Zbawcy świata na wybiegu

Najważniejsze w Pittsburghu będą konferencje prasowe. Przyjedzie 20 przywódców najbogatszych państw, wyjedzie 20 zbawców świata.

Pierwsze oznaki końca recesji mają być dowodem, że zdali egzamin. Ale co tak naprawdę zrobiono od ostatniego szczytu w kwietniu, kiedy usłyszeliśmy o nowym ładzie społeczno-gospodarczym świata?

Z wielkiego programu usystematyzowania standardów i lepszej komunikacji został program kontroli zarobków bankierów i podporządkowania rajów podatkowych zewnętrznej kontroli. Cud, jakim ma być poprawa sytuacji gospodarczej we Francji i w Niemczech, wciąż jest kruchy i wymaga pompowania kolejnych miliardów euro. Bilion dolarów wpompowany w amerykańską i brytyjską gospodarkę jak na razie nie dał efektów. USA mają największe bezrobocie od ćwierć wieku, a gospodarka Wielkiej Brytanii wciąż się stacza. Większość państw, podobnie jak Polska, obawia się nawrotu kryzysu, wtórnych efektów cięć budżetowych i malejącej konsumpcji.

W miejsce starych problemów mamy nowe. Nie skończyły się jeszcze programy dofinansowywania gospodarki, a już rośnie obawa przed wybuchem inflacji. To, co udało się uratować w gospodarce, coraz mocniej zaczyna nam doskwierać w polityce. Środek ciężkości świata przesuwa się znad Atlantyku nad Pacyfik – Chiny i Indie stają się największym partnerem USA. Rosja jest traktowana coraz łagodniej.

Po raz pierwszy wielcy tego świata nie zajmą się problemami łamania praw człowieka. Nikt nie wymówi słowa “Tybet” czy “Gruzja”. Tematem tabu będzie protekcjonizm, sankcje, jakie Ameryka nałożyła na Meksyk i Kanadę, a Rosja na Litwę i Ukrainę.

W Pittsburghu spotkanie jednak będzie goniło spotkanie. Napięty harmonogram wydaje się zarówno imponujący, jak i pusty. Problemy ochrony środowiska, programy wspierania państw pozostających w tyle, walka z chciwością wielkich instytucji finansowych. Wszystko to pozwoli na wypowiadanie wielkich słów, bez stwierdzenia, czy wychodzimy z kryzysu, czy zapadamy się w globalne grzęzawisko.

(33) Komentarzy do “Zbawcy świata na wybiegu”

  1. aros napisał:

    To jest wydawanie pieniędzy podatników dla zabawy i wzajemnego zapewniania się o swoim wzajemnym znaczeniu przez uczestników spotkania.

    Wartość tych spotkań najlepiej oddaje litera G poprzedzająca liczebnik. Im wiekszy liczebnik tym wi·ększe G.

  2. Zjazd tych “możnych” nie powinien się odbywać, bo naprawdę G działają. A przy dzisiejszej technice, każdy mógłby siedzieć w swoim gabinecie w Waszyngtonie, Pekinie, Tokio i Moskwie, przed kamerą i dużym projektorem i gadać sobie godzinkę, dwie, trzy z poszczególnymi “zbawcami”. Nie byłoby uścisków rąk może, ale to jedyna różnica.

  3. Nieraz zadawałem sobie pytanie, czym świat, do którego jesteśmy przyzwyczajeni różni się od świata, który nadchodzi. Ba, nawet częściowo już tu jest, tylko pewnych rzeczy narazie może nie zauważamy albo zauważać nie chcemy.

    Świat naszych przyzwyczajeń, z USA jako wskaźnikiem potęgi i dobrobytu, z “dzikim” wschodem – tym bliskim i dalekim oraz ze starym kontynentem, gdzieś pośrodku tego wszystkiego. No i nie zapominajmy o tzw. “trzecim świecie” albo, jak kto woli, krajach rozwijających się…

    Urodziliśmy się w takim świecie, ale w jakim stanie przekażemy go naszym wnukom? Czy nie powiedzą nam kiedyś, ku naszemu zdziwieniu, że chcą uciekać do jakiegoś cywilizowanego kraju?

    Stany Zjednoczone oprócz działalności wojennej w krajach tryskających ropą niewiele czym się przysługują innym narodom. Największego agresora, jakim jest Izrael poskromoć nawet nie próbują. Ich potęga gospodarcza, jeszcze widoczna, może się okazać niewystarczająca, aby określać się liderem w dziedzinie gospodarki. W 80%-tach amerykańskich filmów robi się ujęcia ich wieżowców. A kto z nas zdaje sobie sprawę, że już dziś w samym Szanghaju jest więcej drapaczy chmur niż w całych Stanach?

    Europa: Stary kontynent i chyba, dzięki priorytetom UE, zmierzający w kierunku skansenu. Europa, zamiast zająć się konkurencyjnością swej gospodarki na arenie światowej robi wszystko, żeby tę konkurencyjność obniżyć, w zamian za to zajmuje się wywracaniem wartości moralnych do góry nogami. Zamiast głodującymi dziećmi na ulicach woli się zajmować prawami homoseksualistów do promowania swojej “orientacji”. Bo przecież prawa człowieka homoseksualiści mają takie same, jak każdy inny. Nikt im nie zabrania jeździć autobusem, nosić rękawiczek o dowolnym kolorze albo przesiadywać do 4 rano w pubach. To jest tak zwana wolność jednostki, której nikt im nie ogranicza. Czy może o czymś nie wiem?

    Afryka: Do niedawna skolonializowana przez “cywilizowanego” białego człowieka, dziś puszczona samopas, nie potrafi się nawet wyżywić. Wszelkie “pomoce” ze strony Euroatlantyckiego świata niewiele dały. Świat białych stawia swoje warunki, takie jak na przykład “przestrzeganie praw człowieka”. Świat białych poucza innych o demokracji, wymaga jej. Wprowadza ją. Przykład mamy w Afganistanie i w Iraku. Tam już panuje “demokracja” białego człowieka. Jak potrafimy zadbać o rozwój Afryki było widać na przykładzie Ruandy, kiedy to z broni wyprodukowanej przez “cywilizowany świat” wyrżnęło się w pień półtora miliona ludzi a ONZ wspaniałomyślnie wycofała swe wojska z terenów dotkniętych konfliktem. Afrykę stawiają na nogi dopiero inwestycje Chińczyków, którzy nie zadają niepotrzebnych pytań i nie stawiają zbędnych warunków.

    Rosja: Wyzwolona, dumna, żyjąca swoją historią a raczej mitami o niej. Czująca swą potęgę, choć tonąca w długach, biedzie, rozpuście i korupcji. Wtrącająca się do sąsiadów a nie mająca pomysłu na własną przyszłość.

    I tak dochodzimy do Azji, która ostatnio zaczyna “przejmować pałeczkę” od reszty świata. Pionierem jest tu z pewnością Japonia, ale w jej ślady idą po kolei Korea Pd, Chiny i Indie. Ta część świata zadziwia swą dynamiką i ekspansywnością. Jednak aby ją zrozumieć, należy lepiej poznać ludzi tam mieszkających. Mentalność Azjaty różni się zasadniczo od rozpieszczonej i zadufanej w sobie postawy białego człowieka. Azjata pracuje po 14 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu i to pracuje bardzo wydajnie. Potrafi się skoncentrować i jest zmotywowany.

    Jakie mamy więc szanse, aby odchodząc z tego świata pożegnać go w takim stanie, w jakim on nas przywitał? Chyba jednak niewielkie…

  4. Lestek napisał:

    Na Wall Sreet istnieje powiedzenie: “Money talks, bull s..t walks”. W tlumaczeniu na polski troche ordynarnie przeklada sie to na: Pieniadze maja wage a (puste) gadanie nie jest przekonywujacym argumentem.

    “Przedstawienie” w Pittsburgu bedzie kulminacja mniej lub bardziej konkretnych rozmow i ustalen juz czesciowo domowionych w ciagu ostatnich kilku miesiecy. Nowy porzadek finansowy i walutowy wezmie pod uwage prawdziwe wymiary obecnych gospodarek (nie tych znieksztalconych finansowa inzynieria) i obecne realne mozliwosci blokow i poszczegolnych panstw a wywierac formalne lub nie-formalne naciski na konkurentow/przeciwnikow ekonomicznych i politycznych. Wiekszosc tego przy zachowaniu ramy ponadnarodowych instytucji finansowych i politycznych i wysilku aby dalsza integracja swiatowych gospodarek za bardzo nie ucierpiala. Czy jest to zupelnie mozliwe? Prawdopodobnie bedzie duzo tarc i zahamowan, lecz ten nowy multi-biegunowy swiat bedzie prawdopodobniej lepszy, ciekawszy i lepiej reprezentowany niz ten rzadzony z jednej czy dwoch centrali jak to bylo uprzednio, ktory, tak czy inaczej, juz “kulal”, nawet przed oficjalnym nagloszeniem obecnego kryzysu rok temu.

    Polska, jak wszyscy, bedzie sie musiala przystosowac do nowego srodowiska. Czas raczkowanie i trzymania sie (jednej) “maminej” spodnicy sie skonczyl. Pora na zmiany i na troche improwizacji. Woda bedzie przez jakis czas metna, zanim “nowe filtry” beda zainstalowane, czas jest wiec na troche przemyslanej improwizacji. Trzymam kciuki,

    Lestek

  5. Książę napisał:

    To się wszystko źle skończy. Politycy to amatorzy na pasku profesjonalistów, chcą uszczknąć coś dla siebie, nie stracić słupków i jeszcze zadowolić swoich mocodawców. Muszą się ostro spocić, żeby coś z tego wyszło, a wyjdzie jedno wielkie G. Numerek można sobie dopisać.

  6. Szwejek napisał:

    Banda nierobow i nieudacznikow POzoruje, ze sie zna na gospodarce…
    A tymczasem, jak B. Hussein O. bedzie wydawal szmal przyszlych pokolen z dotychczasowa szybkoscia, w 2015 zabraknie w USA drzew na drukowanie dolarow…
    Lepper przy B. Hussajnie O. to amator…

  7. Stanisław napisał:

    Kto wypomni Chinom teraz Tybet jest samobójcą finasowym i handlowym. Kryzys spadł Chinom z nieba i uczy rzekome mocarstwa pokory. Taki Chińczyk /grabarz,robotnik kolejowy czy tylko kucharz /z czasów zdobywania Dzikiego Zachodu a jak awansował jego kraj bez obalania komunizmu.To jest fenomen bez demokracji w zachodnim stylu bo ponoć lepszego ustroju nie wymyślono. Zarozumialstwo a Guantanamo czy to nie jest namiastka łamania praw czlowieka ? Wczorajsi kucharze siadają do stołu jako wierzyciele współbiesiadników i chyba nie będą płacić rachunku ze względów prestiżowych pana biesiady czy wybiegu. Tak sobie myślę o awansie społecznym dzięki chińskiej cierpliwości w ramach komuny z ludzką twarzą. I nikomu to teraz nie przeszkadza.

  8. ABK napisał:

    Stanislaw, masz wiele racji. Podobnie rosly w sile Niemcy i Francja do czasu az zakochaly sie bez wzajemnosci w pieknym i chciwym lowelasie z Wall Street o imieniu neoliberalizm.

  9. Kapol napisał:

    Ciekawe jaką nową pułapkę nam zbudują ???

  10. Kuba napisał:

    Kolumb z http://polskie-forum.pl Pisze:
    24/09/2009 o 22:25
    Pozostaje tylko dodać, że wszystkie cywilizacje /z wyjątkiem Chin/ padały według jednego schematu. Centrum cywilizacyjne rozwijało się i bogaciło przenosząc produkcję do krajów ościennych, gdzie koszty były niskie. Pozycję utrzymywano dzięki sprawnej organizacji wewnętrznej i armii. W pewnym momencie dochodziło do sytuacji kiedy koszty utrzymania armii przekraczały zyski płynące z jej utrzymania /rozumieć wyzysku/ i możliwości organizacyjne imperium. Z reguły własne zasoby naturalne były już wyczerpane, a środowisko zniszczone. Podporządkowane rejony rozwinięte ekonomicznie i organizacyjnie były już na tyle, by móc sobie pozwolić na uzyskanie niezależności. Rozwijała się wtedy następna forma cywilizacji. I to przekażemy swoim wnukom.
    Jesteśmy właśnie na tym etapie.

  11. Pesymista napisał:

    W Pittsburgu dojdzie do sfinalizowania transakcji sprzedaży 400 ton złota z rezerw MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) rządowi Chin. Największa delegacja na G-20 przyjechała właśnie stamtąd.

  12. Henry napisał:

    G NIE CUDA

    To się nie może udać. Bez cudu się nie obędzie. A na wybiegu brak naszego czołowego cudotwórcy. Europa zamiast o strategii lizbońskiej mającej zapewnić konkurencyjność gospodarki szarpie się z traktem lizbońskim. Zresztą zarówno strategia jak i traktat są do bani. Fiasko strategii jest już widoczne a traktatu dopiero będzie. Nastaje czas w którym coraz więcej oszołomów bredzić będzie o “awansie społecznym dzięki chińskiej cierpliwości w ramach komuny z ludzką twarzą” ;-)
    Kolumbów pozdrawiam

  13. Kuba napisał:

    Henry Pisze:
    25/09/2009 o 09:46
    Europa zamiast o strategii lizbońskiej mającej zapewnić konkurencyjność gospodarki szarpie się z traktem lizbońskim.
    ———————-
    Żadna strategia ekonomiczna nie jest wstanie stworzyć systemu konkurencyjnego dla potencjału Azji dysponującego kilkoma miliardami robotników, pracujących za miskę ryżu. Do niedawna byli zacofani technologicznie i dlatego byliśmy bardziej konkurencyjni. Dzisiaj nie są głupsi od nas, a stać ich na zatrudnienie najlepiej wykształconych. Nazywanie obecnej sytuacji kryzysem to wielki optymizm. To dopiero początek problemów.
    Pozdrawiam.

  14. Em&Grant napisał:

    Dla naiwnych mowy o okielznaniu traderow, dla tychze mowy o “uzdrawianiu” swiata. Bedzie jak bylo, a katastrofa gospodarcza nieco sie odwlecze. Wrzucanie panstwowych pieniedzy na gieldy, przy utrzymaniu jej na krotko wyzszego poziomu (dzieki gadaninie o “wyjsciu z kryzysu” miedzy innymi) moze przyniesc niezle zyski.

  15. ABK napisał:

    Pan pisze o spotkaniu G20 w Pitsburgu, panski kolega o rosnacym bezrobociu na prowincji i zagrozeniu bezrobociem, gdy gmina ma tylko jednego duzego pracodawce.
    Oba tematy maja jedna wspolna ceche. Zwariowany ped do wielkosci i nieograniczonych, nisko opodatkowanych zyskow.
    Tymczasem uzalezniamy sie od duzych podmiotow gospodarczych ludzac sie, ze bedziemy placic mniej za kupowane produkty nie widzac zagrozen czyhajacych na nasze panstwa, gminy, miasta i nas. Cieszymy sie z przywileju posiadania duzych spolek zamykajac oczy na zagrozenia z zewnatrz. A olbrzymy nie spia.
    I tak wystarczylo zaproszenie ognia w jednym banku zeby wzniecic pozar na calym swiecie.
    Friedmann w swojej neoliberalnej teorii nie przewidywal zadnych regul dla gospodarki.
    Zeby wyjasnic jego teorie uzyje przenosni do ruchu drogowego.
    Milton Friedmann, dzentelmen pierwszej wody, uwazal, ze wszyscy uczestnicy ruchu drogowego beda zarabiac przestrzegajac regul fair-play. Nie ma wiec potrzeby uzywania znakow zakazow i nakazow. Drogi to rzecz prywatna. Wszyscy uzytkownicy beda przestrzegac zasad bezpieczenstwa i rozumu.
    Okazuje sie, ze znaki drogowe sa jak najbardziej potrzebne. Tak jak staly nadzor nad ruchem drogowym. Zawsze nalezy wylawiac z ruchu niesprawne pojazdy naladowane dynamitem. Potrzebne sa reguly ograniczajace liczbe bezczelnych piratow drogowych. Najgrozniejsi z nich maja najszybsze i najdrozsze auta, do celu dojezdzaja bez wzgledu na liczbe ofiar. Do perfekcji opanowali sztuke nieplacenia za jazde po finansowanych przez nas drogach i kar za przestepstwa, zaslaniajac sie wieloma paszportami dyplomatycznymi.
    Gwizdza na ustalone przez nas prawo i zasady wspolzycia spolecznego. Jak im sie policja w jakims panstwie nie spodoba sa w stanie wymienic przy pomocy miejscowych kacykow caly sklad policji.
    Co my z tego mamy? Zaszczyt goszczenia “znakomitosci” i niektorzy prace.

  16. ABK napisał:

    Przeprasza. Mialo byc unikania kar.

  17. Lestek napisał:

    @Kuba

    Chiny nie byly/nie sa wyjatkiem. Wiele bardziej prostych funkcji przemyslowych jest obecnie przenoszacych do drugorzednych regionow Chin i na teren krajow w Azji poludniowo-wschodniej, ktore sa zalezne/czesciowo zalezne gospodarczo od Chin lub kontrolowane ekonomicznie przez nie/przez chinska diaspore (”the overseas Chinese”).

    Kazda cywilizacja, a szczegolnie te glownie ekonomiczne, ma zarodnik wlasnego upadku wbudowany w swej strukturze, szczegolnie jesli nie stworzy ramy dyscypliny w wychowaniu nastepnych pokolen. Zjawisko “wody sodowej” nie jest zjawiskiem odosobnionym cywilizacyjnie.

    Lestek

  18. Lestek napisał:

    @ Kapol, Szwejk i inni

    Pogranicze starego systemu i tego “nowego’, zanim sie ten nowy skrystalizuje jest doskonalym okresem aby sworzyc i wprowadzic w zycie nowe rozwiazania i przenecjonowac/pozbyc sie/czesciowo pozbyc sie starych powiazan/zobowiazan i obligacji.

    Nadchodzacych zmian nie nalezy sie obawiac gdyz moga przyniesc korzysci. Oczywiscie istnieje pytanie czy obecni przywodcy sa wstanie stanac/stana na poziomie zadania.

    Lestek

  19. Jan C. napisał:

    @ Kolumb z http://polskie-forum.pl z 24/09/2009 o 22:25
    ,,Stany Zjednoczone oprócz działalności wojennej w krajach tryskających ropą niewiele czym się przysługują innym narodom. Największego agresora, jakim jest Izrael poskromoć nawet nie próbują,,.

    *** Nie probuja, bo Stany Zjednoczone jeszcze istnieja tylko formalnie. W rzeczywistosci sa kolonia Izraela, potoczne zwana Zydoameryka.
    Sam Izrael w przyspieszonym tempie szykuje sie juz do wojny z Iranem, pod bzdurnym zarzutem produkcji przez ten kraj broni atomowej, jakby sam jej nie mial, a ponadto najwyrazniej falszywym.
    Potwirdza to Szewach Weiss w ,,Jak walczyć z islamskim radykalizmem,,.
    Szewach Weiss 25-09-2009, ostatnia aktualizacja 25-09-2009 02:17

    z najwyzsza obluda kazac nam se dopatrywac w tym koniecznosci obrony demokracji przed terroryzmem arabskim. Z najwyzsza obluda, bo terroryzm tak naprawde, jest tylko panstwowy, albo terroruzm najezdzcy tracacego tacje bytu na okupowanym terenie. Odpowiednio przemoc, jest to uzycie sily dla dochodzenia do wladzy, a agresja – napasc na obce terytorium i to nie tylko zbrojna, ale i propagandowa, ekonomiczna, gospodarcza itd.
    To, co Szewach Weiss nazywa terroryzmem jest po prosto samoobrona konieczna przed faktycznym terroryzmem uprawianym przez Izrael, nawet w imie tzw. przez niego demokracji, ktora coraz widoczniej staje sie faktyczna dyktatura oligarchii, monopoli i mafii, przy uzyciu mediow opanowanych przez dyktature tzw poprawnosci politycznej, czyli rzadow ,,prawa kaduka,,.

  20. Swiat zawsze bedzie sie zmienial tak jak zmienia sie kazdy organizm. Teraz wszelka produkcja przemyslowa przenosi sie do Chin bo tam to sie oplaca. W USA praca przy szyciu majtek nikogo by nie wyzywila. To samo jest prawda nawet przy produkcji komputerow lub ich komponentow. Tylko praca przy najbardziej zaawansowanych, lub tajnych, technologiach sie oplaca. Ale i to moze sie szybko zmienic. Jesli Chiny dalej beda prezyc swoje muskuly amerykanie zaczna wiecej inwestowac w Afryce lub Ameryce Poludniowej.

    Nie mozna tez brac pod uwage ilosci wiezowcow jako miernika sily zwlaszcza w USA. To kraj duzych przestrzeni. Dlatego na przyklad masowa komunikacja ma tylko sens w duzych aglomeracjach ale nie w reszcie kraju. Po co budowac wiezowce na drogich dzialkach w duzych miastach kiedy mozna budowac sredniej wysokosci biurowce poza mistem, nie zadko male miasteczka z wlasna rampa na autostrade, wlasnym lotniskiem itd.

    Klopot w tym, ze kryzys w USA wcale nie mija bo nowej administracji jest on na reke. Daje on pretekst do wiekszej ingerencji rzadu do kazdej dziedziny gospodarki z opieka medyczna wlacznie. Nawet wzrost bezrobocia jest czesto ukrywany przez pozwalanie ludziom na utrate swiadczen ktore trwaja od 9 miesiecy do roku. A potem sie oglasza, ze spadaja, albo sie stabilizuja, liczby bezrobotnych.

    Slynny amerykanski Stymulus gdzies zniknal. Podaje sie, ze wykozystano tylko 7-8 procent jego wartosci ale Demokraci juz chca rozmawiac o nowym. Wiekszosc pieniedzy ze Stymulusa wydaje sie na rozne akcje “spoleczne” w tym na propagande rzadowa ale nic na konkretne projekty. Duza czesc gospodarki po prostu stoi i czeka na dalszy rozwoj sytuacji. W zasadzie nikt nie przyjmuje nowych pracownikow co twozy tez kryzys wsrod absolwentow szkol. Ktorych tez sie nie liczy jako bezrobotnych.

    Ameryka powoli traci “ducha” i czeka juz na nowe wybory.

  21. Lestek napisał:

    @Jan C.

    Unoszenie sie oburzeniem moralnym, czy uzasadnione czy tez nie, nie jest tu na temat. Kwestia Izraela byla omawiana “ad infinitum” kiedy i gdzie indziej.

    Pomijajac fakt ze Izrael jest to krajem (glownie) osadnikow, ktorzy w jakiejs polowie przybyli z krajow arabskich/glownie mulzumanskich czy Pan sie zastanowil tu nad “moralnoscia” przyleglych krajow Arabskich takich jak Egipt, Jordania i Liban, ktore celowo trzymaja uchodzcow palestynskich przez 2-3 pokolenia w obozach/”gettach” nie pozwalajac im aby wcielili sie oni do ich wlasnych spoleczenstw pomimo ze “normalne/zwykle” bariery jezykowe, etniczne i w tym wypadku religijne nie istnieja. I to pomimo stalego podkreslania pan-arabskiej wspolnoty i ideologii. Dalej polozone arabskie kraje takie jak Arabia Saudyjska, Kuweit czy Emiraty tez nie stworzyly dla tych ludzi miejsca w swych rozwijajacych sie gwaltownie gospodarkach. Nie wspomnialem tu Syrji i odawnym, przed “inwazja” Iraku, ktore byly w tym wypadku wyjatkami i przyjely/pozwolily na integracje duzej czesci uchodzcow palestynskich (ktorzy u nich szukali schronienia) na, w miare, rownych zasadach spolecznych.

    Moim zdaniem, jedyna sprawa pozostajaca “na stole” jest sprawa kompensacji za straty materialne/aktywa, za ktore Eretz Izrael i jego kibice/stronnicy beda kiedys musieli zaplacic. Straty moralne/za cierpienia powinny byc przynajmniej czesciowo pokryte przez arabskie kraje oscienne i naftowe potegi, ktore sa glosne w wypowiedziach lecz poza kurtyna kieruja sie wlasnymi parafialnymi interesami.

    Raczej watpie czy obecne granice czy na Bliskim Wschodzie czy tez w Europie zostana zmienione. Jak wielu blogowiczow juz zaobserwoawalo, podstawowym klopotem jest narastajaca zmiana etniczna w wielu “starych krajach”, ktora zmienia konfiguracje ustalonych ukladow politycznych i spolecznych. Ominelo to, do tej pory obecna Polske, w ktorej jeszcze niema duzych mniejszosci ludzi o zupelnie odmiennej kulturze i mentalnosci. Byloby rozsadnie utrzymac obecne proporce, czyz nie tak?

    I jeszcze jedno. Wielu ludzi, lacznie z Panem, ma niekonczace sie anse do Rosji i bylego ZSRR, czesto, moim zdaniem, uzasadnione. Dlaczego do tej pory polskie spoleczenstwo nie wymusilo na sukcesywnych rzadach ramowej pomocy dla etnicznych Polakow z bylego ZSRR, ktorzy by chcieli stamtad wyjechac, czy do Polski czy tez dalej. To jest niestety “a propos” tutaj.

    Pierwszym priorytetem jest zawsze doprowadzenie wlasnego otoczenia do zadawalacego poziomu. Pozniej zawsze mozna sie martwic o doprowadzenie do rownowagi reszty swiata.

    Lestek

    Lestek

  22. Em&Grant napisał:

    @Lestek
    Ramowa pomoc dla Polakow z ex-ZSRR nie daje politykom warszawskim takiej satysfakcji i tylu punktow sondazowych, jak uczestnictwo w bezsensownych akcjach wojskowych za granica.
    Politykow Polacy za granica nie obchodza.
    Za pieniadze wywalone na pustynne skoki wojakow mozna bylo wiele dobrego w kraju zrobic, pomoc tez rodakom bedacym w potrzebie, ale: jeszcze raz klania sie perfidia polityki.
    Moze jakis dziennikarz odwazy sie zapytac, co na ten temat sadzi szef MSZ, uwazany za marionetke USA, jakiemu trudno przeciez odmowic zdolnosci myslenia? Moze dowiemy sie z ministerialnych ust, ze “wpadlwszy miedzy wrony…”?

  23. Lestek napisał:

    @Em&Grant

    Jak jest to czeste, i teraz zgadzam sie z Pana pozycja. Lecz nie chodzi tu tylko o “zawodowych” czlonkow (samozwanczej) “klasy politycznej”. Sa to oportunisci i jak choragiewki/kurki na dachach ustawiaja sie bardziej lub mniej nieudolnie wedle tego jak wiatr wieje.

    Chodzilo mi w tym wypadku o przecietnego obywatela/wyborce, do ktorego sposobu myslenia pretenduje/pretensje ma Jan C. To co mnie zawsze zastanawialo to to, ze ludzie mianuja sie ekspertami w sprawach globalnych, lecz pozostawiaja nawe male decyzje, ktore maja bezposredni wplyw na nich samych i ich bezposrednie otoczenie, innym, ktorych zreszta sami oni okreslaja jako “przemieniencow”, oportunistow i niezbyt madrych/nie wystarczajaco niedoswiadczonych.

    To ostatnie pytanie jest retorycznym.

    Uklony, Lestek

  24. empiryk napisał:

    Wszystko to co Pan pisze jest oczywistą prawdą, ale dla tych, którzy jej szukają. A BĘDZIE JESZCZE GORZEJ!!! Lawina zakłamania rośnie w oczach i w końcu spadnie, zbierając swoje żniwo. Kiedy? Pożyjemy, zobaczymy.

  25. A. napisał:

    ABK – mylisz się w kwestii konieczności stawiania znaków drogowych. Taki odgórny protekcjonizm oducza ludzi ostrożności i “orientowania się”. Jest kilka miast w Azji, gdzie nie ma znaków drogowych, a średnia ruchu jest większa niż w naszych metropoliach, zaś współczynnik ilośi wypadków do przepływu pojazdów nie większy. Ostatnio czytałem, ze zlikwidowanie ograniczeń i znaków drogowych w jednym z małych miast w Anglii przyczyniło się do zmienjszenia liczby wypadków.
    To może się wydawać absurdalne, ale niestety wszelkiego rodzaju protekcjonizm jest już wpisany w naszą mentalność i trudno się z tego otrząsnąć.

    Kiedyś myślałem, że tezy Friedmanna stosować można wyłącznie to gospodarek cywilizacji chrześcijańskiej, czy postchrześcijańskiej, bo od innych cywilizacji odróżnia je uznawanie za wartość ludzkiego współczucia, które ma silny korygujący wpływ na zachowania gospodarcze.
    W tej chwili wydaje się że to są bardziej uniwersalne spostrzeżenia, co pokazują właśnie Azjaci.

  26. Kuba napisał:

    Lestku!
    Absolutnie się zgadzam i nie zaprzeczam. Chodziło mi o Chiny przedkomunistyczne, które nie zostały zdominowane przez swoje prowincje tak jak Starożytny Rzym.
    Co do nadchodzących zmian natomiast nie jestem takim optymistą.
    Pozdrawiam.

  27. Jan C. napisał:

    @ Lestek

    25/09/2009 o 14:29
    @Jan C.

    Trzykrotnie darzalo mi sie dzielic mieszkanie z muzulmanami roznych narodowosci i jako cudzoziemiec i chrzescijanin nie mialem z nimi najmniejszych problemow. W mojej ocenie wszyscy byli bardzo sympatycznymi, milymi, wyjatkowo zyczliwymi i usluznymi ludzmi. Kiedy wchodzilem do kuchni, najpierw zdejmowano z palnikow gazowych swoje garnki, a pozniej, pytano, co chce sobie przygotowywac. Starczylo zakaszlac pare razy, bo odrobinka jedzenia gdzies podrazniala krtan, juz pukano do drzwi, zeby spytac, czy nie potrzebuje pomocy.
    Jednak miedzy innymi narodowosciami muzulmanskimi utrzymywal sie we wszystkich przypadkach ogromny dystans. Dzielila ich wzajemna nechec, a nawet wrogosc, jakies zadawnione, a nie przebaczone winy. To prosci ludzie i z cala chwalebna prostota traktuja i zasady moralne.
    To, ze udzielaja gosciny Palestynczykom, ktorzy utracjili domu w wyniku najazdu izraelskiego, robia na zasadzie TOLERANCJI. Nie wiem dlaczego Pan oczekuje dla nich rownouprawnienia w krajach gosciny. Dlaczego inne kraje mialyby dzielic sie z nimi swoim posiadaniem, zwlaszcza, ze z czasem mogloby dojsc do ich asymilacji w krajach pobytu, a wiec wynarodowienia Palestynczykow, przez co krzywda, jakiej zaznali od Izraela zostalaby im zapomniana bez przebaczenia, bez pojednania, bez perspektywy na pokojowe wspolzycie w przyszlosci, gdyz zzawsze znajdzie sie ktos, komu bol ni przeszedl.

    Sam Pan pisze, ze dzisiejsi izraelczycy, to glownie dawniejsi mieszkancy krajow arabskch, czy ich juz potomkowie.
    Jako cudzoziemcy w tych krajach zaznawali gosciny i zapewne umieli zgodnie wspolzyc.
    Dlaczego wiec nie dogadali sie dobrowolnie z Arabami, ze chca mieszkac razem, ze chca za to odpowiednio zaplacic i zyc dalej w pokoju , zyc w stosunkach dobrych jak dtychczas, w TOLERANCJI wzajemnej. Widzialem zdjecie synagogi w Tangerze – cos niesamowitego – ogromna polkula nad miastem. Natomiast sami Zydzi, gdy juz mieli ustanowiony Izrael, przeksztalcili sie w faszystow, rasistow i antyantysemitow.
    Tu cala wina i obowiazek pokrycia wszelkich kosztow spoczywa na Izraelitach, a i to nie wiadomo, czy wobec ogromu zaznanych przez muzulmanow krzywd , kidykolwik zaznaja spokoju w Izraelu, bedacym czescia Palestyny.

    Pyta Pan:
    ,,Dlaczego do tej pory polskie spoleczenstwo nie wymusilo na sukcesywnych rzadach ramowej pomocy dla etnicznych Polakow z bylego ZSRR, ktorzy by chcieli stamtad wyjechac, czy do Polski czy tez dalej. To jest niestety “a propos” tutaj,,.

    *** w sumie, to juz odpowiedzialem powyzej – bo sie asymilowali w miejscach swojego pobytu. Byla wieksza grupa z Kazachstanu, ale nie umiala sobie poradzic w naszej rzeczywistosc i zamierzala wracac. Zapewne tez i wrocila.

    Oczywiscie przeogromny to grzech zaniedbania ze strony polskich rzadow, ze natychmiast, kiedy przybyli pierwsi chetni do powrotu, nie uruchomiono wszelkich im potrzebnych srodkow pomocowych, aby sie mogli reasymilowas, pomoc im w nauczeniu sie poprawnej polszczyzny pomoc w znalenieniu mieszkan w jakims skupisku, pomoc w znalezieniu pracy. Koszty tego z penoscia nie bylyby duze, a przyjechaliby zapewne ludzie mlodzi, zdolni, pelni sil, dobrzy patrioci, ktorzy mimo uplywu dlugiego czasu przechowali skarby polskiej kultury i katolickiej wiary.
    Bez tzw, woli politycznej nic na razie nie mozna zrobic.

    Co do mozliwosci oddzialywania spoleczenstwa na polityke rzadow, to dopiero teraz mozna obserwowac niewielkie mozliwosci, dopiero teraz odbudowuje sie swiadomosc i determinacja spoleczenstwa ku zyciu i to zyciu godnemu czlowieka.. Niepowetowane szkody spowodowala emigracja kilku milionow najzdolniejszej , swiadomej, odwaznej, wyksztalconej mlodziezy. Bylo nawet kiedys powiedzonko – ,,Normalni? – Wyjechali do Irlandii,,. Do tej pory niepodzielnie w praktyce, domnowala komunistyczno – postkomunistyczno – liberalistyczno – poprawnopolityczno – zydowska i kryminalna mafia z wszechobecnymi ukladami i brudnymi lapami tajnych sluzb. Caly czas znaczna czesc spoleczenstwa zyje w zastraszeniu, jak za komuny, bojac sie nawet miedzy znajomymi szczerze wymieniac poglady. Brak lustacji i dekomunizacji zbiera swe koszmarne zniwo. Jest chyba powszechne przekonanie, ze starzy agenci tajnych sluzb, sa teraz agentami nowychi – podobno nawet lustracja ich nie moze ruszyc.
    Duzo zlej roboty zrobil mit Zachodu jako El Dorado.
    Wyglada na to, ze to wszystko bylo potrzebne, aby spoleczenstwo zaczelo sobie cenic krajowa rzeczywistosc i zapragnelo budowac ja , a wraz z nia i swoja przyszlosc.

    Pozdrawiam serdecznie.

  28. Pawel napisał:

    widac czytelnicy maja wiecej rozumu i zrozumenia sytuacji niz dziennikarze, dla tych co znaja angielski polecam ksiazke”arguing with idiots” Glenn Beck jest autorem

  29. zadyma napisał:

    @kuba

    Cywilizacje padają nie tylko ze względów ekonomicznych ale przede wszystkim z powodu zdemoralizowania moralnego i upadku rodziny. A działa tu schemat:

    - społeczeństwo się bogaci
    - staje się coraz bardziej zorganizowane
    - zorganizowanie tworzy socjalizm
    - socjalizm zdejmuje z ludzi odpowiedzialnośc
    - to służy rozpadowi rodziny (opieka społeczna, emerytury – ludzie przestają miec dzieci i coraz mniej się nimi zajmują, bo nie widzą korelacji między ilością dzieci i ich dobrym wychowaniem a bezpieczeństwem na starośc)
    - nowe pokolenie jest mocno zdemoralizowane, i demoralizuje się w postępie geometrycznym
    - dzieci jest coraz mniej więc i pieniędzy również
    - populację zastępują inne czy to drogą wojny czy napływu i wyższej dzietności.

    Do tego dochodzi mechanizm, który opisałeś i już mamy pełen obraz upadku.

    Brak demokracji przeciwdziała temu procesowi (vide przeciwdziałanie pornografii przez Chiński rząd aby nie demoralizowac społeczeństwa) ale podwyższenie jakości życia w końcu prowadzi do jej powstania, co tylko pogłębia proces.

  30. Lestek napisał:

    @Jan C.

    Watpie ze zycie jako “dhimi”/niepelnoprawny czlowiek, w krajach w ktorych Koran i Szaria sa podstawa prawa i normatyw spolecznych jest atrakcyjne dla nie-mulzumanskich mniejszosci, czy byly one zydowskie, chrzescijanskie, hinduskie, buddyjskie czy tez obojetne religijnie/nieokreslone. Koran wyraznie mowi ze zasada rownosci prawnej moze sie aplikowac tylko w stosunku do ludzi ktorzy sa czescia mulzumanskiej spolecznosci a inni “monoteisci” (lecz nie “politeisci”) maja prawo do opieki ze strony i panstwa i spolecznosci mulzumanskiej pod warunkiem uznania swej podrzednej, pelnej ograniczen pozycji spolecznej.

    Obserwacje, ktore Pan przytoczyl, mogly byc spowodowane wieloma przyczynami, lacznie z ograniczeniami finasowymi naklaniajacymi wszystkich do tymczasowego kompromisu, faktem ze i Pan i mulzumanscy wspolmieszkancy Pana byli (prawdopodobnie) na obcym gruncie (nie we wlasnych krajach) a takze ze w wypadku przygotowywania jedzenia, pragneli oni utrzymac separacje skladnikow i metod gotowania ze wzgledu na spoleczne/religijne (”halal”) ograniczenia z ktorymi, byc moze, Pan nie byl obznajomiony.

    Nacjonalizm arabski jest dosyc nowym fenomenem. Do I WS byl prawie nie istniejacy, a mieszkancy Lewantu uwazali sie za czlonkow “Dar-es-Salaam”/mulzumanow, poddanych kalifa/przywodcy swiata mulzumanskiego, ktorym byl Sultan Turcji Ottomanskiej/Osmanskiej. Nawet po tej I WS i podzielenia arabskiego Bliskiego Wschodu pomiedzy Wielka Brytanie i Francje nie bylo tam wyraznych odrebnych narodow arabskich z wyjatkiem Chrzescijan w LIbanie (Katolicy/Maronici i Prawoslawni), Chrzescijan Nestorianskich w Iraku i Syrji i Druzow (glownie w Libanie i poludniowej Syrji). Wszystkiego razem okolo 10-15 % calosci. Liban, Palestyna, Transjordania i Syria bylu czescia regionu zwanego Wielka Syria. Jezykiem “lingua franca” wszystkich byl i jest lokalna odmiana jezyka arabskiego. Fenomen osobnej osobowosci Palestynczykow ustanowil sie w wyniku nienormalnych warunkow, jakiemu ludzie ci zostani poddani w wyniku powstania Izraela, czesciowego eksodusu i w wyniku egoistycznych celow przywodstw osciennych arabskich krajow. Oczywiscie raz ta osobna definicja zakorzenila sie w mentalnosci tych ludzi, stalo sie to rzeczywistoscia. Jest zawsze latwiej wypuscic (bezmyslnie) dzina z butelki niz go tam z powrotem zakorkowac.

    jest to w pewien sposob podobne, do sytuacji np. Kaszubow, ktorzy pomimo utrzymania swej dawnej pomorskiej/slowianskiej mowy, sa w duzym stopniu rozni w sposobie myslenia i zachowaniu od np. “Polakow” z Warszawy czy Krakowa, do takiego stopnia ze moznaby ich uwazac za inny narod lub przynajmniej narodowosc. Samych Polakow tez moznaby historycznie podzielic na potomkow dawnej szlachty i oraczy. Pomimo (obecnie) wspolnej mowy i historii, mity dziejowe sa pamietane i odbierane odrebnie przez swiadomych czlonkow tych dwoch grup. Oczywiscie jest tez obecnie ta trzecia grupa, tych profesjonalnych oportunistow starajacych sie zawsze ustawic prawidlowo/z wiatrem, ktorzy zreszta istnieja tez w wiekszosci innych spoleczenstw.

    Pozdrowienia, Lestek

  31. Jan C. napisał:

    Lestek Pisze:

    25/09/2009 o 20:43
    Widze, ze ma Pan duza wiedze w temacie Arabow. Dodam, ze rzeczywwiscie trudno podpatrzyc, tajemnice ich sposobu przygotowywania poslkow, bo najczescej wychodzili z kuchni, kiedy ja cos przygotowywalem, a poza rym swoje potrawy bardzo dlugo gotuja. Jdnoczsnie mocno je rozdrabniaja i daja duzo przypraw, a nawet koloranty. To wszystko przypomina tradycyjna kuchnie chinska. Mozna to nazwac ,,jang-izowaniem ,, pozywienia, a wiec robieniem go dodajacym meskich cech charakteru,,.
    Takie pozywienie byloby bardzo dobre dla Polakow, ktorzy zostali w ostatnich kilkudziesieciu latach, a w II wojnie swiatowej swiadomie rozpijani przz Niemcow, jako ze alkohol jest napojem slnie jin-izujacym, a wiec pomnazajacym kobiece cechy charakteru.
    Poza tym ostatnio wyplynela sprawa znacznego wzrostu zachorowac na cukrzyce i choroby nadcisnienia, a sa to typowe choroby z niedostosowania jedzenia do trybu zycia, pory roku, w tym i jego prze-jin-izowania.

    Jesli chodzi o koraniczna zasade rownosci prawnej, to tez jest ona do podpatrzenia, z tym, ze nie tyle w stosunku do rownouprawnienia, co do tolerancji. Tolerancja, z zacieraniem granic miedzy osobami tolerowanymi, a udzielajacymi tolerancji jest samobojcza dla tych ostatnich.
    Rowniez samo rownouprawnienie musi byc kulturowo, religijnie i moralnie wyraznie odrozniane od rownosci, gdyz daje ono tylko prawa wyjatkowe i tymczaswe i nigdy nie moze dotyczyc rownouprawnienia dobra, ktore reprezentuja udzielajacy rownouprawnienia i zla , ktore chcieliby rownouprawniac, chcacy rownouprawnienia, albo uwazajacy, ze im sie ono nalezy. Dla rownouprawniajacych i rownouprawnianych prawo staje se rowne, ale sprawedliwosc musi byc rozna. Niedopuszczalne jest poslugiwanie sie taka, ktora rownouprawnia zlo. Ostatni skandaliczny wyrok sadu w sprawie Alicji 1000 jest tu najlepszym przykladem naduzycia rownouprawnienia.

