Nie trzeba dziś wieszczyć, żeby straszyć. Doczekaliśmy czasów, gdy uchodzące za nudne prognozy dla inwestorów bankowych czyta się jak scenariusz do sensacyjnego filmu
Polecam wszystkim: to kawał dobrej literatury. Dziennikarze niech się schowają, nie mają szans w starciu z giełdowymi bestsellerami londyńskich i nowojorskich analityków. Poniżej kilka próbek z ostatniego tygodnia.
„Euro przebiło się przez zapory Europejskiego Banku Centralnego i nic już nie jest w stanie zahamować rekordowych spadków względem dolara”.
„Skoki na europejskich giełdach należy traktować jako chwilowe konwulsje zapowiadające dalsze spadki”.
„Europejska gospodarka hamuje z piskiem, firmy wygaszają silniki w obawie, że rozbiją się o nową ścianę bezrobocia i spadku popytu”.
„Ropa nic sobie nie robi z malejących wskaźników wzrostu. Karuzela nerwów wokół Iranu, Wenezueli pompuje ceny, nakręca spiralę recesji”.
„Znikąd nie nadchodzi pomoc. Nie zawracajmy sobie głowy rządami. Fraza »bodźce gospodarcze« już nie istnieje. Rządy albo są spłukane, albo boją się stracić literki w ratingach”.
„Bankierzy stracili do siebie zaufanie, a bankom centralnym wkrótce zacznie się kończyć paliwo. Przygotujmy się na skoki w stopach procentowych”.
„Czeka nas największa w historii powojennej Europy nacjonalizacja banków, ale rządy nie mają już siły, żeby przygotować im miękkie lądowanie”.
„Chiny hamują, ograniczają popyt, ale nie na tyle, żeby obniżyć oprocentowanie i pomóc Europie znowu zakręcić korbą”.
„Ben Bernanke mówi, że docisnął do dechy. Więcej nie ma w garach, a gospodarka nie może się rozpędzić, żeby wyjść z poślizgu”.
Na pocieszenie przypomnę, że dziesięć lat temu te same źródła analiz – nie ci sami analitycy, ale ich banki i instytucje finansowe – zapowiadały, że superkomputery doradzające bankierom oraz nowe zastosowania rachunku prawdopodobieństwa na giełdach gwarantują, iż ludzkość nigdy nie przeżyje już recesji. A dwadzieścia lat temu radzono, aby uczyć w szkołach biznesu języka japońskiego, bo większość globalnych korporacji będzie zarządzana z Tokio.
Ile warte są dzisiejsze prognozy analityków? Jak bardzo będziemy zdziwieni, czytając je za dziesięć, dwadzieścia lat? Okazuje się, że matematyka i na to znalazła odpowiedź. Citigroup Economic Surprise Index – w wolnym tłumaczeniu: wskaźnik zdziwienia.
Ów wskaźnik zestawia oczekiwania rynkowe z twardymi danymi, nasze przewidywania ze światem rzeczywistym. Z ostatnich wyliczeń indeksu zdziwienia opracowanych przez Bloomberga wynika, iż pół roku temu nie sądziliśmy, że będzie aż tak źle jak obecnie. I że analitycy bankowi mają raczej tendencję do wybielania przyszłości niż do czarnowidztwa.
Może więc jednak warto czasem słuchać również dziennikarzy.









Czasem warto.
Umiejętność dobierania cytatów potwierdzających to jest UMIEJĘTNOŚĆ!
Zawartość poezji w cytatach „londyńskich i nowojorskich analityków” (giełdowych) każe przypuszczać, iż są to specjaliści na poziomie Rzeczpospolitej, gdzie aż roi się od analityków mogących pisać na tematy polityczne, zrecenzować tomik wierszy, ocenić sytuację giełdową, pokaz mody czy napisać (i uzasadnić) że ogólnie jest źle. Dany dziennikarz-wielozawodowiec może pisać na wymienione tematy po kolei lub jednocześnie, chwaląc, ganiąc, lub na przemian.
Smacznego.
Wszyscy słuchają; nikt nie pisza (prawie nikt)
Rzeczywiście dobre. jak chodzi o gospodarkę to zgadzam się z nowym naczelnym.
