Rozwiążmy tę armię!

W minionym tygodniu, z wielkim szumem odtrąbiono w Polsce koniec poborowej armii. Premier obiecał, pobór się skończył. Czy oznacza to, że mocą słowa premiera zaistniała w Polsce armia zawodowa?

Armię zawodową zbudowaliśmy w rekordowym tempie dwóch lat. Przecież premier powiedział. Nie przypominam sobie takiego przykładu w Europie. Przygotowanie do uzawodowienia wojska we Francji, Niemczech czy Hiszpanii trwało ponad osiem lat. Widocznie nasz system obrony działa znacznie lepiej.

Zawodowa armia w krajach zachodnich uzupełniona jest, a może lepiej byłoby powiedzieć, osadzona jest w strukturze niezwykle poważnie traktowanej obrony cywilnej. Stanowi ona niezwykle istotny element bezpieczeństwa kraju. W Polsce obrona cywilna to formalne zapisy.

Przejście na służbę zawodową traktowane jest w naszym kraju jako kolejna oszczędność. Przecież, jak wiemy, od dwudziestu lat armia służy wyłącznie oszczędzaniu. W rzeczywistości armia zawodowa jest droższa. Wyszkolenie i utrzymanie zawodowego żołnierza w liczbie niezbędnej choćby do zatrzymania potencjalnego najeźdźcy i przysporzenia mu takich strat, aby musiał poważnie zastanowić się nad agresją, jest bardziej kosztowne niż armia poborowa.

Ponieważ w Polsce rząd poważnie myśli nie o obronie kraju, ale chyba wyłącznie o własnym wizerunku, przechodzenie na „zawodową armię” przekształca się w rozmontowywanie resztek naszych sił obronnych. Sęk w tym, że dzieje się to przy bierności opinii publicznej. Daliśmy się przekonać, że żyjemy już w erze postpolityki, a więc postpaństwowośc. Skończyły się wszelkie zagrożenia i tylko coraz intensywniej będziemy rozpuszczać się w bezpieczeństwie, które oferuje nam UE i NATO. Tymczasem Unia nie gwarantuje żadnych możliwości obronnych, a NATO coraz bardziej przypominać zaczyna jedną z martwych instytucji, które zaśmiecają międzynarodową przestrzeń. Nie powstała ciągle nowa doktryna, która gwarantowałaby nowym członkom paktu automatyczną reakcję wojsk sojuszniczych w wypadku napaści – dawni członkowie dziedziczą takie plany z czasów zimnej wojny.

W zeszłym roku Rosja przeprowadziła największy dotąd w historii cyberatak na Estonię, paraliżując na dwa dni cały jej informatyczny system. Estonia jest członkiem NATO. Jaka była reakcja sojuszu? Żadna. W każdym razie żadna oficjalna, bo w konsekwencji pod Talinem powstał ośrodek pracujący nad odpowiedzią na tego typu zagrożenie. Ma on charakter spółki akcyjnej, gdyż kraje uczestniczące w tym przedsięwzięciu proporcjonalnie dzielą się kosztami i osiągnięciami. Bierze w tym udział większość państw NATO, ale nie Polska. Szkoda pieniędzy, przecież jesteśmy bezpieczni.

Właściwie armia polska służy głównie kadrze oficerskiej wywodzącej się jeszcze z PRL-u, która po upadku systemu kontynuowała swoje beztroskie życie „prywatyzując” co się dało. Oczywiście, jak prawie wszędzie, i tam znajdowali się ludzie wartościowi, ale to nie oni nadawali ton. Wydawało się, że wraz z udziałem w misjach wojskowych Polska dorobi się chociaż kadry oficerskiej z prawdziwego zdarzenia. Młodzi oficerowie, dowódcy Gromu tacy jak gen. Roman Polko czy gen. Janusz Kręcikij byli tego świetnymi przykładami. Tylko, że są oni eliminowani, albo marginalizowani w armii polskiej. Polko jest już w cywilu, a Kręcikij, który jest również profesorem, został odwołany ze stanowiska rektora Akademii Obrony Narodowej i zastąpiony oficerem paręnaście lat starszym. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Najbardziej niepokojące jest to, że Polacy dali sobie wmówić, iż naszej niepodległości nic już nie grozi. I może tak jest, do pewnego stopnia, dziś. Jak długo jednak? Wiele razy w historii odtrąbiono już koniec wojen i królestwo wiecznego pokoju. Nie ma potrzeby przypominać jak budziliśmy się z tego typu snów. Dziś funkcjonujemy w świecie pozoru. Może więc lepiej rozwiążmy tę armię, której uzasadnieniem jest chyba tylko interes korporacji oficerskiej. Może sprowokuje to namysł nad niebezpieczeństwami, które grożą nie tylko nam, ale i następnym pokoleniom.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(104) Komentarzy do “Rozwiążmy tę armię!”

    -
  1. osobiście uważam że po tych 20 latach
    najlepiej byłoby dla nas
    włączyć się jako kolejny stan do USA
    jako stan zachowalibyśmy pewną odrębność
    USA zyskają bazę w Europie
    a my możliwość podróżowania, pracy, większe znaczenie itd
    mimo kryzysu zarobkowo lepiej żyć w Stanach
    a demokracja funkcjonuje tam znacznie lepiej
    armia jest nowoczesna itd

    chętnie zrobiłbym ankietę co by ludzie powiedzieli:
    czy byłbyś przeciwko włączeniu Polski do USA ?-)
    byłoby to korzystniejsze dla nas niż wejście do NATO czy zakiszonej UE

    jedyny mankament że wzrosłoby zagrożenie terroryzmem
    ale plusy chyba byłyby bardziej dodatnie niż ujemne minusy takiego posunięcia ?-)

    Dobre 0

  2. Anonim pisze:

    Pan Redaktor Wildstein porusza kolejny, strategiczny dla państwa polskiego temat, wpisując się w cały szereg publikowanych w ostatnich kilku miesiącach w Rzepie artykułów dotykających spraw dla Polski najważniejszych. Wspomnę tu tylko o tekstach p. Semki, Terlikowskiego, Ziemkiewicza, pp. Libickich, Szewacha Weissa, także samego Bronisława Wildsteina, a także dwóch wywiadów z p. Aliną Cały. Bez względu na to, jak odbieramy opnie prezentowane przez autorów tych publikacji, są to zagadnienia dla państwa najważniejsze – obronność, polityka historyczna, polityka prywatyzacyjna, zagadnienia roszczeń zewnętrznych wobec Polski itd. W tzw. normalnym świecie (czy jest jeszcze taki?) każdy z wywołanych tematów powinien wzbudzić reakcję innych mediów porównywalną do niewielkiego trzęsienia ziemi. Powinien zapoczątkować jakąś dyskusję, wymianę opinii – może nawet ostrą. A tu nic! Czy którykolwiek z ostatnio wybieranych do PE miał coś do powiedzenia na któryś z tych tematów? Czy którykolwiek dziennikarz zadał kandydatom pytania, na które odpowiedź określi jego stosunek do Państwa o nazwie Rzeczpospolita Polska, a nie tylko do przewidywanej kasy za „zasiadanie”? Zbliżają się wybory prezydenckie. I znowu mamy konkurs piękności! Pani K lepiej się w telewizji prezentuje (i potrafi jeść bezę!), więc ma wielkie szanse zostać prezydentem RP. Pan T jest piękny, mądry, wysportowany (i potrafi robić cuda!), zatem on jeden ma szansę stanąć w szranki z Panią K. A czy oni mają jakieś poglądy? Czy mają jakąś wizję kontynuacji państwowości polskiej? Przecież to nikogo nie interesuje, to jest nieważne. TVN i Polsat o tym mówić nie będą, czyli problem nie istnieje.
    Rozpisałem się, bo temat wojska i obronności nasuwa jedno pytanie: skoro wojsko jest niepotrzebne (bo to, co obecnych cudach się ostanie trudno będzie nazwać Wojskiem Polskim), to po co nam Państwo? Po co nam ten gigantyczny pasożyt, który nie czuje się w obowiązku za NASZE pieniądze gwarantować nam już niczego, z wojskiem włącznie. Czy to pytanie zostanie wreszcie zadane rozlicznym kandydatom na … i ubiegającym się o … A inaczej mówiąc, czy Polacy jeszcze się kiedyś obudzą, a jeżeli tak, czy nastąpi to dopiero po kolejnej katastrofie, podobnej do tych z lat 1772, 1793, 1795, 1939?
    Do tak optymistycznych rozważań we wczesne niedzielne popołudnie skłonił mnie ten artykuł. Czy tylko mnie?

    Dobre 4

  3. Henryk D. pisze:

    Ale pierdoły. Wdać, że autor jest całkowitym ignorantem w dziedzinie współczesnej techniki wojskowej i prowadzenia operacji wojennej /tak w ataku jak i obronie/.
    Z taką treścią to nawet polemizować nie warto. To byłaby rozmowa ze ślepym o kolorach.

    Dobre 0

  4. Krzysiek - kibic pisze:

    Bardzo słuszny tekst!
    Zrozumiała jest dla mnie irytacja Autora!
    Brakuje mnie jednak odpowiedzi na pytanie: ,, Kto w Polsce jest winny lekceważeniu problemu bezpieczeństwa państwa?” Moim zdaniem wojsko od lat bezkarnie rozmontowują cywilni politycy.
    Już najwyższy czas, by ukrócić brak odpowiedzialności władz państwowych za nagminne niewywiązywanie się z konstytucyjnych obowiązków.
    Brawo Panie Wildstein!

    Dobre 4

  5. Ernest Treywasz pisze:

    @ambaras

    To wszystko co piszesz jest smutną prawdą. Kaczyńscy kokietują patriotycznie nastawioną część społeczeństwa, a ostatetecznie nie robią nic, albo bardzo niewiele. Publiczne wystąpienia Lecha w sprawie reformy armii świadczą o jego kompletnej ignorancji. Różnica pomiędzy armią 100 a 150 tysięczną pod względem jej siły jest w naszych realiach praktycznie żadna. Sugerowanie że to może rozwiązać problem naszego bezpieczeństwa, jest zwykłym nonsensem.
    Ale ponieważ większość opinii publicznej również się na tych sprawach nie zna, to wysyłanie takich sygnałów rzekomej troski jest politycznie użyteczne.
    Jest to tym smutniejsze, że chodzi o najważniejszy z punktu widzenia obowiązków państwa obszar spraw, których obecny stan budzi już nie troskę, a trwogę.

    Dobre 2

  6. Ernest Treywasz pisze:

    @kamar
    Kiedy takie bardzo konkretne propozycje związane z organizacją obrony terytorialnej sformułował wiceminister MON Romuald Szeremietiew, w krótkim czasie postawiono mu lipne zarzuty korupcji. Stało się to dzięki zręcznym działaniom całej „wsi”, milczącej aprobacie ówczesnego szefa MON Bronisława Komorowskiego, dziennikarskich „cyngli”, zatrudnionych wówczas przez… No proszę, zgadnijcie przez kogo?
    W jednym z wywiadów prasowych Klich przyznał, że koncepcja przygotowania kraju do realnej obrony w oparciu o struktury obrony terytorialnej ma wielu zwolenników w Sztabie Generalnym WP, ale on nie popiera tego co sam pogardliwie określił jako „wielka wojna ojczyzniana”, i jego zdaniem Polska ma polegać na zintegrowanej struktórze obronnej NATO, której WP powinno być integralnym elementem.
    W zasasdzie nie trzeba tego nawet komentować.
    Obecny rząd realizuje w sposób planowy przedsięwzięcie, polegające na pozbawieniu kraju resztek autonomicznych zdolności do obrony, i pełnym podporządkowaniu armi strukturom zagranicznym. To bardzo koresponduje z nową rządową koncepcją bezpieczeństwa energetycznego, którego gwarantem dla Polski miałyby być Niemcy. Przy czym warto zauważyć, że NATO nie dysponuje planem operacyjnym wojskowego zaangaowania w obronę „nowych”członków. Może to i lepiej, bo nie zdziwiłbym się, gdyby taki plan powstał z założeniem „obrony” przez Bundeswhere terenów, które do 1914 należały do Niemiec…
    W tym sensie NATO jest jak dziurawa szalupa, a Klich właśnie wyrzuca za burtę ostatnie kamizelki ratunkowe (ostatnie przetargi na broń i amunicje z demobilu, za które kupimy kilka-kilkanacie wyrzutni rakiet obrony wybrzeża, w dodatku podobne ale innego producenta niż te które już kupiliśmy dla MW).

    Realne zdolności obronne kraju można odbudować w rok, i nie potrzeba do tego pieniędzy, tylko woli politycznej. Jak?
    Zachęcam do lektury „Polska wczoraj, dziś i jutro” J.N. Jeziorańskiego.

