Breslau wraca do macierzy

Postulaty ze wszech miar słuszne czasem się spełniają; tylko zwykle inaczej, niż się spełnić miały.

Na przykład, tanie państwo – rzeczywiście Polska stopniowo się nim staje, ale tylko w tym sensie, że jest coraz tańsza dla Unii Europejskiej: listy przyznanych już unijnych dotacji do szkół wyższych czy inwestycji infrastrukturalnych skracają się z każdym tygodniem.

Podobnie z postulatem, aby postkomunistyczna lewica odcięła się wreszcie od swego historycznego bagażu i przestała sławić, na przykład, Gierka jako wzorowego gospodarza kraju albo Jaruzelskiego jako patriotę, który ocalił Polskę przed sowiecką okupacją. Do tego na razie daleko, ale kruszy się przywiązanie postkomunistów do innego z filarów komunistycznej propagandy – przechwalania się historycznym sukcesem Peerelu, za jaki uznawano w nim „powrót do macierzy” ziem zachodnich.

Lewicowa europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg z godną podziwu śmiałością oznajmiła, że należy wrócić do historycznej nazwy Breslau, przynajmniej jako równoległej, bo – „przestańmy sobie opowiadać bajki” – Wrocław nic nikomu nie mówi i można sobie na tym połamać język. Dochodzi do rzeczy tak skandalicznych, że niemieccy koledzy europosłanki boją się przy niej używać nazwy Breslau, myśląc, że mogłoby ją to urazić. A nawet że, jak opowiada „Gazecie” – inni jej znajomi Niemcy zagubili się na lotnisku we Frankfurcie, bo szukali w rozkładzie odlotów Wrocławia, a znaleźli Breslau, i nie wiedzieli, że to to samo.

To się co prawda nieco kłóci z argumentem posłanki, że używanie nazwy Breslau poprawi szanse promocyjne miasta, ale nie łapmy za słówka, tylko doceńmy śmiałą myśl. Oczywiście, gdyby zmienić nie tylko nazwę, ale w ogóle cały Wrocław na Breslau, byłoby jeszcze lepiej. Wszystko przed nami.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(178) Komentarzy do “Breslau wraca do macierzy”

    -
  1. smuff pisze:

    Z tego co wiem, (może to mit, który wbił mi Michnik w łepetynę?) na Opolszczyźnie są już miejscowości o dwu nazwach, starej niemieckiej i nowej polskiej. My walczymy z Litwinami o pisownie nazwisk, chyba też o miejscowości. Polską pisownie. Jak zacznie pana litewski odpowiednik (Ziemkiewiczius) pisać dla jakiejś litewskiej gazety Polacy z „Kowalskim” będą mogli się pożegnać, będzie „Kowaliciuskis”, no bo zdrada narodowa, polska okupacja, hańba, głupota, komu to służy, …… Drogi panie, warto? Dla mnie to Wrocław, i dla ~37 000 000 rodaków też. Dla Niemców będzie to zawsze Breslau, tak jak dla nas Lwów, Brześć, cały wschód, kiedyś polski, teraz ukraiński, białoruski, litewski. I tyle. Jak ja nazywam Kijów czy Lwów Ukraińcy mają pewnie w…. głębokim poważaniu. Na pewno snu to im nie zakłóca. I panu też ten Breslau niech myśli nie mąci.

    Dobre 0

  2. rmstemero pisze:

    @autor: a tak na marginesie Panie Rafale to po sprawdzeniu faktow musze przyznac ze rzetelnosc panskiego tekstu przypomina najgorsze wykolejenia Naszego Dziennika i Gazety Wyborczej. Nie dlatego ze pisze pan nieprawde. Dlatego ze przemilcza pan wybiorczo niewygodne dla postwionej tezy fakty. Lidia Geringer de Oedenberg nie jest Niemka. Jest Warszawianka a nazwisko ma po bylym mezu. Zreszta tez Polaku. Jjej propozycja istotnie dotyczyla podwojnego nazewnictwa. Ale nie w Polsce lecz w akcjach marketingowych na terenie Niemiec ktore maja pomoc miastu i wypromowac je jako atrakcje turystyczna. Pomijajac fakt ze byc moze nie byl to socjotechnicznie najlepszy pomysl – imputowanie tej Pani wspierania niemieckich ciagot rewizjonistycznych jest absurdem. Istotnie uplasowal sie Pan pomiedzy Rydzykiem i Michnikiem.

    Dobre 0

  3. Jerry pisze:

    Aha, i do rmstemero: Cottbus, a nie Kotbus pisze się po łużycku „Chociebuż”, i w Polsce stosujemy tę nazwę :-)

    Dobre 0

  4. rmstemero pisze:

    @senior Almagro:
    trafil Pan jak kula w plot szkodzac przy tym prawdopodobnie naszym narodowym interesom. Bo to nie Polacy maja problem z wyludnianiem sie regionow nadgranicznych lecz Niemcy. Najlepszym przykladem jest eksodus Szczecinian do pobliskich gmin po niemieckiej stronie. Jesli trend ten sie utrzyma jeszcze jakies 12 lat to bedziemy mieli pierwsze miejscowosci po niemieckiej stronie z przewaga ludnosci polskiej. I z polskimi szkolami, burmistrzami i prasa.
    Wroclaw w ostatnich 20 latach raczej urosl. Podobnie jak Zielona Gora. Cottbus po niemieckiej stronie stracil 30% ludnosci. Jak tak dalej pojdzie to istotnie moze dosjc na skutek migracji do powstania Euroregionu ale z przewaga polskiej ludnosci i dominacja polskiej kultury oraz gospodarki. Po niemieckiej stronie tansze sa dzialki budowlane, lepsza infrastruktura. Gigantyczny pustostan. Tansze domy i mieszkania niz w porownywalnych ludnosciowo miastach w Polsce.
    Podobnie stalo sie zreszta na granicy niemiecko belgijskiej i niemiecko dunskiej.

