Skołowana Europa

Europa nigdy nie była tak zdeterminowana i skoordynowana… Im częściej prezydent Herman Van Rompuy powtarzał te słowa na szczycie w Brukseli, tym szybciej spadały notowania euro. Bo tak naprawdę to Europa dawno nie była tak skołowana.

Dwa tygodnie telefonów, narad i przygotowań do pierwszej zmasowanej operacji ratunkowej w historii strefy euro przyniosły jeden z najdziwniejszych planów w historii finansowej świata: nie damy Grecji pieniędzy, ale nie damy jej zbankrutować.

Nie damy jej zbankrutować, bo francuskie banki trzymają blisko 120 miliardów greckich obligacji, niemieckie zaledwie 31 miliardów, ale za to wystawiły większość ubezpieczeń dla zagrożonych kredytów. Nie damy im zbankrutować, bo to odbiłoby się czkawką europejskim bankom, zbytnio wzmocniłoby dolara i z powrotem wpędziło nas w recesję.

Pieniędzy też nie damy. Bo dawaniu nie byłoby końca. W kolejce stoją już Hiszpania, Portugalia, Irlandia i Włochy. A za nimi inwestorzy z Wall Street i londyńskiego City gotowi postawić miliony i wygrać miliardy na spadku notowań europejskich obligacji. Zanim Van Rompuy zwołałby następne spotkanie, z 380 miliardów greckiego długu zrobiłyby się już biliony.

Bruksela nie ma wielu możliwości. A te, które ma, wymagają nadzwyczajnej odwagi. Pierwsza droga to przyznanie, że stworzenie euro było błędem. Skoro tak różni ekonomiści jak Paul Krugman i Milton Friedman mówią, że to nie mogło się udać, to może faktycznie tak było. Drugie wyjście to głęboka reforma systemu i totalne podporządkowanie narodowych finansów Europejskiemu Bankowi Centralnemu. Każde z tych rozwiązań byłoby lepsze od trzeciej drogi – tej, którą przyjęła Komisja Europejska.

Bruksela gra na czas, dzięki czemu grać mogą też inni. Spekulanci grają na różnicach w ubezpieczeniu długów. Populiści grają na demontaż wolnego rynku. Amerykanie grają na wzmocnienie dolara.

My w tej sytuacji moglibyśmy pewnie wszystkim zagrać na nosie. Cieszyć się, że nie zdążyliśmy do euro. Tyle że nasz dług też zbliża się do progu bezpieczeństwa. Koszty jego obsługi rosną razem z europejskimi, a hamowanie niemieckiej i francuskiej gospodarki oznacza wzrost naszego bezrobocia.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(56) Komentarzy do “Skołowana Europa”

    -
  1. romano pisze:

    aPOZOSTAŁO TYLKO SIĘ MODLIĆ ŻEBY TEN EYRCHOŁCHOZ JAK NAJPRĘDZEJ SIĘ ZAWALIŁ I TAK WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ TO NASTĄPI

    Dobre 0

  2. MP K-ce pisze:

    Panie Tomaszu

    Uznaję Pana za bardzo inteligentnego i przenikliwego komentatora, który ma bardzo dużą wiedzę i potrafi spojrzeć na rzeczywistość „niezmanipulowanym” okiem. Pana komentarze są bardzo prawdziwe.

    Jednocześnie odnoszę wrażenie że Pan wie więcej niż może ujawnić. Wiem że mówienie nie „salonowej” prawdy może grozić wykluczeniem z grona komentatorów i czasem lepiej wkraść się w łaski wroga, aby tam robić dywersyjną robotę.

    Mam do Pana tylko jedną małą uwagę – poniedziałkowe występu u Paradowskiej w radiu ToK FM . Po co się Pan ośmiesza biorąc udział w tej propagandowej chucpie? Przecież z góry wiadomo czego można się spodziewać po Paradowskiej i jej gościach Blumsztajnie, Janickim itp. (niby 20 klat po obaleniu komunizmu a tu dalej leci jedyna słuszna linia partyjna…)

    PS. Dobrze chociaż że nie bierze Pan udziału w piątkowych audycjach u Żakowskiego:-)

    Dobre 0

  3. euro pisze:

    Z Unią jak z malzenstwem.Zona polskiego ministra spraw zagranicznych mowi to,co mysla oboje,bo jej wolno,a on recytuje to,co musi,bo mu inaczej nie wolno,jesli chce pozostac na swoim stolku.Przeciez dla przecietnego Kowalskiego,co to przezyl juz tzw.centralne planowanie, krach Unijnej gospodarki jest oczywisty,a mimo to glosowal za. Moze napisze Pan teraz,jak sie to stalo. Panskie malzenstwo z Rzepa jest chyba na „kocią łapę” i na pewno Panu wolno.
    Zawsze z przyjemnoscia Pana czytuje i pozdrawiam.

    Dobre 0

  4. oldgeorge pisze:

    Euroland się rozpada a p.Donald T. łącznie z J.V.Rostowskim dalej gada o szybkim wstąpieniu do tego bagna. Gdzie tu jakaś logika?

    Dobre 0

  5. soso pisze:

    UE nie rozpada sie. Kryzys dotknal swiat a przyczyna lezy w USA gdzie poluzowano na tyle, ze brak logiki ekonomicznej mogl trawic system przez wiele lat. Teraz trzeba placic cene a ze cala gospodarka swiata jest polaczona ze soba no to i Europa przechodzi turbulencje.
    Symbolem kryzysu sa dla mnie slowa Alana Greenspan – wierzylem w cos przez 40 lat i mialem ku temu powody. Ale dzis widze, ze sie mylilem.

    Zylismy 40 lat w bledzie i ten blad slono kosztuje. Ale najgorsze chyba jednak juz za nami.

    Mam nadzieje, ze te klopoty wygeneruja nowy lad finansowy. Moze dmuchanie w balon skonczy sie i kolejne szczeble dobrobytu beda osiagane wolniej ale jestem pewien, ze tego kryzysu wyjdzie i Europa i USA. Oczekuje tez zdrowych reakcji na kryzys, nowych pomyslow na trwanie dobrych panstw, systemow. To jest ciekawy zakret jaki teraz bierzemy a cena jego nie jest przesadnie wysoka – jakos sie zyje i nie odczuwa sie histerii gazet w kieszeniach.

    UE to nie jest w zalozeniu pomysl finansowy a ideowy. Finanse sa tu wtorne, podobnie jak wspolna waluta, brak cel, swobodny przeplyw towarow itp. To wszystko jest dzis trudne do opanowania ale lekcja sie zwroci. Bedzie dobrze.

    pzdrw

    soso

    Dobre 0

  6. spinaker206 pisze:

    Czas nam ucieka, a na rzetelne reformy finansów publicznych nie ma co liczyć, bo bez populizmu nie będzie szans na wygranie wyborów.

    Dobre 0

  7. Rafał Nowicki pisze:

    @ Soso

    „Będzie dobrze”.

    Komuś na pewno…

    Dobre 0

  8. misio pisze:

    „Pierwsza droga to przyznanie, że stworzenie euro było błędem.”

    Łączenie różnych gospodarek sztywnymi kursami albo wręcz wspólną walutą, jak w przypadku euro, nigdy dla słabszych nie może się dobrze skończyć.

    Wydawałoby się, że słynna katastrofa argentyńska wywołana sztywnym kursem peso wobec dolara powinna dać cokolwiek do zastanowienia europejskim decydentom – nic takiego się jednak nie stało i kolejne kraje bezmyślnie parły do euro/ERM2 niczym ćmy do ognia. Euroideologia zwyciężyła w nich zdrowy rozsądek i zupełnie nie przejmowano się podstawowymi prawami ekonomicznymi (ech, to skądinąnd całkiem jak w socjalizmie).

    Pierwsze posypały się państwa najsłabsze – wobec sztucznego usztywnienia kursu walut w ERM2 całe uderzenie musiała na siebie przyjąć realna gospodarka co spowodowało totalną zapaść na Łotwie, Litwie czy w Estonii. Spadki PKB po kilkanaście procent miesiąc w miesiąc to trudny do wyobrażenia dramat, a wszystko przez własną głupotę i chęć wykazania się przez te zakompleksione kraje tzw. prawdziwą „europejskością”.
    Teraz przyszedł czas na słabsze kraje właściwej strefy euro, a zaraza zaczyna panoszyć się po całym kontynencie od Portugalii aż po Grecję. Najbardziej oczywistym rozwiązaniem byłoby opuszczenie przez nie strefy euro we własnym dobrze pojętym interesie ale w obecnych warunkach skrajnej ideologizacji tzw. „europy” to chyba jest najgorsza myślozbrodnia. Pewnie musi się to do końca wszystko rozłożyć aby można było na zgliszczach wrócić do normalnych zasad ekonomii.

    W tym wszystkim rodzi się pytanie dlaczego nasz premier Tusk wobec tego wszystkiego co się wokół dzieje i wobec jawnego już upadku lansowanego mitu euro jako oazy stabilności dalej z takim uporem usiłuje wepchnąć Polskę do tej matni. Od kogo dostaje instrukcje i kto nim steruje z tylnego fotela?
    W czyim interesie leży zaduszenie polskiej gospodarki w ERM2 i euro i czy przypadkiem nie jest to aby Berlin?
    Pisałem tu kiedyś ale warto przypomnieć bo mało kto u nas zdaje sobie z tego sprawę – Polska jest dla Niemiec większym rynkiem zbytu towarów niż Chiny i niż Rosja, a usztywnienie na odpowiednio wysokim poziomie kursu złotówki skutecznie zniszczy polską konkurencję i doskonale zabezpieczy interesy niemieckich eksporterów.
    Tylko dlaczego pan Tusk tak usilnie do tego dąży, hmm…

    Dobre 0

  9. mc pisze:

    Przeczytałem tutaj w jednym z komentarzy
    „Przeciez dla przecietnego Kowalskiego,co to przezyl juz tzw.centralne planowanie, krach Unijnej gospodarki jest oczywisty”

    I powiem tak. Ludzie lubują się w powtarzaniu podobnych bzdur bo to ładnie brzmi, a jest kompletnie bez sensu.
    Co jak co ale w UE jednak mamy kapitalizm. A planowanie … no cóż … obecnie ponoć największe triumfy święcą Chiny, a tam planowanie istnieje jak cholera.

    Powodem kryzysu formalnie były bańki w nieruchomościach i inne podobne. W rzeczywistości zaś jego powodem była głupota, chciwość i krótkowzroczność, za którą płacą najmniej winni, bo po prostu najsłabsi.

    Weźmy Grecję. Brak przemysłu wyrabiającego zysk z eksportu. Kasę przynosiła turystyka, która padła w momencie gdy Niemcom, Anglikom i Francuzom zaczęło żyć się ciężej. Co tu ma planowanie. To raczej jego brak. Brak strategii rozwoju kraju, przewidywania że oparcie gosp. na jednym źródle dochodu jest ryzykowne.

