Żądałem swego czasu na łamach, aby odróżniać pojęcia: „gej” i homoseksualista, byłem nawet za ten postulat ciągany przez zawodowych odmieńców po prokuraturach, co uważam za dowód, iż miałem rację. „Gejostwo” to homoseksualizm polityczny, jedna z odmian lewicowości bazująca na niechęci do tradycyjnego modelu życia, konstytuujących go wartości, rodziny i Kościoła; to także rozpustny styl życia (samo określenie „gej”, często źle tłumaczone jako „wesołek”, oznacza człowieka bawiącego się). Homoseksualizm to skłonność seksualna. Kiedyś sądzono, że biorąca się z wyrafinowania w rozpuście, i ten pogląd do dziś warunkuje stosunek do homoseksualizmu dużej grupy konserwatystów. Dziś wielu naukowców twierdzi, że (przynajmniej w większości wypadków) jest wrodzona.
Nie jestem naukowcem, nie śledzę stanu badań w tej sprawie, ale jestem pisarzem (choć może mało to widać) i jako taki zbieram i śledzę wiele życiowych historii. I ta skromna działalność daje mi prawo, by protestować przeciwko pomysłom „leczenia” homoseksualizmu, takim jak kościelna inicjatywa, o której pisaliśmy wczoraj w „Rzeczpospolitej”. Znam wiele przypadków ludzi, którzy w imię wyznawanych wartości starali się wygrać z własnymi skłonnościami, wmówić sobie, że są tacy jak inni. Starali się mieć żony i dzieci. Unieszczęśliwiali w ten sposób kobiety, niszcząc im życie, unieszczęśliwiali dzieci, które rodziły się w chorych związkach i były w nich wychowywane, a w końcu i siebie samych, kiedy musieli przyznać, że nie potrafią wygrać z samym sobą (a kto to potrafi?). Nic z tego dobrego nie wynikało, samo zło.
Zdecydowanie nie lubię „gejów”, budzi mój sprzeciw sposób, w jaki lewica, po bankructwie swych tradycyjnych haseł, zaprzęgła ich do swej odwiecznej roboty niszczenia wartości, rozbijania rodziny i zbudowanych na niej wyższych struktur społecznych. Ale to nie powinno się przekładać na nasz stosunek do bliźnich, którym z jakiegoś sobie znanego powodu Stwórca tak, a nie inaczej zaplątał życie.









Swietne uporzadkowanie pojec.. za to geje musza nienawidzic Rafala a homos po prostu… kochac
Przychodzi facet do lekarza i krzyczy od progu:
-Panie doktorze, mam straszny problem…Jestem gejem!
-Gejem, powiada Pan? Hm… Czy jest Pan artystą? Pisarzem, malarzem, piosenkarzem?
-nieee….
-to może projektantem mody, wizażystą chociażby?
-eeee..nieee…Ja to Panie doktorze zwykły tokarz jestem…
-Tokarz??? To Pan jest zwykły pedał a nie żaden gej…
Pozdrawiam
Panie Redaktorze!
Proszę nie mieszać do wszystkich spraw ludzkich Pana Boga. Ludzie mają
- wprawdzie ograniczoną – ale wolną wolę. Co do homoseksualizmu, to przyczyny są różne. Część przypadków ma podłoże genetyczne, inne – nabyte, rozwojowe. Niektórym pomaga leczenie, większości nie! Jedni cierpią
z powodu swojej inności, drudzy nie. Wreszcie, część z nich buntuje się p-ko
społeczności, religii, zastanej rzeczywistości, natomiast inni nie upatrują wydumanych wrogów. Takie „bunty” i różne nastawienia wobec otoczenia i aktualnie dominujących wartości, nie dotyczą tylko homoseksualistów. Nie warto mieszać ich ze sprawami bieżącej polityki. Co do Pana Boga, to tylko On wie, dlaczego jest tak a nie inaczej. W każdym razie nie mógł nas stworzyć równie doskonałymi, jak jest sam. Nie mógł nas stworzyć Bogami
Wystarczy, jeśli prowadzi nas, przez całą naszą nędzę ku zbawieniu, do stanu bezgrzeszności. Piszę to jako specjalista w omawianej dziedzinie. Pozdrawiam Pana Redaktora – proszę sięgać głębiej!
Ostatni fragment tekstu ukazał oblicze autora w całej okazałości. Homoseksualiści od biedy ujdą z ich popapranym żywotem, geje są źli, bo ich widać. Pan mówi mniej więcej tak: „Homoseksualiści niechby sobie już nawet byli i kręcili sie cichaczem po dworcach, ale wyjść na ulice, to już upadek tradycji i rodziny”. Takie miłowanie i szacunek, to se w d… należy wsadzić…
Ano Panie Rafale, może gdyby w Pana i poprzednim pokoleniu tak wielu homoseksualistów nie pożeniło się, tylko zostało gejami, to ta rodzina by mocniej stała….
Tak w ogóle, to proponuję (RAZ-owi i dyskutantom, których wypowiedzi, w tym i niniejszej, i tak nikt nie przeczyta) generalnie zajmowanie się jakimś wybranym obszarem rzeczywistości, a nie wypowiadanie się na wszelkie możliwe tematy, cokolwiek rzucą w felietonie. To jednak jest dosyć pożyteczna rzecz mieć pojęcie o czym się mówi.
No i mieszanie Boga (ktoś tu się wypowiadał nawet w imieniu ewolucji) do opisywanych spraw jest niesmaczne i głupawe.
Podoba mi się Pańskie rozróżnienie na homo i gejów. To fakt, że takie poplątanie genetyczne nie wpływa na to jakim się jest sapiens. Homoseksualistów zinstrumentalizowano, aby wykreować gejów. Być gejem dzisiaj, to jak dawniej palenie po kryjomu. Tylko, że wtedy nikt nam palarni nie zakładał, za to były „pałace młodzieży” – do indoktrynacji. Smutne, że dzisiaj odbywa się owa indoktrynacja kosztem ludzkiego cierpienia.
Pozdrawiam
Pan na porzadnego geja tez nie wyglada. A pisarz? Pisze pan pewnie do szuflady. Niech pan zrobi solidny kurs i wezmie sie za cos pozytecnzego, bo niedlugo to i Gazeta Polska moze nie zaakceptowac panskiego talentu.
Chytry zabieg, ale nie taki znowu nowatorski. Dzisiejsze „nie mam nic przeciwko homoseksualistom, to gejów nie lubię” to kopia dawniejszego „nie jestem antysemitą, tylko antysyjonistą”.
A „gay” oryginalnie jak najbardziej znaczyło właśnie „radosny”, „wesoły”, a nie „bawiący się”. Zajrzyj do literatury. (Sam się swego czasu uśmiechnąłem pod wąsem, czytając, że „Aslan’s voice was so gay”. Widać C.S. Lewis pół wieku temu nie przewidział tej zmiany w języku.)
niektórzy uniszczęśliwiają cały naród… i kota
Do ech: proponuję pisać z sensem…
Homoseksualizm to jest przede wszystkim biznes. To jest prostytucja homoseksualna, to jest pedofilia. Środowiska homoseksualne zawsze były uważane za wysoce kryminogenne,tam zdarzały się najobrzydliwsze zbrodnie.W 1990 r, przez aklamację, czyli głosowanie, zboczenie to zostało usunięte z listy chorób psychicznych, bez jakiejkolwiek rzeczowej argumentacji i prawdziwych badań naukowych. Postęp ten był poprzedzony podobnym zachowaniem Amerykańskiego Tow. Psychiatrycznego w 1973, na fali tzw „new age”.Oświadczono wtedy, że nie było nacisku lobby homoseksualnego (jak wiadomo wiadomości nie zdementowane nie są prawdziwe). Faktyczna liczba genetycznie uwarunkowanych przypadków, nie przekracza 2,5 promilla(nie procenta) w populacji ludzkiej. Natura kompensuje to zaburzenie np. większą wrażliwością,zdolnościami artystycznymi itp. Dlatego w środowisku tym przeważają ludzie majętni ( vide kreatorzy mody.np). I dlatego „biznes homoseksualizm” tak się rozprzestrzenia. Agresja tego środowiska to wykorzystywanie go przez lewicę na całym świecie do celów politycznych – dezintegracji społeczeństwa, zamieszek itp.”Postęp” doprowadza do wprowadzania nowych praw, które mogą zniekształcać, albo w końcu unicestwić tradycyjną rodzinę, dając pole do manipulacji procesem wychowawczym i sterowania rozwojem społeczeństw. To wszystko wygląda bardzo groźnie, jeśli będzie się rozwijało w obecnym kierunku.
czy, jesli moge to robic tylko z dziewczynami, jestem lesbijkiem?
tak tylko pyta, pan pisarz ma tyle wiadomosci, jak to pisal Chmielowski w Nowych Atenach -
NOWE ATENY
ALBO AKADEMIIA WSZELKIEJ SCIENCYI PEŁNA,
NA RÓŻNE TYTUŁY JAK NA CLASSES PODZIELONA,
MĄDRYM DLA MEMORYJAŁU,
IDIOTOM DLA NAUKI, POLITYKOM DLA PRAKTYKI,
MELANKOLIKOM DLA ROZRYWKI ERYGOWANA
ALIAS
O BOGU, BOŻKÓW MNÓSTWIE, SŁÓW PIĘKNYCH WYBORZE,
KWESTYJ CUDNYCH WIELE, O SYBILLÓW ZBIORZE,
O ZWIERZU, RYBACH, PTAKACH, O MATEMATYCE,
O CUDACH ŚWIATA, LUDZI RZĄDACH, POLITYCE,
O JĘZYKACH I DRZEWACH, O ŻYWIOŁACH, WIERZE,
HIEROGLIFIKACH, GADKACH, NARODÓW MANIERZE,
CO KRAJ KTÓRY MA W SOBIE DZIWNYCH CIEKAWOŚCI,
CAŁY ŚWIAT OPISANY Z GRUNTU W SŁÓW KRÓTKOŚCI.
CO WSZYSTKO STAŁO SIĘ WIELKĄ PRACĄ AUTORA TU ENIGMATICE WYRAŻONEGO:
IMIĘ WIOSNA ZACZYNA WIELKIEJ NOCY BLISKO
GŁOWĘ W PIWIE I MIODZIE ZAWRACA NAZWISKO.
TO JEST
PRZEZ XIĘDZA BANEDYKTA CHMIELOWSKIEGO
DZIEKANA ROHATYŃSKIEGO, FIRLEJOWSKIEGO,
PODKAMIENIECKIEGO PASTERZA .
Nie znam homoseksualisty, który miałby zdrowe dzieciństwo (czyli nawzajem kochających się, szanujących i wspierających rodziców, którzy we właściwy sposób wyrażają dzieciom miłość, wsparcie i stawiają wymagania). Jestem przekonany, że w 95 procentach wypadków, to nie determinacja genetyczna (choć genetyka nie jest całkowicie bez znaczenia) ale niezaspokojona potrzeba właściwej relacji na ogół z ojcem – i to tak w przypadku chłopców jak i dziewcząt.
Bardzo często zwłaszcza w Polsce wiąże się to z alkoholizmem, przemocą no i oczywiście z wykorzystaniem seksualnym nieletnich.
Szanowny Panie Rafale, istnieją terapie nie tylko dla osób zmagających się alkoholizmem ale także dla dzieci z rodzin alkoholowych (DDA). Zapraszam do zapoznania się z tematem, a przekona się Pan, że mechanizm jest bardzo podobny jak w przypadku homoseksualizmu. Zgadzam się natomiast, że nie wolno „leczyć się na siłę” np. żeniąc się z niekochaną osobą, bo to oczywiste wyrządzanie krzywdy, a skutek odwrotny do założonego.
PS. Inicjatywa jest nie „kościelna” ale „przykościelna” – jak większość inicjatyw tzw. społeczeństwa obywatelskiego.
zgadzam sie z postawiona teza, ze gej to przede wszystkim ktos, u kogo rozwiazlosc seksualna determinuje wszystkie postawy zyciowe; tak przynajmniej sa przedstawiani w mediach – tak tez zachowuja sie ich przedstawiciele; gej moim zdaniem jest tu podobny do heteroseksualnych playboyow, czy nimfomanek – dla tychze osob sfera seksualna zycia jest najwazniejsza; nie widze przyczyn, dla ktorych tego typu osobom nalezy zapewniac jakiekolwiek przywileje prawne – bo niby dlaczego angazowac jakiekolwiek srodki na poczet uciech seksualnych?
inna sprawa ma sie z homoseksualistami – bo wielu z nich zyje w spokoju i na uboczu, probujac poukladac sobie swoje trudne zycie; znam taka osobe i wyraza ona poglad, ze geje w mediach wypaczaja obraz homoseksualizmu i zamiast pomagac spoleczenstwu zrozumiec problemy homoseksualnych osob, pogarszaja ich wizerunek; dla wielu osob homoseksualizm kojarzy sie jedynie ze smiesznymi ubiorami i uprawianiem seksu na platformach podczas tzw. „parad milosci”
„zaprzęgła ich do swej odwiecznej roboty niszczenia wartości, rozbijania rodziny i zbudowanych na niej wyższych struktur społecznych”
A niby dlaczego przyznanie praw cywilnych związkom gejowskim miałoby rozbijać rodziny? Wręcz przeciwnie, wzmocniłoby je.
