Niczyje mienie nie jest bezpieczne, dopóki trwa sesja parlamentu – pisał klasyk liberalizmu Fryderyk Bastiat.
Dosłownie w ostatnich godzinach skróconej kadencji posłowie rozdali 20 miliardów złotych tylko w roku przyszłym, nie licząc wydatków, które przegłosowali na lata następne. Mechanizm tej łaskawości był prosty – malutka partia, której przejęcie odpowiedzialności za budżet państwa na pewno nie grozi, rzuciła z sufitu wzięty pomysł, aby podnieść ulgę na dzieci. Rząd chce dać sześćset? To my żądamy dwa razy tyle.
„Bez kozery powiem pińćset” – jak w starym skeczu Laskowika i Smolenia: po tysiąc dwieście na twarz, wnioskuje wspomniana partyjka bez żadnego przeliczenia, symulacji kosztów, ot, po prostu, żeby się popisać (a czemu nie po pięć tysięcy?!). I oto, co się działo dalej – partia rządząca, zamiast wyśmiać wniosek i odesłać jego autorów do szkoły na poprawkę z dodawania i odejmowania, boi się zagłosować przeciwko, żeby nie wyjść na niewrażliwą społecznie. Poważna partia opozycyjna, która szykuje się do przejęcia władzy i powinna liczyć się z tym, że to na nią spadnie niewykonalne zadanie znalezienia na głupi pomysł pieniędzy, też się nie odważa być przeciw. To samo tchórzostwo paraliżuje Senat. Odpowiedzialni za kasę ministrowie protestują, ale premier, który w tej chwili bardziej niż premierem jest już szefem walczącej o głosy partii, ucisza ich. Mogę tylko się domyślać, jakim argumentem – oczywiście, że to bzdura, ale na razie sza, potem jakoś się z tego rakiem wycofamy. Oczywiście, potem jakoś się odkręci – tak jak się odkręciło głupie ustawy powodujące (kto jeszcze pamięta?) wirtualną dziurę budżetową Buzka wygłosowaną przez lewicę i odstępców z AWS. Ale pozostaje niesmak, że politycy od lewa do prawa nie mają u nas odwagi zaprotestować przeciwko oczywistemu nonsensowi. Że uważają Polaków za durniów niegramotnych w liczeniu, których kupuje się obietnicami bez pokrycia.
Chciałbym im rzucić w twarze, że się mylą, ale, bo ja wiem…









Posłużmy się analogią:
Kilka osób składa się co miesiąc na jakiś wspólny cel (wszystko jedno, co, może być np. wynajęcie orkiestry dętej, bez której muzyki żyć nie mogą). Załóżmy, że pieniędzy starcza równo na wynajęcie orkiestry. Załóżmy też, że jedna z tych osób (‘A’) zbiera pieniądze i zarządza całym funduszem. ‘A’ nie ma własnych dochodów (mało realistyczne założenie, ale to tylko analogia). Pewnego dnia ‘A’ mówi do innej osoby (powiedzmy, ‘X’): „Słuchaj X, ty masz teraz dziecko, nie będziesz płacił tyle co inni. Płać tylko połowę.” ‘X’ się cieszy. Ale okazuje się, że brakuje pieniędzy na orkiestrę. Wtedy ‘A’ mówi do pozostałych: „Pożyczcie mi kasy, bo nie będzie orkiestry. Oddam z procentem za rok.” Każdy chętnie pożycza, bo procent okazuje się dobry. No i wszyscy są szczęśliwi. Ale, ale, czy na pewno? A co będzie za rok? No jak to, co? ‘A’ odda kasę z procentem. Ale on przecież nie ma własnej kasy! No, cóż, w takim razie komuś trzeba będzie zabrać. Ale to dopiero za rok, kto by się tam martwił…
Czy nadal Państwo uważają, że to, co zrobił rząd, to „niezabieranie naszych pieniędzy”?
„że rząd wie, co robi stosując populistyczne metody. Wszakże wg szanownych dyskutantów postąpił wręcz liberalnie, prawda?”
jaki rzad, jaki rzad? 1200 zl ulgi to pomysl rzadu? jednym sie wszystko z d… kojarzy, innym z z tym zlym rzadem.
