Żyjemy w epoce, która walczy z wszelkimi wykluczeniami, a naród z natury rzeczy polega na wykluczeniu. Przynależność narodową (co nie musi znaczyć – etniczną) określa się poprzez przeciwstawienie rodaków cudzoziemcom. Nic dziwnego więc, że naród i patriotyzm kiepsko pasują do dominującej dziś kultury. Z drugiej strony nawet w Europie obserwujemy renesans narodu.
Nie sposób wyobrazić sobie demokracji oderwanej od narodu. Współczesny demos to naród właśnie. A demokracja to również współczesny fetysz. Demokracja nie udaje się w zbiorowościach, które nie mają poczucia tożsamości. Jeśli nie istnieje nadrzędna, narodowa wspólnota, to poszczególne grupy etniczne organizują się nie na rzecz nieistniejącego dobra wspólnego, ale przeciw sobie, tak jak dzieje się to w pseudopaństwach współczesnej Afryki.
Cokolwiek byśmy wymyślali, to naród pozostaje największą możliwą wspólnotą, z którą jesteśmy w stanie się zidentyfikować. Gatunkowa, ludzka przynależność, choć oczywista, ma nieco abstrakcyjny charakter. Owszem, powinniśmy kochać, a co najmniej szanować, bliźniego swego, ale to naród wyznacza naszą najszerszą tożsamość. Dlatego określany bywa jako wspólnota losu. Możemy zerwać z nim, ale trudność i doniosłość takiego aktu odsłaniają nam znaczenie narodowej przynależności.
Ludzie potrzebują wspólnoty, która każe im przekroczyć wymiar indywidualnego czy rodzinnego bytowania i włączyć się w szerszą odpowiedzialność. Ta odpowiedzialność jest na tyle konkretna, że może być powszechnie rozpoznawana. Urodziliśmy się w określonym miejscu, w konkretnej kulturze wyznaczanej znanymi wydarzeniami. Dziedziczymy i powinniśmy zostawić po sobie spadek.
W imię narodu w niedawnej historii popełniano monstrualne zbrodnie. Potwierdza to tylko prawdę, że wszystkie ludzkie cnoty i wartości mogą zostać znieprawione. Gdybyśmy chcieli odrzucać je z tego powodu, zostalibyśmy z pustymi rękami. Nie tylko jesteśmy ciągle skazani na narodową tożsamość, ale powinna być ona źródłem naszych przewag i godności.








Patriotyzm… Wyświechtało się nam to słowo, głównie dzięki politykom wszelkich opcji, którzy mówią nam co to jest i kto patriotą jest, a kto nie jest.
A co do samego patriotyzmu, to dziś jest on tylko – przynajmniej dla mnie – przywiązaniem do Polski i życzeniem jej, by ktoś nią w końcu sprawnie rządził, zamiast się kłócić z opozycją (co jeszcze od ’89 miejsca u nas nie miało i zapewne mieć nie będzie, póki scena polityczna totalnie nie wymieni się na „nową”).
Przynależność do narodu jest tak samo emocjonalnie wiążąca w obrębie państwa jak przynależność rodzinna w obrębie wspólnoty rodowej. Ale nie wolno umniejszać obowiązku angażowania się ludzi w szerszej płaszczyźnie współczesnego społeczeństwa obejmującego, w dzisiejszym zglobalizowanym świecie, np. kontynent ( w naszym przypadku Europę), a poza rodziną gminę, powiat i kraj. Rozumienie tych procesów pozwoli łączyć Polakom patriotyzm narodowy z patriotyzmem kontynentalnym, co jest niezbędne dla zachowania naszego współczesnego egzystowania. Nie ma odwrotu od procesu globalizacji obecnego życia. Uczmy się więc demokracji wielokulturowej, to zachowamy tożsamość własną.
gajowy bronek Pisze:
12/11/2009 o 11:41
………………….
Obawiam się, że nie zrozumiał pan o czym napisałem. Cóż… Trudno. Nie pierwszy to raz i zapewne nie ostatni. Co zaś do wyliczanki o patriotyzmie w wieku XXI czy XIX, to co to za różnica? Patriotą się jest albo nie. Nikt panu nie każe z dubeltówką granic bronić, bo mógłby się pan jeszcze postrzelić nie mogąc odróżnić „swoich” od „obcych”. Flagę państwową natomiast można w dzień Święta Niepodległości wywiesić. Chyba, że to nie ta niepodległość, nie ta flaga i nie ten kraj. Otwarte granice mamy to i „gości” też się trochę najechało. Niektórzy nawet klepią coś tam na forach.
Witam serdecznie, wyjątkowo Panie Bronisławie dołączę do krytyków Pańskiego felietonu. Otóż zapewne zdaje sobie Pan sprawę, iż wspólnota narodowa jest zjawiskiem stosunkowo nowym, liczy sobie nie więcej jak 200 lat. Istniejące wcześniej pojęcie „narodu politycznego” miało zupełnie inne konotacje. W dodatku we wschodniej i zachodniej Europie narody te kształtowały się zupełnie inaczej, przez co dzisiaj my w Polsce co innego rozumiemy pod tym słowem niż Francuzi, czy Amerykanie. Nie mamy więc powodów uważać, że jest to twór szczególnie trwały, czy niezbędny w życiu społecznym, czy politycznym. Być może, za kilkaset lat, narody bedą już tylko ciekawostką historyczną, na krótko zaistniałą na scenie europejskiej. Napisał pan, że naród pozostaje nawiekszą możliwą wspolnotą, z jaką możemy się identyfikować. Otóż nie, chciałbym się tu odnieść do średniowiecznej Christianitas, bądz tożsamości europejskiej kształtowanej między epoką renesansu a oświecenia. Nasi wykształceni przodkowie (szlachta) w dużo większym stopniu identyfikowali się ze stanem rycerskim, czy szlachtą, państw Europy Zachodniej niż z własnymi chłopami. Nie było żadnej wspólnoty między chłopem a szlachcicem na ziemiach polskich, natomiast istniała takowa między szlachcicem polskim a węgierskim na przykład. Funkcjonowała w całej Europie katolickiej bardzo silna więź kulturowa, językowa (łacina) i religijna, pozwalająca studentowi Uniwersytetu Krakowskiego czuć się tak samo u siebie w Pradze, Paryżu, czy w Tyńcu. Identyfikował się on bardzo silnie z kulturą europejską, jak i ze swoim państwem, ale nie z narodem, bo go zwyczajnie nie było.
dołączam wyrazy szacunku
A jak ma być kiedy o patriotyzmie „nauczają” takie autorytety jak tow. Miller Leszek, tow. Siwiec Marek czy podobni?
Bardzo trafne. I dlatego właśnie zbyt daleko posunięta polityczna integracja Unii Europejskiej nie ma sensu, przynajmniej do czasu, dopóki los jakiegoś mieszkańca Podlasia będzie mnie obchodził bardziej niż los jakiegoś Bawarczyka czy innego Andaluzyjczyka.
@ Q z 12.40
Kapitalna argumentacja, nawiązująca do świąt które nie sposób powiązać z tym rządem . Proponuję cofnąć się aż do bitwy pod Grunwaldem gdzie przedstawiciele Orła i POgoni pokonali Krzyżaków.
Wesołych ” Świąt” który ta waaaadza urządza nam codziennie!
To mógłby być przyczynek bardzo interesującej dyskusji. Bo w moim odczuciu to społeczeństwa konstytuują państwo. W naszym powiecie przed wojną Polacy stanowili ok 45% ludności (mniej wiecej tyle samo było Ukraińców a reszta to byli Żydzi). I o ile mi wiadomo – funkcjonowała identyfikacja z dobrem wspólnym Rzeczpospolitej (chyba nie gorzej niż teraz).
Autentycznie się cieszę, że funkcjonują jeszcze w przestrzeni publicznej osoby, które zdolność państwotwórczą przypisują narodom, a nie społeczeństwom. Niezmiernie interesującą byłaby polemika z wyznawcami przeciwstawnej tezy (obawiam się jednak że wśród nich więszkość nie ma zdolności do podjęcia takiej rzeczowej polemiki).
Czy ktoś zwrócił uwagę że nie ma dyskusji na temat władz uni. Komisja europejska jest wyjęta spoza wszelkiej krytyki a zwłaszcza personalnej. Jeszcze nie słyszałem pytania czy ten lub inny komiszarz jest osobą kompetentną. Żaden dziennikarz takiego nie postawił. Obowiązuje jakieś tabu. Ogólnie można narzekać ale wara nam od konkretnych nazwisk. Sam osobiście uważam że wspólnota może być dobrem, ale pod warunkiem że będzie kierowana przez kompetentnych ludzi, nie takich jak obecnie.
Panie Bronku, politycy i publicyści próbują sformułować nam nową definicję patriotyzmu. Takie rewolucyjne podejście budzi moje poważne obawy. W naszej wieloetniczym narodzie patriotyzm miał różne oblicza. Kiedyś była to wierność Koronie, a w czasach zaborów wyrażał się na ciągłym oporze wobec okupantów (obrona języka i religii katolickiej ). Współczesny patriota nie tylko powinien być świadomy zagrożeń dla wspólnoty , z której wyrasta ale starać się tak żyć, by zachować ciągłość jej rozwoju. Robienie z patriotyzmu kolejnego produktu medialnego uważam za istotne zagrożenie.
@ ABK z 12.32
Zgadzając się z pana tekstem , wyrażam wątpliwość co do doboru „autorytetów” w tej konkretnej sprawie, nie odmawiając im zasług w innych sprawach.
Bernard Shaw – wizytując CCCP w okresie głodu i kanibalizmu : ” Nie widziałem w Rosji ani jednej niedożywionej osoby….Czy ich wszystkich wywatowano”
Willi Brandt – autor kolejnych ustępstw ( detente i polityka wschodnia) wobec socjalistycznego „brata”, który od września 1988 r twierdził że „kłamstwem jest powtarzanie za chadekami jakoby obywatele NRD pragnęli zjednoczenia”.Doradca Brandta niejaki Egon Bahr konkretyzując stanowisko szefa powiedział : „..ustalić wspólne cele, aby usunąć kwestię powtórnego zjednoczenia, którego ludzie ludzie Wschodu, wcale nie chcą ..”
Życzy pan sobie podania zródeł ?
Ja bym doradzał , aby tej trudno definiowalnej sfery nie analizować zbyt głęboko a w żadnym wypadku nie eksploatować. Skutki mogą być trudne do przewidzenia (co wielokrotnie pokazały dzieje). Dobrze się stało, że pojawiły się w Europie koncepcje typu Unia , ciągle powtarzam – to nasza szansa , przynajmniej na najbliższą przyszłość. Martwi mnie jak często temat „Naród” jest używany i eksploatowany dla doraźnych celów , mało czytelnej polityki. NARODZIE nie pozwól się wykorzystywać przez ludzi szukających dla siebie lukratywnego zajęcia , ich motywy warto demaskować , analizując ich nieracjonalne lub grające na podziały i nienawiść argumenty. Wykluczanie kogokolwiek lub atakowanie – powinno natychmiast zapalać czerwoną lampkę UWAGA – o co i komu chodzi. Nie wskazuję (jak przeważnie) żadnego ugrupowania ani koterii , zwracam tylko uwagę na „możliwość”.
