Monika Olejnik po raz kolejny pokazała styl. Zademonstrowała, że w 20-minutowym programie można nie dać skończyć jedynemu gościowi żadnego zdania. Oczywiście gość ten musi być z PiS, a konkretnie musi być Joachimem Brudzińskim. Aby dodać sobie animuszu, prowadząca cały czas na niego pokrzykiwała. Właściwie słowo „pokrzykiwała” jest eufemizmem, gdyż należałoby to określić bardziej brutalnie.
Droga Monisiu. Złość piękności szkodzi. Udawaj choćby, że polityków z tak nielubianej przez siebie opozycji traktujesz z podobną sympatią jak Janusza Palikota, Stefana Niesiołowskiego czy Jerzego Urbana. Przypomnij sobie swój piękny uśmiech, gdy podtrzymywałaś mikrofon – nazywało się, że prowadziłaś rozmowę – Adamowi Michnikowi, gdy Czesława Kiszczaka ogłaszał człowiekiem honoru.
Monice Olejnik przeszkadza niezwykle, co nie omieszkała kolejny raz powiedzieć Brudzińskiemu, że nie przyłączyłem się do potępienia p.o. prezesa TVP Piotra Farfała jako nazisty. Określiła to jako jego obronę. Raz jeszcze spróbuję to jej wytłumaczyć.
IIeś razy, publicznie, również na piśmie, w ostrych słowach krytykowałem tę nominację. Uznawanie jednak, że człowieka na całe życie definiuje to, co uczynił, mając niespełna 17 lat, a uczynek polegał na współpracy z, zgódźmy się, paskudną gazetką, jest dla mnie nie do przyjęcia. Zwłaszcza przez ludzi i środowiska, które kazały zapomnieć o bez porównania gorszych uczynkach osobników zdecydowanie dojrzałych.
Nie przypominam sobie, abyś protestowała, kiedy człowiek mający krew na rękach, nadzorca aparatu represji totalitarnego państwa, który nigdy nie rozliczył się z własną przeszłością, ogłaszany był człowiekiem honoru. Ładnie wyglądałaś, trzymając mikrofon. Nie ośmielę się zasugerować, że to dlatego, iż zadzieranie z Michnikiem, a nawet Kiszczakiem, jest zdecydowanie bardziej niebezpieczne, niż potępianie szefa konkurencyjnej stacji.
Moniko, nie zaczynałaś kariery w podziemnym radiu czy gazetce. Nigdy nie podnosiłbym tego, ale Twój moralny rygoryzm każe zacząć dumać nad tymi sprawami.








pisowskie a raczej kaczynskich wizje sa trudne do obrony- wuc kaze swoim zolnierzykom mowic cos w co nawet ograniczony szympans nie wierzy- nic zatem dziwnego ze pisowcy sa latwym kaskiem dla dziennikarzy-
jesli chodzi o brudzinskiego to………… wiekszego chama, kamcy i aroganta w od czasow leppera w sejmie nie bylo.
Za to dzisiaj Monika Olejnik zapomniała zupełnie języka w gębie w programie, gdzie gościem był Olechowski. Jej zapatrzenie w interlokutora i cielęcy wzrok, którego nie była w stanie oderwać od gościa, a także nie schodzący z ust przymilnie nieśmiały uśmiech, budziły zażenowanie, zwłaszcza, że – jak wspomniano wyżej – zapominała języka w gębie.
Olechowski w związku z powyższym zmuszony był samodzielnie kształtować scenariusz programu.
Co mi sie szczegolnie w oczy rzuca to brak spokoju, szacunku i cierpliwosci w stosunku do inaczej myslacych w wykonaniu p. Olejnik. Dla mnie jest to oznaka braku rownowagi psychicznej czyli balaganu w wartosciowaniu rzeczywistosci. Wspolczuje tej pani, zwlaszcza z powodu fachu, ktoremu niestety wstyd przynosi. Pozdrawiam serdecznie.
a ja lubię biedronki
„Większość Polaków uważa, że mimo udziału Lecha Wałęsy w kongresach Libertas nasz kraj nie powinien wycofać byłego prezydenta z unijnej Rady Mędrców.”
Ja tylko, skromniutko, informuję: mam inne zdanie..! I nie chodzi o „Libertas”.. To jest, po prostu, kpina.. Zasadniczo..
Ciekawe, że nikt MNIE o to nie pyta..
Co do p. Moniki Olejnik: proponuję przesłać jej wyrazy dezaprobaty nie dlatego, że Brudzińskiego tłamsiła – dlatego natomiast, że jest przekonana o własnej nieomylności..
Na troszke inny temat. Moniusi nie widzialem.
To jest chyba najbardziej nonsensowny artykul w Rzepie od bardzo dawna, nie majacy nic wspolnego z polityka.
Tytul: To oznacza wojnę, czyli jak przeżyć na drodze
Błażej Żuławski
http://www.rp.pl/artykul/2,308691_To_oznacza_wojne___czyli_jak_przezyc_na_drodze.html
O ruchu w Niemczech .. i o Niemcach w tym ruchu… porazajace. Czy to jest moze ten slynny kompleks nizszosci Polakow wobec Niemcow hehehehhe ?
To sie da wyleczyc!
Panie redaktorze nie ma pan za grosz obiektywizmu, a ubóstwianie pisu wprost w głowie się nie mieści. Na marginesie nad brudzińskim znęcac się jest niehumanitarne bo on sam w sobioe jest zalosny tak jak cały pis
Czegoz mozna sie spodziewac od zoologa zaczynajacego kariere w stanie wojennym we WRONiej szczekaczce.
Jaki ‘polny kwiatek”? Oset?
a kto te paniusie oglada panie Bronku?? prosze sprawdzic „ogladalnosc” tego programiku, moje dziecko student dwoch kierunkow jak ja widzi, tez automatycznie pstryka na inny kanal, nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie tego ogladal, szczypiorkowa Monisia to kliniczny przyklad komuszego dzinnikarstwa,
Dziękuję!To smutne że nie wszyscy rozumieją jak szkodliwa jest taka demonstracyjna stronniczośćPani M.Nawet zwolennicy PO wstydzą się/ są tacy/Wierzę że nadejdzie taki czas gdy zostaną właściwie ocenieni wszyscy”monisiopodobni”.Nie zazdroszczę im.
Dziwie sie jednemu;
DLACZEGO TAM IDZIECIE,PO PROSTU IGNORUJCIE PANIA MONIKE OLEJNIK I TRKTUJCIE JA JAK POWIETRZE,NIECH PRZESLUCHUJE INNYCH,W KONCU TO JEJ FACH.
Reżimowa dziennikarka i tyle.
Obiektywizm tej Pani w skali obiektywizmu, to jak 0 w skali temperatur Kelwina. Wiem, że moja opinia na tym blogu jest dla jej przełożonych najlepszym potwierdzeniem przydatności w tym, co robi. Jak długo jeszcze MO będzie nadużywać cierpliwości naszej …
Pani Monika Olejnik zachowuje się tak już od lat. Tyle, że teraz już siebie nie kontroluje. Komentarz Pana Wildsztajna jest bardzo trafny. Właśnie kończę czytanie jego powieści „Dolina nicości”. Tam opisał mechanizmy, które pozwalają takim Monikom być „uznanym” dziennikarzem, choć pozbawionym choćby odrobiny obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość. Jej rolą nie jest opis tej rzeczywistości, jej rolą jest jej kształtowanie tak, jak jej kazano. Przy czym to „kazano” nie musiało być wprost. To „kazano” jest wedle jej wybrażeń, nawet jeśli te wyobrażenia ją kompromitują. Dzięki temu jest „autorytetem” dziennikarstwa. I to nie dlatego, że jest intelektualistką. Dlatego, że gorliwie wypełnia misję swoich mocodawców, którzy w książce Wildsteina noszą nazwiska Bogatyrowicza, Niezgody, czy Nowaka.
Do niedawna miałem do p. Wildsteina sporo dystansu. Lektura jego powieści zmieniła do niego nastawienie. Wyrazy uznania.
Nic dodać , nic ująć , chciałoby się rzec . Jednak nie, coś trzeba dopowiedzieć . Moniki Olejnik nienawiść do polityków opozycji ( szczególnie PiS- u jest czymś oczywistym , a jednak jakże często niezauważalnym . Ciągle dziwię się , że politycy z partii Kaczyńskiego jeszcze mają ochotę brać udział w jej p(r)ogr(a)omach
Ciekawe , że Pani Olejnik postrzegana jest jako dziennikarka solidna , obiektywna – naprawdę zdumiewające ! To , co Pan napisał jest trafne , chociaż nie bardzo rozumiem , dlaczego tak niefrasobliwie nadużywa Pan słów , które powinno odnosić się do kogoś naprawdę pięknego ( znowu ciekawa historia – kobietę , którą możnaby zaliczyć , nie bez trudu, do ładnych , z uwielbieniem niektórzy nazywają piękną ) .
Brak obiektywizmu w polskich mediach to oczywista oczywistość, Pani Monika robi swoje i już. Ale dobrze, że ktoś o tym przypomina, nawet nieco emocjonalnie, bo ludzie naoglądali się programów Majewskiego i rozmaitych „szkieł” i głupieją do reszty. Trzeba pisać wielkimi literami, bo po dwudziestu latach zalewania uszu betonem mało kto już słyszy, a słucha niewielu, a jeszcze mniej chce usłyszeć. Dziękuję za ten tekst. Pozdrawiam i czekam na więcej.
Pani dziennikarka o ksywie MO jest tak napalona na polityków z PIS ze mogłaby pracować w ZOMO. Jarosław Kaczyński to chyba jakiś wizjoner bo rzeczywiscie mamy coś na kształt stanu wojennego. Politykom PISu odradzam rozmowy z panią redaktor to tak jak kopanie się z koniem zero przyjemności a same szkody!
Witam,
Panie Bronku ja to się tak zastanawiam dlaczego ludzie Pana pokroju tak usilnie starają się wymóc na innych osobach standardy i rzetelność w dziennikarstwie. To ,że Pan sam stara się je zachować i jest Pan świetnym dziennikarzem , tak nie bójmy się tego słowa jest Pan ŚWIETNYM DZIENNIKARZEM z przyjemnością się Pana słucha i ogląda, to nie znaczy ,że każdy musi być Panem. Pani Monika wybrała inną drogę. Na pewno dziennikarką jej nazwać nie można. Jest pracownikiem mediów elektronicznych odpowiada za pion propagandy partyjno-środowiskowej i nic poza tym. Dziennikarstwo powinno być misją, dziennikarz powinien być bezstronnym strażnikiem i działać w interesie ogółu a nie establishmentu. Tyle z założeń teoretycznych. Ludzie pokroju Lisa czy Olejnik nie po to są hojnie wynagradzani ,żeby mówić prawdę czy działać na rzecz ogółu.
Jeśli chodzi o styl prowadzenia wywiadów pani Moniki to jest to po prostu skandal. Każda rozmowa z politykiem PiS charakteryzuje się a) zadaniem pytania i niedopuszczeniem do odpowiedzi , b) krzykiem ,podnoszeniem głosu , c) jak jakiś polityk PiS jakimś szczęśliwym trafem wyszarpie kilka sekund dla siebie i np. powie krytyczne słowa o Tusku czy PO to Olejnik z jeszcze większą furią najczęściej rusza do przypomnienia zbrodniczych praktyk reżimu z lat 2005-07 e) jak rozpoczyna się ten wątek przypomnienia o zbrodniach PiS to najczęściej pada z ust pani „redaktor” sakramentalne „a co wyście robili ?? nie było kryzysu!!!” „a o czym media pisały” no właśnie Pani Olejnik nie opiera się na faktach skorelowanych z prawdą obiektywną ale buduje atak „na tym co media pisały” za rządów PiS, f) tak więc chłopcy z PO są usprawiedliwieni a ich „drobne potknięcia” och nawet nie warto o nich mówić , pomówmy o zbrodniach Kaczyńskiego.
I tak jest w radio , w TVN , w felietonach. Zastanawia mnie dlaczego np. TVN albo RADIO ZET nie wprowadzi takiego o to 45 minutowego programiku „Monolog Moniki Olejnik” albo „(polny kwiatek) nadaje”…
MO nadaje się do przeprowadzania apolitycznych wywiadów z rolnikami. Stokroć
bardziej bym uwierzył w jej fachowość.
To oczywiste, co pan napisał. Dawniej, to co oczywiste było dla mnie, było oczywiste również dla innych. Zmieniło się. Dziś jestem zdumiony i zażenowany, jak wiele spraw oczywistych budzi emocje i gwałtowny sprzeciw u innych. Bez mocnych argumentów. Ba – żadnych. Dlatego niech pan pisze dużo, jak najwięcej, by pozostały jakieś materialne ślady, że tu nie wszyscy jeszcze zwariowali.
Strzępi Pan sobie język (pióro) po próżnicy. Panie Redaktorze, a Pani Monika Olejnik i tak nie zrozumie, o co Panu się rozchodzi, bo to jest dla niej po prostu za trudne.
Pan Brudzinski, nieudolnie bronil swoich pozycji. Ten pan robi to „over and over”.
jak joanna lichocka się darła w tvp na każdego kto nie z pisu, to też panu redaktorowi przeszkadzało?
Bronisław Wildstein jako moralista, to prawdziwy surrealizm. Najbardziej niebezpieczne lata 1982-1990 przebumelował na paryskim bruku wyjeżdżając z PRL w obawie o całość swych czterech liter. Jeszcze nie tak daweno czyścił TVP na polecenie Kaczyńskich, a teraz udaje pierwszego sprawiedliwego. A to tylko zwyczajny Katon na nocniku, który boi się realizować swój program telewizyjny na żywo i nagrywa wcześniej. Zgadnij koteczku, kto w tym drzewiej celował.
Brawo !
JAk ja zwal tak zwal a „biedronka” jej bylo czy „stokrotka” ??
To ta pani co w 1982 „kariere” zaczynala i czy przypadkiem zoologiem z wyksztalcenia nie jest ??
Brawo panie Bronku, prawda zawsze zwyciezy !
Byla czerwona Moniczka „stokrotka” czy nie byla? O to jest pytanie!
Brawo Panie Bronku! Nareszcie ktoś wyłożył kawę na ławę tej pseudo- dziennikarce Olejnik. To co ona uprawia, to nie dziennikarstwo, to jest tylko bezlitosne i bezmyślne zwalczanie ludzi o innych poglądach niż jej i jej zleceniodawców.
Pewien kwiatek w niej nie pozwala być inną.
Olejnik praktycznie od zawsze jest stronnicza i traktująca rozmówców w zależności od jej sympatii politycznych. Przykładem niech będzie „debata” jaką urządziła w Radiu Zet (też skądinąd nie kryjącym sympatii i antypatii politycznych) przed II turą wyborów prezydenckich w 2005 roku – z Tuskiem ucięła sobie przyjacielską pogawędkę zaś Kaczyńskiemu zadawała masę niewygodnych pytań i wspólnie z Donaldem kpiła sobie z niego.
Ależ ona syta, zadowolona z życia, ciągle zerkająca na monitor, przyglądająca się sobie…. i jaka dumna z siebie. A kultury za grosz.
Ale potrafi być też łasiczką przymilną, wyrozumiałą , akceptującą adwersarza. Jednym słowem – kameleon. Wszystko zależy z kim rozmawia. Ja rozumiem, że ona to robi za grubą flotę. Ale są granice przyzwoitości.
Panie Redaktorze. Monisia to stary beton! Ona sie nadaje do skupu butelek . Mam szczescie ze nie ogladam jej i innych tzw.”dziennikarzy”
Doskonały tekst.
A znacie korzenie tej Pani? I czemu się dziwić. Mundurowy to mundurowy cóż innego może spłodzić jak nie sukowatość pospolitą. Ale żałować polityka!? Jak dojdzie do koryta to se odbije!
Tekst Bronka jest niezły, ale polecam wam najnowszego Ziemkiewicza!
Ten to dopiero odleciał w nienawiści do PO. Zupełnie jakby pisał o Michniku.
Zostawmy juz ta Monike. Za to jej placa. A ze tvn ma zbiezne poglady z jej, to inna sprawa. Problemem jest bardziej to, ze w Polsce nie ma realnej alternatywy dla tego typu stacji. Stad tezy o takim miekkim autoratyrazmie w Polsce nie sa grubo przesadzone, a raczej bardziej bliskie prawdy.
Mocne, oj będzie z tego afera..
@dobre
lepiej z nadania demokratycznie wybranych władz RP niż z nadania Kiszczaka i Jaruzelskiego!
Poziom dziennikarstwa w mediach elektronicznych był w Polsce zawsze słaby a ostatnio jeszcze mocno się obniżył.
Bardzo trafnie Pan Redaktor stwierdził że są dziennikarze i żywe stojaki na mikrofon.
Pani Olejnik na pewno nie jest dziennikarką, jest stojakiem na mikrofon jeśli rozmawia z PO i funkcjonariuszem jednej partii jeśli rozmawia z kimkolwiek innym.
Dziękuję – po raz kolejny – za właściwy komentarz.
Ciesze sie ze mozna jeszcze gdzies przeczytac takie slowa.
Bardzo zabawna sytuacja, gdy pro-PiSowski dziennikarz sugeruje, że ktoś inny jest stronniczy.
nienawisc do pisu az z niej kipi.podobnie jak z kolendy zaleskiej czy zawodowego klamcy miecugowa.programik kropka nad i nudny jak polskie seriale na polsacie.szczegolnie jak sa ulubiency np(schetyna,komorowski,palik).dluzyzna prosze pana…
Ach te blondynki prawdziwe takie.
Szanowny Panie
Przypadkiem dowiedzialem sie,ze w Rzepie
myli sie mnie z jakimis adamami.Polowe zycia
spedzilem na emigracji politycznej za granica,
i nadal, w odroznieniu od Pana,nie bylo mi dane
wreszcie wrocic.Myslalem,ze moze to nastapic tuz tuz,gdy uchwalono lustracje uniwersytetow.Wtedy droga bylaby otwarta…
Cale zycie z kolei spedzilem miedzy okladkami ksiazek.
W sumie mam pare rzeczy do powiedzenia,niekoniecznie
przyjemnych, a na pewno roznych od „wiecznych niemigrantow”.
To akurat Pan tez wie.Wyjasnienia tozsamosci mozna zaczac od maila do mnie.
Wyrazy sympatii dla szukajacego
Zbigniew
A ja widziałam przed kwadransem, jak MO (ups – ależ skojarzenie) „piła z ust” Andrzejowi Olechowskiemu. A jak się nad kaczorem (przez małe k) nawytrząsali, ale im się wyrok trybunału (też przez małe t – dla równowagi) podobał.
Ale miły wywiad (to o audycji) z agentem wywiadu (to o instytucji)
Pozdrawiam Pana,
ez
Komentarz trafiony w samo sedno.
Moze Pan ja jeszcze w rączkę pocałuje, lizusie jeden!
Ja wyznaje prostą zasadę, a nawet dwie – Wersal jest dla wersalczykow, a Moskwa jest dla moskwiczian.
Co Pan na to?
no i znowup.bronekgeolog uczy innych obiektywizmu. to tak jakby panna lekkich obyczajow pouczala zakonnice jak zyc w czystosci.
I to pisze prezes TVP z nadania Samoobrony i PIS