<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Tomasz Wróblewski</title>
	<atom:link href="http://blog.rp.pl/wroblewski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.rp.pl/wroblewski</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 18:41:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Najważniejsza reforma dla państwa i obywateli</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/09/najwazniejsza-reforma-dla-panstwa-i-obywateli/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/09/najwazniejsza-reforma-dla-panstwa-i-obywateli/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Feb 2012 18:41:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz "Rzeczpospolitej"]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=175</guid>
		<description><![CDATA[W ostatnim czasie nie mieliśmy wielu okazji, aby gratulować rządowi konsekwencji. Teraz do Sejmu trafia projekt reformy emerytalnej, który premier obiecał w exposé. Podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia. Trudna reforma, bo wolna od partyjnych kompromisów i prawnych wygibasów, które wcześniej torpedowały próby naprawy państwa. Tak, popieramy rządowy program, wbrew całej opozycji i wbrew [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">W ostatnim czasie nie mieliśmy wielu okazji, aby gratulować rządowi konsekwencji.</p>
<p style="text-align: justify">Teraz do Sejmu trafia projekt reformy emerytalnej, który premier  obiecał w exposé. Podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia.  Trudna reforma, bo wolna od partyjnych kompromisów i prawnych wygibasów,  które wcześniej torpedowały próby naprawy państwa.</p>
<p style="text-align: justify">Tak, popieramy rządowy program, wbrew całej opozycji i wbrew  PSL[pauza]owskiemu koalicjantowi. Chcemy wierzyć, że to twarda  deklaracja premiera, a nie tylko strategia negocjacyjna. Że to nie  kolejny projekt, z którego rząd będzie się wycofywać, aby na koniec  przyjąć ustawę w kadłubkowej formie. Wielokrotnie pisaliśmy o kapitalnym  znaczeniu reformy emerytalnej dla finansów państwa. Ale ważniejsze są  korzyści dla każdego z nas.</p>
<p style="text-align: justify">Politykom i publicystom łatwo przychodzi formułowanie prawd o  miejscach pracy, przyroście naturalnym i młodzieży. Nadszedł moment, gdy  możemy sprawdzić, ile warte są te troski. Utrzymanie emerytur na  obecnym poziomie oznacza, że suma wypłacana emerytom w zamian za ich  składki z obecnych 60 proc. ostatniej pensji spadnie do  20 proc., gdy  obecne 30-latki wejdą w wiek emerytalny.</p>
<p style="text-align: justify">Wszystkim tym, którzy protestują przeciwko podniesieniu wieku  emerytalnego w obawie, że zabraknie miejsc pracy, warto zadać pytanie,  kto będzie je tworzył, jeżeli koszty utrzymania obecnego systemu  emerytalnego pójdą dramatycznie w górę. Ostatnia podwyżka składki  rentowej o 2 pkt proc. jest niczym w porównaniu z tym, co nas czeka w  niedługim czasie. Wyższe opłaty zrujnują firmy i cały, już dziś wątły,  rynek pracy.</p>
<p style="text-align: justify">Do wszystkich fałszywych trosk wypowiadanych przy okazji tej reformy  dodajmy i tę, która nadchodzi z najbardziej zaskakującego miejsca – od  organizacji feministycznych. Kobiet, które najwyraźniej zapominając o  swoich młodszych &#8222;siostrach&#8221;, chcą same jak najszybciej uciec z rynku  pracy. Trudno o bardziej bałamutny argument, że kobiety będą chętniej  rodzić dzieci, jeżeli w zamian za to wcześniej pójdą na emeryturę.  Prawdziwą zachętą byłyby łatwiej dostępne przedszkola i żłobki, żeby  młode ambitne i wykształcone kobiety wcześniej chciały wrócić do pracy.</p>
<p style="text-align: justify">&#8222;Rzeczpospolita&#8221; konsekwentnie opowiada się za podniesieniem wieku  emerytalnego. Nawet jeśli to ma być ta jedna obietnica, którą premier  Tusk spełni i doprowadzi do końca. I tak będzie to najlepsze posunięcie  wizerunkowe, którym szef rządu zatrze poprzednie lata inercji.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F09%2Fnajwazniejsza-reforma-dla-panstwa-i-obywateli%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F09%2Fnajwazniejsza-reforma-dla-panstwa-i-obywateli%2F&amp;t=Najwa%C5%BCniejsza%20reforma%20dla%20pa%C5%84stwa%20i%20obywateli" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Najwa%C5%BCniejsza%20reforma%20dla%20pa%C5%84stwa%20i%20obywateli%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F09%2Fnajwazniejsza-reforma-dla-panstwa-i-obywateli%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F09%2Fnajwazniejsza-reforma-dla-panstwa-i-obywateli%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/09/najwazniejsza-reforma-dla-panstwa-i-obywateli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>158</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Premier wciąż kluczy</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/03/premier-wciaz-kluczy/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/03/premier-wciaz-kluczy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 18:31:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz "Rzeczpospolitej"]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[ACTA]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=173</guid>
		<description><![CDATA[Nieoceniony Ronald Reagan w czasie kłótni z demokratycznym kongresmenem rzucił kiedyś: &#8222;Powiedziałbym, że podejmujecie decyzje jak pijany marynarz wędrujący od portu do portu w poszukiwaniu żony, ale skrzywdziłbym tym marynarzy&#8221;. Premier Tusk każdą decyzję podejmuje w reakcji na głosy opinii publicznej. Tak było, kiedy zapewniał, że nie pozwoli się szantażować ulicy, bo musi reprezentować prawa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Nieoceniony Ronald Reagan  w  czasie kłótni z demokratycznym kongresmenem rzucił kiedyś:  &#8222;Powiedziałbym, że podejmujecie decyzje jak pijany marynarz wędrujący od  portu do portu w poszukiwaniu żony, ale skrzywdziłbym tym marynarzy&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">Premier Tusk każdą decyzję podejmuje w reakcji na głosy opinii  publicznej. Tak było, kiedy zapewniał, że nie pozwoli się szantażować  ulicy, bo musi reprezentować prawa twórców. I tak jest teraz, kiedy  wycofuje się z poparcia dla ratyfikacji umowy ACTA, bo zapomniał zapytać  tych, którzy wylegli na ulice.</p>
<p style="text-align: justify">Mniejsza o całą prawno- -konstytucyjną otoczkę, która dodaje tylko  śmieszności wystąpieniu premiera, bo ani Unia nie zna mechanizmu  wycofywania podpisów spod dokumentów, ani nie przewiduje wyłączenia  jednego kraju z unijnego porozumienia. Ciekawszy jest sam mechanizm  podejmowania decyzji. A tu premier naprawdę się pogubił. U źródeł  błędów, czy to w przypadku ACTA, czy wcześniej sprawy leków  refundowanych, nie leży brak konsultacji czy zły dobór urzędników. Błędy  popełniamy wszyscy. Musi je też popełniać rząd. Rzecz w tym, że tutaj  błędy są logiczną konsekwencją działań, a nie wypadkiem przy pracy.</p>
<p style="text-align: justify">Premier nie rządzi państwem. Donald Tusk pochłonięty jest rozgrywką  personalną. Nie zajmuje się naprawą państwa według z góry przyjętych  ideowych wartości, a już na pewno nie tych, które niegdyś deklarował:  sprawiedliwości społecznej, wolnego rynku, państwa prawa. Premier w  konflikcie o ACTA ani razu nie powiedział: &#8222;taką decyzję podjęliśmy, bo  tak jest sprawiedliwie&#8221; albo &#8222;z decyzji się wycofaliśmy, bo to jest  zgodne z prawem&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">Premier kluczy. Podejmuje decyzje, które go wzmacniają, a jeśli  okazuje się, że go jednak osłabiają, przerzuca za nie odpowiedzialność  na urzędników. I się z nich wycofuje. Premier podejmuje konsultacje  społeczne tylko z tymi, którzy gwarantują mu lepsze wiatry. Kiedy wpada w  polityczny dryf, jak w wypadku ACTA, stwierdza, że konsultował się nie z  tymi, co trzeba. Faktycznie chyba nawet marynarz szybciej znajdzie żonę  w portowym barze, niż premier w taki sposób podejmie dobrą decyzję.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F03%2Fpremier-wciaz-kluczy%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F03%2Fpremier-wciaz-kluczy%2F&amp;t=Premier%20wci%C4%85%C5%BC%20kluczy" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Premier%20wci%C4%85%C5%BC%20kluczy%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F03%2Fpremier-wciaz-kluczy%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F03%2Fpremier-wciaz-kluczy%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/03/premier-wciaz-kluczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>72</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W pośpiechu i donikąd</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/02/w-pospiechu-i-donikad/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/02/w-pospiechu-i-donikad/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 19:03:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz "Rzeczpospolitej"]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[grecja]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[pakt fiskalny]]></category>
		<category><![CDATA[szczyt UE]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=168</guid>
		<description><![CDATA[W marcu szykuje się pyszna okazja. Dwudziesty szczyt ratowania finansów europejskich. Pierwszy szczyt 15 października 2008 roku, jak każdy następny, zwołany został w atmosferze kreatywnej nerwowości, a zakończył się sporą dozą optymizmu. Przyjęto 14 zapisów, każdy o „przełomowym&#8221; znaczeniu dla stabilności finansowej Europy. „Przywódcy  – czytamy w dokumencie końcowym – z zadowoleniem przyjęli cały wachlarz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W marcu szykuje się pyszna  okazja. Dwudziesty szczyt ratowania finansów europejskich. Pierwszy  szczyt 15 października 2008 roku, jak każdy następny, zwołany został w  atmosferze kreatywnej nerwowości, a zakończył się sporą dozą optymizmu.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjęto 14 zapisów, każdy o „przełomowym&#8221; znaczeniu dla  stabilności finansowej Europy. „Przywódcy  – czytamy w dokumencie  końcowym – z zadowoleniem przyjęli cały wachlarz harmonijnych działań,  jakie państwa członkowskie podjęły zgodnie z pryncypiami planu wdrażania  traktatu i spójności finansowej&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Proszę mnie nie pytać, kto im w Brukseli pisze takie teksty, ale na  mojego redaktorskiego nosa albo od pierwszego ratunkowego szczytu robi  to jedna i ta sama osoba, albo eurokraci dorobili się już własnego  stylu. Charakterystyczne, że każdy z 19 szczytów przyjmuje własne  „ustalenia z zadowoleniem&#8221;, podkreśla, że wszystko „rozwija się  harmonijnie&#8221; i „widać potrzebę przyśpieszenia&#8221;. Prowadzi to też  przywódców do zawsze tej samej konkluzji, by „w możliwie krótkim&#8221;  terminie „wynikającym z harmonogramu podjętych środków&#8221;, czyli w  następnym miesiącu albo w ciągu trzech, należy znowu się spotkać, żeby  odnotować postęp.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie minął tydzień od ogłoszenia sukcesu ostatniego szczytu, a strony  mają już nowe powody do zadowolenia. W czwartek rzecznik greckiego  rządu, mówiąc o postępach czynionych na rzecz „odbudowy konkurencyjności  gospodarczej&#8221; (co w języku unijnym oznacza wychodzenie z bagna),  podkreślił, że negocjacje koncentrują się już tylko na zniesieniu 13. i  14. pensji, reformie emerytalnej i dokapitalizowaniu banków. Jeżeli  cofniemy się trochę w czasie – o&#8230; bagatela dwa lata – do szczytu z 12  lutego 2010 roku, to w komunikacie końcowym przeczytamy, że przywódcy 27  państw z zadowoleniem odnotowują, iż udało im się porozumieć w sprawie  wychodzenia Grecji z kryzysu i pakietu pomocowego w zamian za podjęcie  przez Ateny kluczowych reform związanych z płacami, systemem emerytalnym  i dokapitalizowaniem banków.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli wszystko pójdzie dalej zgodnie z harmonogramem, to za miesiąc  będziemy mieli jubileuszowy szczyt, na którym podjęta zostanie „kwestia  ratyfikowania pakietu fiskalnego i porozumienia w sprawie reform i  pomocy dla Grecji&#8221;. I żeby nikt nie pomyślał, że Europa cały czas kreci  się w miejscu. Od pamiętnego pierwszego szczytu powołaliśmy całe mnóstwo  nowych bytów, czyniących naszą przyszłość znacznie stabilniejszą, a  język bogatszym. Takie skróty jak: ESM, EFSM, ECFIN, ECBR&amp;SM, Fiscal  Compact, FP, EU-IMFCB niezauważenie weszły do naszego języka. Zanim się  spostrzeżemy, do słownika wejdzie jeszcze: urząd nadzorcy greckich  podatków i urząd komunikacji między małym a dużym stołem przywódców  unijnych.</p>
<p style="text-align: justify;">W kontekście wszystkich tych dynamicznych przemian należy ze  zrozumieniem przyjąć argument, że Polska nie mogła czekać z podpisem pod  paktem fiskalnym. Nie mogła pójść czeską czy brytyjską drogą i dać  sobie na przeczekanie. Bo gdzie byśmy teraz byli? Dokąd to harmonijnie  bez nas pognałaby Europa? No, właśnie dokąd?</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F02%2Fw-pospiechu-i-donikad%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F02%2Fw-pospiechu-i-donikad%2F&amp;t=W%20po%C5%9Bpiechu%20i%20donik%C4%85d" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=W%20po%C5%9Bpiechu%20i%20donik%C4%85d%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F02%2Fw-pospiechu-i-donikad%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F02%2F02%2Fw-pospiechu-i-donikad%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/02/w-pospiechu-i-donikad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>62</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy kiedykolwiek zasiądziemy przy stole</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/29/czy-kiedykolwiek-zasiadziemy-przy-stole/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/29/czy-kiedykolwiek-zasiadziemy-przy-stole/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 19:14:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[pakt fiskalny]]></category>
		<category><![CDATA[strefa euro]]></category>
		<category><![CDATA[ue]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=164</guid>
		<description><![CDATA[Wszystkim wyczekującym dziś przełomu na szczycie w Brukseli gorąco polecam krótką wzmiankę kancelarii Angeli Merkel. Otóż pani kanclerz pojawi się na trasie kampanii wyborczej Nicolasa Sarkozy&#8217;ego. Niemcy zaniepokojone są rosnącymi wpływami francuskiej lewicy i zrobią wszystko, żeby przed wyborami wzmocnić obecnego prezydenta. Zrobią wszystko, a więc nie zrobią nic, co mogłoby osłabić jego autorytet na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Wszystkim wyczekującym dziś przełomu na szczycie w Brukseli gorąco polecam krótką wzmiankę kancelarii Angeli Merkel.</p>
<p style="text-align: justify">Otóż pani kanclerz pojawi się na trasie kampanii wyborczej Nicolasa  Sarkozy&#8217;ego. Niemcy zaniepokojone są rosnącymi wpływami francuskiej  lewicy i zrobią wszystko, żeby przed wyborami wzmocnić obecnego  prezydenta. Zrobią wszystko, a więc nie zrobią nic, co mogłoby osłabić  jego autorytet na dzisiejszym szczycie przywódców UE. To będzie kolejny  szczyt ostatniej szansy, zmarnowany przez polityczne ambicje przywódców.</p>
<p style="text-align: justify">&#8222;Rzeczpospolita&#8221; wielokrotnie zwracała uwagę, że renesans Europy  będzie niemożliwy bez zdecydowanego przestawienia unijnej zwrotnicy – z  bocznicy politycznych kompromisów na twardy gospodarczy tor. Europie  potrzeba większej elastyczności rynku, ograniczenia brukselskiego  interwencjonizmu, uwolnienia usług, rozmontowania systemu subwencji  rolnych. Potrzeba więcej swobody zamiast coraz silniejszego centralizmu i  nadregulacji.</p>
<p style="text-align: justify">Precedens, jaki Bruksela chce dziś ustanowić w przypadku Grecji, w  praktyce oznacza, że demokratycznie wybrane rządy utracą prawo do  ustalania wysokości podatków i decydowania o sposobie ich wydawania.  Jeden z niewielu ocalałych mechanizmów konkurencyjności zostanie podany  na tacy urzędnikom. Francuski projekt paktu fiskalnego, dodatkowo  odbierający Polsce, Czechom, Szwecji, Wielkiej Brytanii prawo głosu czy   choćby prawo do zasiadania przy stole 17 państw strefy euro, nie ma  żadnego gospodarczego uzasadnienia. To manewr mający zapewnić Niemcom  większą kontrolę nad finansami Europy, a Francji większe wpływy  polityczne.</p>
<p style="text-align: justify">Premier Tusk powinien dziś wykorzystać jedno z niewielu autentycznych  narzędzi wpływu, jakie mamy w Unii Europejskiej i zawetować proponowane  zapisy w pakcie fiskalnym. Rzecz nie w naszych ambicjach i tym, iż  akurat dziś nie zaproszono nas do stołu. Pytanie jest poważniejsze: czy  kiedykolwiek w przyszłości przy tym do cna upolitycznionym stole  znajdzie się miejsce dla Polski.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F29%2Fczy-kiedykolwiek-zasiadziemy-przy-stole%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F29%2Fczy-kiedykolwiek-zasiadziemy-przy-stole%2F&amp;t=Czy%20kiedykolwiek%20zasi%C4%85dziemy%20przy%20stole" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Czy%20kiedykolwiek%20zasi%C4%85dziemy%20przy%20stole%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F29%2Fczy-kiedykolwiek-zasiadziemy-przy-stole%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F29%2Fczy-kiedykolwiek-zasiadziemy-przy-stole%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/29/czy-kiedykolwiek-zasiadziemy-przy-stole/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>70</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przerywnik w dziejach ludzkości</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/27/przerywnik-w-dziejach-ludzkosci/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/27/przerywnik-w-dziejach-ludzkosci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 18:00:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz "Rzeczpospolitej"]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[ACTA]]></category>
		<category><![CDATA[cywilizacja medialna]]></category>
		<category><![CDATA[luter]]></category>
		<category><![CDATA[modernizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Plus Minus]]></category>
		<category><![CDATA[reklamodawcy]]></category>
		<category><![CDATA[technologie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=161</guid>
		<description><![CDATA[Je­że­li cze­goś uczy nas wiel­ka woj­na o umo­wę AC­TA, to chy­ba tyl­ko po­ko­ry wo­bec hi­sto­rii i ludz­kiej na­tu­ry. Tech­no­lo­gia wy­wra­ca do gó­ry no­ga­mi me­dia i ca­ły wiel­ki prze­mysł in­for­ma­cyj­ny. Wy­daw­cy i kon­cer­ny te­le­wi­zyj­no­-ra­dio­we nie na­dą­ża­ją z prze­bu­do­wą new­sro­omów i kon­stru­owa­niem no­wych mo­de­li biz­ne­so­wych. Ale to nie jest po­dróż w nie­zna­ne. Co naj­wy­żej po­wrót do cza­sów wol­nej wy­mia­ny my­śli, ży­wio­ło­wej, za­raź­li­wej i nie­okieł­zna­nej de­ba­ty [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Je­że­li cze­goś uczy nas wiel­ka woj­na o umo­wę AC­TA, to chy­ba tyl­ko po­ko­ry wo­bec hi­sto­rii i ludz­kiej na­tu­ry.</p>
<p>Tech­no­lo­gia wy­wra­ca do gó­ry no­ga­mi me­dia i ca­ły wiel­ki  prze­mysł in­for­ma­cyj­ny. Wy­daw­cy i kon­cer­ny  te­le­wi­zyj­no­-ra­dio­we nie na­dą­ża­ją z prze­bu­do­wą new­sro­omów  i kon­stru­owa­niem no­wych mo­de­li biz­ne­so­wych.</p>
<p>Ale to nie jest po­dróż w nie­zna­ne. Co naj­wy­żej po­wrót  do cza­sów wol­nej wy­mia­ny my­śli, ży­wio­ło­wej, za­raź­li­wej  i nie­okieł­zna­nej de­ba­ty pu­blicz­nej. Do Ac­ta Diur­na, ga­zet­ki  wy­wie­sza­nej 130 lat przed na­szą erą na Fo­rum Ro­ma­num  i prze­ka­zy­wa­nej z ust do ust w ca­łym rzym­skim im­pe­rium.  Do pie­śni min­stre­li opo­wia­da­ją­cych o mę­stwie krzy­żow­ców,  do mą­dro­ści Sta­sia Gą­ski – sław­ne­go Stań­czy­ka, na­dwor­ne­go  bła­zna na dwo­rze Ja­gie­llo­nów – i je­go ży­cio­wych prawd  po­wie­la­nych w przy­sło­wiach. Do ta­blic Mar­ci­na Lu­tra  przy­bi­tych na  drzwiach ka­te­dry i da­lej prze­pi­sy­wa­nych w wie­lu  do­mach w ca­łej Eu­ro­pie, do cza­sów Pau­la Re­ve­re&#8217;ego, któ­ry  w 1775 ob­je­chał kon­no bo­stoń­skie przed­mie­ścia, by  zmo­bi­li­zo­wać oby­wa­te­li do zry­wu prze­ciw­ko nad­cią­ga­ją­cym  bry­tyj­skim woj­skom.</p>
<p>Tra­dy­cyj­na ga­ze­ta nie do­tar­ła­by na czas, a na­wet gdy­by,  ma­ło kto umiał­by ją prze­czy­tać. In­ter­net i je­go wszyst­kie  twit­te­ro­we czy fa­ce­bo­oko­we ema­na­cje ma­ją w so­bie tę sa­mą  ży­wio­ło­wość, swo­bo­dę eks­pan­sji i ega­li­tar­ność, co  pry­mi­tyw­ne for­my ko­mu­ni­ka­cji sprzed XIX wie­ku. Du­chem się­ga  do cza­sów sprzed ma­gna­tów pra­so­wych i ich mi­lio­no­wych na­kła­dów  zmie­nia­ją­cych spo­łecz­no­-po­li­tycz­ną rze­czy­wi­stość.</p>
<p>To, co by­ło si­łą wiel­kich wy­daw­nictw – szyb­ka dys­try­bu­cja  i nie­wy­so­ka ce­na – by­ło jed­no­cze­śnie głów­ną sła­bo­ścią  me­dial­nej cy­wi­li­za­cji, któ­ra wła­śnie koń­czy się na na­szych  oczach. Scen­tra­li­zo­wa­ne ośrod­ki pro­duk­cji pra­sy, ksią­żek,  a z cza­sem pro­gra­mów ra­dio­wych i te­le­wi­zyj­nych by­ły po­ku­są  dla wszyst­kich chcą­cych ste­ro­wać opi­nią pu­blicz­ną. Naj­pierw  po­li­ty­ków, nie­zno­szą­cych, gdy kry­ty­ko­wa­no ich re­żi­my,  a z cza­sem tak­że wiel­kich kor­po­ra­cji. Re­kla­mo­daw­ców, któ­rzy  wy­ko­rzy­stu­ją bu­dże­ty, aby ste­ro­wać me­dia­mi.</p>
<p>W przyszłości bę­dzie­my spo­glą­da­li na te ostat­nie 200 lat jak  na sto­sun­ko­wo krót­ki prze­ryw­nik w dzie­jach ludz­ko­ści.  Na prze­ryw­nik, któ­rym by­ły ko­stycz­ne mo­de­le re­dak­cji  przy­wią­za­ne do miej­sca i hie­rar­chicz­nej struk­tu­ry dzia­łów,  se­kre­ta­ria­ty o wą­skiej spe­cja­li­za­cji i to­ny  prze­wa­la­ją­ce­go się pa­pie­ru. Dzien­ni­kar­stwo prze­sta­nie być  spe­cja­li­stycz­nym za­ję­ciem. Za­wód upra­wiać bę­dą lu­dzie  roz­ma­itych pro­fe­sji, po­sia­da­ją­cy uni­kal­ną wie­dzę i mo­gą­cy  dzie­lić się nią na naj­róż­niej­szych no­śni­kach. Myśl nie bę­dzie  skrę­po­wa­na przez dru­kar­nie i kol­por­te­rów. A przy tak wiel­kiej  dy­wer­sy­fi­ka­cji trud­niej bę­dzie o ma­ni­pu­la­cję tre­ścia­mi. Ta  ro­man­tycz­na wi­zja otwar­tej cy­wi­li­za­cji me­dial­nej wy­ma­ga  jed­nak cze­goś wię­cej niż tyl­ko spraw­nej tech­no­lo­gii.</p>
<p>Trans­por­to­wa re­wo­lu­cja, któ­rą sym­bo­li­zo­wa­ły sa­mo­chód  czy sa­mo­lot, 100 lat te­mu, mo­gła być po­strze­ga­na ja­ko po­wrót  do no­ma­dycz­nych in­stynk­tów pier­wot­nych lu­dów. Prze­kra­cza­ją­ce  gra­ni­ce państw i cy­wi­li­za­cji, łą­czą­ce ze so­bą roz­ma­ite  kul­tu­ry wy­ma­ga­ły wspól­nych ko­dek­sów dro­go­wych i wspól­nych  za­sad na­wi­ga­cji.</p>
<p>Po­dob­nie go­spo­dar­cza glo­ba­li­za­cja, spłasz­cze­nie się  zie­mi, o czym pi­sał Tho­mas Fried­man, nie by­ły­by moż­li­we bez  wspól­nych in­sty­tu­cji re­gu­lu­ją­cych pod­sta­wo­we pra­wa ryn­ku  pra­cy, wspól­ne nor­my ja­ko­ści pro­duk­tów. Je­że­li chce­my, że­by  z cha­osu elek­tro­nicz­nej wy­mia­ny my­śli wy­ni­kło coś wię­cej niż  tyl­ko zgiełk ta­nich słów i pro­stych prze­ka­zów, po­trze­bu­je­my  glo­bal­nych za­sad chro­nią­cych pra­wa au­tor­skie. To one da­dzą  praw­dzi­wą wol­ność, nie­za­leż­ność od kon­cer­nów, kor­po­ra­cji,  pry­wat­nej czy pań­stwo­wej cen­zu­ry.</p>
<p>Wbrew te­mu, co mó­wią prze­ciw­ni­cy mię­dzy­na­ro­do­wych  po­ro­zu­mień do­ty­czą­cych ochro­ny praw au­tor­skich, te­go ty­pu  re­gu­la­cje praw­ne są w in­te­re­sie po­je­dyn­czych twór­ców, a nie  kor­po­ra­cji i państw. W męt­nej wo­dzie dzi­siej­sze­go In­ter­ne­tu,  gdzie wol­no­ścią na­zy­wa się zwy­kła kra­dzież praw au­tor­skich,  ma­rek, uni­kal­nej twór­czo­ści, trud­no bę­dzie za­pew­nić  nie­za­leż­ność pi­sa­rzom, ry­sow­ni­kom, ar­chi­tek­tom,  fo­to­gra­fom. Obec­ny sys­tem po­zo­sta­wia ich na pa­stwę spon­so­rów.  Czy to firm i in­sty­tu­cji, czy to państw, któ­re z so­bie tyl­ko  zna­nych po­wo­dów go­dzą się fi­nan­so­wać ich twór­czość, mi­mo że nie  przy­nie­sie im to zy­sku. W ten spo­sób ma­gna­ci pra­so­wi  w in­ter­ne­to­wym wcie­le­niu mo­no­po­li­zu­ją prze­pływ tre­ści.  Nieważ­ne, czy ory­gi­nal­nych, czy kra­dzio­nych.</p>
<p>Nie da się zmie­nić me­dial­nej rze­czy­wi­sto­ści, tkwiąc w ar­cha­icz­nych pra­wach.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F27%2Fprzerywnik-w-dziejach-ludzkosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F27%2Fprzerywnik-w-dziejach-ludzkosci%2F&amp;t=Przerywnik%20w%20dziejach%20ludzko%C5%9Bci" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Przerywnik%20w%20dziejach%20ludzko%C5%9Bci%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F27%2Fprzerywnik-w-dziejach-ludzkosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F27%2Fprzerywnik-w-dziejach-ludzkosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/27/przerywnik-w-dziejach-ludzkosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>40</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cygaro i arogancja</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/26/cygaro-i-arogancja/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/26/cygaro-i-arogancja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 19:13:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=159</guid>
		<description><![CDATA[Zygmunt Freud znany był nie tylko ze swoich erotycznych zainteresowań, ale też z zamiłowania do dobrych cygar. Na podchwytliwe pytanie studenta, o czym świadczy długie cygaro w ręku niskiego mężczyzny, odpowiedział kiedyś: czasem cygaro jest tylko cygarem. Podobnie masowe protesty przeciwko ACTA mogą być tylko masowymi protestami zaniepokojonych internautów. Tak jak protest pieczątkowy lekarzy mógł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Zygmunt Freud znany był nie tylko ze swoich erotycznych zainteresowań, ale też z zamiłowania do dobrych cygar. Na podchwytliwe pytanie studenta, o czym świadczy długie cygaro w  ręku niskiego mężczyzny, odpowiedział kiedyś: czasem cygaro jest tylko  cygarem.</p>
<p style="text-align: justify">Podobnie masowe protesty przeciwko ACTA mogą być tylko masowymi  protestami zaniepokojonych internautów. Tak jak protest pieczątkowy  lekarzy mógł być tylko wyrazem ich niechęci do nadmiernej biurokracji.</p>
<p style="text-align: justify">Ale w przypadku cygar czasem nawet nie o palenie chodzi, ale o dym. W  sprawie ACTA mamy do czynienia z kolejną mobilizacją społeczną w  poprzek podziałów politycznych. Młodzi ludzie protestują, obojętnie  przysłuchując się pohukiwaniom polityków PO, przypatrując się gestom  zrozumienia ze strony opozycji i żałosnej maskaradzie palikotowców w  maskach Anonymous. Nie pierwszy raz możemy obserwować, jak procesy  społeczne, zainteresowania najbardziej dynamicznej i kreatywnej części  społeczeństwa całkowicie rozmijają się z programami partii i  wyobrażeniami establishmentu o oczekiwaniach wyborców. W tym tygodniu  przekroczona została kolejna bariera – arogancji i niezrozumienia.</p>
<p style="text-align: justify">Daleko mi do poglądów Jacka Żakowskiego, upatrującego w prawie o  ściganiu fałszerstw i łamaniu praw autorskich formy zniewolenia. Ale  jeszcze dalej do postawy, jaką wobec krytyków przyjmują rządzący. Donald  Tusk pokpiwa z publicystów i zamiast odnosić się do argumentów, zarzuca  dziennikarzowi hipokryzję. Minister kultury utrzymuje, że wszystkie  środowiska zostały poinformowane o układzie ACTA. Czyli mamy z tego  wnioskować, że 100 tysięcy ludzi, którzy wylegli na ulice 70 miast,  kłamie  albo jest tak durnych, że nie rozumie, co się do nich mówi? Do  tego wszystkiego mamy nieporadne interpretacje kilku publicystów,  insynuujących, że złodziejska natura polskich internautów buntuje się na  myśl o praworządności.</p>
<p style="text-align: justify">Jeżeli już mamy po freudowsku szukać ukrytych motywów hakerów i ich  rosnącego grona sympatyków, to tylko w narastającej izolacji elit od  reszty społeczeństwa.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F26%2Fcygaro-i-arogancja%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F26%2Fcygaro-i-arogancja%2F&amp;t=Cygaro%20i%20arogancja" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Cygaro%20i%20arogancja%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F26%2Fcygaro-i-arogancja%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F26%2Fcygaro-i-arogancja%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/26/cygaro-i-arogancja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>126</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siła prostych recept</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/20/sila-prostych-recept/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/20/sila-prostych-recept/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 18:00:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz "Rzeczpospolitej"]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[Henderson]]></category>
		<category><![CDATA[ignorant]]></category>
		<category><![CDATA[imperium zła]]></category>
		<category><![CDATA[interwencjonizm]]></category>
		<category><![CDATA[krąg]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[nato]]></category>
		<category><![CDATA[Reagan]]></category>
		<category><![CDATA[USA<komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[wolny rynek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=153</guid>
		<description><![CDATA[20 stycznia 1981 roku Ronald Reagan został zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tego czasu minęło 31 lat – aż tyle i tylko tyle, zważywszy, jaki krąg zatoczyła w tym czasie cywilizacja Zachodu: od Jimmy&#8217;ego Cartera, gorącego wyznawcy państwowego interwencjonizmu i relatywizmu w polityce zagranicznej, przez rządy „moralnej odnowy&#8221; Reagana, z powrotem do lewicującej polityki demontowania wolności rynkowych i izolacjonizmu Baracka Obamy. Reagan wraz z Margaret Thatcher, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">20 stycznia 1981 roku Ronald Reagan został zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych.</p>
<p style="text-align: justify;">Od tego czasu minęło 31 lat – aż tyle i tylko tyle, zważywszy, jaki  krąg zatoczyła w tym czasie cywilizacja Zachodu: od Jimmy&#8217;ego Cartera,  gorącego wyznawcy państwowego interwencjonizmu i relatywizmu w polityce  zagranicznej, przez rządy „moralnej odnowy&#8221; Reagana, z powrotem  do lewicującej polityki demontowania wolności rynkowych i izolacjonizmu  Baracka Obamy.</p>
<p style="text-align: justify;">Reagan wraz z Margaret Thatcher, z którą działał ręka w rękę,  doprowadzili do rozpadu Związku Radzieckiego, obalenia barier w handlu  międzynarodowym, wreszcie przywrócili godność pracy, która przez kolejne  dziesięciolecia była wartością, a nie jałmużną.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawe, jak człowiek, który bez jednego strzału pokonał sowieckie  imperium zła, dałby sobie dziś radę z Iranem czy Afganistanem? Czy  proste rynkowe decyzje, które pozwoliły Ameryce i reszcie świata wyjść  ze stagnacji lat 70., sprawdziłyby się teraz w walce z groźniejszym  o niebo kryzysem? Czy syn sprzedawcy butów, aktor z podrzędnych  hollywoodzkich produkcji filmowych byłby w stanie stawić czoła  intelektualnym sprzecznościom, które targają dziś zachodnią cywilizacją?</p>
<p style="text-align: justify;">I może najważniejsze pytanie: czy współcześni wyborcy gotowi byliby  na przywódcę, który całe życie drwił z waszyngtońskich i nowojorskich  salonów? Reagan szedł na prawo, kiedy wszyscy szli na lewo. Mówił  o moralności, kiedy wokół odwoływano się  do „racjonalizmu&#8221;  i „realizmu&#8221;. Czy nie skończyłby zepchnięty do konserwatywnych blogów,  obśmiany, okrzyczany fanatycznym ideologiem dziewiętnastowiecznej  utopii?</p>
<p style="text-align: justify;">Mało kto pamięta dziś kampanię, jaką swego czasu rozpętała przeciwko  Reaganowi lewica. Przed wyborami w roku 1980 zarówno europejskie, jak  rodzime elity nazywały go „ramieniem zbrojnym milionerów&#8221; („New York  Times&#8221;) i „szaleńcem, który chce podpalić świat&#8221; (Le Monde). Tymczasem  kiedy obejmował rządy, świat stał już w ogniu. Afganistan został  rozjechany sowieckimi czołgami, w ręce komunistów wpadały kolejne  państwa. Niedługo po przeprowadzce prezydenta do Białego Domu generał  Jaruzelski ogłosił w Polsce stan wojenny, a w roku 1983 Moskwa  wypowiedziała Stanom Zjednoczonym nuklearny program rozbrojeniowy.  Paryż, Bonn i Rzym broniły polityki odprężenia za wszelką cenę.  Po ulicach Rzymu i Hamburga grasowały sponsorowane przez radziecki  wywiad bandy zabójców – Czerwone Brygady.</p>
<p style="text-align: justify;">Co na to Reagan? Kiedy radzieckie myśliwce zestrzeliły koreański  samolot pasażerski, zabijając 269 osób, amerykański prezydent  potrzebował kilka minut, żeby nazwać to publicznie „zaplanowaną  masakrą&#8221;, a Związek Radziecki krajem, który występuje „przeciwko  moralnym zasadom rządzącym światem od zawsze i wszędzie&#8221;. Inne jego  słynne przemówienie, traktujące o imperium zła i historycznej powinności  powstrzymania przez Zachód zarazy ze Wschodu, uznano za czyste  szaleństwo, oskarżając republikanów o „podgrzewanie zimnej wojny&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Politykę gospodarczą, robioną na przekór zdroworozsądkowo myślącym  ekonomistom, opowiadającym się za nowymi pakietami stymulacyjnymi,  uważano za początek końca amerykańskiej dominacji gospodarczej. Dziś już  nikt nie pamięta tytułów nowojorskich dzienników bijących na alarm, że  Japończycy wykupują wieżowce na Manhattanie i wkrótce będą rządzić  Ameryką, jakoby za sprawą reaganowskiej polityki otwartości  gospodarczej.</p>
<p style="text-align: justify;">W pierwszym roku swoich rządów Reagan rozpoczął deregulację rynku  pracy. Kiedy kontrolerzy lotu ogłosili strajk, żądając utrzymania  przywilejów i gwarancji pracy, zagroził uwięzieniem 11 tysięcy  pracowników za łamanie federalnych przepisów o bezpieczeństwie lotów.  Zanim ich miejsce zajęli wojskowi, związki zawodowe ustąpiły, torując  drogę serii koniecznych zmian na rynku pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet w krótkiej pamięci ekonomistów pozostał do dziś gwałtowny  spadek inflacji, wzrost zatrudnienia i najdłuższy w powojennej historii  wzrost gospodarczy. To, co rozpoczął Reagan, ograniczając wydatki  państwa, obniżając podatki, deregulując sektor finansowy i bankowy  i znosząc kontrolę cen, dało światu ćwierć wieku wzrostu gospodarczego,  a Ameryce i Europie Zachodniej – siłę do pokonania imperium zła,  zjednoczenia Niemiec i przyłączenia Polski do NATO.</p>
<p style="text-align: justify;">Bliski przyjaciel Reagana, zmarły w 2009 roku lord John Henderson,  swego czasu brytyjski ambasador w Polsce, w ostatnim swoim wspomnieniu  o Reaganie napisał: „w wojnie z islamskim fundamentalizmem wysoko  podniósłby flagę wolności i praw człowieka&#8221;. W wojnie z kryzysem jego  zdaniem 40. prezydent USA radziłby „obniżyć podatki, uwolnić sektor  finansowy od państwowych dotacji, deregulować rynek pracy&#8221; i „wysoko  powiewałby flagą wolności gospodarczych&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród wszystkich wielopoziomowych unijnych i obamowych programów  ratowania Zachodu wizje Reagana mogą się dziś wydawać naiwnie proste.  Rzecz w tym, że 31 lat temu najmądrzejszym głowom ówczesnego świata też  wydawał się prostakiem i ignorantem w dziedzinie ekonomii.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F20%2Fsila-prostych-recept%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F20%2Fsila-prostych-recept%2F&amp;t=Si%C5%82a%20prostych%20recept" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Si%C5%82a%20prostych%20recept%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F20%2Fsila-prostych-recept%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F20%2Fsila-prostych-recept%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/20/sila-prostych-recept/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>110</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zbrodniarze zostali napiętnowani</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/12/zbrodniarze-w-koncu-ukarani/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/12/zbrodniarze-w-koncu-ukarani/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 18:14:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz "Rzeczpospolitej"]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=147</guid>
		<description><![CDATA[Warto było czekać te 30 lat. Wyrok skazujący dla generała Czesława Kiszczaka nie odda życia pomordowanym, nie naprawi złamanych życiorysów ani nie połączy rodzin rozbitych emigracją. Zmarnowane lata stanu wojennego na długie dziesięciolecia  pozostaną ciężarem dla naszego państwa. Ale teraz rzecz nie dotyczyła rekompensat. Nie chodziło o nas, bo tamtą traumę dawno mamy już za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Warto było czekać te 30 lat.   Wyrok skazujący dla generała Czesława Kiszczaka nie odda życia  pomordowanym, nie  naprawi złamanych życiorysów ani nie połączy rodzin  rozbitych emigracją.</p>
<p style="text-align: justify">Zmarnowane lata stanu wojennego na długie dziesięciolecia   pozostaną ciężarem dla naszego państwa. Ale teraz rzecz nie dotyczyła  rekompensat. Nie chodziło o nas, bo tamtą traumę dawno mamy już za sobą.</p>
<p style="text-align: justify">Chodziło raczej o te wszystkie lekcje historii, które czekają  przyszłe pokolenia. A także o te słowa wypowiedziane przez panią sędzię:  &#8222;Stanowili związek przestępczy o charakterze zbrojnym&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">Twórcy stanu wojennego zostali tym samym postawieni na równi z  sowieckimi najeźdźcami, sprawcami mordów sądowych, organizatorami  wywózek polskiej inteligencji oraz z milicjantami i żołnierzami  strzelającymi do robotników na Wybrzeżu i na Śląsku. Są zbrodniarzami,  którym przyświecał ten sam banalny motyw co dziesiątkom dyktatorów przed  nimi i po nich. Działali wyłącznie z pobudek osobistych.</p>
<p style="text-align: justify">Sąd obalił przy okazji kłamstwo historyczne, jakoby stan wojenny był  ratunkiem przed czymkolwiek – &#8222;nie było bezpośredniego zagrożenia  zbrojną interwencją ze strony wojsk Układu Warszawskiego&#8221;. Związek  Radziecki był oczywiście zagrożeniem dla naszej państwowości i wolności  osobistej wszystkich Polaków. Warto jednak pamiętać, że okupacja, która  trwała od 1945 roku, mogła się pewnie skończyć niemal dziesięć lat  wcześniej, niż się skończyła. Tę straconą dekadę zawdzięczamy już nie  obcym wojskom czy jakimś konfabulującym ideologom. Zawdzięczamy ją  grupie ludzi, którzy używając fałszywego argumentu sowieckiej inwazji,  cynicznie budowali zbrojną organizację przestępczą do  ochrony  prywatnych interesów.</p>
<p style="text-align: justify">W przeciwieństwie do  innych demokracji w świecie, III RP obeszła się  ze swoimi dyktatorami łagodnie. Pozostaje nam się tylko cieszyć, że  historia nie zostawi na nich suchej nitki.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F12%2Fzbrodniarze-w-koncu-ukarani%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F12%2Fzbrodniarze-w-koncu-ukarani%2F&amp;t=Zbrodniarze%20zostali%20napi%C4%99tnowani" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Zbrodniarze%20zostali%20napi%C4%99tnowani%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F12%2Fzbrodniarze-w-koncu-ukarani%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F12%2Fzbrodniarze-w-koncu-ukarani%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/12/zbrodniarze-w-koncu-ukarani/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>247</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nigdy dość dziennikarskiej wnikliwości</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/09/nigdy-dosc-dziennikarskiej-wnikliwosci/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/09/nigdy-dosc-dziennikarskiej-wnikliwosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 18:46:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarz "Rzeczpospolitej"]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[bilingi]]></category>
		<category><![CDATA[Cezary Gmyz]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze]]></category>
		<category><![CDATA[Mikołaj Przybył]]></category>
		<category><![CDATA[prokurator]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=142</guid>
		<description><![CDATA[Ten samobójczy zamach niczego nie przerwał. Szczęśliwie z życiem wyszedł z tego prokurator Mikołaj Przybył. Ale dla prokuratury i polskiego wymiaru sprawiedliwości dopiero rozpoczął się bodaj czy nie najtrudniejszy okres w historii III Rzeczpospolitej. Czekają nas długie  miesiące wydłubywania strzępów prawdy z kolejnych śledztw, konferencji prasowych  i manifestacji rozżalonych funkcjonariuszy. Jak głęboki musi być rak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ten samobójczy zamach niczego nie przerwał. Szczęśliwie z życiem wyszedł z tego prokurator Mikołaj Przybył.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale dla prokuratury i polskiego wymiaru sprawiedliwości dopiero  rozpoczął się bodaj czy nie najtrudniejszy okres w historii III Rzeczpospolitej. Czekają nas długie  miesiące wydłubywania strzępów prawdy z  kolejnych śledztw, konferencji prasowych  i manifestacji rozżalonych  funkcjonariuszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak głęboki musi być rak zżerający polski wymiar sprawiedliwości,  skoro nawet w obliczu tragedii szefowie prokuratur publicznie zarzucają  sobie kłamstwo i przytaczają sprzeczne relacje ze spotkań? Zarzucani  jesteśmy nowymi wstrząsającymi faktami. O rzekomych wendetach za  ujawnienie afer korupcyjnych w armii, w które wplątani są politycy. O  włamaniach, czy jak wolą,  „zamachach na mienie śledczych&#8221;. W panice  zwoływane  są konferencje prasowe – nie po to żeby poinformować, ale   żeby wyprzedzić drugą stronę. I zadać jej kłam.</p>
<p style="text-align: justify;">W poniedziałek od rana mnożyły się pytania, a im mniej było  odpowiedzi, tym więcej plotek i spiskowych teorii. Dlaczego Mikołaja  Przybyła, prokuratora, który zajmował się najpoważniejszymi przypadkami  przestępczości zorganizowanej w wojsku, człowieka, który doprowadził do  skazujących wyroków w aż 8 śledztwach w sprawach nadużyć przy  zamówieniach publicznych w armii, skierowano do błahej sprawy, której  tak naprawdę już nie było?</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego szukano przecieków w sprawie prokuratora Pasionka mimo, że  nawet mu nie postawiono zarzutów? Czy faktycznie prokurator generalny  Andrzej Seremet wiedział o billingach i esemesach dziennikarzy, które  gromadziła prokuratora wojskowa? Nie wiemy, kto tu kłamie.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli czegoś już dziś uczy nas ta historia, to chyba tylko tego, że  nigdy dość dziennikarskiej wnikliwości. Cezary Gmyz z Rzeczpospolitej i  Maciej Duda z TVN24, konsekwentnie i bardzo rzetelnie podążali za  kolejnymi tropami w tej sprawie. Badali akta i najdrobniejsze tropy.  Niegodziwością jest dziś insynuowanie, że zostali zmanipulowani. Że ktoś  usiłował ich piórem zaszkodzić prokuratorom prowadzącym śledztwa  dotyczące zamówień publicznych.  Dziennikarze przypadkiem znaleźli w  aktach sprawy Pasionka numery swoich własnych telefonów, billingi, a  nawet wnioski o wydanie ich prywatnych esmesów prokuratorom.</p>
<p style="text-align: justify;">Wsparli nas koledzy z konkurencyjnych tytułów, którzy także z troską  pochylili się nad problemem, jakim jest dziś bezkarność śledczych. W  najbliższych tygodniach czy miesiącach będziemy jeszcze bardziej  potrzebowali solidnej, solidarnej i wyważonej pracy dziennikarskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">W tym dramatycznym momencie w historii prokuratury minister  sprawiedliwości Jarosław Gowin wyraził jedynie – uwaga! –  zaniepokojenie. W imieniu prezydenta enigmatyczne oświadczenie wydała  tylko jego kancelaria, zapraszając dziś prokuratorów na spotkanie z  głową państwa. A premier nie zrobił nawet tego. W chwili kiedy w  posadach chwieje się jeden z fundamentów państwa prawa politycy znikają.  Zostawiając obywateli samym sobie, no i na całe szczęście mediom.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F09%2Fnigdy-dosc-dziennikarskiej-wnikliwosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F09%2Fnigdy-dosc-dziennikarskiej-wnikliwosci%2F&amp;t=Nigdy%20do%C5%9B%C4%87%20dziennikarskiej%20wnikliwo%C5%9Bci" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Nigdy%20do%C5%9B%C4%87%20dziennikarskiej%20wnikliwo%C5%9Bci%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F09%2Fnigdy-dosc-dziennikarskiej-wnikliwosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F09%2Fnigdy-dosc-dziennikarskiej-wnikliwosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/09/nigdy-dosc-dziennikarskiej-wnikliwosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>134</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niebezpieczne multi-kulti</title>
		<link>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/06/niebezpieczne-multi-kulti/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/06/niebezpieczne-multi-kulti/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 18:00:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tomasz Wróblewski]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[multi-kulti]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/wroblewski/?p=135</guid>
		<description><![CDATA[W zgiełku codziennej polityki trudno nam czasem dostrzec zjawiska i problemy, które mogą decydować o naszej przyszłości. Chaotyczna i krótkowzroczna polityka rządu wobec rodziny nie przekłada się dziś na kurs franka, spłatę kredytów, ani na zawartość koszyka, który wywozimy z supermarketu. Co najwyżej na to, że z 230 państw sklasyfikowanych według przyrostu naturalnego jesteśmy na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zgiełku codziennej polityki trudno nam czasem dostrzec zjawiska i  problemy, które mogą decydować o naszej przyszłości. Chaotyczna i  krótkowzroczna polityka rządu wobec rodziny nie przekłada się dziś na  kurs franka, spłatę kredytów, ani na zawartość koszyka, który wywozimy z  supermarketu.</p>
<p>Co najwyżej na to, że z 230 państw sklasyfikowanych według przyrostu naturalnego jesteśmy na 200. miejscu.</p>
<p>Z 222 państw klasyfikowanych według dzietności jesteśmy na  207.  miejscu („CIA fact book&#8221;). To są wskaźniki, które przełożą się na  miejsce Polski w świecie za 20 – 30 lat. Mogą mieć  większe znaczenie  niż to, czy i kiedy przyjmiemy euro.</p>
<p>Z najnowszego raportu Narodów Zjednoczonych wynika, że w drugiej  połowie XXI wieku populacja Ziemi z 7 miliardów ludzi wzrośnie do 15  miliardów. Ramy politycznie poprawnej dyskusji ograniczają się zwykle do  pytań o wyżywienie kolejnych miliardów, zanieczyszczenie środowiska,  podbój kosmosu i pytania, czy dla wszystkich starczy miejsca na wakacje.</p>
<p>Od czasów Samuela Huntingtona i jego przełomowej publikacji „The  Clash of Civilizations&#8221; („Zderzenie cywilizacji&#8221;) z 1993 roku mało kto  zastanawiał się nad kulturowymi aspektami demografii. Nad konsekwencjami  tego, że podczas gdy populacja naszej planety się rozrasta, zachodnia  cywilizacja wymiera. Z wyjątkiem Albanii żadne europejskie państwo nie  może się pochwalić przyrostem naturalnym gwarantującym zastępowalność  pokoleniową. Ludność wszystkich krajów określających się jako „zachodnia  cywilizacja&#8221; w 2050 roku będzie stanowiła zaledwie 12 proc. populacji  Ziemi.</p>
<p>Teoretycznie wzrost urodzeń odnotuje Wielka Brytania, ale rosnąca  emigracja z kraju i imigracja z Azji i Afryki na Wyspy Brytyjskie  spowoduje, że odsetek ludzi odwołujących się do judeochrześcijańskich  wartości będzie nieporównanie niższy. Pamiętajmy, że od 1976 roku  populacja rodowitych Brytyjczyków utrzymuje się na zerowym poziomie.  Rośnie odsetek przybyszów z Indii, Chin i państw arabskich.</p>
<p>Za 25 lat populacja Niemiec z 82 mln skurczy się do 74 mln.</p>
<p>Grecja, która przed wybuchem kryzysu miała 11,5 mln mieszkańców, w  2050 r. – na kiedy przypadają pierwsze terminy wielkich spłat  zrolowanych kredytów – będzie miała według „World Population Prospects&#8221;  10,8 mln rodowitej ludności. O 300 tysięcy mniej ludzi do spłacania  zobowiązań. Przy czym połowa populacji będzie powyżej 50. roku życia.   35 proc. będzie powyżej 65. roku życia. Kto będzie spłacał ten kredyt?  Jeżeli wierzyć agencji ds. imigracji w Atenach, to 30 proc. osób  zamieszkujących Grecję będzie pochodzenia afrykańskiego bądź arabskiego i  będą to mieszkańcy bez pełnych praw obywatelskich. Czy  instytucje  finansowe w nich mogą dziś bezpiecznie lokować swoje nadzieje? Jeszcze  bardziej dramatycznie wyglądają prognozy dla państw nadbałtyckich. Tu  przewidywany spadek liczebności rdzennej ludności w ciągu następnych 35  lat szacowany jest na 30 proc.</p>
<p>W niewiele lepszej sytuacji są Stany Zjednoczone. Mieszkańcy  europejskiego pochodzenia w 2040 roku stanowić będą zaledwie  połowę  tamtejszej populacji.</p>
<p>30 proc. ludności USA będą stanowić ludzie uważający język hiszpański  za swój język rodowity. Ludzie, którzy – jak pisał Huntington –  traktują Amerykę jedynie jako źródło dochodów, a za ojczyznę i kulturową  kolebkę uważają kraje latynoskie. Tam zostały ich rodziny, stamtąd  importują tradycje i myślenie o państwie. Każdy, kto miał okazje w  Teksasie oglądać mecz baseballu między lokalną drużyną a dowolnym  zespołem z Ameryki Południowej, będzie wiedział o czym mówię, zobaczy,  gdzie bije serce publiczności. Mniejsza, że w coraz większej liczbie  miast Kalifornii, Teksasu, Nowego Meksyku, Florydy łatwiej jest  porozumieć się po hiszpańsku niż po angielsku. Problem w tym, że rośnie  tam już kolejne pokolenie, wychowane już w USA, kulturowo silnie  związane z wartościami odległymi od wolnościowej i republikańskiej  tradycji Ameryki.</p>
<p>Mało kto wie, że już dziś Waszyngton jest miastem mniejszości  narodowych. I tu też nie tyle skład etniczny jest ważny, ile niezwykle  roszczeniowe postawy. Co piąta osoba zameldowana w stolicy USA żyje  dzięki pomocy społecznej.</p>
<p>Z jednej strony będziemy więc mieli coraz większe potrzeby  starzejących się zachodnich cywilizacji importujących tanią siłę  roboczą, a z drugiej – napływ imigrantów z Południa i ze Wschodu. W roku  2050 liczba ludności Afryki zwiększy się z miliarda do 2 miliardów  ludzi. Podwoi się liczba społeczności islamskich w takich państwach,  jak: Indonezja, Turcja, Tajlandia, do niedawna uważanych za państwa na  wpół świeckie. Już dziś 28 najszybciej rozwijających się populacji to  kraje islamskie. To co jak w laboratorium obserwujemy na przykładzie  miasta Waszyngton, wkrótce czeka wielkie aglomeracje Ameryki i Europy.</p>
<p>Co ta demograficzna rewolucja oznacza dla Europy? Wystarczy  przypomnieć sobie niedawne zamieszki na ulicach Paryża i Londynu, palone  auta, rabowane sklepy. Policzyć koszty opieki socjalnej w Szwecji,  Holandii dla płynącej jak rzeka fali imigrantów. Nie ma nic złego w  wielokulturowości, dopóki jest to proces przemyślany i prowadzony  świadomie. Strategia, która pozwala na wchłanianie nowych kultur, jest  co najmniej pożądana.</p>
<p>Gorzej, jeżeli mamy do czynienia z powolnym wypieraniem naszej  cywilizacji i jesteśmy tym zaskakiwani. Niemcy, Szwedzi, Holendrzy po  latach zrozumieli, jakim błędem była polityka multi-kulti, ale odwrotu  już nie ma. Były prezydent Algierii, dawny tamtejszy rewolucjonista  Houari Boumedienne już w 1975 r. skierował do ONZ następujące słowa:  „W dniu, w którym na każdego mieszkańca  północy przypadać będzie półtora  przybysza z południa, nie będzie już  mowy o kulturze otwartości. Będzie jedna kultura i przyjdzie do was z  łona naszych kobiet&#8221;.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F06%2Fniebezpieczne-multi-kulti%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F06%2Fniebezpieczne-multi-kulti%2F&amp;t=Niebezpieczne%20multi-kulti" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Niebezpieczne%20multi-kulti%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F06%2Fniebezpieczne-multi-kulti%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fwroblewski%2F2012%2F01%2F06%2Fniebezpieczne-multi-kulti%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/wroblewski/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/01/06/niebezpieczne-multi-kulti/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>240</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