    Wazne tez, ze zwraca Pan uwage, ze muzulmanie oczekuja wobec tolerowanych ,,uznania swej podrzednej, pelnej ograniczen pozycji spolecznej,,.
    Jednoczesnie na obcym terenie sami w sposob naturalny przyjmuja pozycje podporzadkowanych gospodarzom.
    To tez bardzo wazna sprawa dla Polski, jak i Europy, gdze jest ich juz bardzo duzo, a bedzie wiecej.
    Jak dalej bedziemy poprawnopolitycznie zacierali roznice miedzy rownoscia, rownouprawnieniem i tolerancja, to po rostu nas zdomnuja, a nasze prawa zastapia swoimi. Nie wolno tez przesadzac, z rownouprawnianiem mniejszosci jako takich. Powinny one pozostawac w sferze tolerancji, albo i nietolerancji, jesli zagrazaja naszemu prawu, czy stanowi moralnosci.
    Dobrego dnia.

  32. Kapol napisał:

    Nie zajmą się zagadnieniem praw człowieka, bo z ich inicjatywy człowiek ma tych praw coraz mniej , a jest dążenie aby pozbawić go wszystkich praw, nawet prawa do życia, bo oni czują sie panami życia i śmierci i to jedna określona nacja.

  33. Lestek napisał:

    @Kolumb/Polskie Forum

    Zyjac wiekszosc mego zycia poza Polska i majac wglad do wielu kultur, widze, byc moze nadmiernie optymistycznie, nie tylko sposobnosc dla potencjalnie lepszych rozwiazan dla Polski obecnie, lecz takze szereg rozmaitych drog jak sie z obecnej “matni” wydostac. Stary system zamiera, jak wiekszosc z nas zadaje sobie z tego sprawe, i to z wielu powodow. Glownym jest to ze wigor, ktory powodowal wrost ekonomiczny i ekspansje intelektualna wypala sie/juz sie wypalil. Hedonizm, ktory zastapil poprzednie “credo’a”, sam w sobie nie tworzy niczego nowego, a stere wyswiechtane pomysly moga byc tylko (okresowo) powtorzone kilka razy zanim stana sie niestrawnymi. Wydaje sie to normatywen we wszystkich dziedzinach: sztuce, rozrywce, konsumpcji, przemysle i jak widzimy ostatnio w finansach, gdzie smieci ladnie opakowane, z pieczatkami uznanych “rating agencies” byly sprzedawane na “wolnym rynku” w formie budzacych powszechne uznanie “aktywow”. I tak to ta bania pekla i przyslowiowy “cesarz” , wszyscy widza, jest bez szat. Wielu o tym wiedzialo od lat, lecz nikt nie byl na tyle smialy aby sie “wychylic”. Pogrobowcy starego systemu beda jeszcze starac sie aby ich przywileje nie zniknely zupelnie i aby powrocic do tego co zostalo wlasnie zdyskredytowane. Nie ma sie im co dziwic bo trudno przegonic kogokolwiek od przyslowionego “koryta” gdzikolwiek i kiedykolwiek.

    Lecz im dalej spolecznosci beda pozwalac na przedluzanie egzystencji starych zespolow myslowych, opartych na nieobecnych juz obecnie, zalozeniach, ukladach, relacjach i przymierzach tym dluzej stan obecnej rownowago chwiejnej bedzie mial szanse przetrwac. I w Polsce i wszedzie indziej. Wiekszosc swiata jest w duzych klopotach i wiekszosc lize swe rany i potluczenia. Jest obecnie dobra pora aby malymi lecz zdecydowanymi krokami zmienic i wewnetrzne uklady wewnatrz Polski i przenegocjonowac uklady i zaleznosci z innymi. Nie w sposob gwaltowny czy obcesowy, lecz niemanifestacyjny a zdecydowany. W przeciwienstwie do mentalnego wyobrazenie wiekszosci Polakow, korzy mysla o sobie jako mieszkancow biednego i zacofanego kraju, tak nie jest, pomimo skali obecnego zdluzenia i kontekstu Uni Europejskiej. Problemem jest “polska klasa wiodaca” i jej polityczni przywodcy i w mniejszym stopniu wiekszosc spoleczenstwa, ktore pozwolo im i innym wodzic sie za nos tak przydlugawo. Madmierna konsupcja i chec bycia “europejskimi” bez wystarczajacej starej bazy ekonomicznej jest recepta na dalsze deficyty. Pora nastapila aby byc soba i przestac udawac ze jestesmy czyms innym niz w rzeczywistosci jestesmy. Raz te nowe definicje beda przyjete, wszystkie inne punkty odniesienia straca emocjonalna wartosc a zachowaja praktyczny, wymierny dystans i lub dowod ze ich, tak to naprawde, nie ma. To pozwoli ustalic nowe ustosunkowania do sasiadow i innych jednostek/grup/narodowosci/bytow z ktorymi obecne relacje sa czesto niestrawna mieszanina faktow, mitow, percepcji i obaw.

    A co do Chinczykow i innych Wschodnich Azjatow. Kultura i tradycja tych ludzi podkresla wspolprace i wieksze podporzadkowanie indywidulanych praw do praw/dobra calosci. Podkresla takze wspolprace i harmonie spoleczna i zapobieganie konfliktow raczej niz rozwiazywanie takowych, gdy sie zdarza droga sadowa/konfliktowo. Podkresla tez kontynuacje ustalonych tradycji i przekazywania wyuczonych umiejetnosciz pokolenia na pokolenie i nie wydawania konsumpcyjengo, hedonistycznego ponad stan, nakladow na investycje i kontrolowanych/przemyslanych zmian technologicznych.

    Porownanie do stanu obecnego w kraju naszych wspolnych przodkow pozostawie towarzyszom (staropolsko) blogowiczom.

    Uklony, lestek

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.