Zdumiewająco mało mówimy o zjawiskach demograficznych, podczas gdy stają się one coraz istotniejszym czynnikiem współczesnej polityki.
Przypuszczalnie dlatego, że nie mieszczą się w dominujących schematach myślowych, a często wnioski, które musielibyśmy wyciągnąć z ich obserwacji, przeczyłyby dogmatom poprawności politycznej. Demografia pokazuje, że istnieją naturalne procesy, którym podlega gatunek ludzki niezależnie od woli jego poszczególnych przedstawicieli.
Społeczeństwa dobrobytu funkcjonujące we współczesnej kulturze zrodzonej na Zachodzie wytracają demograficzną dynamikę. Czy jednak jedynym czynnikiem warunkującym przyrost naturalny jest materialny dobrobyt? Z pewnością nie, gdyż Stany Zjednoczone, chociaż w sumie materialnie stoją lepiej niż Europa, demonstrują wyraźnie od niej wyższą rozrodczość. Zdecydowany i oczywisty jest związek demografii z dominującymi postawami kulturowymi. Konsekwencją cywilizacji hedonizmu, nastawionej na doraźne, indywidualne zaspokojenie, jest między innymi zatracenie demograficznej dynamiki.
Stwierdzenie takie wywoła sprzeciw wielu wyznawców współczesnego popliberalizmu, którzy wszystko widzą osobno. Ich zdaniem to tak oczywiste, że tylko Jaś i Marysia decydują, czy chcą mieć dzieci. Otóż nie do końca. W życiu nie dokonujemy tak wielu wolnych wyborów.
Brak zabezpieczeń społecznych powodował, że dzieci stawały się dla większości ludzi jedyną możliwą inwestycją na starość. W społecznościach silniej zintegrowanych związki małżeńskie, które posiadały sankcję religijną, były dużo bardziej trwałe, a więc dawały kobiecie rodzącej dzieci większe poczucie pewności – gdyż to kobieta ponosi większe konsekwencje rozpadu obarczonego dziećmi związku. A to tylko elementy, które składają się na etos społeczny. Czy istnieje w nim poczucie wspólnoty, które pozwala ludziom widzieć się także jako element ciągu pokoleń, czy społeczeństwo ulega anomii, a ludzie stają się w nim samotnymi monadami?
Myślenie o tym przekracza jednak horyzont walczących o kolejne „prawa człowieka”.








Ogólnie biorąc mało mówimy o ideologii!
Zastanawiamy się jak przetrwać zamknięcie naszego zakładu pracy, nad kwestią wysłania dziecka do przedszkola, wyboru kierunku studiów, tego większego i „spięciu” rat za mieszkanie, rachunku za światło i ubezpieczenia OC, klamrą przychodów.
A to jest grzech, świństwo i zbydlęcenie.
Powinniśmy zostawić na boku te egzystencjalne bzdety mówi redaktor Wildstein i zastanowić się „dokąd zmierzamy i o co walczymy”.
Dlatego już od jutra, w mojej małej rodzinie, podejmiemy ważne kwestie naszego miejsca w Europie, dekomunizację, lustrację, in-vitro, aborcję, antykoncepcję, i pare innych spraw, które nas ani ziębią ani grzeją ale skoro jesteśmy potomkami etatowo-przegranych wszystkich uczestników zrywów, powstań i wojen to choć pogadajmy sobie – do syta!
Wychowalem corke bez nianki z Ukrainy.Smarkata robi dobra robote, jest ceniona, jest zadowolona , zarabia dobre pieniadze w Abu Dhabi. Nawet u Arabow mozna byc
cenionym , nawet jako kobieta, w Niemczech szanse byly mizerne, o Polsce lepiej nie mowic. Widzialem szkoly w Abu Dhabi, tam tynk nie odpada, tam sa nauczyciele, nie koledzy partyjni.Tam widzialem reklame zachecajaca panienki do studiowania, nawet piwa sie napilem. Mam wiele za , duzo przeciw ale oni was ograja, panowie Europejczycy. Zasada jest prosta, jezeli ktos Ciebie potrzebuje , placi kazda cene
Jezeli kolchoz budujesz to kiedys stracisz.
mili
„Co Pan chciał przez to powiedzieć? Że należy jeszcze bardziej ograniczyć lub wręcz zlikwidować zabezpieczenia społeczne, aby zwiększyć wskaźnik urodzeń?!”
BW miał na myśli Europę Zach. gdzie socjal jest gigantyczny. W Polsce „zabezpieczenia społeczne” prawie nie istnieją więc nie ma czego likwidować.
Że ktoś ma plan zrobienia z Polski dwudziesto milonowego narodu żeby się polactwo nie plenilo na swej ziemi. Przecież przyrost naturalny bezpośrednio powiązany jest z sytuacja ekonomiczną i polityczną także trwa cicha zagłada narodu i jego wynarodowianie
zwierze napisał : „bez sensu jest mowienie o ekonomii – ludzie maja nawiecej dzieci w biednych krajach”.
Nie zgodzę się. Jeśli zobaczy się z bliska kraje biedne (np. Indie) to bieda tych ludzi jest dla nas bieda – dla nich to standard. Ich dzieci żeby wejść w samodzielne życie potrzebują tylko dożyc 16 lat. W takim społeczeństwie jak w południowych Indiach wystarczy skończyć szkołę elementarną i uzyskuje się status taki jak ma 95% społeczeństwa. Koszt nauki w szkole elementarnej sprowadza się do do zakupu książki, długopisu, zeszytu, spodni i białej koszuli. Jest to powiedzmy 1/4 średniej pensji rykszarza w Bombaju. Pewnie w Afryce jest jeszcze prościej bo bez nauki można osiągnąć status jaki ma 95% społeczeństwa. Natomiast żeby w Polsce osiągnąć status jaki ma ma 40% społeczeństwa trzeba skończyć co najmniej zawodówkę. W Polsce oprócz kosztów typu: zeszyty, dojazdy i lekarstwa trzeba dziecko utrzymywać w 100% – w Polsce dzieci nie pracują na swoje utrzymanie. Natomiast w Bombaju od 6 roku życia zasuwają jak małe samochodziki więc są mniejszym obciążeniem dla rodziców. Wielodzietna rodzina gdy trójka dzieci ma powyżej 10 lat „samofinansuje” swoje wydatki. Wprawdzie jedzą tylko ryż i mleko ale nic więcej im do szczęścia nie potrzeba. Natomiast w Polsce nie da się żyć z rodzina na ulicy i właśnie dlatego rozsądni rodzice ograniczają ilość dzieci. Gdybyśmy mieli dochody jak Szwajcarzy to oczywiście część społeczeństwa hulałaby po knajpach ale duża część kupiłaby duże domy i wynajęła opiekunkę z Ukrainy do opieki nad 4 lub 5-tka dzieci. Bo póki co, jeszcze jesteśmy społeczeństwem pro rodzinnym. Natomiast jeśli z życia zawodowego eliminuje się kobietę która wypracowuje powiedzmy 2300 zł brutto po to żeby gmina zaoszczędziła 600 zł to coś w tym kraju jest nie tak.
Poziom polskich tzw. elit mozna poznac po stosunku do Pani Alicji Tysiac
i metody in Vitro ktora urosla do sprawy panstwowej i stala sie miara oceny
nowoczesnosci.Stosunek do niej stal sie miernikiem postepu.Postepowe jest
ulatwiac aborcje ,nie postepowe utrudniac a w zasdzie nie godzic sie na
finansowanie in Vitro co dla czlowieka postepu jest oczywiste.
Pelna prawda, czy to Europa, czy tez Polska: bez wiezi spolecznych i dzieci za kilkadziesiat lat upadniemy.
Do xmana: Szanowny xmanie. Dowolnej wielkości emerytura nie nakarmi emerytów, jeśli nie będzie miał kto „piec chleba”. A więc dzieci jednak są potrzebne, niezależnie od tego, czy się je chce mieć, jak byłeś laskawy napisać, czy nie. Twoje dominujące myślenie skutkuje tym, że kiedy już bedziesz na emeryturze, to sam sobie posiejesz, zbierzesz, wypieczesz chlebuś.. Bo jak nie bedzie miał kto tego robić, to banknotami się nie raczej najesz. MB
Zawsze uwazalem ze posiadanie dzieci to laska od Pana Boga i mimo calkiem
udanego zycia w sensie zawodowego spelnienia uwazam ze to co najbardziej
mnie cieszy to trzech udanych synow.Ci ktorzy wpadli w polapke konsumpcji
nie zdaja sobie sprawy ze martwe przedmioty nie zastapia rodziny.Najwiekszy
bogacz umieszczony w super domu starcow zaplaci cene za nie posiadania dzieci.
Kraj ktory ma maly przyrost nie bedzie mogl liczyc na wzrost gospodarczy .
Wejda nowe technologie (Nano materialy) gdzie trzeba wiecej bedzie ludzi do
pracy w przypadku USA GDZIE populacja etniczna Meksykanow, ludzi pracowitych, najczesciej katolikow daje duzy przyrost ludnosci.Biali, biedni czy bogaci tez maja duzo dzieci.Celebrytki pokazuja sie na zdjciach w ciazy i miec
duzo dzieci jest ;cool; czasem to przynosi nieoczekiwany skutek gdy cala klasa
dziewczat w szkole sredniej umowila sie zajsc w ciaze.
