Właściwie każdy numer rocznika filozoficznego „Teologia Polityczna” uznać można za wydarzenie intelektualne w naszym kraju. Numer piąty, który się właśnie ukazał, zatytułowany: „Złoty róg, czyli nieodzyskana podmiotowość” – zasługuje jednak na to określenie w sposób szczególny.
Podmiotowość to uznanie własnej tożsamości i przejęcie kontroli nad własnym losem. Polska odzyskała niepodległość, ale czy także podmiotowość? Redaktorzy „TP” mają co do tego wątpliwości. Wstępniak autorstwa twórców pisma, filozofów: Marka A. Cichockiego i Dariusza Karłowicza, nosi tytuł „Jamnik na weselu”. Wesele to Wyspiański pokazujący, jak panowie, którzy nie chcą chcieć, utracili złoty róg; jamnik odwołuje do metafory Kisiela piszącego, że każdy pies hodowany pod szafą wyrośnie co najwyżej na jamnika. Koryfeusze polskiego życia zbiorowego nie wyciągnęli wniosku z faktu, że szafa zniknęła. Przyjmują model mimikry, stosują, jak pisze Karłowicz w eseju „Modernizacji nie da się skserować”, strategię bezrefleksyjnego kopiowania innych wzorów. Problem polega na tym, że, jak pokazują to w swoich tekstach Cichocki, Dariusz Gawin czy Karłowicz, realna modernizacja, czyli poprawa naszej jakości życia i usprawnienie instytucji, nie jest możliwa bez odwołania się do własnych kulturowych zasobów.
Jarosław Marek Rymkiewicz twierdzi w wywiadzie dla „Teologii”, że wśród elit polskich rozpowszechniona jest wręcz nienawiść do polskości. Taki resentyment jest śmiertelnym zagrożeniem, bo przecież nikt nie zastąpi elit w tworzeniu idei i kulturowych wzorców. Co więcej, jak określa to Gawin, znajdujemy się w „prześwicie ontycznym”, czyli istnieniu zagrożonym, a nasze bezpieczeństwo może być tylko przejściowym darem historii.
Elity, które wieściły rozpłynięcie się polskości w Europie, traktowały naszą tożsamość, w tym religijność, jako atawizm, który musi zaniknąć w zderzeniu ze współczesnością. Jak fałszywy jest ten stereotyp, „TP” pokazuje zarówno poprzez analizę szerokich badań społeczeństwa polskiego, jak i teksty wybitnych socjologów o światowych procesach sekularyzacji. Bronisław Wildstein








@ autochton 13:51
Wielki mediewista Etienn Gilson zwykł mawiać: „największą z różnic pomiędzy realistą a idealistą, jest ta, że idealista jedynie myśli, podczas gdy realista poznaje”. Cywilizacja to – metoda życia społecznego…Można być oczywiście cywilizowanym na sposób niemiecki – w budowaniu kadedr i jednocześnie komór gazowych…
A z tym anafabetyzmem – to propaganda głębokiego PRL-u…Doradzam lekturę Pawła Jasienicy…My naprawdę nie jesteśmy jakimś tam zaściankiem – jak to przez dwadzieścia lat głosi wielki inkwizytor Adam…
„Elity”
Te słowo wydaje się całkowicie nie pasującym określenie na polską klasę najzamożniejszych obywateli. Wystarczy posłuchać jakim językiem oni się posługują kiedy nie wiedzą że są nagrywani aby stwierdzić że mentalnie jest im bliżej do budki z piwem niż do tego co z historii znamy jako elitę.
Sluszna uwaga, ze elita sama siebie elita nie okresla. Tak zwana elita to, jak rozumiem, grupa postokraglostolowych politykow i dziennikarzy typu Michnika – ktora stala sie malo wiarygodna i niszowa.
Coz – mloda Polska jest w sporym stopniu zeuropeizowana. Ale mlodzi Polacy, ktorzy uwazaja sie za zeuropeizowanych, ciagle bardzo sa Polakami. Jak zdziwia sie, czemu ich koledzy nie chrzcza dzieci itp.
Ciekawe, ze polska kultura zaczyna byc znana za granica. Czyli Polska wplywa na kulture europejska, nie jest tylko zalewana. To jest najbardziej widoczne w Wlk. Brytanii, gdzie fakty z historii najnowszej Polski zaczely funkcjonowac. Brytyjscy dziennikarze wiedza co to byl Katyn i pakt Ribbentrop-Molotow, czego jeszcze 5 lat temu nie wiedzieli. Na pewno spora rola emigracji post-2004.
Niepodległość przybyła, i owszem, do niektórych zdaje się; innym zaś podmiotowość (poczucie polskości) czmyha nieustannie.
Tylko pytam: gdzie niby, w jaki sposób i przez kogo mieliby się naczyć owej polskości ( takiej rasowej, pięknie postrzeganej, wyrozumiałej, co nie znaczy bezkrytycznie naśladującej obce wzorce) ci, którym ona właśnie czmyha?
W szkole, mości państwo, a mówiąc wprost – w mądrze skonstruowanym systemie oświaty, który tak naprawdę nastawiony jest na kształcenie analfabetów (patriotycznych również), na nauczanie testowe, na bezmyślny wyścig pseudomądrych ludzi, którym podobno potrzeba tylko umiejętności poruszania się w otaczającym świecie.
Kształcimy analfabetów, niedoczytanych, niemyślących, wyposażonych jedynie w poprawną umiejętność klikania na komputerowej klawiaturze, a pozbawionych usystematyzowanej i zróżnicowanej intelektualnie wiedzy (nie zdawkowych określeń, czy zdań wyszukanych w internecie).
Co smutne i żałosne nikt, żaden z dotychczasowych ministrów oświaty, nie ma odwagi zmierzyć się z tym problemem.
Polecam, choćby, bardzo surowe i przenikliwe opinie prof. Jana Hartmana w tym zakresie.
obserwator Pisze: 25/06/2009 o 15:25
Polskosc to tradycje kulturowe, to bogactwo literackie, teksty polskie od sredniowiecza, a czasem i wczesniejsze, to historia, bardzo czesto tragiczna, to bohaterowie, to najroznorodniejsze memy, tworzone od setek lat ….
*** Bardzo dobrze, i to cale bogactwo tworzy wlasnie swiadomosc narodowa. Polskosc nie jest dana. W niej musisz zostac wychowany.
To wszystko jest przekazywane przez polska inteligencje, ktore w kazdym normalnym kraju rowniez elity tworza. Polska z powodu przeszlosci jest w diametralnie innej sytuacji. Obecne elity sa wrogami polskosci, tempia jak zaraze a administracja rzadzaca w Polsce uniemozliwia mlodziezy poznanie polskiej literatury i historii.
To co jeszcze znajdujesz, niebawem znknie wlasnie z powodu procesow wynaradawiania intensywnie prowadzonego przez obecne elity.
Wildstein pisze o tych elitach, ktore wlasnie procesy wynaradawiania popieraja, ktore to wszystko, o czym mowisz z pamieci narodu chca wygasic.
Swietny artykul. Bardzo wysoki poziom dziennikarstwa i zdrowego uczciwego patriotyzmu. Widac Pan redaktor wyksztalcenie czerpal nie od Brusow i podobnych tylko z najlepszych zrodel UJ lub podobnych.
I polszczyzna na najwyzszym poziomie. Slucham czasem Rex Murphy lub Schlesinger to jest odpowiednik wysokiego poziomu jak Pan Bronislaw ale w jezyku angielskim.
Nie jestem ekspertem w filozofii ani niczym podobnym. Ani moj jezyk polski nie dorowna w 1/1000 temu pioru.Tylko inzynier jestem. Wiec w moim stylu powiem slowami mojego bylego dziekana prof. Jerzego Osiowskiego z PW”Pan Bronislaw wyrazil sie „sprawnie poprawnie tworczo i efektywnie”. Jak to mowia „resourceful man”.
PS. Ciekawe ze ten dziekan jest czlonkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego (inny moj nauczyciel Z. Pawlowski tez), a PAN ich ignoruje. Chyba czas zignorowac w 90% ten PAN. On chyba nie dorosl do poziomu PW czy SGGW.
Stefan_Malesa Pisze: 25/06/2009 o 15:54
Chcialbym skromnie zauwazyc (@mrumru, fritz) ze na Zachodzie nie ma “inteligencji”….jest to okreslenie polsko/slowianskie….ktorego Zachod nie uzywa. Tam sie mowi klasa srednia co raczej nie ma nic wspolnego z “inteligencja” jako warstwa spoleczna. Jest to wazna roznica bo na Zachodzie mozna pracowac “fizycznie” i byc w klasie sredniej. Bycie w klasie sredniej pozwala na rekreacje po pracy (kino, restauracja, ksiazka, wycieczka za granice, rower, pies, hobby…) i nie pozwala na sluchanie biadolenia w radiu ze winny za moj los jest zawsze ktos inny.
*** Co do polskiej specyfiki okreslenia inteligencja masz racje… ale np. w Austrii i owszem istnieje, nawet byla kiedys wesola piosenka wiedenska na ten temat.
Ta polska specyfika jest dobra, powstala z uwarunkowan historycznych i wedlug mnie powinna zostac zachowana.
Wiaze sie rowniez z etosem inteligencji, z postawa obywatelska, przez to z patriotyzmem w najlepszym znaczeniu tego slowa, a wiec z tym wszystkim co postkomunistyczne elity w przerazenie wprawia, czego nienawidza i ze wszystkich sil zwalczaja.
Dlatego robia wszyskto, zeby wlasnie pojecie polskiej inteligencji w wyprobowany sposob jako archaiczne i nieaktualnie przedstawic. Jest dokladnie na odwrot. Klasa Inteligencji Polskiej jest jak prawie nigdy potrzebna. Status majatkowy nie decyduje o przynaleznosci do niej.
Duzo z powyzszych cech inteligencji sa np. w Niemczech oczywistymi cechami obywatelskimi. Polityk czy nawet celebrita, ktory by tak atakowal wlasne panstwo czy tez ambasador, ktory atakuje wlasny rzad na arenie miedzynarodowej, jak to sie nagminnie zdarza w Polsce przedstawicielom i autorytetom obecnie panujcych elit i jest przy tym w pelni popierane przez media dzialajace w Polsce (co jeszcze raz pokazuje ich antypolski charakter), w Niemczech zostalby politycznie egzekutowany. Bylby zniszczony raz na zawsze. Gazeta, ktora by go popierala z powodu bojkotu czytelnikow zniknelaby.
Jako ciekawy przyklad osoby, ktorej losy jakze mocno odcisnely pietno na historii Polski byl Prez. Gabriel Narutowicz, profesor Politechniki w Zurichu, ktory po 1918 roku byl wielokrotnie nnamawiany do prowrotu i odbudowy Polski i wreszcie zgodzil sie na objecie teki ministra. Ten czlowiek praca, troska sluzyl Polsce (zreszta nie tylko – Szwajcaria tez mu wiele zawdziecza w zakresie budowy elektrowni wodnych), zanim namowiony nie zostal wybrany na pierwszego prezydenta Polski a nastepnie zamordowany.
Nie bardzo slychac, aby ten czlowiek okreslal sie mianem elity.
„Tak więc w obrębie hierarchicznie zbudowanego społeczeństwa zachodzi ciągły ruch opierający się na zasadach selekcji. Ten ruch nazywa Pareto krążeniem elity”
W hierarchii społecznej stwierdzamy więc z gruba podział na dwie zasadnicze warstwy: rządzącą i rządzoną. Żadna z tych warstw nigdy nie jest całkowicie izolowana od drugiej.
Krążenie elit to stałe podnoszenie się pewnych elementów z warstwy rządzonej do rządzącej , oraz odwrotnie – opuszczanie się z rządzącej do rządzonej.”
Cytuję z ksiązki Aleksandra Herza: Socjologia nieprzedawniona. PIW Warszawa 1992, s. 87 – 88.
Godne przytoczenia są również hasła z Wielkiej encyklopedii filozofii i nauk politycznych
napisanej przez Leszka Kołakowskiego (Moje słuszne poglądy na wszystko. Znak Kraków 1999, s. 422 – 424):
„Strauss: że powinno być jak za dobrych starych czasów – wykształceni mają rządzić, a chamy słuchać i nie rezonować.
Teologia: nauka o teologii, a zwłaszcza o tym, że teologia jest
bardzo mądra.
Relatywizm: że może być tak, a może być owak.
Sprawiedliwość społeczna: że ty masz o wiele za mało pieniędzy.”
Ci, których razi, że Aleksander Herz był Żydem, a Leszek Kołakowski filozofem w PRL-u, mogą nie czytać.
Ja też zresztą nie czytam tego, co wypisuje niejaki herr fritz.
1. Karłowicza uważam za jeden z wybitniejszych umusłów naszej epoki, jak cos pisze to warto o tym pomyslec.
2. decyduje przestrzen publiczna – jezeli dziecko moje dostaje w szkole za darmo bajke pt. „Łąka w Europie” ( co za debilny pomysl !), a bajki pt. Polska łąka nigdy nie zobaczy, no to coz o Polsce zapomni (oczywiscie gdyby nie ojciec, ktory mu pokaze, ze polska laka jest piekna i kwietna, a „europejska to zielona pustynia)
3. takie beda Rzeczpospolite, jakie dzieci chowanie, poniewaz ani jez. polski, ani historia nie jest juz w szkole lekcja polskosci, zostaje po staremu – religia …
4. kazde elity wymrą – ważne jakich szykują następców …
Nienawiść do własnego kraju nie jest wcale fenomenem polskich wykształciuchów. Chyba wszelkie rekordy biją amerykańscy intelektualiści począwszy od Doctorowa, Vonneguta i Salisbury, a skończywszy na małych, niedopieszczonych tfurcach. Ci specjalizowali sie w publicznym paleniu amerykańskiej flagi i gdy im i na to pozwolono, poczuli się bezradni i bez motywacji do działania. Teraz może odzyskają grunt i sens życia i po ostatnim wyczynie Polsatowskiego wulgarysty będą ją wtykali w psie g. No i co? Ameryka jak była silna, taka jest i długo jeszcze będzie. Byli tacy, co z nienawiści wyjeżdżali z niej z hukiem i przy błyskach fleszów, by po kilku latach pokornie wrócić i prosić o nowy paszport.
Co do przyszłości Polski jestem optymistą. Polacy nieraz udowodnili, że są patriotami. Nasz obraz wewnątrz i na zewnątrz deformują wykształciuchy, uważające się za elitę. Musimy tylko poczekać, aż wymrą, a narazie traktować ich tak jak zasługują – to znaczy nie zauważać ich, nie kupować ich książek, nie czytać ich artykułów i nie słuchać ich programów. Dla mnie na przykład takie postacie jak Lis, Urban, Michnik, Olejnik i cała ferajna z „Gazety Wyborczej” już nie egzystują od dobrych, kilku lat.
Natomiast najsmutniejszym wydarzeniem tego tygodnia była dla mnie Pańska zapowiedź, że program „Bronisław Wildstein przedstawia” nie będzie kontynuowany.
ro:
dzieki za uzupelnienia. Mysle, ze to duzy wklad pojeciowy.
Problem oczywiscie pojawia sie, czy film nakrecony sluzy narodowi polskiemu, wzbogaca kulture tego narodu, to samo o napisanej ksiazce, zaprojektowanym moscie. Ale i wtedy czlowiek o wielkim uznaniu zachowuje zwykla skromnosc, podkresla sluzenie Narodowi Polskiemu, czesto oddaje nagrody i tytuly wzbogacajace polskie muzea (np. Pan Wajda, czy Jan Pawel II). Czy tacy ludzie mowia o sobie „elita” ?
Czesto ludzie powszechnie uwazani za niewyksztalconych, nie z kregu inteligencji, z „elit” wykazuja sie o wiele wiekszym zdrowym rozsadkiem, czego przyklady mialem wielokrotnie mozliwosc podziwiac, szczegolnie gdy chodzi o zwykle zyciowe kwestie.
Sprawa wysmiewanego w laickim zyciu milosierdzia jest jakze istotnym przykladem pielegnowanym przez kosciol, zapoczatkowanym przez zwykla Faustyne, bez wyksztalcenia, a dzisiaj sanktuarium w Lagiewnikach stanowi juz wielki wklad do kultury Narodu Poslkiego, do propagowania idei w gronie milionow osob z calego swiata odwiedzajacych Krakow i to miejsce.
Dziekuje za artykul troche mnie przerazil. Spoleczenstwo powinno byc po komunizmie zweryfikowane i oczyszcone a tu nawet nie udalo sie przeprowadzic lustracji. To nie sa elity to ludzie ktorzy sprzedajnosc i zaprzanstwo maja we krwi.
Elity, proszę szanownego Obserwatora, to jest ktoś, kto nie spluwa przez lewe ramię, ani nie pokłada się ze śmiechu, gdy słyszy, że „inni szatani…”. Nawet jeżeli aktualnie sam „niczego do kultury nie wnosi”.
Elity, to jest ktoś, kto nie tylko nakręci film, zaprojektuje most, napisze książkę, ale będzie wiedział także, po co się to robi.
Elity, proszę Obserwatora, to ktoś, kto odważy się mówić „tak – tak, nie – nie”, nawet gdy mu za to będzie grozić krzykliwy ostracyzm.
Ciekawi mnie czyj obraz, sposób bycia i życia przybierać ma owa mimikra? Czy np. bliżej tu do Francji czy do Niemiec?
Oczywiście pytannie drugorzędne, bo przecież dla własnej tożsamości oraz kontroli własnego losu nie ma to znaczenia. Ale w przypadku osób szermujących hasłem Polactwa wydaje się,że już bardziej. No własnie to bardziej czy nie?
Czyż nie jest tak,że „ocean postępowości” nie ma specjalnie skonkretyzowanego punktu odniesienia, nie ma więc zarazem istotnego jądra.
Chcialbym skromnie zauwazyc (@mrumru, fritz) ze na Zachodzie nie ma „inteligencji”….jest to okreslenie polsko/slowianskie….ktorego Zachod nie uzywa. Tam sie mowi klasa srednia co raczej nie ma nic wspolnego z „inteligencja” jako warstwa spoleczna. Jest to wazna roznica bo na Zachodzie mozna pracowac „fizycznie” i byc w klasie sredniej. Bycie w klasie sredniej pozwala na rekreacje po pracy (kino, restauracja, ksiazka, wycieczka za granice, rower, pies, hobby…) i nie pozwala na sluchanie biadolenia w radiu ze winny za moj los jest zawsze ktos inny.
,,Podmiotowość to uznanie własnej tożsamości i przejęcie kontroli nad własnym losem,,. Dodac by trzeba, ze tozsamosc, to swiadomoc wznoszaca sie juz ponad swoje korzenie i biezaca ocene swojego bytu, zas przejecie kontroli nad wlasnym losem, to przede wszystkim panowanie nad soba, panowanie swoim duchem nad checiami, pozadaniami i potrzebami swojego ciala, a na zewnatrz wywalczenie sobie mozliwosci nienawisci zla, a milosci czlowieka. Podmiotowosc, to rowniez postrzeganie swojej osoby w jej rozgraniczeniu od innych osob, postrzeganie siebie juz w swojej dojrzalosci do czlowieczenstwa, do odpowiedzialnego pelnienia rol spolecznych, w swojej wolnosci, w tym uwolnieniu sie od woich ,,pepowin duchowych,,. To rowniez brak zniewolen, uzaleznien, nalogow, a zwlaszcza DLUGOW. Mysle ze ci co chca uchodzic za ,,nienawidzacych polskosci,, sa po prostu ludzmi, ktorzy odrzucaja wlasna tozsamosc i mysla, ze beda szczesliwsi w ,,cudzych piorkach,,. Z podmiotowoscia tak wlasna , jak i Panstwa Polskiego im nie po drodze. Zasmakowali ,,Sojuzu,, , a ,,Eurosujuz,, im jeszcze milszy. Tacy oczywiscie sa w naszej spolecznosci ,,cialem obcym,, smiertelnym zagrozeniem, pulapka na naiwnych. Instynkt przetrwania kaze ich separowac od zycia publicznego wrecz jako negujacych czlowieczenstwo. moralnosc, godnosc, wolnosc i sprawiedliwosc na rzecz interesu, na rzecz ,,bozka mamony,,. Bozka, ktory w koncu chichra z dowcipu, ze dal posiadanie, ale zabral tozsamosc, zabral dusze, bez ktorych zycie jest pustka.
dodatek: podmiotowosc spoleczenstwa mozna zobaczyc w Czestochowie, zwiedzajac caly kompleks klasztorny, ofiarowane bogactwo a jednoczesnie obronione bogactwo. Zachecam do wizyty szczegolnie 15 sierpnia.
Polskosc to tradycje kulturowe, to bogactwo literackie, teksty polskie od sredniowiecza, a czasem i wczesniejsze, to historia, bardzo czesto tragiczna, to bohaterowie, to najroznorodniejsze memy, tworzone od setek lat w spoleczenstwie poslugujacym sie jezykiem polskim, to przyspiewki wiejskie ubrane w nowoczesne aranzacje, to specyficzne dowcipy polskie, to tysiace powiedzen takich ludzi jak Pilsudzki czy Jan Pawel II, krotlkich zwiezylch, to tysiace przyslow rowniez specyficznych tylko dla Polski.
O jakich „elitach” Pan Redaktor Wildsztajn pisze ? Po co one, szczegolnie jesli nic nowego do kultury i dziedzictwa narodowego nie wnosza ? Nie ma elit ! Polacy sami sobie rade daja. Prosze pojechac do Zakopanego, albo na kaszuby, albo w dowolny inny zakatek Polski.
Jesli ktos chcialby sie tak nazwac, jako elity, to musi sluzyc narodowi polskiemu, rozwojowi kulturalnemu Polakow. I ta kultura, czesto dzis wulgarna, tez sie rozwija, czesto przez negatywne przyklady. Z czasem pozostalosci porozbiorowe, okupacyjne, pseudosocjalistyczne, czesto zarazone jeszcze obcymi kulturami i narodowosciami po prostu znikna.
To co najpiekniejsze, to co bedzie sluzylo zyciu, milosci, rodzinie wsrod Polakow – to bedzie kwitlo. Reszta skazana jest na zaglade, na niepamiec.
mrumru Pisze: 25/06/2009 o 12:57
Młodzi Polacy poniżej 40-ki w dół, unisono śpiewają śpiewkę: jestem europejczykiem. Tylko, że na Zachodzie każdy, a szczególnie inteligencja, ceni sobie swoje bycie Włochem, Francuzem, Hiszpanem, Niemcem (no to już inna sprawa).
Szkoda że głupota tak obrodziła w Polsce.
Ale co zrobić dalej…?
*** To nie jest glupota, tylko wynik polityki wynaradawiania. Zwracac uwage na kwitnacy nacjonalizm Niemcow.
Eurpejczykiem jest kazdy Polak.. tylko Polakow tak wytresowano, ze albo jest sie europejczykiem albo Polakiem. Ten psychodeliczny idiotyzm trzeba ludziom uswiadamiac.
Uswiadamiac, ze taka „lternatywa” np. w Niemczech: Niemiec albo europejczyk wywolaby napad smiechu a potem rozmowca myslalby, ze ma docznienia z psychicznie chorym czlowiekiem.
Samo taka alternatywa jest extremalna kompromitacja i obciachem calkowicie dezawuojaca mowiacego i to pod kazdym wzgledem. Doslownie.
…z millerem o polskosci…az strach pomyslec o tych rozmowach o polskosci (gdyby zyli) gomulka badz stalin…
ps.narod moze i swoj jezyk ma…ale za to za grosz oleju w glowie i to wlsnie jest robota nie pana bronka bynajmniej…
Herr fritz doskonaly na wszystko . Nad wszystkim i wszystkimi pochyla swa zatroskana glowe , ze zrozumieniem marszczy swe czolo i nie potrafi zrozumiec POLACTWA , w mig nie rozumiejacych co Pan Redaktor chcial NAM przekazac .
Pozdrawiam.
No ale ,od czego jest Herr fritz , ON nam wszystkim – jak zawsze- przetlumaczy z Polskiego na nasze i doznamy olsnienia .
Ze to wszystko tak proste ,tylko my cie………. !!
@zetjot
„Otóż faktem niezbitym jest, że nasze elity leżą w Katyniu.Taki był przecież cel Katynia.”
Nikt w komunizmie nie byl kulturotworczy? Nawet Wajda i Lem?
„To co mamy to establishment postkomunistyczny , ktory nie jest kulturotwórczy lecz wręcz niszczący dla kultury narodowej jako pozostałość pokolonialna”
Myslenie dinozaura.
Po 1989 nie powstalo nic nowego? Wspolczesny 30-latek mial 10 lat w 1989. Moze czas to pokolenie zaczac zauwazac?
Polskosc pozostaje zywa, rozwija sie swietnie, zmienia ciagle.
Chetnie poczytalbym dyskusje o polskosci:
- wplywie emigracji po 1989,
- braku nowych osrodkow kulturalnych, muzeow po 1989,
- roli fantastyki naukowej (Lem, Sapkowski i inni) w zyciu kulturalnym,
- zjawiska niedzialania instytucji panstwowych, ktore uwiadly w epoce pogierkowskiej i nie zreformowaly sie po 1989…
Tylko panowie komentatorzy stali sie jalowi, ze swoim sarmatyzmem, kaczyzmem, tuskizmem nie majacymi nic wspolnego z realnymi nurtami w spoleczenstwie.
Trudno, zeby polskosc byla zjawiskiem opisanym, skoro dyskusje dotycza tylko sarmatyzmu, Pilsudskiego i konczyc sie w 1945.
Kazda rozmowa o polskiej historii lub spoleczenstwie po 1945 zostaje zdegenerowana do klotni politycznej. Nastepuje belkot, ktory sprowadza sie do „Kaczynski dobry, Miller zly” albo „Tusk dobry, Kaczynski zly” i wszystkie postaci, mysli, zjawiska spoleczne zostaja klotni podporzadkowane. Nie mozna opisywac np. korupcji, skoro natychmiast zaszczeka stado mlodziezowki partyjnej, zeby zdeprecjonowac polityka zwiazanego z walka z korupcja.
I Pan Wildstein tez przylozyl reke do tego zniszczenia dyskusji o polskosci.
Morszczuk Pisze: 25/06/2009 o 14:09
fritz
Jeżeli jestem ateistą to jestem jeszcze Polakiem czy już nie?
*** 100% jezeli spelniasz pozostale kryteria
tzn. czujesz sie emocjonalnie zwiazany z Polska i suwerennosc czy tez podmiotowosc Polski jest dla ciebie cenna wartoscia, po prostu jestes patriota polskim.
Trudno jest polemizowac z subiektywnym streszczeniem (dosc nadetym w stylu) czegos czego sie nie czytalo, ale na trzy akapity – trzy uwagi.
1. „realna modernizacja, …i, nie jest możliwa bez odwołania się do własnych kulturowych zasobów.”
- czyli jesli korupcja jest urzedowa norma, to nalezy to akceptowac a nie bezrefleksyjnie kopiowac skandynawski wzor?
2. „…a nasze bezpieczeństwo może być tylko przejściowym darem historii. ”
- czyli wniosek: polityka zagraniczna musi byc asertywno-agresywna (podmiotowa) w stosunku do sasiadow a nie integracyjnie przyjazna?
3. jesli „badania” socjologiczne nie potwierdzaja „stereotypu (co mial autor na mysli?) rozplywania sie polskosci po Europie”, to dlaczego redaktorzy TP „maja watpliwosci co do podmiotowosci”?
Na koniec, za duzo socjologii w teologii politycznej (w artykule) a za malo ekonomii. „…poprawa naszej jakości życia i usprawnienie instytucji” jest mozliwa dzieki ciezkiej i rzetelnej pracy a na pewno NIE dzieki tekstom „wybitnych” (hi hi hi) socjologow. (PRL socjologia stal.)