    Ogarnia mnie smiech gdy przypomne sobie biadania ze przyjdzie Niemiec i wykupi nasza polska ziemie. Cena ziemi w Polsce jest wyzsza. A Berlin jest wykupywany przez Brytyjczykow, Irlandczykow i Skandynawow. Niemeic gdy ma ochote wykupywac jedzie do Toskanii albo do Portugalii. I naprawde nie jest zainteresowany poletkiem za barakiem popegeerowskim we wsi Jozkowo male. Do ktorego, aby dotrzec, potrzebuje wiecej czasu niz gdy leci do Nowego Jorku.

    Dobre 0

  5. Jerry pisze:

    Po pierwsze, do aa: „Gdy rozum śpi, budzą się UPIORY”. Jak się chce być nacjonalistą, to wypada choć trochę znać kanon literatury polskiej.

    Po drugie, uważam że pani Europoseł ma rację, choć jest z niesłusznej moim zdaniem opcji. Zawsze mnie śmieszyło, kiedy będąc we Wrocławiu czytałem w materiałach reklamowych po niemiecku nazwę Wrocław, albo Ostrów Tumski zamiast Dom Insel (nie mówię o materiałach po angielsku, francusku, hiszpańsku, bo to inna sprawa; tam się powinno promować nazwę Vratislavia). Podobnie jek mnie śmieszy, kiedy będąc w Wilnie czytam materiały reklamowe o Vilniusie i o Matce Bożej z Auśros Varta :-) . Litwini mieli jednak na tyle rozumu, zeby na tablicy na wprost ołtarza zostawić ryngraf Marszałka z napisem „Matko, dzięki Ci za Wilno”. Jeżeli możemy w folderach turystycznych pisać Warschau i Krakau i nawet Danzig, to nie pisanie Breslau świadczy tylko o naszych kompleksach. Tak na marginesie, naljepszy kolorowy film reklamowy o Krakowie zrobili hitlerowcy w 1940 roku.

    Po trzecie, w latach osiemdziesiątych świeżo po studiach pracowałem w pewnym Instutucie, który dziś po kilku zmianach nazw się nazywa Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości. Kwestia nazewnictwa polskich miast na Ziemiach Zachodnich była i wtedy tematem drażliwym i dosyć ważnym z punktu widzenia dostarczania listów przez pocztę. Zalecenie było takie, że list, i co gorsza, paczka, z adresem z niemiecką nazwą mial być z definicji zwracany do nadawcy nawet w oczywistych sytuacjach typu Stettin zamiast Szczecin. Podczas pewnej konferencji międzynarodowej razem z kolegą, bawiliśmy się jednym z pierwszych edytorów tekstów, i sporządzając listę obecności przy adresie NRD-owca wygłupialiśmy się i wpisaliśmy Berlin (Ost), zamiast oficjalnego albo samego Berlin, albo Berlin Hauptstadt der DDR. Zrobiła się karczemna awantura. Jeden z rosjan, z którym piliśmy wódkę po paru flaszkach wezwał tego gościa i powiedział mu żeby się zamknął, bo następnym razem będzie miał napisane Berlin, Sowjetische Zone :-)

    To tyle na temat sporów związanych z nazewnictwem. Niech sobie przedstawiciele innych narodów nazywają nasze miasta jak chcą, a jeżeli chcemy ich pieniędzy z turystyki, powinniśmy się do tego dostosować. Niezgoda na to świadczy tylko o naszych kompleksach. To jest tak samo śmieszne, jak pomysł Litwy żeby promować po angielsku nazwę Lietuva, zamiast Lithuania.

    Po czwarte, też mnie wkurza na niemieckich lotniskach kiedy widzę Genf, Venedig, Mailand, zamiast Geneve, Venice albo Venezia, czy Milano. Ale tylko dlatego że zanim się nauczyłem, nie wiedziałem dokąd lecę.

    I po piąte, też mnie wkurza kiedy słyszę kartoffel zamiast erdapfel, i pfannkueche zamiast palatschinke. I to jest pointa.