Stekanie ze ze warunki materialne sa przyczyna braku dzieci sa nie
na miejscu.Osobiscie mam w Polsce, daleko rodzine ktora ma 15 dzieci.Mama
szczupla zadbana ladna,zas kiedy chcialem im pomoc ,pomocy nie potrzebowali
wygladali jak dobrze dzialajaca firma rodzinna gdzie role czlonkow byly jasne zwiazane wiezami rodzinnymi.Zapewne bylo im latwiej, na wsi zywnosci nie
brakuje wiara katolicka ma silne fundamenty zas wlasnie oni skorzystali
ze zmian ustrojowych.
Polska w nierozumny sposob wypchnela najwieksze bogactwo czyli mlodych
ludzi na zachod Europy,chwilowo korzysta z tego gdyz czesc pieniedzy wraca
do Polski ale wiekszosc wspiera system emerytalny w miejscu pracy.Polskie
tzw elity wytwarzaja w swoim nieuctwie i zacietrzewieniu stan ze przecietny
Polak dolacza to jako jeszcze dodatkowy argument aby nie miec dzieci.
„bimber”, pański wpis jest ilustracją tezy, że jak się problem rozumie i ma się coś do powiedzenia to komentarz może być zwarty i lapidarny.
Mamy problemy demograficzne tyle, że wstęp do dyskusji, redaktora Wildsteina ma się nijak do tego tematu.
To niedbałe rzucanie hasłami, niespójnymi komentarzami kojarzy mi się ze starym incydentem, sprzed wielu lat, w telewizji „plus”.
Prowadzacy program polityczny a obecnie figura w programie trzecim PR, popełniał merytoryczną gafę za gafą, czym doprowadził w końcu do białej gorączki, jednego z gości, znanego profesora UW.
Program w końcu dobiegł końca, gospodarz-dyletant wstał i ku osłupieniu widzów przeprosił profesora, za „umyślną prowokację”.
Jakkolwiek prowokacja była a było nią powierzenie przez stację prowadzenia programu wspomnianemu dziennikarzowi, to jego refleks na końcu programu był niepowtarzalnym majstersztykiem.
A więc panie „bimber”, może redaktor Wildstein jeno „prowokuje”, do poważnej dyskusji, tym niepoważnym komentarzem?
Panie Bronisławie są ekonomiści, którzy napisali, że to demografia określa w długim okresie kierunki rozwoju społeczeństwa. Pierwszym, trochę katastroficznym, był Malthus. Są też tacy, którzy szczerze dodają, że nie pisano o tym ostatnio, ponieważ łatwo było można dostać za to łatkę demagoga i faszysty. Poza tym, przyzna Pan, że uznanie siły demograficznych uwarunkowań niweczy w proch argumenty poprawności politycznej w obronie homoseksualizmu itp.itd. Ot co!
Panie Antoni
Nie ważne co Pan Korwin mówił o dyscyplinowaniu kobiet, bo dyskutujemy o demografii.
Podoba się to Panu lub nie powszechna robotyzacja staje się rzeczywistością i wpływa ona na demografię. Według mnie problem pojawia się u nas dopiero teraz (z opóźnieniem względem tzw. krajów zachodu) ponieważ PRL opóźnił nas technologicznie. Chodzi o wydajność, opłacalność i są to sprawy przynajmniej jak na razie nie do przeskoczenia.
USA są tu dobrym przykładem. Większość prac fizycznych zlecili azjatom (u nich na miejscu w Azji), a większość prac umysłowych azjatom których masowo importują na swoje uniwersytety. Amerykanie po prostu wytwarzają i sprzedają wiedzę. Stąd też problemy demograficzne. Ci którzy są zdolni to robić stanowią małą grupę. Całej reszcie nie opłaca się mnożyć!!! Dosłownie. Wiąże się to bowiem z azjatyzacją życia (czy też możę meksykanizacją, islamizacją, polonizacją…) czyli spadkiem jego jakości. To są dwa przeciwstawne bieguny coraz mocniej się odpychające. Można importować siłę roboczą na potęgę (robi to także UK jak i robiła kiedyś Francja). Ale ci zaimportowani nie żyją tak jak ci co importują. Dostają tylko namiastkę by 2 pokolenia później pragnąć żyć jak gospodarze albo gubić się we własnych gettach biedy.
I śmiać mi się chce bo właśnie uzmysłowiłem sobie że tzw. „outsourcing” już stał się rzeczywistością. Nowoczesne społeczeństwa niczym rasowa korporacja przerzuciły koszty rodzenia i chowania ludzi na innych.
Zaawansowana technologia zmienia wszystko, coraz częściej wykluczając udział człowieka (zabierając mu pracę).
