Prawo jest fundamentem państwa. Ale w Polsce oddane zostało ono korporacji. Wyobrażenie, że sama się ona zreformuje, jest bardziej niż naiwne. Mogą to zrobić tylko politycy
Nie chcemy nadzoru ministra sprawiedliwości – wołali kilka dni temu podczas nadzwyczajnego zebrania w Warszawie sędziowie. – Ministerstwo Sprawiedliwości wypowiedziało nam wojnę – deklarował przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Można odnieść wrażenie, że znowu wróciliśmy do czasów ministra Ziobry, który czołowo zderzył się ze środowiskiem prawniczym. Oburzenie sędziów wywołują propozycje zmian, jakie zgłosi minister Andrzej Czuma, zwłaszcza okresowa ocena sędziów i redukcja uprawnień KRS.
Napięcie ponadpartyjne
Od czterech lat napięcie między władzą wykonawczą a sędziami trwa i to bez względu na partię, która władzę sprawuje. Po wojnie, jaką środowisko prawnicze toczyło z ministrem Zbigniewem Ziobrą, zabrakło tylko czasu, aby antagonizm między niezwykle ostrożnym Zbigniewem Ćwiąkalskim a sędziami przeszedł w fazę gorącą. Harmonia trwała przed 2005 rokiem zwłaszcza za czasów SLD. Wymiar sprawiedliwości działał jak działał. Władza specjalnie się do niego nie wtrącała i prawie wszyscy byli zadowoleni. Prawie, bo niezadowolony był ogół społeczeństwa, który uważał, że w Polsce wymiar sprawiedliwości funkcjonuje fatalnie, co zresztą potwierdzały wszystkie statystki i liczba procesów przegrywanych przez Polskę przed Trybunałem Europejskim.
W 2005 roku głównym hasłem PiS była reforma wymiaru sprawiedliwości właśnie. W dużej mierze zablokowana została ona przez bunt środowiska wspieranego przez establishment III RP. PO, która bunt ów wspomagała, po dojściu do władzy kontentowała się opowiadaniem o „odpolitycznieniu“ jakoby niezwykle przez PiS uzależnionej od siebie prokuratury, czyli, można było rozumieć, zdjęciu z rządu odpowiedzialności za tę instytucję. Stan rzeczy nie pozwala jednak, jak widać, zostawić spraw własnemu biegowi. A ocena wymiaru sprawiedliwości przez Polaków nie ulega zmianie. Pokazały to choćby sondaże przeprowadzone niedawno przez „Rzeczpospolitą“, z których wynika, że np. ok. 70 proc. respondentów uznaje polskie sądy za niesprawiedliwe. Inne statystki wskazują, że prestiż zawodu sędziowskiego w Polsce jest niższy nawet niż w czasie PRL.
A sędziowie? Sędziowie chcieliby większego komfortu pracy i wyższych pensji oraz aby nikt nie do nich się wtrącał. Jak powiedziała szefowa stowarzyszenia Iustitia – dopóki nikt nie będzie chciał wpłynąć na wyroki sądów, dopóty Polska pozostanie państwem prawa. Tym samym dała wyraz powszechnemu wśród polskich prawników utożsamieniu państwa prawa z państwem prawników. A to fundamentalnie różne rzeczy.
Geneza, czyli historia, głupku!
Wszystko, jak to w III RP, zaczęło się w PRL, czyli przy Okrągłym Stole. To w trakcie tych rokowań zagwarantowana została polityczna nieodwoływalność sędziów. Wydawałoby się: cywilizacyjne osiągnięcie – pod warunkiem wszakże, że zasada ta działa w całości. Tzn. na początku sędziowie powoływani są zgodnie z zasadami państwa prawa i dlatego nie mogą być z politycznych względów odwoływani.
Sęk w tym, że nikt (łącznie z Sądem Najwyższym) nie uznaje PRL za państwo prawa. Trudno więc przyjąć, że w takim państwie sędziowie nominowani byli zgodnie z właściwymi normami. Nie znaczy to, że nie było wśród nich wielu uczciwych i kompetentnych ludzi. Z pewnością jednak niewysokie standardy regulowały funkcjonowanie tej zbiorowości.








+1 ))
Undeniably believe that which you stated. Your favorite justification seemed to be on the web the simplest thing to be aware of. I say to you, I definitely get annoyed while people consider worries that they plainly don’t know about. You managed to hit the nail upon the top and defined out the whole thing without having side effect , people can take a signal. Will probably be back to get more. Thanks
I found your blog using Google and I must say this is one of the most informative blogs I have read in a while. I will make sure I come back to read your future posts.
Komentarze zawierajace sformulowania niepoprawne politycznie nie maja
szans na publikacje.
żałosne. tak sam tekst jak i większość (zdecydowana) jego komentarzy. zasługi pana wlidsteina w walce z reżimem to jedno. chwała mu za to po wsze czasy. odnalezienie samego siebie w realiach wolnej polski jako zgorzkniałego, aroganckiego krytyka, dla którego jedyną słuszną metodą jest samowolka i ślepy, tępy, furiacki atak na cokolwiek co on subiektywnie uważa za złe a co gdzieś tam zawsze u podstaw tkwić w jego świadomości musi w systemie, który (skądinąd w sposób zrozumiały) odcisnął na nim takie piętno – to już zupełnie inna historia. i tak oto niezłomny dekomunizator mający przecież prawo w głębszym poważaniu (na pewno poniżej własnego poczucia/wyznacznika prawości), dla którego po mroźnej, szarej zimie ma natychmiast nastać bezchmurny słoneczny dzień (w jakim miejsca dla błota pośniegowego po prostu z definicji nie ma), objawia nam się tym razem jako wizjoner wymiaru sprawiedliwości obdarzony przenikliwą refleksją. człowiek – recepta, po prostu. merytoryczne błędy, podwórkowa analiza i gawędziarskie rozwiązania. to wszystko wplecione tylko w trzon politykierstwa. czynienie z patologicznych wyjątków reguł potwierdzających z góry założoną tezę. komentarze „skrzywdzonych”, którzy mają rację bez względu na to czy ją mają, wśród których mniej niż 30% wiec co to pozew. motłoch. tyle.
Szanowny Panie Redaktorze,
Witam, i zapraszam do zapoznania się ze sprawą…pozbawiania nas naszych praw materialnych.
NIKT kto nie był w Sądzie,to nie wie,co się dzieje na sali,gdy obywatel walczy o swoje pieniądze..Aktualnie mamy sprawy o eksmisję z mieszkań własnościowych(w lipcu kolejna rozprawa..).,za które spółdzielnia wypłaca po około 1900 zł/m2 w Warszawie na Mokotowie.Powstaje pytanie :Kto dostaje różnicę do ceny obowiązującej na rynku czyli około 6000 zł za 1m2 ?
Spółdzielcy mając „stare” mieszkania o statusie własnościowym,wybudowali sobie całkowicie z własnych środków większe nowe-jako drugie.Spółdzielnia żąda zwrotu starych.Zwróciliśmy się do sądu o rozstrzygniecie sporu,czy możemy w obecnym stanie prawnym zatrzymać mieszkania „stare”dla dzieci.Sędziowie zgodnie orzekli,że NIE i
teraz mamy sprawy eksmisyjne.Tracimy dorobek życia,bo w Polsce ciągle jest nim mieszkanie.Wyroki sądowe skutkują zubożeniem naszych rodzin,ale i osiąganiem zysków przez JAKIEŚ,INNE osoby…Spółdzielnia wycenia mieszkanie na Górnym Mokotowie poniżej 25% za 1m2. Czy jeszcze COŚ dodawać ?Chyba komentarz zbędny…Nasze sprawy sądowe trwają od 1996 r.Wszystkie procesy o naruszenie naszych (spółdzielców)praw materialnych w polskich sądach przegrywamy. Wszystko zgodne z prawem!!!!!
Pozdrawiam
spółdzielca z Mokotowa
Tylko i wyłącznie bezpośrednie wybory!
Zawody prawnicze muszą być szeroko otwarte, także zawód sędziego mimo że czasowo poważnie obniży to poziom sędziowania. Przeciwdziałać temu obniżeniu trzeba: intensywnym doszkalaniem sędziów, okresową oceną i eliminacją z zawodu osób, które sobie z obowiązkami nie radzą.
Pisałem o tym: http://niepoprawni.pl/blog/404/naprawa-wladzy-sadowniczej
To jest bardzo dobry tekst. I spóźniony o 20 lat. Ale to nie jest wina Autora. Gratulacje Panie redaktorze!.
różnica jest taka sama jaka jest między zawodem zaufania publicznego (niektóre zawody prawnicze, techniczne i medyczne) a innymi zawodami…
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wolny_zawód
coś przeoczyłem?
# bbb Pisze:
26/05/2009 o 14:46
art. 17 ust 2 Konstytucji – elektrycy się też tam mieszczą… zacytuję cały artykuł:
1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.
2. W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.
===============================================
Nie widzisz różnicy w podmiotowości prawnej elektryków i prawników na gruncie tej, pożal się Boże, konstytucji Mazowieckiego i Kwaśniewskiego, nie widzisz ograniczeń?
Pozdrawiam
art. 17 ust 2 Konstytucji – elektrycy się też tam mieszczą… zacytuję cały artykuł:
1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.
2. W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.
co do taktyki przed sądem to na pewno asertywna, kulturalna aktywność, czujność i nieustępliwość nie zaszkodzi
szkodzi natomiast pieniactwo, bierność, przesypianie kolejnych terminów, brak umiejętności słuchania sądu i strony przeciwnej, brak kultury i liczenie, na to że sądu sam z siebie wszystko za stronę zrobi [z reguły prawo mu tego zabrania - w cywilnym wprost, w karnym pośrednio uniemożliwia bo sąd działa przecież dopiero po prokuratorskim/policyjnym postępowaniu, które czasem nie dostarcza wielu dowodów]
# bbb Pisze:
26/05/2009 o 09:47
2) TK nie zablokował szerszego dostępu do zawodów prawniczych…
odnośnie adwokatury to uczyniła to ostatnia nowelizacja ich ustawy korporacyjnej…
================================================
Jakim prawem i kto wpisał korporacje prawnicze do konstytucji, dlaczego my elektrycy – SEP -nie zostaliśmy wpisani do konstytucji, przecież bez prawników da się żyć ale bez energii elektrycznej nie, proszę zajrzeć do szpitali
A z niezawisłymi sądami, niezawisłymi sędziami to jest katastrofa i rozbój. Moi kontrahenci zamiast płacić za swoje zobowiązania odesłali mnie do „niezawisłego sądu” i tak, aby nie pójść z torbami, od 2004 roku wojuję w sądach z różnym skutkiem. Już się nauczyłem, że podczas procesu moim głównym wrogiem nie jest strona tylko niekompetentny i stronniczy sąd, więc od samego początku, jak mnie pouczył mój syn absolwent wydziału prawa Uniwersytetu we Wrocławiu, który z tzw. “wymiarem sprawiedliwości” nie chce mieć nic wspólnego (tato jako sędzia, jako adwokat lub jako radca prawny abym mógł cokolwiek znaczyć w tych profesjach prędzej czy później musiałbym zacząć kłamać, bo system jest oparty na kłamstwie, jego immanentną cechą jest kłamstwo), tato sądowi należy od samego początku procesu rzucać kłody pod nogi, zaskarżać wszystko, co się da, nawet zaskarżać to, czego zaskarżać się nie powinno, każdy protokół każde zdanie, słowo z protokołu, zamęczać sąd osobistą aktywnością ile tylko się da, trochę to pomaga(sic!) ale niczego nie gwarantuje. Nigdy jednak nie wolno się poddawać. Tylko cwanie osaczony sąd może wydać wyrok, którego oczekujesz. Uległość na sali sądowej nie popłaca. Z sądem należy postępować uprzejmie, pilnować uprzejmego języka i jednocześnie być nieustępliwym. Jeżeli chodzi o adwokatów i radców takich, którzy ci pomogą, nie sprzedadzą jest znikoma ilość, dlatego musisz liczyć tylko na siebie kupuj, co najwyżej porady pisma procesowe, ale na sali sądowej jesteś zdany sam na siebie.
Pozdrawiam
wszystko ostatnimi czasy w gazetach dotyczące sądownictwa wydaje się odwracać uwagę od budzących kontrowersje rozwiązań proponowanej przez MS reformy:
- reforma ma dalej zdeprecjonować sędziów, mimo, że to MS jest formalnie organizatorem wszystkiego, ma faktyczną władzę nad ustrojem sądów to jednak odpowiedzialność zrzuca na sędziów
[Nie narzekajmy teraz na złą organizację sądownictwa i dysproporcje w etatach i obciążeniu sądów, bo to efekt decyzji podejmowanych od lat w Ministerstwie Sprawiedliwości - mówił S.Dąbrowski - przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.]
- a likwidacja zgromadzeń na szczeblu sądów okręgowych …. kolejna kompromitacja – oznacza wymuszoną zmianę większości [całości?] składu KRS … zamach na KRS – nadmienić także wypada, że przeniesienie ośrodka decyzyjnego na szczebel apelacji jeszcze bardziej zmniejszy jego elastyczność
1) zasady lustracji funkcjonariuszy publicznych określił ustawodawca. [kropka]
2) TK nie zablokował szerszego dostępu do zawodów prawniczych…
odnośnie adwokatury to uczyniła to ostatnia nowelizacja ich ustawy korporacyjnej…
3) Skład KRS wynika ze standardów Rady Europy (której emanacją jest ETPC
) – polecam lekturę: ZALECENIE NR R(94)12 KOMITETU MINISTRÓW DLA PAŃSTW CZŁONKOWSKICH DOTYCZĄCE NIEZAWISŁOŚCI, SPRAWNOŚCI l ROLI SĘDZIÓW (przyjęte przez Komitet Ministrów w dniu 13 X 1994 roku na 516 posiedzeniu zastępców ministrów) i pokrewnych
//ogółem ocena niedostateczna w zakresie definicji trójpodziału władz w demokratycznym państwie prawa i ndst ze zrozumienia orzeczenia SN (niekonsekwencja autora artykuły – z jednej strony utożsamienie bytu „ustawy” z jej publikacją, z drugiej przy dostrzeżeniu, iż PRL nie był państwem prawa nadawanie znaczenia publikacji; pominięcie powszechnej w niedemokratycznych państwach praktyki że prawo działa wstecz)
Prezes Sądu jest znajomym prezesa banku i kiedy do tego sądu trafia sprawa przeciw prezesowi banku, prezes sądu pomaga odwrócić kompromitujące skutki, orzeczenia sądu okręgowego w sprawie prezesa tego banku, przez 3 lata ciągnie się w tym sądzie ta sprawa prosta jak drut, uczestniczy w nie 9 sędziów tego sądu, sąd wbrew materii procesu powołuje się do oceny prac budowlanych dyspozycyjnego biegłego z dziedziny informatyki, znajomego wszystkich sędziów w naszym mieście, który jest absolwentem matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego im. Bolesława Bieruta, ma doktorat z dziedziny melioracji, facet pisze kłamliwą opinię, na temat kosztorysu powykonawczego budowy, nie ma o tym zielonego pojęcia, a sąd w sprawie tej kłamliwej opinii nie pozwala przesłuchać go na sali sądowej, a decyzję o nie przesłuchiwaniu sędziego podejmuje zapiskiem urzędowym, zastępczyni kierowniczki sekretariatu wydziału, sąd posłusznie wykonuje polecenie „czwartego sędziego” panienki z sekretariatu, mimo że obie strony postępowania złożyły aż 5 wniosków uzasadnionych dowodowo o przesłuchanie tego biegłego na sali sądowej. Potem w uzasadnieniu orzeczenia sądu pani sędzia sprawozdawca kłamiąc napisze, że strona pozwana nie występowała o przesłuchanie biegłego, strona tamto, strona sramto – kobieta nie widzi protokułu odbioru, umowy – nic nie widzi, bełkot na dziesięciu stronach formatu A4, a wniosek o przesłuchanie biegłego ja wół jest wpięty do akt. Mam zamiar, po 5 latach moich sporów z wymiarem sprawiedliwości, po upadku firmy, napisać białą księgę z podaniem nazwisk sędziów, ich powiązań, rodzinno towarzyskich, ich przestępstw popełnionych podczas orzekania i innych kwiatków.
Pozdrawiam
Informuję, że 31 marca 2009 roku odwołany został prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, mianowany dawno temu na to stanowisko przez ministra z SLD niejakiego Kurczuka, absolwenta wyższej szkoły prawniczej w ZSRR. Odwołany prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu to prokurator i sędzia wojskowy i oczywiście członek PZPR.
Taki facet trzymał w łapach przez cale lata dolnośląskie sądownictwo, dopiero Czuma go obalił, na chwilę przed upływem kolejnej kadencji.
To jest właśnie III RP.
Pozdrawiam
Po wydaniu w 2006 roku niesprawiedliwego wyroku przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, gdzie w uzasadnieniu tego wyroku Sąd bezspornie nakłamał ile wlezie, poszedłem z moim problemem do prokuratora okręgowego we Wrocławiu i przedstawiłem mu sprawę, ten człowiek mi powiedział, że nie mam żadnych szans aby cokolwiek uczynić tym niesprawiedliwym i kłamiącym sędziom, albowiem „sąd wydając wyrok może popełnić przestępstwo i za takie przestępstwo nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności, bo taka jest zasada ochrony sędziów podczas orzekania, albowiem każdy może się pomylić. Sędziego można oskarżyć tylko wtedy kiedy udowodni mu się, że wydając wyrok chciał świadomie popełnić przestępstwo.
Pozdrawiam
gratuluję świetnego artykułu!!! intuicja mi podpowiada, że gdyby sądy były w stanie przeprowadzać sprawy i wydawać wyroki w terminach typu tydzień, miesiąc lub trzy (a nie rok, dwa lub trzy) to wszystko w naszym kraju chodziłoby jak w szwajcarskim zegarku, bo każdy by się pięć razy zastanowił, zanim coś złego zrobi – ile będzie go kosztowało odszkodowanie płatne za … 3 miesiące!!! a nie za 3 lata, bo 3 lata to prawie … wieczność
Ponarzekaliśmy i co z tego. Nic.
Jacek Siewierski
Kretynizm prawniczy wobec problemów realnych
Żyjemy jak najbardziej w państwie prawa, tzn. w państwie, w którym litera prawa dotrzymywana jest zawsze bez względu na rzeczywistą potrzebę jego zastosowania. Ten pogląd wyrażony tu kategorycznie jest, co prawda, kontrowersyjny i do tej kontrowersji wypada powrócić w zakończeniu niniejszego głosu.
Jakiś czas temu żądanie wszczęcia postępowania w sprawie przecieku z tajnego posiedzenia Sejmu nasuwa bezwzględnie sformułowaną opinię, że prawo ma być stosowane nawet wówczas, gdy jego zastosowanie narazi organy państwa na śmieszność. Warto uświadomić szerokiej publiczności, że nie jest to przypadek odosobniony, lecz mieszczący się znakomicie w serii podobnych przypadków, których logika zaciera się wskutek przepływu codziennej rzeczywistości pełnej różnych zdarzeń. Kwestia przestępstwa związanego z utajnionym posiedzeniem Sejmu skłania do przypomnienia paru takich przypadków, w których autorytet prawa zostaje wystawiony na śmieszność przez jego zastosowanie. Nazywam takie sytuacje kretynizmem prawniczym. Oto niektóre z nich.
Wszyscy pamiętamy, gdy w ostatni wieczór wyborczy wydłużona została znacznie cisza wyborcza wskutek problemów z kartami do głosowania w dwóch lokalach. W majestacie prawa. Można było znaleźć bardziej praktyczne rozwiązanie, jednak PKW stanowczo uznała, że każde rozwiązanie poza jednym będzie pogwałceniem prawa. W najgorszej sytuacji znalazły się stacje TV, które zobowiązane do milczenia na temat aktualnych wyników, eksploatowały do przesady materiał z siedziby PKW, wskutek czego pewien prawnik nieoczekiwanie odgrywał, raczej niezdarnie, rolę TV-showmana. Zastosowanie litery prawa wystawiło prawo na śmieszność. Zapewniał mnie wówczas przyjaciel ze Sztokholmu, że w Szwecji podobna sytuacja nie miała miejsca nigdy od czasu jego pobytu, tzn. od 1968, a przecież ostatecznie nigdy też nie brakuje mniej lub bardziej błahych powodów do przedłużenia głosowania.
Bardzo ciekawą przygodę z parlamentem przeżył pewien przedsiębiorca z Małopolski, który został posłem do Sejmu V kadencji po jej zakończeniu a na dwa dni przed wyborami 21 października 2007, ponieważ… tak stanowi prawo. Choć nie złożył poselskiego ślubowania i w żadnych obradach nie uczestniczył, ten szczęściarz uzyskał wraz z opóźnionym wyborem prawo do odprawy sejmowej, immunitet parlamentarny i dwuletni okres ochronny przed zwolnieniem z pracy, co było dlań, zdaje się, pomocne. Prawnicy przyznają, że przepisy odnoszące się do tego wypadku są kuriozalne, jednakże PKW i Marszałek Sejmu znaleźli się w przymusie zastosowania prawa, co w języku pozaparlamentarnym oznacza ośmieszenie prawa.
Interesującym następstwem ostatnich wyborów samorządowych w gminie Sorkwity (warmińsko-mazurskie) było oskarżenie członka komisji wyborczej o to, że odmówił podpisania fałszywego protokołu. Decyzję śledczych podtrzymał miejscowy sąd i zgodził się z nią ekspert Krajowego Biura Wyborczego. Absolutnie w zgodzie z prawem, ponieważ obowiązkiem członka komisji jest podpisanie końcowego protokołu bez względu na jego zgodność czy niezgodność z prawdą. Dopiero później może on wnosić skargę, choć fałszerstwo wyborów w Sorkwitach nie ulegało wątpliwości. Prawnicy się teraz głowią, czy funkcjonariusz komisji wyborczej, zobowiązany do podpisu dokumentu, może poświadczać nieprawdę, czy też nie może. Nie jest to jednak przypadek kolizji interesów, jak niektórzy z nich utrzymują, lecz kolizji przepisów.
Te przypadki zebrane z ostatniego okresu czasu w ewidentny sposób przekonują nas, że żyjemy w państwie, w którym przestrzega się prawa i to nawet wówczas, gdy prowadzi to do absurdów. Zatem, z zasady należy się domagać śledztwa w sprawie przecieku z tajnego posiedzenia Sejmu pomimo braku jakichkolwiek tajnych treści. Można w ten sposób kolejny raz ośmieszyć majestat prawa. Prawnicy i politycy zdecydują czy warto.
Jeśli się, jednak, pogrzebie w precedensach ostatniego okresu czasu, to się okaże, że nie zawsze, mimo wszystko, odpowiedzialne organy państwa trzymają się tak kurczowo litery prawa. Można przytoczyć powstały dwoma laty przypadek ponad 700 wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i radnych, którzy mogli stracić mandaty za spóźnione złożenie oświadczeń o działalności gospodarczej małżonków, co wprowadziła zmiana ordynacji samorządowej. Wówczas dowodzono, że przy interpretacji prawa należy odejść od sztywnego trzymania się językowego brzmienia przepisu na rzecz wykładania go w zgodzie z celem, dla jakiego został uchwalony. Prawnicy włączyli w ten sposób w literę prawa także jego ducha. W porządku. Tylko, dlaczego nie zrobili tego również w poprzednio wyspecyfikowanych przypadkach. Tego właśnie nie wiadomo.
Przekonywanie czytelnika o tym, że prawo (zarówno litera, jak duch) jest w mocy zależnie od interpretacji, jest przedsięwzięciem jałowym. Zwłaszcza po orzeczeniu SN w sprawie wyroków za naruszanie prawa stanu wojennego, w którym SN orzekł, że wyroki sądów karzące czyny popełnione przed datą ich publikacji są uzasadnione „nie zamieszczeniem w Konstytucji PRL z 1952 zakazu tworzenia przepisów karnych z mocą wsteczną” (I KZP 37/07 z dnia 20 grudnia 2007). Wyroki te są tym samym zwolnione z obowiązku stosowania retroaktywnych przepisów karnych rangi ustawowej. SN uchylił w ten sposób fundament cywilizowanego systemu prawnego, czyli zasadę lex retro non agit w odniesieniu do porządku prawnego PRL.
Wracając teraz do zgłoszonej na początku kwestii, czy żyjemy w państwie prawa, należy z całą mocą podkreślić, że w pewnych okolicznościach prawo jest stosowane w sposób absurdalny, by nie powiedzieć ośmieszający, w pewnych innych natomiast wynajduje się interpretacje, które w finalnych rozstrzygnięciach z porządkiem prawnym się rozmijają. Prawnikom należy pozostawić spory o to czy dany przepis da się uzgodnić z porządkiem prawnym państwa, czy też żadną miarą uzgodnić się nie da. Jest jednak pewien problem, ponieważ, jak słychać, dwóch prawników wobec jednego, nawet najprostszego przepisu, nie wyda identycznej opinii. Taka jest uroda zawodu prawniczego.
„Wszystko, jak to w III RP, zaczęło się w PRL, czyli przy Okrągłym Stole. To w trakcie tych rokowań zagwarantowana została polityczna nieodwoływalność sędziów. Wydawałoby się: cywilizacyjne osiągnięcie – pod warunkiem wszakże, że zasada ta działa w całości. Tzn. na początku sędziowie powoływani są zgodnie z zasadami państwa prawa i dlatego nie mogą być z politycznych względów odwoływani.”
Nieprawda – sedziowie w Polsce Ludowej (poza tymi od spraw politycznych – ale iluż ich było)byli na o wiele wyższym poziomie niz teraz – nie było też takiej korupcji. Paradoksalnie własnie dlatego, że był tam zrealizowany postulat pana redaktora – czyli sędziowie nie byli niezależni od władzy politycznej i nie mogli za bardzo wkurzac ludzi. Role tych „zatroskanych obywateli” pełnił sekretarz partii i takich absurdow jak dzisiaj nie bylo.
Poza tym warto przypomniec slynne zdanie prezesa macieja Strzembosza o tym że : sądownictwo samo się oczysci” – to nie był efekt żadnego układu, ale głupoty, nie było tak bardzo z czego się oczyszcać tylko pilnować przed zanieczyszczeniem.
Ale sam artykul i temat ocenić trzeba pozytywnie tylko jak się 20 lat potem ciagle wszystko zwala na komune to nawet madre tezy traca swoj blask.
Jak w większości artykułów p. Wildsteina – emocje sięgają zenitu, meritum sięga dna…
Na powazne – wymiar sprawiedliwosci od srodka sie nie zreformuje, bo kto chcialby narazic sie zwierzchnikowi, koledze, kuzynowi kolegi?
Ale bez reform Polska bedzie stala w miejscu. Bo kazda sprawa zlego dzialania urzednikow, przestepstwa itp powinna konczyc sie podaniem do sadu i skazaniem. Jesli sady nie dzialaja, to przestepcy – ci z gazrurkami i ci za biurkami – czuja sie bezkarnie.
@marco
„czlonkowie tych korporacji (klanow) doskonale zdaja sobie sprawe, ze sa wsrod nich czarne owce”
Czy na pewno nie chodzi Ci o biale owce, a te czarne rzadza?
Panstwo prawa jest nim tylko wtedy, gdy to prawo wynika wprost ze sprawiedliwosci i tej sprawiedliwosci sluzy jako wartosc nadrzednej w hierarchii wartosci ludzkich. Nie jest ,,Panstwem prawa,, panstwo , w ktorym przestrzega sie prawa stanowionego przez kolejne wladze w swoim przede wszystkim ideologicznym interesie, czy prawa stanowionego przez wykladnie wyrokow sadowych, ugruntowujacych pozycje wladzy sadowniczej, wchodzacej w kompetencje wladzy ustawodawczej, bezposrednio podleglej wladzy suwerennego Narodu. Nie jest ,,Panstwem prawa,, panstwo, w ktorym toleruje sie powiazania miedzy wladzami ustawodawcza, wykonawcza i sadownicza, ich powiazania partyjne, ich powiarania z ,,podziemiem,, kryminalnym, gospodarczym i nadinstytucjonalnym, ich powiazania ze swiatem mediow, ktore powinny byc pierwsze na froncie ich nadzoru przez spoleczenstwo obywatelskie. To wszystko tworzy PANSTWO BEZPRAWIA. Fakt, ze sady musza byc niezalezne od jakjchkolwiek wladz, w tym wladzy wykonawczej – minister Czuma ma zapewnic jedynie ,,ramy organizacyjne,, i dostarczyc srodkow finansowych. Nie znaczy to jednak, ze sady moga byc ,,panstwem w panstwie,,. Musza byc sluzebne wobec celu swojego istnienia – ochrony obywatela przed niesprawiedliwoscia, w tym niesprawiedliwoscia ze strony wladzy, a takze samych mediow, jakby czwartej wladzy, wladzy kontrolnej nad wladzami, mediow, ktore moga obywatela krzywdzic, gdy tylko wychodza ze sluzebnej wobec niego roli, jak to np. ostatnio widzielismy na przykladzie zadenuncjowania Kataryny. Ja rowniez uwazam, ze najwazniejsze jest ,,otwarcie systemu wobec obywateli. Przede wszystkim rezygnacja z tajności, która powinna być absolutnym wyjątkiem w państwie prawa, gdy u nas wydaje się fundamentem jego działania. Dziennikarze – a za ich pośrednictwem społeczeństwo – powinni mieć możliwość zapoznawania się z tekstami wyroków, orzeczeń, a także karier sędziowskich i kryteriów ich awansów. Obywatele powinni mieć wpływ na ich dobór.
W Krajowej Radzie Sądownictwa nie powinni zasiadać sędziowie i politycy, którzy stają się rzecznikami korporacji, ale szanowani obywatele, których celem jest sprawowanie nad nią pieczy. Zadaniem takiej rady nie powinno być strzeżenie niezależności sądów i niezawisłości sędziów, które są tylko środkami do osiągnięcia celu, ale zabieganie o sprawiedliwy osąd dla obywateli. Dla osiągnięcia tego celu dobór i kształcenie sędziów powinny stać się sprawą publiczną, czyli poddaną ocenie obywateli. Również sądy dyscyplinarne powinny zostać wyjęte z wyłącznej gestii korporacji i nie tylko jej przedstawiciele powinni w nich zasiadać. Prawo jest fundamentem państwa. Gdy funkcjonuje źle, nic w państwie nie funkcjonuje dobrze,,.
Serdecznie dziekuję za podjęcie tematu.
