Posts Tagged „szkoła”<

Zadbajmy o historię

18 wrz 2011

Jarosław Kaczyński zaapelował do premiera o zapewnienie historii na powrót godnego miejsca w liceach. Odpowiedziała w blogu Katarzyna Hall: to dotychczasowy system nie sprzyjał prawidłowemu nauczaniu historii.

Bo po reformie Handkego jej kurs upchnięto w dwa trzyletnie cykle  – w gimnazjum i w liceum. Nauczyciele musieli się spieszyć, nie zdążali z historią najnowszą. To, zdaniem minister, było powodem zniechęcenia młodzieży do tego przedmiotu, zatem rzadkiego wybierania go na maturze.

Brzmi przekonująco. Tylko co MEN wprowadza w zamian? Jeden kurs historii przez trzy lata gimnazjum i pierwszy rok liceum. Rozstają się z nim więc uczniowie siedemnastoletni, a po przesunięciu wieku maturzystów – szesnastoletni.

A co potem? Przez dwa lata rozszerzony kurs dla nielicznych, zainteresowanych zdawaniem historii. Nielicznych, bo wbrew temu, co twierdzi pani minister, młodzież nie garnie się do matury z tego przedmiotu nie z powodu fobii przed nim, a dlatego, że uczelnie rezygnują z niego na egzaminach wstępnych.

A co dla większości? Dwuletni przedmiot „historia i społeczeństwo”. Tematy do wyboru: w jednej szkole można uczyć tylko o gospodarce, w drugiej  – o kobiecie i rodzinie, w trzeciej  – o narodowych bohaterach. Znając niechęć wpływowych środowisk wobec tradycyjnej „męskiej” historii, wybór tego ostatniego bloku tematycznego może być już niedługo aktem odwagi. A przecież historia to przedmiot szczególny. Służący, jak to ujmują politycy PiS, wyrobieniu odpowiedzialności za narodową i państwową wspólnotę.

Powiedzmy już, że godzimy się z ogólnym kierunkiem zmian, obciążonych gigantycznymi wadami. Nawet w takim przypadku można było godziny historii w drugiej i trzeciej klasie poświęcić  powtórzeniu, może w nowej, atrakcyjniejszej formie, dziejów najnowszych Polski. Jak wynika z badań, młody  Polak uznaje je za najważniejsze,  bo kojarzą mu się z jego życiem. Albo powiązać historię z wiedzą o społeczeństwie, czyli wychowaniem obywatelskim. W sam raz dla ludzi, którzy wchodzą w dorosłość.

Takie recepty przedstawiali sygnatariusze listu humanistów pod wodzą  prof. Andrzeja Nowaka. Przywiązani  do starego modelu, ale gotowi na kompromis. Ale MEN debaty nie chciał.  A młodzież będzie miała postmodernistyczne pogadanki.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Patron z sowieckimi papierami

13 lip 2011

Lata 70. Trafiam do warszawskiego Ateneum na „Bal manekinów” Brunona Jasieńskiego. Na tę inscenizację Janusza Warmińskiego chodziła cała Warszawa. Podoba mi się – efektowne, groteskowe, roztańczone przedstawienie.

Ale mam wątpliwości. Ośmieszony bohater to socjalistyczny poseł do francuskiego parlamentu, a tak naprawdę zasługujący na karę burżuj. Jak to, myślę, przecież socjaliści pomagali ludziom i przyczynili się do reformy kapitalizmu. Co zabawne, ponieważ Ribandel i jego towarzysze mówią o socjalizmie, publiczność się śmieje jak z antykomunistycznych aluzji. Ja mam poczucie, że śmieje się na opak. Sztuka jest agitką, błyszczącą i kolorową.

Wspomnienie drugie, z lat 80. Wśród piosenek Jacka Kaczmarskiego poznaję i tę o Jasieńskim. Śpiewający poeta świetnie naśladuje manieryczny styl swojego bohatera, by w finale pokazać go jako ofiarę wielkiego Azjaty. Wydało mi się to zbyt okrutne. Kaczmarski podrwiwał z ofiary stalinowskich czystek („A tu trup, mój biedaczek, zmarł już całkiem na kość”), zamiast go żałować. Dziś myślę, że Kaczmarski miał rację. Za takie błędy jak zaangażowanie w budowę państwa wiecznej szczęśliwości drwina innego poety nie jest karą zbyt surową.

Wspominam to, gdy „Gazeta Wyborcza” inicjuje kampanię przeciw radnym Klimontowa, którzy nie chcą, aby ich krajan Jasieński był patronem szkoły. Emerytowany dyrektor tego liceum nazywa Jasieńskiego lewicowcem, który został zabity przez komunistów. Lewicowcami to byli Andrzej Strug, Bolesław Limanowski, Kazimierz Pużak, wybitni polscy socjaliści. Jeśli Jasieński to ofiara komunizmu, to Ernst Roehm jest ofiarą nazizmu. Nie porównuję obu postaci. Podważam logikę.

Rozumiem dyrektora, pasjonata literatury, nie rozumiem ogólnopolskiej gazety. „Rezygnacja Jasieńskiego ze stanowiska redaktora »Kultury Mas« była symbolem jego zerwania ze światem polskim i zanurzenia się w świecie radzieckim. Sowietyzacja, pisanie po rosyjsku nie stanowiły dla niego większego problemu” – pisze Marci Shore, uznana przez „GW” za wzór bezstronnego opowiadania o komunizmie.

Jasieński był ofiarą, ale czy jest  wymarzonym patronem dla szkoły w kraju, który z komunizmu  szczęśliwie wyszedł? Czy był  wzorcem?

Koledzy, jeśli znów nazwą was KPP, wczytajcie się we własną gazetę…

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gwałcenie mundurkiem

29 cze 2011

Na wywiad reżysera Antoniego Krauzego w „Newsweeku” zareagował sam naczelny Wojciech Maziarski.

Krauze źle się czuje w Polsce Tuska, musi się więc spotkać z ripostą. Maziarski nawet wybacza. „Ale mówimy tym samym językiem i musimy się za jego pomocą jakoś dogadać. Nie mam pojęcia, jak to zrobić” – perswaduje.

Też nie mam pojęcia. Ale przy okazji Maziarski wywołuje własne traumatyczne przeżycia z czasów IV RP. Pojawia się dyżurny zestaw koszmarów: „Misja specjalna”, konieczność podpisania lustracyjnego oświadczenia. Nie chcę się natrząsać. Tylko zauważę, że jeśli Polskę Kaczyńskiego i Tuska potraktować jako skończone projekty, to ten drugi jest bardziej trwały i bezalternatywny.

Ale jest i inna przyczyna traumy Maziarskiego. „Doskonale pamiętam poczucie zgwałcenia, gdy się dowiadywałem, że moje dzieci mają chodzić do szkoły w mundurach”.

Pamiętam, jak Ryszard Bugaj, człowiek lewicy, a nie „czarnosecinnej IV RP”, mówił, że wolałby mundurki od obecnych strojów, bo to byłaby gwarancja względnego egalitaryzmu w szkolnych relacjach. I pamiętam, jak po hecy z nauczycielem, któremu wkładano kosz na głowę, za mundurkami wypowiedziała się w TVN Janina Paradowska. Potem się dowiedziała, że to nie tak, że prawica, że Giertych. Ale przez chwilę to był temat normalnej debaty, a nie nocnych lęków zgwałconego.

W Anglii mundurki cały czas są i nie czynią tamtejszej młodzieży szczególnie grzeczną. Z kolei w Polsce, gdzie tę tradycję kiedyś przerwano, antyprawicowe elity potrzebowały magicznego symbolu opresji i go znalazły. Choć parę lat wcześniej i dla Bugaja, i dla Paradowskiej, jeszcze nie takiej bojowniczki w okopach III RP, był to przedmiot refleksji: może tak, a może nie.

Przyznaję, że politycy prawicy szukający początku zmiany w mundurkach rozumowali jak Artur z „Tanga” Mrożka. Przełom miał się zacząć od stroju. A z kolei Maziarski zachował się jak Stomil z „Tanga” walczący w imię wolności w obronie swojej rozmemłanej pidżamy. Dziś, upatrując w mundurkach, przepraszam: w „mundurach”, narzędzia gwałtu, jest równie nieumiarkowany jak ojciec Rydzyk. Ale jego nikt nie wyśmiewa.