W II RP od tego rozpoczął się proces kształtowania państwowości. Od budowy tożsamości kulturowej i poczucia wspólnoty narodowej. Trzask zamykanych okiennic w domach Polaków w Kielcach w czasie słynnego przemarszu Kadrowej aż nadto pokazało potrzeby w tej dziedzinie. Nasze elity nie miały najmniejszych wątpliwości co jest ważnie dla utrzymania niepodległości obok sprawnej dużej armii. To dzięki tym fundamentom Polska przetrwała 50 lat totalitaryzmów.
Teraz jest znacznie gorzej. Nie widać elit. Na pewno nie są nimi ci, którzy podają się za nie. Nie są nimi także ci, którzy tropią z przyzwyczajenia każde odstępstwo od obowiązującej linii, mimo że obowiązująca linia jest inna niż w PRLu.
Serdeczne dzięki za wskazanie interesującej pozycji.
Pozdrawiam.
Red. Wildsten pisze:
„Elity, które wieściły rozpłynięcie się polskości w Europie, traktowały naszą tożsamość, w tym religijność, jako atawizm, który musi zaniknąć w zderzeniu ze współczesnością. Jak fałszywy jest ten stereotyp, “TP” pokazuje zarówno poprzez analizę szerokich badań społeczeństwa polskiego, jak i teksty wybitnych socjologów o światowych procesach sekularyzacji.”
Rzeczywiście rewelacyjne odkrycie naukowe i rewelacyjna metoda badawcza. Najpierw wymyśla się fikcyjny, nie istniejący stereotyp a potem na podstawie „szerokich badań społeczeństwa” stwierdza, że jest on fałszywy.
fritz
Jeżeli jestem ateistą to jestem jeszcze Polakiem czy już nie?
@Firtz: w zasadzie masz rację ale moim zdaniem okrągły stół został „ustawiony” przez Kiszczaka i jego ludzi i skutki Polska będzie jeszcze przez dziesiątki lat jeśli nie 100 ponosić.
Komuchom nie miał kto zrobić rzetelnego procesu na jaki zasłużyli.
Ani latarni…
Rewolucja jaka by nie była ma jednak kilka zalet…
@Anna: powszechny obowiązek szkolny wprowadzono w krajach niemieckich po raz pierwszy już pod koniec XVI wieku
I to było równocześnie po raz pierwszy w świecie.
W Polsce po II wojnie analfabetyzm był nadal jeszcze znaczącym problemem.
I tyle na temat przewagi cywilizacyjnej Polski.
O poczcie (rodzina Fugger), bankowości (Włochy średniowieczne), architekturze, muzyce i innych osiągnięciach na Zachodzie na pewno Pani nigdy nie słyszała więc tematu nie podnoszę.
Do Pani Anny.
Chwala Lozinskiemu, Pani Anno. Zachecam jednak do przeczytania: „Obraz obecnego stanu Polski”. Autorem tej ksiazki jest George Burnett. Opisuje w niej Polske w pierwszych latach XIX wieku. Sprowadzony na nasze ziemie przez Zamojskich aby uczyc ich dzieci. Burnett zastanawial sie, dlaczego to jedni zyja w przepychu (chocby Zamojscy) a chlopi sa traktowani na rowni ze zwierzetami. To chyba Opacznosc Boza sprawila, ze polski chlop nie przylaczyl sie do bolszewikow w czasie sowieckiej inwazji 1919 – 1920. A pieknie byli przez bolszewikow zachecani. („Uprawa Spoleczna Ziemi”, Wydawnictwo Rewwojensowietu 12-tej Armii).
Gdyby podmiotowość określać na podstawie symboli to czy Sejm w Polsce jest polski czy watykański w wymiarze ludzkim ? Jak ma się godło państwa Orzeł Biały do Krzyża w sali obrad świeckiego monstrum jakim jest każde państwo świecki wymysł na Ziemi stworzonej dla odbycia pokuty przez człowieka. Tak sobie myślę.
Ciekawe jest, ze niechec czy nienawisc do swojego podworka jest cecha postympowego umyslu w roznych krajach, nie tylko w Polsce.
Bardzo podobna jest Hiszpania, gdzie hiszpanskosc jest straszliwa anatema dla postympu. Wojna domowa w latach trzydziestych XX wieku to kliniczny juz objaw nienawisci do siebie.
W swiecie angielskojezycznym jest podobnie. Prosze sobie poczytac ksiazke „Abolition of Britain” Petera Hitchensa (ktory wspomina Evelyna Waugh, ktory stwierdzil, ze rzady laburzystow po wojnie przypominaja obca okupacje). Amerykanscy „liberalowie” tez nie maja zbyt dobrego mniemania o Ameryce.
Od dawna uwazam, ze postymp jest nakierowany na rozklad stanu obecnego aby zrobic pusta przestrzen dla siebie. Dlatego nie nalezy nadmiernie zwazac, przeciwko czemu lub za czym postympowcy sa ani dziwic sie ich woltom o 180 stopni. Poniewaz po prostu jest to zdeterminowane checia przeprowadzenia jak najskuteczniejszej dywersji kulturowej.
Co ciekawe, postymp francuski i niemiecki nie odznacza sie nienawiscia do siebie chyba?
DonQ
…brak podmiotowosci to bezposrednie zwyciestwo „okraglego stolu”…a jak do tego dodamy ,ze nami rzadzi ten co nienawidzi polskosci, to smialo mozna stwierdzic ,ze Plska ciagle w niewoli…
ps. nie rozumie jednego, bo samo stwierdzenie – mamy wolnosc ale bez podmiotowosci samo z siebie sie wyklucza…jest nielogiczne- to niczym tak jak z okresleniem z czesciowymi wolnymi wyborami…
Siedemdziesięciu irańskich profesorów uniwersyteckich zostało zatrzymanych po spotkaniu z główną osobistością opozycji, byłym kandydatem na prezydenta Mir-Hosejnem Musawim – podano na stronie internetowej tego polityka.
