Mnie samego męczy ciągłe powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu. Cóż jednak zrobić, gdy – jeśli chce się cokolwiek w naszej rzeczywistości opisać – trafiamy na tę warstwę i bez przebicia się przez nią dalej ani rusz.
Jedną z konstytuujących ją formułek, a więc elementów budujących popmitologię współczesną, jest tzw. bunt. Żart polega na tym, że to dominujący nurt kultury współczesnej produkuje klisze „buntu”. Innymi słowy, etykietę taką uzyskują manifestacje konformizmu. Czy więc w naszej rzeczywistości nie ma miejsca na radykalny sprzeciw?
Piętnaście lat obchodzą właśnie Arcana, krakowskie wydawnictwo i dwumiesięcznik. Powstały bez żadnych środków zewnętrznych i pomocy. Były atakowane przez medialne i opiniotwórcze potęgi z pasją, która może zadziwiać, jeśli patrzymy na skalę zjawiska. Ich zbrodnią było samo istnienie, ukazanie alternatywy wobec dominującego monologu. Arcana przetrwały. Obok ośrodków takich jak „Fronda” czy „Teologia Polityczna” są przejawem autentycznego buntu przeciw poprawności i zakłamaniu.
To dzięki Arcanom dowiadujemy się często o skrywanym obliczu naszej oficjalnej kultury, o przemilczanych faktach i wstydliwych epizodach jej koryfeuszy, bez których często trudno zrozumieć ich wybory. To dlatego redaktor wydawnictwa Znak, który zerwał umowę z Arturem Domosławskim na biografię Kapuścińskiego, kiedy zorientował się, że nie będzie to hagiografia, określa Arcana jako: „skansen oszalałej prawicy”.
Ostatnią „prowokacją” Arcanów było wydanie książki Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”. Nagonka, którą na nią i wydawców zorganizowały dominujące ośrodki opiniotwórcze z premierem Tuskiem na czele, kwalifikowała się do określenia „polowanie na czarownice”. Zwłaszcza że szczyciła się nieznajomością obiektu ataku. Książka, cechująca się uczciwością intelektualną, acz radykalnie krytyczna wobec swojego bohatera, miast otworzyć wielką debatę, spowodowała szykany przeciw jej autorowi i wydawcom.
W tym stanie rzeczy uratować nas może tylko odwaga buntowników.








@ EXEMPLA z 22.39
Ślepy strzał z prymitywnej skałkówki lub muszkietu.
Polecam książkę Bohdana Urbankowskiego „Czerwona Msza” ( dwa tomy) o ile ją pan gdzieś zdobędzie, bowiem jak opowiadają księgarze, po jej ukazaniu się w sprzedaży ustawiały się całe kolejki dziwnych postaci- wykupując cały zapas.
W skrócie można tą pozycję kreślić jako anatomię współpracy naszych literackich elit z sowieckim okupantem już od 17 września 39 roku.
Wymarzona kiedyś wolność słowa wygląda dzisiaj trochę niepokojąco. Dla mnie wygląda to tak jakby dobre (dziennikarsko i historycznie) publikacje których autorzy nie są związani z koncernami medialnymi były atakowane bardzo szybko i bezwzględnie. Odnosi się wrażenie że koncerny medialne prowadza swoją politykę społeczną.
Nigdy książki Kapuścińskiego nie przeczytałem do końca, a próbowałem może ze trzy razy w życiu. Jego fałszywy, senny , bez życia świat to jak jedzenie lodów przez szybę. Ludzie czytają te senniki i szczytują? No cóż- kartę do urny wrzucić też chodziło 90% Polaków, bo bunt to trzeba mieć w genach…
@stefan1
WIKTOR1 nie wpadł, że oprócz Redaktora Wildsteina może również kogoś innego męczyć powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu.
*jak łatwo przeczytać i zrozumieć wiktor1 zauważył, że powinien pisać w pierwszej osobie.
Mnie TEŻ męczy powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu.
Więc Redaktor Wildstein miał prawo użyć liczby mnogiej, BO JEST JUŻ NAS DWÓCH, których męczy to powtarzanie.
*z całym szacunkiem, jakoś nie przypuszczam, aby red. Wildstein wiedział o postawie stefcia1 w trakcie pisania swego wielce odkrywczego tekstu. Poniewaz, jak sadze, red. Wildstein czyta swoje blogi, może z czystym samieniem napisać „mnie i stefana1 męczy powtarzanie, że obaj żyjemy w świecie pozoru i fałszu.” Pewnie znajdzie się takich osobników wiecej. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że stosuje się do nich taka oto historyjka: X i Y spacerują ulica i nagle widzą dwóch mężczyzn idących z naprzeciwka. A ponieważ X i Y podzielają spiskową teorię historii (jest to częsta przypadłość tych, których męczy powtarzanie, że żyją w świecie pozoru i fałszu) i od razu przypuszczają, że nadchodzący mają złe zamiary, więc X mówi do Y „Zejdźmy im z drogi, bo ich jest dwóch, a my jesteśmy sami”.
POLSKA 2010 , to jest świat z “Roku 1984″ !!
*Stefcio 1 jest nawet niezłym rachmistrzem. Oto przykład życia w świecie pozoru.
POLSKA 2010, to jest świat PRL-u BIS,
*Jakby nie było, nie PiS w każdym razie. I tak trzymać.
który niby odpłynął w niebyt, a jednak trwa dalej, dzięki stadzie “użytecznych idiotów” i grupie cwaniaków
*Korzystając z równiania Stefcia1 PRL BiS jest Polską 1984. Tak to wydaje się stadu (bez)użytecznych idiotów i grupie cwaniaków, tj. tych których męczy powtarzanie, że żyją w świecie pozoru i fałszów. Na szczęście odplywają w niebyt.
@ Jerzy Krajewski z 00.02
Nie jestem pewien , czy zabieg zwracania się do Autora „Drogi Bronku” jest właściwą forma na tym forum. Nie wiem także, czy jest prawdziwa sugestia bliskiej znajomości, co wydaje mi się wątpliwe w świetle prezentowanych przez pana poglądów. Przeglądając pana twórczość na forum „Rzepy” doszedłem do wniosku ,że jest to już ostatnia możliwość prezentowania swoich „racji” „Drogi Jerzy”.
Są różne bunty. Lenin się zbuntował i Pinochet się zbuntował. I taki jeden z wąsikiem.
@Czyz by sumienie P.redaktora ruszylo??
„Mnie samego męczy ciągłe powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu.” Czy to jest poczatek samokrytyki ,mam cicha nadzieje ,ze tak! Ale znajac PANSKA RZETELNOSC DZIENNIKARSKA w TO nie wierze! Pan juz dawno zapomnial co znaczy „Karta Etyczna Mediow ” z 1995 roku!!!
Jesli tak bardzo Pana meczy to zycie w swiecie falszu, moze by Pan troche napisal co ,co Pan robil w latach 60tych ,z nadania PZPR jako szef platzowki PAN w Paryzu .A jesli juz tak bardzo marze,to i prosze napisac co Pan robil w Paryzu w okresie Solidarnosci ???
To bedzie NAPRAWDE papierek Lakmusowy Panskiego przemeczenia z powodu tego ciaglego „POWTARZANIA ” A tak, mamy TYLKO kolejne bicie piany. Panski ulubiony sposob na tworzenie „dziennikarstwa” Pozdrawiam.
Szczegolnie polecam rozdzial „W epicentrum grudnia”, gdzie Pawel Zyzak wysila sie na wlasna opinie o przyczanach strajku. Szczegolnie strona 76.
„Musimy zauwazyc, ze w owczesnej sytuacji ekonomicznej kraju, podwyzka cen byla prawdopodobnie nie do unikniecia” . Pozostawiam bez komentarza.
Z jednym zgadzam sie z Panem Wildsteinem, takich ksiazek nie wolno zabraniac, bo wolnosc slowa jest rzecza najwazniejsza, ale zanim sie autora zgnoi albo ubostwi wartosprobowac przeczytac.
wiktor1 napisał:
01 marca 2010 at 21:20
Red. Wildstein oznajmia:
Mnie samego męczy ciągłe powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu
Pański problem, ale prosze używac liczby pojedynczej. Ale nie dziwię się temu zmęczeniu, zważywszy, że nawet Pan nie wie, że prezydent jest bezpartyjny z mocy prawa.
……………….
A pan, jak zwykle, nie zrozumiał o czym autor pisze?
