Zły czas dla konsumentów

W sobotę odcięto mnie od świata. Nie mogłem dzwonić z komórki ani wysłać esemesa. Nie wpuszczało mnie do Internetu.

Pech chce, że i tu, i tu korzystam z tej samej firmy: T-Mobile. W niedzielę pognałem do punktu T-Mobile w centrum handlowym, przerażony: wzięto mnie za niesolidnego płatnika. Ale młodzi pracownicy obwieścili: jest awaria nadajników, my też nie możemy dzwonić. Za kilka godzin świat wróci do normy.

I komórka, i Internet to moje narzędzia pracy, także w weekendy. Dopiero późnym wieczorem telefon, ale nie Internet, zaczął czasem łączyć. Uderzyłem do konsultantów firmy. Pierwszy o awarii nie słyszał (choć w punkcie słyszeli), więc usiłował mi radzić, jak się logować. Rozłączyło nas – awaria wróciła. Rano w poniedziałek pani pouczyła, że „technicy mają na rozwiązanie problemu 60 godzin”. Po południu działał i Internet.

Nie narzekałem nigdy na T-Mobile, są mili, wybaczają obsuwy w płatnościach. Ostatnio sami zaproponowali tańszą taryfę – bym, jak powiedziano, nie uciekł do konkurencji. Jednak żadnej z obsługujących mnie osób tym razem nie przyszło do głowy powiedzieć w imieniu firmy „przepraszam”, choć przez dwa dni płaciłem abonament za nieistniejącą usługę. T-Mobile przysyła mi e-maile, gdy na czas nie płacę.  A tu ani słowa wyjaśnienia.

Owszem są gorsi, w Aster City, gdzie mam kablówkę, konsultant na moje protesty, że odejdę do konkurencji, obwieścił: nie odejdzie pan, właśnie kupiliśmy UPC. W T-Mobile jest sympatyczniej. Ale do zachodniej kultury daleko.

Źródeł można szukać różnych: od dziedzictwa PRL po przywołaną przez czekistowskiego konsultanta monopolizację rynku (w komórkach jest z tym lepiej niż w kablówkach). Winny jest pewnie i polski bałagan. Po dwóch dniach dostałem esemesa: „Zgłoszony problem techniczny został rozwiązany”. Możliwe, że w samej firmie awaria pozostała częściowo zjawiskiem tajemnym. W weekend się wypoczywa.

Ale powód jest poważniejszy. Taki, że i o przewagach Zachodu będziemy niedługo może mówić w czasie przeszłym. I ci młodzi konsultanci, i ich starsi szefowie stają się produktem nowej popkultury. Ona zakłada, że ma się raczej prawa niż obowiązki. Że się żąda, nie służy. Nie ma tu miejsca na kupiecką uprzejmość, kapitalizm bez kultury zaczyna przypominać realia z Barei. My mamy to wcześniej, bo u nas już komunizm zostawił spalone pole.

Autor jest publicystą „Uważam Rze”

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(57) Komentarzy do “Zły czas dla konsumentów”

    -
  1. lycz pisze:

    Miał Pan Piotr świetną okazję aby chwilowo wrócić do rzeczywistości.
    Ale on wolał publicznie napiętnować niesolidnych dostawców i dzisiejszą młodzież.
    Nie tędy droga.

    Dobre +8

  2. janek kos pisze:

    „My mamy to wcześniej, bo u nas już komunizm zostawił spalone pole.” – no ..nie jest tak zle, o ile pamietam zdazono ocalic mebelek zwany Okraglym stolem i szemrany czerwony biznesik idzie dalej, nawet lepiej niz za PRL-u…

    Dobre +47

  3. oxo pisze:

    Eeetam, to poziom europejski. Raz byłem we Francji to całe miasto odcięło na dzień od internetu, i chyba nikomu nie spieszyło się żeby to naprawić.

    Dobre +5

  4. rrandall pisze:

    Już ś.p. Tomasz Beksiński pisał o słynnym operatorze per Aster Shitty.

    Dobre +7

    • Echoes pisze:

      Jestem wdzięczna Tomaszowi Beksińskiemu za wkład w moją edukację muzyczną, jednak jego zapatrywanie na życie, kwestie społeczne trąciło malkontenctwem.

      Dobre +4

  5. rencista pisze:

    Panie Piotrze – najogólniej rzecz ujmując, epoka elektronicznych gadżetów ma to do siebie, że uczyniła już z nas swego rodzaju niewolnikami – tego niewątpliwie cywilizacyjnego postępu, ale zarazem też i jego zakładnikami. W tym niebywale szybkim „wyścigu szczurów” zapanowania nad potencjalnie pozyskanymi konsumentami nowych technologii, mamy bowiem do czynienia z pozytywnymi trendami, ale też i złymi „tryndami” odziedziczonymi jeszcze po epoce liczydeł i reglamentowanego telefonu na korbkę, czyli tzw. „realnego socjalizmu”, gdzie niejako obyczaj monopolu wpisywał się w każdą dziedzinę życia, a już na pewno w telekomunikacyjnej konsumpcji.
    Panie Piotrze – socjalistyczny kapitalizm nazywany jest na Zachodzie soc-liberalizmem, a w Polsce niestety – jak dowodzi przykład, którym się Pan posłużył – zasługuje jednak na miano, jakie mu swego czasu nadał Jarosław Kaczyński, czyli lumpen-liberalizmu.

    Dobre +25

  6. franck pisze:

    Panie Zaremba a co pan wie o – jak to pan określa – „zachodniej kulturze”. Ile lat pan mieszkał za granicą aby móc się na ten temat wypowiadać…? Ja już trochę mieszkam „na zachodzie” i powiem tylko, że w Polsce nie jest tak źle a „zachodzie” nie jest tak różowo jak się Polakom mieszkającym w Polsce wydaje….

    Dobre +11

    • janek kos pisze:

      .skoro nie jest tam tak dobrze to.niech pan wraca! ..bedzie pan pierwsztym i…chyba jedynym powracajacym.

      Dobre +15

    • Marek Zürich pisze:

      Alez Pan Zaremba ma prawo tak pisac. To ze gdzies w Belgii jest syf, to zaden argument. Wszedzie są organizacje czy fora konsumentöw, i trzeba sie domagac swoich praw, a za obojetną postawe personelu tu i öwdzie posypalyby sie zwolnienia, na miejscu. Nie wszedzie prawo broni fuszeröw.

      Dobre +8

  7. andrzej2000 pisze:

    A mi Polkomtel przesyła w kopertach z fakturami taki zeszycik, żeby obciążał list i dzięki temu pozwalał omijać przepisy zabraniające doręczania przesyłek poniżej 50 g. przez firmy inne niż Poczta Polska.
    Ten zeszycik jest obrzydliwy i dla dowcipu zawiera na okładce intrukcje, jak być w zgodzie z ekologią i nie zaśmiecać środowiska. Oczywiście to obrzydlistwo wyrzucam natychmiast do kosza.
    Swoją drogą ciekawe, co by się stało, gdybym napisał donos do urzędu skarbowego, że Polkomtel nie powinien kosztów zakupu tych zeszycików zaliczać w koszty (pewnie reklamy), bo to nie jest żadna reklama, a wręcz przeciwnie. Na urząd sprawujący nadzór nad pocztą i komunikacją (nie pamiętam nazwy) już nie liczę, bo praktyka ze szmato-zeszycikami trwa już od lat i w tym urzędzie jakoś tego nie zauważyli.

    Dobre +5

    • Echoes pisze:

      A durne przepisy dające Poczcie Polskiej monopol na doręczanie przesyłek poniżej jakiejś tam wagi Panu nie przeszkadzają ?