Panie Redaktorze,
Proszę walczyć o niepodległość naszej Ojczyzny! Nie mamy nic cenniejszego!
- Proszę zrobić wszystko aby społeczeństwo zobaczyło kłamstwa, obłudę, prywatę i przestępstwa Tuska i PO.
- Proszę doprowadzić do wyeliminowania z życia publicznego wrogów silnej i suwerennej Rzeczpospolitej.
- Proszę uczyć zniszczone przez komunizm społeczeństwo Patriotyzmu, tej bezcennej dla Państwa miłości do Ojczyzny. Tego Patriotyzmu wielkiego, wojennego ale i tego codziennego, tego budowania wspólnego, uczciwości i życzliwości dla współobywateli. Solidarności z nami samymi!
- Proszę zabiegać o silną armię! Tak abyśmy sami mogli powstrzymać agresję rosyjską i niemiecką jednocześnie. Nikt nam nie pomoże, sami będziemy w chwili próby. Niech nikt o tym nie zapomina! Proszę zabiegać o wojska amerykańskie w Polsce, są niezbędne.
- Proszę zrobić wszystko aby kraj zmodernizować, uniezależnić od obcego kapitału i wrogich nam sił.
Panie redaktorze, niby wszystjo sie panu zgadza ale…
Czuje sie dumnym Polakiem ale jednoczesnie odcinam sie od wiekszosci tego wszyskiego co kojarzy sie ze slowem „polski” w dzisiejszym potocznym rozumieniu. Moj ambiwalentny stosunek bierze sie z tad, iz odcinam sie od Matki Polski. Odcinam pepowine od tej matki i odchodze jak odchodzi dziecko, ktore przez ta matke jest nieszanowane, oklamywane, okradane i tlamszone. Odchodze z wielkim zalem i czym predzej zanim strace resztki szacunku dla tej matki.
Co mi po tozsamosci narodowej, ktora oprocz symboli i jezyka nie odnosi sie do takich wlasciwosci narodu ktorymi powinny byc w moim przekonaniu: madrosc, pragmatyzm, elementarne poszanowanie dla prawa, cudzej wlasnosci, godnosci i wolnosci itd. itp.
Polska jako panstwo (administracja) w swojej dzialalnosci nie reprezentuje rzadnych cywilizowanych i nowoczesnych standardow w moim odczuciu. Panstwo ma obowiazek dzialac na korzysc WSZYSTKICH obywateli jednoczesnie w ogolnym i wspolnym interesie. Panstwa polskiego z ktorym ja chcialbym sie utozsamiac, zyc w nim i budowac je po prostu jeszcze nie ma i za mojego zycia nie bedzie. Jestem o tym absolutnie przekonany piszac ten post z odleglosci do granic naszego pieknego kraju. Z miejsca gdzie zyje mi sie duuuzo lepiej i latwiej. Pozdrawiam
R.H. Pisze:
12/11/2009 o 11:50
…radosne święta to przykładowo 11 listopada, 3 Maja… czy trzeba tobie łopatologicznie tłumaczyć, bo wszystko, co nie wyraża miłości do PiS traktujesz wrogo ?! To chore.
A może, idąc twoim tropem celebrujmy święta powstania CBA czy kreowania rzekomych afer jak hazardowa, stoczniowa czy jakakolwiek jeszcze ?! Może hurtem, wprowadźmy pisowskie święto głupoty politycznej zmieszanej z zacietrzewieniem i żądzą władzy ?!
Panie Redaktorze, gratuluje zasluzonej nagrody.
Chce sie tez odniesc do panskiego komentarza i przekonac, ze tozsamozc narodowa wynosi sie z rodzinnego domu.
Umilowanie do polskosci wpajala nam nasza rodzina. W ciagu wiekow uksztaltowaly sie ich przywiazanie do tradycji, religii i polskiej kultury. Rodzina zawsze byla razem. I tak jest do dzisiaj, pomimo, ze wiekszosc z nas mieszka za granica. Tam tez przyszly na swiat nasze dzieci. Za granica zdobyly wyksztalcenie, tam pracuja i zyja. Znaja obce jezyki ale tez i polski. O to zadbalismy my. Przekazalismy im tradycje umilowania i szacunku do naszych korzeni. Mamy dorosle dzieci, ktore te same tradycje i wartosci przekazuja swoim dzieciom.
Panie gajowy, znajomosc jezykow obcych w Europie to juz koniecznosc, a nie przywilej wybranych. To ile jezykow obcych znaja ludzie nie robi z nich nic nadzwyczajnego i nie wynaradawia. Przecietni europejczycy znaja kilka jezykow obcych, pomimo to Belg za granica bedzie Belgiem, Niemiec Niemcem, Francuz z duma podkresla, ze jest Francuzem, a przecietny Polak za granica zazwyczaj usiluje podkreslic swoja przynaleznosc do obcego kraju, starajac sie unikania prowadzenia rozmow po polsku.
Wybralam troche cytatow pasujacych do felietonu Pana Redaktora.
Demokracja to rząd większości prostaków; komunizm to rząd małej grupy prostaków; a dyktatura to rząd jednego prostaka. W tradycyjnym i jednomyślnym społeczeństwie rządzi dziedziczna arystokracja, której funkcją jest utrzymanie istniejącego porządku, opartego na wiecznych wartościach, a nie narzucanie poglądów czy woli (w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa, woli tyrańskiej) jakiejkolwiek partii czy grupy nacisku. Autor: Ananda Coomaraswamy
Demokracja zastępuje mianowanie zepsutej mniejszości wyborem dokonanym przez niekompetentną większość. Autor: George Bernard Shaw
Również pod auspicjami demokracji czyha głupota i udaje się zmobilizować podłość. Autor: Willy Brandt
Banie balia pan pewnie nie nalezy do narodu, szkoda ze pan tu mieszka i korzysta ztego co ten Narod stworzyl, chyba ze jest pan jednym z tych co go okradali.Gratuluje nagrody i modrego poslugiwania sie swoim piorem i talentem Redaktorze.
do SOJUSZ I SPRAWIEDLIWIŚĆ Pisze:
12/11/2009 o 11:54
Prosze nie zlecac Panu Bronkowi tematow jego felietonow! Pan Bronek ma juz swojego zleceniodawce i chlebodawce. Poza tym Pan Bronek nie jest profesjonalista i pisze tylko i wylacznie z milosci … do PiSania!
