Posts Tagged „program”<

Nic zdrożnego

14 kwi 2011

O takich tekstach jak raport Jarosława Kaczyńskiego rozmawia się trudno. Mariusz Janicki i Wiesław Władyka już zdążyli nazwać jego potencjalnych obrońców „tymi, którzy zwyczajowo biją prezesowi pokłony”. Z kolei sam Kaczyński jest współtwórcą atmosfery, która nawet językowe zastrzeżenia wobec jego dzieła czyni „antypisowską agresją”.

Słowa jak brzytwy

Na razie sypie się krytyka przewidywalna. Wojciech Mazowiecki opisał raport jako zbiór insynuacji poukrywanych w miękkich słowach. Janicki i Władyka dostrzegli wszakże wiele słów jak najbardziej twardych. Wojciech Sadurski też postanowił dać odpór. „Manifest pisany żółcią” – tak brzmi tytuł jego recenzji w „Rzeczpospolitej”. Najbardziej nawet zniesmaczony aktualną taktyką czy strategią prezesa PiS mam od razu pokusę powiedzenia: bardziej to skomplikowane niż politgramoty z „Wyborczej” czy z „Polityki”.

To prawda, nie znajdziemy podobnego języka w partyjnych dokumentach, powiedzmy, niemieckich. Ale już w amerykańskich platformach wyborczych – tak. Demokraci i republikanie na zmianę przedstawiali USA rządzone przez tych drugich jako kraj zagrożony ruiną, i nie przeszkadzało im to prowadzić zwykle polityki wyważonej i nastawionej na międzypartyjne kompromisy.

Naturalnie w zachodnich demokracjach, nawet tych, w których starcia między partiami są wciąż gwałtowne, takie pamflety autorstwa samego lidera już się raczej nie pojawiają. Za duże ryzyko uchybień wobec rozmaitych poprawności. Kaczyński się tym nie przejmuje – i pierwsze skutki w postaci pomruków Ślązaków przekonywanych przez mainstream, że zostali obrażeni, mamy za sobą.

Na dodatek lider PiS w polemiki programowe wplata pretensje o osobiste krzywdy i afronty, a od oceny polityki rządu przechodzi niespodziewanie do przygan, że Andrzej Wajda chce kręcić film o Wałęsie. Czy dlatego, że jest przekonany, iż za wszystko, także filmy Wajdy czy książki Jana Grossa, odpowiada Platforma? Tak twierdzi Sadurski. Moim zdaniem, pomijając dygresyjny styl Kaczyńskiego, który ujawnia w każdym wywiadzie, bardzo chciałby on przekonać wyborców o „wszechwinie” PO. Czy jest w tym nowatorski?

Czytaj więcej

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Telewizja zamyka okienko Pospieszalskiego

30 gru 2010

Klamka zapadła. Programu Jana Pospieszalskiego w TVP nie będzie. Czytam reakcje internautów. Zwolennicy bronią, przeciwnicy się cieszą: niech Pospieszalski ze swoimi poglądami idzie do telewizji Trwam. Jak wiadomo, miejsce konserwatywnego katolika jest w niszy, w kruchcie, w instytucji zbudowanej za prywatne pieniądze. A że inni konserwatywni katolicy dokładają się do mediów publicznych? Bez znaczenia.

Od dawna głoszę klarowny pogląd. Albo TVP powinna tworzyć własny model programów publicystycznych – z prowadzącymi będącymi wzorcami z Sevres ideowej przezroczystości. Co okaże się trudne, bo takich dziennikarzy właściwie nie ma. Możliwe zresztą, że robione przez nich audycje nie byłyby wcale ciekawe. Albo powinniśmy się pogodzić z telewizją okienek. Indywidualności różnych opcji dostają programy autorskie, stawiają w nich kontrowersyjne tezy, prowokują i drażnią, choć starają się zapraszać nie tylko swoich zwolenników. Miarą sukcesu jest zachowanie równowagi, ale nie w pojedynczym programie, lecz w całej ramówce.

W ostatnich latach było z tym różnie, ale przeważnie owe okienka tworzyły nie bez zgrzytów jakąś całość. Telewizja, w której pytania zadawali Tomasz Lis i Jan Pospieszalski, Bronisław Wildstein i Jacek Żakowski, była telewizją niedoskonałą, ale pluralistyczną.

Jednak po rozbiciu koalicji medialnej PiS – SLD tę zasadę różnych twarzy zaczęto podważać. Bynajmniej nie po to, aby dążyć do nieosiągalnego ideału sterylnej przezroczystości. Po prostu zachowano okienka jednej strony – z Tomaszem Lisem jako symbolem, trudno sobie wyobrazić bardziej zaangażowany tygodnik jak „Wprost” i bardziej stronniczego prowadzącego jak jego naczelny. Inne, niemiłe mainstreamowi, okienka zaczęto zamykać. Pospieszalski to już jeden z ostatnich.

Ostatnich i najlepszych, dorobił się przez lata swojego stylu, stał się człowiekiem instytucją. Miewał wpadki, ale zawsze poruszał ważne tematy. To u niego spierano się o kontrowersyjną reformę edukacji czy przypominano o zagrażającej Polsce katastrofie demograficznej.

Teraz nie będzie tego prowadzącego i z TVP zniknie pokaźny pakiet tematów – nie tylko politycznych. Spora grupa ludzi straci rzecznika swoich poglądów. I w tym sensie ta decyzja zagraża wolności słowa.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop