Nieopisana „Solidarność”

Niezwykły fenomen „Solidarności” ciągle jest za mało analizowany.

Jedną z przyczyn była spontaniczność owego zjawiska, które wprawdzie wyrastało z polskiej tradycji czy konkretnych wydarzeń – pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do kraju oraz działania opozycji lat 70. – ale zaskoczyło wszystkich i rozwijało się niejako organicznie, poza jakimkolwiek planem i kontrolą. Trudno odnosić je do gotowych idei, gdyż sam ruch winien stać się źródłem intelektualnych odkryć. Jego wielowymiarowość może wydawać się niespójnością, choć jego uczestnicy mieli odwrotne wrażenie. Niespodziewanie odzyskana tożsamość przez czas jakiś pozwalała przekraczać naturalne napięcia, jakie dzielą nawet najlepiej zestrojoną wspólnotę.

Myślałem o tym wszystkim podczas konferencji na temat „Solidarności” zorganizowanej przez krakowski Ośrodek Myśli Politycznej oraz pismo Klubu Jagiellońskiego „Pressje”.

Ostatni jego numer zatytułowany „Postmodernistyczna Solidarność” jest próbą uchwycenia natury tego ruchu. Pomysł, aby wielką narodową konfederację, jaką była „Solidarność”, czytać przez nieco przywiędłe intelektualne nowinki w wydaniu Jean-Francois Lyotarda czy Gianniego Vattimo, budzić musi sprzeciw. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest w tym spora doza właściwego (nie tylko) młodości efekciarstwa, które każe zestawiać nieprzystające do siebie zjawiska, aby błysnąć oryginalnością pomysłu i odcisnąć się w zbiorowej pamięci. Sam jednak fakt zajęcia się „Solidarnością” przez młodych intelektualistów, dla których jest ona wyłącznie zjawiskiem historycznym, świadczy, że zrozumieli oni zarówno jej znaczenie, jak i ideową głębię.

Można mieć nadzieję, że to sygnał czasu, który oczyszcza pamięć i pozostawia to, co ważne. Młodzi mogą słusznie zarzucać nam, że to sami uczestnicy „Solidarności” roztrwonili jej dziedzictwo i nie zajęli się jego przemyśleniem. Niektórzy wstydliwie się go wypierają, a nawet dezawuują, inni usiłują wykuć z niego użyteczne pomniczki. Inicjatywy takie jak „Pressji” prowokować muszą tych, którzy poważnie traktują swoje, wprawdzie byłe, ale najważniejsze przecież, zaangażowania.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , ,

(93) Komentarzy do “Nieopisana „Solidarność””

    -
  1. romank pisze:

    szukajmy ludzi honoru na calym swiecie

    Dobre 0

  2. romank pisze:

    cezaryna, no koments

    Dobre 0

  3. LT pisze:

    Jak widać po niektórych komentarzach, pan Wildstein ma całowitą rację określając „Solidarność” słowem „nieopisana”

    Dobre 0

  4. Marian. pisze:

    MOJE DWA ZDZIWIENIA PO PRZECZYTANIU WB.:
    1.Nic o Michniku,o GW,o wrogach PiSU – zdziwienie pierwsze
    2.”Młodzi mogą słusznie zarzucać nam, że to sami uczestnicy “Solidarności” roztrwonili jej dziedzictwo i nie zajęli się jego przemyśleniem” – tak pan pisze.
    A cóż panu można zarzucić?Co pan miał wspólnego z budową „Solidarności”?
    Przed stanem wojennym prysnął pan do Francji i nic ale to nic pan nie zrobił dla „S” a teraz zachowuje się pan tak jak ta żaba z przysłowia co to podstawia nóżkę gdy konia kują. I to jest moje drugie i ogromne zdziwienie

    Dobre 0

  5. jeryas pisze:

    Harry Thunder napisał:
    23 listopada 2010 at 06:59

    Może Pan?

    Dobre 0

    • Manuel pisze:

      Wojciech Kłosowski pisze:O energii leiepj pisać precyzyjnie. Waty i kilowaty są jednostkami MOCY a nie energii. Co do meritum: zasada zachowania energii obowiązuje nadal i nie może jej odwołać ani Towarzystwo Sceptykf3w, ani Towarzystwo Bezkrytycznych Entuzjastf3w: NIE JEST i NIE BĘDZIE możliwe wyprodukowanie większej porcji energii z mniejszej (lub jej rf3wnoważnika w postaci masy). Zimna fuzja jest od lat obiecywanym cudownym źrf3dłem energii. Pamiętamy przynajmniej kilkanaście głośnych pokazf3w, ktf3re kończyły się na ogf3ł przeprosinami, a w trzech przypadkach procesami o zaplanowane oszustwo. Tak więc poczekajmy spokojnie, z ktf3rym przypadkiem zimnej fuzji mamy do czynienia tym razem. Osobiście myślę, że z zimną fuzją sponsorowaną ;) ))

      Dobre 0

  6. romank pisze:

    historie pisza ludzie honoru,

    Dobre 0

  7. Kamil pisze:

    A redaktor Wildstein ciągle żyje przeszlością…

    Dobre 0

  8. JerzyFan pisze:

    P. Desperado! Jeżeli rzeczowo popatrzeć na powstanie „Solidarności”, to z pewnością ma Pan rację. Jednak z narodzinami „Solidarności” wiąże się także bardzo silnie wątek romantyczny. Powszechne wtedy w narodzie romantyczne przeżycia, stanowiły dla niego nagrodę za lata poniżenia i niewoli. Przytoczę jedno tylko wydarzenie, mianowicie w pierwszych dniach stanu wojennego zatrzymano czy aresztowano w moim dużym zakładzie kilkanaście osób. Kilka z nich po paru dniach wypuszczono. Jeden z wypuszczonych , gdy tylko wrócił do zakładu zwołał wszystkich kolegów i podzielił się z nami swoimi przeżyciami. Płacząc stwierdził lojalnie, że podpisał w SB wszystko co mu podsuwali i prosił, żeby go nie prowokować oraz go już dalej w nic nie wtajemniczać. Miałem wtedy jak wszyscy obecni łzy w oczach, jednocześnie podziwiałem go i pamiętam, że zapytałem czy nie obawia się ponownego aresztowania, za przekazanie nam takich informacji. Odpowiedział, że teraz jest mu już wszystko jedno. Kolega ten znalazł się na liście B. W. .

    Dobre 0

  9. Ziutek pisze:

    Czytałem ostatnio artykuły odnośnie ostatnich protestów związków zawodowych w europie.

    Wklejam dwa ciekawe komentarze i mój własny paranoiczny :)

    1) „Problem w tym że sfery finansowe dostały międzynarodowe polityczno – prawne przyzwolenie na masowe kanty, złodziejstwo i ogrywanie obywateli a jak walnęło to dostali gigantyczne dotacje z podatków ogranych obywateli – kolejny gigantyczny przekręt – a obywatele teraz mają za to płacić, a ich protesty to debilizm, nieuctwo i oszołomstwo. Tzw finansistów i polityków zatłuc, powiesić, zastrzelić i podpalić – to za mało bo to ścierwo zamiast gnić w więzieniach do skończenia świata nadal ma się świetnie i z całą pewnością szykuje w zgodzie z międzynarodowym mafijnym prawem kolejne ogrywanie frajerów na masową skalę.”