    Centuś

    Dobre 0

  6. rmstemero pisze:

    @iks:
    „A może by tak Kotbus zamienić na Chociebórz.Lipska , Drezna i Miśni zamieniać nie trzeba.”
    U bram miasta Cottbus stoi wielka jak dom tablica, na ktorej napisane jest Witamy w Chotiborz. Wszystkie miasta dolnych i gornych Luzyc maja od dziesiecioleci podwojne nazewnictwo i nikomu to nie przeszkadza.
    Mysle, jednak ze pomysl poslanki LiD nie jest pomyslem najlepszym i przypomina mi on graniczaca z obledem i nadgorliwoscia polityczna poprawnosc wiekszosci znanych mi Niemcow lamiacych sobie jezyk na slowie Szczecin chociaz w dowodzie jak wol stoi napisane ze miejscem ich urodzenia byl Stettin. Niech sobie Polacy nazywaja Wroclaw Wroclawiem a Niemcy niech mowia Breslau. Z faktu ze moiwmy Poczdam lub Monachium nie wynikaja wcale zadne rewizjonistyczne lub wielkomocarstwowe ciagoty. Gdyby jednak Niemcy wpadli na pomysl aby uzywac Poczdam zamiast Potsdam to bardzo by mnie to zdziwilo.
    Z drogiej strony calkowitym obledem jest zachowywanie sie jak Ukraincy domagajacy sie aby caly swiat lamal sobie jezyk na slowie Lviv. Dla nas jest to Lwow, dla reszty swiata Lemberg. I tak jest dobrze.
    Kojarzenie nazw miast z rewizjonistycznymi ciagotkami przypomina niezwykle tego goscia ktoremu wszystko sie kojarzylo.

    Dobre 0

  7. kol pisze:

    No przeciez nasz premier jest niemieckiego pochodzenia moze to ukłon w jego strone.B ył ostatnio w Berlinie moze jak kleczał przed Merkel to jej to obiecał.Brawo wyborcy Platformy!!!!!!!!!!!!!.

    Dobre 0

  8. gervazy pisze:

    Wrocław jest polski i to , że kiedyś był niemiecki, nie ma znaczenia – był też czeski i jeszcze wcześniej polski, tak jak cała ziemia na której obecnie żyjemy często zmieniała właścicieli.
    Jeszcze w XVII-tym wieku mieszkańcy okolicznych wiosek w rejonie Hamburga mówili językiem słowiańskim. Nazwa Berlin też nie jest niemiecka i nie wciskajcie nam kitu o niemieckości tych ziem. Jak któś mówi o ziemiach niemieckich niech się przyjrzy nazwą wsi i małych miejscowościwe wschodnich częściach Niemiec.
    Pani Geringer coś się pomyliło, czasy hitlera już minęły – mam nadzieję, choć sprawa Kosowa otwiera puszkę Pandory i ….
    historia lubi się powtarzać..

    Dobre 0

  9. Roman H. pisze:

    Właśnie w tej chwili w TVN 24 pani Geringer wyjasnia że „autorem pomysłu jest Gazeta Wyborcza a nie ona „.
    Jak to dziwnie wykazuje korelacje z moim poprzednim postem !!

    Dobre 0

  10. Gobbo pisze:

    A Mikrokosmos czytaliście? Każda epoka niesie swoją nazwę. Teraz jest Wrocław. Tylko trzeba trochę mózgiem ruszyć. Jak bym ja się zgubił na lotnisku w Balicach, bo chciałem jechać do Monachium a tam jak wół stoi Munchen, i nie wiedziałbym że to to samo, to nie najlepiej świadczyłoby o ogólnym poziomie wykształcenia. My Możemy mówić Wilno, Niemcy mogą mówić Breslau, angole London – i tyle. Ale nazwy ustala każdy we własnym zakresie

    Dobre 0

  11. oldgeorge pisze:

    @fritz
    Nie wydaje się Panu, że niemieckie elity polityczne i media mają za złe Kaczyńskiemu za uporządkowanie na arenie międzynarodowej sprawy tzw.”polskich obozów koncentracyjnych”? Niemcy przeszli teraz do etapu wybielania swojej roli w czasie II Wojny Światowej. Wizyta p.Merkel na pokazie filmu „Katyń ” miała pokazać całemu światu, że to Rosjanie są winni tej zbrodni a nie Niemcy, jak to jeszcze niektórzy twierdzą (gł.Rosjanie). Doszła do tego wzrastajaca rola Polski u sąsadiów tj.Czechy, Litwa, Ukraina co powodowało pomniejszanie roli Niemiec. Stąd taka nagonka mediów niemieckich na niego i wydaje się , jego frustracja, co było widać podczas wypowiedzi do reportera radia RMF.

    Dobre 0

  12. marius30 pisze:

    @danke – danke za Twoj rozsadny komentarz. A wszystkim oburzonym pseudopisopatriotom (wlacznie z autorem felietonu i fritzem) polecam przeczytac zamiast Nasz Dziennik ksiazke „Mikrokosmos” autorstwa Davies+Moorhaus. Moze troche zmadrzeja?

    Dobre 0

  13. marzencic pisze:

    @stanislaw.
    Chcialoby sie zaspiewac za Ray-em Charlsem – Wilno on my mind. Ujal Pan zgrabnie wszystko co mozna na ten temat powiedziec.
    P.S. Musze przyznac ze denerwuja niemieckie walczyki w Spizu*). ale w tym cale pol-Niemca**) , ze wlascicel toczy polskie piwko na czeskej licencji glownie dla spragnionych z Deutschland.
    *)Spiz- knajpa mieszczaca sie w Ratuszu wroclawskim.
    **)pol-Niemca – Szkopul.

    Dobre 0

  14. witalis pisze:

    Witam
    fritz – tak trzymać. Pozdrawiam. A minister (czekawe od czego magister) Zdrojewski woli dofinansować muzeum Żydów, a nie historri Polski. W końcu naród wybrany, a Polacy to nawet nie gęsi, ale zdaniem dowcipnisiów :( (( z PO zaledwie kaczki. No cóż PO Kosowie może czas POmyśleć o niePOdległości Śląska i POmorza, Alzacji i Lotaryngii, kraju Basków i Grenady etc. Granic i tak nie ma, a dyrygentom Unii Europejskiej łatwiej będzie wodzić za nos 100 krajów niż 27. No i prześcigniemy wreszcie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

    Dobre 0

  15. robertpk pisze:

    Panie Rafale Kochany

    w jednym swoim tekście na tej samej stronie internetowej RZ narzeka pan na manipulacje GW dotyczące Grossa i Rydzykowców…

    a wdrugim dokonuje podobnej manipulacji z tym co powiedziała Ta europosłanka

    czytałem

    kontekst był „ODROBINĘ ” inny

    ciekawe jest również to, że sam pan sie umiescił w gronie „normalnych i zdroworozsądkowych” natomiast do kotła „oszołomów” wrzucił pan środowiska GW i RM.

    czyżby próba kreowania rzeczywistósci ?

    Panie Rafale, dla mnie jest Pan tak samo wiarygodny jak ludzie z GW ..

    Dobre 0

  16. zembaty pisze:

    A może ta pani Lidia Geringer de Oedenberg, Europoseł z Wrocławia zresztą zmieniłaby nazwisko, bo ja też nie wiem, skąd ona jest i gdzie ona leży, i ciągle mi się to myli???

    Dobre 0

  17. Kiwaczek pisze:

    Myślę,ze nazwisko tej pani trzeba zmienic,bo nie da sie go wymówic.

    Dobre 0

  18. senior Almagro pisze:

    @ Maciek z Gdańska
    Oczywiście, że MY mówimy /piszemy Brema a nie Bremen, Londyn a nie London i Nowy Jork a nie New York. Anglik też nie powie Warszawa czy Kraków tylko Warsaw albo Cracow. Tu jednak chodzi o coś innego. To MY mamy być przyzwyczajani do Breslau a nie Wrocław. Po eksperymencie precedensie Kosowskim przyjdzie czas (nie dzisiaj i nie jutro, ale zapewne przyjdzie) na następne. Taki na przykład euroregion Niederschlesien ze stolicą w Breslau, bo któż wie co to takiego województwo dolnośląskie i Wrocław?

    Dobre 0

  19. Roman H. pisze:

    Zmutowane genetycznie czerwone pająki „wracają do korzeni”.
    Juz w listopadzie 1932r KPP na VI zjeżdzie postulowali przekazanie G.Śląska i Gdańska gdzie „Imperializm Polski ustanowił swe panowanie”.
    Tu wbrew pozorom nie chodzi o nazwy miast.Celem podstawowym jest wmawianie zwłaszcza młodemu pokoleniu „europejskości” wg nowych wersji „politgramoty” oraz zastapienie tradycyjnego patriotyzmu – opowieściami o J 24 czy „Czterech pancernych i pies ich ….’”.
    Zatrudniaja znakomitych fachowców już drugiego pokolenia „inzynierów dusz” (patrz „asy” z GW) czasem puszczając balon próbny w rodzaju propozycji tej „europosłanki”, badając reakcje która pozwala na dalsze planowanie.
    „Gałąż pod ciężarem zgięta” (Miłosz) było jednak właściwszym rozwiązaniem „problemu” niż „gruba kreska”.

    Dobre 0

  20. Wohreck pisze:

    Demografia, chłopie, demografia. Nie na salonach, a w łóżkach wszystko się rozstrzygnie.

    Dobre 0

  21. sosna pisze:

    To może od razu parę nazw przygotujmy Wrocławiowi – inną dla Niemców, inną dla Węgrów a jeszcze inną dla Adglików czy Szwedów. No bo każdy język ma swoje uwarunkowania i różnym nacjom odmienne trudności sprawia wymówienie tego samego słowa. Już widzę te kilkujęzyczne tablice w naszych miastach!
    Tylko czy za jakiś czas będzie wiadomo o jakie wogóle miasto chodzi?
    Pani Lidio! Skąd się pani urwała?

    Dobre 0

  22. andy pisze:

    Czy jakiś polak jadąc do Koln (nad o powinien być umlaut czyli dwie kropeczki, ale klawiatura nie ma) nie mówi przypadkiem, że do kolonii się wybiera, podobnie do Munchen (umlaut nad u) albo New York czy Roma libo Paris, Ben Jing, Beograd, czy wspominane już Vilnius. Czy jadąc do niemieckiego Chociebuża mówicie o Panowie i Panie że tam jedziecie, czy też, że do Cottbus??? Zresztą akurat tam tablice są dwujęzyczne mimo, że łużyczan jest garsteczka, albo już ich zupełnie nie ma.

    Czy tego chcemy, czy nie i czy się z tym godzimy czy nie Niemcy jadąc do Giżycka mówią, że jadą do Lotzen, a miast Kętrzyna do Rastenburg’a. Tu zresztą mamy do czynienia z takim „spolszczeniem nazwy”, że szczęka opada. Giżycko zwane przez polskojęzycznych mieszkańców Mazur zwane było Lec, ale komuś się zachciało uczcić Gizewiusza. Pobliski Olsztyn zwany wcześniej Allensteinem czyli kamieniem nad Łyną (Alle-Łyna) powinien w zgodzie z logiką nazywac się teraz Łynosztynem, a zamiast nazwy Bartoszyce używać się winno tradycyjnej – używanej przez Polaków przed wojną Barsztyn.

    W bliskim (odległość) obwodzie kaliningradzkim (Kaliningrad, Królewiec, Konigsberg) od paru ładnych lat na „witaczach” wykonanych z solidnego żelbetonu używa się nazw kilkujęzycznych np. Bagrationowsk, Prussiche Eylau, Iława Pruska. I jakoś dzwony cerkiew nie biją na alarm…

    Dobre 0

  23. Dydek pisze:

    @Piotr Gumper Pisze:
    Historia , drogi panie to jednak nieco więcej niż kilkadziesiąt lat. Jak się chce zabrać głos , to dobrze byłoby wiedzieć cokolwiek na temat.

    Dobre 0

  24. buba pisze:

    A ja widzialem reklame: Przyjezdzajcie do Lizbony. Wakacje w Pekinie.
    To znaczy ze roscimy sobie pretensje do tych terenow i juz nie Polska od Baltyku do Tatr tylko od Atlantyku do Pacyfiku? :D

    Dobre 0

  25. senior Almagro pisze:

    Niezorientowanym spieszę wyjaśnić, że wspomniana Frau Oedenberg była swego czasu „bohaterką” skandalu. Mianowicie dziennikarz którejś z polskich gazet poprosił – przedstawiając się jako Niemiec – o wywiad, w którym miała obsobaczyć nasz kraj. Konkretnie i za określoną kwotę. Frau Oedenberg zgodziła się bez mrugnięcia okiem. To tak gwoli ścisłości, żebyśmy wiedzieli z kim mamy do czynienia.

    Dobre 0

  26. Dydek pisze:

    Kap , kap , kap ….. kropla drąży skałę. Szkoda tylko , że Polacy od wieków ciągle głupi i naiwni.

    Dobre 0

  27. Grzesiek pisze:

    Jesli ktos byl dluzej w czterojezycznej Szwajcarii,
    nie rażą go nazwy dwujęzyczne na tablicach miejscowosci,
    w dokumentach, na drzwiach sklepow itd.
    Np. Biel/Bienne, Basel/Bale, Freiburg/Fribourg.
    Dlaczego my Polacy na Moenchen mowimy Monachium,
    a na Koeln – Kolonia?
    Dlaczego wiec w wielojezycznej Europie nie mozemy pisac i mowic
    mowic Gdansk/Danzig, Wroclaw/Breslau?
    Moim zdaniem wtedy dopiero Niemcy zaczeliby kojarzyc te nazwy
    i uswiadamiac sobie ich lokalizacje i historie.

    Grzegorz z Gdanska

    Dobre 0

  28. Andrzej z Helu pisze:

    A Jaruzelski (vel Wolski) zostanie niedługo bohaterem narodowym.
    Tylko czy na pewno polskim?
    Biologia już robi swoje.
    A biedna posłanka ciągle swoje i swoje. Ludzie lewicy zagubili się w labiryntach Europy.

    Dobre 0

  29. stanisław pisze:

    Jaka macierz ! Breslau jako nazwa historyczna ! bo ziemie zmieniały właścicela w ramach prywatej własności przynależność państwowa był przypadkowa lenno,posag,zdomycz wojenna. Więcej tu elementów czeskich w pradziejach iż niemieckich. Tzw. ziemie zachodnie to zdobycz wojenna Polski w wyniku drugiej wojny co na tych ziemiach było normą a księstwo brzesko-legnickie/wg. alfabetu/ zniemczone zostalo odzyskane jako łup wojenny i inne utracone według ówczesnie obowiązujących zasad uwałaszczania się na cudzym majątku. Pani europoseł jest śmieszna bo to komuniści pilnowali polskości nazw jak niepodleglośći a uzywanie nazw niemieckich bylo traktowane jao propaganda faszyzmu. O czym świadczą np. czterej pancerni i inne o propagandowym wydzwięku z fabułą przygodową. Kulturalni europosłowie niemieccy otrzymują ściągi na temat wrazliwiśći europosłów z Polski i tematów tabu jak uzywanie niemieckich nazw miast czy teorii Darwina czy w których miastach Polski hitler jest honorowym obywatelem. Pani euro przy prezentacji powołać sie na pochodzenie z Breslau pewnie ich trafi szlag z wrażenia i jednego niemca mniej /jak zyczy LPR/ to żart. Na drogowskazach podawac nazwę bieżącą oraz nazwy historyczne i robić kasę jeżeli jest zapotrzebowanie i sentymenty bo nie ma drugiego Breslau. Czy Lwów to nie odpowiednik Breslau dla swoich a jak oni to dziś nazywają to nie problem polityczny ale sentyment. W dobie wielojęzycznego nazewnictwa historycznych miast Breslau wpisuje się w standard.

    Dobre 0

  30. Marzencic pisze:

    To rzeczywiscie skandal z tym Breslau. Tak samo jak z Mediolanem czy Londynem i Paryzem. kazdy na swiecie powinien mowic Wrocław, Milano , London i Paris.
    A nam z Wrocka pozwolcie miec takie muzeum jakiego chcemy.
    P.S. PO mowiac potocznie spi i podpada patriotom, jezykoznawcom,
    historykom i prawnikom i wszelkim fachowcom z PiS-u.

    Dobre 0

  31. Marvin pisze:

    Co do tej pani, to ona raz się już popisała-jako dyrektor festiwalu Wratislavia Cantans, kiedy jego ranga zeszła na psy. Całe szczęście, że nie została prezydentem Wrocławia (startowała w poprzednich wyborach). A tak przy okazji – że też są jeszcze w Polsce ludzie, którzy wierzą, że jej opcja(SLD-jakby ktoś miał wątpliwości) będzie bronić na forum międzymarodowym polskich interesów. Co do nazw miast -nie mam zamiaru odbierać Niemcom prawa do nazwy Breslau, czy Danzig. Niech jednak będą konsekwentni i mówią również Warschau, czy Krakau- wtedy będę rozumiał, że są to tylko niemieckie odpowiedniki i nie ma tym żadnych podtekstów historycznych (tak, jak u nas polskie nazwy niektórych niemieckich miast np. Kolonia, czy Lubeka). Jednak oficjalna nazwa miasta to co innego- wolałbym, żeby inne narody ( którym zarówno polskie, jak i niemieckie nazwy naszych miast niewiele mówią) skłaniały się ku naszym nazwom- i to jest zadanie dla naszych polityków, a nie durnowate, pseudoeuropejskie przymilanie się Niemcom i w ogóle komukolwiek.

    Dobre 0

  32. Sławek pisze:

    że pod rządami PO będzie źle, to przypuszczałem. Nie sądziłem jednak, że będzie aż tak tragicznie. Nie brałem także pod uwagę faktu, iż PO-Polska w tak szybkim tempie ulegać będzie wpływom UE i najbliższych sąsiadów i ekspresowo zatracać swoją osobowość. Co nas czeka nie wiem…bo gdy na chłodno oceniam poprzednią ekipę czyli PiS, której byłem sympatykiem, to ocena ta wypada fatalnie. Rodzi się zatem pytanie: jaka przyszłość przed tym krajem?

    Dobre 0

  33. aa pisze:

    Podobno bedziemy jednymi z pierwszych krajow, ktory uzna niepodleglosc Kosowa. Unia musi mowic jednym glosem! Prawda? Nie prawda! Ktos powiedzial, ze gdy rozum spi budza sie potwory… Wlasnie wbito ostatni gwozdz w trumne Jugoslawii. Czechoslowacja rozbita. Macedonia ( z prawie 40% Albanczykow) stoi na skraju tego samego co wydarzylo sie w Kosowie. Drodzy Panstwo, nie oszukujmy sie, my jestesmy nastepni. Jak do tego dojdzie? Bardzo prosto. Najpierw beda glosy by zmienic nazwy geograficzne na niemieckie albo zydowskie. Bedzie ich coraz wiecej. Za pieniadze Unii podsycane beda nastroje separatystyczne, tam gdzie ich nie ma. Nastepnie w wyniku paru kretynskich posuniec rzadu tego lub tamtego, przyjdzie nam zaplacic powiedzmy 35 do 50 mld zlotych kary. Nastepnie Swiatowa Rada Zydow wygra sprawe o odszkodowanie za pozostawione mienie, to bedzie jakies 100 do 150 mld dolarow. I my sami, bedziemy za tym glosowac, bo w Unii musi byc jednosc. Drodzy Panstwo, wszelkie wydazenia, male lub duze, nie zdazaja sie, tak po prostu. Wszystko jest organizowane. Rewolucje, wojny, przewroty, kryzysy finansowe i wystapienia politykow maja swoich rodzicow. Ktos stoi tam w cieniu, analizuje nasza reakcje, i przygotowuje nastepny cios. Wystapienie p.Lidii Geringer von Oedenberg nikogo nie powinno dziwic. Wkrotce bedziemy mieli wiecej takich wystapien, znowu pojawia sie ksiazki o naszym udziale w holokauscie, o zlym traktowaniu homosexualistow, o naszej wrodzonej niecheci do wszystkiego nowego, i naszej ksenofobii. Od Nas zalezy, czy Wroclaw bedzie Wroclawiem, czy Breslau. Jak dlugo bedziemy pamietac, kim jestesmy, skad przyszlismy i dokad chcemy, bez przymusu isc, tak dlugo Wroclaw pozostanie nasz.

    Dobre 0

  34. Maciek z Gdańska/Danzig/Danzica/Gdunska pisze:

    A Gdańsk ma wiele imion i jest to bagactwo naszego, ponad 1000 letniego miasta. Jak jedziemy do Bremy to nie mówimy Bremen, jak do Mediolanu to nie Milano itd, itd. To, że miasto ma wiele imion to super sprawa i świadczy o jego wadze i miejscu w historii. Panie Rafale jest Pan bardzo błyskotliwym felietonistą i mądrym człowiekiem, ale tym razem się nie udało…

    Dobre 0

  35. Col pisze:

    Myślę,ze Niemcy tylko czekają na ratyfikacje przez Polskę traktatu lizbońskiego i dopiero przystąpią do odbiera nia Polski Polakom, z jej historycznymi dziejami, co robia już teraz, tworząc nowa historie Europy.

    Dobre 0

  36. Col pisze:

    Tej pani powinna być odebrana funkcja europosła reprezentującego Polske w PE, bo z takimi poslami Polska jest skazana na zatracenie.

    Dobre 0

  37. zet pisze:

    Lewicy nie przeszkadzał jakoś Wrocław przez 50 lat. Nie przeszkadzał też Stalinogród jak ktoś to jeszcze pamięta. Widać, żródła finansowania lewicy się zmieniły a razem z nimi poglądy. Teraz to się nazywa europejskość – dawniej wyraz na literę k.

    Dobre 0

  38. hugo pisze:

    Na wzor dawnej Unii Polski z Litwa,postepowa Europa moze nam niedlugo zaproponowac Unie Niemiec z Polska.
    Trzeba sie nad tym glebiej zastanowic-
    Frau Merkel czy Herr Tusk ?

    Dobre 0

  39. Iks pisze:

    A może by tak Kotbus zamienić na Chociebórz.Lipska , Drezna i Miśni zamieniać nie trzeba.

    Dobre 0

  40. Nie wracam pisze:

    Jezyk niemiecki w skali swiatowej juz nic nie znaczy. Niemcy maja apetyt na wiecej socjalu i to ich dialekt jeszcze bardziej pograzy, bo kto sie chce uczyc jezyka niewydolnej gospodarki. Tylko w europie srodkowej jeszcze maja jakies wplywy. proponuje rozmawiac z nimi po angielsku. nota bene ciekawa ewolucja pogladow niemieckich lewicowcow. Ciekawe kiedy znowu zaczna przyznawac sie do socjalisty Hitlera?

    Dobre 0

  41. bullet pisze:

    @Danke
    Bylem w Monachium,Wiedniu,Aarhus…Rozmawiajac z tubylcami staralem sie uzywac,uzywalem tubylczej wymowy,moje starania byly doceniane,szczegolnie w Danii.W Polsce mowmy jak chcemy,promujemy dany kraj,dane miasto w swoim narzeczu,bedac jednak za granica bedziemy zupelnie niezrozumiali,wypowiadajac nazwe danego miasta po „swojskiemu”.
    Nieprzypominam sobie zadnego Niemca,ktory mowilby”Wroclaw”,po pierwszym polamaniu jezyka zaprzestawal staran.
    Gdyby Pansto widzieli te nieprzebrane rzesze(o kurcze:))niemieckich wycieczek po wroclawskim Starym Miescie…niekiedy mozna by Wroclaw odlaczyc od Polski,tak ich wielu…No i dobra ,niech przyjezdzaja i kupujac placa,zgoda…
    Resentyment do Polakow jest w w wyciczkowiczach olbrzymi,pytaja takze:A dlaczego tu jest bank,a tu jest sklep?Przeciez za mojego dziada…itd.Jak bylem w Wilnie nie pytalem Litwinow,dlaczego nie chca byc Polakami.

    Dobre 0

  42. Piotr Gumper pisze:

    Nazwa miasta jest sprawa drugorzedna.Wroclaw historycznie nie jest polskim miastem.Zostal odebrany Niemcom jako kontrybucja po przegranej wojnie.Nam dany na otarcie lez po utracie ziem wschodnich.TO SA FAKTY.Nie mozna nimi manipulowac.
    Poza tym korona „bialemu” z glowki nie spadnie, gdyby Polska miala duze miasto o historycznej niemieckiej nazwie.Ciagle jestesmy w Europie.Prawda?

    Dobre 0

  43. Toronto pisze:

    Ja mysle ze te pomysly pani Lidki wzial sie ze natchnienia pana Donka ktory poroponuje wschodioeropejczykom milosc jakiej jeszcze nie zaznali. A wiec pani Lidka i pan Donek zorganizuja wschodnioeurpoejczykom Oktoberfest w Hali Ludowej na wzor tego jaki kiedys organizowal pewien pan z wasikiem. Oczywiscie chodzi o pelny komplet widzow. Gwiazda wieczoru ma byc niejaka Erika Stainbach.
    Podkreslam: wszelka zbierznosc nazwisk przypadkowa.

    Dobre 0

  44. kerczer pisze:

    Niby nikomu nie mozna zabronic uzywac slow i nazw jakich chca. Kazdy moze uzywac jezyka jaki uwaza za stosowne, jaki wyraza jego czy jej swiatopoglad, pochodzenie, wyksztalcenie, kulture i zyciowe dazenia.

    Jezyk jednak jest wazny, jezyk jednak wyraza wszystko – jezyk i slownictwo prowadza do czynow.
    Jezyk moze byc sztuczny, politycznie poprawny i ograniczac sie do tworzenie barw ochronnych, jezyk moze tez ujawnic lub zdradzic gleboko ukrywane przekonania i zadze. Jezyka wyrazi dume i sile i glebokie czlowieczenstwo, jak i rasizm, nienawisc, sluzalstwo i zdrade – jezyk prowadzi do czynow.

    Wczoraj jeden z kandydat na prezydenta USA, Obama zapozyczajac slowa od kilku innych slawnych politykow powiedzial:
    „Don’t tell me words don’t matter.
    ‘I have a dream’ — just words.
    ‘We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal’ — just words.
    ‘We have nothing to fear but fear itself’ — just words.”