@ JanEs z 12/11/2009 o 08:39
,,… etniczne rozumienie narodu (niemiecki wynalazek) przeszkadza zrozumiec wspolczesnym Polakom, ze narod jest kategoria kulturowo-polityczną, a nie etniczną,,.
*** To bardzo wazne stwierdzenie.
Do wspolnoty, jednosci z soba , zaufania, dopuszczamy tych, z ktorymi dzielimy ne tylko rownosc praw, ale tez rownosc obowiazkow i odpowiedzialnosci za dobro wspolne, jakim jest kultura i wspolna bodowa pokojowego bytu nie tylko wspolna wizja prawa, ale i praworzadnosci i czlowieczenstwa – inaczej mowiac sprawiedliwosci i moralnosci.
Same wiezy krwi nie wystarcza.
Sa nawet szkodliwe dla tworzena narodu. Tak rozumiany narod to tylko wspolnota ,,na dobre,, , na czas ekspansji.
Koncza sie konkurencja , walka, wojna wewnetrzna na wyniszczenie, szukaniem stronnikow i podzialami, szukaniem korzysci osobistych, a nie uczciwa rywalizacja w lepszosci dla budowy dobra wspolnego i rozwoju wspolnoty ludzi podobnych sobie, ludzi o wspolnej tozsamosci kulturowo politycznej, moralnej, uczuciowej i duchowej, o wspolnym pojeciu patriotyzm i Ojczyzny.
Ta dopiero umozliwia budowanie swojego bytu indywidualnego, swojego poczucia bezpieczenstwa, w ramach ktorego przychodzi dopiero czas na zycie w pokoju i dla pokoju – zycie rodzinne i ,,wiezy krwi,, – znajdowanie ,,wspolnego jezyka,, w oparciu o ,,wspolne geny,,.
Wydawalo sie, ze przekonali sie o tym Niemcy, ktorzy przy podejsciu etnicznym, czy ,,etniczno – panstwowym,, do narodu, szybko zatracili swoja kulture a sami przeksztalcili sie w barbarzyncow, ktorzy zapragneli swoja rase ,,nadludzi,, uczynic panami swiata.
Jednak w znacznym stopniu wciaz wyznaja takie podejscie do narodu, co zle rokuje ich stosunkom z innymi narodami Europy, a moze i swiata, zwlaszcza milujacymi pokoj, co nastawia ich na ekspansje, na pasozytowanie slabszych, czy celowo oslabianych moralnie.
Nawet UE traktuja jako podworko dla swojej hegemonii, a same nie tylko wbrew interesowi polskiemu, ale i wszystkich panstw Europy wchodza w imperialne zwiazki z Rosja.
Nie ma wiec juz wspolnego interesu Niemiec i Europy. Nie ma i zadnej perspektywy powstania ,,panstwa Europa,,.
Na Polakow powyzsza analiza nie naklada jakich szczegolnych oczekiwan. Starczy, ze wytrwamy w swojej tozsamosci i pozostaniemy dumni ze swoich tradycji – nie damy sie wciagnac w zadne totalitarne oszolomstwa, ktore nam chce zafundowac wciaz mutujace lewactwo, z ich wydaje sie najmocniejszym w tej chwili trendem ideologii komercjalnej,
dazacej do pelnej atomizacji spoleczenstw, rozbicia struktur narodowych i rodzinnych, zmyslu samozachowawczego, zastapienia egoistycznymi emocjami uczuc do innych, zdolnosci poswiecen dla innych, zaniku wrazliwosci, sumienia i wstydu, oraz odpowiedzialnosci.
Warto zwroci tez uwage na obowazek wykluczana z zycia narodu tych, ktorzy se z nim nie identyfikuja, ktorzy sie kieruja postawami niemoralnymi, a nawet przestepczymi, ktorzy sa nam przez lewakow podsuwani, jako ci, ktorych mamy rownouprawniac, lub tolerowac.
Wobec nachalnosci lewackiej propagandy trzeba wysilic swoje zmysly samozachowawcze i zdolnosci samoobronne, bo nasz swiat jest dzis pelen manipulacji, podszywan sie, iluzji, wirtualizmow, oszustw, podrobek i ,,okazji,, – wciaz pelnych praw oczekuja niedojrzali do swojego czlowieczenstwa, ktorzy uwazaja sie ponadto za ,,ostatnie ogniwo ewolucji,, – konsumentow, przed ktorymi ,,wielkie zarcie,,.
Mocna jest analogia ich do narodu w sensie etnicznym.
A może tak trochę odwagi na felieton o UKŁADZIE w TVP?
Q- pisze o wprowadzeniu przez PO „radosnych świąt” – w liczbie mnogiej.
Proszę o przypomnienie pozostałych „radosnych”!!
Mój kalendarz ich nie odnotował, (mam jakiś PiSowski ?) a dla mnie prawdziwym świętem będzie zmiecenie przez historie tego rządu co pomimo”słupków” – jest już bliskie.
