Posts Tagged „PJN”<

Singiel integralny

17 lut 2011

Trudno wyobrazić sobie kogoś, kto narobił sobie w polityce więcej wrogów – mówi o nim kolega z PJN. żeby zobaczyć, jak odbierają Marka Migalskiego dawni sympatycy z kręgów PiS-owskich, wystarczy wejść na jego blog w Salonie24. Nie ma tam osoby budzącej bardziej krystaliczną nienawiść niż on.

Gdy ostatnio rozeszła się wiadomość, że czwórka PJN-owskich europosłów może zostać wypchnięta przez PiS z grupy ECR (Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), wpływowy członek PO zasugerował, że mogliby zapukać do drzwi frakcji EPP (Europejskiej Partii Ludowej). Ów europoseł zrobił jednak wyjątek: – Dla Migalskiego nie ma tam miejsca – oznajmił.

Wróg publiczny

Można by rzec: wróg publiczny numer jeden dla wszystkich. To pewnie świadczy o pryncypialności połączonej z zadziornością.

Ale jak wytłumaczyć taką sytuację? Oto politycy PJN radzą się kilku dziennikarzy, jak radzić sobie z nienadzwyczajnymi sondażami. Jedna rada powtarza się najczęściej: „schowajcie Migalskiego”. Podrażnienie politykiem, który często wchodzi w rolę dziennikarza? Trochę tak, ale czy tylko?

Koledzy z PJN bronią lubianego przez siebie politologa. Ale potem jeden z nich mówi dziennikarzowi: „My na Marka nie mamy wpływu. Mówi i robi co chce”.

Ludwik Dorn, także polityk-bloger, zarzuca mu „brak powagi”. – żaden z członków PJN nie ma takiego problemu jak on. W latach 2007 – 2009 on w każdym tekście bronił nie tylko celów, ale też taktyki Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy ja miałem zastrzeżenia, on pisał o „siermiężnych wojach”, których wódz poprowadzi do zwycięstwa. Dziś, gdy atakuje tę samą linię, jest komiczny. Powinien być skromniejszy – zauważa były marszałek Sejmu.

Sam Migalski znajduje odpowiedź na ten zarzut. – Ja mówiłem o przejściowej taktyce. Potem miał przyjść czas otwarcia na centrum. Dla mnie ten czas przyszedł po katastrofie smoleńskiej – broni się.

Brzmi przekonująco, aczkolwiek… Niedawno ogłosił, że powrót PiS do władzy oznaczałby wejście do rządu takich ludzi, jak Anna Fotyga, Krzysztof Jurgiel, Jarosław Zieliński. Ale przecież oznaczałby także rok czy dwa lata temu, a wtedy Migalski Kaczyńskiego chwalił, nawet przyjmował z jego rąk mandat.

Przeczytaj cały wpis na www.uwazamrze.pl

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

PJN ma szansę, ale czy ją wykorzysta?

12 gru 2010

Zakładanie nowej partii przypomina egzamin przed komisją złożoną z wrogów albo z ludzi demonstrujących dla zasady znudzenie i cynizm. Ledwie otworzysz usta, a oni narzekają: „Nic w tym nowego, słyszałem to wiele razy”. Doświadcza tego Polska Jest Najważniejsza.

Wśród recenzentów nie brak kibiców dotychczasowych potęg. Ale i ci, co nimi nie są, krzywią się już na wstępie. PJN ogłosi deklarację ideową. „Nic tam oryginalnego” – orzekają komentatorzy, choć gdyby zajrzeli do podobnych deklaracji PO czy PiS, też by znaleźli oczywistości. Ani oblicze, ani sukces partii nie zależy od takich dokumentów.

Ale też komentatorzy racjonalnie wystrzegają się pochopnego entuzjazmu. Widzieli już niejedną inicjatywę, która miała dobre pomysły i znanych polityków. Gdy siedziałem na ciasnej sali kina Kultura, wspominałem Polskę Plus. Podobne hasła i wiara, że jest coś między PiS i PO. A potem cichy zgon.

PJN-owcy mają kilka przewag. Moment – wydaje się odpowiedni. Z ruchów między elektoratami PO i PiS można wyczytać autentyczne znużenie wojną Kaczyński – Tusk. Także wizerunek nowej partii jest bardziej klarowny niż Polski Plus. Na tej sali czuło się wyraźną ofertę dla pokolenia trzydziesto-, czterdziestolatków. Nieprzypadkowo ich rówieśnicy politycy PJN zabrali na imprezę swoje dzieci. I mówili tyle o rodzinie.

Ale to jest oferta na może 10, a może tylko na 3 procent. To pierwsze oznacza utrzymanie się w grze, to drugie – koniec. Koniunkturę można wykorzystać dzięki pracowitości i pomysłowości. I można przepuścić między palcami. A jest i niszcząca rola przypadku. Wystarczy, że kampania 2011 spolaryzuje scenę w sposób dla PJN niewygodny, i zawodowcy przykryją debiutantów czapkami.

Jest coś jeszcze. Joanna Kluzik-Rostkowska jest wiarygodna, gdy mówi Tuskowi: „Premierze, brak panu odwagi”. Była dobrym ministrem, czuje państwo. Może wnieść nową jakość. Ale właśnie z tej jakości elektorat bardziej zwrócony na prawo (a do niego kołaczą) będzie rozliczał nowych polityków surowo. Gdy zaś PJN od przesady, jaką jest wpisanie smoleńskiego śledztwa do ideowej deklaracji, przechodzi do całkowitego milczenia na jego temat na kongresie, wystawia się na zarzut plastikowości. Wypadek przy pracy? Może. Ale milczenie na temat jakości państwa może być wypadkiem kosztownym.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop