W ostatnich latach ekrany amerykańskie, a w konsekwencji i polskie nawiedzały filmy sławiące martyrologię amerykańskiego świata artystycznego w strasznej epoce McCarthy’ego.
Takie głośne obrazy jak „Good Night and Good Luck” czy im podobne opowiadały jak amerykańscy postępowi dziennikarze i filmowcy przeciwstawili się upiornemu terrorowi senatora z Wisconsin i jakim prześladowaniom za swój heroizm byli poddawani. Ostatnio, w „Canal Plus” straszy filmowa biografia (?) scenarzysty i pisarza Daltona Trumbo, któremu sławetny senator uniemożliwił pisanie scenariuszy pod własnym nazwiskiem. Ten ociekający sentymentalizmem film, w którym najgłośniejsi amerykańscy aktorzy na najwyższym diapazonie deklamują o „prześladowaniach”, „cierpieniu”, a nawet „krwi” (tak, to nie pomyłka), każe zastanowić się nad anatomią martyrologii „fabryki snów”.
Zacznijmy od Josepha McCarthy’ego. Ten senator z Wisconsin był politycznym awanturnikiem, który w roku 1950 postanowił wykorzystać antykomunizm i wypłynąć na fali oczyszczania amerykańskiego życia publicznego z agentów Kremla. Przez cztery lata McCarthy straszył w amerykańskiej polityce; rzucając wielokrotnie zupełnie nieuzasadnione oskarżenia i ogłaszając wyssane z palca rewelacje, przyczynił się w dużej mierze do kompromitacji walki z komunizmem. Pozbyli się go towarzysze z partii republikańskiej, a McCarthy niewiele później bo w 1957 roku umarł w konsekwencji głębokiego alkoholizmu. Trafna wydaje się wypowiedź przypisywana ówczesnemu (republikańskiemu) prezydentowi USA, Dwightowi Eisenhowerowi, że głównym agentem Kremla w Ameryce był McCarthy właśnie. Chodziło oczywiście o bilans jego działalności, a nie realne afiliacje. Sprawę McCarthy’ego uznać można za dość typowy eksces demokracji w sytuacji zagrożenia. Można ją potraktować również jako symptom zdrowia Stanów, które dały sobie z nim radę bez szczególnych kosztów. Co nie znaczy, że nie spowodowała ona rozmaitych niesprawiedliwych i przykrych dla niektórych ludzi konsekwencji. Zagrożenie było jednak wówczas realne. Trzyletnia wojna w Korei przyniosła samym Amerykanom ponad 30 tysięcy ofiar, a niebezpieczeństwo ataku państw komunistycznych zwłaszcza w okresie stalinowskim było bardzo prawdopodobne.
Komunistyczna infiltracja administracji amerykańskiej za czasów prezydentury Franklina D. Roosevelta była wielokrotnie potwierdzonym faktem, tak jak i sympatia amerykańskich środowisk twórczych dla komunizmu. Tymczasem do 56 roku oficjalną doktryną komunistów było traktowanie ZSRR jako swej jedynej ojczyzny, a praca na jego rzecz była ich obowiązkiem. Granica między zwykłą komunistyczną działalnością, a agenturą na rzecz Kremla była wtedy rzeczą umowną. Nic dziwnego więc, że trzeba się było przed nią bronić, a demaskowanie komunistów na publicznych stanowiskach było nie prześladowaniem ludzi za ich poglądy, ale ze wszech miar uzasadnioną obroną państwa przed totalitarnym zagrożeniem. Amerykański Komitet Izby Reprezentantow do Badania Działalności Antyamerykańskiej, nie miał nic wspólnego z McCarthym, powstał w 1938 roku, a zajmował się min. identyfikacją komunistów i nazistów na państwowych stanowiskach. Trudno wyobrazić sobie tego typu działania bez czasowego naruszania praw obywatelskich i rozmaitych ekscesów z tym związanych. Należało je zwalczać, natomiast robienie z nich, jak demonstruje to Hollywood dziś, nieomal lustrzanego odbicia komunistycznego terroru, jest niesmacznym absurdem. Warto pamiętać, że wielu z tych, którzy utracili prawo do np. pisania (pod własnym nazwiskiem) scenariuszy filmowych, wychwalało system budowany na masowych zbrodniach. I w tym kontekście należy zobaczyć ową hollywoodzką martyrologię.








sorry to jest do :
„Lekcja historii”
2 września 2009
Pewnemu Hegel’owi się wydawało, że z historii żadnej nauki NIE czerpiemy.
Pamiętam jak Lis(ek) w swoim programie pożegnał się słowami GOODNIGHT & GOOD LUCK! a było to w czasach jak Polska Ludowa była uciskana przez faszystowskie rządy PiSu!
Jeżeli mamy być już tacy papiescy i faktycznie doszukiwać się socjalizmu(narodowy socjalizm to specyficzna forma socjalizmu, praktycznie unikatowa dla III Rzeszy) u Hitlera to warto wspomnieć, że o socjalizm rynkowy oparty był program pierwszego zjazdu Solidarności(pewnie oni tez są zbrodniarzami). Np. w Szwecji rządzi Socjaldemokratyczna Partia Pracy, pewnie też mordują i strzelają do kogo popadnie. Wszystko jest kwestią realizacji a Socjalizm sam w sobie zły nie jest nie był i nigdy nie będzie(mimo iż socjalistą nie jestem).
@dexter
Panie dexter czy sie Panu podoba czy nie Hitler byl narodowym socjalista,a gen Franco uratowal Hiszpanie przed komunistyczna zaraza i straty byly duzo mniejsze,podobnie zreszta z gen Pinochetem,wykonal polecenie senatu i ocalil Chile od panowanie „bohaterow”typu Che Guevara.Niestety sam widze mlodych ludzi noszacych koszulki z Che,a zapytani o jego podly zyciorys milcza.Pozdrowienia dla red.Wilsteina,choc tym razem zle ocenil Mc Cartey”go,per saldo zrobil On dobra robote.Pozdrowienia.
@godziemba
No wiec w zasadzie wszystko jasne. Nie chodzi o czytanie ze zrozumieniem tylko o to, że Hitler był socjalistą(dobre sobie) a Franco bronił uciśnionych(jeszcze lepsze). No cóż nie ma dalszego sensu prowadzić tej dyskusji.
dexter->
odnośnie zbrodni socjalistów, to zapewniam Cię, że Hitler był bardziej socjalistą niż faszystą. podobnie władze PRL po 1953r były socjalistycznym reżimem co najwyraźniej było widać w grudniu 1970r w Gdańsku.
a Franco dzielnie bronił demokracji po sfałszowanych wyborach w 1937r i bronił międzynarodowych terrorystów palących kościoły i mordujących katolickich księży.
ps. teraz wśród POstępowych POlityków występuje wyraźna skłonność do rządów silnej ręku. tak więc w kontekście dążności do autorytaryzmu taki Franco, czy Pinochet mogliby być użytecznymi wzorami dla HGW czy DonTuska;)
@godziemba
Chodzi mi wyłącznie o pewnego rodzaju podejście do realizacji pewnych ideii. Porównanie prok. Wolińskiej do McCarthego w ogole nie ma sensu bo to całkowicie inna systuacja geopolityczna(wystarczyłoby nazwisko McCarthy zamienić na Franco i juz by było podobnie). Nie kwestionuje zbrodni komnunistów(o zbrodniach socjalistów wiem mało), ale chodzi o zasady, które red. Wildstein traktuje zbyt często wybiórczo. Artykuł jest średnio wyważony z całym jego zozumieniem. Natomiast co do stwierdzenia „największych zbrodniarzy XXw, jakimi są niewątpliwie komuniści i socjaliści.” na pewno można użyć słowa „skrajna” chodziaż już na pewno nie hipokryzja.
dexter ->
obawiam się, że zbyt tendencyjnie zinterpretowałeś znaczenie słów autora artykułu. polemizujesz z niemającym miejsca usprawiedliwianiem prawicowej presji, a gubisz sens leżący w porównywaniu McCarthy’ego do np. prokurator Wolińskiej – oprawcy gen. „Nila”.
czytaj proszę ze zrozumieniem i zastanów się nad używaniem określenia „skrajna hipokryzja” w odniesieniu do powyższego tekstu. i tak ten artykuł jest zbyt wyważony jak na protest przeciwko hollywoodzkiej apoteozie największych zbrodniarzy XXw, jakimi są niewątpliwie komuniści i socjaliści.
„Trudno wyobrazić sobie tego typu działania bez czasowego naruszania praw obywatelskich i rozmaitych ekscesów z tym związanych. Należało je zwalczać, natomiast robienie z nich, jak demonstruje to Hollywood dziś, nieomal lustrzanego odbicia komunistycznego terroru, jest niesmacznym absurdem.”
No brzmi to bynajmniej rozsądnie z ust człowieka, który tak to niby walczył z terrorem i uciskiem. Każde naruszenie praw obywatelskich jest terrorem i nie ma znaczenia czy stosuje się je do komunistów(którzy oczywiscie nie łamią prawa) czy jakiejkolwiek innej grupy ludzi. Przecież własnie to jest jakiś absurd. A wynika z jasnego przekonania autora, że system socjalistyczny z natury jest zły co jest bzdurą(jest co najwyzej niewydajny, cała reszta jest już tylko realizacją).
No cóż nie bede ukrywał, że nie jestem zwolennikiem red. Wildsteina no, ale już lekkie legalizowanie naruszania praw obywatelskich w imię walki z komunizmem w kraju niekomunistycznym to już jest skrajna hipokryzja ze strony autora.
JP z WR 17.46 wczoraj
Powtarzam zaginiony tekst.
Ma pan rację ! Tylko prosty cham wie ze komunistę należy niezwłocznie zneutralizować wszelkimi dostępnymi środkami bowiem tylko takie działania
są w stosunku do czerwonych karaluchów skuteczne.
Natomiast „intelektualiści” będą deliberować nad ich psychika, okolicznościami,historycznymi uwarunkowaniami itp bzdetami. W USA biblią „użytecznych idiotów” był NYT a u nas aktualnie „wiodący” ogan!
Wraca nowe… Wlasnie sie przelecialem z Londynu do Ameryki. W zestawie filmowym British Airways: melodramat o zyciu zbrodniarza, niejakiego Guevary, kumpla innego zbrodniarza, Castro.
Rzygac sie chce.
Moja noga na pokladzie BA nie postanie…
Stara doktryna Goebbelsa o powtarzaniu klamstwa az stanie sie prawda okazala sie skuteczna nawet wobec mojego ulubionego publicysty. Jego komentarz odnosnie senatora McCarthy stwierdzajacy, ze „enator z Wisconsin był politycznym awanturnikiem, który w roku 1950 postanowił wykorzystać antykomunizm i wypłynąć na fali oczyszczania amerykańskiego życia publicznego z agentów Kremla” przyjalem z wyjatkowym smutkiem. Powtarzane bzdury mozna bylo wierzyc w czasach komunistycznej cenzury ale teraz, kiedy otwierane archiwa potwierdzaja absolutna racje senatora McCarthe’go !
Pseudo-inteligenckie elity osmieszaly kiedys Ronalda Reagana jako aktora, ktory tylko potrafil czytac przemowienia napisane przez innych. Az Kiran Skinner odkryl cala paczke pozolklych odrecznych notatek Reagana przedstawiajacych wszystkie jego radiowe przemowienia od 1975 do 1979. Kiedy pozniej odkryto tysiace juz odrecznie napisanych comentarzy i przemowien Reagana paszkwilanci sie zamkneli.
Podobna transformacje wizji postaci Joe McCarthy’ego dokonal Stanton Evans, professor dziennikarstwa i czlonek zarzadu American Conservative Union. 663 Stron jego ksiazki: , „Blacklisted by History: The Untold Story of Senator Joe McCarthy and His Fight Against America’s Enemies” zawiera ogrom udokumentowanej informacji dowodzacej bez jakiejkolwiek watpliwosci, ze praktycznie wszystko co sie pisalo i pisze o senatorze jest zwyklym klamstwem.
Praca Stantona Evansa byla mozliwa dzieki niedawnemu otwarciu archiwow okreslanych jako “Venona papers”, ktore zawieraly tresc tajnych przesylek miedzy Kremlem i jego Amerykanskimi agentami, jakie zostaly odszyfrwane przez agencje kontrwywiadu USA i zostaly przekazane do publicznej wiadomosci. Dodajmy do tego dane z otwartych obecnie sowieckich archiwow jak in transkrypt tajnych obrad Komisji Senatu udostepnione po 50 latach dla badan naukowych.
Kto jak kto ale pan Wildstein powinien wiedziec lepiej jak wazne sa archiwa po tym jak sam stal sie ofiara nagonki kiedy probowal udostepnic listy agentow SB.
Zakończenie II wojny światowej porozumieniami w Poczdamie dzielącymi Świat na strefy wpływów – Polska znalazła się wbrew swojej woli w strefie „wujka Joe” – oraz utworzenie O.N.Z. miało rozpocząć erę wiecznego pokoju. Niestety szybko okazało sie .że dobroduszny wujaszek chętnie wziął co mu za darmo dali i zapragnął więcej. Tak doszło do kryzysu berlińskiego ,komunistycznego opanowania Czechsłowacji i wojny koreańskiej. Dla amerykanów którzy się tego nie spodziewali był to straszliwy szok! Ponadto okazało się ,że Komunistyczna Partia U.S,A. ma swoich członków wszędzie – w Białym Domie ,Hollywood ,Kongresie ,na Uniwersytetach i wpływowych środowiskach. Do tego Z.S.S.R. dzięki swoim szpiegom wykradło plany bomby atomowej i U.S.A. straciły monopol i poczucie bezpieczeństwa. Rozpoczęło się powodowane strachem polowanie na zakonspirownych komunistów. Senator McC. był tylko odzwierciedleniem przerażenia amerykanów stopniem spenetrowania U.S.A. przez komunistyczne jaczejki! To ,że jego psychika tego nie wytrzymała jest zupełnie zrozumiałe ,ostatecznie nie był Polakiem ,lecz naiwno- ufnym Amerykaninem!
Bo ja wiem Red. Wildstein, czy McCarty był taki zły?
Podobno krążyła fikcyjna lista komunistów wśród artystów w USA . Wziąłbym w obronę McCartego, jeszcze większą kompromitacją dla USA, a więc kraju w którym takie zasady jak : wolność, honor są „akcentowane” w świadomości masowej , społecznej jest to, że mogli tam być ludzie o rewolucyjnych poglądach w dość liczących się gremiach. McCarty jako realny antykomunista nie pasował do tego schematu.
W gruncie rzeczy w historii USA jest wiele rzeczy , które mają drugie dno, a emanację mają w Holywood, które niektórzy nazywają ” fabryka snów”.
Polecam fenomenalne ” …And I Married a Communist” Philipa Rotha.
Kaska
brawo – tym razem dla czytelników. Większość komentarzy bardzo sensowna. I co też bardzo ważne – właściwie w żadnym nie było tzw. „chamówy”. Czyli z tą inteligencją Polaków i znajomością historii nie jest tak żle. Choć zapewne mamy tu do czynienia z mniejszością, którą poważne sprawy jeszcze interesują.
Troche racji i duzo nieracji.
Mocno naiwne.
A wiem to z wlasnego doswiadczenia, bo po doswiadczeniach komunizmu tak myslalem i ja.
Teraz po 27 latach w US widze, ze sprawy sa duzo bardziej skomplikowane.
Kazda wladza, sila i prosperita korumpuje, wbija w pyche i kusi wznoszeniem sie ponad zasady i prawo.
To sie wlasnie dzieje w US.
Wystarczy posluchac co ludzie szepcza po kubiklach. Czasami mysle, ze jestem w Polsce lat 70-tych. Kilka przykladow. Nie ma demokracji, kampanie wyborcze sa placone przez grupy nacisku i one sa reprezentowane, nie oywatele. Mozna to zobaczyc analizujac uchwalane prawa – dosc trudna robota.
Wiele praw jest nie egzekwowanych – przyklad prawa antymonopolowe.
Wiele praw jest opacznie interpretowanych – przyklad – wolnosc wypowiedzi.
System podatkowy, system emerytalny, przepisy finansowe faworyzuje korporacje i bogatych – zamiast otwierac mozliwosci dla kazdego, petryfikuja i poglebiaja stan obecny. Dysproporcja dochodow, ale tez szans rosnie. Coraz wiecej obszarow staje sie dostepnych tylko dla nich.
itd itp
Dla jasnosci – to nie sa moje wymysly – to opinie obywateli US, inzynierow, robotnikow, technikow, lekarzy.
Na fali niezadowolenia powstaja ideologie przeciw, i atmosfera, i poza tym to jest to, co ludzie chca ogladac – i hollywood daje – to jest papierek lakmusowy rowniez.
W Polsce lat 70-tych tez tak bylo tylko, ze sztuka byla w podziemiu, bo UB tropila. Kontrola ludnosci w US dziala duzo mniej prymitywnie.
Prosty sposób na uzdrowienie światowego kina. Niech red. Wildstein założy nową wytwórnię pod patronatem, zwłaszcza duchowym, ojdyra z Torunia. Ale będziemy mieć martyrologię…
Dzieki bogu,ze udalo sie zablokowac komunizm w usa I jest on nadal nielegalny
Np.kwasniewski I jego koledzy ,nadal nie moga uzyskac obywatelstwa tylko staly pobyt
Szkoda,ze taki senator nie znalazl sie wczesniej I roasjanie byli by zmuszeni do opuszczenia tzw.wyzwolonych terenow
Chwala duszy senatora McCa
Komunizm to nie jest żadna „lewa strona”, komunizm to jest zaraza, która wżarła się w ludzkie mózgi jak AIDS, komunizmu nie da się leczyć, z z komunizmem się żyje aż do śmierci – stosowna odpowiedź na rozszerzanie się takiej zarazy jest możliwa poprzez umysły osobniczo zaimpregnowane na jej wpływy, niezłomne i przenikliwe.
Gangstera może pokonać tylko człowiek o mentalności gangstera, ale działający co najwyżej dla uznania, sławy w żadnym wypadku dla bogactwa – pieniędzy czy kobiecych wdzięków. Wiele tych cech posiadał Senator Joseph McCarthy i dlatego był skuteczny, a to że w końcu padł dowodzi tylko, że zaraza komunistyczna jest bardzo groźna i walcząc z nią często oddaje się życie tak jak nasi Bracia w Katyniu, Miednoje czy Charkowie i gdzie indziej.
Pozdrawiam
Holywood to mega-fabryka klamstwa, produkujaca propagandę i klamliwa karykatury świata, ludzi, narodów (oprocz tego „jedynego – wybranego” / ale ta tez jest klamliwa bo zawsze nafaszerowana PRem „dobra-milosci- madrosci-itd”) i historii?
Duchowa gnojówka plynaca na caly swiat historycznej (i innej) ignorancji.
Martyrologia udręczonych przez maccartyzm + bohaterska walka Tewie Bielskiego z polskimi nazistami.
Może by powiedzieć wreszcie wprost, ze ten cały Holywood to gigantyczny ściek, szambo, gdzie produkuje się propagandę i karykatury świata, innych narodów i historii?
Że to, co stamtąd płynie na cały glob, to głównie taka duchowa gnojówka (delikatne określenie)?
No, i po myśli czyich interesów to jest robione? No, bo samo się nie robi.
Nazwać rzeczy po imieniu.