@”adam”
No i mamy utopię modertnizacyjną. O edukacji to piszę na blogu Szułdrzyńskiego – w naszym przypadku ta modernizacja to antyedukacja prowadząca do radykalnego obniżenia standardów edukacyjnycj – proszę porozmawiać z ludźmi z uczelni mającymi styk z nowymi studentami.
Otwartość ? – uważajmy na przeciągi – w XVII-XVIII w. byliśmy zanadto otwarci i wiadomo czym to się skończyło.. A ostatnia modernizacja przy pomocy „nowoczesnych” produktów i „instrumentów” bankowych?
A jak przedstawiają się cechy modernizacji w Chinach ? Może coś zaimportujemy stamtąd ?
Człowieku przestań rzucać zużytymi , śmiesznymi sloganami.
@ „Logo”
Podmiotowość to posiadanie odrębnych przekonań i zdolność ich realizacji. Jeżeli kieruję się płynącymi z zewnątrz bodżcami to tej podmiotowości nie mam, niezależnie od tego czy chodzi o jednostkę czy o państwo.
Szanowny Panie!
Z. Baumann, w swoich ostatnio wydanych w Polsce książkach – „Płynna nowoczesność”, „Płynne życie”, „Europa niedokończona przygoda” – opisuje i widzi problem nadawania nowej podmiotowości ludziom inaczej niż wymienieni przez Pana filozofowie.
Odnoszę wrażenie, że to Baumann ma rację i wszyscy europejczycy staną się niedługo członkami społeczeństwa „konsumentów” i w ten sposób zaakceptują nową „podmiotowość” ofiarowaną przez „przemysł kulturowy” w nasilającym się procesie globalizacji.
Nie wyklucza to oczywiście jakiejś wojny pomiędzy Orientem i Zachodem o sposób realizacji tej nowej podmiotowości rodzaju ludzkiego.
Tak myślę.
Z wyrazami szacunku
Niekumaty.
Jaki Tusk jest skuteczny z falangą mediów: ”polskość to nienormalność”.
Młodzi Polacy poniżej 40-ki w dół, unisono śpiewają śpiewkę: jestem europejczykiem. Tylko, że na Zachodzie każdy, a szczególnie inteligencja, ceni sobie swoje bycie Włochem, Francuzem, Hiszpanem, Niemcem (no to już inna sprawa).
Szkoda że głupota tak obrodziła w Polsce.
Ale co zrobić dalej…?
Z pobieżnej lektury wpisów, niektóre należy ocenić wysoko ale niektóre, zgodnie z tradycją stojącą za nickami , oceniam krytycznie i do nich kieruję te uwagi.
Otóż faktem niezbitym jest, że nasze elity leżą w Katyniu.Taki był przecież cel Katynia.To co mamy to establishment postkomunistyczny , ktory nie jest kulturotwórczy lecz wręcz niszczący dla kultury narodowej jako pozostałość pokolonialna.
O kserowanej modernizacji można jeszcze konkretniej.Jest to kolejna utopia bo przecież modernizacja odbywa się niezależnie od nas a niektóre objawy modernizacji – jak zastępowanie komorek czy procesorów co kilka tygodni nowym modelem to przecież idiotyzm.
Co do polskośći to można ją zbadać przy pomocy prostego testu – co polskiego przeciętny Polak potrafi zaśpiewać, zagrać lub zatańczyć – a przecież nie są to czynności wymagające gigantów intelektu.
Panie Bronisławie, dziękuję za podpowiedź tytułu, o którym nie miałem pojęcia. Pozdrawiam.
Sami jestesmy sobie winni, poniewaz w naszych dziejach nader czesto antyelita potrafila przemoc i zwyciezyc elite wlasciwa. Oczywiscie nie wszystko odbywalo sie sie za sprawa naszej wlasnej nieudolnosci, ale poczatkow procesu formowania sie srodowisk wrogich wlasnemu panstwu, jego rozwijajacej sie kulturze i powolanej ta droga malej cywilizacji powinnismy szukac na krajowym podworku. Tak jak we wszystkich znaczacych narodach Europy, ktore tym „tylko” roznia sie od nas, ze tam gorsze przegrywalo z lepszym. Przynajmniej w dluzszej perspektywie czasowej. Inaczej niz w naszym przypadku, gdzie antyelita stala sie struktura. Swojego rodzaju niezmiennikiem historycznym, odpornym na uplyw czasu i replikujacym sie mutatis mutandis wlasciwie w kazdych okolicznosciach dziejowych. Okazala sie caloscia trwala i zwyciezajaca, zwlaszcza ze w pewnej chwili znalazla oparcie na zewnatrz, u podnozka najjasniejszej gwarantki. Stare zawolanie Aurea Libertas, stalo sie w drodze pewnego rodzaju przywlaszczenia najbardziej skrotowym i pojemnym haslem tej antyelity i otrzymalo podpore w imperium knuta. Antyelita tego czasu okazala sie zreszta powierzchownie sfrancuziala, wiec moze tym mniejsze wykazywala opory w znoszeniu sie z Semiramida Polnocy, opiewana w pismach doktrynerow. Tak wiec wiatry unoszace nasza antyelite zawsze byly tylez okcydentalne co orientalne. A to przecie zgadza sie z tym , co mamy w naszych czasach. Przecie antelita krzyczy, iz CBA morduje wolnosc w Polszcze i powinna zostac rozgromione. Jestze czemu sie tu dziwic?
Anthony Pisze: 25/06/2009 o 10:41
Do Fritza: Czytam Twoje posty od dawna: powiedz mi skąd to Twoje zauroczenie PiS-em? Czym różni sie ta partia od PO, SLD czy PSL? Wszystkie te partie to identyczna swołocz, naznaczona przez Kiszczaka przy okrągłym stole! Kto storpedował lustrację za rządow PIS? Czy przypadkiem nie jeden z braciszkow, tak ją “modyfikując”, aby Trybunał Konstytucyjny ją “uwalił”?
*** Z lustracja masz racje. LK pokpil sprawe do kwadratu tzn. sie stawiam bylismy swiadkami olbrzymiej glupoty. I nie tylko ta.
Czym sie rozni PiS od swoloczy? Tym ze swolocza nie jest.
Kiszczak na 100% nie naznaczyl Kaczorow.
Najpierw slowo o mnie. Rozne partie maja rozne profile. Dlatego sa roznymi partiami.
.
Ale poniewaz maja rozne profile nadaja sie lepiej lub gorzej do rozwiazywania pewnych zadan.
Innymi slowy, w zalznosci od zadania, wybierasz partie, ktora najlepiej je rozwiaze.
W Polsce jest pare zadan do rozwiazania a liczace sie partie z jednym wyjatkiem maja charakter antypolskiej swoloczy. Do tego obecna administracja herr Tusk w najwyzszym stopniu zagraza demokracji np. przez likwidacje publicznych mediow, przez niszczenie struktur panstwowych, przez dazenie do zniesienia finansowania partii politycznych (w takiej sytuacji partie staylyby sie prywatna wlasnoscia paru osob.. a to bylby czysty faszyzm.. dlatego np. finansowanie partii jest fundamentem demokracji), przez wynaradawianie mlodziezy.
Obecnie do PiS nie alternatywy.
PiS nie jest zagrozeniem dla demokracji, tylko wrecz przeciwnie, jej jedynym gwarantem.
Jest rowniez gwarantem koniecznych reform i koniecznych do tego zmian konstytucji.. np. prawa o korporacjach paralizujacych rozwoj rynku uslug (75% BIP).
Potrzebny sa dwie kadencja PiSu. W tym czasie powinna powstac alternatywa do PiSu.. tzn. sie polska partia bedaca zakorzeniona w Polskiej Kulturze dla ktorej suwerennosc Polski jest rowniez najwyzszym dobrem o jakims tam profilu politycznym.
Ale teraz do PiS nie ma alternatywy.
Dlatego zrob wszystko, zeby wygrala wybory wiekszoscia konstytucyjna.
Okragly stol byl konieczny.
A co wyszlo po tym, tzn. sie Mazowiecki, Bielecki (KL-D, Tusk jego nastepca) Suchocka.. ktorzy konsekwentnie robili wszystko, zeby demokracja w Polsce nie powstala… jest wlasnie tragedia Polski.
Jaroslaw Kaczynski zaczal demontowac ten uklad. To sa fakty a nie kit.
Jedyna szansa jest to, ze JK otrzyma mozliwosc zdemontowania go do konca.
dla mnie ta szafa to właśnie odwoływanie się w kółko do Polskości, martyrologii, wybranego narodu, germanizacji itd. Mało to kogo w Europie obchodzi, powoli to z jakiego kraju pochodzisz ma coraz mniejsze znaczenie. Modernizacja to postawienie na edukację, otwartość, tolerancję i konkurencyjność. Do tego nie trzeba wielkiego patrityzmu, wystarczy pojechać na wycieczkę po Europie a potem zabrać się do pracy
Po portalu „Teologia Polityczna”, po „Trzecim Punkcie Widzenia” w TVP Kultura, rocznik „Teologia Polityczna” znakomicie redagowany przez Karłowicza, Gawina i Cichockiego, to kolejny dowód na żywotność środowisk intelektualnych absolutnie niezależnych od „centrum” z Gazety Wyborczej i jej Redaktora Naczelnego.
Nienawisc do swojej tozsamosci jest programem lewo-liberalnego establishemntu w EUropie.Identyczna polityka jest prowadzona przez pogrobowcow Mao i Trockiego z roku 68 w kazdym kraju europejskim-vide Niemcy,Holandia,Szwecja,Wielka Brytania.Polska nie jest wyjatkiem-jest tylko klejnym etapem w projekcie posttrockistow z brzuszkami i porschakami.
Rzeczywiście, jest takie zjawisko, nazwałbym je nawet modą na antypolskość. Przejawia się to w krytyce wszystkiego co polskie. To jest dość powszechne zjawisko.
Moim zdaniem wynika ono z braku pewności siebie osób ulegających tej modzie, braku poczucia tradycji i pewnych wartości, których nie przekazali rodzice i otoczenie, i jest wyrazem niezadowolenia i frustracji z otaczającej rzeczywistości i swojej pozycji w tej rzeczywistości. Wynika to również z niskiego poziomu wiedzy o świecie, braku zrozumienia naszej sytuacji, no i braku wzorców, do których można by się odwołać lub medialnym narzucaniu wzorców przez osoby, które same ulegają/kształtują tę modę i mają podobną pustkę w głowach.
Teza, odzyskaliśmy niepodległość, ale nie odzyskaliśmy podmiotowości… bo sprzeciwiają się temu zdemoralizowane „Elyty” … jest dość osobliwa. Pan Bronek nie bierze pod uwage, że współczesna definicja „podmiotowości” różni się nieco od XIX wiecznej, której widocznie hołduje… Czy Belgia ma podmiotowość? A czy ma podmiotowość Rosja? Włochy? itd itp… Źle zdefiniowany problem, źle postawione pytania i w końcu „jedynie słuszne” wnioski…. bez związku z rzeczywistością.
Trzeba nam odwagi JMR i inteligencji WB. I rozumienia sensu historii w duchu teologicznym. I trochę szubienic, ulubionej zabawki JMR. Kierunek – Iran! Powodzenia.
Czy to na serio p. BW, czy tak dla draki i z braku laku?