Słuchajcie ale do jakiego momentu wy chcecie rodzić te wszystkie dzieci? Aż będzie u nas naćkane jak w Japonii? Macie jakiś prawicowy plan? Czy może wtedy zaczniecie, tak jak Japońska prawica, wprowadzać z kolei kary za trzecie dziecko?
Demografia mowi tylko jedno, wlasciwie wrzeszczy,
za 20 moze 30 lat Muzulmanie „zagospodaruja” zdegenerowana Europe
z wszystkimi kolchozowymi instytucjami tego potworka.
Pan Henryk Broder, urodzony w Katowicach pieknie to opisal,
„Hurra wir kapitulieren”, ta ksiazke polecam wszystkim znajacym niemiecki.
mili
Panie Redaktorze;
nie muszę chyba mówić jaka to dla mnie ulga, że jednak ten program będzie; nie mam wprawdzie telewizora, ale sama świadomość, że dobre dziennikarstwo ma się dobrze zupełnie mi wystarczy. Zresztą gdybym nawet miał telewizor, nigdy bym telewizji publicznej nie oglądał, bo słyszałem, że tam jakieś straszne zepsucie, golizna, podejście bardzo liberalne, pomieszanie ról płciowych i społecznych, szpiega nie odróżnisz od lustratora, mleka od krowy, kwiatu od kożucha. Czy te pogłoski to jest, panie redaktorze, prawda?
czyli co Pan proponuje? Brak zabezpieczeń społecznych?, kasację zasiłków dla samotnych matek? Likwidację emerytur żeby przymusić ludzi do rodzenia dzieci? Sorry ale to nie XIX wiek. Dzieci się ma bo się chce a nie dlatego żeby sobie zabezpieczyć starość. Takie myślenie dominuje i dzięki Bogu.
PANIE BRONISŁAWIE!
Tak bardzo jestem szczęśliwa, że zostaje Pan w TYP 1 ze swoim programem!
Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
Nic nie istnieje samoistnie. Rzadne zjawisko nie bierze się z niczego. Brak świadomości konsekwencji własnych czynów są właściwie jedyną przyczyną wszelkich klęsk. Edukacja i jeszcze raz edukacja!!! I to edukacja poprzez wykłady praktyków (ekonomistów, demografów, etyków, filozofów) nie zaś poprzez bredzenie „autorytetów” z łapanki, ale za to poprawnych politycznie.
Błąd:
„m” na „r” oczywiście. Ach te chochliki!
Przepraszam!
@realista
„Pan Korwin Mikke od dawna mówił” – no tak wszystko jasne!
Ten pan wiele mówił i niestety wciąż tego nie przestaje. Np, że kobiety należy dyscyplinować klapsem i to najlepiej publicznie. Miał on też zawsze wiele pomysłów mądrych inaczej, ale szkoda czasu na ich dyskutowanie.
Te opowiadania o robotach i społeczeństwach wysoko rozwiniętych, które nie potrzebują ludzi są warte wspomnianego pana, choć pewnie nawet on czegoś takiego nie głosi.
A imigracja do krajów bogatej północy wynika z tego, że trzeba tam ludzi. W USA wspomniani naukowcy pochodzą w bardzo dużym procencie właśnie z innych krajów, nierzadko znacznie biedniejszych, tak jak i nisko opłacani pracownicy. To właśnie oni mają zapewniać tzw ‘konkurencyjność’. Uważa się, że to właśnie Polacy opóźnili kryzys w Anglii. Wysoko zaawansowana technologia nic tu nie zmienia.
Demografia nam mówi, że dumni, ( złośliwych proszę, nie zamieniajcie „m”, na „u, w ostatnim słowie), Lechici znowu stanowić będą przedmurze, przgraniczną warownię, zatrzymujacą hordy barbarzyńców.
Tylko, że tym razem – od Zachodu!
DEMO TUSKA
Problem jest nie tylko w samej demografii, ale w ilości miejsc pracy na rynku. A ubytek miejsc pracy przez politykę Balcerowicza, Bieleckiego, Belki (3xB) jest taki, że liczba miejsc pracy w Polsce zmniejszyła się z 17,5 mln w roku 1989 do 13,7 mln w 2008. TUSK idzie dalej tą samą drogą. Dane z artykułu wartego zapamiętania.
http://www.rp.pl/artykul/443928_Stanilko__Bledne_scenariusze_premiera_Tuska.html
Zabrali program w tvp… a taki był śliczny, hamerykański… musi spisek
Amerykanie maja wiecej dzieci mimo ze w USA:
- firmy nie maja obowiazku dawania urlopow pracownikom
- pracodawcy nie musza zapewniac ubezpieczenia medycznego pracownikow( z wyj. ew. wypadku w miejscu pracy)
- nie ma platnych urlopow macierzynskich
- nie ma tanich przedszkoli ani zlobkow
Jest wiecej tego typu „udogodnien” zyciowych za oceanem o ktorych nikt nie mowi, za to mamy celuloidowy luksus w filmach z Hollywood, najbardziej deformujaca forme propagandy jaka zna caly swiat.
Pozdrawiam pana Redaktora.
Drogi,kochany „fritzu”,dzięki stokrotne za ten celny komentarz płynący z głębi twego czystego serca.Teraz już wiemy,że ten mały przyrost naturalny w Polsce i Europie mamy do zawdzięczenie dwóm Polakom:Michikowi i Tuskowi.Nigdy bym nie pomyślał,że ich wpływy sięgają tak daleko!Ale z drugiej strony mamy PiS i to tej partii zawdzięczamy,że wogóle jakieś dzieci nam się rodzą,czego przykładem Lech Kaczyński – 1 dziecko,i Jarosław Kaczyński –
liczba dzieci nie jest znana.
Podziwiam twoją błyskotliwość.
Bogactwo narodów coraz mniej zależy od zasobów naturalnych, areału upraw czy też położenia geograficznego. Coraz bardziej liczy się nauka, inwencja, technika, jednym słowem umiejętność podporządkowania sobie przyrody i zaprzęgnięcie jej do pracy na nasz pożytek. Dobrobyt jest więc funkcją innowacyjności. Kapłanami przyszłości są inżynierowie i naukowcy.
Także w sensie militarnym duża liczebność wojska dziś już nic nie znaczy, jeśli jest to wojsko słabe technologicznie. Wyobraźmy sobie scenę w której granicy pilnują co jakiś czas ustawione słupy , silnie ufortyfikowane i naszpikowane elektroniką zdolną do wykrycia wroga, podjęcia samodzielnej decyzji i błyskawicznej jego likwidacji. Jakim problemem dla maszyny potrafiącej dokonywać miliardów operacji na sekundę będzie „wykoszenie” tysiąca czy miliona jednostek bojowych.
Tradycyjnie najbardziej dzietne grupy społeczne jak rolnicy i proleteriat znikają (i znowu mechanizacja czy też raczej robotyzacja). Nie ma metody żeby zachamować ten proces. Ludzie pracują w fabrykach tylko dlatego że wciąż jeszcze są operacje manualne które łatwiej lub taniej(koszt skonstruowania robota) zrobi człowiek niż maszyna. To nie jest tak że nagle przyszła moda na nie posiadanie dzieci. Ci którzy chcieliby je mieć nie mają ekonomicznej racji bytu. Ci natomiast których na to stać, czyli szeroko pojęta inteligencja, statystycznie rzecz biorąc nigdy ich nie mieli dużo. Im rzeczywistość oferuje znacznie ciekawsze zajęcia niż wychowywanie potomstwa. Można narzucić im kaganiec finansowy i sztucznie pompować dzietność niższych klas. Może właśnie tak trzeba zrobić. Pytanie brzmi w jakim stopniu(i jak sprawić by nie żerowali na tym obcy kulturowo ludzie), czytaj mądry system podatkowy. Bo przecież nie jest tak że naukowcy, inżynierowie czy też myśliciele są potomkami innych naukowców. To że wśród biednych i słabo wyedukowanych ludzi narodzi się geniusz jest tak samo możliwe jak to że wśród mądrych i bogatych narodzi się debil, więc dbając o odpowiednią pulę do losowania działamy dla dobra kraju.
Cywilizacja podcięła skrzydła większości ludzi. Nie są oni bowiem zdolni do sprostania jej wyzwaniom. Zostali zredukowani do roli trybika w maszynie, cywilizacyjnie ubezwłasnowolnieni i pozbawieni dumy. Używają urządzeń o których nie mają pojęcia. Podlegają kontroli o jakiej nie mają pojęcia. Jedno co wiedzą to że coraz gorzej się czują i coraz mniej cieszy ich życie. Praca przy taśmie przygnębia i nie przysparza ochoty do prokreacji. Jednym słowem społeczeństwo się zmienia i ocenianie go według starych kalek myślowych nie jest rozwiązaniem dobrym.