    Kolejny do golenia. Hiszpania. Największa w EU bańka na nieruchomościach. Wzrost cen tych nieruchomości nakręcał wirtualnie PKB no i teraz mamy efekty. A nie mógł rząd wcześniej przewidzieć że ponad 1 mln pustych nieruchomości się nie sprzeda i że trzeba zrobić coś (choćby pomanipulować podatkami) aby zdławić to szaleństwo?

    Kapitalizm neoliberalny jest niestety pozbawiony instynktu samozachowawczego. Nie od parady mówi się że okresy hossy i bessy są naturalne w kapitaliźmie. Gdy da się gdzieś zarobić, lezą tam wszyscy, powodując nadpodaż i krach.

    Dla Europy niebezpieczniejsze jest raczej przenoszenie produkcji i miejsc pracy do Chin (do Azji w ogóle). Tutaj także mamy podobny mechanizm. Z chciwości,w celu maksymalizowania zysków firmy obniżają w ten sposób koszty. Tyle że konsumenci w Europie i Stanach mają coraz mniej kasy bo nie mają gdzie pracować. Niestety perspektywa jest jasna jak cholera…

    Dobre 0

  10. mc pisze:

    Ach. I popieram Misia. Przy walącej się gospodarce płynna waluta to skarb.

    Dobre 0

  11. nie malkontent pisze:

    W tej chwili mamy prawdziwy festiwal na miarę naszych polityków:
    „przedstawiciel” niemieckiego rządu mówi: pomożemy Grecji – EURUSD szybuje w górę.
    Le Monde mówi: Francja nic o tym nie wie – EURUSD pikuje w dół. Grecja mówi – ale my ani nie prosiliśmy, ani nie potrzebujemy pomocy – EURUSD ignoruje, bo kto by ich tam słuchał…
    A potem jeszcze inni. Nawet Zapatero się „załapał”.
    Największą bzdurę jaką ostatnio czytałem, cytuję: „Rosja nie przewiduje pomocy dla Grecji”. Gdzie Rzym, gdzie Krym…
    Cały ostatni tydzień to jakiś amok pomieszania faktów i fikcji.
    Grecki problem jest i jest naprawdę duży. I to nie tylko Grecja.
    Ale to co ostatnio się na tym robi to po prostu raj dla spekulantów. I nawet trudno mieć do nich o to pretensje.
    Wygląda na to, że sławetna „pomroczność jasna” wyszła z naszego zaścianku na szeroki świat…

    Dobre 0

  12. nie malkontent pisze:

    Tak a’propos – Grecja i Włochy fałszowały oficjalne dane przed i po przyjęciu Euro.
    O czym wszyscy dobrze wiedzieli, z Niemcami i Francją na czele.
    Ale zamiast wymagać od nich prawdziwego dostosowania, przymykali oko.
    Głównie we własnym interesie – jakby się do nich przyczepili, sami mieliby kłopoty z tłumaczeniem się z naginania reguł. Dziś już może mało kto pamięta jak łatwo przeszło i Niemcom i Francji zwiększanie i deficytu i konsekwencji zadłużenia poza „twarde” granice narzucone przez… nich samych.
    To tak jak z tym ograniczeniem prędkości w Polsce – trudno mieć pretensie do jadącego 100km/h przy ograniczeniu 50km/h jeżeli Policja robi dokładnie to samo…

    Dobre 0

  13. Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości to rzeczywiście jest ciekawe, W Łysiak twierdzi,że zawsze decydowały i decydują kulisy,pozdrowienia.

    Dobre 0

  14. Herwig Ploth pisze:

    Panie Redaktorze,

    — Pierwsza droga to przyznanie, że stworzenie euro było błędem. —

    Grecja to chyba 3 % PKB UE, tak, tak Grecja przeżywa niezwykłą trudną sytuację finansową.
    Kalifornia to 13 % PKB Stanów Zjednoczonych, a ta przepiękna Kalifornia właściwie już jest nie wypłacalna.
    A Paul Krugman i Milton Friedman nic nie mówili, że trzeba znosić dolara? :)

    A w Niemczech spotkało się w środę pięć landów w Berlinie, miedzy innymi sam Berlin. Tematem było wyjątkowe zadłużenie i zły stan finansów publicznych tych landów. Zapewniam Panu, że to spotkanie również miałoby miejsce, gdybyśmy mieli w Niemczech nadal markę.

    Waluta to waluta, a nieudolność to nieudolność. :)
    I tyle.

    P.S.:
    U Pana podziwiam zawsze obszerną wiedzę o faktach, co w tej gazecie jest rzadkością. Tylko wnioski są nieraz dziwne.

    Dobre 0

  15. Rudy pisze:

    Przez ostatnie 10 lat obserwowaliśmy wzrost gospodarczy albo jego iluzje, wzrost gospodarczy oparty na wydawaniu pieniędzy pochodzących z kredytów w połączeniu z bańką spekulacyjną nieruchomości.
    Jak długo można straszyć ludzi że jak nie wspomogą banki to cały system się zawali, bankowcy byli nagradzani za kalkulowanie ryzyka, żadnych konsekwencji, nic a nic …

    Dobre 0

  16. Frycek von Hayek pisze:

    A starsi i madrzejsi sie smieja, i licza dol.., pardon, sztaby zlota…

    Dobre 0

  17. Miroslaw Matuszewski pisze:

    Dreszcze przerazenia poczulem na plecach kiedy przeczytalem wypowiedz Roztowskiego, ze „Euro możemy mieć za pięć lat”
    Jakub Kurasz , Paweł Czuryło 13-02-2010, ostatnia aktualizacja 13-02-2010 02:49
    http://www.rp.pl/artykul/433204_Euro_mozemy_miec_za_piec_lat.html

    Kryzys przypuszczalnie nie pozwolil Tuskowi zlikwidowac narodowa walute. Faktycznie, niska zlotowka (wbrew woli Tuska) ocalila Polska gospodarke!!! : Polska radzi sobie lepiej niz strefa euro (Slowacja) i lepiej niz strefa ERM2: Litwa, Lotwa i Estonia, bo ma wlasna walute i to amortyzuje szok! Podobnie lepiej radzi sobie Wielka Brytania ze swoim funtem (spadek PKB -1,5%) niz Niemcy ze swoim euro (spadek PKB -2,1%). Kontrola zlotowki pozwala w istocie na zwiekszenie konkurencyjnosci rodzinej produkcji. Uzależnienie się od drukarni w Brukseli spowoduje całkowitą utratę kontroli Polaków nad najważniejszym elementem gospodarki – pieniądzem. A jak powiedział Mayer Amschel Rothschild:
    “Give me control of a nation’s money and I care not who makes her laws.” W wolnym tłumaczeniu: Dajcie mi kontrolę nad pieniądzem danego narodu, a przestanie mnie obchodzić kto sprawuje w nim władzę.

    Dobre 0

  18. Kapol pisze:

    Myslę,że chodzi o zlikwidowanie państwowości greckiej i zamianę jej na państwowość europejską ???

    I tak po kolei wszystkie Państwa europejskie mające kłopoty finansowe będą włączane do państwowości europejskiej i taka jest tajna polityka KE ???

    Polska też dołącza powoli do zadłużonych Państw europejskich i jest to celowa, uzgodniona, polityka finansowa i nie tylko Tuska i Rostowskiego, dążących na siłę do włączenia Polski do strefy EURO i związania nas na stałe z państwem europejskim, o czym mówił Komorowski,że Polskę trzeba zakopać w Europie aby nigdy sie z niej nie wydostała.

    Dobre 0

  19. wiech pisze:

    Jeszcze trochę i razpadnie się ta cała Unia, tak jak rozpadł się Związek Hanzeatycki. Najbardziej jest ciekawe ,że nikt nie wyciąga logicznych wniosków z historii. A historia lubi się powtarzać.
    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  20. Krzysztof Mądel pisze:

    @ Tomasz Wróblewski
    Nie jestem ekonomistą, ale się interesuję ekonomą, Pan mam wrażenie tego nie robi. Proszę podać choć jeden wyrażny dowód, że euro to pomyłka. Euro, Drogi Panie, jest skonstrułowane lepiej niż dollar i cieszy się na świecie wzięciem. Obecne problemy to tylko drobny problem, a rozwiązanie jest trafne. Pomóc, ale pieniądzy nie dać, bo chodzi o reformę ustrojową, a nie ratowanie żebraka, który umiera z głodu. Kłopoty wymienionych przez Pana państw nie mają większego wpływu na kondycję eruo, bo ono jest bardzo niezależne. Drobne zmiany kursu, a nawet takie, które trwałyby wiele miesiący, nie osłabią jego pozycji, która wynika po pierwsze z wielkości i ogólnej dynamiki rynku na którym funkcjonuje (tu nie chodzi tylko o EU) oraz konstrukcji politycznej, która a nim stoi, a na którą politycy mają stosunkow niewielki wpływ.

    Dobre 0

  21. wojtem pisze:

    ciekawy jest belkot, ze euro (lub np zloto) nie poinno byc wprowadzone w slabszych krajach. Zaklada sie wiec ze kraje jak np Grecja sa rzadzone przez bande cwaniakow (a moze i tak jest) naciagajacych obywateli (tym razem nie tylko wlasnych). A co wspolnego ma euro z deficytem budzetowym np Grecji? Ano NIC, dawniej mozna bylo wydac nieistniejace pieniadze, dodrukowac papieru, ukrasc obywatelom poprzez inflacje drahmy czy lirow, a z euro takie numery nie przechodza (na razie). Tylko co dalej? Czy tacy Grecy juz wiecej nie beda naciagac ECB?

    Dobre 0

  22. Anna pisze:

    Pan Mądel stawia odważną tezę, że zadłużenie strefy euro – blisko 100 proc PKB nie wpływa na euro. Dodajmy do tego brak jednego organu decydującego o polityce fiskalnej, brak mechanizmów egzekwowania założeń budżetowych EBC, pomnóżmy przez gospodarki z różnym prawem pracy i różną polityką socjalną a mamy naszą skołowaną walutę. Waluta oparta o złoto, warta była tyle ile warte było złota. Euro warte jest tyle ile warta jest gospodarka trzech największych państw strefy. Gorzej kiedy wpadają one w kryzys. Wtedy warte jest tyle ile wart jest papier.

    Dobre 0

  23. jurand pisze:

    Euro to zło, euro to fikcja, euro to błąd…
    Tylko, że gdyby nie to parszywe euro to Grecja podzieliłaby los Islandii. Duży może więcej.
    Co do pary EURUSD: kto tu mówi o jakiś dramatycznych spadkach? Wreszcie kurs tej pary wraca do rozsądnych poziomów, przypomnę, że w momencie wprowadzenia euro było ono wymienialne na dolara w stosunku 1:1! Zbyt silny dolar był źródłem rosnącej nierównowagi rynkowej. Słabszy dolar to dobra wiadomość dla gospodarki niemieckiej, a co za tym idzie i dla polskiej.