Slogan „wyroków sądu się nie komentuje” by zlikwidować dyskusję czy komentarze najbardziej absuradalnych wyroków dotyczących największych przekrętów, afer gospodarczych, korupcji i innych
Tak madrego a jednoczesnie wstrzasajacego artykulu o stanie naszego sadownictwa dawno nikt nie odwazyl sie opublikowac. Gratuluje.
W sobotę odbyło się Nadzwyczajne Zebranie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. W jego trakcie grupka młodych sędziów zgłosiła projekt uchwały – wystąpienia do sędziów, którzy sprzeniewierzyli się zasadom niezawisłości w okresie PRL, w szczególności współpracowali z SB, aby zrzekli się urzędu. Niestety, uchwała nie zdobyła poparcia większości delegatów (wynik był bliski remisu), czego bardzo żałuję
Przede wszystkim proszę jednak powiedzieć, co politycy zrobili dla oczyszczenia wymiaru sprawiedliwości? Minęło 20 lat od upadku PRL !!!! To Sejm i Rząd odpowiadają za treść prawa. Przypominam to Panu Redaktorowi, bo nader często posługuje on się zbitką : mamy złe prawo = mamy złe sądy. Sądy, ani sędziowie prawa nie piszą. Proszę o tym pamiętać.
(na marginesie: ustawa wprowadzająca karę dożywocia lub 25 lat pozb. woln. nie dlatego padła w TK, że nie dała sądom możliwości wyboru kary – jak Pan Redaktor napisał – ale z uwagi na wadliwy proces legislacyjny. Odpowiada za to Sejm i nasi politycy. Trzeba będzie powtórzyć 500 procesów karnych – i to tych najtrudniejszych, o najbardziej odrażające zbrodnie.
Trzeba jasno powiedzieć, że za to odpowiadają politycy !!!)
Popieram jednego z przedmówców, że przy obecnym kształcie ordynacji wyborczych, obywatele nie mają żadnego wpływu na kształt władzy wykonawczo – parlamentarnej.
Wszystko na świecie uległo lub ulega kartelizacji, bo wtedy łatwiej o kontrolę nad Obywatelem i do tego zmierza globalizacja tzn. koncentracja władzy i posiadania, a w dalszej kolejności do zniewolenia Narodów i ludno sci całego świata tj do totalnej kontroli każdego Obywatela Świata.
W tym sensie Państwa popierają kartelizm, bo mają takie zalecenia od karteli wyższego rzędu itd,., itd., itd.
Szokujące i przerażające.
Tymczasem społeczeństwo żyje sobie w błogiej nieświadomości – jak zwykle zresztą – o tej kolejnej gigantycznej machinacji, i to dlatego jest to takie przerażające.
Nasuwają się pytania – 20 lat po 1989r to już wielu sędziów musiało się wymienić. Co oni – ci nowi – z tym robią?
Obawiam się, że PiS ze swoim ekstremalnie antagonistycznym stylem uprawiania polityki sporo zaszkodził także i tej sprawie.
PO, której tak nie lubię, trzeba przyznać, że umie przynajmniej dobrze jedno – w tym konflikcie to sędziowie są odizolowani jako grupka osób próbujących przeciwstawiać się potrzebnym reformom.
Nikt nie pisze o zawłaszczaniu sprawiedliwości przez PO.
To duży kontrast wizerunkowy z PiS, wtedy to PiS musiał się bronić.
Ucz się PiS, ucz.
Panie Bronku, święta prawda, że prawo jest fundamentem prawa, a gdy źle funkcjonuje nic w państwie nie funkcjonuje dobrze. W Polsce mamy do czynienia z WYMIAREM NIESPRAWIEDLIWOŚCI, a obywatel jest całkowicie bezradny wobec niekompetencji sędziów, biegłych, prokuratorów. Wiem o czym piszę ponieważ sama nie tak dawno doświadczyłam powtórnej wiktymizacji, tym razem przez organ, który już w swej nazwie powinien zapewnić zwycięstwo prawdy. Tymczasem triumfuje zło wspierane przez WN. Dochodzi do sytuacji, że państwo ze swoimi instrumentami nie zapewnia ani odrobiny poczucia bezpieczeństwa swojemu obywatelowi, który wobec zderzenia z ponurą rzeczywistością wątpi w sens upominania sie o swoje prawa.
Niestety, bardzo wątpię, aby politycy jakiejkolwiek opcji stawili czoło „potężnej sile”. Z nią właśnie zderzył się Ziobro i co? Został ośmieszony i niemal zniszczony. A obywatel pozostaje bezbronny, rodzi sie w nim poczucie krzywdy, niechęci do swojego kraju i ma ochotę wiać stąd jak najdalej…
Najważniejsze są zmiany ustrojowe. Autor podaje:
„Fundamentalnym jej /reformy/ założeniem było otwarcie systemu wobec obywateli. Przede wszystkim rezygnacja z tajności, która powinna być absolutnym wyjątkiem w państwie prawa, gdy u nas wydaje się fundamentem jego działania. Dziennikarze – a za ich pośrednictwem społeczeństwo – powinni mieć możliwość zapoznawania się z tekstami wyroków, orzeczeń, a także karier sędziowskich i kryteriów ich awansów. Obywatele powinni mieć wpływ na ich dobór.
W Krajowej Radzie Sądownictwa nie powinni zasiadać sędziowie i politycy, którzy stają się rzecznikami korporacji, ale szanowani obywatele, których celem jest sprawowanie nad nią pieczy. Zadaniem takiej rady nie powinno być strzeżenie niezależności sądów i niezawisłości sędziów, które są tylko środkami do osiągnięcia celu, ale zabieganie o sprawiedliwy osąd dla obywateli. Dla osiągnięcia tego celu dobór i kształcenie sędziów powinny stać się sprawą publiczną, czyli poddaną ocenie obywateli. Również sądy dyscyplinarne powinny zostać wyjęte z wyłącznej gestii korporacji i nie tylko jej przedstawiciele powinni w nich zasiadać. Prawo jest fundamentem państwa. Gdy funkcjonuje źle, nic w państwie nie funkcjonuje dobrze. W Polsce oddane zostało ono korporacji, a wyobrażenie, że sama się ona zreformuje, jest bardziej niż naiwne. Miejmy nadzieję, że zrobią to politycy. A zrobią to, czyli narażą się na konflikt z potężną siłą, wyłącznie wtedy, kiedy będą czuli presję obywateli”.
Jest tylko kilka problemów „wdrożeniowych”:
1/ ilu mamy takich dziennikarzy, którzy ośmieliliby się patrzyć na ręce trzeciej władzy,
2/ jakie narzędzia mają obywatele, aby wywierać presję na polityków przy obecnej ordynacji wyborczej,
3/ czy obywatele mieliby ochotę raz jeszcze zaufać politykom typu Rokita, którzy – zdaniem Pana Redaktora – mieliby być twarzą reformy wymiaru sprawiedliwości?
I jeszcze jedno pytanie, dlaczego Rzepa w tak skromnym stopniu informowała o pikietach obywateli pod Sądami Apelacyjnymi w Polsce w dniu 4 maja?
Jeżeli wcześniej miałem jakiekolwiek wątpliwości czy dobrze zrobiłem że studiuję prawo, to Pan Redaktor dzięki swojemu wywodowi mi je rozwiał – dziękuję i życzę dalszych sukcesów.
Zgadzam się z Panem w 100 %. W koropracji prawniczej problem jest może najostrzej widoczny. Ale podobnie jest z innymi korporacjami. Choćby lekarską. Problem jest według mnie szerszy. Bo przecież w naszym państwie nie może być inaczej skoro mamy, takich jakich mamy, ludzi „honoru” czy „mędrców Europy”. Źródłem chyba jest właśnie lustracja – to znaczy JEJ BRAK. Dalej już wszystko leci z górki. Ustawę o ochronie danych osobowych też można interpretować w korzystny dla „władzy” i „policji” sposób. Z Panem redaktorem zgadzam się w 100 %.
Doskonala analiza sytuacji. To wlasnie dlatego Polska jest jedyna republika bananowa w UE z adekwatnym wymiarem sprawiedliwosci.
Warunkiem koniecznym na zmiane tego stanu rzeczy, a wiec rowniez odpowiednia zmiane konstytucji umozliwiajaca europeizacje Polski w sensie przeksztalcenia jej w panstwo demokratyczna, jest wygranie wyborow przez Jaroslawa Kaczynskiego i PiS wiekszascia konstytucyjna.
Dlatego obowiazkiem obywatelskim kazdego Polaka jest zrobienie wszystkiego, zeby ten cel ten zostal osiagniety. Teraz, tzn. sie przez nastepne 5-6 lat, nie ma alternatywy do PiS.
P.S. Media w Polsce sa na poziomie mediow znanym z systemow totalitarnych. 90% jest zaangazowanych w popieranie systemu politycznego dazacego do przeksztalcenia Polski w virtualne panstwo, w region europejski o znaczeniu niemieckiego landu.
Co rowniez jest nastepnym filarem polskiej republiki bananowej w UE.
Najgorsze w srodowiskach sedziowskim, prokuratorskim czy adwokackim jest to, ze czlonkowie tych korporacji (klanow) doskonale zdaja sobie sprawe, ze sa wsrod nich czarne owce, potrafi wskazac je palcami, ale niestety, bedac aktywnym jeszcze sedziom, prokuratorem czy adwokatem, nie odwaza sie potepic tych czarnych owiec. Jak juz ida na emeryture, staja sie sklonniejsi do mowienia. Dlaczego brakuje tych piecioro sprawiedliwych, ktorzy wywala kawe na lawe? Wobec takiego aktu w koncy musialaby peknac ta zle pojeta solidarnosc zawodowa i moze w koncy ruszylaby lawina z tych kilku malych kamyczkow. Wiem, ze to idealizm, ale skoro jest tyle dobrze funkcjonujacych w swiecie aparatow wymiaru sparawiedliwosci, dlaczego nie zaczerpnac stamtad wzorcoe? Pomysl lustracji i to lustracji konsekwentnej w tych srodowiskach tez przyczynilby sie do oczyszczenia sytuacji i uzdrowienia trzeciej wladzy, od ktorej przeciez tak wiele zalezy. Dziennikarze w osobach redaktorow Rzeczpospolitej nie boja sie walczyc z salonem, wiec moze i nosiciele tog i wyobrazen o sprawiedliwej Temidzie, takze znajda wsrod siebie osoby dzielne i niezlaknione blichtru i poklasku klakierow chodzacych na pasku falszerzy rzeczywistosci? Pozdrawiam Pana Redaktora serdecznie.