Przy okazji debaty o Kapuścińskim ujawnia się zjawisko funkcjonujące przez cały czas trwania III RP, które nazwać można „oswajaniem PRL-u”. Polegało ono na relatywizacji, żeby powiedzieć wprost: zakłamywaniu zła komunistycznego systemu
Przedstawiciele establishmentu nowego państwa, który w ogromnej mierze wywodził się z PRL-owskich elit, usiłowali w ten sposób bronić swoich biografii. Wspomagali ich w tym wpływowi członkowie dawnej opozycji, którzy zawarli z nimi polityczno-biznesowy sojusz, a którzy sami często wyrastali ze środowisk komunistycznych.
Pomimo potęgi owego układu jego działania w tej mierze przyniosły ograniczone efekty. Z czasem młodzi ludzie, niemający nic na sumieniu, przywracali miary rzeczom. Trudno było im wmówić, że da się obronić robienie kariery w służbie totalitarnego czy choćby tylko despotycznego systemu, który działał w interesie obcego imperium.
„Sprawa Kapuścińskiego” odsłoniła pojawienie się grupy młodych, którzy – oczywiście przy współpracy starych towarzyszy – zaczynają zakłamywać PRL w imię swojego ideologicznego interesu. Głoszą oni rzeczy, których nie sposób było mówić, gdy pamięć tamtych czasów była żywsza. W ich wersji PRL był państwem ułomnym, ale popieranym przez obywateli o lewicowych poglądach. W tym ujęciu oportunistyczna kariera przekształca się w ideowe zaangażowanie, a – potępiane wtedy przez wszystkich – donosicielstwo staje się tylko jego głębszym wyrazem.
Rzecznicy tych poglądów nie chcą pamiętać, że w Polsce funkcjonował wówczas podstawowy podział na: „my i oni”. My – ubezwłasnowolniony naród i oni – rządzący nami z obcego nadania.
Idee komunistyczne budowały fundament totalitaryzmu. Bez względu na to, w jakim środowisku i jakiej tradycji instalowany byłby komunizm, zawsze prowadził on do totalitaryzmu, a strukturalna tożsamość systemów komunistycznych wszędzie na świecie jest uderzająca. Te niewygodne fakty trzeba jakoś złagodzić, a więc również oswoić PRL, nie tylko po to, żeby ukryć draństwa swoich poprzedników, ale także po to, by obronić swoje zaangażowanie.
PS: O sprawie niepoważnej, nie wartej felietonu. Otóż Rafał Kalukin z „Gazety Wyborczej” druzgocząc mój ostatni program w TVP stwierdza: „świat Wildsteina od dawna zamyka się w schemacie zero-jedynkowym. Ogłasza więc na koniec swego programu, że to «ośrodki opiniotwórcze delegalizują opozycję»”.
Mniejsza o styl. W rzeczywistości powiedziałem „delegitymizują”. To trudne słowo i chyba powinienem go unikać, jeśli chcę, aby Kalukin mnie zrozumiał. Wyjaśniam: delegitymizacja to odebranie prawomocności. Kalukin pracuje w gazecie, która oburza się faktem, że opozycja chce dojść do władzy, więc teoretycznie powinien rozumieć sens tej wypowiedzi. „Bronisław Wildstein, samemu będąc «ośrodkiem opiniotwórczym» i zarazem medialną twarzą PiS (to nie zarzut, nawet liczni fani jego publicystyki odrzuciwszy hipokryzję by się z tym zgodzili), powinien zdobyć się na jakąś autorefleksję?” – kontynuuje Kalukin.
Odrzucając hipokryzję zgadzam się, że Kalukin nie jest niczyją twarzą, pomimo że krytyka rządu jest dla niego równoznaczna z przystąpieniem do partii opozycyjnej. Wprawdzie powtarza w ten sposób główny propagandowy chwyt rządu, który każdą krytykę sprowadza do „pisizmu”, ale na refleksję (nie mówiąc już o auto) z jego strony rzeczywiście nie ma co liczyć.








I tak w koło Macieju to samo !!!
Czy można się dziwić, że młodzież to w większości najzwyczajniej „olewa”?
Czy nie czas na autorefleksje ?
Nie wszystko, co pan pisze, szanowny Redaktorze Wildstein, przypada mi zawsze do gustu, ale dziś… – BRAWO!
Dzisiejsza rzeczywistość w Polsce jest porażająca, a co gorsza, wyraźnie widać, że będzie jeszcze gorzej. Aż chce się wyć z rozpaczy.
Jak popatrzeć na ostatnie wybory i sondaże to wydaje się, że PRL już został oswojony. Jak walczyć z tą sitwą, jak uświadomić tych, którzy ulegli tej zmasowanej, histerycznej, politycznej propagandzie nienawiści(nazywanej polityką miłości). Racjonalne(merytoryczne) argumenty nie wchodzą przecież w grę. Może spróbować tak jak oni, czyli po prostu ciągłe, jednostajne obrzucanie
przeciwnika błotem, aż do skutku. To jest przecież nasza zimna wojna(jeszcze zimna), a cel uświęca środki. Ludzie muszą zrozumieć, że jeśli nie będzie czwartej Republiki( uzdrowienia) to na pewno będzie piąty rozbiór Polski…
Obawiam się, że ta ćwierćinteligencja z wielkich jest na razie za bardzo otumaniona, aby to zrozumieć. Oni muszą odczuć na własnej skórze jaki reżim sobie wybrali i gdzie podziała się ta Polska…
brawo autor
tak sie sklada ze jesli w jakims kraju jest wladza do wziecia to zawsze znajda sie chetni zeby ja piastowac i tak juz to trwa od tysiecy lat.az tu p.bronek wymyslil nowa teorie. wiec idac tokiem rozumowania wildsteina po 44roku nie ma chetnych do objecia wladzy w prl- coz zatem robi,, biedny,, stalin?
ano siada po ruskiej stronie bugu i blaga polakow na kolanach zeby przyjeli komune, oczywiscie bez skutku wiec satrapa zalamuje sie nerwowo jedzie leczyc sie gdzies na kamczatke oddajac polsce na odchodne kresy wschodnie w miedzy czasie polska przyjmuje plan marshala,od niemcow dostajemy sowita kontrybucje,odbudowywujemy kraj ksztalcimy mlodych ludzi i p 20 latach stajemy sie najwieksza potego militarna i gospodarcza..
wszystko byloby pieknie tylko male ,,alo,,gdzie w takiej polsce byloby miejsce dla wildsteina – jak wiadomo bez teczek lustracji walki z klosem i psem szarikiem wildstein nic wiecej nie potrafi. prezesem TVP tez zostal bezprawnie bo zeby pistowac takie stanowisko trzeba miec skonczone studia a takowych wildstein nie ma. zawsze tezz nalezy przypomniec ze w czasie kiedy michnik siedzial w wiezieniu p.bronek gdzies w paryzewie byl funkcyjnym opozycjonista. jest w polsce papierek lakmusowy- urban sie nazywa- jesli urban o kims nie pisze to znaczy ze taki ktos jest i byl nikim.
wiktor1 napisał:
10 marca 2010 at 19:58
@Max
Nie tylko przytyki red. W. do inteligencji innych dziennikarzy są nie na miejscu, ale także do ich moralności. Pan W. czmychnął w świat w 1981 r. Miał rację ze swojego punktu, bo mógłby zebrać tęgie lanie. Ale niech nie czyni wytyków innym, którzy czmychnąć mogli, nie zrobili tego, lanie zebrali. Panu W. specjalnych wytyków nie czynią, chociaż mogliby, a nawet powinni. Najlepszy dowcip red. W. polega na tym, że odrzuca hipokryzję.
—
do młodych:
takie mniej wiecej teksty, jak ten wiktora 1, puszczała w obieg bezpieka w latach 80.
krotkie wyjasnienie: Wildstein w latach 70., gdy opozycjonistów w PRL mozna było policzyc na palcach jednej reki, był członkiem tzw. SKS, którego członkiem był tez Pyjas, zamordowany przez MO, prawdopodobnie z inspiracji Maleszki, późniejszego przedstawiciela środowiska Gazety Wyborczej.
Do Marysia!
Przez czterdzieści lat, jako psychiatra, zajmowałem się ludźmi chorobliwie bełkocącymi. Jako doświadczony namacalnie tragiczną historią XX w. 86-latek, również mam prawo powiedzieć Panu, że to Pan bełkoce – i to w dodatku zupełnie bezmyślnie! Daleko Panu do pogłębionej refleksyjności red. Wildsteina,
jak i w pełni uzasadnionej troski Fritza o Polskę! W jakim otoczeniu Pan się chował? W każdym razie współczuję!
A ja również w duchu poparłem inwazję USA na Irak, więc pewnie też w niektórych wzbudzam odrazę. No niestety, ale we mnie odrazę wzbudza wszelkie lewactwo i cała ta pacyfistyczna demagogia.
Dobry tekst panie Bronisławie. A tak na marginesie, to gang Michnika posiniał z wściekłości, że nadal ma Pan swój program w TVP. I niech się wściekają, to może poschodzą na zawały i będzie trochę świeższe powietrze w tym kraju.
Ach, jakże ciekawe rozważania. Komentarze osobnika o pseudonimie Fritz (nota bene pomstującego na Niemców) np., to kompletny niegramatyczny bełkot (a tutaj go ktoś chwali!), p. Wildstein chciałby zbawić kraj, skąd się biorą takie misyjne pomysły? Z dobrego mniemania o sobie? Z kompleksów? M.
Do Art!
Kochać bliźniego i pragnąć dla niego dobra to nie jest żadna komunistyczna idea. Poza sztucznymi etykietami istnieją po prostu od zawsze dobrzy i źli ludzie; kochający bliźnich, obojętni wobec nich, lub nienawidzący. Komunizm głoszący walkę klas, rozbudzał w ludziach nienawiść, a jego pokłosiem są miliony pomordowanych, niewinnych osób. Co to ma wspólnego z ludzką (bez etykiety) dobrocią, altruizmem, czy solidarnością w dobrym dziele? Proszę się zastanowić!
Bardzo precyzyjny felieton – Panie Redaktorze! Zasługę w tym dziele faktycznej, nie tylko ideowej restauracji komunizmu, tj. zdrady własnego narodu na rzecz wrogiego, napastniczego państwa, przy pomocy permanentnego kłamstwa, ponoszą takie osoby, jak m.inn.: Bolek Wałęsa, Mazowiecki, Michnik! W naprawdę wolnej i suwerennej II RP, dawno ponieśliby taką karę, jak Petain we Francji!
Jakie to nudne…. zawsze o tym samym nie ma Pan innych tematów jak stosunek do GW, komunizmu, lustracji? Naprawdę nie ma innych tematów. Czy rzeczywiście uważa pan, że ludzie w tym kraju żyją i pasjonują się takimi drugorzędnymi sprawami, że kogoś obchodzi co pan sądzi o jakimś dziennikarzu ….jak dzieci w piaskownicy
@ gajowy bronek
Jak rozumiem Pana Redaktora Wildsteina – powinieneś z pamięci wymazać wszystkie pozytywne wspomnienia z okresu peerelu. Pierwszy pocałunek, maturę, mieszkanie – dokładnie wszystko. Peerel był systemem z gruntu złym, a wszyscy, którzy żyli w jego okresie – mają z tego powodu zwichrowane, przegrane życie.
Jeśli taka jest intencja Pana Redaktora Wildsteina – cóż, współczuję.
A gajowy Bronek strzela, jak zwykle ślepakami. To, że ktoś urodził się w PRL nie znaczy,że był jego autorem. Należy odróżnić aparat partyjny, sb-ecki i inny od reszty obywateli, którzy chcieli żyć, mieć rodziny, pracować, uczyć się. Ukończenie studiów w czasie komuny nie powoduje, że coś jestem za to winien towarzyszom. Moi rodzice i ja swoimi marnymi pensjami sfinansowaliśmy już ten wspaniałomyślny dar ludowej ojczyzny i nie życzę sobie nazywania mnie wspólnikiem różnych karierowiczów, renegatów i innych. Każdy w życiu miał możliwość wyboru. Najgorsze, że czasem cena była straszna. Ale w latach 70-80 np.wstępowanie do kompartii na studiach (pani Hubner jakoś to o tym zapomniała w swoim europejskim życiorysie), czy „służba” w SB nie było obowiązkowe. Jeśli się mylę proszę o sprostowanie.
@ gajowy z 22.02
Stosuje pan dość prymitywny chwyt , sugerując „szczerzenie” zębów także na ludzi którzy w tym okupowanym kraju żyli . Co właściwe nazywa pan „obiektywną rzeczywistością”, czy takie określenie oznacza akceptowanie tego okresu? Ludzie wtedy żyli tutaj bo nie mogli gdzie indziej . Kto panu wmawia „poczucie winy” za pełnoletność uzyskana w prlu? Nie Autor tylko pan jest „upierdliwy” a co do „obsesji” to prezentuje pan ją sam wg def. Mrożka „Obsesja=sesja nad rzeką Ob.”
A co do Kalukina- nie Kałukina- to urodził się w 1974 roku i ma blade pojęcie o minionych czasach a jego „wiedza” to rzeczywistość wirtualna kolesi z ul Czerskiej.
YES,YES, Yes ! My to wszystko wiemy bo tak , tak, tak to jest.
IIIRO jest zbudowana przez klamców prawdy, bydowana na kłamstwie.
ALE co najwazniejsze IIIRP jest podobna do PRL poniewaz to nie jest polskie państwo, ale ICH państwo budowana na ich wzór i wartosci.
Polska jest innym krajem. MY nie chcielismy takiego okłamywanego państwa, które gasrdzi prawda i przyszwoitoscią.
szalom Bracie w wierze, szalom… pisz Bracie o o wszystkim…..
@tecra 700
Najbardziej mnie ubawily te PRL-owskie trawniki,
kto w PRL-u widzial prawdziwy trawnik ?Chyba ze szary.
Napis „nie deptac trawnikow”nie onaczal automatycznie ze toto na czym stala ta tabliczka bylo trawnikiem.
Hm, przyznam ze mam zastrzezenia do postaci p.Wildsteina (np. odrazajace bylo dla mnie jego poparcie dla jankeskiej napasci na Irak), ale musze przyznac ze powyzszy tekst jest swietny, by nie rzec genialny. Zebysmy mieli wiecej publicystow z takim nastawieniem do PRL-u jakie ma Wildstein i zeby potrafili je wyrazic choc po czesci tak odwaznie i elokwentnie jak on.
gajowy bronek napisał: „Pana anachroniczny, obsesyjny stosunek do obiektywnej rzeczywistości być może będzie kiedyś przedmiotem studiów, młodych socjologów czy politologów, póki co pańskie wypowiedzi, jak wyżej, brzmią jak zrzędzenie upierdliwego, starszego pana”
Brawo, Panie Gajowy! Kto to powiedzial, cytuje…
„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku?
Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata…”
gajowy bronek napisał:
10 marca 2010 at 22:02
„Czy mam żyć w poczuciu winy bo uzyskałem pełnoletność gdy mój kraj był zniewolony wskutek porozumienia, spisku najpotężniejszych demokratycznych potęg ówczesnego świata?”
Nie , napewno nie ale rozumu mi to nie odebralo czego o panu nie moge powiedziec.
mili
Karnowscy to sługusy Kaczyńskich.
Relatywizm to zło najgorsze, bo nie pozwala obiektywnie i sprawiedliwie oceniać ludzi, rzeczywistosci, historii. Wszechobecny – niszczy naszą tożsamość i charaktery.
A pan Kalukin? No cóż, to tylko kolejny piszący aparatczyk.
Pozdrawiam Pana serdecznie i jak zawsze czekam na nastepne teksty. Dobrze, że Pan jest, to nadzieja dla ludzi myślach i czujących podobnie jak ja. Dziękuję
Podpisuję się pod apelem Kałukina. Powinien pan zdobyć się na jakąś autorefleksję.
To szczerzenie zębów na okres PRL, ludzi wtedy żyjących i tę rzeczywistość w której się oni znaleźli, mimo woli a nie z własnego wyboru, jest niedorzecznością i głupotą.
Czy mam żyć w poczuciu winy bo uzyskałem pełnoletność gdy mój kraj był zniewolony wskutek porozumienia, spisku najpotężniejszych demokratycznych potęg ówczesnego świata?
Pana anachroniczny, obsesyjny stosunek do obiektywnej rzeczywistości być może będzie kiedyś przedmiotem studiów, młodych socjologów czy politologów, póki co pańskie wypowiedzi, jak wyżej, brzmią jak zrzędzenie upierdliwego, starszego pana.
