Czy amerykański rząd powinien stworzyć specjalne struktury, żeby pozbyć się akcji General Motors? Struktury – tak. Tworzyć jak największe. I co pół roku powinny przedstawiać obszerny raport z postępów reprywatyzacji
Wiele lat temu do Houston zawitał włoski cyrk. W przerwie między słoniami a tygrysami na scenę wyjechał mały fiat 126. Za kierownicą siedziała małpa. Jeździła wokół ringu i machała czerwoną kokardą. Tłum wstał z miejsc. „Boże, jak oni to robią? Może sznurkiem uwiązali kierownicę” – mówię teksańskim znajomym. „Atrakcją nie jest małpa, idioto. Kierownicą każdy głupi może kręcić, ale skąd oni wzięli taki mały samochodzik?” – usłyszałem odpowiedź.
Zjawisko społeczne
Przypomniała mi się ta historia, kiedy teraz – ćwierć wieku później – czytam dyskusje w amerykańskiej prasie, jak prezydent Barack Obama poradzi sobie z fabryką samochodów. W ramach procesu upadłościowego 72,5 proc. dawnego koncernu General Motors znajdzie się w rękach prezydenta Stanów Zjednoczonych. No, może nie bezpośrednio…
Przeczytaj cały artykuł









W cyrkach jest arena, nie ring Panie redaktorze.
OBAMA ! jak dlugo bedziemy miec ta mode??? A jednak glupota ludzka nie zna granic ! B. dobry i dowcipny artykol P. Redaktorze prosze o wiecej ! Szkoda ze znikneliscie mi z mojej T V Pan i Markiewicz. Pozdrawiam.
ten Wroblewski nawet ciekawie pisze, no ma poczucie humoru. Nie sadzilem, ze ktos kto sie z Niemcami zadawal do tego jest zdolny.
swietne