Jako wyjątkowe „dni” polecam waaaadzy:
- dzień stoczniowca
- onkologa
-wirusa grypy
-IPN-u
-szpitali
-hazardzistów w Sejmie
-emeryta
-zwycięstwa pod CBA
-kastracji pedofilów ITD ITP Same „radosne dni”
Dyskusje na temat europejskości to najczęściej bełkot , ponieważ kultura jest wytwarzana w konkretnym języku. Dobra poezja jest tak naprawdę nieprzetłumaczalna a skojarzenia jakie budzi muszą być przy tłumaczeniu przekazywane w sposób zupełnie odmienny niż w języku oryginału i nigdy nie będzie między nimi stuprocentowej zbieżności.
Dobre piosenki w stylu rozmaitych odmian muzyki poplularnej
można napisać w języku angielskim , nie da się tego zrobić w języku polskim, bo ma odmienną strukturę. Grechuta , Czerwone Gitary czy Rodowicz to style typowe dla języka polskiego. Inaczej w języku polskim śpiewać się nie da na większą skalę.
„senior Almagro”, Napisał pan donos na małopatriotycznych sąsiadów, podobnie jak Wildstein, którego duża część publicystyki jest skargą na sprzedajne media i na naród, który jakoś mniej słucha jego niż innych i dlatego nie bierze się za restaurowanie Polski Jagielońskiej tylko kombinuje, jak zarobić dużo na Wyspach i tanio kupić auto w Niemczech i mieszkanie w kraju.
Namawiam do chwili refleksji nad sobą.
Być może jesteście kiepskimi inżynierami świadomości narodowej?
Być może nie rozumiecie aspiracji, większości narodu, który nie żyje w dziewiętnastym wieku, gdzie jest umiejscowiona wasza swiadomość.
Mamy wiek dwudziesty pierwszy, erę Internetu i otwartych granic!
A odezwy do narodu w stylu redaktora Wildsteina, doprowadzą do alienacji społeczeństwa, które jeżeli będzie oglądać parady w dniu 11 listopada, to wyłącznie za pośrednictwem TV, z takimi emocjami, jak festiwal w Rio.
# AS Pisze:
12/11/2009 o 09:58
Według słownika „etniczny ˜ni «związany z przynależnością do jakiegoś narodu»: Grupy e—e. Odrębność e—a.” A więc pierwsza bzdura. Następny stek bzdur jet konsekwencją tej pierwszej. Widać towarzysz nie rozumie słowa „przeciwstawienie” i wyobraża sobie, że przeciwstawienie to jakaś agresja itp. Ostatni zaś bzdet o budowaniu „nowego, lepszego świata” ćwiczyliśmy przez paredziesiąt lat czerpiąc wzory z przodującego w tym „dziele” społeczeństwa radzieckiego. Tam już prawie taki wspaniały, nowy świat zbudowano. Tylko, że się z hukiem i swądem zawalił. Gdzieniegdzie jeszcze próby trwają lecz skutek może być tylko taki sam. Przespał towarzysz parę lat albo nie zrozumiał nic z lekcji historii dziejącej się na naszych oczach.
A zatem epoka, w ktorej zyjemy, pragnie nas zestroic w swiatowy, a przynajmniej europejski chor, ktory zamiast zyc dotychczasowymi sprawami, charakterystycznymi dla danego narodu, bedzie zmuszony deklamowac mysli z ksiazeczki nowomodnego demiurga dziejow. Jednakze chor czy orkiestra nie moga byc za duze, bo wkrada sie kakofonia, a jeszcze pozniej te kocia muzyke trzeba inicjowac wystrzalem z dziala, a wreszcie petac chorzystow,by nie rozbiegli sie z miejsca, ktore przestalo nadawac sie do zycia. Wiezy moga byc zelazne, jak w dawnych totalitaryzmach albo, jak dzis, aksamitne. Tak czy owak, ideologie probuja przystrzyc material spoleczny w ten sposob, by starczylo go na caly swiat. Ale ze tkanina ludzka ma niewielka wytrzymalosc, wiec pewnie nie uda sie wyciac nawet na malego splachetka, by skutecznie udawal narod uformowany podlug nowej receptury. Zostaje wiec na koniec chaos, krotka chwila
samokrytyki sawantow, po czym cykl powtarza sie.
Zdaje sie, ze pod tym wzgledem czasy nam sie nieco uproscily i kazdy jeden ma nieduza zasluge, kto tylko nie daje sie ustawic na schodkach wiodacych od jednego, do drugiego glosu. Bo za ostatnim stopniem jest spora przepasc i latwo sie polamac. Nie mowiac o wstydzie i skandalu.
Widelec służy do jedzenia, pasek do podtrzymywania spodni, młotek do wbijania gwoździ, siekiera do rąbania drwa, samochód do transportu itd.
Ale te same przedmioty mogą zabić, gdy trafią w ręce zabójcy.
W codziennym życiu wykorzystujemy je, nie widząc w nich zagrożenia.
Jeżeli słowo Naród kojarzy się negatywnie, to tylko w umysłach potencjalnych zabójców.
Każdy człowiek chce mieć poczucie tożsamości i bezpieczeństwa, i właśnie to jest powód, że Narody trwają.
Unia Europejska nie stworzy Narodu. Narody w jej strukturze przecież istnieją od dawna i mają się coraz lepiej.
Tłok w UE wywołuje stan zagrożenia o własną tożsamość, ale dotyczy to krajów tzw. starej unii.
I właśnie w tamtą stronę radzę skierować swoje oczy i uszy.
Oczami wyobraźni widzę, jak redaktorzy z Gazety W reagują na tytuł powyższego felietenu. Dla michnikowszczyzny to nic innego jak „Felieton rasistowski”.
Łączę pozdrowienia dla p. Bronisława.
> szopen Pisze:
, przynajmniej gdy bierze sie pod uwage szlachte a nie trzeci stan, ktory w I RP nie mial kompletnie nic do powiedzenia. Za to w Unii teraz jest angielski
.