Hollywood nie powstal do przekazywania nam prawdy historycznej ale po to aby zarabiac ogromne pieniadze. Kazda historyjka dajaca sie dobrze sprzedac bedzie produkowana. A dlaczego sie tak latwo sprzedaje? Bo osobnikow nie znajacych historii wlasnej i obcej jest na Ziemi bardzo wielu. Dzieki takim autorom jak B.Wildstein spodziewam sie ze bedzie ich nieco mniej. Czytam na blogu o pokonanym komunizmie. Nie moge sie z tym pogodzic. Przypomina mi sie haslo Lenin wiecznie zywy i jak sie dokladnie przyjrzec to komunizm tez. Nie jest on juz hydra lecz liberalnym kameleonem i dlatego tak trudno postrzeganym.
A czy ci „prześladowani” nie mogli po prostu wyemigrować do ZSRR?
Bo ograniczeń paszportowych w USA chyba nie było…?
Bardziej wierzę obcemu psu niż znajomemu komuniście i to uzasadnia proste środki, które stosował senator McCarthy, szlag trafia wszystkie stalinięta, wszystkie dzieci i wnuki „Aurory”, że dzięki takiemu prostakowi, takiemu chamowi udało się zastopować w USA komunizm. Komunizm był/jest zjawiskiem wyjątkowym, zbiorowym obłędem, groźną psychozą społeczną, który tylko adekwatnym działaniem i mocnymi środkami można było unicestwić.
Cześć Pamięci Senatora McCarth’ego
Sprawy bardzo emocjonalne.Zwlaszcza dla Polakow.
Rooseveld byl w czasie wojny otoczony sowieckimi agentami skutecznie kontrolujacymi przeplyw informacji do niego.Jak dowodza zreszta fakty sam byl czlowiekiem proznym,glupim i watpliwej moralnosci.Mimo tego,ze Rosja bardziej byla zainteresowana sojuszem, „oddaje ” Stalinowi cala Wschodnia Polskew czasie konferencji w Teheranie w 1943.Polska przegrala wowczas Druga Wojne Swiatowa…Warunki potwierdzone byly pozniej w Jalcie.Status dla Polaki formalnie okreslony w sposob,ktory bysmy okreslili,jako wlasciwy pozniej dla Finlandii.
Odsuniete partie faszystowskie,i wspolpracujace z Niemcami,obowiazkowa przyjazn z Sowietami.Z drugiej jednak strony-demokracja wielopartyjna,wolnosc gospodarcza,no i
obowiazkowa przyjazn ze Stanami i Anglia.Trzeba podkreslic,ze specyficzna osobowosc Roosevelda wyrazala sie min.w kulcie
osobistym Stalina,i wlasciwie uwielbieniem, byc moze nawet miloscia homoseksualna,sily i potegi,woli i charakteru Czlowieka
ze Stali.
Ten lajdak i kanalia przed kolejnymi wyborami,posprzedaniu Polski,kiedy zalezalo mu na polskich glosach.przyjal delegacje Kongresu Polonii Amerykanskiej na konferencji.Polacy zaniepokojeni byli pogloskami o oddaniu Ziem Wschodnich Rzeczpospolitej,wiec przyjal ich w komnacie w srodku ktorej stal ogromny stojak z wielka mapa Polski z ostro zaznaczonymi granicami z 1939 .Rooseveld czesto wskazywal na ta mape,i na jej tle sfotografowal sie z polskimi przywodcami.Ten Wierny Przyjaciel Stalina dostal w wyniku tego klamstwa polskie glosy.Ohyda.
Po wojnie Churchil probowal kosztem Polakow przepchac Mikolajczyka i ustalony status finski,co sie skonczylo kolejna rzeka krwi.W Stanach uswiadomiono sobie,ze Ameryka oddala Polske za nic.Nietrudno bylo sie domyslec ,ze stoi za tym agentura i zdrada.Wiele relacji o tym co sie dzieje w Europie Srodkowej dotarlo wreszcie do opinii amerykanskiej,jak np.ksiazka ambasadora USA w Polsce,Bliiss-Lane,czy samego Mikolajczyka. Same tytuly alarmowaly Amerykanow-”Widzialem Polske zdradzona „,”Gwalt Polski „.Spoleczenstwo i rzad rozgladaly sie nad wyborem srodkow i informacji.Dlatego Przewodniczacym Komisji Senackiej do Badania Dzialalnosci Antyamerykanskiej mianowano energicznego senatora Mac Carthy.Polska ma wieczny dlug do SENATORA.Jego pierwsze i podstawowe pytanie brzmialo-DLACZEGO POLSKA ZOSTALA SPRZEDANA ZA NIC ???
Dla Polski ,pograzonej w nocy ludobojczych bandytow komunistycznych nic juz zrobic bylo nie mozna.Oczyszczenie administracji ,wojska ,swiata kultury ,i Hollywood z agentow sowieckich przygotowalo teren na przyszle pojawienie sie Prezydenta Reagana,NASTEPCY Mac Carthyego,ktoremu Polska zawdziecza niepodleglosc.
W Wolnej Polsce nie powinno brakowac pomnikow Wielkiego Senatora i Wielkiego Prezydenta.
