zobowiązań unijnych nie pozostanie na papierze, o ile pozostałe bariery na drodze do „europeizacji” systemu gospodarki odpadami komunalnymi też będą usuwane.

    Jako obywatela, który mimo „mamów” aby zaprzestał – opłaca nadal abonament, oburza mnie żądanie publicznego nadawcy, aby za emisje programów realizujących interes publiczny płacić jak za komercyjne produkcje reklamowe.

    Ujemne skutki finansowe

    Przygotowanie kraju do organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r. stało się zadaniem narodowym. Uchwalono w ekspresowym tempie ustawę, aby usunąć bariery prawno-organizacyjne dla sprawnego wykonania infrastruktury.

    Niepowodzenie może oznaczać odebranie Polsce organizacji mistrzostw w zasadzie bez ujemnych skutków finansowych, TYMCZASEM OPINIA PUBLICZNA NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY Z MOŻLIWYCH SKUTKÓW NIEWYKONANIA ZOBOWIĄZAŃ UNIJNYCH Z ZAKRESU GOSPODARKI ODPADAMI.

    Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, oprócz nałożonych sankcji finansowych, może oznaczać wstrzymanie unijnych dotacji, dzięki którym Polska ma szanse na szybkie odrobienie zapóźnień infrastrukturalnych.
    NIE REALIZUJĄC ZOBOWIĄZAŃ, NIE TYLKO MOŻEMY NARAZIĆ SIĘ NA UPOKORZENIE, ŻE NIE SPROSTALIŚMY WYMOGOM „EUROPEJSKIEGO” SPRZĄTANIA, ALE SANKCJE FINANSOWE MOGĄ WRĘCZ ZAHAMOWAĆ DOTYCHCZASOWE TEMPO ROZWOJU KRAJU.
    -
    ZADANIA SAMORZĄDU

    SAMORZĄDY POWINNY DOMAGAĆ SIĘ TAKICH SAMYCH NARZĘDZI I MECHANIZMÓW ZARZĄDZANIA GOSPODARKĄ ODPADAMI KOMUNALNYMI, JAKIMI DYSPONUJĄ ADMINISTRACJE LOKALNE W STARYCH KRAJACH UE. W NIEKTÓRYCH PUBLIKACJACH, A NAWET W ODPOWIEDZIACH RZĄDOWYCH NA INTERPELACJE POSELSKIE WINĄ ZA NARASTAJĄCY DYSTANS DO WYPEŁNIENIA ZOBOWIĄZAŃ AKCESYJNYCH USIŁUJE SIĘ OBARCZYĆ JST, KTÓRE PRZECIEŻ NIE ODPOWIADAJĄ ZA BRAK REFORM SYSTEMOWYCH.
    (…)
    Telewizja publiczna, jak nazwa wskazuje, powinna być podmiotem pracującym nie dla kolejnych decydentów, lecz na rzecz społeczeństwa. Rząd (…) powinien być świadomy, co należy zrobić dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi.

    W tym względzie także telewizja publiczna powinna odegrać istotną rolę ekoedukacyjną wobec decydentów, którzy często dopiero po zaistnieniu sprawy w telewizji przeprowadzają niezbędne działania naprawcze.
    INACZEJ BRAK DOTYCHCZASOWEGO POLITYCZNEGO ZAINTERESOWANIA NASZYMI ŚMIECIAMI BĘDZIE DROGO KOSZTOWAĆ OBYWATELI-PODATNIKÓW
    .
    Eko-Obywatel z Dolnego Śląska

    Dobre 0

  43. zubeer pisze:

    Całkowicie Pana popieram… Ekofanatyzm, zajmowanie się sprawami praktycznie nie istotnymi, fałszywe, niepełne informowanie ludzi o zagrożeniach… Pseudoekolodzy…

    Dobre 0

  44. nerwowy pisze:

    Organizacje ekologiczne w Polsce sluza jedynie do wywierania nacisku na konkurencje i do komplikowania jej zycia, kiedy ta chce stworzyc nowe miejsca pracy. Ile juz na tym zarobily tzw. „organizacje ekologiczne”? Biznes to biznes. Ekolodzy tez potrafia liczyc. A w obecnej rzeczywistosci nikt nie chce miec ich na karku, bo ogolnie kazdy troszczy sie o srodowisko, a rzadko kto ma pojecie jak. Prawda jest taka, ze chcac myslec o ochronie srodowiska Polska musi wybudowac elektrownie atomowe, bo sa najmniej szkodliwe. Tylko pytanie jakie lobby nasle tym razem i na ten pomysl ekologow, czy raczej eko – szantazystow, bo z ekologia to oni nie maja w wiekszosci przypadkow wiele wspolnego. Jedynie swiadomosc moze nas wyzwolic… czyli w Polsce sa na to male szanse.

    Dobre 0

  45. rudi pisze:

    niestety ludzi rozsadnych i sensownych wsrod Zielonych ani na lekarstwo. Odkad skrajna lewica zapanowala niepodzielnie nad tym segmentem ideologicznym, nie ma racjonalnego myslenia lecz komunistyczna deprawacja mysli, podana maluczkim (wyksztalciuszkom) do wierzenia, wyznawania, bicia poklonow oraz terroryzowania inaczej myslacych.
    Najlepszym przykladem jest na Zachodzie terror wobec przeciwnikow hipotez zwiazanych ze zmianami klimatycznymi.

    W Ubu Kraju, czyli w mojej Ojczyznie wymyslow zachodnich eko-lewakow w ogole nie wolno poddawac pod dyskusje, bo to dowod zasciankowosci.
    Biedacy nie dostrzegaja, ze papuzie nasladownictwo bylo zawsze i weszedzie dowodem zacofania i ciemniactwa oraz zasciankowosci

    Dobre 0

  46. Paweł pisze:

    „Kiedyś dziadkowie śmietnikowi wybierali do recyklingu, ale skutecznie zepsuto ich i zniechęcono do tej pożytecznej pracy zasiłkami.”