    2) „Wmawia się nam uparcie, że świat istniejący, to świat docelowy, świat wspaniały i tylko ludzie domagający sie swoich praw, to nic nie warte przezytki. Otóż NIE. Nie ma zgody na to, że jedni się bogacą i bogacić będą, a inni biednieją i biednieć będą. Myli się ten, kto sądzi, że da się utrzymać świat, w którym bogaci zbudują osiedla otoczone murami, zakupią luksusowe auta, helikoptery i po zakupy latać będą za ocean, a biedni w tym czasie będą liczyć ostatnie kopiejki i martwić się czy im wystarczy na jedzenie. Myli się i to bardzo. Nie ma nic gorszego niż bieda, a bieda dziedziczna to juz patologia. Świat nie jest dla bogatych, świat należy do wszystkich, ludzie nie są po to, żeby pracować dla bogatych za marne pieniądze, ludzie mają prawo do życia na przyzwitym poziomie, na poziomie odpowidającym czasom, w jakich żyjemy. Niewolnictwo nie wróci, zgody na to nie ma i nie będzie. Jeśli rządzący tego nie rozumieją to trzeba zmienić rządzących, jeśli nauka ekonomii chciałaby sprowadzić ludzi jedynie do siły roboczej, to trzeba zmienić naukę ekonomii, a jeśli świat nie wie jak rozwiązać ten problem, to trzeba rozwalić ten świat i zbudować nowy, świat, który będzie wiedział. Dzisiaj wyszła Europa na ulice, a jutro wyjdzie cały świat, bo dalej tak być nie może.”

    I moje własne przemyśleni, które zamieściłem na forum JEDYNEGO PRAWDZIWEGO LIBERAŁA KORWINA MIKKE

    Związki mają potężny argument. Kryzys spowodowali bankierzy, i co? Zostali nagrodzeni wilomiliardową pomocą publiczną, czyli pieniędzmi podatników. Nikt nie poniósł odpowiedzialności za kryzys, a właściwie ponieść ją mają szeregowi podatnicy. Banków nie można ‘położyć’ bo są to instytucje ‘zbyt wielkie’. Czy po tej nauczce urzędy antymonopolowe wszczęły procedury podziału molochów? Nie, wszystko po staremu. „..szykuje w zgodzie z międzynarodowym mafijnym prawem kolejne ogrywanie frajerów na masową skalę…” Ależ tak wprowadzą nawet cenzurę internetu, żeby warcholstwo się nie zorientowało co międzynarodowa finansjera znowu przygotuje. Owce są po to aby strzyc a nie beczeć.
    Jest jeszcze jeden wątek. Jak była zimna wojna na zachodzie potrzebne były państwa socjalne aby rewolucja się nie rozprzestrzeniała. Teraz prawa pracownicze są już zbędne. Nawet prawa człowieka też jakby nie pasują do XXI wieku. Cenzura, inwigilacja, odciski palców, jedyna elektroniczna waluta w Szwecji, jugenamty w Polsce, degradacja oświaty, walka z najbardziej humanistyczną religią – chrześcijaństwem to waśnie kierunek w jakim zmierza globalnie świat zachodu. Podział na elyty/finansjerę(mętnej konotacji) i szare masy postępuje. Docelowo szare masy mają mieć na przetrwanie i reprodukcję. I róbta z tym co chceta ale tak to właśnie się rozwija.
    I dziś związki zawodowe są potrzebne, choć walczą tylko o przysłowiowego kotleta i często utrudniają funkcjonowanie przedsiębiorstw. Należy docenić ich zdolność mobilizacji i walki ze złym rządem/korporacją/globalizacją (NWO).

    Dobre 0

  10. Prawda.xlx. pisze:

    Do desperado..!

    Nie masz racji.

    80% strajkujących to ludzie ,którzy chcieli lepszej Polski.
    Natomiast bez pomocy koscioła,tacy jak Mazowiecki,Michnik czy Wałęsa byli by
    na marginiesie historii.
    To dzięki ks. Popiełuszce,Jankowskiemu , czy innym tysiącom księży naród się podniósł z kolan.
    Niestety agenci SB w elitach władzy ,przy pomocy Lecha W. innych z ,,Nocnej Zmiany,, nie pozwolili na prawdziwe zmiany w Polsce.

    Oglądaj film TW,, Bolek,,

    Dobre 0

  11. Arturo pisze:

    „Solidarność” powstała pod szyldem związku zawodowego jako ogólnonarodowy ruch protestu przeciw systemowi totalitarnemu. Obecnie istnieją normalne partie polityczne, a związki zawodowe wróciły do swej właściwej roli, tj. obrony praw pracowników. Wszelkie próby upolityczniania obecnego związku zawodowego „Solidarność” podejmowane przez Pana Śniadka stanowiły coraz większy anachronizm i nie przystawały do rzeczywistości. Dlatego też przegrał on wybory i zastąpił go bardziej pragmatyczny Pan Duda.

    Dobre 0

  12. J. pisze:

    „Solidarność” była fenomenem na skalę światową. Ruchem niepowtarzalnym być może w całej historii ludzkości. Ruchem, który popierał cały wolny świat – od lewicowców i anarchistów zaczynając na prawicy czy konserwatystach kończąc. Już to było fenomenem samym w sobie!
    Fascynujące jest, jak ten ruch powstał, ponurą tajemnicą zostaje, czemu skończyło się tak, jak skończyło. Warto interesować się tą historią.
    U zarania Solidarności leżał protest przeciw poniżeniu, przeciw deptaniu ludzkiej godności, przeciw kłamstwom sączącym się z telewizji i gazet jako oficjalna wykładnia prawdy – może nie do wierzenia (nie wierzył w to nikt – i nikt, łącznie z twórcami tych bzdur, chyba nie liczył na to, że ktokolwiek w to uwierzy) ile do rytualnego potakiwania, jeżeli ktoś chciał mieć dobrą pracę, szansę na karierę lub chociażby skierowanie na wczasy. Albo na wykarmienie i ubranie dzieci. Ludzie mieli dość życia w systemie opartym na kłamstwie, wszechogarniającego, oblepiającego wszystko brudu. Mi w PRL-u najgorzej nie było (zwłaszcza jako dziecku), ale pamiętam czasy „Solidarności” jako okres, kiedy czuło się wolność w powietrzu. Byliśmy jak niewolnicy, których może nie wypuszczono z lochów, ale którzy wybili szczeliny w zniewalajacym Systemie i pierwszy raz w życiu poznali zapach świeżego powietrza w płucach. I zobaczyli kawałek nieba. Taki był nastrój tych czasów.
    A zaczęło się od Papieża. Od I wizyty. Papież przyjechał, tchnął w nas nowego ducha, a myśmy wyszli na ulice i zobaczyli, ilu nas jest. A Papież nie przez przypadek odmieniał później do końca życia słowo „solidarność” we wszystkich przypadkach, we wszystkich niemal chyba swoich wystąpieniach – w kraju i zagranicą. Widział w tym ruchu, w tym słowie nową wartość, szansę dla świata na duchowe odrodzenie.
    Coś takiego nie mogło nie spotkać się z reakcją – nazwijmy tak umownie – „Sił Ciemności”. Oddolny ruch niezależny od władz, niekontrolowany i niesterowany przez różne Komitety Centralne, ruch po prostu niezależny i wolny stanowił śmiertelne zagrożenie dla Systemu, który był systemem zniewolenia i opierał się na kontrolowaniu wszystkiego. Ruch próbowano zdławić, a kiedy się nie udało – przejąć nad nim kontrolę (tak jak siły jeszcze carskie infiltrowały rewolucjonistów – ten System mało się zmienia co do swej natury, jak po wojnie w Polsce „przejęto” kierownictwo WiN-u – próbowano powtórzyć ten odwieczny numer). U zarania ruchu – kiedy wysłany do stoczni, aby ogłosić zakończenie i odwołanie strajku Wałęsa zorientował się, że kobiety na bramie Stoczni zatrzymały strajk i albo wskoczy na tego konia jako przywódca, albo przejdzie do historii jako nieudolny łamistrajk. Potem, kiedy w niejasnych do dzisiaj okolicznościach „Komitet przy Wałęsie” przejął władzę w „Solidarności”. Kiedy policje „jawne, tajne i dwupłciowe” sobie znanymi metodami promowały na liderów ruchu ludzi „rozsądnych”, „skłonnych do dialogu” i powodowały marginalizację nieprzejednanych wrogów Sysytemu. A potem, kiedy zgnieciono wolnościowy ruch czołgami, próbowano w stanie wojennym stworzyć jakąś neoSolidarność kierowaną głównie przez ludzi bezpieki i różnych TW. Nie wyszło, bo Wałęsa, swoim zwyczajem, wpuścił ubeków w kanał (to jedno potrafił robić – ze wszystkimi), bo mu pycha nie pozwoliła być marionetkowym przywódcą lipnego związku. I – zupełnie poważnie – ten „sabotaż” jest właśnie jego największą zasługą wobec Polski, chociaż akurat tym mało się chwali. Zmusił komunistów do wymyślenia Okrągłego Stołu (po uprzednim wypromowaniu na przywódców opozycji ludzi „rozsądnych”, skłonnych na umożliwienie im miękkiego lądowania w nowej rzeczywistości, z zachowaniem wszystkiego, co przez pół wieku „Siły Ciemności” w tym kraju zdobyły i zagrabiły).
    Przy okazji zamordowano ostatecznie ducha prawdziwej „Solidarności”. Szkoda, bo była szansą na stworzenie w Polsce czegoś nowego, pokazania światu ruchu będącego odpowiedzią (zabezpieczeniem? sposobem?) na zło tego świata. Zawartego we współczesnych systemach, zarówno tych przychodzących ze wschodu, jak i z zachodu. Bo jak na razie – bezkrytyczni chwalcy tych systemów (raz jednego, raz drugiego) są górą. Czy prawdziwa Solidarność kiedyś zmartwychwstanie?