Nawet mój tato zawsze mówił „oni”. A sam, jako zawodowy żołnierz należał do PZPR, i miał przechlapane, bo jego żona i dzieci chodziły do Kościoła. O innych swobodach PRL nawet nie wspomnę. Ci, którzy tego nie przeżyli, nie zrozumieją. Dziękuję Panu za ten (i nie tylko) tekst. Zawsze obrażały mnie stwierdzenia typu „przecież wszyscy byliśmy umoczeni”. Jedni nurzali się, a inni byli ochlapywani. Jakoś pogrobowcy komuny nie krzyczą głośno o mechanizmach typu „klucz partyjny”, które blokowały karierę zawodową uczciwym i fachowym pracownikom. „Kto nie z nami ten przeciw nam!”. Na marginesie – czy ten ostatni cytat nie jest aktualnym mottem „klasy” rządzącej.
Cała dotychczasowa dyskusja przebiega na poziomie ideologicznym, mnie zaś i zapewne przeważającą część społeczeństwa interesuje porównanie praktyczne obu „systemów”. I tak:
1) były kartki, a teraz kto ma za co, może się najeść do syta, ale globalny skutek jest taki, że 20% dzieci jest obecnie niedożywionych;
2) była praca, wychowywanie dzieci, spotkania towarzyskie (nie było możliwe, aby kawaler awansował lub dostał mieszkanie) – obecnie praca (z której można się utrzymać bez pomocy rodziców) jest tylko za granicą nie licząc posad załatwionych przez ustawionych rodziców – skutek jest taki,że zbliża się katastrofa demograficzna, również i dlatego, że młody chłopak. gdy znajdzie nawet jakąś pracę „na czarno” – ma w głowie zakup 20 letniego mercedesa a nie utrzymywanie żony wychowującej jego dzieci;
3) poprzednio i teraz jeździło się i jeździ 15 letnimi autami; kiedyś trabantami i syrenkami – teraz najróżniejszymi markami z całego świata – tutaj mamy niezaprzeczalny plus na korzyść obecnych czasów;
4) najważniejsze i najgorsze jest jednak totalne załamanie moralności i to zarówno na szczytach władzy (np. senatorowie bronią kokainisty w swoich szeregach) jak i wśród zwykłych ludzi na ulicach (dźganie nożem policjanta na przystanku, to zwykła niestety rzecz) – w czasach PRL deptanie trawników było poważnym występkiem.
Jaki układ, jaki mechanizm?
Ja sobie przecież dyndam swobodnie, pomyślało wahadło.
A propos zero-jedynkowości. Za środkowego PRL-u sekretarz PZPR w moim zakładzie pracy zwykł był mawiać – W Polsce tak naprawdę, to są dwie partie polityczne: partyjni i bezpartyjni. I niech nikomu się nie zdaje, że wyłga się mówiąc, że jego polityka nie interesuje …
Nastał czas ,,przywracać miary rzeczom”! Odwrotu być nie może, mimo usiłowań układu pod parasolem platfusów.
Pozdrawiam pana Redaktora.
Komunizm nie upadł a przechodzi mutację.Oswajanie PRL-u to jedna ze sztuczek jaką magdalenkowi kuglarze bałamucą społeczeństwo.
Zakłamanie ,,ośrodka opiniotwórczego,, Kalukina jest monstrualne.
W sytuacji, gdy układ trzymający władzę traci, a może i już stracił resztki legitymacji społecznej do sprawowania rządów ,,w imieniu Narodu,, , przypisywanie właśnie tego opozycji, to już gorzej, jak ,,odwracanie kota ogonem,, – to już rezygnacja z jakiegokolwiek dialogu, z jakiejkolwiek formy prowadzenia rywalizacji na rzecz rozwiązań siłowych.
Najwyrażniej jeszcze rządzącym pozostał już tylko terroryzm państwowy, w sensie zawłaszczenia i nakierowywania przeciw opozycji aparatu Państwa.
Mimowolnie ,,ośrodek opiniotwórczy przyznaje się, że to on jest bliżej ,,układu trzymającego władzę,, od samych rządzących, którym wprost uniemożliwia oddanie władzy.
Wygłąda nawet na to, że ten ,,ośrodek opiniotwórczy,, buduje swoją mocną pozycję do końca,
niewątpliwie z myślą, by przetrwać mimo koniecznego już, szybkiego upadku ,,rządu,,.
Przetrwać w tej samej postaci, przetrwać, by wylansować ,,inny,, rząd o tej samej targowickiej formule.
Sugerue to, że ten planowany nowy nie jest w niczym lepszy od odchodzącego, a Narodowi ma wystarczyć, że będzie inny.
Podzielam opinię Pana Fritza, szkoda że coraz mniej takich osób!Króluje zakłamanie,głupota, nikczemność i tumiwisizm. Nie twierdzę że młodzież jest zła tyle tylko że ta lepsza część jest celowo nie dopuszczana do stanowisk.
Niestety dalej funkcjonuje nepotyzm i kumoterstwo oraz selekcja negatywna.
Trudno liczyć na ludzką uczciwość,bezinteresowność i patriotym w dzisiejszej Polsce. Została tylko nadzieja w interwencję BOGA! Aby nie było jak w powiedzeniu „nim słońce wzejdzie rosa oczy wyje”!
Bardzo się cieszę, że będę mogła w każdy wtorek oglądać Pański program „BW przedstawia”. Wracając do meritum, czego Pan się spodziewał po jeszcze jednym cynglu z GW?
Powiem Wprost,a Pan Panie Wildstein zakłamuje w dzisiejszej Polsce prawicowe zło wylewające od czasu do czasu z pańskiego niby dziennikarskiego pióra.
Panie Wildstein,
Zylem w PRL, pamietam. Prosze mi nie plesc bzdur o „zlym komunizmie”. Do perfekcji bylo daleko ale nie bylo wiele gorzej niz w III Rzeczpospolitej.
Brawo panie redaktorze! Swietny tekst i celne obserwacje!
z szacunkiem
Niech Pan nie przestaje pisac o tych sprawach…
chocby dlatego, ze czerwone tylki w bialych (teraz) gatkach tego bardzo nie lubia.
@Max
Nie tylko przytyki red. W. do inteligencji innych dziennikarzy są nie na miejscu, ale także do ich moralności. Pan W. czmychnął w świat w 1981 r. Miał rację ze swojego punktu, bo mógłby zebrać tęgie lanie. Ale niech nie czyni wytyków innym, którzy czmychnąć mogli, nie zrobili tego, lanie zebrali. Panu W. specjalnych wytyków nie czynią, chociaż mogliby, a nawet powinni. Najlepszy dowcip red. W. polega na tym, że odrzuca hipokryzję.
Wymordowanie inteligencji gwarantowało stworzenie nowej inteligenci – inteligencji podporządkowanej swemu oprawcy. Wystarczyło że się było ukierunkowanym ideowo a stawało się inteligentem. Ludzi wartościowych nazywano niedorozwojem intelektualnym. Jak długo człowiek musiałby żyć aby nie spotkać na swojej drodze takich ideowców.
Na pytanie: „Jaki jest rodowód polityczny i społeczny liderów PPR?” odpowiada Piotr Gontarczyk w artykule „PPR była jak mafia”:
Większość członków kierownictwa partii to zawodowi rewolucjoniści, dobrze płatni funkcjonariusze sowieckiego aparatu partyjno-państwowego. Cechował ich, może poza Finderem, niski poziom intelektualny i moralny, a także niebezpieczny fanatyzm. Większość z nich siedziała przed wojną za działalność antypaństwową. Realizowali zadania zlecane im przez sowieckich przełożonych i z interesami społeczeństwa polskiego mieli niewiele wspólnego. Mentalność większości z nich dobrze oddaje relacja Marcelego Nowotki o tym, jak w 1941 r., wsiadając do samolotu lecącego „na robotę partyjną” do Polski. Nowotko wspominał: „Na pożegnanie naszej sowieckiej ojczyzny zaśpiewaliśmy pieśń ‘Zyroka strana maja radnaja’”.
* * * * *
Zarówno Gomułka jak i Bierut byli agentami NKWD. Z tym, że Bierut był także agentem hitlerowskim… Ta stalinowska agentura dobrała sobie do współpracy w zorganizowanym orzez nich PPR — rodzimych bandytów i kryminalistów.
* * * * *
Czym zajmowali się dygnitarze PRL w czasie wojny, kiedy byli jeszcze partyzantami AL?
Rabowaniem chłopów, zabijaniem Polaków i Żydów oraz gwałceniem kobiet. Sami to drobiazgowo opisali. Wystarczy zajrzeć do archiwum. W rzeczywistości komunistyczna Armia Ludowa jak ognia unikała starć z Niemcami. Często za to ściśle współpracowała z gestapo w rozbijaniu polskiego podziemia niepodległościowego. Dowódcami oddziałów AL bardzo często byli przedwojenni więźniowie kryminalni. Komunistyczni partyzanci nocami wpadali z bronią do polskich wiosek i miasteczek, mordowali opornych i ograbiali mieszkańców ze wszystkiego, co cenne.
– Także w Warszawie komuniści w dzień działali w Polskiej Partii Robotniczej, a w nocy obrabiali sklepy na Pradze – mówi dr Piotr Gontarczyk, badacz dziejów PPR-u. I podsuwa mi fotokopię jakiegoś dokumentu.
– Niech pan patrzy, tu są wyszczególnione „fanty” z rabunków. Złote przedmioty, złote monety, dolary, marki, franki… Zdał je Mieczysław Moczar, późniejszy generał i minister, o, tu jest jego podpis. A poniżej są podpisy Zenona Kliszki, który te fanty pobrał, i Władysława Gomułki, który pokwitował przyjęcie – pokazuje.
Powyższy dokument i wiele innych szokujących materiałów znajdziesz w książce Piotra Gontarczyka „Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941–1944”.
* * * * *
“Dla nas, partyjniaków, ZSRR jest naszą Ojczyzną”
Sowiecki agent i generał, tow. Mieczysław Moczar (Mikołaj Diomko) zdradził głęboko ukrytą tajemnicę bolszewickiej Polski Ludowej, mówiąc wprost:
„Związek Radziecki jest nie tylko naszym sojusznikiem – to jest powiedzenie dla narodu. Dla nas, partyjniaków, ZSRR jest naszą Ojczyzną, a granice nasze nie jestem w stanie dziś określić, dziś są za Berlinem, a jutro będą na Gibraltarze.”
Co do „oswajania”: skromnie staję po stronie Tych, którzy się nigdy nie pogodzą i nigdy nie oswoją.. tylko tyle.. :-/
A pan ciągle to samo: układ, spisek, PRL widziane, oczywiście, zerojedynkowo (ma rację Kalukin). Ja do tego dodam, że świat zatrzymał się dla pana w 1989 r.
Komunistyczny aparatczyk J. Szmajdziński od 2007r. jest wicemarszałkiem Sejmu. To, że były członek KC PZPR i szef odpowiednika Komsomołu (ZSMP) zajmuje tak eksponowane stanowisko, nie przeszkadza ani PO, ani PiS. Bronisław Wildstein też chyba nigdy się tym faktem nie oburzał.
Jeśli krytyka polityczna nie potrafi odciąć się od prlu a chce budować lewicę na wzór europejski to ja ich tylko mogę porównać do partii chadeckiej która nie odcina się od faszyzmu.
Odrodzenie ducha, budowa wolności ciekawe że mówi to polityk który wprowadził cztery reformy które pozbawiły jego kraj wolności względem innych krajów
„(…) zjawisko funkcjonujące przez cały czas trwania III RP, które nazwać można „oswajaniem PRL-u”. Polegało ono na relatywizacji, żeby powiedzieć wprost: zakłamywaniu zła komunistycznego systemu” (…)”
Myślę (parafrazując prezesa PiS) troszkę inaczej: to zjawisko – w odniesieniu do Gwardii Rzymian – polegało na zastosowaniu się do napomnienia apostoła przez Jezusa Chrystusa, przy pojmaniu – schowaj ten miecz, ucho się zrośnie… albowiem łotry po obu stronach krzyża to nie kapłani Sanhedrynu (jeden na wózku, a drugi literacki laureat Nobla)…
Widzę, że Kalukin swoim komentarzem zaszedł Panu za skórę. Trudno odmówić mu jednak racji, bo Pańska krytyka PiSu sprowadza się co najwyżej do pytań typu”dlaczego tak genialna partia jest niekochana?”. No ale czy można czegoś więcej oczekiwać od człowieka, który nie odróżnia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka od Trybunału Sprawiedliwość? Pańskie przytyki odnośnie inteligencji innych dziennikarza są nie na miejscu.
Ocena w pełni trafiona. Fakt, że funkcjonowaliśmy wszyscy w systemie komunistycznym, tzn zdobywaliśmy wiedzę, zdobywaliśmy jakieś posady, (Czy się stoi – czy się leży) – któż nie zna tego powiedzenia – symbolu ?. Zakładaliśmy rodziny i urządzaliśmy sobie na swój sposób szczęśliwe życie nie oznacza wcale, że utożsamialiśmy się z komunizmem. Był podział jak mówi Red. Wildstein na : my i oni. My- chodziliśmy do kościoła a oni na pochody 1 – Majowe. My – słuchaliśmy Wolnej Europy, Radia Londyn i Radia Luxemburg a oni – swoich przełożonych w Moskwie. Polak Papieżem: w nas wzbudził euforię a u nich wzbudził przerażenie i wściekłość. My staliśmy godzinami w kolejkach po kaszankę a oni mieli sklepy za żółtymi firankami. I tak można – by w nieskończoność. III RP jest prostą konsekwencją Magdalenki. Jeszcze temu zaprzeczają ale ta prawda przebija się coraz mocniej. Dalsze konsekwencje: RZąd Mazowieckiego, nocna zmiana, nieruszony wymiar sprawiedliwości a dodatkowo umocniony nieusuwalnością, nieruszone WSI i dalsze konsekwencje- afery FOZZ, afery SLD za rządów Millera a teraz afery PO za rządów niby Tuska ale tak naprawdę to kto teraz rządzi..i co dalej z tą Polską?
Chłopie, obudź się. Dzisiaj też działamy w interesie obcego imperium, tylko innego – nieprawdaż?
Pisze Pan Redaktor… Te niewygodne fakty trzeba jakoś złagodzić, a więc również oswoić PRL, nie tylko po to, żeby ukryć draństwa swoich poprzedników, ale także po to, by obronić swoje zaangażowanie. (…)
Rozszerzająco, nie chodzi jedynie o poprzedników jako takich, wiele karier aktywnych obecnie propagrandzistów mediów, TW24, GW, zawdzięczają swym naturalnym poprzednikom w reżimie – to przecież synowie i córki a już i wnuki PZPRowskich notabli z „zatoki czerwonych świń”, córki i synowie, bracia milicjantów, kolaborantów, UB, SB, morderców sądowych i innej (auto cenzura) …czy.
Nic nie było, takie czasy, patrzmy w przód, schowajcie babci dowód
ideały komunizmy budują ideały PiS…
bo cóż innym są zapowiedzi, Polska bez bezrobocia, wczasy w Egipcie…
bogatsze kraje jak Niemcy 20 lat temu nie mogły tego zagwarantować swoim rodakom, a pan panie redaktorze, byłby idealnym propagadzistą.
W latach 1945-1953 mamy docznienia z czyms znacznie gorszym niz dranstwem, tylko ludobojstwem popelnionym przez zydokomune na czlonkach Polskiego Ruchu Oporu z nazistami, nie bioracymi aktywnie udzialu w walce z komunizmem i na Polskiej Inteligencji. Bohaterowie prowadzacy aktywna walke z komunizmem tworza jeszcze inna grupe.
O tym wszystkim obecne generacje Polakow nie maja najmniejszego pojecia. Dlatego oswajanie PRLu jest mozliwe.
Szczegolnie przez nastepna, mloda generacje komunistow, dla ktorych cala przeszlosc, to po prostu okres bledow wspanialej ideologii. Dlatego z cala pewnoscia szanuja i rozumieja troche inaczej zabarwionych, na brazowo duchowych przyjaciol w Niemczech, nacjonalsocjalistow. Nazisci w Niemczech sa dokladnie tego samego zdania. Tez uwazaja, ze ich idea jest wspaniala i walcza o jej powrot. Maja nawet wedlug ostatnich sondazy 8% glosow poparcia.
Demokratycznosc GW i czerwonych nazistow wyraza sie w ten sposob, ze domagaja, zadaja energicznie i zdecydowania w imie wszystkich postepowych i swiatlych sil i ich elit inteligenckich, zakazania opozycji.
Opozycja jest przestepstwem a kazda krytyka przedstawiciela niemieckiem administracji na Polske, Tusk, jest wyrazem przynaleznosci do przestepczej opozycji.
Proste i jasne,
z komiunistycznym pozdrowieniem
88
fritz.
Panie redaktorze, gratuluję utrzymania programu w TVPIS-SLD. Jednak udało się przekonać ekipę Kwiatkowskiego i Napieralskiego.
I bardzo dobrze, trzeba doić państwową telewizję dopóki nie padnie.