>
> Gallu Anonimie, nie ma porównania między Rzeczpospolitą a unią. > Choćby dlatego, że w RP wszyscy mogący decydować o jej losach > mówili jednym językiem i uważali się za jeden naród – jak mówi
> Zamojski “nazywam was wszystkich Polakami, boście wszyscy
> jednej matki syny” (czy jakoś tak)
No miejmy nadzieje, ze od czasow Zamoyskiego cos sie jednak zmienilo. Przynajmniej ten wspolny norodowy jezyk to wtedy byla chyba raczej łacina niz polski
,,Stając się członkiem Wspólnoty Europejskiej, Rzeczpospolita Polska nie może tracić NICZEGO ze swoich dóbr materialnych i duchowych, których za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków” (Jan Paweł II)
Jakiego dobra broniły przeszłe pokolenia – niepodległości !
———————————————————
Traktat z Lizbony likwiduje niepodległość Polski
http://suwerennosc.blogspot.com/2009/10/sawomir-kusek-traktat-z-lizbony-tworzy.html
————————————————–
Kardynał Wyszyński ostrzegał: „Jest olbrzymią wartością zrozumieć znaczenie wolności dla narodu, zrozumieć jak wielkim jest ona dobrem i własnością, że żaden naród nie może zrezygnować ze swoich praw do wolności i z własnych zadań, że nie wolno tych praw nikomu oddawać, że obrona ich jest obowiązkiem moralnym, a rezygnacja z nich – zdradą!”.
http://www.radom.kik.opoka.org.pl/info.php?nr=11
“(…) naród pozostaje największą możliwą wspólnotą, z którą jesteśmy w stanie się zidentyfikować”.
******************************************
Z jakichś względów nie wziął Pan Redaktor pod uwagę wspólnot religijnych, szczególnie tych które są szersze niż naród. Np. przynależność do Kościoła Katolickiego daje (ludziom autentycznie wierzącym) poczucie tożsamości, które nie jest sprzeczne z poczuciem narodowym, ale jednak daleko poza nie wychodzi, obejmując wspólnotę wielonarodową. Jest tak zarówno obecnie, jak i było wiele wieków temu (gdy nie znano wpółczesnego pojęcia narodu).
Z tego np. powodu wielu Polaków szybciej nawiązuje głębszy kontakt z katolickim Filipińczykiem niż (mieszkającym w sąsiednim państwie) islamskim Malezyjczykiem.
TOŻSAMOŚĆ JEST TWORZONA PRZEZ ZAKORZENIENIE W KULTURZE, KTÓREJ ISTOTNYM SKŁADNIKIEM JEST RELIGIA (nie tylko więzi narodowe, choć są one bardzo istotne). Dlatego próby tworzenia kultur pozbawionych religii lub więzi narodowych są w istocie ograniczaniem rozwijania tożsamości człowieka.
Przelamanie zascianka nacjonalistycznego to jest najbardziej szczytny cel dla Europejczykow XXI wieku i jednoczesnie przyklad dla reszty swiata. Nowe poczucie przynaleznosci narodowej (w tym przypadku europejskiej) mozna zbudowac o czym swiadcza przyklady USA, AUS, NZ…. Tylko trzeba sie do tego zabrac. Pierwszym krokiem powinno byc wprowadzanie wspolnego jezyka europejskiego ktorym bylby eunglish czyli nieco zmodyfikowany angielski ktory i tak jest lingua franca wspolczesnego swiata. Jezeli jezyka euorpejskiego zaczeloby sie uczyc na szeroka skale w szkolach (oprocz jezyka lokalnego) to w ciagu 20 lat a media zaczely go czesciowo uzywac to nowe pokolenie europejskie mialoby wspolny mechanizm komunikacji.
Nie ma w tym nic szczegolnego bo przeciez juz obecnie istnieja szkoly z roszerzonym czy glownym jezykiem obcym.
Oczywiscie hordy zapyzialych leniwych i bardzo patriotycznych nieukow beda przeciw wysuwajac argumenty czystosci narodowej czyli trzymania ludzi w zasciankowej ciemnocie.
Generalnie ma Pan rację. Ale USA- nie wiem czy można mówić o narodzie amerykańskim chyba nie bardzo- przeczy Pana tezie.
Podobnie WB zamieszkała przez kilka narodów (Anglików, Szkotów, Walijczyków, Irlandczyków) sprawia że nie stawiałbym znaku równości między demokracją a identyfikacją narodową. Są to jednak dłuższe rozważania dla socjologów.
mnie tylko interesuje skąd konserwatyści czerpią tą niezachwianą wiarę w to żę to co było wczoraj i dziś to będzie jutro i pojutrze, że rządzi nami jakieś fatum, naturalny porządek, przeznaczenie czy coś tam jeszcze innego („skazani na narodową toższamość”)? Może mają jakieś wizje?
Szkoda, że red. Odprawa nie opowie, jak zrobił z siebie idiotę przy pani Szczepkowskiej i przy Rosatim. Dziś „Bronisław W. przedstawia” w TV Polonia. Polecam wszystkim powtórkę. Fani BW będą mogli zobaczyć, jak żałośnie dukał w programie, którego jest gospodarzem.
Po 20 marca 2003 wstyd jest być Polakiem. Z tego samego powodu, dla którego po 1 września 1939 wstyd było być Niemcem.
Obecne Niemcy odswojej agresji się odcięły. A kiedy zrobi to Polska ?
Intryguje mnie jaka jest odpowiedz na pytanie: czym kierował się Jan Paweł II przekonując Polaków do „wstąpienia” do UE; czy myślał o wynarodowieniu nas, czy raczej o tym, że bez kompleksów, my Polacy mamy Europie coś do zaoferowania. Zastanawiające jest, że poglądy prezydenta Kwaśniewskiego nie różniły się w tej mierze od poglądów Papieża-Polaka.