Jeszcze jedna sprawa.Wiekszosc chyba ujawnionych wowczas agentow Stalina to byli Zydzi.Podobnie,jak komunisci,Ethel i Julius Rosenberg,ktorzy wykradli dla Imperium Zla technologie amerykanskiej bomby wodorowej.Oskarzani byli poniekad w imieniu
zdradzonej Polski.
Ciekawy przyczynek do historii konfliktu polsko-zydowskiego.
nie mozna zgodzic sie z Panskimi krytycznymi uwagami o MacCarthym. Podobnie jak bardzo trudno wyobrazic sobie sile odrodzenia patriotyzmu w obecnej dekadzie w Polsce bez dzialanosci o.Rydzyka (ktory dzentelmenem nie jest, to prawda), tak samo nie byloby mozliwe zatamowanie wpylwow komunistycznych w establishmencie US bez senatora McC., zwlaszcza po okresie rzadow ludzi F.D.Roosvelta wsrod ktorych bardzo wielu az po sam szczyt byly „sympatykami” komunizmu
„Q ”
Nic dodac nic ujac dowodow nie trzeba wszystko jasne.
Ponadto spiskuja z krasnoludkami i pasaja biale myszki.
Juz w Starym Testamencie pisano, ze glupich poczet jest nieprzeliczony tu dowodzic nie trzeba, wystarczy przeczytac wpis „Q” chcialoby sie jeszcze cos dodac.
Pisze pan: „Trudno wyobrazić sobie tego typu działania (chodzi o działanie Komitetu Izby Reprezentantow do Badania Działalności Antyamerykańskiej) bez czasowego naruszania praw obywatelskich i rozmaitych ekscesów z tym związanych.”
Mój wuj określał to jako – cel uświęca środki.
Mając na uwadze, że wśród naszych rodaków, w przededniu zakończenia drugiej wojny byli byli zwolennicy eksterminacji przeciwników politycznych, tych umiejscowionych po lewej stronie sceny politycznej, to pański pogląd nie zaskakuje.
O McCarthym lub aferze Watergate są dziesiątki filmów (ileż można)? Ale już nadużyciami za prezydentury Wilsona Hollywood nie bardzo się interesuje. Nic dziwnego, przecież on był Demokratą, i to progresywnym. Tymczasem wtedy zamykano ludzi w więzieniach za krytykę rządu (!), wprowadzono przymusową sterylizację niektórych osób, itp. To były naprawdę ponure czasy, a nie rozdmuchane ekscesy jednego senatora.
Infiltracja Czerwonych w USA ogarniała wszystkie sfery życia publicznego , przy kompletnej ignorancji służb i polityków. Przypomnę tylko postać wysokiego urzędnika Departamentu Stanu , członka delegacji USA w Jałcie i sekretarza generalnego konferencji założycielskiej ONZ w 1948r – Algera Hissa.Jego demaskator Chambers, redaktor pisma Time,sam były komunista przedstawił w sądzie mikrofilm dokumentów przekazywanych do CCCP( był kurierem) !
Finał – Hiss uznany winnym jedynie krzywoprzysięstwa( kłamał że nie należał do partii komunistycznej) natomiast ewidentne szpiegostwo podlegało przedawnieniu.
” Jednym z najtrwalszych i najbardziej szkodliwych dziedzictw maccartyzmu jest splamienie dobrego imienia antykomunizmu i towarzyszące temu wyjałowienie amerykańskiego liberalizmu….antykomunizmowi przyczepiono etykietę ideologii reakcyjnej i zamiast niego na świeczniku znalazł się bojowy anty-antykomunizm, który zapewnia że komunizm nie stanowi i nigdy nie stanowił prawdziwego niebezpieczeństwa dla USA. Jeszcze nim wyrisło pokolenia wojny w Wietnamie i Watergate, wielu Amerykanów uwierzyło, że postępowanie CCCP – można uznać za wyraz usprawiedliwionej obawy przed USA i ich nikczemnymi planami zdominowania świata”
Żródło : Michael Ledeen „Commmentary” maj 1978r
Pozdrawiam Autora
Brawo, jasno, precyzyjnie i dobitnie!
Panie Bronislawie,
Nie da sie wybronic McCarthyego .Kazda cenzura jest zla. Narracja filmowa- dominujaca obecnie forma „fiction” ma prawo do wlasnego spojrzenia na kazda sprawe.To kwestia byc albo nie byc dla spoleczenstwa otwartego.Problemem raczej jest brak dialogu miedzy tworcami owej dzisiejszej „fiction”. Ktos tu ma monopol i sa nim tworcy z Holywood. W Polsce nie ma silnej grupy kapitalu zainteresowanej ambitna produkcja filmowa. Moze nim byc panstwo i takie filmy jak „Katyn” pokazujace polska fiction, powinny powstawac bedac wspolfinansowane przez panstwo. Polacy, jesli chca wziac udzial we wspolczesnym dialogu w kulturze i historii, powinni sie „zrzucic” na produkcje filmowe. Pozdrawiam.
Dość dobry tekst, chociaż za krótki.