Czytam wlasnie ksiazke Zyzaka o Lechu Walesie. Czytam z trudem, bo to to jest kiepskie, niespojne i nielogiczne. Autor probuje na sile udowodnic, ze Prezydent Walesa to drobny, tchorzliwy pijaczek i nozownik, ostatni klamczuszek i prymitywny len.
To zmęczenie jest pozorne.
A przed czym mają nas ratować buntownicy ? Przed normalnością na tym padole ? Tak sobie myślę o ekscentrykach zagubionych w normalności jak Morawiecki w polityce.
znow w podziemiu…
- nic tyko,
GRATULACJE!
Oj , zamknął się pan w okręgu , którego granicę tworzy twórczość Zyzaka , Kurtyki , Gontarczyka itp. , w którym bunt jest sposobem na życie . Proszę zrobić dwa kroki do przodu , przekroczyć ten zaklęty krąg, a może ujrzy pan świat pełny ludzi ( może inaczej myślących ) żyjących teraźniejszością , gdzie nie ma miejsca na pozory a świat nie jawi się spiskiem . Idzie wiosna panie redaktorze .
Ja tez caly czas powtarzam ze zyjemy w siecie pozoru i falszu. A kto ten swiat tak nam przedstawia, nasze postkomunistyczne media. Dlaczego, bo w takim wirtualnym swiecie mozna robic zupelnie bezkarnie prawdziwe interesy i pieniadze. Ten wirtualny swiat dla mas, ten pic na wode, to tylko jest dla glupich widzow. Autorzy doskonale wiedza co jest grane .
Nic sie nie zmienilo od czasow PRL, bo propagandzisci nie tylko sa ci sam, i ale jeszcze zdobyli wieloletnie doswiadczenie, wiec robota jest duzo lepsza. Dobro, bardzo skutecznie, jest przedstawiane jako zlo i odwronie, prawda klamstwem i na odwrot. To jest skuteczne, popatrzcie na wyniki. Wiekszosc ludzi jest zupelnie pozbawiona swojego rozumu, zupelnie tak jak po narkotykach.
Przypomina mi sie taka staro opowiesc. Dawno, dawno temu w jakims kraju zboze pomieszalo sie ziarnem narkotykow i nikt nie mogl ich ani rozroznic ani rozdzielic. Grupa madrych ludzi sie zebrala i postanowila sie przed zjedzeniem tego chleba wypala sobie znak na czole, aby zadac sobie samym pytanie w przyszlosci dlaczego mamy ten znak na czole a inni ludzie nie.
My tez musimy siebie samych rozniez zapytac dlaczego zadajemy sobie to pytania, a inni nie.
„Żyjemy w świecie pozoru i fałszu,” pisze Pan redaktor wykorzystując odrzucenie książki o Kapuścińskim Pana Artura Domosławskiego przez jednego wydawcę i przyjecie przez innego, jakby wystąpiło niebywałe w światku wydawniczym zjawisko. A przezież zawsze były i są wydawnictwa, które mogą sobie pozwolić na odrzucenie tytułu i takie, które chcą za wszelką cenę zarobić. Ale fałsz polega też na tym, iż Pan redaktor, wmawia czytelnikom jakoby sprawa Kapuścińskiego „miast otworzyć wielką debatę, spowodowała szykany przeciw jej autorowi i wydawcom”, ponieważ nie doczytałem się na czym polegają te rzekome szykany. Odnośnie braku wielkiej debaty na ww. temat, rozumiem, iż Pan redaktor uważa, że wymienieni przez Pana „autorzy” mają być uprzewilejowani i wydawani w ogromnych nakładach, mało tego, natychmiast czytani przez wszystkich Polaków. Rzeczywistość wygląda mniej ciekawie. Przecietny Polak, nie czyta do końca nawet jednej książki rocznie, więc kogo zainteresuje ta „wielka debata”! Porównując narzucony przez Pana redaktora temat do stanu czytelnictwa w Polsce i gwoli prawdy nie tylko zresztą w Polsce, rzeczywiście żyje Pan w stworzonym przez siebie samego świecie pozoru i fałszu!
Spogladam na ten problem z USA-wyjechalem 1984 r ,pierwszy powrot po12 latach,potem wizyty w odstepie 2-lat .Polska coraz bardziej byla wolna.
Plakalem gdy Prezydentem zostal Prof.Lech Kaczynski-wybral go narod poraz
pierwszy od 1939 r bez manipulacji z wewnatrz i zewnatrz-nie jest to moj ideal
ale wierzylem ze nastepni beda lepsi(P.Sikorski i P.Komorowski nie gwarantuja
tego),Napad Rosji na Gruzje otworzyl mi oczy,reakcja tzw. elit i autorytetow w poczatkowej fazie kryzysu dala mi jasny poglad ze dla wiekszosci z nich lepiej
bedzie gdy wytyczne beda z Moskwy niz z Berlina.Putin pozwala sie bogacic
i korzystac z bogactwa zas standardy sa zblizone w tlumieniu badan historycznych,opini,wydawaniu biografi,pisaniu prac maturalnych itp.Jeszcz
ksiazka P.Domaslowskiego nie zostala wydana a usluzny ;autorytet ponad wszelkimi autorytetami; grzmi nie szargac drugiego autorytetu(moze P.Bartoszewski myslal ze ksiazke napisal ktorys z braci Kaczynskich w dodatkuten gorszy czyli Jaroslaw.Jesli czytaja ten tekst osoby z zamulonymi
mozgami przez ;autorytety; to patrzac z USA jak cenia wolnosc slowa moga
powiedziec ze patrzylem z niesmakiem jak Premier grzmial karcaca na historykow w obronie „autorytetu”,mlody P.Zyzak potepiony przez wszelkie
autrytety -tosie nie miesci w glowie.Wdowa nie ma prawa cokolwiek zrobic w sprawie zatrzymania slowa na temat Jej meza gdyz pamiec i wiedza stala sie wlasnoscia publiczna.Najgorsze ze zaniknely argumenty merytoryczne igdy rozmawiam z kims znajomych i staram sie poslugiwac faktami i elementarna logika osoby te powaluja sie na autorytety.Gratuluje wysokie poziomu pisma.Redaktor naczelny moze byc dumny z was zas wolnym slowew dobrze slurzycie ratowaniu RZECZYPOSPOLITEJ.
Panie Bronislawie, Pana artykuly to jak swiatlo w ciemnym tunelu.Dziekujemy
Dobre zestawienie jest Zyzaka z Domoslawskim. Byli zerami a teraz sa gwiazdami i o to chodzi. Nelezy opluc KOGOS a nie cos.Domoslawski byl wczoraj u Lisa i okazal sie tylko podlym cwaniaczkiem ktory wkradl sie w laski zony Kapuscinskiego ktora opowiedziala mu szczegoly alkowy.
@gajowy bronek:
„Od zawsze wpajano mi zasadę, żebym oceniając sam siebie, uwzględniał także opinię osób trzecich, jako równie istotną”
I wszystkie te wysilki psu na bude…
Cosik sie Wom, gozdo redoktoze, ot downo przeinacyło w tyj Waszyj głowie i żurnalistyce. Cytom i cytom…i daleko mnie do tych Woszych makiawelizmow.
Moze dlatego zem do połowy madziar…
szavak, szavak, szavak…(to po madziarsku – po polsku „słowa, słowa, słowa”)…
I piknie pozdrawiom Wos, gozdo Poloniusu (tyz s Sekspira i „Homleta” jak tyn cytot o „słowach”.
…bo Stary Pan nie kpi z ludzi…nawet z żurnalistów
gergely
„Mnie samego męczy ciągłe powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu. Cóż jednak zrobić, gdy – jeśli chce się cokolwiek w naszej rzeczywistości opisać – trafiamy na tę warstwę i bez przebicia się przez nią dalej ani rusz.”
Świat jest tak opisany w Nowym Testamencie w wielu miejscach jako pogrążony w kłamstwie i pod władzą Szatana, na przykład:
„Wiemy, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy Złego.” 1 List Św. Jana, roz. 5
„Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość” (List Św. Pawła do Efezjan, roz. 6)
„Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (Ewangelia wg Św. Jana, roz. 15) „nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie” (roz. 14)
Panie Redaktorze. Przy całym szacunku dla „Arcana”, DWADZIEŚCIA lat istnienia obchodzi właśnie „Najwyższy Czas”, tygodnik przewidujący przyszłość. Nie do wiary? Proszę przejrzeć numery archiwalne. Zawierają materiały opisujące dzisiejszą rzeczywistość. I to w niektórych przypadkach z wieloletnim wyprzedzeniem. Może ten fakt też warto zauważyć i odnotować na łamach Rzepy, której z całego serca życzę niezależności poglądów.