Odnośnie lewactwa i utożsamiania się przez nie z różnego rodzaju zaburzeniami osobowości; jeśli ktoś uczestniczył w warsztatach szkoleniowych w IPiNie (i nie tylko), odbył tam staż, bądź pracował/pracuje w ośrodku leczenia nerwic i zaburzeń osobowości, pewnie już dawno zauważył, że wśród rodziców, którzy wychowali dzieci na osoby z zaburzeniami osobowości, przeważali ateiści, a nawet czynni członkowie PZPR-u; wystarczy wniknąć w życiorysy tych ludzi i poznać ich relacje z życia rodzinnego w trakcie terapii; tylko w ten sposób można wyrobić sobie jakieś zdanie nt. istoty homoseksualizmu i zw. z wyznawaniem określonego systemu wartości (a co zatem idzie preferowaniem określonych nurtów politycznych) przez ich rodziców. Samo studiowanie książek, czytanie nt. uwarunkowań genetycznych nie wystarczy.
Pewnie, że teorie genetyczne dla laika w zakresie psychologii, a zwłaszcza psychoanalizy, są b-j zrozumiałe, bo pojęcie koncepcji psychoanalitycznych jest dla nich niemożliwe drogą wyłącznie rozumową -studiowanie technik i teorii psychoanalitycznych odbywa się przez praktykę, a więc z uruchomieniem emocji i trwa wiele lat. Więc nie ma co się dziwić, że ktoś woli czytać jakieś niezweryfikowane zresztą do końca doniesienia o wpływie genów.
Pragnę jednak zaznaczyć, że podobne teorie o determinacji genetycznej, dotyczyły niedawno chorób onkologicznych, a także schizofrenii, ale, jak wskazują najnowsze badania genetyczne, prowadzone w polskich szpitalach onkologicznych, nie stwierdza się korelacji na poziomie istotnym, pomiędzy genami, a zapadalnością na choroby onkologiczne. Jednocześnie badania psychologiczne wskazują, na nieprawidłowości w reaktywności emocjonalnej (uwarunkowanej czynnikami wychowawczymi) u wspomnianej grupy pacjentów, co wskazywałoby na dziedziczenie, przekazywanie z pokolenia na pokolenia, pewnych wzorców radzenia sobie ze stresem i reagowania emocjonalnego.
„jestem pisarzem”-to brzmi dumnie,i niekiedy na wyrost-co inzynier,to inzynier…
Panie Rafale!
Tylko aktywiści gejowscy twierdzą że homoseksualizm jest wrodzony bo jak do tej pory tylko jeden naukowiec ogłosił taką rewelację szybko zresztą obaloną, jak się okazało zmiany w mózgu rzekomo świadczące o genetycznym uwarunkowaniu homoseksualizmu, były spowodowane zażywaniem narkotyków, przez ludzi uczestniczących w badaniu. Ponieważ jednak gejowska propaganda jest mocna to i okazało się że i Pan skądinąd rozsądny człowiek też wierzy w tą bzdurę. Na drugi raz lepiej niech się Pan zapozna z tematem zanim coś napisze. A tu ściągawka: http://www.odwaga.oaza.org.pl
dopowiedzenie (uzupełnienie zdania z nawiasu) – testy psychologiczne „różnej maści” wykazują, iż bardzo wielu neurotyków, ludzi cierpiących na depresje reaktywne a nawet, ba pacjentów onkologicznych, zwłaszcza tzw. amazonek (choć czasami trudno stwierdzić, czy wśród amazonek – kobiet po amputacji piersi – utożsamianie z płcią męską na płaszczyźnie psychologicznej występuje przed odjęciem piersi, czy po; ale studiowanie ich życiorysów pozwala przypuszczać, że jednak przed) właśnie utożsamia się z płcią przeciwną, czyli kobiety z mężczyznami, a mężczyźni z kobietami. Na pewnym etapie życia u kobiet, dominującym rodzicem był ojciec, a u mężczyzn – matka; z różnych przyczyn, np. brak jednego z rodziców, kobieta dominująca w związku małżeńskim (dotyczy to homoseksualnych mężczyzn), albo brak kobiety i przejęcie jej funkcji opiekuńczych przez ojca, bądź ojciec apodyktyczny, nieszanujący żony (to ostatnie odnosi się do kobiet utożsamiających się z mężczyznami).
Świetnie pan wybrnął panie Ziemkiewicz. „Wszyscy” oczekiwali ognistych komentarzy i pamfletów na temat obecnej hucpy – a tu klops.
W sumie się nie dziwie, co tu komentować.
Sondaże typu „Czy demokracja jest zagrożona?” (patrz onet.pl) czy pomruki chorego umysłu na temat „pełzającego zamachu stanu” (patrz Michnik).
Trzeba spokojnie przeczekać aż kurz opadnie, wtedy będzie widać kto jest hieną cmentarną a kto martwy leży na polu bitwy.
Pozdrawiam,
Pan Tofelek
Panie Rafale!
No świetnie. Pełna zgodność co do puenty. No może z wyjątkiem „Stwórcy” co to zaplątuje i różne takie duby smalone…
Dziś od rana nie takiego jednak tematu oczekiwałem od Pana. I chyba nie jestem tu wyjątkiem….
Pozdrawiam!
Co do leczenia homoseksualistów – nie lepiej po prostu dać im możliwość, by stanęli do walki ze swoją chorobą (tak, chorobą, przypomnę tu pana Tadeusza Bilikiewicza, znanego na świecie polskiego psychiatrę i jego prace)? Bez przymusu (w końcu chorego do leczenia zmusić nie można), ale z zaleceniem?
I tu się z Panem nie zgadzam, jeśli chodzi etiopatogenezę homoseksualizmu; w pełni rozumiem inicjatywę kościelną; zresztą to nic nowego, ponieważ leczeniem homoseksualizmu już dawno zajmuje się IPiN na Sobieskeigo; tam uważa się, że homoseksualizm nie jest uwarunkowany genetycznie, czy Bóg tak namieszał, tylko to, że ludzie wychowywali się w patologicznych rodzinach (w szerokim tego słowa znaczenia); najpierw zaczyna się od utożsamiania się z przeciwną płcią na płaszczyźnie psychologicznej (bardzo wielu neurotyków, a nawet, ba pacjentów onkologicznych, zwłaszcza tzw. amazonki), dochodzi do zmian funkcjonalnych, czyli inaczej rozregulowania fizjologicznego, a dopiero po jakimś czasie (gdy osobnik nie poddał się psychoterapii, czy nie zmienił swojego myślenia i zachowania) pojawiają się zmiany strukturalne; ponieważ sama natknęłam się w swoim życiu na kilku homoseksualistów i poznałam ich życiorysy, koncepcja psychoanalityczna (tylko nie ta XIX – wieczna na miłość Boską!) jest jak najbardziej wiarygodna i trafna.
„Znam wiele przypadków ludzi, którzy w imię wyznawanych wartości starali się wygrać z własnymi skłonnościami, wmówić sobie, że są tacy jak inni.” – z wmawiania sobie czegoś na siłę nigdy nic dobrego nie wynikało; wmawianie sobie, to nie kilkuletnia psychoterapia, która polega na żmudnej pracy, zarówno emocjonalnej, jak i intelektualnej pod okiem mistrza, albo inaczej człowieka odpowiednio przeszkolonego.
Jakoś nie widzi Pan że homoseksualiści to na ogół ludzie bardzo bogaci, i tworzą swoistą „mafię – strukturę” wzajemnie się popierającą i lansującą we wszystkich dziedzinach , a szczególnie kariery zawodowej i politycznej. Światem rządzą jak mówi przysłowie: żydzi, jezuici, rudzi i pedały. Poważnie: jak się chce dokopać lewicy to nawet się próbuje poprzez pedałów.A ja widzę, że wśród obecnie rządzących jest zdecydowanie większy procent pedałów, rozwodników, byłych PZPR-owców i innych swołoczy niż za rzadów poprzedników. Pan nie widzi tego ???
I znowu pisze pan o rzeczach, o których nie ma pan pojęcia!
Faktycznie, prawdopodobnie większość gejów ma poglądy lewicowe. Ale jest też bardzo wielu gejów (nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach europejskich i USA), którzy prowadząc gejowski styl życia i tak się definiując, deklarują przywiązanie do konserwatyzmu. Choć tego kompletnie nie rozumiem, są geje (znam ich osobiście), którzy nawet głosują na PiS. Tak! Odwiedzają gejowskie sauny, chodzą na gejowksie dyskoteki i biorą udział w Paradzie Równości a głosują na PiS! Utożsamianie bycia gejem z lewicowością to zbytnie uproszczenie.
Definiowanie geja jako osoby prowadzącej „rozwiązły tryb życia” to już prymitywizm. Wy – konserwatyści – tak CHCECIE widzieć gejów i zamykacie oczy na fakt istnienia wieloletnich związków. Równie prawdziwe byłoby zdanie, że „rozwodnicy prowadzą rozwiązły styl życia”.
Zdanie, że geje są włączeni do lewicowej akcji rozbijania rodziny to już – proszę wybaczyć – poziom Giertycha i Wierzejskiego! Czy prawo do zawarcia związku partnerskeigo (dającego prawo np. do dziedziczenia i uzyskiwania informacji o chorym partnerze) odbiera coś tradycyjnym rodzinom? Nich pan pomyśli, zamiast powtarzać stereotypowe wyświechtane konserwatywne hasła.
Do apolinary: proponuję czytać ze zrozumieniem…
A jednak wielu homoseksualistów zostało wyleczonych i mają normalne rodziny. Mówimy o faktach i trzeba je przyjąć do wiadomości. Oczywiście, nie zawsze uda się pomóc i mogą się zdarzyć tragedie. Jednak na ile można pomóc, na tyle trzeba boefekty pozytywne takich działań są i trzeba je docenić.
Szanowny Panie Rafale, przyjmując Pana koncepcje o nieomylności Stwórcy należy przyjąć, że stworzenie armii homoseksualistów miało na celu przysporzenie osobników, których zadaniem jest dokonywanie dzieł malarskich i tymże podobnych na chwałe samego Stwórcy, bez zawracania im głowy takimi heteroseksualnymi skutkami ubocznymi, jak choćby kłopoty w utrzymywaniu rodziny. Osobiście bliższym mi pogląd, że jednak Stwórcy w jego akcie tworzenia ktoś namieszał, napiętnowawszy przy tym i samo dzieło. Bo jak inaczej interpretować dysonans psychologiczny z oczywistą „fizjologiczną niewygodą” nie na etapie jakichś tam „software’owych” umizgów, ale w ramach pełnych „hartware’owych” praktyk.
Jedynym logicznym wytłumaczeniem w/w zjawiska wydaje się mi zatem ujętym refleksją, że „prawdziwa namiętność ofiar i cierpienia wymaga”.
ta kościelna inicjatywa nie jest oparta na przymusie – leczy się kto chce , generalnie ktoś , komu homoseksualizm przeszkadza. Ci , którzy czują się z tym dobrze – nie są pacjentami i tyle. Czemu by nie pomagać ludziom , którzy szukają pomocy ???? Kiedyś czytałem wywiad z Holendrem , który leczy homoseksualistów. Odsetek powodzeń był zaskakująco wysoki. Co prawda – wśród tych , którzy chcieli się leczyć , bo im ich homoseksualizm przeszkadzał. Jeśli w ogóle jest to uwarunkowane genetycznie ( na razie nie ma na to dowodów , no chyba że w prasie typu fakt czy wyborcza
) to nie we wszystkich przypadkach. Skłonność do pisania prawą ręką jest też uwarunkowana genetycznie – i można to zmienić. Skłonność do tycia również…
Z tego co mówią co poniektórzy psycholodzy wynika,
że homoseksualizm nie jest uwarunkowany genetycznie,
hormonalnie, czyli biologicznie.
Jest wytworem różnych przeżyć. Z wypowiedzi co niektórych
psychologów wynika, że żaden z homoseksualistów nie miał
normalnych relacji w rodzinie, z której wychodził. A zwłaszcza
z ojcem. Więc może jednak homoseksualizm da się leczyć.
Inna sprawa, że nie jest to takie łatwe.
do apolinarego: jeżeli uważasz, ze normalnym jest jak jeden pan wkłada drugiemu do pupy to gratuluję świetnego samopoczucia z faktu posiadania ultraliberalnego światopoglądu podlanego cynizmem – pewnie uważasz, ze jest Ci z tym do twarzy. Homosie /niektórzy/ sami wplątują swoją prywatną sferę zycia do polityki i trudno wymagać od dziennikarzy /niektórych/ by powstrzymali się od „zabierania głosu w kolejnej dziedzinie społecznego zycia”
No no no.
Ładny wyważony felieton. Brawo! Za takim RAZem tęskniłem. Jeszcze tylko napisać że na klimatologii też się nie zna i wycofuje ze swoich szkodliwych opinii i globalnym ociepleniu
@Szurmierz
RAZ nikomu niczego nie zabrania. Pokazuje tylko jałowość (a wręcz szkodliwość) tego podejścia. Czyżby trafił w jakąś czułą strunę?
ehhh, ten Ziemkiewicz i tego jego fobie…
I couldn’t agree more – jakoś w języku ojczystym nie ma bardziej dosadnego określenia zgody z czyimś poglądem. Kiedyś miałem Pana za „oszołoma” ale w miarę mojego dojrzewania coraz bardziej nasze poglądy na świat się zbliżają. W zasadzie nie pamiętam już Pańskiej wypowiedzi, z którą bym się nie zgadzał.
Niektórzy z poprzednich komentatorów odmawiają Panu prawa do komentowania spraw społecznych – to trąci faszyzmem, nieprawdaż? Czy może być coś gorszego od lewaka – faszysty (co za obrzydliwa hybryda!!!)? Bart przekroczył już wszelkie granice przyzwoitości odmawiając rozumu i duszy temu, kto się z nim nie zgadza… Ale to takie typowe dla myślenia lewicowego…
Co do homoseksualizmu, proponuję gejom by przyjęli taką samą postawę jaką mają w stosunku do religii: „to jest wasza prywatna sprawa, nie afiszujcie się z tym, bo to obraża nasze uczucia”.
Wypowiedź Pana jak zwykle słuszna i trafna. Czytałem kiedyś Pana felietony w „Newsweeku” do czasu kiedy był normalna gazetą. Teraz niestety to taka samam szmata jak wybiórcza. Pozdrawiam serdecznie.
Lewactwo uwielbia wykorzystywać slabszych do wlasnych celow. Najpierw dzieci, robotnicy, dzis mniejszosci seksualne, wszystko dokladnie po to o pan opisal, by niszczyc, nie budowac. Tak naprawde obchodza ich homosie czy kiedys robotnicy na tyle, na ile moga byc uzyteczni.
„Znam wiele przypadków ludzi, którzy w imię wyznawanych wartości starali się wygrać z własnymi skłonnościami, (…) musieli przyznać, że nie potrafią wygrać z samym sobą (a kto to potrafi?). Nic z tego dobrego nie wynikało, samo zło.”
Kto potrafi? Pierwszy z brzegu porządny ksiądz, który wierność wyznawanym wartościom potrafi postawić wyżej niż własną seksualność. Każdy facet, dla którego lojalność wobec x-letniej żony jest ważniejsza niż laski poznane w delegacji. Człowiek tym się różni od zwierząt, że umie być wierny wartościom abstrakcyjnym. No a prawdziwa miłość (także do abstraktów) czyni cuda…
Po to dostaliśmy od Boga/Natury/ewolucji [niepotrzebne skreślić] instynkt seksualny, aby się rozmnażać. Każde użycie tego instynktu w sposób nie mający na celu prokreacji jast niezgodne z naturą (Bogiem, ewolucją – niepotrzebne skreślić). I jako takie warte jest zwalczania. Choćby u samego siebie…
A Bóg – tak czy inaczej – zaplątał życie nam wszystkim. Między innymi po to, żebyśmy wzajemnie pomagali sobie te supełki rozwiązać. Ucząc się przy okazji Miłości, solidarności i innych takich. Po to tu jesteśmy…
J. (ale się nafilozofowałem
gruzy wkoło,polityczne świństwo na każdym rogu,zakłamanie i fałsz wyziera z każdego zakątka,jedni przeciwko drugim,łże elity zamieniły się miejscami,a on odważnie kroczy naprzód.Wiem,że cięzko,bo frukta albo tu,albo tu.
KUNKTATORSTWO,śmierdzące KUNKTATORSTWO mości felietonisto bagatelny…
Kiedy akurat teoria ewolucji zabrania istnienia dziedzicznej cechy, która powoduje brak potomstwa. Nawet najmniejsze obniżenie liczby potomstwa powinno prowadzić do eliminacji cechy. A tutaj mamy prawie całkowity brak potomstwa. Ten gen powinien być błyskawicznie wyeliminowany, albo Darwin się mylił. Albo, albo. I nie ma co mydlić oczu siostrami homoseksualistów, które ponoć mają dużo dzieci (włoskie badania cytowane przez GW) – każda, każda z nich musiałaby mieć przynajmniej 4 dzieci.
Jeżeli zaś nie jest to cecha determinowana genetycznie to da się ją zmodyfikować, jak mówią naukowcy „fenotypowo” czyli na gruncie objawów. Czyli leczyć. Tyle.
A propos rozwiązłości – niech Pan popatrzy na żaby w stawie, wiosną. Odpowiednio nabuzowane hormonami są w stanie złapać zamiast samicy nawet kawałek kija. Kilka z nich łapie np. martwe samice i … inne samce. Są w stanie złapać się piętrowo – kilka osobników naraz. Perwersja, czy pomyłka ?
I niech Pan popatrzy w telewizor, kolorowe pisma, bilbordy – ktoś o wysokim libido może różne rzeczy robić, nie radząc sobie z sobą samym.
A do unieszczęśliwiania kobiet mamy wystarczająco dużo seksualnych chuliganów, agresywnych chamów lub alkoholików. To Pan twierdzi, że świata nie da się całkowicie uzdrowić, to ponoć utopia – nie ? Ludzie są wolni, kobiety też mają prawo do swoich błędów. Zresztą homoseksualizm to nie tylko problem męski – również pewien procent Panów będzie miał wyleczoną partnerke.