Proszę nazywać rzeczy po imieniu – niektórzy „twórcy” wręcz uwielbiali komunistów i Stalina. Kategoria „niektórzy” w tym wypadku jest dość spora – i niestety bardzo dużo z niej zostało nawet po kompromitacji i „upadku” komunizmu.
Nastroje tych czasów świetnie ukazał artykuł w „Rz” o wizycie amerykańskiego wiceprezydenta Henry’ego Wallace’a na sowieckiej Syberii.
———
Prawda, że o Polakach to nakręcić nie można. Można o dzielnych Niemcach, którzy mężnie stawiali opór narodowemu socjalizmowi. Cóż, byli tacy, ale na ogół nie były to postacie kryształowo czyste (mówiąc eufemistycznie), lecz umysły skażone niemieckim szowinizmem i nacjonalizmem, pełne nierealnych pomysłów, jak choćby von Stauffenberg – co nie przeszkadza w najmniejszym stopniu Stefanowi Niesiołowskiemu kochać Stauffenberga i wychwalać go pod niebiosa.
Można o dzielnych Żydach – cóż, byli tacy, Polacy nie doświadczyli aż takiej tragedii jak wymordowanie dosłownie całego narodu – a raczej jego części mieszkającej w Europie. Ale Hollywood musi przemielić historię Bielskich, żeby zagrał tam „Bond” i wszystko było superbohaterskie. Chrzanić, że Bielski był kacykiem zajmującym się kradzieżą, mordami i własnym haremem – gieroj musi być i już (nie zapomnę tych słów ze zwiastunu – „Daniel Craig jako prawdziwy bohater”).
Dzielni Niemcy ograniczyli się do roznoszenia ulotek (Schollowie) czy próby zabicia Hitlera, gdy wszystko było już rozstrzygnięte (20 lipca). Prawda, że spotkała ich za to śmierć, ale skala tych działań „niemieckiego ruchu oporu” była maleńka. A okrucieństwo okazane prawdziwym i wydumanym uczestnikom spisku 20 lipca było ułamkiem okrucieństwa okupantów Polski (a i za dużo w filmie „Walkiria” nie pokazali, bo pewnie widzowie by nie przetrzymali). Niemcy za to byli rozczarowani faktem, że Stauffenberg nie został dostatecznie pokazany jako bohater (według mnie – jako chodzący posąg – w filmie pozbawionym narracji).
A przecież my mieliśmy i mamy historie prawdziwe, takie, o których można książki pisać i filmy kręcić – Powstanie, Hubal, cały ruch oporu… Świetne tematy na filmy trudne, fascynujące, zmuszające do refleksji. Już powstał taki film – „Generał Nil”. Znakomity i dobrze oceniany.
——————–
Proszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że te filmy niby-martyrologiczne i niby-bohaterskie – by wymienić tylko „Good night and good luck”, „Walikirię” czy „Opór” – są naprawdę mierne, nudne, banalne. Przesada z sensacyjnym pomnikowaniem niebohaterów się nie opłaca. Bądźcie dobrej myśli.
nie da się tego skomentować – powinno być dla wszystkich jako tako rozgarniętych oczywiste. Niechaj progresiści uświadomią sobie jaki byłby los człowieka przyłapanego na takich „sympatiach” do USA w sowietach. Ale wielkie dzięki za poruszenie tego tematu.
Amerykańska produkcja filmowa, rozpowszechniła już nie jeden fałsz na ekranach światowych kin, ale cóż „dramaty”, są bardziej „sceniczne”. Poza tym, jak się nie ma, we własnym społeczeństwie, prawdziwych martyrologicznych przeżyć, to zawsze można je stworzyć lub te poślednie odpowiednio powiększyć.
Ponadto, gratuluję artykułu: „Powstanie czyli policzek dla filistra” (obecnie nadrabiam czytanie, ten brak czasu…)
Tak jest ! Panie Bronisławie, przez analogie, to agenturą Kremla w Polsce jest… PiS ! I to, niestety, zdaje się być prawdziwe…
A ja czekam kiedy powstanie Polski Komitet do Badania Działalności Antypolskiej. Zwłaszcza antypolska retoryka w niektórych mediach jest warta zbadania.
Podejrzenie o komunizm na równi z faszyzmem faktycznie niejednej osobie zamknęło karierę w tamtych czasach. Że tylko dlatego agenci komunistyczni nie przeniknęli do struktur państwa to własciwie zasługa owej nagonki. Dzięki temu zaostroznemu rezimowi antkomunistycznemu USA przez kolejne dekady były jakie były. I dobrze. To że dzisiaj Obama bywa nazywany przez amerykanów socjalistą czy komunistą, że inny jest niż go reklamowano, pokazuje, jak Amerykanie pragną bronić swojej wolnosci i prawa do dostatku.
Epoka była faktycznie nieprzyjemna, ale czy niepodobna do niczego tutaj? To było coś na kształt dzisiejszego niedopuszczania do koryta ludzi o sympatiach PiSowskich w Polsce, czy deklarujących swój katolicyzm.