O czym świadczy brak odpowiedzi RAZ na liberalne zarzuty??? Zgadnij koteczku! A poza tym ja też daruje Panu RAZ pare milionów, i nie odbiorę mu ich – a skarbówka mu naliczy podatek dochodowy – oj trzeba bedzie cos wpisać w PIt-ie Panie Rafale.
Jan Stawski Napisał:
22 wrzesień 2007 o 15:49
„Wszakże wg szanownych dyskutantów postąpił wręcz liberalnie, prawda? Zamiast wyzywać Pana ziemkiewicza proponuję chwilę się zastanowić, może przyniesie to dobre skutki…”
Kazda obnizka podatkow w obecnej sytuacji jest dobra. Mozna sie zgodzic, ze tu mamy populizm przed wyborami i ze obnizka jest tylko dla wybranych. Natomiast Ziemkiewicz jak rasowy socjaldemokrata nazywa niezawlaszczanie naszych pieniedzy rozdawnictwem. Na to zaden liberal nie moze sie zgodzic. W sumie lubie czytac RAZa, ale tym razem chyba popedliwosc wyprzedzila rozum. A moze to prowokacja ?
Przepraszam, że pozwalam sobie na kolejny komentarz do tego samego tekstu, ale nie mogę powstrzymać się od refleksji, że większość wypowiedzi powyżej pokazuje, że rząd wie, co robi stosując populistyczne metody. Wszakże wg szanownych dyskutantów postąpił wręcz liberalnie, prawda? Zamiast wyzywać Pana ziemkiewicza proponuję chwilę się zastanowić, może przyniesie to dobre skutki…
Nie ma strachu!
Po wyborach ulga zostanie wycofana a posłowie w trosce o budżet wprowadzą opłatę roczną za każde posiadane dziecko.
Wtedy będzie i mądrze i odpowiedzialnie i zgodnie z postulatami p. Ziemkiewicza.
No to Ziemkiewicz z JKM zaczynają być socjalistami. Niedługo będą mówić, że obniżanie podatków jest rozdawnictwem, na który budżet nie stać.
CO TY BREDZISZ CZŁOWIEKU ???
„Niczyje mienie nie jest bezpieczne, dopóki trwa sesja parlamentu – pisał klasyk liberalizmu Fryderyk Bastiat.”
Nie Bastiat tylko Tocqueville.
Czyli jakby państwo zrabowało więcej niż dzięki ulgom zrabuje to mienie byłoby bezpieczniejsze? No jasne, najbezpieczniejsze mienie to takie, które ma Jarek z Lechem.
„Dosłownie w ostatnich godzinach skróconej kadencji posłowie rozdali 20 miliardów złotych tylko w roku przyszłym”
ROZDALI ??? To NIE ODEBRANIE jest według ciebie ROZDANIEM ???
Raduj się zatem bo właśnie ROZDAŁEM ci MILIARD €, których ci przed chwilą nie zabrałem. Jesteś teraz bogatym człowiekiem.
Nie sądziłem że można upaść tak nisko. Od UPRowca do EUrokomunisty.
Ma Pan racje, ale tylko czesciowo. Mianowicie, na tej uldze podatkowej
nie skorzystaja najbiedniejsi tzn ci, ktorzy nie placa podatku, albo placa b. maly. Mysle, ze rzad popelnil blad. Powinien byl obstawac przy uldze 600zl
a najbiedniejszym rodzinom na dzieci zwiekszyc dodatek na dziecko np.o 300 zl. Matki niepracujace z dzieckiem nie beda tych pieniedzy widziec.
Obroncow P. Michnika jw chcialbym zapytac, jak to on przeszmuglowal rekopisy swoich ksiazek z wiezienia? Czy nie pomagal mu przypadkiem czlowiek honoru tow. Kiszczak? Kiedy wytlumaczy sie w koncu z tego co
robil przez 2 miesiace w archiwach MSW tow. Kiszczaka-czlowieka honoru.
Jezeli w Polsce istnieje „postepujacy totalitaryzm” to dlaczego Michnik
jeszcze nie uciekl do braciszka prokuratora -oprawcy w Szwecji a wyda-wnictwo GW nie zostalo jeszcze zamkniete?