A tak wracając do Polski. Idiotyzmem jest obciążanie pokolenia które żyje na wolności, spadkiem społecznym i gospodarczym pokoleń żyjących pod sowieckim butem. To tak jakby przedłużać okupację. Pan Korwin Mikke od dawna mówił że na utrzymanie starszych pokoleń powinien iść majątek który one wypracowały, czyli wszystko to co prywatyzujemy. Cała reszta powinna mieć możliwość zarobienia na siebie, we własnym kraju bez absurdalnego balastu podatkowego i prawnego.
polecam książkę Alvina Tofflera „Szok przyszłości”
pozdrawiam
Dziękuję za mądry i potrzebny tekst, jeśli można chętnie przeczytałbym jego rozwinięcie w postaci obszerniejszego artykułu, bo temat więcej niż ważny, naglący. Przy okazji: Rz publikowała parę lat temu świetny tekst udowadniający jak posiadanie dzieci przekłada się na rozwój gospodarczy (że mianowicie rodzina, która ma dzieci musi kupować ubrania, jedzenie, książki, zmieniać mieszkanie, samochód itd..), poparty cyframi. Jeśli ktoś ma namiar proszę o link.
Indoktrynowanie społeczeństwa teoriami , że najpierw kariera a potem dzieci przynosi skutki w całej Europie , dziecko kosztuje , w naszym kraju gdzie realne zarobki są bardzo niskie i nic nie wskazuje ,żeby to się zmieniło . Wychowanie i wykształcenie jest bardzo kosztowne i wszystkie znaki na niebie wskazują że będzie jeszcze droższe . Już teraz rodziny plują krwią łożąc na naukę dziecka a kiedy , zdobędzie upragniony dyplom to czeka go brak pracy w swoim zawodzie i po pewnym czsie młody człowiek musi emigrować. W Polsce nie ma szans zarobienia na mieszkanie. Uważam że warunki ekonomiczne oraz brak perspektyw zmusza małżeństwa do zastanowienia się nad poszerzeniem rodziny .Nie może być tak jak to jeden z bohaterów poematu A.Mickiewicza oowiedział ”szlachta na koń wsiędzie , ja z synowcę na czele a potem jakoś to będzie .
Jak Pan Bóg chce kogoś zgubić – to mu rozum odbiera.
To właśnie przytrafiło się Europie. A sciślej rzecz ujmując bogatej i zdemoralizowanej Europie Zachodniej.
Nie ma sensu przerzucanie się argumentami ….
Europa wymiera (spadek liczby ludnosci i brak nastepstw pokolen powoduje zalamanie sie systemow emerytalnych) ,
i degeneruje się (dla kogo jeszcze w świecie model europjeski jest atrakcyjny tzn. wart nasladowania bo dajacy szanse na rozwój?)
Ta cywilizacja już się rozpada …. Nie wiadomo tylko dlaczego Polakom tak się podoba odór rozkładu, że dążą do niego jak much plujki do kawałka gnijącego mięsa (potem będa takie małe białe robaczki na ryby)
BW demografem i szczęśliwie idzie dalej niż skołtunieni obrońcy „praw człowieka”. Słusznie – róbta, co chceta i gdzie chceta byle plemnik miał co potrzebuje.
@Wlod napisał:
Red Wildstein napisał: “Brak zabezpieczeń społecznych powodował, że dzieci stawały się dla większości ludzi jedyną możliwą inwestycją na starość.”
„Co Pan chciał przez to powiedzieć? Że należy jeszcze bardziej ograniczyć lub wręcz zlikwidować zabezpieczenia społeczne, aby zwiększyć wskaźnik urodzeń?!”
Z tymi ubezpieczeniami społecznymi to jest kłopot. Przestają one funkcjonować, ze względu na brak prostej zastępowalności pokoleń. Są różne modele kapitałowe i fundusze emerytalne jako alternatywa. Niestety i to nie funkcjonuje.
Parę lat temu miała miejsce ciekawa historia. Otóż Chińczycy najęli do reformy emerytur pewnego angielskiego specjalistę. Miał on oprzeć system emerytalny o inwestycje kapitałowe. Otóż, w przypływie szczerości publicznie przyznał, że jedynym dobrym modelem zabezpieczeń jest ten oparty na zastępowalności pokoleń.
Dla zwolenników innych modeli systemów emerytalnych warto przypomnieć historie 100 000 (słownie stu tysięcy) emerytów, którzy zaufali rządowym gwarancjom co do systemu opartego na inwestycjach emerytalnych poprzez pracodawców. Otóż ludzie ci zostali bez żadnych środków po odejściu na emeryturę. Wystąpili co prawda do sądu o odszkodowanie od rządu, ale …
Za to tak zwane fundusze inwestycyjne zyskują na składkach emerytalnych gigantyczne środki, którymi mogą żaglować, jak kiedyś Soros dla osłabienia funta, a teraz wiele innych dla osłabienia euro i zrujnowania Grecji za pomocą tzw CDS.
Swietny tekst
Jak wyjasnic procesy demograficzne uzywajac kilkuset slow. Takiej wiedzy nam trzeba. Takich myslicieli. Mysle, ze beda sie o Redaktora Wildstaina bily najlepsze uniwerystety na swiecie.
Takiej zbieraniny banalow w jednym tekscie juz dawno nie widzialem. A te dowody ‘amerykanskiej tez’y to juz w ogole mnie zabily.
Ja tylko w kwestii formalnej. Błagam – „anomia” – przeciez to wymaga sięgania do specjalistycznych słowników. Ja szanuje i podziwiam, ale proszę pamiętać o uprawiedliwionych ograniczeniach niesocjologów.
Doskonaly artykul Panie Redaktorze, dawno tak doskonalych i glebokich przemyslen nie czytalem. Szkoda ze PRZEKRACZA MOZLIWOSCI POJMOWANIA SWIATA przez wielu niektorych mlodych ludzi (@ smutek) ktorym sie wszystko z jednym kojarzy (-:.
Pozdrawiam serdecznie czytelnikow i redakcje
Są w społeczeństwie rodziny, które mają dzieci i takie, które nie mają. Osoby, które nie splamiły się wychowaniem dzieci (nie przywołuję tu, z jakich powodów), z reguły żyją na wyższym poziomie materialnym w stosunku do rodzin i osób wychowujących dzieci. Kiedy osoby nie wychowujące dzieci przechodzą na emeryturę, tę że „zasłużoną” emeryturę wypracowują dla nich dzieci innych ludzi… Miło, że można komuś pomóc. Szkoda, że to działa tylko w jedną stronę.
MB.
I bardzo dobrze Pan zrobił, że się Pan wypiął na TVP! Co to za godzina była? Żeby Pana posłuchać musiałem trzy kawy wypić, a i tak nieraz nie dotrwałem. Niech wypieprzą tego błazna Żakowskiego z godziny 20 w TVP INFO w niedziele i znajdzie się dobra pora na program. Pozdrawiam Panie Redaktorze!
Panie Redaktorze, a może w końcu trzeba pójść dalej i dyskutować o sensownych rozwiązaniach istniejących już w II RP – wprowadzeniu „bykowego”?
Pozdrawiam.
@ bez sensu jest mowienie o ekonomii – ludzie maja nawiecej dzieci w biednych krajach. to nie ekonomia tu decyduje tylko model kulturowy. Ludzie dorosli kochaja siebie, koachaja knajpy, pieniadze, wycieczki, wladze i kariere. Dziecko to likwiduje!
Teraz juz nikt nie ma prawa zobaczyc rodziny wielodzietnej – jak jest szczesliwa. Nawet ksiadz jak przyjdzie po kolendzie to wydziwia – zamiast powiedziec – o jaka fajna rodzna, mowi: o! o jak was duzo, jakie to nietypowe !
Nikt nie zna poczucia ktore daje rodzicom duza rodzina przy wspolnym stole. I to jest wlasnie patlogiczne. Poczucia bezpieczenstwa, oparcia i wspolnoty jakie daje liczne rodzenstwo – tego nie ma w sferze publicznej w ogole. jak jest duzo dzieci, to slychac powszechny lament, tak lament, jakby umierali – o jej, jak ich duzo, jak wy dajecie rade, z czego zyjecie ?! A TYMCZASEM TEN LAMENT TO JEST DOPIERO PATOLOGIA !
Niestety to rząd ma bezpośredni wpływ na ilość rodzących się dzieci. Po rozwiązaniach tzw. „pro rodzinnych’ w prowadzonej polityce kolejnych rządów w Polsce widać czy ich liderzy myśleli o kształcie kraju za 20 lat czy też o swoim doraźnym interesie politycznym. Polacy chętnie wypominają Kaczyńskim ich sytuację rodzinną ale odwracają oczy od Tuska czy Kwaśniewskiego – to są dopiero patologie rodzinne.
leon napisał:
…”Jest jednak prawdą że opieka nad RODZINĄ SZCZEGÓLNIE WIELODZIETNĄ BYŁA ZA KOMUNY O NIEBO LEPSZA. Nawet tak wyśmiewany Gierek wybudował CENTRUM ZDROWIA DZIECKA I MATKI”
A z czego wyvbudował? Ukradł pieniądze obecnym emerytom. Teraz dostają 600 zł na miesiąc. Nie są zadowoleni. A sam budynek niszczeje bo był partacko zrobiony bo „wicie, rozumicie towarzysze…
zdumiewajace i zadziwiajace.O demografii mowi sie,i to duzo,i od lat,i p i s z e,i r a d z i.Oczywiscie moze nie w Rzepie czy GW.”Takie zatacza kregi swiata ,jakie tepymi widzi oczu’
Proszę zauważyć, że małżeństwo zjednym dzieckiem posiada tyle samo głosów w wyborach, co małżeństwo wielodzietne.