Wynika z tego, że zawsze jest grupa ludzi, która pod jakimś pretekstem ma przywileje, a zwalcza oposite grupę i ją prześladuje. Jako polski scenograf w teatrze wiem dobrze co znaczy przyznać się do sympatii PiSowskich i do bycia katolikiem. Zamknieta droga do kariery. Koniec. Tam już nic nie zarobisz, koniec z przyjaźniami. Nie zaaresztują cie, ale szukaj innej pracy. Albo zmień się jak kameleon i udawaj. Tylko czy każdy tak potrafi?? Gdyż tam, w tych tolerancyjnych dla kobiet, gejów i imigrantów teatrach króluje europeizm i antykatolicyzm. I taki związek widze tamtej sprawy z USA z naszą rzeczywistoscią.
U nas z kolei hołubieni przez komunistyczne władze artyści i „artyści” dziś stroją się w piórka opozycjonistów. Na przykład Wajda, który „Popiołem i diamentem” idealnie wpisał się w propagandę antyakowską. Inni wspominają, jak to dzielnie walczyli z cenzurą. Nawet Rodowicz coś tam przebąkuje o niedogodnościach życia piosenkarek w PRL – u.
Tymczasem byli pieszczochami władzy. I tak zostało do dziś. No może z wyjątkiem lat 2005 – 2007. Wtedy znów stanęli na barykadach. Z Wajdą na czele.
Ta obłuda powoduje u mnie odruchy wymiotne.
A czyim agentem okaże Obama ?
Oczywiście chodzi o przyszłe efekty
jego prezydentury a nie realne dzisiejsze afiliacje !
Zacznijmy od Josepha McCarthy’ego. Ten senator z Wisconsin był politycznym awanturnikiem, który w roku 1950 postanowił wykorzystać antykomunizm i wypłynąć na fali oczyszczania amerykańskiego życia publicznego z agentów Kremla.
==============================================
Pan redaktor myli lekarstwo z trucizną, tylko tacy ludzie jak senator McCarthy, ludzie o takiej właśnie konstytucji psychofizycznej mogli dać sobie radę ze skutkami komunistycznej infiltracji. Człowiek ten padł, ale ocalił USA lub może nawet cały świat od komunizmu i chwała mu za to.
Tylko takie niezłomne osoby jak Francisco Franco y Bahamonde, jak Augusto Pinochet, Ronald Regan, Margaret Thatcher etc. mogli obalić komunizm, hydrę o wielu głowach.
Pozdrawiam
Zacznijmy od Josepha McCarthy’ego. Ten senator z Wisconsin był politycznym awanturnikiem, który w roku 1950 postanowił wykorzystać antykomunizm i wypłynąć na fali oczyszczania amerykańskiego życia publicznego z agentów Kremla.
==============================================
Pan redaktor myli lekarstwo z trucizną, tylko tacy ludzie jak senator McCarthy, ludzie o takiej właśnie konstytucji psychofizycznej mogli dać sobie radę ze skutkami komunistycznej infiltracji. Człowiek ten padł, ale ocalił USA lub może nawet cały świat od komunizmu i chwała mu za to.
Tylko takie niezłomne osoby jak Francisco Franco y Bahamonde, jak Augusto Pinochet, Ronald Regan, Margaret Thatcher etc. mogli obalić komunizm, hydrę o wielu głowach.
Pozdrawiam
Dziekuje za wazny tekst.
To typowe dla epoki klamstwa w ktorej zyjemy: zamiana rol.
Kaci ofiarami, ofiary katami. Ostatnio czytalam wypowiedz prof Kiezuna-wieloletniego wykladowcy uniwersyteckiego w Kanadzie, ze jeszcze w 1993r. przeprowadzil wsrod swych studentow ankiete, co to za narod – „nazisci”. Az 70% odpowiedzialo ze chodzi o Polakow. Tak.
To nie moze byc przypadkiem -grozby srodowisk zydowskich ze jesli nie zaplacimy 60mil. $ -’to oni nam pokaza” staly sie rzeczywistoscia.
Obawiam sie ze dzis byloby jeszcze gorzej.
a co robi rzad? (a raczej nierzad?) Czy dopiero zwykly czlowiek musi wytaczac proces „Die Welt” za jego klamstwa o „polskich obozach”, jak uczynil to pewien emeryt ?
płacz nad niedolą postępowych ofiar konserwatywnych senatorów, to pikuś
nie zapominajmy o innej martyrologii hollywoodzkiej – martyrologii wojennej Niemców i Żydów, gdzie dla Polaków żaden scenarzysta nie znalazł żadnej roli. ani „Lista Schindlera”, ani „Pianista”, ani „Opór” nie wspominają o poświęceniu i krzywdach Polaków.
nic tylko patrzeć a niedługo okaże się, że postępowi Niemcy wraz z bohaterskimi Żydami walczyli z polskim antysemityzmem sabotując zbrodniczą działalność polskich obozów zagłady. a Hitlerowcy będą gdzieś w tle, nieistotni, niewyraźni…