Posts Tagged „konstytucja”<

Zabawka zbyt niebezpieczna?

31 sie 2011

Na europejski rozdział w konstytucji zgodziły się początkowo wszystkie partie, łącznie z Platformą Obywatelską. Ale też od początku duch tych zmian był podważany przez ekspertów rządowych, zwłaszcza reprezentujących aparat MSZ.

Było też jasne, że kompromisem nie jest zainteresowany premier Donald Tusk, jako lider najsilniejszej partii, czyli PO, ale i jako zwierzchnik rządowej biurokracji patrzącej nieufnie na te przepisy. Najpierw blokował ich przyjęcie. A gdy nie dało się ich blokować bez końca, nakłonił posłów Platformy, aby zgłosili do własnego projektu poprawki zrywające porozumienie.

Z kolei jednak w Komisji przedstawiciele wszystkich innych partii, a nawet przewodniczący Jarosław Gowin, współtwórca kompromisu, te poprawki odrzucili. Wytworzył się pat. PO nie jest w stanie przeforsować w całym Sejmie swoich zmian. Ale większość popierająca pierwotną wersję nie przepchnie z kolei całego projektu – wymaga on większości dwóch trzecich.

Gdyby mierzyć wartość tego projektu samymi okolicznościami jego powstania, to trzeba powiedzieć, że marnowana jest bezcenna okazja na wynegocjowanie w jakiejś sprawie szerokiego międzypartyjnego porozumienia chwalonego na dokładkę przez wielu ekspertów. Aktywnymi współtwórcami tego porozumienia byli posłowie PiS: Karol Karski i Kazimierz Ujazdowski, i to pomimo że Komisja nie przyjęła wszystkich ich propozycji – z najważniejszą, poddaniem tak zwanego wtórnego prawa unijnego kontroli polskiego Trybunału Konstytucyjnego, na czele.

Trzeba to sobie wyraźnie i dobitnie powiedzieć: fakt, że to porozumienie jest zrywane, to decyzja Platformy. A nawet nie całej Platformy, skoro jej posłowie za nim głosowali, a najwęższe jej kierownictwo.

Czytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Kompromis się opłaci, panie premierze

17 lip 2011

Stało się w polskiej polityce coś dobrego. A nie dzieje się zbyt często. Sejmowa Komisja Konstytucyjna  przygotowała – na podstawie projektu prezydenta, ale z istotnymi zmianami  – dobry projekt. Projekt tak zwanego europejskiego rozdziału konstytucji. Zrobiła to na dokładkę w atmosferze kompromisu – wszystkie kluby  były za. To jeszcze większy ewenement.

Projekt wzmacnia pozycję Polski  wobec Unii Europejskiej. Na przykład zmiany unijnego ustroju niewymagające międzynarodowej umowy będą potrzebowały ustawy polskiego  parlamentu. W myśl zasady: nic o nas bez nas. Są tam też przepisy poszerzające pole debaty. Grupa posłów  (a więc również opozycja) będzie  mogła skarżyć unijne prawo do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.  A to oznacza, że decyzje Unii nie będą przedmiotem troski samych tylko urzędników. Że mogą się stać  przedmiotem osądu polskiej opinii  publicznej.

PiS chciało iść dalej, poddając  na przykład wtórne prawo unijne,  rozporządzenia i dyrektywy, osądowi polskiego Trybunału Konstytucyjnego. To dobry pomysł. Ale sam rozdział ma  i bez tego tyle sensownych zapisów,  że warto go bronić. Więcej – jak powiedział poseł Kazimierz Ujazdowski  – premier Donald Tusk powinien się nim pochwalić na początku polskiej prezydencji.

A jednak się nie chwali. Więcej,  blokował zawarcie tego kompromisu nieomal do ostatniej chwili. Posłowie PO głosujący za projektem nie byli pewni, czy zostanie on poddany pod głosowanie w całym parlamencie.  Dlaczego?

Może dlatego, że w obliczu kampanii wyborczej liderowi Platformy potrzebna jest wojna, a nie kompromis z PiS?  A może dlatego, że wygodniejsze  są dla niego przepisy nie tak bardzo wzmacniające pozycję Polski wobec Unii?

A może – piszę to naiwnie, ale czasem kontrolowana naiwność popłaca  – to tylko wypadek przy pracy, efekt nastawienia rządowego aparatu?  Jeśli tak, jest jeszcze czas, aby to  naprawić. Czyli poddać nowy, dobry rozdział konstytucji ocenie obu izb  parlamentu. Naprawdę, w perspektywie przekraczającej najbliższe wybory to się opłaci, panie premierze.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Suche jest czasem ważne

8 cze 2011

Gdy słyszałem w debatach słowo „konstytucja”, ziewałem. Nie dlatego, że mnie to nie interesowało.

Gdy byłem studentem, wraz z kolegą Maciejem Podbielkowskim, moim mentorem w sprawach konstytucyjnych, pisałem konstytucję dla przyszłej wolnej Polski. Świetnie się bawiąc.

Ziewałem, bo nie wierzę w zasadnicze znaczenie takiej czy innej konstytucji dla polskich przemian. Państwo psuje nam się na ogół  nie od złego kształtu władz, ale  od złych ustaw i obyczajów.  Od reliktów przeszłości i błędnych nowych rozwiązań (ostatnio  wyodrębnienia prokuratury jako  korporacji). PiS kiedyś zapowiadał zainaugurowanie IV RP nową ustawą zasadniczą, ale był to raczej symbol. Z kolei Donald Tusk mówił: „zajmijmy się konstytucją”, gdy  nie wiedział, czym się zająć.

Co nie znaczy, że nie widzę wagi poszczególnych konstytucyjnych rozwiązań dla naszego życia. Oto Komisja Konstytucyjna, której przewodniczy Jarosław Gowin, zajmie się rozdziałem dotyczącym relacji Polski z Unią Europejską. To gąszcz pozornie suchych, technicznych przepisów. Ale istotnych.

Część pomysłów przygotowanych przez prezydenta Bronisława  Komorowskiego jest niesporna.  Ale o kilka rozegra się mała bitwa. Przedstawiciel PiS w Komisji Konstytucyjnej Kazimierz Ujazdowski mówi: – Im więcej zabezpieczeń, tym lepiej. Dlatego chce, aby Trybunał Konstytucyjny łatwiej niż do tej pory mógł badać zgodność umów międzynarodowych z polską konstytucją jeszcze przed ratyfikacją. Chce też, aby Trybunał mógł badać zgodność z polskim prawem tzw. wtórnego prawa europejskiego  (rozporządzenia, dyrektywy).  Pamiętajmy: państwo narodowe  i Unia mają swoje obszary  władztwa nienakładające się  na siebie.

Większe możliwości odrzucenia unijnych regulacji sprzecznych  z naszymi zasadami wzmocniłyby pozycję Polski w przetargach  z partnerami. Nie chodzi o nieufność, ale o pilnowanie swojego interesu i swojej wizji życia  społecznego. To charakterystyczne, w podkomisji wszystkie kluby były zrazu „za”, łącznie z Gowinem (za co mu chwała). Potem euroentuzjaści z MSZ, kancelarii Prezydenta i Premiera ten kompromis podważyli. Ale wszystko jest do uratowania. Mamy tu zresztą różnicę stanowisk. Prezydent chciałby być ojcem kompromisu. Za to Tusk jest zwolen- nikiem konfrontacji z PiS, co może oznaczać nieprzyjęcie niczego.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop