W namiętnej trosce o dobro najmłodszych, parlament przygotowuje nam ustawę, której szkody, głównie dla nich właśnie, mogą być niepowetowane. To ustawa o przeciwdziałaniu przemocy.
Jesteśmy świadkami licytacji: kto z większym zaangażowaniem walczył będzie z przemocą w rodzinie; kto odnajdzie i napiętnuje kolejne jej przejawy. Główni konkurenci to rzecznik praw dziecka i posłanka PO, która przygotowuje ustawę. Sekundują im jednak i do licytacji włączają się prawie wszyscy. Kto odważy się powiedzieć, że walka z klapsami to szkodliwy idiotyzm, a jej eskalacja to katastrofa? Nic dziwnego więc, że rzecznik domaga się nie tylko zakazu jakiejkolwiek przemocy fizycznej, ale i przemocy psychicznej wobec dzieci w rodzinie. Przygotowująca ustawę domaga się wpisania w nią sankcji. – Zakaz bez sankcji to martwe prawo – ogłasza oczywistość.
– Wobec dziecka nie wolno stosować żadnej przemocy. Koniec, kropka – deklaruje rzecznik. Rozumiem, że nie wolno mi zastosować przemocy (złapać za rękę) dziecka, które wbiega na jezdnię pod jadący samochód. Nie wolno mi również zamknąć w domu dziesięciolatka, który w nocy postanowił ruszyć z domu na miasto.
I nie mam żadnej możliwości w żadnej sytuacji powstrzymać małoletniego, który postanowił wybrać się na imprezę. Ba, nie mam prawa nawet szantażować go, że jeśli nie będzie się uczył, albo, jeśli znowu będzie zachowywał się niewłaściwie, to… Gdyż nie wolno mi będzie „stosować przemocy psychicznej naruszającej godność małoletniego”, a oznacza to: „ubliżanie, wyszydzanie czy stosowanie szantażu emocjonalnego”. Nie mogę więc nie tylko nazwać swojego potomka durniem, ale nawet kpić z niego, że brak postępów w nauce oraz złe sprawowanie zepchnie go na margines i zamknie przed nim przyszłość. I tak naprawdę nie posiadam żadnej sankcji, którą mógłbym zastosować wobec swojego niepełnoletniego dziecka, a jak słusznie zauważyła posłanka PO przygotowująca nam ten pasztet: zakaz bez sankcji to martwe prawo. Rodzicom pozostaje więc wyłącznie perswazja. Jeśli jednak nasi światli posłowie wychodzą z założenia, że nie wystarczy ona dla dorosłych, ale trzeba ustanowić obwarowane sankcją prawo, to jakim cudem wystarczyć ma ona do wychowania dzieci?
Przytoczone przez mnie przykłady tylko na pozór wydawać się mogą infantylne. Pokazują one, że przygotowywane prawo oddaje arbitralną władzę w ręce urzędnika, który występować będzie w imieniu państwa. I to on decydował będzie o relacjach w rodzinie. A więc to państwo przejmować będzie funkcje wychowawcze w miejsce rodziny.
Opisywane prawo jak w soczewce skupia chorobę „postępowego” prawodawstwa, które dewastuje Europę i zaczyna wdzierać się do naszego kraju. Oczywiście, należy walczyć z patologią w rodzinie. Tylko, że do tego wystarczy nam istniejące prawo. Można zgodzić się, że nie jest ono w Polsce stosowane konsekwentnie, ale odpowiedzią na tego typu kłopoty nie jest mnożenie go bez sensu. Tworzenie nowych, niezwykle arbitralnych ustaw niszczy prawo i rodzi kolejne problemy.
Gdyż projekt ustawy przeciw przemocy w rodzinie skierowany jest nie tyle przeciw przemocy, co przeciw rodzinie. Jest w tym jakaś logika. Jeśli zniszczymy rodzinę, to znikną także wszelkie towarzyszące jej schorzenia. I ta idea leży u fundamentów owych prawniczo-inżynieryjnych przedsięwzięć, co nie znaczy, że jej wykonawcy uświadamiają ją sobie w całej rozciągłości. Ale wyobrażenie, że państwo musi natychmiast zaradzić wszelkim bolączkom naszego życia społecznego, prowadzi do destrukcji fundamentalnych instytucji naszej cywilizacji. Jeśli chcemy definitywnie wyeliminować przemoc z rodziny, zlikwidujmy rodzinę.








Do jednych z pierwszych „obrońców” praw dziecka należał Jean-Jacques Rousseau, człowiek zły, przewrotny i zakłamany. Swoim licznym dzieciom, zrodzonym w konkubinackim związku, nie poświęcił odrobiny uczucia i od razu po urodzeniu podrzucał do przytułku, nie interesując się nawet, jakiej były płci. Natomiast grzmiał, by inni z szacunkiem i miłością traktowali dzieci.
Z dzisiejszymi obrońcami praw dziecka jest podobnie. Na ogół własnych nie mają, a jeśli już posiadają, to je zaniedbują – wszak najwięcej narkomanów wywodzi się z rodzin, w których rodzice są zaangażowani w zbawianie świata.
Zawsze zdarzały się, zdarzają i będą zdarzać patologiczne rodziny i przypadki znęcania się nad dzieckiem. Odbierać dzieci rodzicom za klapsa w pupę to lekka przesada, a takie przypadki znane są już na przykład w Szwecji. Jest jeszcze gorzej, bo w krajach, gdzie już obowiązują prawa dziecka, namawia się dzieci, by donosiły na własnych rodziców. Czyżbyśmy wrócili już do czasów Pawlika Morozowa ? Znam jeden taki przypadek ze Stanów, gdzie zniszczona została kochająca się rodzina.
Obawiam się, że Polska też przejdzie przez to szaleństwo „postępowego wychowania”, że wiele normalnych rodzin zostanie rozbitych, a ofiarami w dalszej perspektywie zostaną dzieci, gdy dorosną. Na ogół ci sami ludzie, którzy uważają się za obrońców praw dziecka są zwolennikami aborcji i rozwodów. Czy jest większa zbrodnia od zamordowania nienarodzonego dziecka? Czy największą tragedią dzieci nie jest rozwód rodziców? Jak to się ma do przysłowiowego klapsa? Nie dajmy się zwariować.
Jeśli przyjaciółmi i obrońcami dziatwy zostaną zwolennicy wychowawczych metod Jana Jakuba Rousseau, to dzieci nie muszą już mieć wrogów.
Eryk Mistewicz, konsultant polityczny, wyznawca teorii „marketingu narracyjnego”, w pstatnim wywiadzie dla „Dziennika” powiedzal:
„Niestety, w postpolityce krajowe parlamenty potrzebne są na tyle, na ile wymaga tego translacja ustaw napływających z Brukseli. A posłowie ugrają uwagę dla siebie o tyle, o ile zgolą albo zapuszczą wąsy, wystąpią w kowbojskiej sesji na okładce mocnego tytułu etc. Większość chodzi sfrustrowana, bo ich rola została zredukowana do synchronicznego naciskania czerwonych i zielonych guzików. Karnie.”
Jesli to prawda to strach pomyslec co bedzie jesli Traktat Lizbonski wejdzie w zycie.
1. generalna teza jest oczywiście słuszna: projekt tej ustawy jest idiotyczny, niestety prawo nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki…
2. jednakże zarzuty formułowane przez p. red. moim zdaniem, tylko zantagonizują Strony dyskusji: przede wszystkim bulwersuje zarzut, że rzecznik i PO dążą w ten sposób do niszczenia rodziny…
Poczują się urażeni, niesprawiedliwie ocenieni i będą tylko dalej brnąć w swoje pomysły, w przekonaniu, że walczą z Ciemnogrodem… Naprawdę panie Redaktorze, jeśli chce się osiągnąć cel (a zakładam, że jest nim przekonanie 2-ej strony, a nie przypodobanie się Czytelnikom) należy sięgać po argumenty, które nie obrażają…
Pozdrawiam!
Do komentarzy powrocil, jak widze, p. Andrzej /i do tego/Londyn !
Od razu zrobiło sie bardziej „światowo”…
Oprocz ogolnej sklonnosci poprawnych politycznie srodowisk „refor
matorskich” /PO & SLD/ do „ulepszania” naszego zycia jest cos na rzeczy w tej ustawie z taktyka opisaną wyzej przez Oldgeorge”a.
Dodalbym tylko jeszcze, ze oprocz pogarszania wizerunku prezyden
ta korzyscia dla PEŁO ma byc lansowanie siebie jako Partii Milosci
i Dobra Wszelakiego, a takze odwracanie uwagi od tematow, spraw
i „sprawek” niewygodnych dla Partii Rozmaitych Interesow /to ta sama partia/.
Już niedługo znowu będziemy czcić Pawkę Morozowa.
Do „di”: Kłopot w tym, że odmowa nagrody to już przecież przemoc psychiczna, czasem połączona z fizyczną. Bo jeżeli tata nie da dziecku kilku obiecanych złotych, to co to ma być?
W Szwecji przerabiali ten model wychowawczy.
Skutek jest taki, że powstają Stowarzyszenia Maltretowanych Rodziców.
Możemy już zacząć zakładać takie stowarzyszenia, dorzucając jeszcze Stowarzyszenia Maltretowanych Nauczycieli.
Jak zwykle, pała musi zostać w którąś stronę przegięta.
Juz obecnie mamy odchowane pokolenie „bezstresowo” wychowywanej młodzieży – coraz częściej możemy podziwiać, do czego te dzieciątka są zdolne wobec nauczycieli, rodziców i otoczenia.
Terroryzowani nauczyciele i rodzice, bici (często ze skutkiem smiertelnym) przez kilkunastoletnie „dzieci” przechodnie – zaczeliśmy się juz pomału przyzwyczajać do takich „njusów”…
Szykuje się nam następne, eksperymentalne pokolenie „bezstresowo – bezklapsowe”.
Strach pomysleć.
Im więcej ateizmu tym więcej totalitaryzmu.
Toalitarne ustawy jak ta o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest konsekwencją likwidacji wychowczej roli kościoła. Ksiądz, który wtłaczał do glowy moralność: bądź dobry, szanuj ludzi i który jednocześnie przedstawiał konsekwencje wieczne gdy się człowiek do nich nie stosował, zostal zastąpiony w ateiźmie urzędnikiem.
Ateizm twierdzi że kazdy czlowiek ma prawo do własnek oceny moralnej swoich czynów. Poza tym dotyczy to tylko ludzi żyjących. Po ich śmierci żadne prawo ich już nie dotyczy.
Konsekwecje są takie że każdy ateista postępuje według własnej własnych zasad.
Jak ateiści mają tworzyć wspólnotę, gdzie przynajmniej część czynów jest podobnie podobnie oceniana. Do Koscioła nie chodzą gdzie uczą światopoglądu jednolitego chrześcjanskiego.
A przecież wspólnota musi istnieć.
Prosty sposób zamiast księdza urzednik przestrzegający prawa.
Tak funkcjonował kazdy totalitaryzm.
Z biegiem czasu coraz więcej życia społeczengo będzie kierowana w ateistycznych społeczeństwach przez prawo i urzędników.
Zwróćmy uwagę, że najcześciej „wyszydzanie” stosują jedne dzieci wobec innych dzieci, co nawet doprowadza nawet do samobójstw.
Przypomnijmy samobójstwo dziewczynki rozbieranej i fotografowanej przez kolegów szkolnych. Innych drastycznych sytuacji są
tysiące w szkołach i w przedszkolach (później w wojsku – tak zwana „fala”). Wyszydzają nie mamy, ciocie, nieocenione babcie i
tatusiowie, ale rówieśnicy w szkołach. Należałoby więc stosowac odpowiednie sankcje, ale nie wobec mam, babci, cioć, wujków,
tatusiów lecz wobec łobuziaków w szkołach. Pozdrawiam Aneta.
Nie wiedziałem, że PO ze swego rzekomo liberalno-konserwatywnego profilu postanowiła się przeobrazić w ćwierć-eurofaszystowską partyjkę.
@andrzej londyn: są dzieci grzeczne, które mają nierozumnych rodziców, którzy często się wyżywają na swych „pociechach” i jakoś policja tam zazwyczaj nie dociera. Nowa ustawa tego nie zmieni. Jedynie doda pewności siebie i bezczolności rzeczywistym bachorom, które nie będą miały oporów przed donoszeniem na własnych rodziców.
A ja najbardziej jestem ciekaw, jakież to sankcję okrutne dotkną wyrodnego ojca czy brutalną matkę, gdy ci przywołają do porządku pociechę swą przy użyciu klapsa?
Więzienie? Czy mandat, którego jeśli nie zapłacę, to też więzienie?
Kto więc wtedy zajmie się dzieciątkiem osamotnionym?
Państwowy Dom Dziecka?
Moja, niegdyś ośmioletnia córka, otumaniona jakimś programem z TV, naprawdę chciała dzwonić do jakiejś fundacji po tym jak otrzymała klapsa od mamy. Wtedy zapytałem się jej, czy pomyślała co to będzie jak mama z tatą pójdą do więzienia? Spasowało więc mądre dziecko.
No ale przecież nie mogę od autorów ustawy wymagać by kierowali się zdrową logiką ośmiolatka.
A motywy autorów ustawy najcelniej w swoim komentarzu zawarł @oldgeorge. Na pewno tu nie chodzi o dzieci. Niestety.
dlatego nie zamierzam mieć dziecka.
Bo cóż z tego że naucze go miłosći do Boga jesli państwo swoją edukacją a potem kulturą dla młodych zohydzi mu kościół,
coż z tego że naucze go wartości rodziny, jesłi zbuntuje sie przeciw mnie i za panstwem pójdzie na singla gustującego we wlasnej płciowosci..
dosc mam rozczarowan, żeby czekało mnie jeszcze rozczarowanie ze strony dziecka, kóre wsparte panstwową troską o „dobro dziecka” stanie przeciwko mnie?? kto mnie zapewni ze tak nie będzie?
Szanowna di
># di Pisze:
>12/04/2009 o 19:57
>
>Podobnych bzdur dawno już nie czytałam. I nie jest tu ważna
>sprawa przemocy w rodzinie (jak mój szanowny przedmówca
>raczył zauważyć). A szkoda, bo czas najwyższy.
>Żadna forma przemocy nie może być tolerowana.
>O wiele skuteczniej jest nagradzać niż karać, bo brak nagrody
>jest już karą. Tak wychowywałam własną córkę, która teraz jest
>dobrą, mądrą, uczynną i kochającą życie młodą osobą.
Dzieci (ludzie) w trakcie rozwoju (życia) próbują różnych rzeczy. Jako jeden z efektów tego zbierania doświadczeń dowiadują się gdzie są granice – co wolno, a co nie wolno.
Ludzie mają różne charaktery. Dzieci to ludzie, też mają różne charaktery. Niektórym wystarczy „pouczenie słowne”, innym nie wystarczy.
Rozumiem, że Pani ma ugruntowane zdanie na temat wychowania. Może wypróbuje Pani swoje poglądy w realnym życiu – w jakiejś świetlicy, szkole, innej placówce edukacyjno-wychowawczej?
EURO IDIOCI
Pan Wildstein słusznie okreslił sens i skuteczność proponowanej ustawy. Ciekwi mnie post niejakiego „andrzej londyn”, bo mam wrażenie, że jst to jakiś zwolniony eSBek. Czy się mylę andrzeju? Wracając do tematu ustaw. oczywiste jest, że posłowie wywołują pewne tematy, a to by zaistnieć, a to by odwrócić uwagę, a to by wykazać się aktywnością i td… No to może zgódźmy się, że jeśli te ustawy wszystko nam załatwią, to wprowadźmy jedną i napiszmy pięć artykułów: 1 – trzeba być mądrym, 2. trzeba kierować się miłością, 3. trzeba się myć, 4. trzeba słuchać mądrzejszych, 5. trzeba dużo pracować i mało jeść. Raj na ziemi. Raj na ziemi.
czy jest pan w stanie zaproponować jakieś środki zaradcze przeci tej katastrofie?