    To jeszcze nic! U mnie na osiedlu nuworysze z warszawki pozakładali zamki w śmietnikach. :) ))

    Boją się tych niedożywionych, na półprzytomnych dziadków,
    ale nie przeszkadzają im własne dzieci, pijane i szlajające się po osiedlu o 3 w nocy.

    Dobre 0

  47. eko.obywatel@gmail.com pisze:

    W listopadzie 2007 roku w swoim expose Premier Donald Tusk zapowiedział przegląd realizacji zobowiązań akcesyjnych rozdziału „środowisko” (podpisanych w 2001 r.!) z możliwością wystąpienia do Unii Europejskiej o przedłużenie terminów okresów przejściowych aby uniknąć postępowań przeciwko Polsce za nieosiągalnie standardów wynegocjowanych i podpisanych siedem lat temu…
    Na razie złożono wniosek o przedłużenie terminów zobowiązań w sprawie programu naprawczego dla stoczni… Kilka dni temu – 19 lipca minął miesiąc od napisania poniższego wystąpienia, które pozostaje nadal bez odpowiedzi…
    ————————————————————————————-
    „Wobec grzechu zaniedbania ktoś musi coś zrobić, to dlaczego nie my, to my musimy coś zrobić” – Władysław Bartoszewski – 12 XII 2007 ——-
    19. VI 2008 —
    Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Prezes Rady Ministrów,
    Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu,
    Minister Infrastruktury, Minister Środowiska

    Szanowni Państwo –

    Niniejsza korespondencja kierowana do Państwa – czyli do najważniejszych osób w Rzeczpospolitej – ma na celu poinformowanie decydentów o sytuacji zagrożenia państwa z powodu możliwych sankcji finansowych z tytułu nierealizacji unijnych zobowiązań akcesyjnych dotyczących osiągnięcia standardów gospodarki odpadami komunalnymi, zobowiązań wynegocjowanych i podpisanych w październiku 2001 roku.

    Mimo tego, że mamy już 2008 rok – nadal aktualny jest raport z wykonania I-szego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami na lata 2002-2006, który w drugim roku naszej obecności w Unii Europejskiej wykazał katastrofalny stan wykonania założeń tego planu a jednocześnie odsłonił brak transpozycji i implementacji unijnych zasad organizacyjno-logistycznych do polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi.
    Wszystko to zagraża unijnymi sankcjami finansowymi Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości które mogą być bolesne dla budżetu i prestiżu Rzeczpospolitej. –
    Kary mogą wynieść w wariancie pesymistycznym nawet 250 tys. euro dziennie do czas usunięcia uchybień – a trzeba mieć świadomość, że przez siedem lat od podpisania zobowiązań akcesyjnych nie przeprowadzono nawet reform organizacyjno-logistycznych nie wspominając o ustanowieniu w kraju niezbędnej zintegrowanej sieci zakładów i instalacji dla gospodarki odpadami komunalnymi (art. 5 Dyrektywy Ramowej o odpadach)…

    Zamiast wdrażania programu naprawczego – administracja rządowa siedem lat po podpisaniu unijnych zobowiązań rozdziału „środowisko” w gorszący sposób „szuka” dopiero właściwego resortu do kształtowania zasad polityki w tej arcyważnej dla wypełnienia zobowiązań akcesyjnych dziedzinie municypalnej…
    W takich okolicznościach trudno jest liczyć na wyrozumiałość wobec Polski – dlatego jako obywatel i podatnik (unijne sankcje zapłacą przecież podatnicy i gorycz upokorzenia za to, że przez siedem lat nie przeprowadziliśmy nawet organizacyjnych reform dotknie wszystkich obywateli) – uparcie od wielu lat apeluję o wdrożenie programu naprawczego dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi.
    Luty 2008 r. minister Maciej Nowicki w wywiadzie: „Obecnie w ramach prawa wspólnotowego prowadzonych jest 27 postępowań przeciw Polsce dotyczących ochrony środowiska. Grożą nam unijne sankcje, wstrzymanie dotacji na inwestycje np. na EURO 2012…

    Czy jesteśmy jako Polacy skazani na ciągłe udowadnianie, że możemy być mądrzejsi dopiero po szkodzie?…

    Zdzisław Smolak – Eko-Obywatel z Dolnego Śląska

    I czekam, czy rząd deklarujący pełną integrację z Unią Europejską przetransponuje i implementuje również unijne zasady organizacyjno-logistyczne dla wyposażenia polskich samorządów w takie same narzędzia i mechanizmy zarządzania gospodarką odpadami komunalnymi?

    Dobre 0

  48. WfW pisze:

    Nie przypuszczałem że to napiszę, ale pierwszy raz od wielu wielu lat absolutnie się z Panem zgadzam.

    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  49. Co na te herezje etatowi medialnie pracownicy PNRWI (Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot), z panem redaktorem Wajrakiem i „Gazetą Wyborczą” na czele?
    Jak się miewa słuszna, a jak niesłuszna obwodnica Augustowa?
    Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : – )
    Stanisław Remuszko

    Dobre 0

  50. Stefan pisze:

    Panie Rafale, felieton OK, ale wolę, żeby komentował Pan sprawy stricte polityczne i zwalczał michnikowszczyznę, bo tam nadal nie brakuje tematów…vide wczorajsza hucpa A. Michnika czy też „salonowe” oburzenie na L. Kaczyńskiego za to, że L. Wałęsa nikomu nie chciał podać ręki

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.