    Dodatkowo pozwolę sobie zauważyć że cała ta sytuacja została już dawno temu opisana przez Prusa w „Faraonie”. Ciekawe tylko czy Ktoś miał tyle problemów z przekonaniem Tuska i Klicha ile miał Beroes z Herchorem i Mentezufisem?

    Dobre 3

  7. uncle pisze:

    Panie Bronku
    W stu procentach racja!
    Wlasnie najgorsze jest to,ze „mlodym,wyksztalconym i z duzych miast” wmowiono,ze juz jestesmy tak bezpieczni,ze zadna armia jest nam niepotrzebna.Druga strona tego medalu jest to o czym Pan pisze,ze te „prawdy” wtlaczaja nam w glowki generalowie wychodowani na moskiewskiej „woroszylowce”.A tak pojedzie sie do np Iraku i „zarobi” milon baksow nie za swoja prace,ale,ze np.odstapi sie od ubiegania o jakis kontrakt.Ale przeciez „uklad” zostal od pazdziernika 2007 ogloszony za hucpe i wymysly kaczystow.
    Pozdrawiam.

    Dobre 2

  8. pies.na.Burka pisze:

    Po co ta cała dyskusja?
    Od kiedy to Polska jest polska.

    Dobre 1

  9. Ob-serwator pisze:

    Panie Redaktorze! Dobrze że Pan pisze o tych sprawach i w dużej mierze ma Pan rację. Może nie rozwiązujmy Armii, ale lepiej organizacje POlityczne nią kierujące, bo tam gdzie się politycy (kompletnie niekompetentni w sprawach branżowych) zabierają za rządzenie to tak wyglądają reformy jak wyglądają- i nie tylko w MON. W MON-ie wycinani są w okresie przemian nie tylko dawni aparatczycy, ale przede wszystkim najlepsi fachowcy, mający czelność wygłaszać swoje obiektywne opinie i mieć odmienne zdanie od obecnych aparatczyków. Za komuny też było dużo wykształconych i mądrych wojskowych i byli podobnie traktowani jak obecnie, różnica była taka, że teraz są dymisjonowani i zwalniani do cywila przedtem mieli zamkniętą drogę awansu ale dalej byli wykorzystywani do umacniania obronności. Uzawodowienie większości armii jest koniecznością od dawna bo technika wojskowa jest za droga i za bardzo skomplikowana by ją obsługiwali amatorzy. Skoro obecni politycy są tacy mądrzy w sprawach obronności to wypadałoby im stanąć w pierwszych szeregach z karabinami na sznurkach bo zbrojeniówka też jest w stanie agonii. W okresie przemian w MON nie było żadnego konsekwentnie realizowanego ponadpartyjnego planu rozwoju i modernizacji modernizacji sił zbrojnych. Ponadto notowania wojska zawsze były wyższe od notowań polityków no to trzeba było wojsko niszczyć więc mamy tak jak politycy chcieli.

    Dobre 2

  10. A. D. 2009 pisze:

    Armia powinna przejść na modelarstwo – taka propozycja padła już kilka lat temu z ust Lecha Nikolskiego z SLD…

    Dobre 0

  11. OBSERWER pisze:

    Armia zawodowa czyli tylko sprawni i najlepsi.
    Sprawni; trzeba określić wymagania intelektualne i sprawnościowe – fizyczne. Słyszałem, że tzw. kadra bardzo słabo zalicza obowiązkowe testy sprawności fizycznej. Warto opublikować jakie minima obowiązują np. kapitanów np na 3 km. Potwierdza sie eliminowania z armii ludzi z realnym doświadczeniem wojennym, tzn po tzw misjach.
    Co robi w wojsku marionetkowy minister psycholog?

    Dobre 2

  12. konserwatysta pisze:

    Pan red. Wildstein słusznie podnosi kwestię istniejącego zaniedbania sprawy obronności Polski. Głupia odmóżdżona młoda hołota polska siedzi teraz w Mrągowie i rechocze z niewybrednych kiczów pseudokabareciarzy, więc ktoś w tym państwie (jeszcze, bo przed traktatem lizbońskim) musi dostrzegać problemy. Nie ma lepszego dobra niż własne państwo i nie ma własnego państwa bez własnej armii!

    Dobre 1

  13. Bart pisze:

    Gwidonesku napisał nieprawdę- wielu oficerów w WP głośno mówi o brakach w wyszkoleniu, sprzęcie, tylko, że nikt tego nie chce słyszeć! Minister Obrony Narodowej nie przyjmuje od podwładnych meldunków o problemach związanych chociażby z obcięceim budżetu na ten rok! W AON prowadzone są szkolenia dla oficerów operacyjnych przed awansem na kolejne stopnie wojskowe – co z tego, skoro zmieniono ustawę i nie ma już przymusu ich ukończenia. Teraz wystarczy ukończyć jakiekolwiek studia i już – nieważne jakie – może być to zupełnie nie związane z wojskiem. Jeśli tak działamy, to nie oczekujcie specjalistów w wojsku – skoro tylko papierek a nnie wiedza się liczą. A co do szkoleń – skoro nie ma pieniędzy na papier i tonery do drukarek – o innych materiałach biurowych nie wspominając (sami sobie oficerowie muszą kupować za własne pieniądze) to co dopiero mówić o prawdziwych ćwiczeniach, gdzie na to trzeba wydać dużo pieniędzy.
    Żeby tego było mało, w tym roku (2009) obcięto o prawie połowę budżet AON!!! To tak, żeby jej komendant nie miał wyboru i musiał połowę pracowników sam z siebie zwolnić, że niby reorganizacja (dopiero co w 2008 roku weszła nowa struktura AON zatwierdzona przez tego samego MON…) A teraz się go odwołuje w trybie natychmiastowym – murzyn zrobił swoje, murzyn musi odejść…
    Panuje przekonanie (słusznie przez autora artykułu przytoczone), że wojsko jest skarbonką, z której można w razie potrzeby wysupłać każdą potrzebną w danej chwili kasę. No i oczywiście, że wojsko może funkcjonować i rozwijać się „bezinwestycyjnie” – to hasło wytrych głoszone w wojsku od conajmniej 20 lat…
    Co do zarobków z prywatyzacji mienia wojskowego… – z tego, co wiem, to niewiele pieniędzy pochodzących z uzyskanych w ten sposób środków wraca do wojska, gro z nich wraca do budżetu państwa lub do AMW (Agencji Mienia Wojskowego – popatrzcie, jakimi autkami jeżdżą ich pracownicy…). To można porównać do sytuacji, gdy ktoś chcąc sprzedać samochód musi go oddać do komisu, który dokona transakcji a w zamian właściciel otrzymuje np. 10% kwoty za auto … genialnie, nieprawdaż?
    A co do uzawiadawiania naszej armii… młodych oficerów się gnębi i wysyła na boczne tory, żeby nie przeszkadzali !!! Wymyśla się dla nich coraz to nowe wymagania, których jakimś cudem nie muszą spełniać ich autorzy (patrz ciągłe egzaminy z anglielskiego w przypadku, gdy ktoś chce wyjechać na misję np. do NATO – tych testów nie potrafili rozwiązać Amerykanie, bo były wg. nich nielogiczne i nie sprawdzają wcale znajomości językowych … ciekawe, że nikt nie widział generałów zdających te testy przed wyjazdem…)
    Pozdrawiam