Jakieś informacje, co rodzice mogliby z tym zrobić?
jesli nie, to ten artykuł jest niczym więcej, niz celnym marudzeniem!
Znowu celne i cenne poruszenie ważnego tematu. – dziękuję za to.
Choć nie można odbierać logiki posunięciu w stylu „przemoc w rodzinie, zlikwidujmy rodzinę”, choć to logika zła, to nie sposób przypisać żadnego sensu motywom kierującym nadopiekuńczych parlamentarzystów. Mają na celu likwidację zagrożenia typu rodzice mordujący i znęcający się nad dzieckiem…
Stawiam tu pytanie: czy jeśli zabroni się ludziom dosłownie tknięcia dzieci, czy to powstrzyma to morderców od morderstwa? Czy oni baczą na obecne prawo? Czy opieka społeczna, urzędnicy itd. będą w stanie ochronić dzieci przed rzeczywistą przemocą? Wątpię. Próba kontrolowania ludzi przez urzędników zawsze kończy się fiaskiem i nadużyciami. Pytanie powinno brzmieć: jak naprawdę chronić dzieci przed rzeczywistą przemocą, a nie próbami strofowania ich przez rodziców.
A przykłady wprowadzania postępowego prawa widzimy nierzadko. Takie tam kosze na głowę itp.
——————-
A poza tym: życzę wszystkim pogodnych Świąt.
Całkowicie się z Panem Wildsteinem zgadzam. Nie zamierzam politykować, chociaż gardzę produktami PO.
Mamy dwóch wspaniałych synów. Ale nie wyobrażam sobie żeby zapanować nad ich energią, nadgorliwością, emocjami, chęcią dominacji, podejmowania decyzji bez podniesienia głosu czy klapa.
Pozdrawiam
@ pięka Gynia + zetjot
Wy wiecie swoje , ja swoje , myślę że sie nie dogadamy . Argumenty nasze biegną po płaszczyznach równoległych , więc punkty styku możliwe są dopiero w nieskończonośći . Tak to wygląda obecnie a może jakiś kataklizm zkrzywi nam przestrzeń i się spotkamy . Trzeba się z tym liczyć, ale tylko tyle.
Szanowny Panie Redaktorze
Dobry felieton. O proponowanej ustawie, jedno słowo – idiotyzm.
Czy zastanawiał się Pan dlaczego teraz taka ustawa będzie omawiana w mediach? O co tutaj, tak naprawdę chodzi?
Moim zdaniem specjaliści z Wydziału Propagandy przy Kancelarii Premiera wymyśli następujący scenariusz. Cel końcowy- prezydentura dla p.Tuska. Cel obecny – wmanewrowanie Prezydenta Kaczyńskiego w weta do ustaw społeczno-etycznych aby pokazać polskiemu społeczeństwu jaki z niego swarliwy człowiek. Do tych ustaw zaliczę m.in. sprawę wychowania dzieci, in vitro, aborcję. Wiadomo, że obecna koalicja łącznie z Lewicą przygotuje takie gnioty ustawowe aby sprowokować Prezydenta do weta. W mediach odbęda się najpierw debaty o dobroci tych ustaw a po wecie Prezydenta – o jego warcholstwie. I tak będzie aż do wyborów prezydenckich w 2010 roku, które ma wygrać p.Tusk. Co w takiej sytuacji powinien zrobić Prezydent Kaczyński? Wyrazić swoje niezadowolenie z treści niektórych przepisów ale ustaw nie wetować. Skierować do Trybunału lub podpisać, zależnie od wyników sondaży. Tym sposobem Prezydent Kaczyński uniknie krytyki mediów co jest niezbędne jeśli chce startować z powodzeniem w wyborach prezydenckich.
Podobnych bzdur dawno już nie czytałam. I nie jest tu ważna sprawa przemocy w rodzinie (jak mój szanowny przedmówca raczył zauważyć). A szkoda, bo czas najwyższy.
Żadna forma przemocy nie może być tolerowana.
O wiele skuteczniej jest nagradzać niż karać, bo brak nagrody jest już karą. Tak wychowywałam własną córkę, która teraz jest dobrą, mądrą, uczynną i kochającą życie młodą osobą.
PO czyli farbowana „prawica”!!!
Cały czas wychodzi z Platformy to, co ta partia w istocie prezentuje.
Od jakiegos czasu antylustracyjne ekscesy wespół z ubecką postkomuną i michnikowszczyzną.
Teraz PO schodzi na poziom eurolewicy i funduje nam rewolucję obyczajową. Dziś ingerencja w rodzinę, jutro będzie pewnie „kultura gejowska”.
@ELKOS z Gdańska
Wygląda na to, że Pana poczucie zagrożenia ,,z tej drugiej strony” wynika z nieokreślonych lęków o nieuświadomionym i nieuzasadnionym podłożu.
Czy lęki te zatem nie są czasem rezultatem mniej lub bardziej subtelnego działania propagandy, zwłaszcza jeśli Pana ,, uczucia są silniejsze od ostrzegawczych sygnałów,,? Czy naprawdę, tak jak Pan pisze- tylko Pan patrzy i słucha? Bo wyciąganie wniosków może mieć miejsce racyej w oparciu o analizę argumentów, a Pan działa tu jakby bardziej emocjonalnie niż logicznie. Pan się ciemności nie bał, być może z braku wyobraźni , co też w niej może czychać. To , że krzywda się Panu nie stała, nie oznacza, że zagrożenia nie było.
Jeśli Pan twierdzi , że strach należy opanować, to przychyli się również do zdania, że nie ma co stale pompować wody do piwnicy, na wypadek potencjalnego pożaru. Na tej samej zasadzie nie ma potrzeby tworzenia ustaw, na takie , których powyższy esej dotyczy.
Aby cokolwiek kontrolować, także zagrożenia, trzeba najpierw stwierdzić gdzie się znajdują, a szczególnie w jakiej odległości od nas. Trzeba w tym celu, po prostu zapalić światło.
Tymczasem ta ustawa tylko problem zaciemnia, bo świeci światłem w miejsca, gdzie jest już dawno widno.
Ponieważ ja akurat jestem zawodowym fotografem, to dodam jeszcze tyle, że jeśli się chce ukryć jakąś skazę obiektu np. na twarzy portretowanego, to należy to miejsce PRZEśWIETLIć, to znaczy zalać nadmiarem światła.
Z czego wniosekjest bardzo na czasie:Nie dajmy się oślepić!
Do „eklosa”.
Opinie interesują mnie jedynie jako punkt wyjścia do pozbierania
i zbadania faktów i stworzenia lepszej lub gorszej teorii wyjaśniającej te fakty.
Weźmy przykład pod ręką – „gajowy bronek” jak zwykle dostarcza znakomitej amunicji , żeby go ustrzelić. Ja w swoim wpisie/wpisach zgromadziłem szereg faktów dezawuującuch aktualny sposób uprawiania legislacji oraz prowadzenia bieżącej polityki jako prostą ścieżkę do totalitaryzmu – ileż w końcu posunięc politycznych trzeba wykonać, by wprowadzić totalitaryzm? Wydaje się, że jak padnie termin „totalitaryzm” to wszyscy od razu widzą Hitlera albo Stalina a to wcale nie musi wyglądać identycznie jak kiedyś.
Obserwując tę dyskusję nie trudno zauważyć, że przedmiotem troski czytelników nie jest bynajmniej sprawa przemocy w rodzinie.
W dużej mierze jest to zasługa Bronisława Wildsteina, któremu też szło raczej o to, żeby dołożyć Platformie oraz wyrazić swą naturalną wstrzemięźliwość do: “postępowego” prawodawstwa, które dewastuje Europę i zaczyna wdzierać się do naszego kraju.
Etatowy komentator „fritz” uzupełni te obawy, badanym naukowo przez niego, zjawiskiem zniemczania młodzieży i na poparcie tej tezy poda jedenaście linków oraz wyniki ostatnich losowań dużego lotka oraz szczęśliwego numerka.
Ja wolałbym, żeby autor rozpoczął swój atak na PO i „postęp” od krótkiego wprowadzenia, jakie były przesłanki tworzenia krytykowanej ustawy no i coś więcej o jej istotnych założeniach.
Bo bredzić o dziecku wlatującym na jezdnię to potrafi każdy.
Szanowni Państwo
Po pierwsze proponuję wprowadzenie zakazu przemocy w mediach:
prasa, internet, telewizja, książki, kina, DVD… a po „paru” latach ewentualnie zająć się rodzicami.
Życzę spokojnych i radosnych Świąt.
@zetjot
No cóż – ocenił Pan , przyjąłem do wiadomości ale akcetptacja to sprawa wyboru. Nie jestem przekonany o słusznosci Pana opinii. Zostańmy więc przy swoim zdaniu ,co nie oznacza że wzajemnie siebie nie szanujemy. Zwracam uwagę że ten sposób rozumowania nie cechuje chyba Pańskich idoli. Nawoływania Tuska aby zrezygnował bo się „nie nadaje” to tylko próbka .
Do” R.H.”
Takie życie.
Czasem jedna zbłąkana owieczka wydaje się ważniejsza niż pozostałe 99.
Do „eklosa”.
Popolemizuję trochę , ale najpierw o wolności słowa.Otóż skusił mnie diabeł chyba ,żebym zajrzał do komentarzy n/t orędzia arcybiskupa Głodzia w „Dzienniku”. Takiego potoku antyklerykalnego , schizofrenicznego jadu w życiu nie uświadczyłem.
Jak widać , jest to nastawienie przeciwko wolności słowa.
Sprawa druga – Kaczyńscy kontra Tusk.
Historię lokalnej , gdańskiej opozycji znam z pierwszej ręki
i wiem jakie postawy poszczególni ludzie reprezentowali kiedyś i teraz . Dzięki temu jestem w stanie ocenić , czy są konsekwentni czy nie .
Oczywiście biorę poprawkę na wymogi walki wyborczej ale to
jakie wymogi który z graczy wybiera też świadczy o nim.
Biorąc pod uwagę cechy osobowości , charakteru i konsekwencję
oraz reprezentowaną ideologię muszę wybrać Kaczyńskich.
NIe wiem czy pan zna moją tezę o sojuszu filistra z buractwem , czy mówiąc nieco inaczej ” brudnej wspólnocie umoczonych”, która pozwoliła wygrać Platformie wybory , a którą starałem się udokumentować na blogach Rzepy. Trudno, żebym po postawieniu takiej tezy stawał w jednym szeregu z buractwem.Pisał o tym także Ziemkiewicz.
Co do wypowiedzi Kaczyńskich , rzekomo radykalnych , to ja byłbym jeszcze bardziej radykalny – jeśli chcemy by komunikat przebił się przez obfity szum informacyjny to powinniśmy postępować co najmniej jak Ziobro. To przestępcy, czy potencjalni przestępcy powinni się bać a nie normalni ludzie.
„zetjot” z 13.02
Ma pan przyjemność w wymianie zdań z „londyńczykiem” ?
@ zetjot
Jeszcze słóweczko bo przegapiłem sprawę swobody wypowiedzi. Oczywiście ze politykom wolno mniej ( w ich własnym interesie) . Powinien Pan spokojnie ocenić (-co do wagi i ilości) mało fortunne wypowiedzi Tuska w stosunku do J + L Kaczyńskich. Malo fortunne to te które chcieliby wycofać , lub które życzliwi im starają sie zapomnieć.
Ciekawy temat a zarazem framgment ” większej całości”
zastanawiające jest ile z „nas” Polaków i z „naszej” kultury i tradycji społecznej, co by nie powiedzieć odrębnej i innej niż średnia w ue zostanie za lat 20.
Z jednej strony chorobliwa, królująca w mediach oikofobia i postępowy, lewicowy progresizm społeczny opłacany z funduszy unijnych, a z drugiej nasza tradycja , silne więzy rodzinne, całkiem poważne i mocne więzy społeczne w małych środowiskach lokalnych np. w dobrze funkcjonujących parafiach i ten zadziwiający „fundament” naszej konserwatywnej, prorodzinnej „formacji” narodowej jakim jest nauczanie JPII.
Jednak najmocniejszym atutem „sił ciemnogrodu” w Polsce jest słabość propozycji alternatywnej. Jej skutki już możemy oglądać w krajach starej eu i kanadzie w pełnej „okazałości”.
Niestety propozycja ta jest zinstytucjonalizowana, świetnie zoorganizowana i jest doskonałym biznesem dla jej propagatorów.
Paradoksem jest to że im bardziej szkodliwa i destrukcyjna tym bardziej zasobna w środki finansowe. Im więcej szkód społecznych przynosi tym ma większy budżet na tych szkód likwidacje. I nie chodzi tu tylko o kasę z ue. Wiosenny wysyp fundacji i fundacyjek społecznych o których działaniu można dowiedzieć się wyłącznie z bilbordów w marcu i kwietniu na okoliczność rozliczeń rocznych podatników, zajmujących się „przełamywaniem barier”, „wyrównywaniem szans” , „promowaniem społeczeństwa otwartego” mocno zastanawia. Mam nadzieję że puste hasła nie mamią nas jeszcze na tyle aby odbierać pieniądze rzeczywistym działaniom społecznym i charytatywnym (hospicja, caritas czy pah). No ale pozyskanie kasy z ue dla kilku młodych, cwanych organizatorów sympozjum na przykładowy temat „opresywny charakter tradycyjnej rodziny polskiej i jej wpływ na zapaść cywilizacyjną dużego kraju w środku europy” na którym wypowie się kilka europejskich autorytetów to bułka z masłem, niestety.
NO ciekawe czasy przed nami.
Pozdrawiam życząc wszystkim zdrowych, spokojnych a przede wszystkim rodzinnych świąt Zmartwychwstania Pańskiego
@ zetjot
Z całym szacunkiem dla Pana niepokojów , ale ja zupełnie się nie obawiam zagrożenia totalitarnego ze strony Tuska a z tej drugiej ? Jakoś czułem i dalej czuję coś jakby groźnego . Tak to odbieram aktualnie , może upływ czasu otworzy mi oczy. Te uczucia są silniejsze od ostrzegawczych sygnałów , których pełno na tym forum. Jezeli sie mylę to cenę pewnie zapłacę sam, trudno taki to los człowieka a wybór to sprawa indywidualna. Wybory formalne już w czerwcu ciekaw jestem jak to poleci. Naprawdę – ja tylko patrzę i słucham i wyciagam wnioski . Moze to wynika z mojej wrodzonej cechy , że nigdy nie bałem się ciemności a brat mój odwrotnie. Byłto dla mnie dobry interes , ponieważ zaniedbania brata w wykonywaniu prac ( np przyniesenie węgla z ciemnej piwnicy) przez zapomnienie skutkowało tym , że ja wykonywałem tę pracę (w ciemności) ale cenę płacił brat wysoką , najczęsciej – noszenie wegla przez kilka dni (poza kolejnością) . tak więc uważam , że strach naprawdę należy opanowywać a zagrozenia kontrolować. Tak staram się czynic i radzę to wszystkim.
Bronek,
zawsze uważałem, że jest z Ciebie super gość dlatego, że walisz prawdę między oczy.
Ja jestem taki sam…
Do „eklosa”.
Skoro wymienił pan premiera, to kontynuując mój wcześniejszy wątek realnego zagrożenia totalitarnego chciałbym zauważyć , że jego uwagi n/t wolności wypowiedzi i wolności nauki związane ze sprawą Wałęsy zawierają groźne elmenty przed którymi ostrzegam. I nie twierdźmy , że pan premier korzysta z przysługującej mu wolności wypowiedzi. Politykom wolno zdecydowanie mniej.
Do „Andrzeja Londyna” .
Poproszę o konkretne argumenty , bo jak zwykle ślizga się pan po temacie. Ja idę dalej niż Wildstein. I mam konkretniejsze argumenty. Otóż nikt, nawet „andrzej londyn” nie zaprzeczy , że mamy 560 parlamentarzystów i całe ich zaplecze, mamy też Trybunał Konstytucyjny , mamy Konstytucję , mamy krajową legislację uchwalaną i kontrolowaną przez wymienione ciała , mamy ponadto drobiazgową legislację unijną. Jednym słowem na organizmie państwa mamy olbrzymi garb legislatury niszczącej organiczność bytu społecznego. Niech mi „andrzej londyn” spróbuje zaprzeczyć. I to są zaczątki totalitaryzmu ingerujące w dziedziny zawarowane dotąd dla działalności pozapolitycznej i prywatnej. Próby polityczno-prawnego sterowania tą sferą to totalitarny zamach na naszą wolność. Niepotrzebne w tej sytuacji okazują się analizy treści poszczególnych regulacji , bo sama analiza systemowa pokazuje absurd takiej organizacji społeczeństwa.
Analizuje Pan jeden z najbardziej dyskusyjnych tematów ,wokół którego dyskusja od zawsze była gorąca, ale niestety jałowa. Tak też będzie , chyba że zlikwidujemy rodzinę, ale i to już bywało. Nic tu się nie da wymyśleć a rodzina i instynkt rodziców to statystycznie – najlepszy sposób na wychowanie , później pozostaje tylko zakład poprawczy lub korpus kadetów. Zwracam uwagę że : rodziny bywają rózne, rodzice i dzieci też . Tu nie ma zdefiniowanego algorytmu a każdy kto usiłuje go zbudować to naiwniak lub gorzej – człowiek bez wyobraźni. Miękkie regulacje prawne, elastyczne instytucje pomocnicze i mądre społeczeństwo ,to najlepsze co można wymyśleć. Temat jednak uważam za mało istotny , bo rodzina , to w Polsce jednak jedna z lepiej funkcjonujących instytucji (statystycznie) i wyjątkowo odporna (na szczęscie) na ambitnych teoretyków lub doktrynerów. Tam (w rodzinie) najczęsciej jednak panuje miłosć i tu rację ma Tusk, to jest nadzieja sukcesu (oczywiscie statystycznego). Tak wszak jest co widzi każdy.
Mamy tu do czynienia z inżynierią dusz niemalże rodem z III Rzeszy (nie demonizuję). Tam maluchy oddawano Fuhrerowi, a teraz będzie się je „odbierać” rodzinie i oddawać państwu. Zdrowa, oparta na wartościach rodzina impregnuje od wszelakich -izmów (wystarczy wspomnieć o rodzeństwie Scholl z Niemiec, kto nie wie o co chodzi, niech sprawdzi). Jeśli oddamy dzieci na wychowanie państwu, czytaj politykom, to będą oni mieli z tego jeden pożytek: bałwanami łatwo rządzić. Ale skutki w wymiarze społecznym i cywilizacyjnym będą opłakane.
Mimo wszystko: Wesołych Świąt!
Pokój ludziom dobrej woli!
PO i „parlament” wie co robi.
Ich wiedza wynika ze świadomości , że sami są dziećmi specjalnej troski , nie byli w porę bici przez rodziców i wyrośli na to co widzimy. Chcą abyśmy jako społeczeństwo im dorównali intelektualnie i moralnie , a to można osiągnąć wyłącznie poprzez zakaz interwencji rodziny w jakiejkolwiek postaci w tym także klapsów. Dotyczy to także szkoły, gdzie samo wezwanie małolata do tablicy- o czym w TV przekonywał mnie jakiś matoł- jest co najmniej czynem niegodnym.
Proponuję aby sankcje karne dla rodzicieli i dziadków , obejmowały bezwzględną karę więzienia, minimum 5 lat a w tym czasie państwo będzie się starać , przystosować dziecko do życia w społeczeństwie pełnym „miłości” wg deklaracji rządu.
„Debile wszystkich krajów -łączcie się”- to moje hasło dla pomysłodawców w kraju i UE.
Panie Damianie
Jest Pan zdolny do morderstwa.Nalezy
wiec pozbawic Pana wszelkich praw
i ustanowic scisla kontrole.
To jest napisane scisle wedlug logiki,
ktora posluguje sie Pan.
Jest jeszcze gorzej-cala ta argumentacja
nie jest Panska,lecz komunistyczna,a
ludzie przyjmuja ja biernie jak gabka
zatracajac w ten sposob istote wlasnego
czlowieczenstwa.
…Zeby bylo jasne-oczywiscie kazdy jest zdolny
do morderstwa.Mamy przeciez wolna wole.
@ Tom
Pan Tom zlapal byka za ogon i buduje dom.
Policjantom wolno oni sa panstwem !!!
DLATEGO,ZE TU W OGOLE NIE CHODZI O
DZIECI !!!!!!!!!!!!!!!
Dla totalizmow wszyskich masci i odmian
podstawa jest zniszczenie wszyskich
NATURALNYCH WIEZI ludzkich .
A wiec rodziny,przyjazni,milosci,spolecznosci
lokalnej,narodu,religii.Nie na ostatnim miejscu -
-zniszczenie wiezi czlowieka z BOGIEM-relacji
ktore go najbardziej uczlowieczaja.
Kiedy czlowiek jest juz calkowicie samotny,poniewaz
przestaly istniec naturalne grupy wiazace go z
innymi ludzmi ,kosmosem i Bogiem.,na ich miejsce
wchodzi tajna policja i cala potega totalnego panstwa.
Propaganda kontroluje dusze,tak ze czlowiek nie jest
w stanie ustalic kim jest jako byt metafizyczny i
egzystencjalny.Na miejsce trudnej i bolesnej drogi
dochodzenia do prawdy kim sie jest jako czlowiek,
czlowiek zaczyna widziec siebie jako bohaterskiego
bojownika o szczescie ludzkosci,o potege narodu
aryjskich nadludzi,czy o inny jakis kompletnie idiotyczny
chlam.To ze to chlam widac niestety tylko z zewnatrz.
Dzis ,gdy mechanizmy kontroli totalitarnej nie obejmuja
jeszcze metod terrorystycznych-nie ma jeszcze ogromnej
tajnej policji,od ktorej zalezy cale zycie czlowieka,PARTIA-
-dopiero sie wylania.W tak „skromnych ” warunkach totalisci
kontroluja okolo 70 % umyslow polskich,i to z duza precyzja…
Kontrola wychowania dzieci i destrukcja rodziny zwieksza
ten procent ,no i pozwola na uscislenie kontroli.
Juz niedlugo po ulicach maszerowac beda silne bataliony,
i poplynie znana wesola piesn.Dalej Naprzod Mlodziezy Swiata !…
Pan Wildstein napisal esej krotki zamkniety idealny.Majstersztyk.
Pragne sie usprawiedliwic ,ze jeszcze cos w ogole dopisalem.
Nie na temat jednak WP.Wildsteina ,lecz wokol niego.
Serdeczne gratulacje stworzenia PERELKI FORMALNEJ-
-TEN ESEJ JEST JAK UTWOR MUZYCZNY.PROSZE WROCIC I
PRZECZYTAC JESZCZE PARE RAZY.!!!!!
To Panie wierzący z Warszawy…rozumieć mam ,że jak poznam kobiete i bede z nią mieszkał ,żył w konkubinacie,to mam sie czuć jak z marginesu ,patalogicznie?Czy może lepiej tkwić w związku małżeńskim w którym nie ma miłości,altruizmu,poświęcenia i szacunku wzajemnego?Wesołych Swiąt.
Świątecznie szanowny Panie Redaktorze!
Ma Pan w zupełności rację. Wychowanie dzieci należy zostawić rodzicom i rodzinie. Ale rodzinie z prawdziwego zdarzenia. Gdzie rodzice są w sakramentalnym związku.
Tam, gdzie zamiast rodziców, będą konkubenci, kochankowie, czy partnerzy, tam nie ma mowy o zdrowej autentycznej rodzinie. Bo tam nie ma miłości, altruizmu, poświęcenia i szacunku wzajemnego. Tam jest patologia u samych źródeł.
A więc promujmy, wspierajmy i pomagajmy rodzinom. Bo to instytucja, która sprawdziła się w praktycznym teście w cywilizacji łacińskiej.
Wesołych Świąt w radosnych, wiosennym nastroju.
Skoro nie wolno stosować ż a d n e j przemocy wobec małoletniego, to chyba jasne, że policja nie ma prawa stosować przymusu bezpośredniego (pałki) wobec siedemnastoletnich kiboli, demolujących miasto lub bańdziorów, katujących na ulicy swoją ofiarę.
Policjanci powinni wówczas, zgodnie z intencją ustawodawcy, zastosować persfazję.
Posły i poślice przygotowujące ustawę powinny jasno i konkretnie powiedzieć o jej konsekwencjach.
To prowadzi do totalnych absurdów jakie można zaobserwować w Wielkiej Brytanii i krajach Skandynawii. Wystarczy dać klapsa za darcie się w niebogłosy w sklepie przy stoisku ze słodyczami – policja, wyjaśnianie, pouczenie..
Wystarczy krzyknąć na dziecko, zagrozić, że będzie oglądać bajki – terror psychiczny. Pracownik społeczny już się zatroszczy o to by zakaz bajki podnieść do rangi szantażu emocjonalnego.
Robimy krzywdę naszym dzieciom.
a tak w ogole to pozdrowienia dla p.wildstaina i innych wsiowych wychowawcow
podpisano: janko muzykant
idiotyczne wnioski- szczegolnie o tym ze nie mozna zlapac dziecka za reke ratujac je przed wypadkiem drogowym. wildstainowe pitolenie– jak odroznc serdecznego matczynegoklapsa od klapsa wychowawczego jesli pierwszego wymierza kobieta a drugiego pudzianowski. kary cielesne lacznie z klapsem to prymitywna droga na skroty w,, wychowaniu,, dzieci- droga ktora tak na prawde absolutnie nie ma nic wspolnego z wychowywaniem tylko z wyladowywaniem swojej agresji wzgledem dzieci.
przeraza mnie to co zaczyna sie wkradac no naszej Najjaśniejszej…chęć przypodobania się Brukseli i narodowa moda na „Supernianię” powodują,że coraz bardziej absurdalne pomysły pojawiają się w pustych główkach naszych posłów i posłanek.
w przeciągu dekady więzienia zapełnione będą rodzicami, którzy dali klapsa dziecku tudzież ośmielili się przeciwstawić małżeństwom homo.czarne chmury nadciągają nad RP…Panie,dopomóż.
Mimo wszystko, Zdrowych, Wesołych, Rodzinnych Świąt Zmartwychwstałego Chrystusa.