      Dobre +5

      • andrzej2000 pisze:

        Po pierwsze, w praworządnym państwie należy respektować prawo. Inaczej mamy anarchię, jak w przypadku niepłacenia abonamentu za radio i telewizję.
        Po drugie, monopol Poczty ma sens, bo tylko ona ma obowiązek dostarczania przesyłek do każdego zakątka Polski. Żaden z innych operatorów nie podejmuje się takiej usługi, bo to się nie opłaca. Uzasadniony jest więc monopol poczty na te usługi.

        Dobre +3

        • Echoes pisze:

          Do tej abonamentowej anarchii najbardziej przyczynił się obecny premier. Jak to mówią, przykład idzie z góry.

          „monopol Poczty ma sens, bo tylko ona ma obowiązek dostarczania przesyłek do każdego zakątka Polski.”

          Pamiętam czasy kiedy inna firma TP miała obowiązek podłączyć telefon każdemu obywatelowi, który złożył podanie, wśród moich znajomych byli tacy, którzy na ten telefon czekali po kilkanaście lat :) I to tyle jeśli chodzi sens utrzymywania monopolu na jakiekolwiek usługi.

          Dobre +3

          • andrzej2000 pisze:

            A ja pamiętam, że TP po roku 1999 zaczęła zakładać telefon każdemu kto chce, mimo że wtedy też miała monopol. Może więc to długotrwałe czekanie wynikało z czegoś innego, a nie z monopolu?

            Generalnie, te utyskiwania na Poczte Polską są moim zdaniem przesadzone. Prywatna firma InPost parę razy nie dostarczyła mi na czas faktury za telefon, a raz w ogóle nie dostarczyła. Narzekania na Pocztę za kolejki do okienka będą zawsze, bo tłok robi się tylko w określone dni miesiąca. Nie ma sensu zatrudniać więcej ludzi po to tylko, żeby w te dni było lżej. Ja tam lubię Pocztę Polską i uważam, że wykonuje swe zadania jak należy.

            Dobre +1

          • Echoes pisze:

            TP „poprawiała się” ( w kwestii dostępu do telefonów, niekoniecznie w jakości usług) wraz z rozwojem i upowszechnieniem telefonów komórkowych. Sama gdzieś tak w okolicy 2002 roku podziękowałam „tepsie” i od tej pory nie mam z nią nic wspólnego. Więc nie do końca jest tak, że TP sama z siebie zrobiła się bardziej przystępna, konkurencja zadziałała.
            Nie mam zamiaru utyskiwać również na Pocztę Polską (korzystam sporadycznie), po prostu uważam, że wszystkie firmy powinny obowiązywać takie same zasady. Poza tym, głupie przepisy zawsze można jakoś ominąć, choćby wkładając w list kawał blachy, czy jakiś tam zeszycik. Pozdrawiam.

            Dobre +2

          • andrzej2000 pisze:

            Pomyliłem się co do roku. Nie po 1999, tylko po 1989. Już wtedy TP działała bardzo dobrze.

            Generalnie uważam, że państwo ma do spełnienia pewne funkcie. Zapewnienie każdemu dostępu do poczty realizuje właśnie przez Pocztę Polską. Obserwuję obce kraje, w których operatorzy telekomunikacyjni (Francja) i pocztowi (Niemcy) są pod kontrolą państwa. Nic złego im się przy tym nie dzieje. Naszą TPSA „sprywatyzowano” sprzedając państwowemu operatorowi z Francji :-)

            A co do tych „głupich przepisów’, jak piszesz i z czym ja się nie zgadzam, to ich omijanie jest z mocy prawa nieważne, tylko nasze urzędy (czytaj władza) mają to gdzieś. Tak to wygląda.

            Dobre 0

  8. mazur pisze:

    Zapraszam do Belgii, to i winda Panu przez 4 dni nie będzie działać …w tym kontekście zgadzam się z tezą o kapitalizmie bez kultury. Właściwie ‘kapitalizm bez kultury’ to pierwsze stadium socjalizmu …tylko skąd tej kultury tyle nabrać, żeby w tym kapitalizmie wszystkim jej starczyło? Może od elit politycznych pokroju Stefana Niesiołowskiego i jego przyjaciela Janusza Palikota?

    Dobre +10

  9. Marek Zürich pisze:

    Cenie sobie Pana komentarze, takze fakt, ze tu funkcjonuje ‘Muchołapka’ .

    Dobre +5

  10. romank pisze:

    zgadzam sie mam podobne zastrzezenia.duze firmy zadaja placenia nienaleznych rachunkow,straszeniem wplyniecia na historie kredytowa w usa

    Dobre +2

  11. PP pisze:

    Ten artykuł to pasuje do takiej gazetki,która nosi nazwe bodajże „Metro” dostaję ją zawsze za darmo od kolporterów gdy jestem w Warszawie.I jeszcze jedno powinien pan zmienić tytuł na „Dylematy niedołęgi Wertera”.Czytając niektóre pana artykuły to uważam,oczywiście to tylko moje nędzne prywatne zdanie,że pan panie redaktorze, czuje duży sentyment do komunizmu ,bez którego czuje się pan jak ryba bez wody.Nieprawdaż panie redaktorze, gdyby „jego” zabrakło to nawet puenty by nie można było napisać.Tak to jest,gdy brakuje twórczej weny,bo jak ktoś tam napisał „gdy rozum śpi budzą się demony”.Pozdrowienie i życzę redaktorowi dobrego samopoczucia.

    Dobre +5

  12. Zibi pisze:

    A ja ostatnio zagrałem z Tepsą va bank. Od 9 lat nie mogę się doprosić stałego łącza, mimo że cała moja wioska ma już telefony, a wieś mocno cywilizowana i blisko miasta. Mam tylko radiowy telefon Tepsy, a on nie zapewni mi internetu. Napisałem więc kolejne podanie o stacjonarny i zagroziłem Tepsie, że zerwę z nią umowę na ten radiowy, jeśli nie doprowadzą mi linii. I co? Mają to gdzieś. Przyjęli moje wypowiedzenie umowy, naliczyli opłaty, zlikwidowali numer i mnie odcięli. Zero prób negocjacji, walki o klienta, jakiegoś łagodzenia czy choćby gry na przeczekanie. Mają mnie głęboko… Im nawet prywatyzacja nie pomogła.

    Dobre +7

    • Czesław pisze:

      TP jest ciągle monopolistą na rynku dostaw kablowych, Komisarz L,. ktory nam to załatwił przy prywatyzacji ma teraz jedno z najwyższych stanowisk w „UNI”. Przypominam to P. redaktorowi, aby nie zapomniał w jakiej rzeczywistosci żyje.

      Dobre +6

    • Marek Złotnicki pisze:

      No to w UPC jest lepiej. Gdy złożyłem wypowiedzenie usług z powodu lepszej oferty u innego operatora za 2 dni zadzwonili do mnie z działu podtrzymania klienta i spytali jaką ofertę dostałem a po chwili zaoferowali obniżenie opłat do oferty którą otrzymałem. Polecam każdemu. Płacę teraz za pakiet telefon, internet i TV o jakieś 70 zł mniej.
      Pana sprawa jest o tyle trudna, że jak nie ma kabla to im się tylko dla Pana nie opłaca go kłaść.

      Dobre +2

    • Grzechu comeback pisze:

      mała poprawka: TP SA kupił rząd, więc trudno tu mówić o prywatyzacji. Tylko, że nie nasz rząd a francuski.

      Dobre +1

  13. krakauer pisze:

    Nigdy pan nie żył długo na tzw. Zachodzie, np. w Niemczech.
    Po blisko 30 latach przebywania po tamtej stronie wie się, że opowieści polaków o złotym, bogatym i kulturalnym zachodzie, to bajki.
    A T-Mobile jest jaki jest. W Polsce i w Niemczech jednaki.

    Dobre +5

  14. konikk pisze:

    A co ze spóźniającymi się pociągami? W megafonach na dworcach na koniec komunikatu słychać wtedy ‘przepraszamy za opóźnienie” i na tym samym oddechu „jednocześnie informujemy że może ono ulec zmianie”. Ludzie zapamiętują to co na końcu, więc ten dodatek jest po to, żeby te przeprosiny – które formalnie przecież są – osłabić. Żeby w pamieci nie pozostał komnikat że PKP za coś przeprasza, więc jest winna. Bo jeszcze komuś jakieś odszkodowanie się zamarzy.

    Dobre +1

  15. redsokrates pisze:

    Tutaj chodzi o kulturę a raczej brak standardów, dobrze wiem o co Panu Piotrowi chodzi, nawet w tych tutaj komentarzach widać to jak na dłoni, zamiast odnieść się do tematu, smutni ludzie atakują ad persona, żeby się poczuć się trochę lepiej, no bo przecież można pouczyć kogoś znanego, gdyby ta kultura (niech będzie zachodnia) była, bylibyśmy dojrzali a wartością dojrzałości jest życzliwość i serdeczność a tak to mamy tutaj mentalnie kpiarskie niedopieszczone dzieci albo wrzeszczących starców. Pomimo tego wiem sam ze życie w Polsce nie jest łatwe i jestem w stanie zrozumieć tutaj wszystkich skąd się to bierze warto jednak szukać alternatywy, mi pomagają realnie ksiązki zachęcam serdecznie „Niedojrzałość. Choroba naszych czasów” , Cataluccio, Francesco M.

    Dobre +4

    • Alborada pisze:

      SZ.P.!
      REDSOKRATES!

      Trafna opinia. Tyle, że potrzeba wylania emocji jest znacznie silniejsza niż chęć do kontynuowania lub wręcz zapoczątkowania działań mających na celu zmianę tego co nas złości.
      Dlatego rzadko ulegam pokusie napisania komentarza. Pana wypowiedz mnie zmobilizowała do poparcia Pana w tejże formie

      Dobre +3

  16. beastieboy pisze:

    Takie rzeczy tylko w Erze !!!

    Dobre +3

  17. Tezeusz pisze:

    Jak mozna było wydawać gazety i czasopisma przez dwa ostatnie stulecia? Zachodzę w głowę?
    PS 1
    Panu redaktorowi gratuluję tylko takich kłopotów.
    PS 2 .
    Jak słusznie zauważył Krakauer wcale nie odstajemy w tym względzie od mitycznego Zachodu, z Niemcami włącznie.

    Dobre +1

  18. Grzechu comeback pisze:

    „Ale do zachodniej kultury daleko.”
    W tym problem. Wszelkie historie tego rodzaju biorą się stąd, że to nie właściciel z zachodu narzuca Polakom siedzenie w pampersie na kasie lub okłamywanie klienta w sieci komórkowej banku itd, to polscy zarządzający mają taki a nie inny pomysł na prowadzenie byznesu.
    Brak odpowiedzialności jest powszechnie akceptowany: premier nie ponosi odpowedzialności za pracę ministrów, komisji od wypadków lotniczych (których było wiele), „podrabiających swój podpis” rzeczników rządu, naczelny tygodnika nie widzi swojej odpowiedzialności w okłamywaniu opinii publicznej o poziomie spredaży swojej gazety, inni dziennikarze nie widzą nic złego w wiernym snuciu teorii naciskowo-alkoholowo-kłótniowych itd.
    Zachodnia kultura idealna nie jest, ALE nie ma tam przyzwolenia na indolencję tych na górze, kłamstwo w mediach zgodę na brak odpowiedzialności co w sumie stanowi brak szacunku dla „klienta”.

    Dobre +7

  19. Deduktor pisze:

    „Kapitalizm bez kultury” ?!?
    Ja to nazywam SOCJALIZMEM W KOŃCÓWCE.

    Dobre +1

  20. dalekowidz pisze:

    Bardzo cieszę się, ze Pan, oprócz swoich znakomitych książek i artykułów na tematy polityczne, napisał coś na temat obyczajów w wolnej Polsce. Jestem użytkownikiem telefonii komórkowej T-mobile od lat. Z pewnym zdziwieniem więc zacząłem znajdować na swoich billingach obciążenie (małą kwotą) za transmisję danych. Od pewnego czasu jednak billingi zaczęły wykazywać po kilka smsów specjalnych w cenie 2,44 zł, których również nie wysyłałem. Ostatnio oprócz tych smsów zacząłem dostawać obciążenie za smsy w cenie ponad 30 zł za każdy. Podobnie jak Pan pomknęłem do konsultantówT-mobile w galerii handlowej z interwencją. I co usłyszałem ? Że pewnie to moja wina, ale mogą mi zablokować przychodzenie tych tańszych smsów. W sprawie tych droższych – nie mają uprawnień. Podobną odpowiedź uzyskałem w innym punkcie obsługi klienta. Z satysfakcją więc stwierdziłem, że w kolejnym billingu takich „podrzutków”już nie ma. Znając zwyczaje na tym rynku spodziewam się jednak, że nasza „zabawa” niekoniecznie definitywnie się skończyła. Podobnie gangsterskie metody stosowała wchodząc na nasz rynek szwedzka TELE 2 (obecnie Netia). Zapewne takie standardy obowiązywać będą w Polsce na dłuższą metę. A więc czy „lumpenliberalizm” ? Ależ tak !
    Na marginesie tej sprawy z goryczą widzę, że obyczaje z czasów PRLu wróciły. Szczególnie to razi w wykonaniu młodych, tych, którzy nie mają doświadczeń z PRLu, a w solidarnościowym przełomie jeszcze nie uczestniczyli. Okazuje się, że PRLowska mentalność odżyła. Żle to świadczy o pokoleniu, które powinno zadbać o właściwe wychowanie obecnych młodych. Widać, że nauczanie najwybitniejszego w historii Polaka, czas Solidarności i „wybicie się na niepodległość” nie okazały się trwałym przeżyciem wielu (większości ?). A to, że na Zachodzie bywa gorzej (bo bywa) nie ma tu nic do rzeczy. Czy musimy czerpać stamtąd marne wzorce ?

    Dobre +3

  21. Ginal pisze:

    To wina Tuska. Jak nic. Odciął genialnego dziennikarza, by ten – pochłonięty swoją komórką – nie wyniuchał nowego spisku ekipy rządzącej. Że też Zaremba nie miał jakiegoś Playa na kartę w zanadrzu…

    Dobre +3

    • Grzechu comeback pisze:

      nie! to niemożliwe, przecież Tusk odpowiada za NIC! Przynajmniej tak to wygląda od 1 kadencji i 100 dni.

      Dobre +2

  22. plokryf pisze:

    Inkasent od energii elektrycznej ewidentnie źle odczytał licznik, skutkiem czego był horendalny rachunek za zużycie. Okręcenie sprawy zamiast jednego telefonu wymagało osobistego stawiennictwa w BOK, napisania elaboratu z uprzejmą prośbą o ponowne sprawdzenie licznika i wystawienie właściwej faktury. Przeprosiny? – jakie przeprosiny! Dobrze, że zrobią łaskę i przyjdą jeszcze raz sprawdzić licznik!

    Dobre +4

  23. Magda pisze:

    nie rozumiem, co autor chcial nam powiedziec tym artykulem!

    Dobre +2

    • Grzechu comeback pisze:

      współczuję, tym bardziej, że nie rozumiem czego nie można było tutaj zrozumieć :)

      Dobre +5

  24. Wiktor pisze:

    „Ale do zachodniej kultury daleko.”

    Mieszkam w Szwajcarii i jest dokladnie tak samo. Korporacje to korporacje, a ta parodia wolnego rynku ktora obserwujemy (duopol korporacyjny w wiekszosci sektorow) powoduje ze system przestaje dzialac. No bo zrezygnowac z uslug? I pojsc dokad? Dlatego wlasnie ktoregos dnia to wszystko sie zawali.

    Dobre +1

    • ciotka adela pisze:

      A gdyby któryś z krajowych operatorów Tele-TV zaproponował swoim abonentom zamiast bonusa w postaci 200 kanałów HD, za darmo, przez tydzień, plus jednorazowo, duża pizza, że usuwania awarii systemu podejmuje natychmiast, także w weekendy? Czy miałby abonentów?

      Dobre 0

  25. ciotka adela pisze:

    Usuwanie awarii telekomunikacyjnej w ciągu 60 godzin to „polski standard”.
    Członkowie rad nadzorczych tych firm gadają jakby należeli do elity menedżerskiej współczesnego świata, podobnie się ubierają tyle, że umyka im taki mały szczegół, te źdźbła słomy wystające z ich luksusowych butów.
    Kiedy w mojej Netii popsuło się coś w wieczór poprzedzający Święto Trzech Króli to byłem odłączony od telefonu stacjonarnego i internetu przez tydzień.
    Podobnie TP SA nie zmusza swoich techników do złamania przykaznia „abyś dzień święty święcił”.
    Mnie słowo przepraszam zamiast usunięcia awarii, nie satysfakcjonuje. Jest wiele służb pracujących 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu.
    Właściciele polskiej telekomunikacji ubrani w eleganckie garnitury i stylowe obuwie (choć z wystającą słomą) nie rozumieją prawdopodobnie znaczenia telefonii i internetu w życiu ich abonentów, anno domini 2012.
    Kto więc nimi potrząśnie?

    Dobre +3

  26. gajowy pisze:

    jakbyście panie i panowie dziennikarze częściej zadawali premierowi pytania o to jak długo jeszcze będzie tolerował przepisy pozwalające pobierać firmie pieniądze za czas awarii i nierealizowania usług zamiast pytań o to co myśli o wypowiedzi wicepremiera lub przywódcy opozycji to może w końcu bonifikata od telekomu, operatora internetu, dostawcy telewizji kablowej, operatora autostrady należałaby się natychmiast po pogorszeniu usługi a nie po 3 dniach

    Dobre +3

  27. Michal pisze:

    Nie chcę być drobiazgowy (bo faktycznie zgadzam się główną treścią tekstu), ale to raczej UPC wykupiło ater, idąc tokiem rozumowania autora zachodni publicysta nie napisałby błędnej informacji na temat na który pisze…
    Uprzedzam: nie jestem pracownikiem t-mobile, UPC ani aster, sam walczę z UPC i ich „obsługą” klienta ;)

    Dobre 0

  28. Pawello pisze:

    Małe sprostowanie, UPC kupiło Aster a nie na odwrót, i faktycznie nie ma dokąd uciekać bo maja UPC i ASTER maja najlepsze usługi na rynku a teraz to już jedna firma.

    Dobre 0

  29. ziutek k. pisze:

    Pan redaktor niepotrzebnie zahaczył o politykę, pisząc o bardzo znanych problemach dręczących abonentów sieci internetu, telefonu i TV.
    Stąd są natychmiast pytania czytelników dlaczego pomija pan niewyjaśnienie katastrofy smoleńskiej, ACTA i przedłużenie wieku emerytalnego.
    Dla mnie problem jakości usług telekomunikacyjnych jest o tyle bliski, że w okresie ostatnich pięciu lat zmieniłem operatora aż cztery razy odkrywając, że poziom usług jest wszędzie podobnie niski.
    I tak, tzw. konsultant był pewien, że tylko moja niewiedza nie pozwala mi połączyć się z siecią internetu, po czym gdy rozmowa została przypadkowo przerwana inny „konsultant” przeprosił mnie za „awarię na większym obszarze”, która potrwa.

    Dobre +2

  30. kartka pisze:

    Świetnie brzmi, kiedy Pan Zaremba rzuca taką tezę z pewnością kogoś, kto ‘wie’, że nowoczesność doprowadzi do spadku jakości obsługi klienta.

    Przypomina mi to naukowe prace z dziedziny kulturoznawstwa, gdzie liczy się erudycja autora, który potrafi nas zaskoczyć jakimś skojarzeniem, z pozoru absurdalnym, ale trafiającym w naszą intuicję.

    Natomiast żeby stwierdzić, czy Pan Zaremba ma rację, trzeba by wykonać zupełnie inną pracę: na przykład porównać jakość obsługi klienta w krajach bardziej zachodnich i sprawdzić, czy w którymś momencie nastąpił spadek. Dlatego doceniając erudycję Zaremby, pozostanę sceptyczny, jako że nic nie przemawia za jego tezą, a przeciw niej przemawia fakt, że kilka lat temu obsługa była jeszcze gorsza – a więc jednak rośnie.

    Dobre +2

  31. ola pisze:

    pytam sie? czy nie ma wazniejszych tematow?

    Dobre +1

  32. Józef Lew. pisze:

    Odpowiadam Oli – nie ma ważniejszych tematów, ponieważ tu chodzi o jakość naszego życia. W komunie, kiedy mówiono do ludzi pracy o jakości, oni odpowiadali: JAKOŚ to bedzie! Problem złej jakości usług zaczął pojawiać się wtedy (a jest to zjawisko i gospodarcze i kulturowe) kiedy rodzinne firmy, kierujące się w swojej działalności szacunkiem dla klienta – dobrze pojętą moralnością kupiecką – zastąpione zostały przez anonimowe wielkie korporacje, trusty, monopole (także państwowe) czy jak je tam nazwać. Kiedy był jeden właściciel, ostatecznie prowadzący firmę do spółki z najbliższą rodziną, znał on swoich klientów, a klienci znali jego i wytwarzał się między nimi rodzaj sympatycznej więzi oraz zaufania – także zaufania do wysokiej jakości usług. Dzisiaj, chociaż firmy nazywane są prywatnymi, w rzeczywistości, poprzez specyficznie, anonimowo dla klienta, prowadzone zarządy, tak naprawdę są różnego rodzaju spółkami kapitałowymi, posiadającymi setki, a nawet tysiące właścicieli, a wszyscy są anonimowi – nic ich nie łączy, poza nazwą oraz kapitałem, od którego wzrostu odcinają kupony. Nawet zarządcy takich konglomeratów są najemnymi pracownikami, których tylko obchodzi zysk, czyli wprowadzanie w życie każdej możliwej metody (nawet obrzydliwej moralnie) mającej na celu ”wydojenie” klienta. Inaczej przecież obsłuży człowieka właścicielka małego osiedlowego sklepiku, a inaczej anonimowy sprzedawca (jeżeli taki w ogóle jest) w supermarkecie, gdzie kupujemy jakiś napój gazowany. I tu leży pies pogrzebany. Niską jakość usług świadczoną przez różnego rodzaju giganty handlowe i przemysłowe dostrzegli już mieszkańcy tzw Zachodu i dzisiaj coraz częściej stawiają na małe, rodzinne firmy, gdzie właściciel zna osobiście każdego klienta. I dlatego takie artykuły, jak ten Pana Zaremby są niezbędne i powinny być powtarzane aż do bólu – aż do usunięcia przyczyn tych niedogodności z naszego życia.

    Dobre +2

  33. zagumny pisze:

    Jedno małe sprostowanie. To UPC kupił Aster :) Pozdrawiam

    Dobre 0

  34. Pawel Flur pisze:

    Slusznie! Ma Pan racje.Pozdrawiam,

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.