    Nie mowcie mi, ze slowa nic nie znacza.
    „Marzy mi sie…’ [Martin Luther King] — tylko slowa.
    ‘Uwazamy te prawdy za oczywiste, ze wszyscy ludzi sa stworzeni rowni’ [Thomas Jefferson] — tylko slowa.
    ‘Nie mamy sie niczego bac oprocz samego strachu’ [Franklin D Roosvelt] — tylko slowa”

    „Debile, bydlaki, karly moralne, pedaly, polacks, zydostwo, polnische Schweine, Breslau” – tylko slowa?

    Dobre 0

  45. Jarek pisze:

    Mysle, ze nie mozna miec Niemcom za zle, ze mowia Breslau. Ale znam paru poprawnych Niemcow i oni mowia z uporem maniaka, bo chca byc poprawnie politycznie – „Froclaf” – co naturalnie brzmi fatalnie, takze po niemiecku. Gdybym wymawial nazwe Wroclaw po polsku, tak jak Polacy, nie bylbym w ogole zrozumiany. Mysle tu nawet o zrozumieniu akustycznym.
    Sprawa jest zatem trudna. Ale jest tez faktem, ze miasto nazywa sie teraz Wroclaw. I trzeba sie tego trzymac. Obojetnie jak inne nacje beda to miasto nazywaly, nawet „Loklou”.

    Dobre 0

  46. armi pisze:

    Jak zauważyłem, zmieniały się również komętaże. Chyba jestem chory..

    Dobre 0

  47. armi pisze:

    Przeczytałem tekst (zgadnijcie który) trzy razy i za każdym razem się zmieniał. Czwarty raz czytać nie mam czasu

    Dobre 0

  48. Gandharwa pisze:

    Oj bez przesady, tez sie pan Ziemkiewicz z pania de Oedenberg uparli na synonimowe nazewnictwo. Jakos nikt w Polsce nie mowi „München” ale Monachium, Moguncja, Ratyzbona, Drezno, Lipsk i Kolonia mimo, ze wielu Niemcow czytajac te nazwy zachodziliby w glowe, w ktorej czesci Polski leza te miejscowosci.

    Niech kazdy narod sobie nazywa miasta swoje i obce tak, jak mu sie zywnie podoba. Czesi mowia na Genue „Janov” , Polacy na Roma „Rzym” a Niemcy na Wenecje „Venedig” i tak tez powinno byc.

    Lepiej zajmijmy sie wlasnym podworkiem. Na Slasku Opolskim zyje mniejszosc niemiecka, jednak nazw dwujezycznych, mimo teoretycznej mozliwosci nie ma. We wschodniej Slowacji zyje nieliczna mniejszosc lemkowska i nie bylo problemu z nazwami dwujezycznymi ( w cyrylicy ) …..wstyd!

    Jadac nowoczesna autostrada z Wroclawia do Drezna, Berlina lub Krakowa ze zdumieniem odkrywam, ze docelowy kierunek drogi to „Jedrzychowice” , „Olszyna” i „Korczowa”….Czy promocja malutkich wioseczek nadgranicznych w dobie Europy bez granic to nie kuriozum? Wstyd!

    Dobre 0

  49. lisa pisze:

    Pani jak jej tam (niech sobie zmieni nazwisko na Nowak bo mam problem z zapamiętaniem) przesadziła, ale nad niektórymi aspektami tej wypowiedzi warto się zastanowić. Po pierwsze (a sama jestem z ziem zachodnich) zawsze mnie dziwili ludzie których irytuje gdy Niemcy używają niemieckich nazw tych miast. Ciekawa jestem czy sami mówią „Vilniaus” i „Lviv” zamiast „Wilno” i „Lwów”. Zapewne nie, i wcale nie musi to oznaczać że chcą zmieniać granice. Po drugie, nazwy takie jak „Wrocław” czy „Łódź” rzeczywiscie są dla obcokrajowców trudne. Nie znaczy to że mamy używać nazw niemieckich (bo niby dlaczego), ale może można by wymyśleć coś na bazie łaciny.

    Dobre 0

  50. Danke pisze:

    Zakaz uzywanie niemieckich nazw w stosunku do miast, ktore przeszly pod drugiej wojnie swiatowej pod administracje polska, pochodzi z czasow glebokiego PRLu, w ktorym ukuto pojecie „ziem odzyskanych”. Demokratyczna Polska nie ma powodow, aby zabraniac uzywania na terenie Niemiec nazw Breslau, zamiast Wroclaw, Glogau zamiast Glogow, Gleiwitz zamiast Gliwice, czy tez Danzig zamiast Gdansk itp. Uzywanie niemieckich nazw polskich miast w promocji tych miast na terenie Niemiec moze tylko zwiekszyc skutecznosc takowych promocji. Od faktu uzywania niemieckich nazw miasta te nie stana sie mniej polskie. Polacy przeciez mowia Wilno, zamiast Vilnius, Lwow zmiast Lviv, Lipsk zamiast Leipzig, Nowy Jork, a nie New York, Paryz, a nie Paris,
    Praga, a nie Praha, Rzym, a nie Roma, Wieden, a nie Wien etc.
    Wiec o co chodzi? Uwazam, ze Breslau, Danzig, Warschau i Glogau, to piekne polskie miasta. Warto je odwiedzac i zostawiac w nich jak najwiecej pieniedzy. Dzieki tym pieniadzom mieszkancom Wroclawia, Gdanska, Warszawy i Glogowa bedzie sie zylo coraz lepiej.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.