Przy okazji debaty o Kapuścińskim ujawnia się zjawisko funkcjonujące przez cały czas trwania III RP, które nazwać można „oswajaniem PRL-u”. Polegało ono na relatywizacji, żeby powiedzieć wprost: zakłamywaniu zła komunistycznego systemu
Przedstawiciele establishmentu nowego państwa, który w ogromnej mierze wywodził się z PRL-owskich elit, usiłowali w ten sposób bronić swoich biografii. Wspomagali ich w tym wpływowi członkowie dawnej opozycji, którzy zawarli z nimi polityczno-biznesowy sojusz, a którzy sami często wyrastali ze środowisk komunistycznych.
Pomimo potęgi owego układu jego działania w tej mierze przyniosły ograniczone efekty. Z czasem młodzi ludzie, niemający nic na sumieniu, przywracali miary rzeczom. Trudno było im wmówić, że da się obronić robienie kariery w służbie totalitarnego czy choćby tylko despotycznego systemu, który działał w interesie obcego imperium.
„Sprawa Kapuścińskiego” odsłoniła pojawienie się grupy młodych, którzy – oczywiście przy współpracy starych towarzyszy – zaczynają zakłamywać PRL w imię swojego ideologicznego interesu. Głoszą oni rzeczy, których nie sposób było mówić, gdy pamięć tamtych czasów była żywsza. W ich wersji PRL był państwem ułomnym, ale popieranym przez obywateli o lewicowych poglądach. W tym ujęciu oportunistyczna kariera przekształca się w ideowe zaangażowanie, a – potępiane wtedy przez wszystkich – donosicielstwo staje się tylko jego głębszym wyrazem.
Rzecznicy tych poglądów nie chcą pamiętać, że w Polsce funkcjonował wówczas podstawowy podział na: „my i oni”. My – ubezwłasnowolniony naród i oni – rządzący nami z obcego nadania.
Idee komunistyczne budowały fundament totalitaryzmu. Bez względu na to, w jakim środowisku i jakiej tradycji instalowany byłby komunizm, zawsze prowadził on do totalitaryzmu, a strukturalna tożsamość systemów komunistycznych wszędzie na świecie jest uderzająca. Te niewygodne fakty trzeba jakoś złagodzić, a więc również oswoić PRL, nie tylko po to, żeby ukryć draństwa swoich poprzedników, ale także po to, by obronić swoje zaangażowanie.
PS: O sprawie niepoważnej, nie wartej felietonu. Otóż Rafał Kalukin z „Gazety Wyborczej” druzgocząc mój ostatni program w TVP stwierdza: „świat Wildsteina od dawna zamyka się w schemacie zero-jedynkowym. Ogłasza więc na koniec swego programu, że to «ośrodki opiniotwórcze delegalizują opozycję»”.
Mniejsza o styl. W rzeczywistości powiedziałem „delegitymizują”. To trudne słowo i chyba powinienem go unikać, jeśli chcę, aby Kalukin mnie zrozumiał. Wyjaśniam: delegitymizacja to odebranie prawomocności. Kalukin pracuje w gazecie, która oburza się faktem, że opozycja chce dojść do władzy, więc teoretycznie powinien rozumieć sens tej wypowiedzi. „Bronisław Wildstein, samemu będąc «ośrodkiem opiniotwórczym» i zarazem medialną twarzą PiS (to nie zarzut, nawet liczni fani jego publicystyki odrzuciwszy hipokryzję by się z tym zgodzili), powinien zdobyć się na jakąś autorefleksję?” – kontynuuje Kalukin.
Odrzucając hipokryzję zgadzam się, że Kalukin nie jest niczyją twarzą, pomimo że krytyka rządu jest dla niego równoznaczna z przystąpieniem do partii opozycyjnej. Wprawdzie powtarza w ten sposób główny propagandowy chwyt rządu, który każdą krytykę sprowadza do „pisizmu”, ale na refleksję (nie mówiąc już o auto) z jego strony rzeczywiście nie ma co liczyć.








@bodzio:przecież nic nie stoi na przeszkodzie żebyś słuchał/oglądał Lisa,choćby na okrągło
Ciągle odkrywamy Amerykę, a ona od lat jest odkryta.
Warto przypomnieć sobie, że od dawna w Polsce funkcjonuje powiedzenie: każdy mierzy swoją miarą. A miarę wynosi się zazwyczaj z domu.
Czy można się dziwić, że ktoś kto wyrastał w domu szmalcownika (a to określenie jest uniwersalne, nie dotyczy ono tylko okresu hitlerowskiej okupacji) ma miarę szmalcownika i Polskę postrzega tylko z pozycji swojego interesu ?
W czasach okupacji jedni ginęli w walce z wrogiem, inni robili z nim interesy.
Polski świat niestety długo będzie się zmieniał, to znaczy będzie dążył do tego, aby dzisiejsi szmalcownicy stanowili coraz to mniejszą grupę, czyli margines społeczny.
Zgadzam sie z pana atrykulem i powiem wiecej trwa nie tylko oswajanie PRlu, ale i przedstawianie go jako sentymentalnej komedii, gdzie ludzie duzo wody pili i super sie bawili. Bylo ubgo, ale wesolo.
Kto mysli inaczej jest oszolomem.
Dla mnie wszystko bylo jasne totalitaryzm byl zlem, niewazne jak kolorowo i zabawnie przedstawialy go jego geby. A pozatym widok z okna naszej kuchni wychodzil wprost na koszary…… sowieckie.
Kapuscinscy sluzyli Moskwie i sobie. Donoszenie na przyjaciol jest zdrada i podloscia i nieda sie tego zamazac i zrelatywizowac. Ktos moze byc utalentowany i pieknie pisac, ale nazywajac rzeczy po imieniu moze byc rownoczesnie zdrajca i kapusiem.
@ DeeS:wszystko się zgadza poza tym że po roku 89 oprócz Bolka i kilku innych wypłynęli zupełnie inni jak he he,Geremek choćby który w 81 nie miał nic do gadania.No i ja (zrzuconego ze spadochronem na listę wyborczą w pewnym mieście na Mazurach)głosowałem na niego bo nie wiedziałem kto naprawdę zacz,podobnie zresztą jak i na Wałęsę czego się do dziś wstydzę
OSWOJENI
JK Bielecki budował rurociąg przyjaźni a Szmajdziński szefował polskiemu komsomołowi. Zostali tak oswojeni że żaden nie zaszczeka na ruskich
Niemcy są największym wrogiem Polski i Polskości i Rosja też nie pozostaje w tyle ale wojna toczy się na poziomie świadomści narodowych niemcy tej świadomiości się nie wypierają a Polacy ja tracą w wyniku przemian społecznokulturalnych
Takiego socjalu jak za czasów PRL już nigdy nie będzie a kłamstwa polityków są wciąż takie same jak za PRl i nikt nie poniosi za nie odpowiedzialności tak jak np za cztery reformy rządu Buzka te reformy okazały się katastrofą a nikt nie ponosi za nie odpowiedzialności jedyną odpowiedzialnością jest porażka w wyborach a wybór wciąż jest ograniczony do ekip zasiadających prz okrągłym stole i to cał a prawda tak to jest i nie tylko wywiad białorusi nas infiltruje ale wszystkie wywiady państw zachodnich używające koncernów jako przykrywek do działalności wywiadowczej
W PRLu było fajnie; Bareja kręcił filmy, wszyscy biegali w dzinsach ODRA i butach RELAX, pili żółtą oranżadę, żuli balonówy DONALDA, kolekcjonowali puszki po browarach zebrane ze śmietników hotelowych i ogólnie było wesoło.
No może poza tym, że w 1963 (już lata R’N'R, Beatli itp) funkcjonariuszom MO udało się zlikwidować ostatniego leśnego bandyte a tym którzy jeszcze na swoje nieszczęście pozostali przy życiu, dzielni funkcjonariusze Bezpieczeństwa Publicznego długo musieli perswadować za pomocą zmniejszania objętości jąder w szufladzie i odwróconych taboretów, że jednak nie mają racji… Pamięć ludzka jest krótka, niestety. Tzw. komunistów (czyli zwykłych bandytów, zdrajców i sk…….ów) trzeba było DEPORTOWAĆ do ojczyzny komunizmu zaraz po 89 r. Obecnie można jedynie ze smutkiem patrzeć jak oni, ich dzieci i wnuki stają się elitą finansową, klasową i moralną dzisiejszej Polski. A ten kto myśli, że ci ludzie (WSI,koledzy, rodziny, przyjaciele, etc.) nie mają wpływów w gospodarce, mediach, nauce i praktycznie w każdej dziedzinie naszego życia – jest albo ostatnim frajerem; jest bezdennie głupi i naiwny, albo jest jednym z nich. Ale najgorszy jest ten, kto zdaje sobię z tego sprawę i z premedytacją, w imię własnych interesów godzi się na to. Właśnie ten jest najgorszym ścierwem…
Panie singing nightingale
Żyłem w PRL, pamiętam. Proszę mi nie pleść bzdur, był to zdegenerowany system, oparty na kłamstwie.
Temat „oswajania” prlu nie wymaga specjalnego rozbudowania i jest dość prosty.
Po zaklepaniu przy „Okrągłym” swojej dalszej egzystencji, Czerwone Kapturki niezwłocznie przystąpiły do działań typu przemalowania się na demokratów, zachowania majątku w którym składki stanowiły zaledwie 4%,oraz ponowne pisanie historii zniewolonego kraju. Jawią się więc jako ci co w ówczesnym „realu” robili wszystko aby kraj odzyskał wolność działając z niezwykła odwagą i determinacją, z narażeniem życia śpiewając „Boże coś Polskę” i chrzcząc dzieci w odległych od Komitetu-kościołach. Na końcu władzę „przekazali” i jak ocenia pewna gazetka i jej naczelny „zdali egzamin z patriotyzmu”.