Panie Redaktorze, społeczeństwo polskie po okupacji niemieckiej i po PRL, można
porównać do pojedynczej, poważnie chorej osoby. Podobnie było i po I wojnie św.. Tyle tylko, że w tamtym czasie natychmiast podjęto rzetelną i skuteczną kurację tegoż społeczeństwa. Natomiast po 1989r. za leczenie narodu wzięli się
szarlatani z diabła rodem, którzy zamiast lekarstwa podali chorym pokoleniom
kolejną dawkę trucizny. Niech Pan spokojnie i cierpliwie, wraz z innymi, uczciwymi publicystami, stosuje niezbędną odtrutkę. W końcu mądre, wsparte o prawdziwe fakty słowo poskutkuje! Serdecznie Pana pozdrawiam!
….Nagonka, którą na nią i wydawców zorganizowały dominujące ośrodki opiniotwórcze z premierem Tuskiem na czele, kwalifikowała się do określenia “polowanie na czarownice”.
***Okreslenie absolutnie nieadekwatne, zwlaszcza jezeli sie uwzgledni, ze rownoczesnie rozpoczeto atak na UJ.
UJ czulo sie zmuszone (jezeli nie chcialo utracic funduszy) do wygloszenie samokrytyki w najlepszym komunistycznym, a wiec faszystowskim stylu.
Dlatego taka nagonke nazywa sie faszystowskim przesladowaniem.
Problem polega na uzywaniu slow pieszczotliwych do opisania zjawisk extremalnie niebezpiecznych, uragajaych demokracji, ktore doslownie w zadnym kraju europy zachodniej sa nie do pomyslenia. Rzad, ktory by taka nagonke rozpoczal, zostalby zmuszony do ustapienia.
Przez opinie publiczna.
Jak to ten paszkwil Zyzaka opierajacy sie na tym ze jadna pani powiedziala drugiej pani to i owo ma byc prawdziwim dzielem literacki prowokujacym do dyskusji nad jej „bohaterem” to ci dopiero kwiat wypowiedzi Pana Redaktora. Wydawnictwo o ktorym Pan Redaktor pisze powinno sie bic w piersi i przeprosic P.L.Walese za ten paszkwil przez nich opublikowany, a P.Zyzak moze by sie zajal czyms innym niz pisaniem bredni nie wiadomo po co, i tyle.
Z powazaniem
Redaktorze, jedynym ‘buntem’ jaki mozemy dzis zrobic, to zakup ksiazek z oficyny Arcana. Proste, bo przeliczalne.
Arcanom 100 lat prawdy i urodzinowego tortu z maslem a nie bitym olejem!
Panie Bronisławie niech się pan nie przejmuje krytyką zaślepionych i usłużnych .
Alleluja i do przodu.
Pozdrawiam
Drogi Bronku!
Niestety, konformiści są górą, a świat dość podły.
Świetnie pokazuje to kariera Ryszarda Kapuścińskiego. Co przyznał Daniel Passent w „Polityce”, również bystry konformista.
Konformiści są też po prawej stronie sceny politycznej.
Lewica popierała radziecki imperializm.
Prawica popiera imperializm amerykański, czego przykładem jest choćby publicystyka Rafała A. Ziemkiewicza. Milion ludzkich ofiar w Iraku nie przeszkadza jej.
CIA czuwa na całym świecie, a szczególnie w krajach należących do NATO, by amerykańska polityka nie była krytykowana.
No cóż, jesteśmy w natowskim gangu, więc morda w kubeł.
Bo inaczej odpowiednie służby zorganizują jakąś aferę przeciw nam, np. jak seksaferę czy aferę gruntową przeciw Samoobronie, która ośmieliła się krytykować atak na Irak i Afganistan.
A jaka jest prawda w tej sprawie?
Taka, jaką wcisną nam media.
A tu trwa totalna walką o to, kto nam lepiej wypierze mózgi, przekona do swoje wizji świata.
A świat był i jest dość podły. Rządzą nim gangi, tworzone przez wielkie mocarstwa. Największym obecnie gangiem jest NATO, którego wojska mordują niewinnych ludzi w Iraku i Afganistanie.
Na szczeblach krajowych rządzą gangi partyjne, trzymane twardą ręka przez bossów.
Chcesz zrobić karierę, musisz zapisać się do partyjnego gangu lub wspierać jeden z nich. Jeżeli gang zdobędzie wystarczająco dużo wpływu w państwie, pomoże odnieść sukces.
W PRL był jeden gang – PZPR z zależnymi SLD i SD.
Prawdziwy gang musi mieć wpływy w resortach siłowych – swoich ludzi w służbach specjalnych, prokuratorze, sądownictwie i armii.
Obecnie są trzy gangi: SLD, PiS i PO. Wszystkie próbują narzucić swoją narrację historyczną i społeczną. Bronią swoich ludzi – szefów i żołnierzy.
W walce medialnej sporo jest kłamstw, dlatego tak trudno dojść prawdy.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
Dzieki, Panie Bronislawie,
za przypomnienie o Arcanach.
To bardzo zacne towarzystwo.
Mam w swojej bacowce wszystkie numery dwumiesiecznika i… kilkadziesiat ksiazek
z tego wydawnictwa. M.in. i jedna taka, ktora Pan tam opublikowal.
Dwumiesiecznik jest bezcenny i zawsze bede o tym przypominal !
Od zawsze wpajano mi zasadę, żebym oceniając sam siebie, uwzględniał także opinię osób trzecich, jako równie istotną.
Autor jest wyznawcą przeciwnej szkoły, stąd z taką beztroską łatwością dostrzega, że „żyjemy w świecie pozoru i fałszu”.
Autor jako kustosz „skansenu oszalałej prawicy” dziwi się regularnie w swoich tekstach, że jego poglądy podziela zaledwie jeden profesor z Bremy i trzech kolegów z redakcji.
A może by tak zaryzykować i poddać się ocenie jakiegoś innego forum niż 37 najwierniejszych czytelników „Rz”?
Może nie warto zwracać uwagi publiczności na „Arcana”, bo znów (jak w przypadku IPN-u) znajdą się ochotnicy do zniszczenia sensownie działającej instytucji? „Arcana” robią spokojnie swoje i chwała im za to. A poza tym: wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że „Znak” schodzi na psy.
Żyjemy w świecie odwróconych wartości, gdzie „odwaga nonkonformizmu” jest właśnie największym konformizmem (i często mało kto ma odwagę na autentyczny bunt przeciw „buntownikom” we własnym środowisku), a najbardziej rewolucyjnych zmian obecnego ładu domagają się konserwatyści
.
. I jest w tym głęboka prawda, jest to pismo, które (opisując naszą rzeczywistość) pisze bezczelnie tak, jakby nie było II Wojny Światowej, mordów inteligencji, Katynia, Emigracji, budowania świata nowych wartości. Jednym słowem jest najbardziej przedwojennym pismem (w najlepszym tego słowa znaczeniu) w naszej rzeczywistości. Bezcenny skarb…
Co do samych „Arcanów”, to jest to pamiętam, jak kilkanaście lat temu „Arcana” (kontynuatorka „Arki”) zadedykowała i podarowała swój numer (poświęcony bodaj Stanisławowi ze Skalbmierza Janowi Pawłowi Drugiemu, podczas jednej z Jego Pielgrzymek do Kraju. Komentarz Ojca Świętego był mniej więcej taki, jakby byli ostatnią wyspą na Morzu Czerwonym
Co do samego Kapuścińskiego, to trudno dziś powiedzieć coś pewnego o jego zagadce. Jakby nie było, mamy prawo do poznawania prawdy. Na ile jego kariera była inspirowana przez Służby, kiedy go zauważono, jak postanowiono wykorzystać? Być może (to już jest skrajna interpretacja, ale nadal nie niemożliwa) dostał inteligentnych suflerów, instruujących go, jak ma pisać, żeby było efektownie i skutecznie, może dyskretnie wypromowano go na Zachodzie… W każdym razie był bardzo skutecznym eksporterem idei lewicowych na Zachód (takich najbardziej oczywistych, z którymi trudno się nie zgodzić, pasujących idealnie do powiedzonka „Kto za młodu nie był lewicowcem…”). Był rzecznikiem praw Trzeciego Świata, opisywanego z punktu widzenia socjalistycznego reportera (inaczej zresztą nikt by go tu nie wydał). Mówimy oczywiście o socjaliźmie teoretycznym, idealnym, takim z marzeń i snów… albo inteligentnego PR-u. O wersji demo, skutecznie propagowanej na Zachodzie. W wypadku prozy Kapuścińskiego bardzo dyskretnie i w tle, bez żadnej ordynarnej propagandy. A potem Kapuściński napisał „Cesarza”