    Dobre 0

  13. maria pisze:

    Marylka
    Może i mamy wolność, ale dziennikarzy, których chcieliśmy słuchać wyrzucono z mediów. Mamy wolność, ale nie mamy prawa do prawdy. Jesteśmy tak samo bardzo samotni, jak za czasów najgłębszej komuny. Jesteśmy opluci i wyszydzeni i to przez takich ludzi jak Wałęsa, którego honoru broniliśmy. Dobrze chociaż, że jego prawdziwe życie i czyny zostały opisane.
    Kto wie co jeszcze się wydarzy. Najbardziej boli to, że tak mało mówi się o Prymasie Tysiąclecia ks. Stefanie Wyszyńskim. On przecież był najważniejszą osobą, kiedy rodziła się Solidarność. Wszyscy szukali ochrony pod jego skrzydłami, a za chwilę zdradzili Jego ideały.

    Dobre 0

  14. Obłok pisze:

    Panie redaktorze ja też myślałem,że Soldarność ma jakąś ideową głębię.
    Po zorganizowaniu,,okrągłego koryta” wiedziałem,że to koniec naszych nadziei.
    Gdybyśmy poznali jeszcze szczegóły tej rewolucji i jej tajemnice wielu z nas chciałoby jeszcze raz rewolucję zrobić ze znacznie lepszym skutkiem.
    Narazie jak zwykle historię piszą wygrani.

    Dobre 0

  15. romank pisze:

    re fritz.ekspert w chicago p.JARMAKOWSKI, dowodzil ostatnio ze pis chce przejac spuscizne po sp.lechu kaczynskim.nie przypominam sobie protestow srodowiska tego pana kiedy prezydent byl poniewierany

    Dobre 0

  16. Desperado pisze:

    O jakim „fenomienie S” Pan pisze? To przecież największy przekręt stulecia! Napuszczono wielkoprzemysłową klasę robotniczą na „ludowe państwo”, które tak udatnie zlikwidowała, że w następstwie zlikwidowano ją samą. Karpie zagłosowały za Bożym Narodzeniem. Beneficjentami zaś owych „przemian” zostali wszyscy, tylko nie robotnicy. Czyli: „zawodowi opozycjoniści”, politycy, publicyści, prywaciarze, cinkciarze, gangsterzy. Pojawiły się różnice majątkowe jak w III świecie, masowe bezrobocie i zorganizowana przestępczość. Po 22,00 nie można spokojnie wyjść na ulicę. Rozpychanie się w życiu publicznym, pycha i pazerność kościoła sięgnęły zenitu. Taki jest skrócony bilans owego „fenomenu”, Drogi Panie Bronisławie. Myślę, że gdyby strajkującym stoczniowcom „doradcy” powiedzieli prawdę o swych celach i zamiarach, wylecieli by za bramę „na kopach” po kwadransie. I to by było na tyle.

    Dobre 0

  17. dd pisze:

    Jaki fenomen? Przecież to podobno zdrada narodowa. Przecież sam pan redaktor wiele zrobił, by uwierzono, ze Solidarność wymyśliło sb, żeby się uwłaszczyć. Strach pomyśleć, co by było, gdyby nie waleczni Czesi i Niemcy.

    Dobre 0

  18. jordan pisze:

    Ciekawy temat. Ciężko obecnie o wiarygodny dokument tłumaczący etos solidarności. Trudno też o dobry komentarz bo każdy z twórców tego sukcesu był w innej sytuacji społecznej. (Pisząc o „twórcach sukcesu” mam na myśli szeregowych członków Solidarności).

    Dobre 0

  19. i byl sobie taki staly Nick... pisze:

    No i co z tego, ze zrozumieli i „CI MLODZI”???!!!! Bo „gdyby nie” tylko „CI Mlodzi” bioracy przyklady i oceniajacy historyczne tak juz dzis dziwaczne wydarzenia… ale budzace spory i napiecia i nie pozwalajace znalezc wspolnego „mianownika” by wyjsc na prosta „spoleczno – polito – religijna autostrade” ZYCIA…
    Kto tu winien, a kto to nie sobie a tym drudim wine przypisuje…. a my ciagle jeszcze i dlugo nawet zyc bedziemy w tej atmosferze, ze „gdyby nie oni” – to moze bysmy juz krolestwo nie tylko „wszechswiata” juz nie mieli…a „smolensk czy inne szatanskie zaciecia…to potyczki i czepianie sie „tyczki” prze uzyciu ktorej nie przeskoczysz nawet „rowu” wykopanego….

    Dobre 0

  20. Stawol pisze:

    Niektórzy się tylko dopisali do Solidarności aby osiągnąć swoje lub obce cele, a takich przykładów jest multum np. GW z jej naczelnym i całe to środowisko i wielu innych , których za długo by wymieniać.

    Dobre 0

  21. - Zdorcik pisze:

    Lech Wałęsa pociągnął za sobą tłumy…. Chwała mu za to!!!

    Dobre 0

  22. Herodot pisze:

    Źródła „Solidarności” nie tkwią w PRLu, tylko w Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Bo „Solidarność” to nic innego jak Konfederacja Szlachecka dostosowana do nowoczesnych warunków, ale źródło, zwyczaj, sposób zawiązywania, władze, sposób działania jest żywcem wyjęty sprzed 200 lat

    Dobre 0

  23. Harry Thunder pisze:

    Polacy to wapanialy narod, zdolny do wielkich rzeczy.Ale ten narod musi miec bodziec.
    Musi tez miec kogos kto go poderwie.
    Niepodleglosc zostala oparta na imionach JPII i Walesy. Dzisiaj sa inne wyzwania,
    Ale Polacy chyba chca jakas wyjatkowa ikone, kogos wyjatkowego aby ich poprowadzil.
    Nie jest to Tusk ani Kaczynski.

    Dobre 0

  24. kinkus pisze:

    Niezwykły fenomen “Solidarności” ciągle jest za mało analizowany…

    Zgadzam sie calkowicie i postaram sie uzupelnic braki ale wiele faktow co podam bedzie niewygodnych….

    Na poczatek zgadzam sie calkowicie z jedna teza „Jedną z przyczyn była spontaniczność owego zjawiska”. Oj byla byla, bo przywodcami zakladowymi zostali wielokrotnie przedstawiciele tzw. spolecznej lewizny czyli w fabrykach najwieksi lenie, ktorzy w dzialalnosci zwiazkowej widzieli jedyna mozliwosc kariery. W 1980 bylem studentem Politechniki Warszawskiej. Dzialaczami niezaleznego ruchu studentow zostali z reguly najgorsi studenci, zagrozeni tzw. kiblowaniem albo juz na dziekankach. To czego zadali bylo uraganiem z nauki – zadali obnizenia poziomu studiow. Chcieli wspolzarzadzac uczelnia – takiego enwenementu nie ma n.p. na zadnym Uniwersytecie czy Collegu w USA. Polska byla chyba pierwszym w historii krajem gdzie zastrajkowali studenci….po to by sie nie uczyc. W innych krajach studenci strajkuja zadajac stypendiow albo wiecej pieniedzy na nauke. Kadra naukowa zareagowala biernie. Widzac co sie dzieje wiekszosc starszych profesorow (lacznie z tymi co pamietali stalinizm) okazala calkowita obojetnosc. Do wladzy doszli ci co mogli na tym skorzystac. Do dzis nie zapomne jak za poparciem Solidarnosci facet ze srednia 3.2 z dziekanka dostal sie na doktorat! Albo jak na wymiane naukowa pojechali ludzie bez znajomosci slowa po angielsku. Nawet PZPR mialo wtedy wyzsze standarty!
    Ale przejdzmy do spraw politycznych. Wobec przywodcow jak Rulewski czy Jurczyk nawet Robespierre byl umiarkowanym bo rozumial, ze czasami trzeba poczekac kilka lat by objac pelna wladze. Solidarnosc od razu dazyla do przechwycenia pelnej wladzy co moglo sie zakonczyc sie narodowa tragedia. Gdyby w 1980 doszlo do interwencji ZSRR (dzieki gen. Jaruzelskiemu nie doszlo) Polska mogla zniknac z mapy. Ktos moze powiedziec, ze ZSRR nie moglby sobie na to pozwolic. Bzdura! Chiny sobie pozwolily z Tybetem, w 1980 byly w wiekszej izolacji niz byloby ZSRR po interwencji i jak wygladaja dzisiaj?
    Jesli chodzi o solidarnosc ludzka to byla ona tez dziwna. Nie zapomne tych strajkow z lat 80-tych z zadaniami 50-100% podwyzki. Byla to proba oszukania innych. Podwyzka taka mialaby sens tylko wtedy gdyby nie zazadal nikt wiecej – inaczej zaczyna sie spirala inflacyjna. Poza tym metoda spalonej ziemi czyli niszczenia gospodarki pod haslem „im gorzej tym lepiej” liczac naiwnie, ze ZSRR bedzie wpierw doplacac a potem moze odpusci…Na koniec dodam jeszcze, ze jak ktos juz wczesnie wspomnial na blogu, Solidarnosc jest tworca tzw. strajku polskiego czyli takiego gdzie pracodawca placi za strajk!
    Wiem, ze wiele podanych przez mnie faktow jest niewygodnych ale bez nich analiza 1980/1981 nie bedzie rzetelna…
    Aha chcialbym jeszcze dodac, ze w 1980 wolne soboty mialo tylko kilka najbardziej zamoznych krajow. Nie bylo ich w Korei, Taiwanie, Japonii, Singapurze. Ze zdumieniem stwierdzilem tez, ze w soboty pracowal co drugi zaklad w Niemczech i USA…

    Dobre 0

  25. Roza pisze:

    Bardzo dziekuje,ze pan poruszyl problem tamtej Soldarnosci bo zaczyna mi majaczyc ,ze byl to sen .A byla to jawa i warto edukowac mlodych ludzi i pokazywac Solidarnosc jaka wtedy sie wytworzyla pomiedzy Polakami.Niestety posrod 10-mln czlonkow tego ruchu bylo duzo ludzi nieuczciwych,ktorzy dzialali destrukcynie ubierajac szaty solidarnych i trzeba to przypominac.Edukacja i jeszcze raz edukacja (mlodych ludzi )moze zmienic calkowicie nasza scene polityczna oraz nasz Narod,co moze rozjasni niektorym umysly,ze prawda jest jedna,I o wolnosc i demokracje trzeba ciagle walczyc. .Mamy demokracje ,wolnosc slowa i publiczna telewizje niestety dostep do tych konfitur maja tylko wybrani.Tym co rzeczywiscie walczyli odbiera sie prawo glosu.TW Bolek sam obalil komunizm.A w TV eksperci specjalisci jak za dawnych dobrych lat PRL-u Kwasniewski,Miller niejaki Kuczynski i inni frontierzy oglupiaja Polakow w programie najlepszego dzienikarza Lisa.Fajnie jest Polacy-europejczycy.Aby do nastepnych wyborow dotrwac.Polska sie wali, bieda mlodych wypedza z kraju za chlebem ,PO bryluje na salonach.

    Dobre 0

  26. sereno78 pisze:

    Gdyby nie pontyfikat JP II i cud Solidarności’80 to ZSSR trwałby dotąd w najlepsze, a w Polsce rządzili agenci Kremla pod szyldem PZPR. Nienaruszony pozostałby Układ Warszawski i RWPG. Obchodzilibyśmy ruskie świeta typu rocznica pazdziernikowej rewolucji, urodziny Lenina i 22 lipca. Absurd? Proszę zauważyć, że Jaruzelski, Kiszczak i Michnik ciągle jeszcze żyją!

    Dobre 0

  27. gekon pisze:

    Może rzeczywiście fenomen Solidarności za mało jest analizowany. Mówię oczywiście (i to chcę raz jeszcze podkreślić) o fenomenie a nie o wrzaskliwych popłuczynach po niej, z którymi mamy do czynienia obecnie. Wydaje mi się jednak, że za mało czasu poświęca pan obecnie głównemu jej „sponsorowi” i „poplecznikowi” Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego szaleństwu, które niechybnie zaprowadzi go w niebyt. Strach mnie ogarnia, gdy pomyślę, jakie jeszcze sprawy, instytucje inicjatywy i wreszcie ideały Jarosław Kaczyński pociągnie za sobą w czeluść nieistnienia. Ze zgrozą myślę, jakie jeszcze ważne z historycznego i patriotycznego punktu widzenia sprawy J. Kaczyński zohydzi, obrzydzi do cna. Jeśli tak się stanie a stanie się niechybnie to pan i pańskie środowisko poniesiecie odpowiedzialność za brak reakcji. Poniesiecie na własnych plecach grzech zaniechania, zapychania pustki takimi tematami zastępczymi jak ten.

    Dobre 0

  28. Andrzej Mnich pisze:

    Jak zwykł mawiać Ferdek Kiepski, sam zresztą nierób patentowany: „Pierdu, pierdu, a nie ma komu robić w tym kraju!”