No i co my od nich chcemy ?
singing nightingale Kolego ,właśnie o tym cały czas jest mowa,nic nie zmieniło się od 89 roku ,ta sama komuna rządzi tylko pod innymi barwami.Zrozumiał kolega.
Panie a b c , wybaczyć należy , ale w prawdzie . Czy pan przeprowadził refleksję , rachunek sumienia – w czym brałem udział , z jakich wartości rezygnowałem ? Na początku prawda o sobie – nie relatywizm , potem wybaczenie – nie udręczenie . Co było , co jest , i co będzie dobre dla naszej Ojczyzny . Pan nie uronił kropli krwi , ale co z tymi , którzy zrobili to za pana ?! Właściwą drogę wybiera się ciągle . To właśnie tacy niepokorni ludzie jak Pan Wildstein , mogą panu w tym pomóc !
A co ten Pan Redaktor robił w okresie PRL w Polsce? Gdzie pobierał nauki i gdzie pracował po ukończeniu studióww? Dużo On sam i jego Bliscy wycierpieli w tych czasach które tak krytykuje? A gdzie był w okresie stanu wojennego? Czy może był internowany? Oile wiem to On ma najmniejsze powody na to by czuć się prześladowanym przez system PRL, ktory był różny ale nie aż tak okrótny jak On w swoich programach ocenia. Olbrzymia część społeczeństwa dziś żyje na granicy ubóstwa. Wielu nie ma pracy, dokarmia się w jadłodajniach dla ubogich. Za PRL-u pracowali wszyscy, nie głodowali, wszyscy mieli zapewnioną edukacją- za darmo. Dziś jak jest, nie sobie ten Pan odpowie sam. Nie tesknię za tamtym systemem ale nie pozwolę go krytykować bezmyślnie. To samo dedykuję politykom prawicowym i konserwatywnym.
No dobrze, PRL był zły, to był system totalitarny z obcego nadania itp. Ale co miał w tym systemie robić normalny, utalentowany człowiek z ambicjami, który chce się wybić (w nauce, sztuce, sporcie itp.)? Walczyć z sytemem? Nie wszyscy mieli predyspozycje ku działalności politycznej, tym bardziej opozycyjnej, a zwłaszcza konspiracyjnej. Wyemigrować na Zachód (jak to zresztą zrobił p.Wildstein)? To akurat nie było takie proste; poza tym, nie każdy jest gotów odrywać sie od korzeni. Co pozostaje, jeżeli człowiek nie chce przez całe życie siedzieć w kuchni i narzekać? Robić karierę w kraju, dostosowując się do okoliczności; owszem, „oswajać PRL”,”robić karierę w systemie”, układając się w jakiś sposób z „nimi”. Wymagało to niekiedy moralnych kompromisów – tu można oczywiście dyskutować o ich dopuszczalnych granicach.
Zresztą p.Wildstein i jego środowisko ma podwójną moralność: usprawiedliwia kolaborację z Hitlerem (aż do udziału w Holocauście) bojowników o niepodległość krajów bałtyckich, ale już nie kolaborację z komuną dalekich od polityki ludzi w czasach nieporównywalnie mniej krwawych.
Panie Redaktorze !
To wszystko prawda co Pan napisał. Dlatego Pan Bóg/Jahwe przeczołgał Naród Wybrany po pustyni przez lat czterdzieści po niewoli egipskiej.
Wtedy właśnie wyginęli wszyscy, którym bliższy był egipski chleb i kariery w administracji egipskiej …
Znamienne jest również to, że Mojżeszowi, który był w pewnym momencie funkcjonariuszem egipskiego państwa, Bóg dojść do Ziemi Obiecanej nie dał.
Nam, po 1989r, zamiast oczyszczenia została dana niestety dalsza demoralizacja:
mordercy i nadzorcy z ramienia obcego wrogiego mocarstwa są nazywani ludźmi honoru , (nadzorcy więzienia, zwanego Polską);
oddznaczenia i synekury otrzymują perelowskie szuje (vide „uniwesyteckie srodowiska naukowe”)
ludzie, którzy walczyli z komuną o wolność Polski z narażeniem zycia swojego i swoich rodzin , trafiaja na bezrobocie lub otrzymują kilkaset złotych emerytury a w sondażach nazywani są pogardlwie”ludźmi słabo wykształconymi, z małych ośrodków miejskich lub wsi, cierpiących na syndrom wykluczenia”
Polska, budowana na takiej podłości po prostu się rozpada ….
Hm, no to przeczytałem sobie Kalukina.
Cóż… trafił Pana, wypunktował równo. A Pana poniosło jak tancerkę baletową, histeria i czepianie się słówek. Sama radość dla Pańskiego Polemisty! A jeśli facet się nie cieszy? Jeśli kiwa smutnie głową? Bo mnie coś się zdaje, że Kalukin, o ile mu palma zarozumialstwa nie odbije, to pióro ma dobre – inteligentne, spokojne, z klasą, której niejeden może mu pozazdrościć… Pan to czuje, panie Wildstein, więc Pan się wściekł.
———–
PS Prośba – tak przy okazji – Czy naprawdę imponuje Panu ten dźwiękowy nieudacznik Dorn? Pan może go słuchać prywatnie – ale proszę brać ludzi, którzy nie tylko mają coś do powiedzenia więcej niż tylko w różnych opakowaniach Zestaw Promocyjny „PiS jest be”, ale jeszcze umieją to w miarę szybko i składnie wyrazić.
Pan Bronek i przyjaciele żyją z powtarzania danych znanych od 1956. A od 1989 będących danymi powszechnego użytku. Jedyna wartość dodana to doza marketingu, mieszanka emocji i/lub zagłębienie się w czyjeś indywidualne emocje.
Jak jest zapotrzebowanie społeczne – proszę bardzo. Publicystyka internetowa jest dostępna każdemu. W TV nie oglądałem i nie znam nikogo kto ogląda.
Panie Bronku,
Starsi – szczególnie inteligencja dojrzała nie jest pana fanklubem. Proszę się nie zasłaniać młodymi. Dla mnie przypomina to sforę z Folwarku Zwierzęcego
Wy Bronku z forum nie na gajowego, lecz na gejowego wyglądacie. Wasza szczególna wrażliwość czyni takie supozycje uprawnionymi.
O co panu chodzi ? oportunizm donosicielstwo pełno go cały czas i to ma być dowód na totalitaryzm państwa. Tak się robiło, tak się robi i tak się będzie robiło kariery. dobrej zabawy
pozdrawiam
A co sie zmieniło dla przecietnego polaka.nic.Tylko komunisci,esbecy i ich szpicle stali sie kapitalistami.Maja wielkie pieniadze i smieja sie z tych którzy walczyli o wolna Polske.I teraz maja 1000zł emerytury.
A cóż ma robić pan Wildstein, jak nie walczyć z PRL. Przecież on nic nie potrafi innego. Wszystko zawdzięcza kolesiom co go forują. A to program w TV dadzą, a to w PR III. Gdyby nie ś.p. Pyjas i PRL to by Pan W. z głodu dawno umarł. SZkoda tylko, że z taką żarliwością nie zajmie się swoim kręgiem kulturowym. Np mordami izraelskimi na palestyńczykach
Do abc
„Potrafimy wybaczyć ” – najpierw trzeba wiedzieć co się wybacza. Społeczeństwo polskie nie zna swojej historii z ostatnich 100, a szczególnie 70 lat. B. zainteresowani, mający dużo czasu mogą wyszukać obecnie informacje, ale nie przebija się ona do mass mediów.
PRL wykonywała polecenia Moskwy, a jak tam było to czasem nawet i w GW można przeczytać:
„W 1954 roku zaczyna się odwilż. Polska Akademia Nauk dostała z Rosyjskiej Akademii Nauk zaproszenie dla trzech pracowników naukowych humanistyki. Zostałem wytypowany.
W Moskwie był wtedy mój przyjaciel Wiktor Woroszylski. Studiował w Instytucie Gorkiego. Dowiedział się, że jestem, i przyleciał do hotelu. Nie poznałem człowieka. On w Polsce był zapalony komunista, fanatyk. Ja też, ale on większy (śmiech). On nie tylko kochał komunizm i Związek Radziecki, miał jeszcze bzika na punkcie Majakowskiego. Bez przerwy atakował Wygodzkiego i Ważyka, że nie piszą jak Majakowski. I głosił, że za kilka lat nie trzeba będzie w Polsce tłumaczyć wierszy Majakowskiego, bo wszyscy będziemy znali język rosyjski.
W hotelu od razu ciągnie mnie na bok i stłumionym głosem mówi: słuchaj, tu jest piekło. Tu nie ma ani komunizmu, ani socjalizmu, tu jest bandytyzm. Byłem przerażony.
Usiedliśmy w jakiejś kawiarni i on mi szeptem po polsku opowiadał tak straszne rzeczy, że nawet powtórzyć nie potrafię.
http://wyborcza.pl/1,76842,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html
Dziękuję, że przypomina Pan Redaktor wciąż te proste prawdy. Widać, że wciąż na nowo koniecznie trzeba.
To ze byli funkcjonariusze probuja wybielic swoja przeszlosc to jedno, ale sadze ze istnieje jeszcze inne dno o wiela bardziej przerazajce – oni coraz pewniej sadza ze to wszystko co zaszlo po 1990 roku da sie odwrocic. Da sie zamacic umysly wiel ludzi ludzi przy pomocy zawsze czuwajacych „gajowych”, „ojcow” i innych, Zmierzaja wyraznie do dyktatury w stylu bolszewicko- faszystowskim – stad proby ocenzurowania internetu, proby zastraszenia rodzicow ze w kazdej chwili mozna zabrac im dziecko. To wszystko sie laczy w jeden widoczny cel….