    Jeśli zaś chodzi o źródła obecnego kryzysu (bo kryzys grecki to tylko jedna z części całej układanki) to są nimi: chore regulacje rynków finansowych, oderwanie się transakcji tam zawieranych od świata rzeczywistego, krótka sprzedaż, instrumenty pochodne budowane na instrumentach pochodnych (sic!), zafałszowane, „klienckie” ratingi, etc. Wall Street i City zamieniły się w wielkie kasyna w których podnieceni gracze stawiają raz na czerwone, raz na czarne, a to, że za tymi kolorami stoją jakieś waluty, surowce, firmy, miejsca pracy- to nie gra zupełnie roli

    Dobre 0

  24. nie malkontent pisze:

    Witam,

    Jak trafnie to napisało parę osób, problem Grecji to nie Euro i nawet nie wielkość długu i deficytu.
    Problemem jest co stoi za tym długiem – wiaryodność dłużnika.
    A ta jest bardzo niska… Powiedzenie „udawać Greka” nie wzięło się z niczego, kto był w Grecji ten wie o co chodzi.
    Włochy to oddzielny rozdzaił, a Hiszpania – no cóż, wspaniałe pomysły Zapatero trochę się do tego przysłużyły (trochę, bo tak naprawę to zwykła ludzka chciwość). Teraz „dzielnie” wspiera Greecję deklarując (nie swoją) pomoc w imieniu całej UE – ślepy z kulawym się zszedł można by powiedzieć.

    Proszę poszukiwaczy spisków o powstrzymanie cugli – za chwilę wyjdze wam, że „oni” chcą sprzedać cały świat… Polska już nie istnieje, naród polski zgładzony, teraz Grecja, Hiszpania… Ile można ciągnąć takie bzdury?

    Dobre 0

  25. slevin pisze:

    Panie Wróblewski, podobne zdania są wśród ekonomistów, że neoliberalizm w wersji amerykańskiej nie mógł się udać. I się nie udał. Proszę choćby zobaczyć w statystyki, jak bardzo wzrosła liczba kredytów hipotecznych i kart kredytowych w USA od czasu wychwalanego przez Pana pod niebiosa Reagana…. Brak czynników, które wspomagałyby popyt globalny – jak przykładowo wzrost dochodu. Stąd ta cała niesamowita presja na kredyt w ostatnich latach. Ogólnie wydaje się Pan inteligentnym i oczytanym człowiekiem, ale zupełnie nie rozumiem tego całego zafascynowania wolnym rynkiem. Cóż, papier wszystko przyjmie. Ogólnie UE mimo wszystkich wad które ze sobą niesie (naiwna jest wiara w instytucję idealną, rynek też jest instytucją stworzoną przez człowieka) jest o niebo lepszym systemem aniżeli kapitalizm w czystej postaci o jaki Pan wszystkimi swoimi artykułami postuluje. Nawet w USA w czasach industrializacji, kiedy powstawały wielkie fortuny, przedsiębiorcy doszli do wniosku, że muszą być zasady i nadzór. Państwo jest od tego. Bo rynek bez zasad jest równie szkodliwy jak komunizm. Pan, który tak bardzo potępia wiarę w utopię socjalizmu wierzy w inną utopię. Utopię gospodarki absolutnie wolnego rynku. Jak wspomniałem rynek to instytucja i również w historii wystąpiła w swojej czystej postaci. W Anglii XVII-wieczenej. W czasach Dickensa (nieprzypadkowe tematy książek typu „Opowieść wigilijna”) – tzw. manchesterski kapitalizm. Być może nie doceniam tego okresu, fakt, wtedy powstało pierwsze prawo pracy – dzieci do lat 14 nie będą pracować dłużej aniżeli 12 godzin dziennie. Nie mniej uważam, że społeczna gospodarka rynkowa jest wyrazem postępu cywilizacyjnego i faktu, że trochę jednak nauczyliśmy się na błędach. Mimo to, również uważam, że są obszary do naprawy. Przypadek Grecji to pierwszy poważny problem przed Eurolandem. i miejmy nadzieję, że się uda. Bo jeżeli w XXI wieku Europa się nie zjednoczy, to stanie w bardzo słabej pozycji w obliczu wzrastającej potęgi cywilizacji azjatyckiej.

    Dobre 0

  26. Przem pisze:

    Szwajcaria ma się nienajgorzej, a my jeszcze mamy szansę. Przestańmy tylko wybierać polityków wygenerowanych przez telewizję, którzy prowadzą jawny sabotaż naszego państwa. Czego tu brakuje to promocji ludzi, którzy już wykazali się w swojej pracy w administracji na szczeblu miast i gmin. Wspólnot potrzebują ci, którzy nie chcą lub nie potrafią samodzielnie myśleć = tym większe wspólnoty im większa bezmyślność. Bułgaria ustabilizowała kurs lewa w stosunku do euro, a dzisiaj importuje paprykę. Ot co.

    Dobre 0

  27. Henry pisze:

    Co KRAJ to KRYZYS lub KATASTROFA

    Jaki jest prawdziwy obraz sytuacji przedstawił (mam wrażenie, że powiedział więcej niż chciał) Thomas Mayer, główny ekonomista, szef działu badań i prognoz Deutsche Banku:

    „Kraje, które drastycznie zwiększyły swoje zadłużenie, poniosą wysokie koszty: przez lata będą się borykać z bardzo wolnym wzrostem gospodarczym. W efekcie będzie to jednak elegancka forma bankructwa. Większy problem będą miały te państwa, które n i e prowadzą s a m o d z i e l n e j p o l i t y k i pieniężnej, więc ich banki centralne nie będą w stanie wydrukować więcej pieniędzy. W takiej sytuacji są kraje strefy euro, bo w ich imieniu decyduje Europejski Bank Centralny. One stoją na rozdrożu: mogą ogłosić bankructwo albo przez długie lata spłacać wierzycieli”
    Więcej w wywiadzie „Świat dopiero zapłaci za kryzys”
    http://www.rp.pl/artykul/431285.html

    Dobre 0

  28. Jacek pisze:

    Nadchodzi po prostu druga fala (ta poprzedzajaca trzecia) kryzysu tylko
    neoliberalowie jeszcze o tym nie wiedza. – Tak jak nie wiedzieli o tej pierwszej.

    A Grecy to madrzy ludzie. – Tak wlasnie nalezalo na ich miejscu postapic.
    Nalezy sie zadluzyc po uszy i nastepnie powiedziec bankiera „Co mi zrobisz
    jak mnie zlapiesz?”.

    P.S. A Tusk i Rostkowski powinni przyspieszyc wejscie Polski do strefy Euro
    gdyz ktos przeciez musi za Grecje, Hiszpanie, Portugalie i … zaplacic.
    - POlskie lemingi sa glupie wiec niech placa.

    Dobre 0

  29. Stanisław pisze:

    Nie pożyczaj czyli nie udawaj Greka w życiu.Tak sobie myślę o mądrości powiedzeń.

    Dobre 0

  30. Krzysztof Mądel pisze:

    @ Anna
    To nie takie proste, Droga Pani, choć w pewnym sensie prostsze niż Pani przedstawia. Waluta warta jest tyle, ile warta jest polityczna umowa, która za nią stoi, a konkretnie, banalna konstatacja polityków: my się do polityki pieniężnej nie mieszamy. Proszę mi wierzyć, że stan gospodarki może być niewesoły, ale jeśli bank centralny nie drukuje pieniędzy, tzn. nie robi cudów ze stopami kredytowymi i dba (właśnie za pomocą mechanizmu stóp) o pewną minimalną wiarygodność innych banków, choćby przez to, że nie pozwala na lawinowe udzielanie złych kredytów, to waluta trzyma się mocno, nawet jeśli w tym samym czasie rząd pożycza i drukuje pieniądz, tzn. sprzedaje obligacje. Wyosokie zadłużenie jest problemem dla gospodarki, ale tylko pośrednio, bo przecież długi robią tu instytucje administracji państwowej, więc bezpośrednio tylko współpracująca z nimi część biznesu je odczuwa (w kraju o niskim poziomie redystrybucji to raczej nie jest wieki problem dla całości gospodarki), nie jest to zatem wielki problem dla samego pieniądza, wszak dobre zadłużenie samo jest rodzajem pieniędza i to nawet poszukiwanego, więc dopóki jest obsługiwane i stabilne, przewidywalne, niezależne od nastrojów społecznych i politycznych, nie jest wielkim problemem. Nie jestem żadnym specjalitą wtej dziedzinie, ale wydje mi się, że samo poinformowanie opinii publicznej o europejskich pogramach zaradczych spowoduje, że euro wróci na swój kurs, nawet jak deficyty budżetowe i długi publiczne państw będą nadal rosnąć. Oczywiście, poważne kłopoty Niemiec, Francji i Anglii, mogłby to zmienić na niekorzyść, ale o jakichś nowych kłopotach w tych państwach nie słychać, a gospodarka Portugalii i Grecji to naprawdę niewielki ułamek obrotów całej UE.

    Dobre 0

  31. UDD pisze:

    Unijnemu kolosowi od dawna kruszą się nogi.Wszelkie zbiegi <> to tylko gra pozorów.Największy problem mają teraz Niemcy,którzy jako rentierzy miast zysków,zaczynają liczyć straty.

    Dobre 0

  32. euro pisze:

    @mc -przeciętny Kowalski nie podejmie rozwazan nad wiarogodnoscia euro,ale zapyta,dlaczego musze jesc dorsza zlowionego przez rybakow francuskich,a nie polskich.Gdyby byl tanszy,smaczniejszy,to rozumialby ,ze zawdziecza to Wolnemu Rynkowi,ale jesli wie o wyprzedanych kutrach,etc.,to jak ma to nazwac,jak nie gospodarka sterowana.Ze brzydko wypada porownanie z Chinami,to Kowalskiemu tez wstyd za te bzdury i inne,o ktorych jesli nie wszystko wie,to i dobrze. I tez powie,jak Pan,ze perspektywy ma,jak jasna cholera.

    Dobre 0

  33. Wronski pisze:

    Polska MUSI wejsc do strefy EURO.W koncu ktos musi zaplacic za bankructwo Unii.

    Dobre 0

  34. zdzichu pisze:

    Wolny rynek, to opium dla naiwnych, szczególnie, gdy dotyczy polskich aktywów i wladzy Tuskomatolków, którzy lapią się na tą utopię. Państwo, jako ostoja, bezpieczeństwa swoich obywateli, z zasady, nie może respektować tej gównianej tezie, wolnego rynku. Wolny rynek, może istnieć w świecie mikro- prywatnych malych przedsięwzięć i tej samej skali. Dalej, wyżej, to już sfera spekulacji, domniemań, manipulacji, potrzeb i hipotez, które określają zadania, potrzeby, prawa i obowiązki państwa, związane z utrzymaniem podstawowej sprawiedliwości spolecznej. Brak tej równowagi, oznacza, bezkarność, bezpaństwowość, brak bezpieczeństwa obywatela. Prowadzi to do dyktatur, anarchi, demoralizacji i tego wszystkiego, czego jesteśmy świadkami w Tuskolandii. etc….

    Dobre 0

  35. Mirek pisze:

    ” Drugie wyjście to głęboka reforma systemu i totalne podporządkowanie narodowych finansów Europejskiemu Bankowi Centralnemu ”

    :) ) To tylko dalsza totalitaryzacja, opóźnienie, ale i zwiększenie mocy wybuchu bomby społecznej. Istota problemu tkwi w samym systemie finansów międzynarodowych w tym m.in. to, że wzrost kapitału mafijnego (odsetkowego) bez pracy jest wielokrotnie wyższy od rozwoju ekonomicznego społeczeństw.
    Nożyce otwierają się tylko do pewnego momentu – potem jest różnie; wojna, rewolucja itp. Niestety kapitał ten nigdy dobrowolnie nie zrezygnyje, nawet nie będzie usiłowal ograniczyć haraczów jakie pobiera tytułem renty właścicielskiej jaką zawłaszczył sobie w okresie kolonializmu i rozbojów w XVII-XXw.
    Proszę zwrócić uwagę na prosty mechanizm. Grecja (czytaj także Hiszpania itd.) bawiła się i udawała państwo rozwinięte gospodarczo za kredyty, które już zaczęły parzyć Francję i Niemcy. Teraz tzw. unia (czytaj dominujące Niemcy i Francja) każą się zadłużać m.in. Polsce oraz gwarantować kolejne długi kolejnych bankrutów.
    Tusk oczywiście poparł plan ratowania Grecji … kosztem Polaków oczywiście.
    Zamiast wycofać się z tego mafijnego w istocie systemu to tzw.polski rząd składa petycję do tzw.unii o likwidację narodowej waluty.

    Dobre 0

  36. waluta pisze:

    A co oni mają robić? Euro nie zdewaluują a drachmy już nie mają. Pozostała stu procentowa zależność polityczna od największych w UE.

    Dobre 0

  37. Lestek pisze:

    W historycznym kontekscie banki pilnowly swych interesow, sprawdzajac stan finansowy/wyplacalnosc pozyczkobiercy wielokrotnie w okresie istienia dlugu/az do jego splacenia.

    W wyniku inowacji w inzynierii finansowej po roku 1988, banki w wiekszosci przestaly byc tradycyjnymi pozyczkodawcami, lecz staly sie „pakowaczami” papierow wartosciowych zarabiajacych na skladowaniu, rozspisywaniu takowych i sprzedawniu ich dalszym inwestorom. Skora to nie byly ich wlasne fundusze zagrozonymi nie-wyplacalnoscia pozyczkobiercy, to nie wysilaly sie one zbytnio aby monitorowac jego stan finansowy. A na podstawie pakietow pozyczek, stwozono wiele dodatkowych finansowych instrumentow pochodnych/”derivatives”. Wiele z nich posluzylo na stwozenie dodatkowych „pochodnych/pochodnych”, tak ze w tym calym galimatjasie dodkladnie nikt nie wie co, ile i komu kto jes dluzny. Jedno jest pewne, ze uprzednio tradycyjne zbrojne konflikty, umniejszaly dorobek pokolen mniej efektywnie niz ostatnie trzy „zapasci” finansowe. W tym nalezy sie zgodzic z opinia Paul Krugmana, cytowanego powyzej.

    Banki francuskie popelnily ten sam blad co amerykanska kompania ubezpieczeniowa AIG (American International Grup), ktora ubezpieczyla wiele z tych ryzykownych, podobnych do kasynowych, transakcji. Podatnik amerykanski wylozyl pieniadze aby wydobyc z tarapatow AIG a rownoczesnie amerykanski system finansowy, a rzad p. Sarkozy’ego pragnie aby Europejski Centralny Bank (powinnismy przez to rozumiec podatnikow w Niemczech, Austrii i w krajach Beneluksu) ratowal francuskie banki on „pari passu” basis z podatnikami francuskimi. Nie wspominam o Grecji, Wlochach, Hiszpani czy Portugalii (czy Slowacji, Slowenii, Bosnii lub Czarnogorze, gdzie tez Euro jest obowiazujaca waluta), gdyz te kraje sa o jeden lub dwa kroki od koniecznosci uzyskania pomocy finansowej. Nie wydaje sie aby p. Sarkozy byl w stanie wyperswadowac Nemcom aby wspoluczestniczyli w akcji ratunkowej, ani nie wydaje sie aby kraje takie jak Grecja, moznaby pokrotce nauczyc uczciwosci w sprawozdawaniu swej rzeczywistej kondycji ekonomicznej, skoro tego nie robia stare renomowane instytucje finansowe, to przklady takowych staja sie „modus operandi” dla mniejszych kleptomanow. Grecja nie jest tu wyjatkiem.

    Nalezaloby sie zastanowic czy trzy najwieksze firmy dajace „rating’i” (Moody, Standard & Poor i Fintch) zasluguja na role finalowych arbitrow wyplacalnosci dluznikow i porownawczej wartosci („rating”) nowych edycji papierow wartosciowych. Firmy te wskazaly ze nie sa wstanie monitorowac niczego a za odpowiednia prowizje na ogol dawaly „rating” zawyzszony, rownie jak biegle w swym kunszcie „cory Koryntu” zapewnialy tymczasowo zaspokojenie sukajacym ich uslug.

    Miejmy nadzieje ze ten caly „kibel” sie nie wyleje, gdyz inaczej bedzie nas wszystkich czekalo przydlugie „pucowanie” i porzadki.

    Lestek

    Dobre 0

  38. GallAnonim pisze:

    No to jakie papiery teraz trzeba teraz kupowac zeby te miliardy i biliony zarobic – i oczywiscie w odpowiednim momencie zamienic na zloto ? Tyle tu medrcow i medrkow, ale rady nie ma ?

    Dobre 0

  39. Koja pisze:

    Chyba nie chodzi o to ,żeby pomóc Grecji,
    ale o to,żeby ją gonić,gonić,…
    Kto będzie następny.komu pomaga Unia ?

    Dobre 0

  40. GallAnonim pisze:

    A co do „problemow” Grecji – wystarczy, aby Grecy zaczeli prywatyzowac swoje wysepki, to na tym tyle zarobia, ze reszta Europy z torbami pojdzie :-) .

    Dobre 0

  41. spinaker206 pisze:

    Jeszcze w latach 90-tych mówiłem możliwości zbankrutowania państwa, to patrzyli jak na wariata. No i stało się i wcale nie mam z tego powodu satysfakcji.

    Podstawą moich wniosków była obserwacja funkcjonowania systemu finansowego państwa oraz banków.
    Nie trzeba być super fachowcem, by zorientować się, że te wszystkie obowiązujące maksymalne wskaźniki zadłużenia są wzięte z sufitu, a coraz to nowe produkty bankowe, to nic innego jak zasłona dymna dla zwykłych kombinacji mających na celu wyciągnięcie jak najwięcej pieniędzy od klienta, a z miliona pożyczonych pieniędzy potrafią udzielić dziesięć milionów kredytu.

    W USA dochodzi do tego bark kontroli państwa nad emisją pieniądza.
    Firmy ratingowe, czy audytowe zainteresowane są wyłącznie tym by jak najwięcej zarobić i dostać w następnym roku zlecenie.
    Ponadto brak kontroli nad pieniądzem elektronicznym.

    U nas głównym zagrożeniem jest katastrofalny stan finansów publicznych. Ogłoszone reformy nie dotrą do korzeni chorego systemu.

    Z poprzednich wpisów widać, że jest wiele osób znających rzeczywiste przyczyny obecnego światowego kryzysu. Wątpię by decydenci je czytali. Wobec tego czy warto o tym pisać?
    Tak! Nie będą mogli mówić, że nikt ich nie ostrzegał!

    Dobre 0

  42. pepe pisze:

    Myślę, że należy odnotować nieliczny w RZ głos kwestionujący sensowność likwidowania NBP.

    A co do Grecji to oczywiście zlikwidują ichniejszy bank centralny, bo po to była tworzona UE. Tyle, że na razie Francja nie może się dogadać z Niemcami, kto za „bailout” zapłaci.

    Oczywiście najlepiej by było PIIGS (Portugalia, Irlandia, Italia, Grecja, hiSzpania) wywalić z Euro-zony ale nie po to NIemcy konstruowały imperium, by je teraz rozwalać.

    Dobre 0

  43. Kowalski Jan pisze:

    Radosna ekonomika w USA doprowadzila do tego, dlug federalny na jednego obywatela – dzieci i emeryci tez sa w to wliczeni – wynosi obecnie prawie $400000,00 (czterysta tysiecy dolarow US). Do tego nalezy dodac dlugi stanowe, municypalne i personalne obywateli. Przekracza to jak nic pol miliona dolarow na glowe mieszkanca USA. Dla wielu jest to ich zyciowy dochod.

    Po drugiej stronie Pacyfiku dynamicznie rozwija sie chinska ekonomia, ktora – choc jest tylko jedna dziesiata ekonomicznego potencjalu US – juz wplywa na swiatowe rynki. Wyglada na to, ze obecnie nadchodzi czas wielkich zmian. Oby te burze byly tylko rynkowe.

    Dobre 0

  44. jutrzenka pisze:

    Panie Wroblewski daj sobie pan spokoj. Nie widzi pan ze tlum kocha socjalizm? A zeby zrozumiec jak dziala Unia Europejska to trzeba byc geniuszem albo Francuzem.

    Dobre 0

  45. mili pisze:

    Ps.
    Latami czytalem Rzepe. teraz mam was dosyc, nie jestescie lepsi od GW

    mili

    Dobre 0

  46. mili pisze:

    No popatrz, gadalem na temat i ocenzurowali, PS wydrukowali, macie genialnych
    cenzorow!
    Ale napewno sa bardzo tani te wasze cenzory, kupcie sobie jeszcze tani druk i juz zrobicie miliony
    mili

    Dobre 0

  47. kerbi pisze:

    Panie Wróblewski ,pan nie pasuje do „rzepy”.Pana miejsce jest w „superstacji”,TOK FM,u Żakowskieg i innych tuskowych mediach.Tam pan wygłasza „słuszne” poglądy.

    Dobre 0

  48. mili pisze:

    Serwus cenzorzy,
    placa wam malo? zauwazylem ze niektorzy sa zlosliwi PS wydrukowali, wypowiedzi nie.
    Pomijajac fakt ze cenzura jest obrzydliwa, wasza robota jest dbanie o dobre imie
    tych niby redaktorow. Ale macie tez kolegow bardzo ideologicznych, tylko po linii i na bazie. Ja myslalem ze z komuchami to umarlo, widac pomylilem sie.
    Pewnie za dlugo nie bylem w Polsce aby to wszystko zrozumiec.

    mili

    Dobre 0

  49. mili pisze:

    Tylko jednego nie rozumiem, pisalem o finansach USA i Europy, mimo to spotkala mnie cenzura.
    Buziaki dla cenzorow, glosujcie na PO!!!!!!

    Dobre 0

  50. mili pisze:

    Mam wrazenie ze pan Tomasz Wróblewski wywalil cenzorow na zbity pysk.
    Gratuluje!

    mili

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.