Pozdrawiam
zostala jeszcze
Autor się oczywiście zagalopował. Padł ofiarą tej samej ideologicznej przesądności, którą tak konsekwentnie i słusznie odkrywa i krytykuje. Widać spustoszenia jakie poczyniła w naszych umysłach michnikowszczyzna są rozleglejsze niż się wydaje. I na tym chyba polega istotna wartość tego felietonu. Wartość obiektywna, chociaż – jak się wydaje – przypadkowa. Proponuję więc, aby nie pastwić się nad publicystą za tę szczęśliwą wpadkę.
Jedyne co mozna zarzucic poslom, to obnizenie poprzez ulge podatku tylko majacym dzieci, a wiec nierowne traktowanie. Natomiast liberal oczywiscie powinien sie cieszyc z obnizki podatkow.
Ale jak sie do tego Bastiat i martwienie sie, ze w budzecie bedzie mniej kasy ? Od kiedy tez nie zabieranie nam pieniedzy jest ich rozdawnictwem ? Pomiesznie z poplataniem.
Muszę przyznac, że dawno nie czytałem tak absurdalnego tekstu. Co gorsza wyszedł on spod pióra publicysty, którego wywód zawsze uznawałem za logiczny i trafiający w sedno. Na początku zachęcający cytat:
„Niczyje mienie nie jest bezpieczne, dopóki trwa sesja parlamentu – pisał klasyk liberalizmu Fryderyk Bastiat”
Późnej obrona zgoła czegoś innego. W moim przekonaniu ulga na dzieci jest jednym z lepszych dokonań ostatnich lat naszego Parlamentu. Korzysta na niej tylko i wyłącznie całoś społeczeństawa , a nie jakaś uprzywilejowana grupa. Dzięki niej wszyscy możemy odzyskac przynajmniej częśc pieniędzy zagrabionych przez apartat skarbowy. Akurat w tym przypadku nasze mienie zostało zabezpieczone przez sesję parlamentarną (chyba po raz pierwszy w historii)
Pozdrawiam
Po raz kolejny Pan Rafał wykazał się swoim doktrynerstwem i brakiem ekonomicznego wykształcenia . Udowodnił również, że zatrzymał się w rozwoju gdzieś tak okolo 1993 roku. Niestety, Pan Rafał zgrywa liberała – czyli wszystko prywatyzować i podatki minimalne a z drugiej strony, w powyższym felietonie, żąda jak najwyższej redystrybycji pieniedzy, przez budżet państwa – tak jak chcą tego socjaliści. Otóż, wg szacunków MF, dzieki uldze z tytułu posiadania dzieci,około 12 mld zł pozostanie u podatników i będą mogli sami zdecydować co z tymi pieniedzmi zrobią. Czyli czysty liberalizm! Co więciej, wg tych samych szacunków około 10 mln podatników zastosuje tę ulgę – a więc liberalizm dla mas a nie tylko dla oligrachów. Ponieważ częściej dzienniklarze „Rz” piszą bełkotliwie i artykuły są wewnętrznie sprzeczne prosze Redaktora Naczelnego aby wprowadził czytania materiałow ” na drugą rekę” aby nie drukowano w „Rz” takiego badziewa jak to powyżej autorstwa Rafa ła Ziemikeiwicza. Gdyby podejść do wypocin wg zasad wolonorynkowych, to Pan Rafał powinien zwrócić honorarium bo napiosał bubel i wypłacić „Rz” odszkodowanie bo nrauszył na szwank jej reputację. Tak, tak Panie Rafale – wszystko ma swoją cenę
Z reguly sie z panem zgadzam, ale nie tym razem. Nie wiem czy ma Pan dzieci i wie ile one kosztuja. Jest to sluszny krok w kierunku dzielenia dochodow miedzy czlonkow rodziny, a nie osoby pracujace, skoro juz nie mozemy miec podatku liniowego. Powienien Pan wiedziec, ze panstwo wyda kazde pieniedze, jakie ma do dyspozycji. Moze majac mniej, zdobedzie wie wreszcie na ciecia gdzie indziej.
Wypowiedzi większości Szanownych Państwa świadczą o pewnej, hm.., naiwności, powiedzmy. Czy naprawdę Państwo sądzą, że jak rząd zrezygnuje z jakiejś daniny, to automatycznie tnie wydatki o analogicznę kwotę? Zapewniam, że nie. A wtedy owa ‘ulga’ nie staje się bynajmniej ulgą dla gospodarki jako całości. Dobrze zresztą wyjaśnił to Pan (Pani?) horachte powyżej. A ja z kolei nie bardzo rozumiem, na czym mają polegać domniemane niekonsekwencje Pana Ziemkiewicza?
Spokojniej, Panie Rafale!…
Zdawałoby się, że obniżenie podatków to pierwszy artykuł liberalnego Credo. Chyba jednak tylko dla niektórych – liberałów bądź podatników. Rafał Ziemkiewicz, publicysta odważny i trzeźwy, przypuścił frontalny atak na podjęte z inicj…
Coż kampania wyborcza rozpoczeła się,
takie zachowanie zawsze jest przed wyborami jak dobrze pamiętam, nic ujac, nic dodac,. czy te pięniądze sa do komus potrzebnie czy nie temat drugorzedny,ale najwazniejsze, zeby te pięniądze wpłyneli gdzie sa potrzebnie do najbiedniejszych ale to po prostu kampania wyborcza, a Rokite na prawdę nie ma nikim zastąpić
pozdrawiam
A ja czekam na „obiektywny” tekst poświęcony sprawie red.Lisa. Myślę, że
z jadowitą satysfakcją, każdy zatrudniony w tubie pisowskiej o nazwie „RZ”, chcialby się „dorwać” do tego tematu. Proponuję pracę zbiorową: Ziemkiewicz, Wildstein, Semka i Lichocka. Kontrasygnata ze strony Lisieckiego i ….memoriał gotowy! No, „maładcy”! Do dziela!!!
Macie pole do poPISU!
“Bez kozery powiem pińćset” – satyryczna wymowa tego powiedzenia byla zbitka slowna, mianowicie zwrotu „bez kozery” i nazwiska jednego z najbardziej wowczas wplywowych redaktorow TVP Kozery (ktory okazal sie byc wtyka bezpieki, co wyszlo w czasie stanu wojennego). Tak wiec chyba winno sie napisac „Bez Kozery (a nie kozery) powiem pińćset” . I to by bylo na tyle!
Przychylam sie do tych, którzy uważają, że im więcej pieniędzy państwo zostawi w rękach podatników, tym lepiej. Mam trójkę dzieci i zapewniam, że i tak zwrócę tę pieniądze państwu, bo jest mnóstwo wydatków związanych ze szkołą, dokształcaniem, leczeniem i codziennym utrzymaniem, a większość tych wydatków jest opodatkowana. Natomiast pomysł „becikowego” uważam za irracjonalny – to jest właśnie beztroskie rozdawnictwo. Do dyskusji jest, oczywiście, czy kwota odliczenia nie jest za wysoka. Byłoby pewnie lepiej, gdyby rosła ona stopniowo, ale cóż. W każdym razie dobrze, że te pieniądze zostaną w kieszeni.
Autor chyba nie bardzo rozumie roznice miedzy ulga a subwencja. Jedyne co go moze tlumaczyc to moze realizm polityczny, ktory kaze myslec, ze skoro parlament od kogos nie wzial to musi zabrac komus innemu – wszak, cytujac klasyka, „rzad sie sam wyzywi”.
Czytajac inne felietony RAZA stwierdzam, ze jednak nie podejrzewam autora o posiadanie takiego rodzaju instynktu.
Za to coraz bardziej upewniam sie w twierdzeniu, ze tzw. liberalizm konserwatywny to jest taka chinska podrobka liberalizmu kupiona „na targu od Ruskich”. Nie dziwota, ze potem wygrywaja rozne mniej lub bardziej populistyczne partyjki w rodzaju PiS czy SLD – o obecnosci w sejmie LPR i Samoobrony nie wspomne. A i PO ostatnio bardzo chetnie postuluje zachowanie KRUSu: „my nie chcemy likwidowac KRUS, no gdzie tam, my?” – smiechawa.