Chcę przez to powiedzieć, że proza Kapuścińskiego była humanistyczna i lewicowa jednocześnie. Kwestia interpretacji. I nie wiemy, czy i kiedy młodego obiecującego pisarza zauważono, oraz na ile zdecydowano się go ukierunkować i w zamian dyskretnie promować. Ale nawet gdyby coś takiego miało miejsce, wdowa po pisarzu mogła nawet nic o tym nie wiedzieć. Nie było czym się chwalić, po za tym obowiązywała(by) ścisła tajemnica…
W każdym razie przeciwnicy lustracji podobno zarzucali zwolennikom, że przedwczesna śmierć Kapuścińskiego spowodowana była strachem przed tym, czego się dogrzebią. Argument można odwrócić – gdybyśmy wszystko sobie wzajemnie ujawnili, swoje przewiny, można byłoby wspólnie pokiwać głową nad przewrotnością Systemu, wręcz jego diabelskością, i przejść nad tym do porządku dziennego. Tyle, że kilka najgorszych szuj nie byłoby już na najwyższym świeczniku. I one głównie to oczyszczenie uniemożliwiły, dzięki nim nadal żyjemy w tym bagnie.
Książki Domosławskiego oczywiście (jeszcze) nie czytałem.
Panowie redaktorzy z ,,Rzepy” nauczyli się jednego wyrazu: ,,koryfeusz” i teraz go wykorzystują przy byle okazji (pada w felietonach panów Ziemkiewicza i Wildsteina po raz co najmniej trzeci w tym tygodniu).
Może trzeba wśród szanownych czytelników zrobić zbiórkę na kurs językowy? Mam tu na myśli oczywiście kurs języka polskiego.
Mnie też męczy czytanie redaktora Bronka, nawet wybiórcze. Ale od czasu do czasu kusi mnie, aby sprawdzić co tam ciekawego w świecie pozornym, pardon – równoległym! Arcana to też takie odpryskowe widzenie świata. I OK – mamy wolność!
WIKTOR1 nie wpadł, że oprócz Redaktora Wildsteina może również kogoś innego męczyć powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu.
Mnie TEŻ męczy powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu.
Więc Redaktor Wildstein miał prawo użyć liczby mnogiej, BO JEST JUŻ NAS DWÓCH, których męczy to powtarzanie.
POLSKA 2010 , to jest świat z „Roku 1984″ !!
POLSKA 2010, to jest świat PRL-u BIS, który niby odpłynął w niebyt, a jednak trwa dalej, dzięki stadzie „użytecznych idiotów” i grupie cwaniaków !!
do wiktora1:
„Red. Wildstein oznajmia:
Mnie samego męczy ciągłe powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu
Pański problem, ale prosze używac liczby pojedynczej. Ale nie dziwię się temu zmęczeniu, zważywszy, że nawet Pan nie wie, że prezydent jest bezpartyjny z mocy prawa.”
jesteś wyjątkowo miłosierny wobec red. Wildsteina.
Nie dziwi Cię, że temu wybitnemu i bezkompromisowemu Walczakowi o czystość i jasność życia politycznego… śledzącemu każdy krok polityka od kołyski… czy aby nie otarł się o komuszyzm… prawiącemu nam wszystkim moralitety… temu Słudze Jedynej Prawdy jaką niesie w kazdym programie jaki redaguje w publicznej tv…. … … a nie przeszkadza mu, że to już telewizja z czasów Rywina… z układów PiS-SLD… ba… z tymi samymi czasem ludźmi… z tą samą autocenzurą… jedyną słuszną…
Nie przeszkadza… bo płaci … i to jest najważniejsze !!! Bo „KASA MISIU… KASA”… Nocnych wywodów mało kto słucha… Pryncypialność? A po co? Bo „KASA MISIU… KASA”…
Skoro Kaczyńskim i Wildsteinowi jest po drodze z SLD, to ich sprawa… byle nas nie umoralniali i nie „pieprzyli” o odkomuszaniu…. Bo zwyczajnie kłamią…
Niepoprawny Panie Bronislawie wielkie brawo !!!. /prosze nie kojarzyc z innym „drogim panem bronislawem , bo to ubliza kazdemu uczciwemu czlowiekowi/
Na stronie obok zbuntował się … Wojciech Mann, ale nie jest to bunt Arcanów. Mann bredzący o PRL-u w radiowej III podoba się Michnikowi.