Sam pisałem od roku jak straszono „bankructwem Grecji” itd itp że nie wyjaśniono co to znaczy bankructwo jakiegoś kraju. Nikt nie napisał tego pierwszy przede mną wyraźnie (ha, ha) że to znaczy, że kraj przestaje spłacać długi i (uwaga, uwaga) długi się temu krajowi umarza oraz (uwaga, uwaga) eurobiznes kręci się dalej bo orkiestra musi grać dalej. I tyle. Oczywiście za długi płaci wierzyciel. I niech upada, dla zdrowia umysłowego innych przyszłych wierzycieli (czyli banków z ich multimilionerami w zarządach i RN ha, ha.) Jakie to skomplikowane, aj waj. Zbyt skomplikowane aby opisać to już dawno.
Puszysz się @tadzik jakbyś odkrył Amerykę.
Napisz se jeszcze profesor doktor!
Albo chociaż pisz inż. z kropką
Muszę popatrzeć do brukowców, bo tu za wysoki poziom. Mój intelekt nie ogarnia. Tocz : )
straszyć, zapory, konwulsje, spadki, rozbiją się, nerwy, brak pomocy, utrata zaufania, koniec paliwa, spłukanie się, brak sił na lądowanie, poślizg.
Czy tymi słowami wybranymi z tekstu nie można opisać kataklizmu?
Co do redaktorów.
Mam pytanie do redaktorów.
Skoro pożyczamy Unii to dlaczego nie pożyczymy sobie aby spłacić długi i uniknąć spłacania odsetek?
Kwotę równoważną odsetkom odkładać by otrzymać fundusz rezerwy.
Czy to ma jakiś sens?
Banki się nie zgodzą?
Aha!
Ale tylko nielicznych
@Tomasz Wróblewski
Proponuje czytac NZZ (za darmo w http://www.nzz.ch, i ‘weltwoche’, nie za darmo). Wtedy oplaca sie cytowac pewne (bezstronne) analizy.
Aktualne TABU?
Stosowanie dogmatu w UE, że stosunek długu państwa do PKB, jest rzetelnym wskaźnikiem kondycji finansowej danego państwa, jest przyczyną obecnych kłopotów budżetów wszystkich państw UE.
W Polsce w Konstytucji Rozdz. X art. 216. ust. 5 zdanie pierwsze, ustanowiono dogmat:
„Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto.”
Bariera 60% długu do PKB nie zabezpiecza przed wpadnięciem w spiralę zadłużenia, gdyż nie pokazuje faktycznej zdolności kredytowej budżetu danego państwa. Mamy poważne kłopoty już przy 55%.
Badanie faktycznej zdolności kredytowej nie obowiązuje Budżetu Państwa, co przypomina Zegar Długu.
Zbankrutujemy zgodnie z obowiązującym prawem!
Winnych nie będzie!
P.S.
Jeśli Pan Redaktor nie wierzy, to jak Pan pojedzie na Święta na wieś, proszę się wybrać do Urzędu Gminy, do Skarbniczki.
Przedstawi „czarno na białym, że w 2012 budżet jej gminy będzie spełniał warunki zapisane w starej ustawie o finansach publicznych, t.j. że dług nie może przekroczyć 60% dochodów, a jej Gmina ma tylko 42%, a mimo tego nie mają zdolności kredytowej (nadwyżki operacyjnej), którą pokazuje relacja zapisana w art. 243 nowej ustawy.
Jednym zdaniem: muszą głęboko ciąć wydatki by spłacać dług.
(Jest różnica między budżetem państwowa, a gminy, tam PKB, a w gminie dochody ogółem, ale to jeszcze bardziej pogrąża budżet państwa)
Należy zapisać w konstytucji 1 zdanie: Nikt nie może uchwalać budżetu z deficytem.
Tyle.
Nie trzeba się będzie zadłużać ani wypuszczać obligacji i płacić prowizje finansjerze.
ardzp fajny i ciekawy punkt widzenia
pzdrw
såså
Sz. P Tomaszu
W „Puszce” 18,12,2011 widać było , że p. J. Paradowska ( z pełnym szacunkiem), kompletnie nie chwyta co Pan mówi.