Obca cywilizacja, w osobie Kalukina, nie przestaje nadawać w dziwnym języku. W przyszłości pewnie sytuacja się powtórzy i tak jak w ’68 roku na Dworcu Gdańskim będą wylewać łzy żegnając Polskę-macochę. Czytając niektóre wpisy powyżej mam wrażenie, że obcy żerują na naszej chrześcijańskiej mentalności używając ciągle tego samego triku „przebaczenia”. Przebaczać można tym którzy o to proszą, a „ludziom honoru” przecież „honor” zabrania .
@dareksp ujawnia:
wiktor1 napisał:
10 marca 2010 at 19:58
@Max
Nie tylko przytyki red. W. do inteligencji innych dziennikarzy są nie na miejscu, ale także do ich moralności. Pan W. czmychnął w świat w 1981 r. Miał rację ze swojego punktu, bo mógłby zebrać tęgie lanie. Ale niech nie czyni wytyków innym, którzy czmychnąć mogli, nie zrobili tego, lanie zebrali. Panu W. specjalnych wytyków nie czynią, chociaż mogliby, a nawet powinni. Najlepszy dowcip red. W. polega na tym, że odrzuca hipokryzję.
—
do młodych:
takie mniej wiecej teksty, jak ten wiktora 1, puszczała w obieg bezpieka w latach 80.
*zapewne darexsp był autorem, więc pamięta.
krotkie wyjasnienie: Wildstein w latach 70., gdy opozycjonistów w PRL mozna było policzyc na palcach jednej reki, był członkiem tzw. SKS,
*tak też pisała SB, sugerując, że opozycjonistów w Polsce było jak na lekarstwo i twierdząc, że to tylko tak zwany SKS (Studencki Komitet Samoobrony), a faktycznie agentura wrogów PRL; w samej rzeczy, w SKS było znacznie więcej osób niż palcó u jednej ręki,
którego członkiem był tez Pyjas, zamordowany przez MO, prawdopodobnie z inspiracji Maleszki, późniejszego przedstawiciela środowiska Gazety Wyborczej
*daraxsp musiał przeprowadzić włąsne śledztwo, skoro twierdzi, że Maleszka był inspiratorem (był konfidentem), a także ma chyba jakąś tajemną władzę, skoro nominował Maleszkę na przedstawiciela środowiska Gazety Wyborczej.
Ćwierćinteligentom rzuconym na odcinek for Rzeczypospolitej i tak Pan nic nie wytłumaczy. Impregnacja całkowita. To nie pozwala zrozumieć paru linijek prostego tekstu. Vide np. abc i podobni.
Ciekawe jak w „podstawowym podziale” umieściłby p. Wildstein Kabaret Starszych Panów ?
Oswajaniu zbrodniczego PRL przez GW i im podobnym „przeszkadzają” liczne śmiertelne ofiary.Pamięć o Nich będzie skutecznym hamulcem na tej drodze.
Dziwi mnie, że tyle komentatorów myli życie prywatne w PRL z tym czym było państwo polityczne. Dwie inne rzeczy !
Tak samo państwo polityczne zwane IIIRP nie ma nic wspólnego z życiem prywatnym polaków. Dwa inne swiaty, dwa inne wartosci, dwa różne potrzeby na przyzwoitosć i uczciwosć, dwa różne cele i ambicje, dwa różne prawdy o przeszłosci…. itd itd.
IIIRP to ich swiat a nie nasze.
Ja BW nie delegalizuję, bo jak, ale on sam się delegitymizuje. On nawet nie jest zero-jedynkowy w opiniach. Bywa, że ma „mniej niż zero”. Rozum walczy w nim z uczuciem rewanżu na każdym z którym nie po drodze. Górę bierze wtedy natura wściekłego wilczka!
No niestety,ale Pana program w TVP, to masakra. Nie każdy nadaje się do telewizji.
Niech Pan spokojnie siebie obejrzy, jak Pan się nadyma, puszy, moralizuje, aż staje się to komiczne i to jest właściwie jedyny, chociaż niezamierzony, plus.
A moze napisalby Pan cos o wielkiej afery w Kosciele katolickim, gdzie ci „swieci” wykorzystywali seksualnie – niewinne dzieci – plama rozlewa sie juz w NIemczech i Holandii… alez prosze – choc pare zdan…
Z innej beczki, mamy takie oto dane (Reuters):
„Despite a deep winter chill in parts of Europe and North America, January 2010 was the equal second warmest January worldwide since records began in the 19th century, according to NASA data. The warmest January was in 2007.”
Jakiś felietonik może nt. zimy w Warszawie dowodzącej, że globalne ocieplenie to mit? A może artykuł demaskujący NASA jako głownodowodzących cieplarnianym spiskiem?
Tak trzymac, Panie Bronku.
@Swiadek
Z tego co wiem, na świecie nigdy nie wprowadzono komunizmu, idee socjalizmu wypaczył Stalin i Lenin.
Powołujesz się na wolną II RP, zastanawiam się nad którą? Tą w której wyniku zamachu majowego zginęło ponad 300 polaków, a następnie przeciwników politycznych bez sądu wsadzano do więzienia np Korfanty, Witos… Tą, w której strzelano do strajkujących robotników, były nawet wydane takie przepisy…
chihotem historii jest to, że podobne wydarzenia działy się w Polsce dwa razy, właśnie w maju i w grudniu 81 r. Obaj przywódcy tłumaczyli się troską o stan państwa, potem jednak są zasadnicze różnice w postępowaniu.