    Dobre 0

  29. Konrad pisze:

    Rocznica XXX-lecia „Solidaności” skłania do wspomnień, a także refleksji. Podpisanie porozumień spowodowało chwilową euforię. NSZZ ‘Solidarność’ organizował się pomimo, że jego statut nie był wciąż niezarejestrowany. Najwyższą władzą miała być Krajowa Komisja Porozumiewawcza, do której automatycznie wchodzili demokratycznie wybrani przewodniczący Regionów i wybitni działacze MKS-ów. Regiony powstawały spontanicznie w miejscach dużej aktywności podczas strajków sierpniowych, do największych należały oczywiście Szczecin, Gdańsk i Jastrzębie. Jednocześnie w ramach federacji, jaką miał być Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, tworzyły się komisje koordynacyjne poszczególnych zawodów takich jak górnicy, hutnicy czy pracownicy służby zdrowia. Zakładali związki wykładowcy wyższych uczelni i członkowie Polskiej Akademii Nauk. Celem „Solidarnosci” miało być zorganizowanie społeczeństwa polskiego w taki sposób, aby mogło ono przeprowadzić podstawowe reformy polityczne i ekonomiczne. Państwo miało zapewniać godziwy poziom życia i świadczeń socjalnych, ale powinna istnieć możliwość wzniesienia się ponad to minimum przez lepszą pracę i gospodarność jednostek i przedsiębiorstw. Związkowcy „Solidarności” uważali, że Partia i Rząd PRL marnotrawią talenty organizacyjne i zdolności Polaków, nie umieją dobrze gospodarować i przez to doprowadzili do spadku i tak już niskiego poziomu życia. Władza starała się utrzymywać status quo metodą propagandy lub zastraszania społeczeństwa. Związek uważał, że wskutek uzyskania podstawowych wolności, Polacy będą mogli poprawić funkcjonowanie całego państwa. Związek dbał o odpowiednią terminologię. W „Solidarności” istniały więc ‘komisje’, nie zaś kojarzące się z Partią ‘komitety’. Użycie przymiotnika „Krajowa” w nazwie KKP zdawało się nawiązywać do niepodległościowej tradycji Armii Krajowej. Związek powoływał się na wielowiekowe tradycje polskiej demokracji, wolności i tolerancji, na których chciał budować przyszłość narodu. Do „Solidarności” mógł wstąpić każdy, kto zgadzał się z jej założeniami programowymi, sformułowanymi najpierw w porozumieniach sierpniowych, a rozwiniętych w Statucie. Wstępowali bezpartyjni i członkowie PZPR. Lewicowcy lub prawicowcy z Wolnych Związków Zawodowych, KOR-u i ROPCiO, członkowie ZSL i Stronnictwa Demokratycznego. „Msza dla Chorych”, transmitowana w niedzielę rano z kościoła Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, była jednym z najwcześniejszych ustępstw, na które ‘władza ludowa’ przystała. W wyniku Porozumień Sierpniowych dostałem, jak i inni pracownicy, tzw. „Wałęsówkę” tj. 800 zł dodatku drożyźnianego. Jesień 1980 to okres triumfu i nadziei; na ulicach po raz pierwszy od wielu lat widać było śmiejących się ludzi, którzy wierzyli w lepszą przyszłość. W osiem dni po podpisaniu Porozumienia Gdańskiego, Edward Gierek „ze względu na zły stan zdrowia” zrezygnował ze stanowiska Pierwszego Sekretarza KC PZPR. Mniej delikatnie zachował się Sejm, który pozbawił Gierka i premiera Babiucha mandatów poselskich „wskutek cofnięcia rekomendacji PZPR”. Nie wywołało to większych emocji. Polacy od dawna uważali swój parlament za twór całkowicie zbędny, pochodzący nie z wyborów, a z nominacji Frontu Jedności Narodu. Sala Sejmowa była okrągła „bo widział kto kiedy cyrk kwadratowy?”, a sama instytucja była uważana za pieczątkę do legalizowania decyzji Komitetu Centralnego PZPR. Po odejściu Gierka nastąpiło krótkie inter-regnum. W polskich środkach masowego przekazu nie mówiono nic na temat ewentualnych pretendentów do tronu. Partia była wszak instytucją leninowską i kolektywną, istniała ponadczasowo, byla siłą kierowniczą. „Kult jednostki” dotknął Partię w okresie „wypaczeń i błędów” i należalo się od niego trzymać jak najdalej. Ale Zachód, ze swoim ‘naiwnym przywiązaniem do indywidualności’, interesował się kto będzie następcą Gierka, człowieka, którego podziwiali w swoim czasie prezydent Giscard d’Estain i kanclerz Helmut Schmidt. W obszernym artykule, osiągalny w Hotelu ‘Forum’ „Newsweek” spekulował, że następnym Pierwszym Sekretarzem PZPR może być albo Stefan Olszowski albo Stanisław Kania. Olszowskiego pamiętałem z okresu jego wystąpień w telewizji w ramach Trybuny Obywatelskiej w 1971, następnie slyszałem, że popadł w niełaskę i nawet brał udział w pracach paraopozycyjnego „Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość”. Kania miał skromny wygląd i był zdecydowanie złym mówcą, nawet się zacinał i właśnie on zwyciężył. Okazało się jednak, że to właśnie Kania jest jedynym członkiem Biura Politycznego, który chciał uczciwie współpracować z „Solidarnością”, a Olszowski przeszedł na pozycje zachowacze, tzw. „Partyjnego Betonu”. To, że Kania mówił o „Socjalistycznej Odnowie” nie bardzo nam się podobało, ale było w danej sytuacji potrzebne. Jesienią 1980 turyści z Polski nie byli prawie wpuszczani do żadnych „Demoludów” poza Wegrami. Sześćdziesiąt radzieckich dywizji otaczało nas ze wschodu, zachodu i południa. Kania uznał za polską rację stanu aby podkreślać, że „Solidarność” nie stanowiła zagrożenia dla Bloku, że zmiany w Polsce to po prostu „socjalistyczna odnowa” i że na jej czele stoi Partia. Na Węgry i do Czechosłowacji Sowieci wleźli kiedy w Partii Komunistycznej zaczęły się ruchy odśrodkowe. Z tego punktu widzenia było w interesie Polski żeby nowe kierownictwo PZPR wywierało na Moskwie jak najlepsze wrażenie i taką politykę uprawiał Pierwszy Sekretarz KC Stanisław Kania. Śmialiśmy się wtedy, że potrzebna jest nam pozornie mocna i zwarta Partia w charakterze zasłony dymnej, za którą „Solidarność” będzie mogła kontynuować rewolucję. Trwał strajk Służby Zdrowia, z tym, że wszyscy lekarze, pielęgniarki i salowe doglądali chorych nawet lepiej niż poprzednio; szpitale były oflagowane, wywieszono żądania zapewnienia dostatecznej liczby personelu, zaopatrzenia w leki. Podczas tego strajku kupiłem w szpitalu na Barskiej pierwsze znaczki „Solidarności”, takie same jak nosili Wałęsa, Gwiazda, Lis i inni członkowie KKP. „Ursus” zapowiedział strajk solidarnościowy. W takich okolicznościach, zgodnie ze znowelizowaną ustawą o związkach zawodowych, został złożony do rejestracji w Warszawskim Sądzie Wojewódzkim Statut Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Rejestracja powinna być automatyczna, ale zamiast tego, Sąd żądał dodatkowych gwarancji, że Związek nie stanie się „organizacją polityczną” i że uznaje kierowniczą rolę PZPR. W przedstawionym do rejestracji statucie takich gwarancji wedlug sędziego Zdzisława Kościelniaka nie było i należało je w nim umieścić. Stało się coś niebywałego. Statut został zarejestrowany, ale najpierw sędzia wziął długopis i dopisał formułkę o ‘kierowniczej roli Partii’. Wałęsa, Gwiazda i Lis złożyli natychmiastowe odwołanie do Sądu Najwyższego. Ściany większości budynków w centrum Warszawy pokryły plakaty z napisem: „ŻĄDAMY REJESTRACJI, NIE REDAKCJI!”. Prasa związkowa, taka jak warszawskie „Wiadomości Dnia” i „Niezależność”, pisała: „Porozumienie Gdańskie zapewnia dostateczne gwarancje, że Związek będzie szanował porządek konstytucyjny państwa polskiego. Jakiekolwiek dodatkowe zapewnienia nie są więc potrzebne. Nie wpiszemy do swojego Statutu, że NSZZ „Solidarność” uznaje prymat PZPR ponieważ wtedy stalibyśmy się zwyczajnie pseudo-związkiem w pseudo-rzeczpospolitej”. Regiony ogłosiły pogotowie strajkowe. Po kilku dniach Sąd Najwyższy uchylił poprawki Sądu Wojewódzkiego i Statut NSZZ „Solidarność” został zerejestrowany w swojej pierwotnej formie.
    Pomimo podpisania przez rząd PRL porozumień z reprezentowanym przez MKS-y społeczeństwem, zdobycze tak polityczne, jak socjalne nie były rzeczą automatyczną. Dopiero pod groźbą strajku przyznano nam trzy wolne soboty w miesiącu. Na zniesienie tej ostatniej, „pracującej”, Polakom przyszło czekać jeszcze dwadzieścia lat! Argumentacja przeciwko tej zmianie, już nie komunistycznych mediow, była taka sama jak w PRL – „gospodarki na to nie stać”.
    Zarzucano nam wielokrotnie, że nie braliśmy pod uwagę jak strajki „S” wpłynęły na sytuację ekonomiczną Polski w latach 1980-1981. Rząd twierdził, że katastrofalnie, „Solidarność” dowodziła, że powodem przestojów był brak surowców z importu i części zamiennych wskutek trudności kredytowych państwa polskiego oraz system ‘nomenklatury partyjnej’ w ustalaniu dyrektorów przedsiębiorstw. Jak na to nie patrzeć, strajki wyrządzają straty dla obu stron konfliktu. Osoby, które strajkują nie otrzymują zapłaty ani żadnych świadczeń socjalnych ze strony pracodawcy. To tylko w Polsce lat 1980-1981 za strajk wypłacano pensje. W Polsce postkomunistycznej zniszczono ruch związkowy. Nie należy jednak obojętnie obserwować jak arbitralnie wyselekcjonowanej grupie pracowników oferuje się obniżkę płac i pogorszenie waruków emerytur. Ludzie prawdziwie wolni nie akceptują tzw. „propozycji nie do odrzucenia”, używając nomenklatury z filmu „Ojciec Chrzestny”. Polacy, którzy pamiętają początki „Solidarności” nie powinni mieć kłopotów ze zrozumieniem, że warto stanąć w obronie innych… zanim przyjdzie kolej na nas samych.

    Dobre 0

  30. Konrad pisze:

    „Solidarność” była snem o wolności i sprawiedliwości. „Solidarność” była egalitarna i jak najbardziej wierzyła w wyśmiewaną dziś w tzw. „III RP” RÓWNOŚĆ ŻOŁĄDKÓW. Nie zostało z niego absolutnie nic. Podstawą solidaryzmy jest robienie czegoś dla innych poświecając coś osobistego. Progresywna skala podatku dochodowego, obecna we wszystkich cywilizowanych państwach, jest podstawą solidaryzmu społecznego. Bogatsi płacą proporcjonalnie więcej, inaczej subsydiują tych biedniejszych, aby wszyscy mieli odpowiednią opiekę zdrowotną i szkolnictwo. W Polsce jest de facto „flat tax” (podatek liniowy) gdzie biedni i bogaci płacą te same 18%. Mniej niż jeden procent podatkników płaci 32% podatku. System ten wymyśliła jedna partia przyznajaca się do „Solidarności” (PiS), a wprowadziła w życie druga partia podobno nawiazująca do „Solidarności” (synek byłego wodza w niej jest, znaczy mają prawo). Jakakolwiek wzmianka o potrzebie progresywnej skali podatkowej wywołuje wściekłe komentarze tak stronnikow PiS-u jak i Platformy na blogach tej samej „Rzeczpospolitej”. Podaje się przy tym Robin Hooda i Janosika jako postacie negatywne… Dla normalnego członka „Solidarności” AD 1980-1981” te obie postacie są bohaterami pozytywnymi. Wydaje się, ze większość Polaków nadal tak uważa, ale nie głosuje ponieważ nie ma wiarygodnej partii politycznej, która kierowałaby sie zasadami solidaryzmu społecznego. Stąd można sobie o „Solidarności” wiel pisać, ale kto i po co miałby to czytać skoro nic z tego co było w niej pięknego nie zostało? Można wspominać, oczywiści. Wkleję wiec jeszcze jedno takie wspomnienie jako osobny wpis, bo zbyt długie Redakcja usuwa z blogów.

    Dobre 0

  31. Ferdynand Sceptyczny pisze:

    Drogi Autorze, „Solidarnosc” pol biedy, ale uchwycic i opisac DZIS, to jest dopiero wyzwanie !…Wowczas bylo klarownie, a dzis konca proponowanych horyzontow myslenia nie widac. Jesli przyjac, ze istnieje jakis stan zero, ktory umownie nazwijmy stanem normalnym, do dzisiejsza debata publicystyczna toczy sie mniej wiecej osiem pieter wyzej, i jest tak dalece wyalienowana (jedno z ulubienszych slow szan. Autora), ze ktos kto jej nie sledzi (drugie ulubione slowo, ale raczej autorow narwanych, wiec nie BW) to ma klopot po kilku tygodniach nieobecnosci, zeby sie polapac w nowych punktach odniesienia, ktore, niczym kura na grzedzie, sie unosza coraz wyzej. Wiec latwo Polski opisywanej przez was, drodzy publicysci, zrozumiec nie jest. Wowczas, w pamietnym 80ym, tez byla abstrakcja, gdyz ona jest nieuchronna w kazdej debacie i publicystyce, lecz szybowala maximum jedno dwa pietra wyzej poziomu zero….Zatem latwiej nam bylo sie zrozumiec. Nawet z owczesnymi tamtymi…

    Dobre 0

  32. dziadek45 pisze:

    Temat, który Pan podjął powinien być kontynuowany. Należy spojrzeć z wielu stron na fenomen Solidarności. Pamietam, że mnie zastanawiała w tamtych czasach wyraźna różnica oczekiwań poszczególnych grup a zarazem spójność działań. Czy dziś mając różne cele i koncepcje umielibyśmy skoordynowac działania dla dobra wspólnego.
    Proszę się przy tym nie przejmować komentarzami idiotów, którzy jak pijani kibole zachłystują się rzekomym zwycięstwem swojej pożal sie Boże partyjki
    i zagłuszaja dyskusję na istotny temat swoim wrzaskiem.

    Dobre 0

  33. ja pisze:

    Polecam film Robotnicy ’80 o strajku w stoczni gdańskiej: http://www.youtube.com/watch?v=P-dVgNM03cg

    Dobre 0

  34. jerzy pisze:

    Jest tylko zal, ze z owego spontanicznego zjednoczenia sie wszystkich prawie owczesnych Polakow ( owe slynne 10 milionow czlonkow) nie licza juz sympatykow w trakcje rozwoju i przeminiecia owego czasu owych wielkich napiec i wybuchu tej wielkich nadzieji wsrod spoleczenstwa owczesnego zniewolonego narodu idee tej wlasnie wielkiej „Solidarnosci” jakos sie rozmyly, podzielily na prywatne zlosliwosci, klotnie, wojny, wytykanie sobie tych czy innych wad oraz owej okropnej malostkowosci wsrod politykow jakiejkolwiek branzy dzialajecych w obecnej Polsce, oraz tego ze wlasnie te wielkie idee wolnosci, braterstwa, wspolracy i wlasnie solidarnosci przy budowaniu wlasnego niepodleglego panstwa zostaly tak wlasnie splycone do klotni poszczegolnych osobnikow , ktorych wlasne ego nie pozwala na objecie szerszym widzeniem tego co jest najbardziej istotne dla kraju jak m.in. troska o Jego dobro, dbanie o Jego interes przedewszystkim, utrwalanie niepodleglosci poprzez nieustanny wzrost gospodarczy i wszystkiego co sie z tym wiaze, a nie zaspokajanie wlasnej zadzy wladzy czy interesow takich czy innych wynikajacych z prywaty, falszywie pojetej ambicji czy t.zw. interesow partyjnych, tej czy innej partii, ktore staly sie podstawowa forma dzialalnosci i prowadza li tylko do poglebiania sie tego marazmu politycznego , ktory nie wrozy niczego dobrago, czyzby polacy potrafili sie zjednoczyc i zapomniec o tych w gruncie rzeczy blahych sporach tylko w momentach owego tragicznego zagrozenia istnienia z takich czy innych powodow , a w czasach t.zw.pokoju to jest tak jak mowia gdzie dwoch polakow to odrazu 3 partie polityczne gotowe, i tyle.
    Z powazaniem

    Dobre 0

  35. gajowy bronek pisze:

    Filip wyskoczył z konopi z wiadomością: Niezwykły fenomen „Solidarności”!
    Super wiadomość ale się dzieje!
    Całkiem niedawno był fenomen „żałoby narodowej” a potem fenomenalne, krótkotrwałe przeobrażenie się prezesa,.
    Najnowszym fenomenem jest pełne zadowolenie prezesa mimo odejścia paru znaczących osób z jego partii a także kolejnej porażki w wyborach.
    Fenomen goni fenomen!

    Dobre 0

  36. Samuel Zborowski pisze:

    W Państwie i Prawie w 1980 ukazał się świetny artykuł o tym, że w postaci Solidarności wróciła tradycja bezkrwawych konfederacji przeciwko królom źle służącym interesom wolności Najjaśniejszej ( w domyśle barskiej).
    A pan Michnik pod Moskwą – no cóż , właśnie skończył sie teatr telewizji o zdrajcy
    Berlingu – nic dodać, nić ująć. „Ograniczona suwerenność” Breżniewa w całej pełni…
    Przylądek helski bez żeglugi, cena gazu określana przez Rosję, upokorzenia oficjeli zaprzyjaźnionej PO błagającej o sukces w śledztwie, obrażanie inteligencji i poczucia przyzwoitości prokuratorów polskich, zeszmacenie kłamliwej minister K. , poddaństwo iście w stylu raba mongolskiego pana ministra od BMW wizytującego powodzian – towariszcza M.
    Niech żyje Rymkiewicz – dał trochę nadziei na powrót polskiej wolności…

    Dobre 0

  37. fritz pisze:

    Solidarnosc jest niezwyklym swiadectwem wielkosci Polakow. Dlatego jest tak spychany w zapomnienie, zadeptywany i kradziony.
    Co w niczym niczym nie zmieni faktu, ze Polacy moga byc z Solidarnosci bardzo dumni pomimo tego, ze zostali przy okraglym stole i pozniej paskudnie oszukani, a nawet gorzej. Przypadkiem przez tych, ktorzy dziasiaj sa zdania, ze Prezydent Lech Kaczynski nie mial nic wspolnego z PiSem a jego cele byly calkowicie sprzeczna z celami PiSu i Jaroslawa Kaczynskiego, ktorego tak naprawde nie lubil i jak ognia unikal.

    Dobre 0

  38. gama pisze:

    Polecam książkę ,,Prezydent,papież,premier-oni obalili komunizm”.Czyta się jak najlepszą powieść sensacyjną.Ogromne zasługi Jana Pawła II,prezydenta Regana i dziesięciu milionów Polaków, którzy uwierzyli i zwyciężyli.Mimo dzisiejszej obrzydliwej postawy niektórych gwiazd wrocławskiej Solidarnośći,której powstawania byłam świadkiem nie mogą tego umniejszyć ani zniszczyć .Problem poruszony w artykule naprawde aktualny.O terażniejszości też należałoby porozmawiać

    Dobre 0

  39. APolonia pisze:

    Dziesięć lat nie jeść czkolady i bananów, po jabłka stać godzinami, chleb z giganta smarować świeczką, po nocnym czuwaniu pod rzeźnikiem, dostać na kartki ochłapy ”jak ta lalala”. Mieć problem z odróżnieniem papieru toaletowego od Trybuny Ludu. Na wakacje jechać tylko do słupków granicznych i słuchać muzyki Wojciecha Manna..
    Szczerze na czym polegał fenomen ”Solidarności”?
    Na marzeniach, tylko niektórych marzenia przerosły i się ukonstytuowały. Brrr…

    A tak w ogóle, wtedy mieliśmy Kościół z duszpasterzami, z Janem Pawłem II na czele, teraz mamy księży w innym rodzaju ratusza (z małymi wyjątkami).
    Ale Rodacy, nie martwa się, jeszcze nas te marzenia dogonią, jesteśmy na najlepszej drodze. Jeszcze zamarzymy za kubkiem ciepłej herbaty, dachem nad głową, bieżącą wodą i tym pstryk co robi jasność.
    Dobranoc Rodacy!

    Dobre 0

  40. R pisze:

    Co prawda nie znam wystarczająco szczegółowo istniejących opracowań na temat Solidarności, lecz wydaje mi się, że do tej pory większość prac koncentrowała się na badaniach historycznych – na analizowaniu zdarzeń i roli poszczególnych osób. Ja natomiast chciałabym, aby ktoś opisał zjawisko Solidarności z 1980 r. z punktu widzenia analizy idei, z punktu widzenia historii myśli.

    Dobre 0

  41. Hope Forever pisze:

    Dla pocieszenia – tak sie zlozylo, ze Borusewicz odwiedzil Kanade…Maj, wszyscy jeszcze poruszeni masakra 10 Kwietnia…A nasz bohater grubiutki, rozowiutki, usmiechniety, pewny siebie a tu Polonia wroga do niego i pytania dawaj mu zadawac. Oczywiscie dla ww. to nie bylo wazne, czlowiek ten juz dawno niczego nie czuje, ale pewna jestem, ze nas bedzie pamietal!
    Co to za typ!

    Dobre 0

  42. Solidum pisze:

    Ma Pan rację, że ten niezwykły fenomen „Solidarności” nie został rozpoznany i właściwie opisany.
    Zostawmy go jednak naukowcom. Tak będzie lepiej, bo wystarczająco dużo złego mu zrobiono.

    Dobre 0

  43. trufla pisze:

    re. ktos, calkowicie zgadzam sie sie z 44. Mamy wolnosc slowa, mamy demokracje. To ze wiekszosc Polakow ma inne poglady niz Ty, nie oznacza ze nie ma wolnosci. Wytlumacz mi prosze, o jakich ukrytych wrogach z podziemia mowisz, bo nie rozumiem. Nie obawiaj sie, naprawde mamy wolnosc.

    Dobre 0

  44. cezaryna pisze:

    ”Sam jednak fakt zajęcia się “Solidarnością” przez młodych intelektualistów, dla których jest ona wyłącznie zjawiskiem historycznym, świadczy, że zrozumieli oni zarówno jej znaczenie, jak i ideową głębię.”

    Znowu mnie pan BW rozbawił.
    Od kiedy to zajęcie się jakimś tematem znaczy o zrozumieniu jego znaczenia i ideowej głębi?

    A o wyborach cicho sza…
    PiS się rozpada cicho sza…
    W sejmikach klęska cicho sza…

    Dobre 0

  45. zwykły Polak pisze:

    tylko prawda o nas samych nas wyzwoli- jak wtedy- wypowiedziana szorstki ustami robotników- wspartych przez uczciwych ludzi gotowych poświęcić swoje życie dla Polski. Tam nie było fałszu- za prawdą poszli wszyscy. Teza, że to jakis przywódca- Wałęsa jest twórca Solidarności jest fałszywa- to solidarność w prawdzie stworzyła Wałęsę i 10mln bezimiennych – Polaków, którzy staneli po stronie Polski- nie szukając niczego dla siebie.
    Dziś niestety warto wsłuchać sie w wołanie Izajasza… czy jesteśmy zdolni do nawrócenia zaufania i cichej pracy dla Polski- dla siebie…?