Ma Pan 100% racji w sprawie Unii i wolnego rynku.
Otóż UE to taki RWPG bis.
Bohatersko walczy z problemami które sama stwarza.
System dotacji do wszystkiego jest zły i nieskuteczny.
Co z tego, że przesuwa się pieniądze z mojej kieszeni do rolników skoro żywność w Unii jest najdroższa na świecie ?
UE to biurokratyczno – socjalistyczny twór kasujący lewą kasę na biurokrację i polityków.
Musi upaść. Tak jak padło RWPG.
Wolny przepływ ludzi i towarów , brak granic i ceł = tak.
Ślimak jako ryba i dopłata do rolnika bo ma ziemię = 3 x nie
Pozdrowienia.
Skoki na europejskich giełdach, kryzys w EBC, USA i UE oraz Pan Bernanke – to rezultat eskimoskiego nacjonalizmu i eskimoskiej ekspansji w USA i Europie w celu zainstalowania cywilizacji eskimoskiej w N-Y i Paryżu. Dziennikarzy oczywiście warto słuchać, bo oni jako jedyni opierają się eskimoskiemu lobbingowi i finansowaniu ze wszystkich iglo w ramach akcji „Eskimosi wszystkich krajów łączcie się”.
a straszą ociepleniem
O kryzysie niezależne media ostrzegały już dawno temu. Podobnie PiS przedstawił pakt antykryzysowy, domagając się dyskusji w sejmie. Wszystko zostało wyśmiane, wyszydzone przez rząd, PO, różnych analityków i ekspertów.Nawet znajomi dziwili się, że PiS sieje defetyzm, a przed wyborami byliśmy mamieni trwałością zielonej wyspy. I nagle …po 9.X…szaleństwo. Kryzys odmieniany przez wszystkie przypadki i zmiana narracji- będzie fatalnie, ale…tylko PO może sobie z tym poradzić. O obiecanych 300 mld już się nikt nie zająknie. Ludziom wchodzi to „jak słowo Boże studentowi”, i skoro tak się dzieje to nie dziwota, że rząd może sobie pozwolić na bajkopisarstwo, lekceważąc wszystkich. Mądry Polak po szkodzie? Widocznie na to zasługujemy.
Wyliczanka afrontow naszej Prezydencji omija gromka zapowiedz naszego Premiera, ze podpisanie umowy z Chorwacja nastapi w Warszawie. I z tego wyszedl guzik… Media jakos omijaja oczywisty fakt, ze tzw pakt antykryzysowy zostal tylko b. mgliscie okreslony, brak istotnych detali do czego przystepujace strony sie zoobowiazuja, jak to bedzie egzekwowane, itp. Wyrazenie zgody Tuska w ciemno na jego podpisanie to wg mnie sprawa dla Trybunalu Konstytucyjnego i odwolania go z tej funkcji. Zamiast tego, przekaziory dudnia o rzekomej porazce i izolacji Wielkiej Brytanii, od ktorej jednak kwitnaca strefa euro oczekuje kontrybucji rzedu 40 mld euro dla ratowania zycia ponad stan w swoich krajach czlonkowskich. Wydaje sie oczywiste, ze Niemcy robia wszystko aby inne kraje strefy euro poprzez swoje dlugi staly sie latwym lupem dla koncernow niemieckich w ich walce o panowanie na rynkach poprzednio okreslanej b. prozaicznie jaka potrzeba posiadania lebensraumu.
Spinaker2o6 ma dobry pomysł pisząc o „aktualnym tabu”.
Proponuję p. Redaktorowi rozwinąć ten wątek i idąc śladami cyt. „Citigroup Economic Surprise Index – w wolnym tłumaczeniu: wskaźnik zdziwienia.”
zaproponować MEGA SUPER INDEX – „George Orwell UE TABOO INDEX ”
Wskaźnik obszarów działania Unii Europejskiej o których NIE MOŻEMY mówić, lub o których możemy mówić TYLKO DOBRZE – imienia Orwella autora sławnej utopii „Rok 1984″.
Jakaż to radość, że już możemy mówić źle o bankierach czy bankach, ale uwaga – możemy mówić o nich w ogólności, broń Boże o konkretach.
pzdr