A wraz z mundurkami wyrzucono po 2007 r. sensowne pomysły na normalną, odwołującą się do ładu szkołę. I to jest ideologiczny absurd.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Elegia na koniec roku szkolnego 2010/2011

23 cze 2011

System edukacji tworzony przez obecny rząd nastawiony jest na produktywizację ucznia. Motywację reformatorów najdosadniej wyraził minister Michał Boni, mówiąc w przypływie szczerości: „Ktoś przecież musi pracować na nasze emerytury” – stwierdza publicysta „Rzeczpospolitej”.

Brałem tuż przed końcem roku szkolnego udział w panelu „Edukacja historyczna a budowanie tożsamości człowieka i narodu”. Zorganizowało go konserwatywne stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza (nie mylić z partią o tej nazwie).

Mógł się nazywać „Kryzys edukacji historycznej”, bo w debacie przeważały tony mocnego pesymizmu. Choć organizatorzy nie są typami płaczek. Przeciwnie – pod wodzą prof. Jana Żaryna chcą organizować coś na kształt Uniwersytetu Latającego. Już przygotowali scenariusz ciekawych wykładów wygłaszanych od września przez gwiazdy nauk historycznych, ale ich głównym celem są warsztaty dla młodzieży. I może im się uda.

Przeczytaj cały artykuł

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Nowe szaty historii

9 lut 2011

„Historię trzeba przebrać w modne ciuchy albo dać sobie z nią spokój” – postuluje Tomasz Kontek, publicysta „Faktu”. Może nikt nie wyłożył ostatnio tak otwarcie istoty fundamentalnego sporu naszej cywilizacji.

Kontek polemizuje z moimi awanturami o cięcia w programach nauczania historii. Robi to kulturalnie, co jest dziś rzadkością. Ale teza zawarta w cytowanym tytule brzmi strasznie.

Po co dowodzić, jakie znaczenie ma historia dla młodego Polaka i obywatela, skoro Kontek odmawia rozmowy takim językiem? Bo – jak pisze – dziewczyna o nicku „natalia-12″ wyznała w blogu, że nie wie, po co ma się jej uczyć? A to ją szkoła ma kokietować „modnymi ciuchami”.

„Świat się zmienił i informacje, które atakują zewsząd uczniów, mają na nich znacznie większy wpływ niż lekcje” – orzeka Kontek. Ale jakie wnioski? Że wystarczy Internet z bezbłędną Wikipedią oraz mądre audycje w kanałach tematycznych telewizji? Że wygrają z tablicą i kredą?

Powiem coś niepopularnego. To od państwa oczekuję, aby w szkole były i przezrocza, i dostęp do Internetu, i ciekawie mówiący nauczyciel. To wszystko kosztuje. Ale chciałbym, aby polscy uczniowie, niechby i z irokezami na głowach albo w mundurkach, mieli gdzie się nauczyć pokory. #<t1>Dystansu wobec migotliwego świata, wobec tak naprawdę zawodnej Wikipedii i nieraz bałamutnych programów w Discovery. Na pytanie: biedna szkoła lub żadna, odpowiadam: wolę już biedną. Na uwagę, że uczniowie się tam męczą, mówię: a dlaczego wszystko ma im się od początku ścielić do nóg?

Tomasz Kontek idzie dalej: profesorowie upominający się o „systematyczny wykład” mają się ścigać już nawet nie z Discovery, ale z MTV. Zarazem publicysta „Faktu” przypomniał, że ja sam się zgadzałem na pewne zaniżenie poprzeczki szkolnych wymagań. Bo minister Hall ma zgodnie ze światowymi trendami robić szkołę coraz bardziej masową. To prawda. Ale skoro te staroświeckie budynki w miastach i miasteczkach mają i tak przegrać z MTV, może nie warto do nich zapędzać coraz większych mas uczniów? Po co im nawet najgłupsza matura? Poprowadźmy ich w milsze miejsca. „Natalia12″ będzie zachwycona.

Nie wiem, jak daleko sięga wzrok Tomasza Kontka. Mam wrażenie, że zagania on nas do antycywilizacji.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop