Trudno wyobrazić sobie kogoś, kto narobił sobie w polityce więcej wrogów – mówi o nim kolega z PJN. żeby zobaczyć, jak odbierają Marka Migalskiego dawni sympatycy z kręgów PiS-owskich, wystarczy wejść na jego blog w Salonie24. Nie ma tam osoby budzącej bardziej krystaliczną nienawiść niż on.
Gdy ostatnio rozeszła się wiadomość, że czwórka PJN-owskich europosłów może zostać wypchnięta przez PiS z grupy ECR (Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), wpływowy członek PO zasugerował, że mogliby zapukać do drzwi frakcji EPP (Europejskiej Partii Ludowej). Ów europoseł zrobił jednak wyjątek: – Dla Migalskiego nie ma tam miejsca – oznajmił.
Wróg publiczny
Można by rzec: wróg publiczny numer jeden dla wszystkich. To pewnie świadczy o pryncypialności połączonej z zadziornością.
Ale jak wytłumaczyć taką sytuację? Oto politycy PJN radzą się kilku dziennikarzy, jak radzić sobie z nienadzwyczajnymi sondażami. Jedna rada powtarza się najczęściej: „schowajcie Migalskiego”. Podrażnienie politykiem, który często wchodzi w rolę dziennikarza? Trochę tak, ale czy tylko?
Koledzy z PJN bronią lubianego przez siebie politologa. Ale potem jeden z nich mówi dziennikarzowi: „My na Marka nie mamy wpływu. Mówi i robi co chce”.
Ludwik Dorn, także polityk-bloger, zarzuca mu „brak powagi”. – żaden z członków PJN nie ma takiego problemu jak on. W latach 2007 – 2009 on w każdym tekście bronił nie tylko celów, ale też taktyki Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy ja miałem zastrzeżenia, on pisał o „siermiężnych wojach”, których wódz poprowadzi do zwycięstwa. Dziś, gdy atakuje tę samą linię, jest komiczny. Powinien być skromniejszy – zauważa były marszałek Sejmu.
Sam Migalski znajduje odpowiedź na ten zarzut. – Ja mówiłem o przejściowej taktyce. Potem miał przyjść czas otwarcia na centrum. Dla mnie ten czas przyszedł po katastrofie smoleńskiej – broni się.
Brzmi przekonująco, aczkolwiek… Niedawno ogłosił, że powrót PiS do władzy oznaczałby wejście do rządu takich ludzi, jak Anna Fotyga, Krzysztof Jurgiel, Jarosław Zieliński. Ale przecież oznaczałby także rok czy dwa lata temu, a wtedy Migalski Kaczyńskiego chwalił, nawet przyjmował z jego rąk mandat.
Przeczytaj cały wpis na www.uwazamrze.pl