    (10) którzy mówią do jasnowidzów: Nie miejcie widzeń! i do proroków: Nie prorokujcie nam nagiej prawdy! Mówcie nam pochlebstwa, prorokujcie złudzenia! (11) Ustąpcie z drogi, zboczcie ze ścieżki, oddalcie sprzed nas Świętego Izraela! (12) Dlatego tak mówi Święty Izraela: Ponieważ odrzuciliście tę przestrogę, a położyliście ufność w krzywdzie i zdradzie i na nich się oparli, (13) dlatego występek ten stanie się dla was jakby szczeliną zwiastujących upadek, sprawiającą wygięcie na wysokim murze, którego zawalenie się następuje nagle w jednej chwili. (14) Zawalenie to jest jak stłuczenie dzbana garncarza, rozbitego tak bezwzględnie, że w jego szczątkach nie da się znaleźć skorupy do zgarnięcia węgli z ogniska, do zaczerpnięcia wody ze zbiornika. (15) Albowiem tak mówi Pan Bóg, Święty Izraela: W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła

    Dobre 0

    • Cheikh pisze:

      pisze:Wie Pan, ja absolutnie nie ireungję w to, czy jest Pan liberałem czy nie, ile Pan w tym momencie śmieci czy nie, bo mnie to zwyczajnie nie obchodzi, nie jestem osobą, ktf3ra jest instytucją zamierzającą wdrażać zielone technologie etc. Nie napisałem żadnej apologii Kuby (dziwnym trafem ominął Pan kwestię rozwoju hodowli warzyw w Niemczech jak rozumiem najłatwiej wytykać słabostki autorowi tekstu, ale własne pomijać milczeniem). Dla ciekawości okolice mojego Political Compass to rf3wnież plus minus -8, więc argumentowanie z tego narzędzia rf3wnież uważam za chybione. Podobnie ze śmieciami, ktf3rych dziwnym trafem tak dużo nie produkuję i nawet je recyklizuję.Akurat w Polsce finansowych możliwości do pozyskiwania pieniędzy na Zielony Nowy Ład bardziej progresywna stawka podatkowa, zrf3żnicowanie stawek podatkf3w między małymi a dużymi przedsiębiorstwami, cofnięcie dotacji dla kościoła, stopniowe przesuwanie subsydif3w energetycznych na energię odnawialną, promowanie zwiększenia środkf3w unijnych na efektywność energetyczną i na OZE to tylko kilka źrf3deł, o ktf3rych można przy tej okazji mf3wić. To żadne myślenie życzeniowe, wystarczy popatrzeć na ceny ropy i na fakt, że w ostatnich latach odkrywanych są złoża, ktf3re nie zastępują poziomu eksploatacji tych dotychczasowych, by poważnie się zaniepokoić. Zmiana technologii wydobycia na bardziej zielone jak najbardziej chwalebna rf3wnież wspierana była legislacją publiczną, ktf3rą można nazwać inżynierią społeczną promowaną przez wiedzących lepiej i jakoś dziwnym trafem mnie to nie wzrusza, poziom zachorowań na choroby spowodowane niską jakością powietrza na Śląsku czy w Warszawie jest nadal dużo za duży.Ponieważ nasze perspektywy znacząco się rf3żnią, pozwalam sobie pozostać przy swojej. Pan ma prawo do swojej. Nie widzę w tej rf3żnicy problemu, ale mało prawdopodobne, by za pomocą czepiania się np. wizji lokalizacji i założenia, że wszystko chciałbym hodować/produkować w przydomowym ogrf3dku (tak jakby wspieranie budowy szklarni, ktf3re mogłyby dać ludziom żywność przez jakąś część roku, było bez sensu, bo nie daje żywności przez cały rok) można było nawiązać jakikolwiek dialog na temat rzeczywistości. Jeśli ja stosuję chciejstwo, to argument z głosowania portfelami przy decydowaniu się na zakupy rf3wnież za chciejstwo można uznać, bo dziwnym trafem aktualnie ludzi bardziej niż prawa pracownicze interesują tanie zakupy. I znowuż propozycja przestrzegania praw pracowniczych i kontroli jak najbardziej moim zdaniem słuszna zbliża nas do niebezpiecznej inżynierii społecznej , wszak niemało mamy w sieci zwolennikf3w tezy, że przecież każdy może wypowiedzieć umowę i pracować gdzie indziej. A że miejsc pracy brakuje? Cf3ż, bywa Nie jest to perspektywa, ktf3ra jest mi bliska.

      Dobre 0

    • Biba pisze:

      Na s24 bodajze lub w Rzepie dzis byl cytat z depzesy PAP do wladz Rosji, w ktorej min SZ RP R.Sikorski prosi o zorganizowanie po stronie RUS oficjalnej wizyty Prezydenta 10.04. z okazji rocznicy katynskiej. Jak najbardziej panstwowa. Nie moge znalezc na dysku, ale sciagnelam, bo powtarzana jest do znudzenia przez takich jak pan ta sama sowiecka propagitka na zasadzie g…co sie przykleja. Poz tym jakie kompetencje ma Prezydent wobec poslow np. SLD – moglby pan naswietlic?

      Dobre 0

  46. ktos pisze:

    44, jestes taki naiwny, czy probujesz manipulowac? Wolnosc slowa? Tuskowi pluja w twarz, a telewizja mowi, ze go perfumami pryskaja, bo go tak kochaja. Potem zmanipulowana masa rozpowiada radosna nowine, wszyscy naszego przywodce tak kochaja, a wiec co zle w naszym kraju to zapewne opozycja. I to jest ta wolnosc slowa? KAzdy ma prawo mowic, ale tylko to co chcemy uslyszec? A transformacja? Ze co? Ze wrog zszedl do podziemia i zajal sie swoimi sprawami? Ten wrog przygotowywal ta transformacje prawdopodobnie latami i gdy sie dokonala, to choc pod innym szyldem, nadal gra pierwsze skrzypce. Dlatego mamy w kraju taki burdel jaki mamy. Zmanipulowanym spoleczenstwem, zyjacym w panstwie bezprawia i legislacyjnego szlamu, latwiej zarzadzac. Oczywiscie z korzyscia dla wroga, nie dla zmanipulowanego panstwa.

    Dobre 0

  47. Prawda.xlx. pisze:

    Panie redaktorze wystarczy obejrzeć film G Brauna TW,,Bolek albo plusy dodatnie, plusy ujemne by zrozumieć że w IPN leży wiele dokumentów,które
    znane postaci życia publicznego obnażają bez reszty.Ci politycy, dziennikarze,profesorowie z pogardą wypowiadają się o SOLIDARNOSCI, bo Solidarność upomniała się o prawdę na temat ich przeszłosci.
    Solidarność dotarla do prawdy o okrągłym stole i rozmowach Adama M./naczelnego GW/ w styczniu 1989 pod Moskwą.

    Dobre 0

  48. 44 pisze:

    Solidarnośc miała swoje idee, miała poparcie intelektualistów bez których robotnicy nic by nie zdziałali, miała Solidarnośc wroga prawdziwego, namacalnego i zidentyfikowanego…Z wiatrakami nie walczyli. I przyszło zwyciestwo okupione pewnymi stratami ale najważniejsze że krew sie nie polała, czego niektórzy jednak nie doceniaja. Po tym zwyciestwie zmieniła sie optyka. Wroga juz nie było a przynajmniej zszedł do podziemia i zajął się swoimi sprawami. A wygrani zaczęli coś budować. Z błędai wiekszymi lub mniejszymi ale wiedzieli, że musza iśc dalej, że nie ma co wracać i wyrywać z rak komunistów tego co jeszcze im w łapach zostało. I dlatego jesteśmy dzisiaj demokracja z 20 letnim stażem, mamy wolny kraj, wolnośc słowa w którym każdy sobie może robic taka telewizje jak chce, takie radio jak chce i można sobie pod blogami pisać co się chce. I to jest osiągniecie tamtego okresu. Nierwrto go dezawuowac tylko dlatego, że samemu się zbytnio do tego sukcesu przyłożyć nie udało.

    Dobre 0

  49. miki202 pisze:

    Po rewolucyjnym odkryciu, że Solidarność jednoosobowo stworzył i prowadził Lech Kaczyński świat zamarł , a następnie rzucił się do pisania historii na nowo. To musi potrwać.

    Dobre 0

  50. meme pisze:

    Zaslona dymna? O wyborach ani slowa? O solidarnosci sie Panu przypomnialo – rychlo w czas …..

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.