Do dzisiaj nie potępiono zamachu majowego i nie zrehabilitowano jego ofiar, a domagamy się potępienia PRL.
PRL pomimo wad, miał też wiele dobrych stron. Przede wszystkim powszechna nauka, przywileje socjalne dla pracowników. Przywileje te dzięki właśnie socjalizmowi rozeszły się na cały świat, pod naciskiem partii komunistycznych na zachodzie.
Nie mamy teraz socjalistycznego bloku na świecie i widzimy powrót do kapitalizmu lat 30-tych.
Mówi pan o zbrodniach, w tym szaleństwie dzisiejszym słychać tylko jedno dzisiaj Katyń, rosjanie, mordy, SB… Nawet RPO mówi o obowiązkowych wycieczkach do Katynia. Ja zadam inne pytanie co ofiarami Stuthoffu, Oświęcimia bo o nich jakoś mniej, jakby to była cena wliczona w koszty wojny. Żadnych wycieczek w te miejsca, dlaczego? O Piłsudskim mówi się tylko w kontekście „cudu nad Wisłą” chociaż wiadomo, że sam tego nie dokonał, zręcznie pomija się wątek zamachu na demokrację z jego biografii. Dlaczego nikt nie mówi o tych rosjanach, którzy zginęli wyzwalając nasz kraj, traktując ich jako najeźdzców, a nie jako wyzwolicieli? Łatwo jest zmieniać historię i pisać ją na nowo, pan Wildstein jest mistrzem, a tak to ciekawe ile punktów dostał za pochodzenie gdy dostawał się na studia. Może komuś właśnie tych punktów brakło chociaż był lepszy bo był synem „obszarnika”. I ile w Polsce jest obecnie takich wykształconych, co nienawidzą PRL.
Najwyraźniej redaktowWildstein cierpi na kompleks niespełnionego rewolucjonisty, albowiem nie załapał się na okres „martyrologiczny” (znaczy SW i to, co było potem), a po 1989 roku nie dane mu było z hunwejbińskim zapałem wieszać komunistów na drzewach i latarniach.
Poza tym jego stwierdzenia są co najmniej… pozbawione podstaw.
1. „Potępienie donosicielstwa”? Kiedy? Gdzie? W Polsce? (czy to Ludowej, czy obecnej) – to skąd niby było tyle tych różnych „informacji od życzliwych, zatroskanych obywateli” i podobnych korespondentów organów władzy? Szczególnie zaś wteyd, gdy takowe podłożenie świni dawało np. pognębienie konkurenta w pracy, zwalniało miejsce na zagraniczny kontrakt, talon, przydział mieszkania… A teraz to niby jak jest? Nagle Polacy zaczęli się wzajemnie kochać i brzydzić się donosicielstwem? Paaanie Wildstein, na jakim świecie Pan żyje?
2. „Podział na ‘My i Oni’” – problem w tym, że ów cokolwiek mityczny podział nie przeszkadzał „Nam” pełnymi garściami korzystać ze współpracy z „Nimi” we wszelki możliwy sposób. A oportunizm i szukanie ścieżek kariery były w nasze zachowania wbudowane, co też „My” wykorzystywaliśmy. Niby dlaczego nieboszczka PZPR miała tak dużą liczebnośc w stosunku do ogółu społeczeństwa? Bo dawała przepustkę do kariery. A te mityczne 10 milionów członków Solidarności to się skąd wzięło tak nagle i równie nagle zniknęło, jak tylko wyjechały czołgi na ulice? Ano dlatego, ze w 1980 roku „My” stwierdziliśmy, ze stawianie na PZPR w robieniu kariery i podkładaniu świni jest passe i już nie daje szczęścia, za to w obliczu dążącej do włądzy Solidarności trzeba było postawić właśnie na tego konia… Bo gdzie podziali się ci wszyscy „zniewoleni” po 13 grudnia 1981? Schowali się i przeczekali, aż w 1989 roku znowu mogli wypłynąć i robić kariery na bigrafiach „bojowników o niepodległość”.
Tego Pan Wildstein jakoś ani nie zauważa, ani – co gorsze – nie chce zauważyć.
Żałosne…
Zabawne. Gdyby ten felieton napisał ktoś kto urodził sie po 1989 roku, może byłby usprawiedliwony…
Odnosze wrazenie, ze podstepna akcja „polactwa” zaczyna zarowno Pana jak i Rafala irytowac. Cierpliwosci oraz ignorowania malych pieskow zycze, bo szkoda dla nich czasu. Tak trzymac, ale dopisek na temat Kalukina niepotrzebny, brzmi jak tlumaczenie sie. Szkoda czasu bo slugusom i tak nie da sie niczego wytlumaczyc.
@Rafał Kalukin: Wolontarystycznie (z litości) napiszę polemikę . Mogę też (opłata jak za godzinę lekcji angielskiego) udzielić korepetycji w fikaniu do wiadomych publicystów.
Oblazły Pana Redaktora „czerwone pająki” oj oblazły. Ich komentarze odwołują się do czasów PRL, kiedy to „nie bylo wiele gorzej niz w III Rzeczpospolitej”. Im nie było, ale „zapominają” o tym, że długi PRL III Rzeczpospolita płaciła do niedawna. Ale pal to licho, durniów uczyć – marna to sprawa. Niestey brak rzetelnej oceny upadku PRL, skutkuje błędną interpretacją rzeczywistości III RP. Grzeźniemy w bagnie „faktów medialnych”, „konstruktów”, „zielonych wysp”, i innego „pijaru” i jak za PRL zaczynamy żyć na kredyt. Oby nie było tak, że spłacać go będzie kolejna Rzeczypospolita, a my będziemy wzdychac do obecnej. I dlatego, należy zacząć od lustracji – koniecznie.
„singing nightingale napisał:
10 marca 2010 at 20:06
Panie Wildstein,
Zylem w PRL, pamietam. Prosze mi nie plesc bzdur o “zlym komunizmie”. Do perfekcji bylo daleko ale nie bylo wiele gorzej niz w III Rzeczpospolitej.”
Jakim trzeba być durniem (albo zakłamanym s.k.ns.n.m – co na jedno wychodzi), żeby coś takiego napisać?
Panie Red. odpowiedz jest prosta Narod WAS nie kocha bo jestescie ANTYPATYCZNI.
dobry tekst. Jednak czy pan sie nie pograza lub marginesuje z tymi pogladami?
Ciesze sie ze pan pisze jednak… no coz czy nie jest to walka z wiatrakami?
@abc
” To jest nasz kraj, nasza ojczyzna i nasza historia.’’
dlaczego nie przeszkadza panu że kraj ten jest zakłamywany od 20 lat w sposób taki sam jak w PRL. Teraz przez establishment komunistów w porozumieniu z byłymi młodymi komunistami 68r.
Establishment który dba nie o Polskę tylko o to aby u władzy były największe miernoty pod warunkiem że można nimi sterować.
Ciekawe, nie przeszkadza to fałszywym patriotom.
Niech PIS i Pan przestanie żyć przeszłością. Bo moją miarą nie są prawa wolności, esbecja, tajni wspólpracownicy, komunizm, kapitalizm, czy inne pierdoły, tylko to jak się żyje przeciętnemu Polakowi, jak się kraj rozwija, czy mamy nadzieję na lepsze życie dla naszych dzieci.
A bilans minionych dwudziestu lat jest w porównaniu z jakimkolwiek okresem okresem dwudziestu lat historii Polski w ostatnim stuleciu jest bardzo niekorzystny i to w warunkach wprost cieplarnianych = jak spokojne granice, pomoc płynąca z zachodu, stosunki handlowe i polityczne z innymi krajami, wielki majątek skupiony w rękach państwa.
Co w Polsce pobudowano przez dwadzieścia lat? Blaszane budy hipermarketów. To ma być ten postęp. Nic dziwnego że na piedestał jest wciągany Edward Gierek, który w ciągu 10 lat pobudował pół Polski. Na jego inwestycjach do tej pory żywią się ścierwoliberały ( bo na opluwanym i znienawidzonym komunistycznym ścierwie się żywią). Nic nie pobudowali, a raczej zrujnowali i tylko żerują na wysoce opłacanych stołkach w zarządach KGHIM, Orlenie, Lotosie i wiele , wiele innych inwestycjach władz komunistycznych.
Co nowa władza zrobiła aby nam się żyło dostatnio, abyśmy nie musieli się martwić czy nam starczy do pierwszego, czy nas nie wyrzucą z mieszkania w razie choroby, czy nam starczy na czynsz w razie utraty pracy, czy emerytura mi starczy na życie, czy moje dzieci nie będą musiały się tułać po świecie, czy mnie nie wyrzucą z roboty po 50 bo już pan jest za stary – wzrost z 3,5 tys samobójstw do 5,5 tys w ostatnim roku właśnie w tej grupie wiekowej w przeważającym przypadku z przyczyn ekonomicznych.
Pańskie dylematy oswajania PRL są wynikiem oderwania od rzeczywistości wysoko opłacanych elit, które nie mają pojęcia o prozie życia przeciętnego Polaka zarabiającego 1400żł. Bo jak może mieć pojęcie o tym ktoś który dostaje na rękę 30000 tys.
Polaków mało interesuje spór między Panami Wildsteinem a Michnikiem. Chrześcijańska miłość bliźniego Polaków jest religijna. Obce nam są poglądy „oko za oko…” Potrafimy wybaczyć i to jest wielkością naszego narodu, Obca jest nam małostkowość. Dlatego szerzenie nienawiści wobec bliźniego swego nie jest akceptowane! Próbuje Pan nieustannie wmawiać nam Polaków, że my nic nie potrafimy, że jesteśmy nieudolni, wręcz głupi, bo nie wyrzynamy sie nawzajem. Czy naprawdę Panu zależy na naszym dobru? Czy też na bezustannym jątrzeniu i wyniszczaniu Polski! To jest nasz kraj, nasza ojczyzna i nasza historia. Utożsamiamy się z naszą ojczyzną na dobre i złe
My nie musimy udowadniać, że jesteśmy Polakami! I nie życzymy sobie pouczania i wypominania nam, że nie chcemy wojny polsko-polskiej! To jest w interesie naszych wrogów, nie przyjaciół! Jestem dumny z mojej ojczyzny i nie chcę by mnie obrażano i nieustannie wypominano nam, iż nie topimy ojczyzny w morzu krwi. Pana fobie są pańskimi fobiami nie narodu polskiego. A że ma Pan możliwośc demonstrowania w naszym kraju swoich poglądów powinien być Pan wdzięczny Polakom za ich tolerancyjność, której brakuje Panu!
Pan Wildstein nie chce zrozumieć, że ludzie nie relatywizują PRL -u, tylko porównują go do III RP. I wychodzi często, zbyt często, że zostali oszukani.
Walka z komuną pod sztandarem Solidarności nic nie dała Polakom i Polsce.
Owszem, inne kraje na tym skorzystały, ale to upadek muru berlińskiego otworzył drogę do wolności Niemcom, a za nimi pozostałym narodom.
I nie poświęcili na to 9 lat walki, nie mieli kartek, hiperinflacji i 20% bezrobotnych. Ich PGR-y jakoś nie upadły, z lustracjami dawno się uporały, a dziś budują swoje kraje a nie obce jak młodzi Polacy.
A Pan Wildstein i Jego koledzy niech wreszcie przestaną walczyć z PRL-em, tylko zaczną budować Rzeczpospolitą bez numerka, ale ze sprawnym wymiarem sprawiedliwości, prostym systemem podatkowym, przyjazną ludziom administracją i innymi ideałami o które walczyli z komuną.
Bo zło towarzyszyło komunizmowi, ale nie zniknęło wraz z nim.
A wolność okazała się wolnością najmity.
Jestem od 5 lat na emigracji w Anglii (nie zarobkowej); akurat ten kraj, bo jeden z pierwszych nie robil zadnych problemow dotyczacych mieszkania i pracy po wejsciu Polski do UE. Pierwszy raz bylem w kraju tzw zachodnim w roku 1980 bedac jeszcze na studiach. Pomijam fakt, ale tez jakze wymowny o stanie komunistycznej gospodarki polskiej, ze za zarobione przez 5 tygodni pracy pieniadze moglem w pelni sfinansowac swoje utrzymanie i nauke przez kolejne 2 lata. Najwazniejsze co sie stalo, to „dotkniecie” przeze mnie normalnego swiata, ktore zmienilo moje zycie. Jak latwo policzyc, musialo minac prawie 25 lat, bym w takim normalnym kraju zamieszkal. Przezylem w Polsce chyba wszystko, co mozna: biede po skonczonych studiach, malzenstwo (rozpadlo sie rychlo z braku wlasnego mieszkania), niespelnione ojcostwo na odleglosc po rozwodzie, wstrzymanie wydania paszportu, gdy chcialem wyjechac do kochanej kobiety ulozyc sobie na nowo zycie, prace w prywatnym sklepie, by byly jakies normalne pieniadze, wlasna prywatna firme po roku 1989, gdy uwierzylem w zmiany niestety, prace u zachodniego wlasciciela firmy od 6 rano do 23 wieczorem z pensja zalegla do 6 miesiecy, itd, itd. Mysle, kiedys moze napisze ksiazke o swym zyciu, moze tak tylko dla higieny psychicznej, a moze jednak ku otwarciu oczu tym wszystkim matolkom, ktorzy wypisuja dyrdymaly o PRL. I moze nawet bede jezdzil po Polsce i probowal otwierac te oczy na zywca. Kto wie. Choc patrzac wstecz, w historie Polski, a zawsze staram sie z takiej perspektywy oceniac zdarzenia jej dotyczace, to zadanie czekaloby mnie heroiczne. Panowie Wildstein, Ziemkiewicz, Janke, bo tych czytuje w RZ najczesniej, to sa glosy normalnosci i to sa dla mnie bohaterowie. Oni te oczy juz staraja sie otwierac.
Zlepek dyrdymałów. A najlepsza taka oto złota myśl:
„w Polsce funkcjonował wówczas podstawowy podział na: „my i oni”. My – ubezwłasnowolniony naród i oni – rządzący nami z obcego nadania”
Wildstein albo jest infantylny, albo po prostu cynicznie wprowadza w błąd czytelników.
Doskonale pamiętam czasy PRL: otóż ten, w rzeczy samej dość parszywawy system, cieszył się poparciem milionów obywateli. W latach 70. garstkę dysydentów traktowano jak zabawnych wariatów. Wielu naszych „patriotów” wierzyło zresztą, że KOR to Żydzi, szkalujący ustrój za pieniądze amerykańskie i zachodnioniemieckie.