Zacznijmy sie szanowac – nazwajem i wzajemnie a wszelkie problemy znikna. Kto widzial niech powie: jaki NIemcy sie szanuja nawzajem?
Francuzi, Anglicy itp … a jak Polacy….?
Panie Redaktorze,
całkowicie się nie zgadzam ,z tym ,że „Cokolwiek byśmy wymyślali, to naród pozostaje największą możliwą wspólnotą, z którą jesteśmy w stanie się zidentyfikować”.Dla mnie znacznie szerszą wspólnotą,z którą się identyfikuję jest wspólnota Kościoła Powszechnego,w moim przypadku Rzymskokatolickiego ,ale również moja identyfikacja dotyczy całości wspólnoty chrześcijańskiej.
Przynależność do wspólnoty religijnej,ma znacznie większy wymiar jakościowy niż przynależność narodowa.Należymy do narodu na zasadzie przypadku,wpisani przez fakt urodzenia się w pewnym ciągu etnicznym.Natomiast religia,owszem z reguły też oddziedziczona,w wieku dojrzalszym jest potwierdzona własnym wyborem.Religia to wspólnota wartości ,gdy w narodzie, o ile nie następuje totalitarne przymusowe zjednoczenie, krzyżują się ze sobą najróżniejsze systemy ideologiczne.
Ponadto wspólnota religijna ma wymiar wykraczający ponad nasze materialne „tu i teraz”,gdy przynależność narodowa kończy się wraz z naszą śmiercią.Jakoś nie wyobrażam sobie w przyszłym prawdziwym życiu,podziału na narody.
Cytat: Przynależność narodową (co nie musi znaczyć – etniczną) określa się poprzez przeciwstawienie rodaków cudzoziemcom.
To jest własnie sposób myślenia autora i jemu podobnych. Słowo przeciwstawienie ma tu kluczowe znaczenie.
Podbnie pewnie rodzina jest pojęciem, które ma sie przeciwstawiać obcym.
W ten sposób nie zbuduje się lepszego świata, tylko z założenia bedzie się na obcych patrzeć, jak na wrogów.
Pędrek Wyrzutek pisze: „Największe zbrodnie popełniono w imię internacjonalizmu, postępu i sekularyzmu – w Sowietach, Chinach i Kambodży.”
To częściowa prawda, jeśli chodzi o Sowiety, natomiast w Chinach i Kambodży miały miejsce zbrodnie komunistyczne, które dotknęły przede wszystkim własne narody.
Szokujące jest, że autor zupełnie nie pamięta, a może nie chce pamiętać o zbrodniach popełnionych w imię chorej ideologii narodowej w nazistowskich Niemczech. Przykłady niezliczonych zbrodni dokonanych przez nacjonalistów, tak europejskich (np. bałkańskich), jak i azjatyckich (np. japońskich) w XX wieku wieku, ukazują realne niebezpieczeństwo krzewienia patriotyzmu na bazie ideologii nacjonalistycznej.
Naród i demokracja oraz ich emanacje, czyli narodowa demokracja i narodowy socjalizm, to pojęcia stosunkowo świeżej daty, ukształtowane tak naprawdę dopiero podczas Rewolucji Francuskiej (koniec XVIII w.) oraz w okresie romantyzmu i rewolucji przemysłowo-socjalnej (XIX/XX w.).
Gallu Anonimie, nie ma porównania między Rzeczpospolitą a unią. Choćby dlatego, że w RP wszyscy mogący decydować o jej losach mówili jednym językiem i uważali się za jeden naród – jak mówił Zamojski „nazywam was wszystkich Polakami, boście wszyscy jednej matki syny” (czy jakoś tak)
Niektórym trzeba nieustannie przypominać…
PO odpowiada za wprowadzenie do polskiego kalendarza radosnych świąt „dnia flagi” 2 maja. Jest to święto dumy i wyrażanego patriotyzmu poprzez radość z polskiej flagi. Ktoś tu przyczepił się, że PO nie”czuje mięty” do symbolów narodowych. Skłamał. Nie pierwszy raz zwolennicy PiS wypisują haniebne dyrdymały, w przekonaniu, że tylko ich partia ma monopol na polskość i patriotyzm. Nie ma.
Bycie patriota to nie martyrologia i samobiczowanie. To duma z zapierającej dech tradycyji Jagiellonów (obcej PiS). To duma z polskich dokonań, szczególnie ostatnich 20 lat, kiedy szturmem wskoczyliśmy w przynależne nam miejsce wolnych narodów łacińskiej Europy. W tej Europie wschodnie standardy (uwielbiane przez PiS) nie mają miejsca i nie są mile widziane.
Panie Wildstein, znów pan zaskakuje absurdem… az podziwiam te pańskie odsłanianie niewiedzy i niekompetencji niejakiego… Bronisława Wildsteina.
Narody w Europie, szczególnie w tej zachodniej, w UE były, są i będą i nic im nie zagraża. Wraca się po prostu do starych, historycznych korzeni, do średniowiecznego świata wielości…
Naród i demokracja są łączne, duma i uprzedzenie także, szowinizm oczywiście też. Pytanie, co ma przeważać. Duma z narodowej przynależności, szacunek dla włąsnej histoprii, symboli, języka i terytorium nie musi oznaczać plucia na innych. Nie ma takiej potrzeby.
Narodowa wizja ostatnio w Europie pokazała się na obszarze Jugosławii, nikt normalny nie będzie udawał, że było to dobre… Tam eksplodował narodowy szowinizm i polityka historyczna, przekonanie o własnych racjach kosztem innych… Tamtejsi nacjonaliści nierzadko brzmieli jak nasz PiS… Polacy sa jednak mądrzejsi, to mamy dawno za sobą, jestesmy tak dumni, silni i przekonani o własnej mocy, że szowinizm i narodowa polityka nie są nam potrzebne.