Kupiłem kiedyś numer „Arcanów” i znalazłem w nim m. in. tekst autora znanego w PRL z tego, że trzymał z władzą, chyba Bohdana Urbankowskiego. Kiedy „Arcana” opublikują demaskatorski tekst o Urbankowskim ?
Mamy w Polsce tylko 3 ośrodki „buntu”? I wszystkie 3 katolickie? A co się stało z resztą? Feministki już się nie buntują? Lewica? Liberałowie?
Skoro się pisze „o buncie”, to wypadałoby wspomnieć może o jakimś przekroju buntu a nie tylko o 3 skupiskach identycznych katolików? To po prostu śmieszne.
No zgadza się. Bunt przeciw zbiorowemu kłamstwu jest trudny. Hmm. Przekonałem się o tym ostatnio pisząc kilka uwag na temat katolickiego kościoła w kontekście tekstu Ziemkiewicza. Hmm. Pamiętam, że za komuny 80% społeczeństwa celnie oceniało papkę dziennika telewizyjnego. Mało tego, te 80% celnie oceniało różne sfery naszego życia ostarżając dwie ideologiczne hegeonię- mówiło się o czerwonych i o czarnych. Coś się stało. Ciężko powiedzieć coś rozsądnego żeby nie dostać jajem.
Odważni są !!!
Mnie zastanawia dlaczego Wałęsa nie podał wydawnictwa do Sądu. Może jednak nie był pewny wygranej ???
Wyraz „koryfeusz”, zwłaszcza w liczbie mnogiej, przypadł Panu, Panie Redaktorze, do gustu chyba za bardzo. Proponuję poszukać synonimu/synonimów.
Znak się po prostu ślicznie „skomercjalizował” – to się świetnie kalkuluje, ale wymaga akceptowania pewnych reguł, o których w tak zacnym wydawnictwie głośno mówić nie wypada.
Red. Wildstein oznajmia:
Mnie samego męczy ciągłe powtarzanie, że żyjemy w świecie pozoru i fałszu
Pański problem, ale prosze używac liczby pojedynczej. Ale nie dziwię się temu zmęczeniu, zważywszy, że nawet Pan nie wie, że prezydent jest bezpartyjny z mocy prawa.
Społeczeństwo ma stać się bezbarwnym organizmem rządzonym przez „wybrańców”. Aby tego dokonać trzeba mieć tylko jeden kierunek myślenia i działania. Dzięki Panu i innym do tego nie doszło. Ale się do tego wraca. Gwarantem tego powrotu był tak zwany okrągły stół i były Pana kolega – obecnie przyjaciel Jaruzelskiego, Kwaśniewskiego. Uczciwość, godność jest tylko dla ludzi których nie interesuje nuworyszowstwo i cieszmy się że tacy jeszcze są.
Obserwując świat , a może naszą rzeczywistość, coraz bardziej skłonny jestem uwierzyć w terorię monad Leibnitza. Z takiej prespektywy bunt nie jest buntem i jest nim. Wystarczy, że moje Ja będzie się przeciwstawiać temu co jest poza mną, a jeśli ten byt poza mną nie istnieje (albo raczej nie wpływa na moje Ja) to bunt nie jest buntem. Oj chyba bredzę. Ten bunt, nie bunt wynika może z „elitaryzacji” naszego społeczeństwa. Każdy należy, bądź chce należeć do jakiejś ELITY. Każda taka „elitarna mniejszość” buntuje się , przeciwstawia pozostałemu zbiorowie obywateli nie wiedząc, że takich podzbiorów elitarnych jest więcej. Pozdrawiam
ja bym książkę zyzaka reklamował jako rekomendowaną przez premieru Tusku
Nie ważne jakie motywy kierowały Arturem Domosławskim, autorem biografii Ryszarda Kapuścińskiego (jak określił dającej „pełny” obraz Maestro), podobnie jak Adamem Michnikiem, gdy uruchomił nagranie do późniejszej „afery Rywina” – obaj wykazali odwagę (a może desperację?) buntowników. „Dodatnie plusy” im za to.