    Dobre 2

  14. autochton pisze:

    pozwalam sobie zwrócić uwagę, że Japonia i Niemcy stały się mocarstwami w okresie gdy nie posiadały armii po II wojnie!
    Może jednak warto przemyśleć koncepcję armii wzorem Szwajcarii?
    Zniszczenie czołgu wartego miliony pociskiem ppanc kosztuje ułamek jego ceny.
    Podzielam argument Cataliny 11:24 – trochę dyscypliny młodym leniwym bardzo ale to bardzo by się przydało.

    Dobre 0

  15. Bartosz Walter pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze!
    Dziękuje ze ten artykuł! Państwo które nie posiada poważnej armii nie tylko musi przestać istnieć (przyszłość), ale także nie może prowadzić poważnej polityki zagranicznej (teraźniejszość). Polska likwiduje swoje siły zbrojne od rządów Pana Premiera Mazowieckiego (chociażby przez systematyczne obcinanie budżetu MON-u). Także jest to dłuższy proces, nabierający teraz tempa i rumieńców. Nie wierzę, że Pan Minister Kilch likwiduje polską armię wyłącznie na życzenie Pana Premiera Tuska. Ktoś inny musi tę politykę kreować, a wyżej wymienieni Panowie ją „tylko“ realizują. W związku z tym proszę o cykl artykułów naświetlających opinii publicznej: 1) komu zależy na tym żeby Polska nie mogła się bronić, nie miała własnej polityki zagranicznej? 2) kto jest tu pomysłodawcą? 3) co się stało z Polakami przez ostatnie dwieście lat, że prawnukowie tych co masowo walczyli w powstaniach i wojnach światowych o wolność i niepodległość, teraz bezczynnie przyglądają się jak tą niepodległość nam rozmontowują (operacja na mózgach?)? Serdecznie zachęcam do zajęcia się tą sprawą. Z poważaniem B.Walter

    Dobre 1

  16. Henry pisze:

    KATAFALKOWA ARMIA

    Niemiecka Bundeswehra jest w około 75% zawodowa a w 25% z poboru. Te 25 % umożliwiają, w razie potrzeby szybkie, pięciokrotne zwiększenie armii. Podobna sytuacja jest w neutralnej Szwajcarii. Dlaczego w Polsce Donald wielbiciel Angeli nie stosuje takiego rozwiązania? Czyżby z tego samego powodu co Stanisław nie stosował rozwiązań militarnych uwielbianej Katarzyny Wielkiej ;-)

    Dobre 2

  17. korfanty pisze:

    Panie Bronisławie!
    Powinno się dla Pana zrobić wyjątek od zasady likwidacji poboru i powołać Pana do wojska.

    Dobre 0

  18. waga pisze:

    ten Pan niedługo bedzie znał sie na badaniach kosmosu i ich celowosci dzialaniach medycyny,tu też przeprowadziłby rewoltę,szkoda tylko że nie jest atywnym członkiem PiS.Wtedy bym zrozumiał jego mentorstwo nie wspominając o porażającej głupocie sądzenia że wszystko sie wie,ma na wszystko rozwiazania.Takie w publicystyce puszczenie bąka a może skutecznie będzie czuc i ktoś podejmie dysputę a może wojenkę przynajmniej moralno etyczna.Sadzę,że ten program w TVP powinien byc sygnałem kończ Waść bo sam sie skonczysz.

    Dobre 0

  19. gajowy bronek pisze:

    Słuchając pańskiego rozdzierającego wołania o armię, zastanawiam się czy to jakiś cynizm? Czy tego nam najbardziej brakuje?
    A może to ukryty żal po rozsypującej się perspektywie IV RP?
    Czy może to echo mrzonek, klubu oszołomów, mających w projekcie restaurację Polski od morza do morza?
    Ja chciałbym sprowokować pański „namysł” nad niebezpieczeństwami innymi, które grożą naszej gospodarce z powodu niegospodarności poprzedniej ekipy, odczuwanych teraz, oraz burzyciela rządowych projeków – prezydenta.
    To są nasze realne zagrożenia, których konsekwencje, gdy się ziszczą, mogą odczuć także nasze wnuki.

    Dobre 0

  20. abc pisze:

    Dobrze byłoby, aby krytykujący wiedzieli o czym piszą. I nie mieszali populistycznych haseł z argumentami istotnymi dla podnoszonych kwestii. Nie należy wrzucać do jednogo worka np. problemu kadry (dziś każdy 40 letni nie ma już nic wspólnego z PRL, a większość generalicji to już nie absolwenci szkół rosyjskich, lecz oficerowie po studiach i kursach w USA i innych zachodnich krajach). Główny problem naszej armii to chaotyczne zmiany, od 20 lat ciągła restrukturyzacja. Struktura sił zbrojnych powinna wynikać ze strategii obronnej państwa. O jej kształcie i sile decyduje budżet, a nie życzenia lewicowych, centrowych, czy prawicowych polityków. Winę za obecny stan ponoszą wszyscy kolejni ministrowie obrony, premierzy i prezydenci na obecnym skończywszy, który również poza walką o „odpowiednie” nominacje generalskie nic dla uporządkowania sił zbrojnych nie zrobił. Obecność na paradach to nie jest to, czego oczekuje się od prezydenta, zwierzchnika SZ. Proeblem obronności i sił zbrojnych to jedno z tych zagadnień, które powinny być wyłączone poza obręb walk politycznych. Wymaga to jednak klasy od sił politycznych. Obecnie, ani prezydent, ani ekipa u władzy, ani opozycja takiej klasy niestety nie ma.

    Red. Wildstein jest chyba jedną z ostatnich osób, która cokolwiek na ten temat wie. Wosjo zapewne widział jedynie na obrazkach i w TV (!). Owszem każdy może się wypowiadac na dowolny temat, tylko po co? A jeśli już to wypadałoby się trochę postarać, porozmawiać ze znającymi problem specjalistami, przedstawić jakieś rozsądne opcje.
    Robienie szumu nic nie zmieni. Bezładna krytyka podobnie. Lepiej byłoby użyć swych wpływów i stron w jednej z czołowych opiniotwóczych gazet do przekonywania polityków do pwoaznego pochylenia się nad problemem. Ale to chyba zbyt wygórowane oczekiwania.

    Dobre 1

  21. Wojtek W pisze:

    to żadna rewelacja że robimy wszystko aby zrezygnować z własnego potencjału obronnego. Bezpieczeństwo to nie tylko wojsko ale potencjał przemysłowy, wychowanie społeczeństwa w duchu wartości niezbędnych dla samodzielnej polityki obronnej. To także przepisy np. arch-budowlane, od listopada 2008 decyzje lokalizacyjne celu publicznego na terenach zamkniętych(MON, PKP, ABW itd) przeszło od Wojewody do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. To oznacza że Wojewoda nie będzie na to miał wpływu (do niedawna był to wydział UW). Naciski na RDOŚ tylko przez Generalnego Dyrektora w Warszawie. Wygląda na to ze szczególnie rzadkie stanowisko ślimaka lub minoga na terenie wojskowym spowoduje wywrócenie każdej inwestycji strategicznej (także Radzikowa z jego rakietami). Uzawodowienie wojska zwiększa koszty utrzymania co spowoduje zmniejszenie ilości wojska i garnizonów. Daje to możliwość wypuszczenia na liberalny rynek w okresie niskich cen własności wojska ( tereny po garnizonach w dużych miastach). Jeżeli dołożymy że te własności przechodzą na własność samorządów aby sobie chłopcy pohandlowali, bez zysku dla budżetu mon to wygląda śmiesznie. Całość prezentuje się zabawnie gdy zauważymy że w szkołach średnich nie ma już przysposobienia obronnego (pomijając jego wartość) tylko nauka o ratownictwie, mam wątpliwości czy umiejętność dzwonienia pod 112 jest najważniejszą wiedzą na przyszłe czasy. Pogląd że NIEMCY NAS OBRONIĄ nigdy nie miał potwierdzenia w naszej przeszłości.
    Ciemność widzę ciemność. Pozdrawiam WW

    Dobre 3

  22. Kosikm pisze:

    Wystarczy minimum zainteresowania by wyrobić sobie zdanie o ministrze Klichu i o „profesjonalizacji” armii. Ale Klich jest w czołówce najlepiej ocenianych ministrów i wszyscy przyjmują koniec poboru jako sukces. Ludzie nie interesują się państwem, państwo to oni my tutaj mamy „ważniejsze” sprawy. W polemicznym artykule z Ziemkiewiczem wierzył Pan w te społeczeństwo, a tutaj jest następny przykład „wolności folwarcznej”

    Dobre 0

  23. Gwidonesku pisze:

    @kamar
    dodam ze nie widze najmniejszego nawiazania do obecnego rzadu w artykule ( jest info o wyrzuceniu gen Polko i Krecikija – moze to zarzut chybiony? Niesądze) … aczkolwiek powiem ze konstrukcja panskiego postu jest tak uniwersalna ze mozna go uzyc takze do dowalenia Wieldsteinowi gdy bedzie pisał cos krytycznego pod adresem rzadu …uzył go pan niestety z zupełnie nie odpowiednim miejscu .

    Dobre 0

  24. MaJa pisze:

    Jest pewna pociecha, bo:
    Ja nie rozwiążę
    Ty nie rozwiążesz
    On, Ona, Ono nie rozwiąże
    My nie rozwiążemy
    Wy nie rozwiążecie
    Oni i One nie rozwiążą.
    Dlaczego?
    Bo nie umiemy działąć ZESPOŁOWO.
    I W TYM JEDYNA POCIECHA

    Dobre 0

  25. Gwidonesku pisze:

    @kamar
    na reforme armii nie potrzeba srodków , takowe sa wbrew pozorom wystarczace. Rzecz w woli czynników wojskowych . Takiej woli nie ma. Zamiast zintensyfikowac szkolenie itd oni wolą organizowac kolenie sztaby .

    Dobre 0

  26. marabut pisze:

    Warto sie zastanowic czy ta Polska wogole jeszcze istnieje. Waluta oparta na krotkoterminowych, wysoko oprocentowanych depozytach dolarowych, moze zostac zlikwidowana jednym nacisnieciem klawisza na Wall Street. Wiekszosc bankow to juz filie bankow niemieckich, brytyjskich, wloskich i innych. Przemysl czesciowo rozszabrowany, czesciowo w obcych rekach. Rodzimy handel rozdeptany przez korupcjogenne, nie placace podatkow zagraniczne sieci supermarketow. Rolnicy na panstwowych rentach, a ci co jeszcze produkuja musza walczyc z eurobiurokracja i do tego konkurowac m.in. z Francja, dysponujaca znacznie lepszymi warunkami glebowo-klimatycznymi i do tego jeszcze kilkakrotnie wyzszymi dotacjami z Brukseli. Policja ktora ma paradne mundury i trudnosci ze wszystkim, a najwieksze z lapaniem przestepcow. A teraz jeszcze likwidacja armii i zastapienie jej armia zawodowa, czyli najemnikami ktorzy sluchaja tego kto im placi. Z atrybutow suwerennego panstwa zostaly tylko dekoracje: prezydent, premier, sejm, nazwy ulic… no i dlugi. Slowem neokolonia, taka jak Kongo, Panama, Kolumbia. A moglo byc inaczej. Zal…

    Dobre 2

  27. fritz pisze:

    Wildstein ma calkowicie racje.
    Niestety, za blad w tworzeniu modelu obecnej armii ponosi rowniez olbrzymia odpowodziealnosc Szczyglo i prezydent (chociaz on jako nie fachowiec musial zdac sie na opinie .. fachowcow).

    Zastapienie calej armii po prostu armia zawodowa liczaca 120’000 ludzi jest bezsensem.
    Do tego dochodzi, ze armia zawodowa jest nieporownanie drozsza niz z poboru.

    Nieistnienie obrony terenowej jest przestepstwem.
    A cale pieniadze bedza zuzyte na pensje dla armii zadowodowej i odrobine sprzetu.

    Co ciekawsze, ten sprzet mozna zniszczyc w ciagu 15 minut poniewaz nie ma absolutnie zadnej infrastruktury, ktora by go chronila.

    Likwidacja poboru, rezygnacja z kazdej formy przysposobienia wojskowego oznacza, ze wszyscy mezczyzni beda sie mogli przygladac jak beda mordowani.. po prostu nie sa wstanie sie bronic, nie beda wiedzieli jak.

    Dobre 1

  28. Gosc pisze:

    Pozdrowienia Panu, Redaktorze i niektorym Czytelnikom,
    Artykul zbyt powazny, objetosciowo powinien zajac conajmniej cala pierwsza strone « Rzeczpospolitej ». Uwagi w nim zawarte maja kluczowe znaczenie dla dalszego istnienia Polski, dziwi (a jednoczesnie nie dziwi) jednakowoz fakt, ze odzew zarowno srodkow masowego przekazu, mysle tu szczegolnie o « Rzeczpospolitej », « Naszym Dzienniku » (w mniejszym stopniu), o telewizji publicznej, nie podnosza i nawoluja do zbiorowego buntu Polakow. Tak zbiorowego buntu, bo czas po temu najwyzszy, co wymusza i pieczetuje ostatnie posuniecie Tuskowej ferajny. Niemoc panstwsa polskiego, uwidoczniona takze poprzez niemoc spoleczna, jest porazajaca. Efekty przetracenia polskiego kregoslupa w ’89 uwidaczniaja sie dopiero teraz, co jest naturalne, poniewaz to w czasach kryzysow uwidaczniaja sie slabosci organizmow. Polska jest w trakcie demontazu struktur wojennych, liczenie na to, ze powstnie zawodowa armia, jest utopia, rownie ponetna, jak budowa autostrad. Jedynym, ekonomicznie mozliwym z polskiego punktu widzenia srodkiem obrony, jest utrzymanie powszechnej sluzby wojskowej, przy skruceniu jej do niezbednego minimum, ale tez przy pelnym wykorzystaniu mozliwosi dania podstaw zolnierkich kazdemu obywatelowi i rozbudowa cywilnych sluzb obrony terytorialnej kraju. Jest to najtansza metoda obronnosciowa kraju, praktykowana z powodzeniem nawet przez potegi militarne swiata. Powstaje pytanie, ile jest celowej dzialalnosci obecnego rzadu w dziele rozbrajania Polski, ile zas wynika z potrzeby « oszczednosci » ? Odpowiedz jest natychmiastowa, otoz stan permanentnej « oszczednosci » w przypadku Polski stanie sie powszechna wykladnia, jesli zas sytuacja gospodarczo-polityczna z tym zwiazana ma sie sprowadzac do coraz to nowych pomyslow « zaciskania pasa », kosztem polskiego spoleczenstwa, a tym samym Polski, a co w koncu sprowadzi sie do zapasci organizmu panstwowego, lepiej zaczac juz teraz myslec na powaznie o buncie. Zlikwidowanie armii z poboru jest kierowane PRZECIWKO spoleczenstwu polskiemu, a wiec przeciwko Polsce, w ostatecznym rachunku wystawia i ubezwlasnawia Polske na zakusy zewnetrznych agresorow, jak i rodzimych renegatow. To jest glowny cel obecnego posuniecia p. Tuska. Prosze to sobie wbic w glowe rodacy. Pytanie tylko czy Rodacy sa w stanie pojmowac proste przeslania ? Mam pytanie do Pana, Panie Redaktorze, calkiem powazne. Czy mlode osoby, ktore Pan zaprasza do studia do uczestniczenia w Pana programach, czy tez sa zapraszane przez innych redaktorow, sa dobierane wedlug jakis kryteriow, czy jest to populacja przypadkowa ? Jestem czesto porazony tepota wyrazu twarzy, brakiem jakichkolwiek reakcji, interwencji zaproszonych sluchaczy tychze programow, jesli zas dojdzie do tychze interwencji, slaboscia wypowiedzi. Czesto osmieszane kraje tzw. Zachodu, czy to ze wzgeledu na « lewicowosc », « socjalizm », « gejostwo » itp, przylecialosci, jesli chodzi o powazne programy, sa w stanie wystawic publike taka, ze bierze podziw nad stopniem zaangazowania i wiedzy spolecznej. Zapewniam, ze chodzi tu nie tylko o naukowe programy, ale takze i o tzw. masowe.
    Z powazaniem
    Czytelnik

    Dobre 1

  29. Catalina pisze:

    W razie zagrozenia rzad Tuska ma w ukryciu „wunder waffen”.
    Miloscia, miloscia rozbroimy agresora!

    A tak na powaznie to uwazam ze dla pewnej czesci mlodych ludzi sluzba wojskowa byla szansa (czesto ostatnia) odnalezienie miejsca w spoleczenstwie.

    Dobre 1

  30. kamar pisze:

    Szanowny Panie!
    Podzielam Pana troskę o nasze bezpieczeństwo. Sytuacja w armii jest faktycznie tragiczna. Odrobinę irytujący jest jednak ton krytykanctwa wobec ekipy rządzącej i oczekiwanie, że w zasadzie od zaraz stworzy ona coś z niczego, w dodatku nie posiadając do tego środków. Z przykrością odnotowuję, że po sformułowaniu tak wielu zarzutów, w sposób dla siebie charakterystyczny (jak również dla ekipy, którą Pan reprezentuje), nie formułuje Pan żadnych sensownych ( z naciskiem na „żadnych”) propozycji. Bo cóż nam z Pana żartobliwie-zgryźliwego „postulatu” rozwiązania armii. Jak zwykle pustosłowie. Prawda jest też taka, że kiedy PO pozostawała w opozycji, obwieszczała wszem i wobec, podobnie jak Pan, że z armią jest źle i coś trzeba z tym zrobić. I co zrobiła? Nic. Dlaczego? Bo nie było, nie ma i w ciągu najbliższych lat nie będzie na to środków. Poprzednie rządy również nie miały żadnych osiągnięć, z tych samych powodów. Pan jednak dostrzega przyczynę złej sytuacji w armii w niewłaściwej polityce tylko tego rządu. Nie chce mi się wierzyć, że człowiek z Pana przeszłością i dorobkiem produkuje artykuły na czyjeś potrzeby polityczne, ale ta publikacja na to wskazuje, niestety.

    Dobre 0

  31. ent pisze:

    W pełni popieram, no ale cóż piarowy rząd, piarowa armia, piarowe państwe.

    Dobre 0

  32. Felix pisze:

    Niestety Autor ma dużo racji. Polska armia to głównie pozoranctwo: szamerowane mundury, liczne ordery i operetkowe rogatywki. Fachowcy są eliminowani przez korporację generalską o starych (PRL-owskich) korzeniach. A każdy minister tak lubi, jak półkownicy i generałowie mu zamaszyście salutują i trzaskają obcasami… i tańczy tak, jak mu zagrają. Taki cyrk.

    Dobre 1

  33. Gwidonesku pisze:

    Niestety , stało sie . Mamy tę wymarzona armię zawodową … problem w tym ze sensem armi zawodowej jest ultra nowoczesne uzbrojenie na jakie nas nie stac oraz szkolenie w oparciu o symulowane pole walki tymczasem szkolenie w Polsce ogranicza sie do strzelania i musztry. Od 20 lat zadna duza jednostka wojskowa w Polsce nie opuściła w całości koszar . Watpliwe wiec jest czy udałoby sie jej wykonac sprawnie marsz na 100 km a o wykonaniu np natarcie nawet nie marzę… Nie wynika to z braku pieniedzy na szkolenie ( taki wymarsz to koszt paliwa , w koncu jesc wojsko je tez w koszrach , pieniadze za słuzbe dostaje czy stoi czy lezy ) . Problem jest w tym o czym pisze redaktor – w intersie korporacji oficerskiej . Taki przemarsz obnażyłby katastrofalny stan wszystkiego co jest na wyposazeniu i uzbrojeniu polskiej armii . Oni poprostu boja sie. Po za tym po co cwiczyc skoro mozna lezec? Grunt to zarabiac i miec swięty spokój . Ci nieliczni burzyciele porzadku jak własnie gen . Polko sa traktowani jako niebezpieczni wariaci . Czy zlikwidowanie poboru cos zmieni? Nic nie zmieni. Zastanawia mnie sens pełnego uzawodownia armii . Np co w czasie pokoju robią te tysiace kierowców cieżarówek którzy sa nie sa potrzebni do przewozenia zaopatrzenia , amunicji , czesci zamiennych , itp itd bo armia nie prowadzi dzialan wojennych? Czy oni podnisza swoje umiejetnosci jezdzac bez celu pustymi ciezarówkami? Czy moze raczej leza w koszarach i nic nie robią? Po co nam korpus zawodowych kierowców wojskowych w czasie pokoju? Gdzie tu sens i logika? Moze lepiej w razie potrzeby powołac te 10000 kierowców którzy na codzien pracują w cywilu i ich umiejetnosci w prowadzeniu pojazdów sa utzrymywane na codzien … Po co wojsku na codzien opertorzy koparek? Po co wojsku na codzien saperzy do budowy mostów? Czy ich szkolenie to codzienne budowanie mostów? Nie oni jada 2 razy w roku na poligon tam buduja most a przez reszta roku biora pieniądze za przychodzenie do pracy . Budowa mostu pontonowego to nie jest operacja na otwartym sercu , szeregowy nie musi robic tego codziennie zeby nie wyjsc z wprawy. Tak sie złożyło ze przed rokiem zostałem powołany na cwiczenia rezerwy . Osoby powołane były w wojsku po 8-10 cio letniej przerwie . z 60 facetów tylko 4 wykonało strzelanie na ocene dostateczną – reszta wyzej . To chyba o czyms swiadczy . Szeregowy nie musi byc w wojsku cały czas. Musi byc powoływany kilka razy w roku na cwiczenia i autentycznie szkolic sie . Niestety kadra zawodwoa woli lezec . Wiekszosc cwiczen rezerwy to była fikcja . Ludzie ida na 5 dni do wojska i …leza na łózkach …Trudno mi uwarzyc ze skoro takie podejscie jest do rezerwistów ( po co ich szkolic skoro oni juz umieja ) to bedzie inne do zawodowych szeregowych czy podoficerów …

    Dobre 0

  34. JFK pisze:

    Święte słowa. Obecnie Polacy przypominają ćmy oslepione przy pomocy sprzedajnych mediów. Ale jest nadzieja, że w końcu ktoś powie do Tuska: „miałeś Chamie złoty róg, ostał Ci się…”

    Dobre 1

  35. ambaras pisze:

    Najgorsze, że PiS, czyli opozycja która powinna dysponować alternatywnymi programami, alternatywnym spojrzeniem zamieniła sie z partii politycznej w zawodową korporację polityków i działaczy. Nie ma kto nas bronić przed szaleństwami tej obecnej dziwnej władzy. Swa bierność PiS zbyt łatwo usprawiedliwia barierą informacyjną stworzoną przez platformerskie media.

    Czasami mam wrażenie, że w szeregach PiS załągł się jakiś Grima z „Władcy pierścieni”. Który służył jako doradca króla Theodena władcy Rohanu, jednocześnie będąc szpiegiem Sarumana. Zatruwał on swoimi radami umysł Theodena, osłabiając jego wolę i czujność wobec działań wrogów. Może nawet paru nowych Kaczmarków zalęgło sie w pobliżu prezesa Kaczyńskiego ?

    Na dziwny i niepokojacy stan umysłów liderów PiS wskazuje ostatnia rozmowa P. Zaremby z Bielanem dotycząca oceny kampanii wyborczej do europarlamentu. Po pierwsze, Bielan nie sprawia wrażenia jednego z liderów partii bądź co bądź opozycyjnej. Po drugie, prezentuje on minimalizm i duszny, malutki praktycyzm na miarę rozumku Kubusia Puchatka. Od tego momentu pozbyłem sie złudzeń co do posiadania przez PiS poważnych przesłanek ideowych oraz jakichkolwiek zasobów woli politycznej i energii.

    Zamiast demaskować i obsztorcowywać Platformę za niszczenie atrybutów polskiej suwerenności, napadam na PiS. Bo opozycja jest swoistą siostrą sjamską rządzącej partii, również odpowiedzialną za kondycję państwa. Poza tym dla Polski od Platformy od dawna nie spodziewam się niczego dobrego.

    Dobre 1

  36. antoni pisze:

    Rozwiążmy tę armię!
    To jest to!
    Na takie apele premier czeka, by z przychylną uwagą je rozpatrzyć.
    Jakżeby to ułatwiło rozwiązanie tego państwa!

    Dobre 1

  37. behawior53 pisze:

    Nasz „ufny” Mazowiecki „załatwił” za obywateli rozliczenia sług komunistycznych.Nie ma co winić narodu skoro przez lata nikt Go nie słuchał i nie słucha i jest tylko parawanem dla nowobogackich męt politycznych.Czapa Wojska Polskiego tak jak Pan pisze ma w swoich szeregach ludzi wartościowych i prawych ale to nie oni rządzili i rządzą ale uwłaszczona na majatku państwowym kadra najwyższych oficerów i generałów- należa do grupy która najwięcej „zarobiła” na przemianach.Moim zdaniem ,należało by rozwiazać ten kosztowny twór antypolskości i zacząć od nowa ,nawet kosztem kilku lat bezbronności bo bezpieczeństwo jest kosztowną fikcją.
    NARÓD POLSKI NIE WIERZY ŻE W POLSCE MOŻNA ZMIENIĆ DZIAŁANIA Z POZOROWANYCH NA SENSOWNE I SŁUŻAC3E KRAJOWI I SPOŁECZEŃSTWU DLATEGO NIE GŁOSUJE – bo i tak reprezentuje go osoba na którą nie głosował-i nie reaguje gwałtownie na głupoty tych oprzy żłobie,raczej stara się uciec z kraju lub żyje tylko swoimi problemami.

    Dobre 0

  38. Winston pisze:

    Oprocz ironii i krytyki juz wiecej nic wiecej nie potrafimy w Polsce dobrze zrobic.

    Patrzac z oddali na kolejne polskie rzady, emigracja zalamuje rece.
    Nie ma mowy o powrotach do domu.!

    Dobre 0

  39. angela pisze:

    Rozwiązać państwo polskie!

    Dobre 0

  40. ściernik pisze:

    Armia została uzawodowiona w rekordowym tempie. Z pewnością potrzeba dużo więcej czasu żeby osiągnęła zakładany stopień profesjonalizmu. Niemniej nie wydaje mi się żeby w ciągu najbliższej dekady zaistniała potrzeba użycia jej do obrony. W związku z czym jest sporo czasu żeby stała się nie tylko z nazwy zawodową. Okaże się za jakiś czas czy podejście „od końca” zaprezentowane w tym przypadku było słuszne.
    Ciężko oczekiwać, że w Polsce uzawodowienie byłoby przygotowywane przez 8 lat. Co najmniej dwie ekipy rządowe musiałyby mieć podobny pogląd na tę kwestię. Tymczasem są spore różnice w podejściu do problemu przez różne partie. Zatem lepiej, że zmieniono system szybciej (wciąż 2 lata to sporo czasu na przygotowanie) wprowadzając nowe założenia, które można przecież zawsze usprawnić.
    Co do „prywatyzacji” to o ile mi wiadomo AMW sprzedaje mienie w drodze publicznych przetargów…
    Rzeczywiście wielokrotnie już wieszczono świat bez wojen. Także teraz najlepszą gwarancją bezpieczeństwa jest dobra armia. Przejście na zawodowstwo jest krokiem w stronę dobrej armii moim zdaniem.

    Dobre 0

  41. wroclawianin pisze:

    Dzisiejsze „siły zbrojne” nie są nawet w stanie ochronić swoich jednostek wojskowych i skosić własnych trawników- wynajmują do tego firmy zewnętrzne. Sfrustrowani dowódcy, przeważnie z PRL-owskiego zaciągu „zalewają robaka”, lub handlują lewym paliwem , czy mieniem wojskowym. Rozleniwionego wojska nie widać na terenach powodziowych.

    Dobre 0

  42. wiktor1 pisze:

    A może uzawodowić red. Wildsteina, by mniej głupot wypisywał. Coś tam zostanie, ale mniej w tym przypadku, to zawsze jakiś zysk.

    Dobre 0

  43. wroclawianin pisze:

    Dzisiejsze „siły zbrojne” nie są nawet w stanie ochronić swoich jednostek wojskowych i skosić własnych trawników- wynajmują do tego firmy zewnętrzne. Sfrustrowani dowódcy, przeważnie z PRL-owskiego zaciągu „zalewają robaka” lub handlują lewym paliwem lub mieniem wojskowym. Rozleniwionego wojska nie widać na terenach powodziowych.

    Dobre 0

  44. Gallar pisze:

    Hmm.
    Rozwiązanie armii byłoby zbyt kosztowne, nie stać państwa na tysiące odpraw.

    Pamiętajmy, że historia kołem się toczy.

    Dobre 0

  45. P. de Rewski pisze:

    Brawo!

    Albo wczesne emerytury przy rosnącej oczekiwanej długości życia, albo pieniądze na wojsko zawodowe.

    Trzeba zmienić konstytucję aby uchronic kraj przed populistycznymi wetami prezydenta!

    Do dziś czujemy w kościach skutki liberum veto!

    Dobre 0

  46. fusel pisze:

    Cytat:
    [przygotowanie do uzawodowienia wojska we Francji, Niemczech czy Hiszpanii trwało ponad osiem lat]
    w niemczech nie ma armi zawodowej, jest dalej pobor. Niestety mylne informacje to juz prawie ze normalka w komentarzach RP.

    Dobre 1

  47. Olek pisze:

    Pan pisze dziś a PO robi to już od roku.

    Dobre 0

  48. d-d pisze:

    przecież Polacy najczęściej nie wiedzą co się wokół nich dzieje i niczemu nie potrafią zapobiec. Orientują się gdy dopiero dostaną po uszach a wtedy rżną bohaterów, też czy trzeba czy nie trzeba.

    Dobre 0

  49. Anonim pisze:

    Panie redaktorze!
    W Niemczech armia (przynajmniej większość armii jest z poboru). Poza tym z resztą muszę sie niestety zgodzić. Tylko co z tego ?
    Przecież mamy armię zawodową. To że bez rezerwistów jest ona niewiele warta to nieważne. Pytanie co będzie jak się u nas Cchinwali powtórzy ?

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  50. krysta pisze:

    Waznym elementem „nieobronnosci” Polski jest rowniez likwidacja zbrojeniowki. Eksport broni tez sie juz nie oplaca???

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.