No to jestem ciekaw, jak Pan Redaktor teraz wyjasni, jak sobie ponad-etniczną organizacje narodu wyobraza, i w jakich granicach. Prawdopodobnie w jagiellonskich. Od Morza Baltyckiego do Morza Czarnego
Co do mnie, to to zbyt skromne. Ja wole taką ponad-etniczną organizacje narodu od Atlantyku do Baltyku i Morza Czarnego. Co lepsze – ona juz istnieje, funkcjonuje i nazywa sie Unia – no ale moze po prostu w jezyku polskim ją przechrzcimy na >Rzeczpospolitą
Serdeczne gratulacje dla Pana Bronisława w związku z Nagrodą im J.Mackiewicza. Nikt jak On nie budził takich negatywnych emocji wśród czerwonych krasnoludków podających się za moich i Pana rodaków.
Powód był prosty – Mackiewicz pisał prawdę , co jeszcze dzisiaj jest dla kolejnych miotów pokoleniowych rodem z „Folwarku Zwierzęcego” – nie do zniesienia !!
Pisać o patriotyzmie w czasach „milczenia owiec” w drodze do Europy jest co najmniej „niestosowne” o czym przekona się Pan jeśli poczyta pewne teksty na tym forum.
Pozdrawiam Autora
Panie Bronisławie, przed chwilą napisałem post z podziękowaniem dla pana za podjętą przez pana tak drażliwą tematykę nie omieszkając wskazać antypolskie wynaturzenia które rządzą i nazywająją się Tusk i jego POpodobne i natyczmiast pański gorliwy moderator albo pan sam go usunął.
Czy patriotyzm to jest temat zakamuflowany do akcji totalitarnej w pańskim piśmie? Jest to panu obojętne kto wycina te posty?
Czyżby kochał pan tego Tuska tak bardzo ponad swoją ojczyznę Polskę, jak to robi cała antypolska Nomenklatura do której ma pan dostęp?
Czy może ktoś jest za pańskimi plecami i używa pana jako makietę do dyskutowania o wzniosłych ideach, a sam działa kompletnie odwrotnie?
11 listopada, wywieszając jak zwykle flagę, zerknąłem (również jak zwykle) na sąsiednie bloki. Co ujrzałem? Podobne flagi. Jak zwykle dwie. Tak było przez cały dzień. W polu widzenia mam kilka bloków mieszkalnych różnej wysokości.
W dyskusji wyraznie widac jak etniczne rozumienie narodu (niemiecki wynalazek) przeszkadza zrozumiec wspolczesnym Polakom, ze narod jest kategoria kutlurowo-polityczną, a nie etniczną. BW ma rację. Amerykanie stanowią naród pomimo roznic etnicznych, tak jak Szwajcarzy stanowią naród i tak jak mysmy stanowili narod w XV w. kiedy akceptowalismy wspolnote losu z Litwinem Jagiełłą, Rusinem Wisniowieckim itd itp.
Witam serdecznie,
pełen szacunku dla pana Bronisława stwierdzam autorytatywnie – nagroda należy się za „całokształt”, ale nie za „Dolinę”.
Kto czytał – wie. Kto nie czytał – niech czyta, na zdrowie.
Rafał o kompleksie członka, pan Bronisław o kompleksie playboya.
W największych krajach EU dobrze rozumieją pojęcie patriotyzmu wystarczy popatrzeć w jaki sposób preferują swoje firmy w tzw „wolnorynkowej walce”. Pojęcie europejskości jest dla krajów biedniejszych żeby za bardzo nie podnosiły głowy i nie utrudniały ekspansji największym. Nie ma próby stworzenia narodu europejskiego, to hasło służy tylko i wyłącznie podporządkowaniu słabszych(niekoniecznie miejszych – przykład Polska) interesom potentatów.Gdy hasło przestanie spełniać swoją funkcje wymyśli się nowe.
Dodajmy, że idąc tropem lewaków, należałoby odrzucić jako zbrukane do cna ich własne ideały. Pierwsze ludobójstwa na masową skalę, popełniane z okrucieństwem jakościowo nie gorszym, niż np. hitlerowskie, miały miejsce w czasach Rewolucji Francuskiej. To właśnie oświeceniowe z ducha elity spacyfikowały ludność Wandei. Liczbę ofiar szacuje się na grubo ponad 100 000.
Dlatego też lewak, który wytyka choćby Świętą Inkwizycję, strzela sobie sam w kolano, bo gdzieś porównywać ŚI z przerobem fanów hasła „Wolność równość braterstwo”?
Nie inaczej jest z narodem. Gdy szukać korzeni nienawiści do narodu, pozostaje chyba stwierdzić, że jej głosiciele są ofiarami sowieckiej propagandy. Było bowiem całkiem niedawno państwo, które próbowało w pewnym sensie zlikwidować pojęcie istniejących narodów, tworząc nowy byt – naród (ha ha, od tego oczywiście nie da się uciec) radziecki. Połączone było to z propagandą antyfaszystkowską, gdzie łatkę faszysty hojnie przydzielano, jak wiemy np. Armii Krajowej.
Stawiam dolary przeciw orzechom, że najwięksi krytycy narodu to albo bezpośrednie ofiary propagandy radzieckiej (lub ich dzieci) albo po prostu rosyjscy (dziś) agenci wpływu. Nie ulega bowiem wątpliwości, że walka z państwem narodowym na rzecz Eurokołchozu jest osłabianiem Europy (prawdziwej) na rzecz Moskwy, która więcej ma wspólnego z Ułan-Bator, niż z Londynem.