No nic, w kazdym razie nie ma sie co dziwic, ze liberalizm ma w Polsce taka prase jaka ma skoro liberalizm ten nie odroznia dawania od nie zabierania .
A zamiast Bastiata proponuje cytat z Che Guevary – ten jest bardziej na miejscu:
„To rasa wilków. Ten, który żyje jedynie kosztem innych, w socjalizmie indywidualista to nie chciwe stworzenie, tylko niedokończony produkt. Społeczeństwo socjalistyczne musi usunąć złe cechy z jednostki, a jednostka musi sama się redukować. Musi zapomnieć o bliźnich ideach kapitalizmu; że jednostka jest wyzwolona, że światem rządzi popyt i podaż. Żeby rozwinąć świadomość rewolucyjną, trzeba stworzyć nowego człowieka wraz z nowymi podstawami materialnymi dla narodu.”
Swiat sie konczy. Jest to zadziwiajaca wolta. Zostal pan panie Rafale skrytykowany z wszystkich stron. Zachodzi zatem podejrzenie, ze moze pan wyglosil sad sluszny.
Poruszyl pan fascynujacy temat.
Nie ma moim zdaniem zadnej sprzecznosci pomiedzy krytyka wysokich podatkow a krytyka rozdawnictwa graniczacego z populizmem. Podatki winny byc niskie jesli panstwo na to stac. Perwersyjna jest jednak sytuacja gdy panstwo chetnie zabiera po to aby z czesci lupu zrezygnowac. To tak jakby byndyta ktory nas uprzednio obrabowal pamietal o naszych imieninach i uczynil nam kosztowny prezent. Ulga – wbrew temu co sadza niektorzy – to nie jest obnizka podatkow. Ulga to jest laskawy prezent zabiegajacych o wyborcow politykow, ktorzy daja nam w prezencie to co do nas nalezy i chca naszej wdziecznosci. Gdyby podatki byly nizsze (co jak slyszelismy wielokroc jest ze wzgledow na stabilnosc budzetu niemozliwe) to nie byloby ani potrzeby ani koniecznosci ani nawet mozliwosci aby czynic spoleczenstwu prezenty.
Idac tym tokiem myslenia idealna dla politykow sytuacja bylaby taka, w ktorej fiskus zabiera nam wszystko co do grosza a potem rzad laskawie udziela ulg. Tak aby nam troche jednak do zycia zostalo. Jakie kolosalne mozliwosci zaskarbienia sobie milosci prostego czlowieka.
Gwoli wyjasnienia: pan Ziemkiewicz prawdopodobnie w Rzepie pisze to, co powinien myslec, a w „Najwyzszym Czasie” to, co przypuszczalnie mysli naprawde. W koncu jest z UPR-u, o czym chyba malo kto wie. Jak dla nas jedynej partii dzialajacej w rzeczywistosci, nie w telewizji. I bardzo nam sie podoba sojusz wyborczy UPR z LPR – jedyna partia obecna w mediach ktora traktuje serio to co mowi, i PR – chyba jedyni poslowie w historii sejmu ktorzy zrzekli sie w protescie konfitur po paranoidalnym wykreceniu sie PiS-PO od poparcia ustaw, ktorymi wczesniej moscily sobie posiedzenia przed kamerami.
Pan Janusz Korwin Mikke i Stanislaw Michalkiewicz pogladow nie zmieniaja od lat, a to co pisza sie sprawdza.
Pan Ziemkiewicz bryluje pomiedzy, i jak widac za malo KRUSU placi, bo mu sie coraz cieplej robi.
PiS, PO i reszta są logiczni. Oczywiście, że lud nie umie (nie chce) liczyć. Lud chce usłyszeć, że będzie mu lepiej. Koniec i kropka. Kto tego nie rozumie nie może być politykiem w demokratycznym państwie. Stąd politycy mają inne metody na racjonalizowanie wydatków – przegłosowują ustawy, których chce lud przed wyborami, po czym przegłosowują ustawy niezbędne dla budżetu po wyborach. Ale lud nie jest głupi – wie, że to jedno wielkie udawanie, ale też chce się w to bawić.