Ciekawe szkoda ze spoznione o 20 lat Dlaczego? http://www.youtube.com/watch?v=a8SxtIVtfeQ&feature=related
A tak w kwestii formalnej: ile pan ma dzieci?
Pisze pan:
„Zdecydowany i oczywisty jest związek demografii z dominującymi postawami kulturowymi. Konsekwencją cywilizacji hedonizmu, nastawionej na doraźne, indywidualne zaspokojenie, jest między innymi zatracenie demograficznej dynamiki”
A jeszcze niedawno dziesiatki madrych glow bilo na alarm, ze grozi nam przeludnienie i bedzie wojna, bo Ziemia nie da rady wykarmic wszystkich!
A dzis? Nawet w Chinach wladze sie martwia, bo tamtejsze „dinks” nie chca miec dzieci.
Dziwne to jakies, ze dobrobyt wplywa na opamietanie sie ludzkosci w produkowaniu potomstwa. To przez ten „hedonizm”. I – tylko europejski, bo w Ameryce juz go nie ma!
Jakze to latwo skwitowac hedonizmem i konsumpcyjnoscia. Tak latwo, ze czlowiek myslacy trzy razy sie zastanowi zanim nie wyglosi takiej, nie wiadomo czym popartej sensacji.
W Ameryce nie ma hedonizmu i konsumpcjonizmu – a to mnie pan ubawil.
Kaska
Celowo utrzymywane niskie wynagrodzenia oraz polityka Państwa i oligarchów, tych większych i tych pomniejszych i całkiem małych, jest przyczyną niżu demograficznego, przy coraz wyższym, przeciętnym, z pozoru, wykształceniu.
Ponadto polityka mediów i pokazywanie bez przerwy skaczących małolatów tzn. lansowania polityki ,że życie polega tylko na zabawie, a nie na obowiązkach w pracy i rodzinie.
Zawsze uważałem kobiety z tej części świata za wyjątkowo atrakcyjne. Teraz mam na to nawet uzasadnienie statystyczne.
> dzietność (ilość dzieci na kobietę)
> ostatnie kraje tabeli
[...]
>218 Japan 1.21
>219 Korea, South 1.21
>220 Taiwan 1.14
>221 Singapore 1.09
>222 Hong Kong 1.02
>223 Macau 0.91
Zapomialem dodac ze Dr. Morgentaller dokonal okolo 300,000 aborcji….
A ja właśnie jestem jednym z tych hedonistów. Nie jestem maszynką do robienia dzieci, życie rodzinne mnie nie interesuje. Nie zamierzam poświęcać co najmniej 18stu lat życia na to, żeby jakieś-tam spoleczeństwo miało swoje emerytury. Życie jest zbyt krótkie, żeby marnować ja na rzeczy, którymi się nie interesuję.
A co do muzułmanów, to bardzo proste – nie wpuszczać do Europy. Skończyc z bredniami o wolnościach religijnych.
Od dwudziestu lat nikt z rządzących nie ma pomysłu jaka ma być Polska/nie chodzi o wirtualną/,mają pomysł jak okradać rodaków,ale nic poza tym.Układy w latach dziewiędziesiątych likwidowały żłobki i przedszkola,aby przejmować za parę groszy ten dobytek/ci specjaliści nadal są w polityce/.Potrzeba jest wrócenia do 89-roku,zrobienia prawidłowego remanentu,ustalenia na nowo realnej proporcji zarobków,a nie robienie z większości biedaków,którzy nie mają zasobów na przetrwanie ale i znalezienia miejsca dla siebie w „tym dzikim kraju’,bo PO i inne bandy też pojadą na Florydę grać w golfa.Nie będzie dobrze,gdy „ojszczymury polityczne’nie będą widziały nic zdrożnego biorąc 60-dziesiąt tys.premii,uważając ,że poprostu to im się należy przykład:Komorowski,Niesiołowski,Rosół i wielu innych.Trzeba wreszcie skończyć w naszym kraju z rosolakami i dygnitarzami za zasługi/patrz działania Wałęsy i tych co ciągle zmieniają swoje”bandy”/,aby wreszcie spełniły się słowa piosenki Pana Pietrzaka i nigdy w warunkach nowej wolności nie musiała powstać tak duża emigracja.Może najwyższy czas wymienić elity polityczne,tak jak chciała tego SOLIDARNOŚĆ,gdyż czują się przyspawane do stanowisk.
mlodzi maja sie rozmnazac i robic dzieci w 3 mln mieszkan Kaczynskiego …
mlodzi bez pracy maja robic bezrobotne dzieci …, dzieci na emigracje …
mlodzi maja robic dzieci , aby te wypracowaly- zabezpieczaly emerytury wielkiemu strategowi i jemu podobnym …
mlodzi Polacy robia dzieci w Anglii i dobrze .