Podsumowując – pudło, Panie Rafale
Tym sposobem udowodnił pan, że ci, co wychodzą na parady równości i inne takie, to „geje”, czyli homoseksualiści polityczni, natomiast prawdziwi homoseksualiści oczywiście siedzą w domach i „walczą wewnętrznie” z samymi sobą, no bo oczywiście homoseksualizm to coś nienormalnego (tak napisali w Biblii i katechizmie, no a jak tam tak napisali, to tak jest). Oczywiście wszystko, co złe to lewica. No i Stwórca (a może jednak Stwórczyni?) oczywiście siedzi gdzieś tam i tworzy plany, w których „zaplątuje” (panie Ziemkiewicz, czy pan naprawdę to napisał?) życie wybranym jednostkom poprzez dowalenie im homoseksualizmem. Fajny Bóg (Bogini?), gratuluję Go (Jej?) panu.
Cieszę się, że zabrał pan głos kolejnej dziedzinie społecznego życia, ale dla dobra osób zainteresowanych niech pan lepiej pisze książki.
Jakby pan zostawił z tego tekstu tylko środkowy akapit, to bym przyklasnął i może nawet uwierzył, że konserwatyści mają rozum i duszę. Ale nie, trzeba było napisać trochę bzdetów o niszczeniu wartości i innych takich.
panie Rafale moze Pan nie zauwazyl ale jest obecnie w Polsce pare innych tematow poza pederastia
tematem homo zajmuje sie gazeta wybiorcza
i niech tak zostanie
od Pana oczekuje analizowania POLITYKI
Oj Panie Rafale,
idzie Pan na przetrwanie w okraku na barykadzie, unika Pan jak ognia podjecia aktualnych tematow, prosze mi wybaczyc, a.co ma nagle znaczyc temat gejow dzisiaj ??
Czy tez, jak tak jak ciezka husaria, czeka Pan na dalszy rozwoj walki miedzy gowniarzami, by na koncu wjechac i tryumfalnie przylaczyc sie do zwyciezcow ?
Smiac sie czy plakac ?
Myślę bardzo podobnie. Homosie zyją wśród nas i Bóg z nimi. Wiem, że mijam ich na ulicy, pracują, płacą podatki, często są wykształconymi, inteligentnymi ludźmi i świetnymi pracownikami. I jestem pewien, że spora część z nich jest przeciwna takiej hucpie jak parady wolności albo obrażaniu wszystkich, którzy głośno wypowiadają swój sprzeciw wobec homoreklamie. Nie są po prostu heterofobami – cokolwiek to może znaczyć. Zresztą- co tzn homofob?! Ktoś zna definicję? Jeżeli ktoś zna niech zastanowi się, czy wojujący homoseksualiści nie są właśnie heterofobami. Jakoś nie słychać o sankcjach, prześladowaniach i europejskich happeningach wobec tych, którzy obrażają większość seksualną.
Słuszna uwaga, Panie Rafale. Jest to jedno z wielu nieporozumień słownych, które są wplecione w kulturę, ale próby usuwania ich, choć szlachetne, w skali makro nie udadzą się. Dlaczego? A z tego samego powodu, z jakiego istnieje homeopatia, żyły wodne i tarot – by podać pierwsze z brzegu przykłady. Życzę dobrego dnia!
jak to się ma do przekrętów Kaczmarka i jego kolesi?
Dlaczego Pan R.Z. nie lubi gayow skoro w PIS ie jest tylu kochajacych inaczj ???
Zienkiewicz napisal: „.. I ta skromna działalność daje mi prawo, by protestować przeciwko pomysłom “leczenia” homoseksualizmu, takim jak kościelna inicjatywa, o której pisaliśmy wczoraj w “Rzeczpospolitej”.
Panie Zienkiewicz,
Jesli ktos chce leczyc swoj homoseksualizm, w kosciele, czy w prywatnej przychodni, jakie ma Pan prawo ladowac sie z brudnymi buciorami w jego prywatne zycie i zabraniac mu tego???
…dokładniej, że widać łapkę
homoseksulaizm polityczny…?
nie no, gej to jednak określenie kogoś o określonej orientacji seksualnej przede wszystkim. To jest, panie kochany, taki trochę zabieg retoryczny, żeby lewicy przypisać skłonności homoseksualne
Ja wiem, co pan mysli ale jednak to, że wybiera pan np. określenie „gejostwo” a nie, powiedzmy, „libertynizm”, „swoboda duchowa”, „postawa otwarta”, „postawa akceptująca”, czy co oni tam mają na biżunco, świadczy o pewnej łapce, jak to się mówiło w domu Chopinów.